Brama

Obrazek
Wioska Ukrytego Liścia stanowi główną siłę militarną Kraju Ognia. Jest jedną z pięciu pierwszych wiosek shinobi jakie powstały, założona przez Hashiramę Senju. Lider wioski nazywany jest Hokage. Wioska ta leży pod szczytami górskimi na których wyryto twarze dotychczasowych liderów wioski, otoczona została murami za którymi znajdują się wielkie lasy.
Obrazek
Obrazek

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Brama

Postprzez Kouseki Hiroki » 3 cze 2019, o 23:10

Hiroki przemieszczał się powoli, nie przyciągał zbytniej uwagi, zakapturzony facet w deszczu - nic dziwnego. Jedyne co mogło dziwić ludzi, obserwujących go z daleka to maska na twarzy, jednak ten nie nosił jej bez powodu. Jego twarz była na tyle oszpecona, że lepiej byłoby jej nie pokazywać na światło dzienne. Teraz przycupnął na gałęzi jednego z drzew, spokojnie odpoczywając i wyłapując ruch ludzi w około. Deszcz przepełniony chakrą, a użytkownik pozostający niemalże niemożliwy do wykrycia. Dywersja idealna. Do tego odbywający się egzamin i zmniejszona aktywność służb, które na co dzień patrolowałyby ulice i szlaki. Teraz musiały się zajmować eskortą geninów, Hokage, oraz ochroną wioski przed intruzami. Dawno go tutaj nie było, jednak dużo się nie zmieniło. Zresztą, to podobno tutaj shogunat został obalony, ciekawiło go co wydarzyło się tutaj wtedy, gdy on był w Iwie i darował życie jednej ze swoich współklanowiczek. Teraz czekał na cud. Czekał na osobę, której szukał, pomimo - że nie wiedział jak wygląda, wiedział, że pozna ją gdy tylko wejdzie w zasięg jego wzroku. Wyczekiwał mesjasza, który zbawi ten świat. Czekał na tę jedyną - osobę, która będzie kluczem do wszystkich jego zagadek.



Chakra: 6700-150=6550
Z niektórymi jednostkami, po prostu lepiej nie wchodzić w dyskusje. Niepozdrawiam.

Multikonto
 
Posty: 784
Dołączył(a): 7 wrz 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin

Re: Brama

Postprzez Nanoha » 10 cze 2019, o 12:23

Taka bliskość Liścia sprawiała, że jego deszcz informował go o bardzo dużej liczbie źródeł chakry. Od tych najmniejszych pochodzących od cywili do najpotężniejszych, które były kilkukrotnie większe od całych jego zapasów. Co więcej taka ilość odczytów praktycznie sprawiała, że technika traciła na znaczeniu jeśli chodzi o samą wioskę. Źródła chakry poruszały się w obydwie strony i do bramy jednak nikt nie był z nich sam. W pewnym momencie jednak zainteresowały go cztery źródła chakry kierujące się w jego stronę. Wszystkie były na poziomie B. Chwilę potem Hiroki zobaczył kierujących się w stronę jego drzewa czterech shinobi. Każdy z nich nosił kamizelkę chuunina.
- Jesteś pewien, że źródło deszczu powinno gdzieś tu być? -
- Tu jest dokładny środek opadów, źródło musi być tutaj -
Niestety dla Kousekiego zauważyli go. - Ej ty! Złaź z tego drzewa i mów kim jesteś i co tu robisz - usłyszał z dołu
Od 03.03.2018 nowy właściciel, Nara Rin
Obrazek
Administrator
 
Posty: 1113
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 17:01
Ranga: Brak

Re: Brama

Postprzez Kouseki Hiroki » 11 cze 2019, o 01:21

Czterech shinobi zmierzających wprost do niego. Jeden z nich musiał być posiadaczem magicznego zmysłu sensorycznego, ale mało to obchodziło Hirokiego. Kiedy zbliżyli się do niego, on zwrócił swoją głowę w stronę w masce w ich kierunku. Wyglądali na zdenerwowanych, ale to również było mało istotne. Kamizelki chuunina od razu przykuły jego uwagę, ale prócz tego próbował znaleźć coś szczególnego, coś co odróżniałoby ich od innych shinobi wioski ukrytego liścia. Gdyby zignorował ich pytanie, zapewne by go zaatakowali.


- Ja? Pozwólcie, że zostanę na drzewie. - Wzruszył ramionami, a następnie uśmiechając się pod maską dodał cicho. - Ja? Nie mam imienia, dawno temu je porzuciłem. Zresztą kto chciałby znać imię kogoś tak bezwartościowego jak ja? Dlatego możecie mówić mi po prostu bezimienny, zapewne zastanawiacie się o co chodzi z tym cholernym deszczem, który pojawił się nad wioską. Nie zamierzam tego ukrywać, śledzi mnie gdzie tylko bym się nie pojawił. Nie mam złych zamiarów, zresztą dobrze wiecie ile siedzę na tym drzewie, czyż nie?


Zakończył, po czym spokojnie obserwował ich ruchy. Jeżeli którykolwiek chociażby się poruszył ten byłby gotów zareagować, śledził dokładnie to co mówią i robią. Zwracał szczególną uwagę na dłonie - by móc w porę zareagować.



6550-150=6400

Z niektórymi jednostkami, po prostu lepiej nie wchodzić w dyskusje. Niepozdrawiam.

Multikonto
 
Posty: 784
Dołączył(a): 7 wrz 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin

Re: Brama

Postprzez Nanoha » 12 cze 2019, o 13:43

Przyglądając się im Hiroki nie zauważył niczego szczególnego. Wszyscy chuunini, a przynajmniej tak Hiroki mógł sądzić, byli ubrani jak typowi ninja konohagakure, mieli około dwudziestu lat. Każdy z nich miał ciemnobrązowe, krótko obcięte włosy i ziemne oczy. Nic co rzucałoby się komukolwiek w oczy. Chociaż nie, była jedna rzecz, która rzucała się się w oczy, jeden z nich miał przy pasie katanę.
Po usłyszeniu odpowiedzi Kousekiego mężczyźni spojrzeli się na siebie nawzajem po czym jeden z nich, ten z kataną, podszedł bliżej drzewa i zaczął mówić. - A teraz pójdziesz z nami i opowiesz o tym deszczu naszemu przełożonemu - powiedział spokojnym tonem. Bezimienny mógł zauważyć, że jego rozmówca położył rękę na rękojeści jego miecza, a pozostała trójka ma ręce blisko swoich kabur.
Odległości: 1m dla gościa z kataną
3m dla reszty
Od 03.03.2018 nowy właściciel, Nara Rin
Obrazek
Administrator
 
Posty: 1113
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 17:01
Ranga: Brak

Re: Brama

Postprzez Kouseki Hiroki » 12 cze 2019, o 20:01

Hiroki nie mógł teraz się wycofać z tego co powiedział. Ewidentnie dał im do zrozumienia, że nie ma złych zamiarów, niemniej jednak oni upierali się, by młody Koseki poszedł z nimi. W sumie mesjasz na którego tak długo czekał tak czy siak się nie pojawił, a jemu nic lepszego nie przyszło do głowy, dlatego też uśmiechnął się pod maską, przytakując głową w ich kierunku. W jego głowie powoli malował się plan, udowodnić, że nie ma złych zamiarów - bo nie ma, a później rozejrzeć się po wiosce. I tak chciał to zrobić, a pod postacią samego siebie, czy ze skradzioną tożsamością, żadna to dla niego różnica. Chłopak zeskoczył z drzewa w kierunku bramy, a następnie odwrócił się szybko w kierunku swoich gości.

- Chętnie się z nim spotkam. Pójdę sam, nie potrzebuje wsparcia. Chodzić jeszcze potrafię, co innego byłoby gdybyście kazali mi składać jakieś pieczęci... - wzruszył jednym ramieniem, a następnie ruszył w stronę bramy, modląc się w głębi duszy by jego plan wypalił. Dobrowolnie wprowadzali człowieka do wioski, który przez cały ten czas tak naprawdę badał okolicę w poszukiwaniu owieczki, konia trojańskiego, pod postacią którego dostałby się do tej wioski. - Możecie schować bronie, nie zamierzam uciekać, jak mówiłem, nie mam złych zamiarów, toteż te wykałaczki mogą się wam nie przydać, zresztą. Gdybym chciał z wami w jakikolwiek sposób walczyć, zrobiłbym to tam - a nie w bramie wioski, czyż nie? Jestem pokojowo nastawiony.

Jego głos był zimny, tłumiony przez maskę, a on sam wypowiadał słowa powoli, stawiając kolejne kroki. Smugi deszczu nie ustawały, a on - jak gdyby nigdy nic, kroczył w stronę bramy z wysoko uniesioną głową.

Z niektórymi jednostkami, po prostu lepiej nie wchodzić w dyskusje. Niepozdrawiam.

Multikonto
 
Posty: 784
Dołączył(a): 7 wrz 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin

Re: Brama

Postprzez Maji Seitaro » 14 cze 2019, o 13:46

Z Ame no Kuni Seitaro przedostał się do Hi no Kuni, skąd udał się przez góry, rzeki i lasy do Konohy. Dawno tutaj był, bodaj 3 lata temu ostatnio, kiedy zaczęła się ta cała ruchawka z Shogunem podczas egzaminu na chunina. Myślami czasem wracał do tamtych wydarzeń, uznając, że stanowiły one pewien przełom w jego życiu... a właściwie to pewien kamień odznaczający lepszą przeszłość od dość ponurej przyszłości, albowiem krótko po awansie zwyczajnie zbiegł z wioski. Dziś to to już było przeszłością... no, w każdym razie po dość przyjemnej podróży po lasach, gdzie największym problemem były chyba tylko Komary, objawiły się przed nim mury Wioski Ukrytej w Liściach. Nie był zadowolony z przybycia tutaj, źle mu się ono kojarzyło i czuł się tak, jakby wchodził prosto w paszczę lwa... No cóż, życie...
A propos lwa, Kuromaku stale siedział i przysypiał Seitaro na ramieniu, biernie kontrolując jego włączony tryb mędrca. Maji chciał za pomocą niego jak najszybciej odnaleźć osobę, której szukał - Yamanakę Inozę. Pewien kawałek czasu minął od ich ostatniego spotkania, a Seitaro był ciekaw, czy do tej pory udało mu się ustalić, zebrać jakieś informacje. W bramie jednak zastał scenkę z żołnierzami Konohy i znajomą personą... Hirokim? Najwyraźniej, choć mędrzec w tej sytuacji nie dał po sobie poznać żadnych emocji. Jeśli Rassori miał problem, to Seitaro w żadnym razie nie chciał zostać z nimi powiązany. Był naprawdę pewien, że to on. Wyczuwał sensorem deszcz, którym oprócz niego samego posługiwał się już tylko Hiroki właśnie. Nie było mowy o pomyłce.
Niczym typowy podróżny zamierzał z dala trzymać się od nich wszystkich i legalnie w bramie wylegitymować się, by przejść do wnętrza wioski.

Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -


MK: Reiwa
 
Posty: 2019
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Brama

Postprzez Nanoha » 14 cze 2019, o 15:57

[quote="Nanoha"]Kiedy chłopak skończył mówić usłyszał - Nie tak szybko -. Gdy spojrzał na jednego z chuuninów, tego najbliżej go zobaczył że trzyma on w ręce pewne urządzenie. - Jeśli rzeczywiście masz pokojowe zamiary dasz sobie to założyć. I nie udawaj, że ten deszcz to nie twoja sprawka, znajdujesz się w samym jego centrum. Cała ta bajka się nie klei. - powiedział ten z chuuninów, który je trzymał. - Nasz przełożony, będzie pewnie chciał z tobą porozmawiać. Dajesz je sobie nałożyć i idziesz z nami dobrowolnie i pokażesz, że rzeczywiście nie masz złych zamiarów czy też twoje słowa były kolejnym kłamstwem, a my mamy ciebie do tego zmusić? -
Spoiler:
Od 03.03.2018 nowy właściciel, Nara Rin
Obrazek
Administrator
 
Posty: 1113
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 17:01
Ranga: Brak

Re: Brama

Postprzez Kouseki Hiroki » 14 cze 2019, o 23:12

Potężne źródło czakry niedaleko Hirokiego trochę go zaciekawiło. Niemniej jednak nie rozpoznał go, bo jak miał je rozpoznać? Przecież tyle minęło od ich ostatniego spotkania. Chłopak jednak zatrzymał się z innego powodu. Jeden z eskortujących go Shinobi, nie chciał, by ten spokojnie, bez zbędnego animuszu wszedł do wioski. Nawet nie wiedział po jak cienkim lodzie stąpał. Chciał zrobić to, czego Koseki wręcz nienawidził, chciał zrobić to, przez co Hiroki znienawidził swoją wioskę i Rokage. Ludzie wykorzystywani jako narzędzia, bez jakiejkolwiek możliwości wyboru, bowiem wybór był tylko jeden. Chłopak odwrócił głowę, cały czas mieszając chakrę w sobie - musiał bowiem kontrolować deszcz. Nic więc dziwnego, że sensorzy wykrywali go jako źródło deszczu.


Zresztą, tak właśnie miało być. Nie zabijał bez powodu. Nie zabijał też z własnego widzimisię. Niemniej jednak żył w przekonaniu, że tylko jego racja, jest tą właściwą, że tylko jego wizja jest tą poprawną. Odwrócił głowę, a za głową poszła reszta ciała, jego ręka wysunęła się delikatnie w przód, na powszechnie uznawany znak pokoju. Pod maską uśmiech sięgał od ucha do strzępów skóry zwisających na drugim poliku. Jego ciało całe pulsowało, a wszystko co znajdowało się w około niego jakby się zatrzymało. Gdyby którykolwiek ruszył w jego kierunku z ogranicznikiem chakry, ten użyłby techniki od razu, niemniej jednak zakładał, że tak się nie stanie. Nie byli głupi.


- Oczywiście. - Sensorzy poczuli zapewne, że chakra wewnątrz chłopaka nagle się wzburzyła. Jego wewnętrzna moc była niczym rozwścieczony ocean. Rozbijający swe fale o potężne drewniane słupy. Niemniej jednak zanim zauważyli tak różnice w jego chakrze, ze względu na trwający deszcz. Technika której użył była niemal natychmiastowa, więc nie powinni mieć żadnej możliwości zareagowania.


Oczywiście, zakładał, że mogło mu się to nie udać. Gdyby tak się stąło I JAKIMŚ CUDEM ODSKOCZYLI O 10 METRÓW OD NIEGO W UŁAMKU SEKUNDY, CZY TEŻ JAKIMŚ CUDEM ICH SENSOR WYKRYŁBY I TELEPATYCZNIE W UŁAMKU SEKUNDY POWIADOMIŁ RESZTĘ BY UCIEKAĆ, Hiroki odskoczyłby w tył, przybierając pozycję obronną i momentalnie tworząc swoje drugie ramię.

Oczywiście shinobi którzy zostaliby złapani w jego kryształ, a raczej ich źródła chakry nie zniknęły by. Byli bowiem jeszcze żywi - tak długo, jak długo chłopak nie zniszczyłby kryształu, lub też nie zabrakłoby im tlenu.



Chakra: 6400-300(2 posty deszczu) - 1050 = 5050
Chakra w momencie gdy uda im się jakimś cudem zwiać: 5050-150=4900

Techniki:
Spoiler:
Z niektórymi jednostkami, po prostu lepiej nie wchodzić w dyskusje. Niepozdrawiam.

Multikonto
 
Posty: 784
Dołączył(a): 7 wrz 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin

Re: Brama

Postprzez Maji Seitaro » 15 cze 2019, o 02:10

Seitaro ignorował deszcz podobnie jak chciał zignorować problemy Hirokiego. Nie był mu on bliski, znajdowali się w Konosze, toteż tym bardziej nie zamierzał nadstawiać karku za niego i jego problemy, w które prawdopodobnie sam się wpakował. Nie pamiętał go jakoś bardzo dobrze, jednak o ile sobie przypominał, to jawił się jako ponurak większy od Seitaro, do tego o dość podejrzanej aparycji. Maska i ubiór tak charakterystyczne dla totalnego wyrzutka musiały wręcz zaalarmować strażników, a jeśli Rassori dodatkowo pokazał im swój charakterek, no to cóż.
Stąpając z wolna w kierunku bramy stale obserwował na swoim sensorycznym radarze czy któryś z osobników miesza chakrę, lecz jedynym, który to robił, a który dodatkowo zmieszał i wypuścił w Konoszan był Hiroki. Seitaro na sygnał obrócił się w kierunku tej małej burdy, dostrzegając przy tym falę kryształu, na której widok podniósł brew w geście zdziwienia. Dawno widział to kekkei genkai i raczej nie przypominał sobie, by Hiroki korzystał z niego wtedy w czasie misji. Wyglądało na to, iż Rassori nie był Rassorim, a Kosekim. Nie było to jednak zbyt ważne jak dokładnie nazywał się Amejczyk, lecz to co właśnie zrobił. Seitaro był nieopodal miejsca zdarzenia i przez czysty zbieg okoliczności mógłby zostać powiązany z tym całym przedstawieniem, czego cholernie nie chciał.
- Faktycznie masz tendencję do pakowania się w nieprzyjemne sytuacje, dzieciaku. - zabrzmiał Kuromaku, dotychczas przebywający we śnie i milczeniu na ramieniu Majiego.
- Nie da się ukryć. - odmruknął tylko i z bezpiecznej odległości, niczym typowy obserwator taktyczny, zaczął przyglądać sie tej sytuacji i jej rozwinięciom. Nie zamierzał się w to mieszać.

Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -


MK: Reiwa
 
Posty: 2019
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Brama

Postprzez Nanoha » 15 cze 2019, o 21:47

Chuunini Konohy byli zbyt pewni siebie. Co prawda było ich czterech i byli blisko wioski jednak mimo tego powinni zachować rozwagę, co więcej wykazali się samowolą, ich rozkazem było w końcu znalezienie źródła deszczu i poinformowanie o tym ich przełożonego. Ewentualnie mieli pozwolenie na wyeliminowanie swojego celu jeśli byłby niebezpieczny. Nie mieli go skuwać swojego rodzaju chakrowymi kajdankami. A jednak to próbowali zrobić i zapłacili za to porażką i bycie na łaską mężczyzny z maską na twarzy. Cała czwórka została pokryta kryształem jednak efekty techniki nie zawężały się jedynie do chuuninów i nukenina. Nie, scena ta rozgrywała się blisko bram wioski. Za blisko by nie wywołać paniki u cywili i za blisko by, któryś z chuuninów nie pobiegł zawiadomić o tym rady. Deszcz wykrył jedno źródło chakry, które zaczęło szybko się przemieszczać w stronę wioski. Gdy natomiast Hiroki spojrzał na bramę wioski to kilku chuuninów, a przynajmniej na to wskazywał ich poziom chakry i strój, było wpatrzonych w niego i gotowych do bronienia swojego domu.
Od 03.03.2018 nowy właściciel, Nara Rin
Obrazek
Administrator
 
Posty: 1113
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 17:01
Ranga: Brak

Re: Brama

Postprzez Uchiha Miyuki » 16 cze 2019, o 02:48

Słońce znajdowało się w zenicie, a kolejne promienie słoneczne padały na bladą cerę Miyuki. Leniwy i żmudny proces zrywania pojedynczych pokrzyw i innych ziółek trwał. Mały nożyk dzierżony w kobiecej dłoni raz za razem przecinał kolejne łodygi, zostawiając jedynie wystające znad gleby kłącze podobne rycerskim lancom. Zdobyte w ten sposób zielsko wrzucała do wiklinowego koszyczka. Dzień jak co dzień. Ciężko mówić o jakiejkolwiek pasji, bowiem czarnooka z pewnością jej nie wykazywała. Jedno natomiast było pewne, czynność ta zbawiennie działała na wszelki stres, którego na co dzień miała nader wiele.

Przyklęknij. Wysuń prawą dłoń. Utnij łodygę. Wrzuć do koszyka. Powtórz. Czas przewidziany na powyższe zagadnienie obejmował najbliższe parę godzin. Pogoda zdawała się sprzyjać, toteż nic dziwnego, że odzienie jakie aktualnie obejmowało ciało kobiety jawiło się lekkością i przewiewnością.

Nie myślała w zasadzie o niczym, pogrążona w zrywaniu kolejnych kwiatów matki natury dopiero po chwili spostrzegła wzmagający się na sile deszcz. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie sam moment jego ujawnienia. Dotychczas niebo wolne było od wszelkich chmur burzowych, natomiast powietrze suche. Takie zmiany klimatyczne, bez ówczesnego ostrzeżenia, były bardzo nienaturalne. Nawet w świecie, w którym bez problemu możesz wyleczyć złamaną kończynę.

Uchiha uniosła głowę ku górze. Jej brwi zbliżyły się ku sobie w momencie, w którym poczuła, iż opady nie są wynikiem naturalnego procesu. Mżawka z domieszką chakry. Nigdy przedtem nie widziała czegoś podobnego. Gwałtownie rozejrzała się wokoło poszukując jakiegokolwiek wyjaśnienia. Naturalnie, nie odnalazła go. Nie była również w stanie przewidzieć tego, co zdarzy się w następstwie dżdży. Musiałaby być po lobotomii i niedawnym przeszczepie rogówek, żeby nie dopatrzyć się potężnego zagrożenia w podejrzanych, chłodnych kroplach deszczu. Zdroworozsądkowo czym prędzej skierowała się ku bramie wioski. Choć jak się okazało, była to najgorsza z możliwych decyzji.

W oddali dostrzegła dość niewyraźny obraz rozjuszonego zbiegowiska. Będąc w odległości około dwudziestu metrów złożyła odpowiednią pieczęć. W ułamek sekundy wszystko stało się jasne. Cicha ucieczka była niemożliwa toteż rozejrzała się szybko w celu jak najlepszej oceny sytuacji. Wiedziała, że znalezienie się w samym centrum dziwacznego wydarzenia byłoby jak dobrowolne włożenie ręki w paszczę lwa. Powoli, tak by nie wzbudzić jakiegokolwiek zainteresowania, przyklękła w gęstych krzewach. Żywiła szczerą nadzieję, że tym samym oszczędzi sobie nieprzyjemności stania naprzeciw zamaskowanego chłopaka. Choć na ogół patrzyła na ludzi z wyższością, tak doprawdy miała resztki rozsądku. Skrzywiła się. Dobre, mieszkańcy Kraju Ognia jak zwykłe ciapy dają się deptać. A to ci nowina.

Cierpliwie obserwowała sytuację zza liści. A ta przybrała na gwałtowności w chwili, w której mężczyzna wykonał kolejną techniką. Żaden z mieszkańców, ani też strażników, nie był w stanie zareagować. Najwyraźniej w świetle walki świat rządził się własnymi prawami. Na nic moralność i cnota. Złudne nadzieje ludzi prawa zniknęły za kryształową poświatą. Miyuki była jednocześnie przerażona i zainteresowana przyszłymi efektami tego, co działo się przed jej oczyma.

Obrazek
это просто иллюзия
 
Posty: 23
Dołączył(a): 5 cze 2019, o 04:42
Ranga: Genin

Re: Brama

Postprzez Kouseki Hiroki » 16 cze 2019, o 04:09


Kolejne krople przesiąknięte chakrą spadały na okolicę, badając ją dokładnie w poszukiwaniu potencjalnych wrogów i sojuszników. Hiroki nigdy nie miał złych zamiarów, niemniej jednak był osobą, która ceniła sobie nad życie. Jedną z takich rzeczy była wolność, która tym razem po raz kolejny wzięła górę nad spokojnym postępowaniem. Impulsywne działanie nie było domeną Kosekiego.

Często planował, próbował zimno oceniać swoje szanse. Teraz w jego głowie pojawiły się trzy opcje. Jedna zakładała pójście all in - ruszenie na shinobi Konohy zanim oni ruszą w niego. Byłoby to oczywiście samobójstwo, a zamaskowany facet dobrze o tym wiedział. Druga opcją było wrobienie mężczyzny, który przyglądał się całej sprawie. Wyglądał znajomo, można powiedzieć, że jego chakra była podobna do wcześniej poznanej osoby, czymś się jednak różniła od ich ostatniego spotkania i nie była to tylko ilość. Rodzaj tej mocy był dziwny. Niepokojący. Był zdecydowanie najpotężniejszą osobą w promieniu najbliższych dwustu metrów. Jego deszcz wyczuwał też coś... na co nikt inny zapewne nie zwróciłby uwagi. Mały tlący się ognik, gdzieś przed nim - nic nieznacząca jednostka? A może ktoś potężny, potrafiący tłumić własną moc? Nie wiedział tego - nie mógł tego jednak zlekceważyć. Czuł się osaczony, zewsząd wyczuwał energię. Małe źródełko zdawało chować się gdzieś w oddali. Duże, ogromne przyglądało się całej sytuacji, a kilka średnich znajdowało się za jego plecami. Nie miał czasu do stracenia - musiał działać. Niemniej w głowie pojawiła się trzecia opcja. Wycofać się. Uciec. Porzucić to, co miał zrobić. Pogoń jednak zapewne by go wykończyła. Niezbyt miło przywitał ludzi, którzy przyszli się z nim spotkać. Wyglądali jakby ich zamurowało. Nic zresztą dziwnego, byli bardzo pewni siebie. Teraz jednak Koseki musiał podjąć decyzję.

Bez dłuższego zastanowienia w miejscu jego utraconego ramienia pojawiła się kryształowa dłoń. Bez względu na to jaką decyzję by podjął musiał zabezpieczyć się na tyle, by móc w jakiś sposób powstrzymać zgraję z bramy. Szybki ruch w torby an biodrze, by czym prędzej wyjąć cztery notki wybuchowe. Następnie sprawnym susem doskoczył do czwórki skrystalizowanych gości, rozlepiając niechlujnie notki na ich "sarkofagach", następnie spojrzał w kierunku przypatrującego się mężczyzny - znał go. Był pewien, że go znał. Zaklął pod nosem. Nigdy nie chciał przysporzyć kłopotów jednemu z niewielu przyjaciół, o ile tak można nazwać przypadkowo spotkanego mężczyznę podczas jednej z misji. Musiał się nim wysłużyć. Musiał to zrobić by przetrwać. Zanim jednak zaczął krzyczeć w kierunku swojego dawnego przyjaciela, zaczął pośpiesznie składać znaki. Miał je skończyć w momencie zakończenia wykrzykiwanych słów.

- Szefie, wszystko zgodnie z planem! Sprawdziłem dokładnie, w wiosce spokojnie. Jeden z tych gałganów przy bramie pomknął w centrum osady, reszta to tylko słabe pionki. Jeśli na nas ruszą to zdetonuje im kolegów! Resztę zostawiam w twoich rękach! - Zawołał głośno, a Seitaro poznał głos. Wołał tak głośno, by jego słowa dotarły też do ludzi w bramie. Wraz z zakończonym okrzykiem, przymrużył na moment oczy, a pomiędzy nim, Seitaro i bramą wytworzył 20 metrową barierę, która miała na celu dwie rzeczy - odizolować Seitaro i ludzi z bramy po jednej stronie, oraz dać chłopakowi chwilę by móc uciec. - Wybacz, druhu, kiedyś Ci się odpłacę. - mruknął cicho pod nosem

Jego plan jednak nie zakładał ucieczki bez żadnego zabezpieczenia. Małe rozżarzone źródło chakry które wyczuwał niedaleko. Szybki obrót przez ramię, a dłoń już była uformowana w pieczęć barana. Chłopak pomknął w kierunku Miyuki. Zatrzymał się przed jej twarzą, po czym wbił swój pusty wzrok w jej ślepia. Dziewczyna zapewne poczuła paraliżujący strach - była od niego o wiele słabsza. Technika elementarna uczona nawet w akademii. Sakki - bo to właśnie starał użyć się na dziewczynie zamaskowany typ. Nie mówiąc ani słowa uderzył ją z całej siły w okolicę mostku, tak by ta w najlepszym przypadku straciła przytomność, następnie kryształowa ręka miała opleść ją w okół pasa i przerzucić przez ramię. Był gotów do ucieczki, a do tego prócz czterech średnio ruchliwych zakładników, miał piątego - żywego.


atuty:

Techniki:



Zasięg Shunshin no Jutsu: 40 metrów(Biorąc poprawkę, że dziewczyna mogła znajdować się dalej niż założone 20 metrów, 40 metrów powinno w zupełności wystarczyć.)
Chakra: 5050-150(deszcz)-150(kończyna)-30(ruch kończyną)-700(bariera)-150(Shunshin)= 3870
Z niektórymi jednostkami, po prostu lepiej nie wchodzić w dyskusje. Niepozdrawiam.

Multikonto
 
Posty: 784
Dołączył(a): 7 wrz 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin

Re: Brama

Postprzez Maji Seitaro » 16 cze 2019, o 10:37

Seitaro widział skuteczny atak Hirokiego, a już chwilę później zaalarmowana została reszta strażników, być może nawet ANBU i wyższe władze wioski. Robiło się niebezpiecznie i nazbyt niewygodnie. Pierwotny plan odwiedzenia Inozy i dowiedzenia się czegoś na temat zebranych przezeń informacji o Konosze musiał zostać przeniesiony na plan dalszy. Przynajmniej tylko póki co. Maji czym prędzej chciał się stad ulotnić, zanim zostanie zupełnie przypadkowo uznany za powiązanego z całą tą sytuacją tylko przez wzgląd, że znajduje się stosunkowo blisko całego wydarzenia. O przejściu przez bramę i spędzeniu spokojniejszych chwil w Liściu zapewne nie ma już nawet mowy, strażnicy i zaalarmowani shinobi zapewne już zablokowali wyjście i wejście do wioski, oczywiście ze względów bezpieczeństwa. Błędem Seitaro było to, że pozwolił sobie na chwile zwłoki, przez co Pan Zamaskowany przeszedł do realizacji swego planu, tj. uprzykrzenia życia senninowi, by ratować własną dupę. Widział jak obkleja notki, co Maji uznał za pewną dziurę w całym planie Kosekiego. Brunet trochę o Shotonie wiedział, głównie z praktyki, bo historia klanu była mu obca, jednak znał słabe i mocne strony tego kek kei genkai. Zawdzięczał to głównie Kitashiemu, z którym swego czasu naprawdę się zaprzyjaźnił i z którym walczył ramię w ramię na placu boju. Oprócz niego skonfrontował się jeszcze z paroma lewymi Kosekimi, więc pewne doświadczenie w walce z i przeciwko temu klanowi jednak miał. No, ale do rzeczy…. Kryształ był niezwykle wytrzymały i słabością jego był raiton, wątpił więc mocno, że tak standardowy element ekwipunku jak notki wybuchowe będą w stanie uszkodzić strukturę kryształu i zabić uwięzionych w nim shinobi Liścia. W jego mniemaniu mogły stanowić zagrożenie najwyżej dla sapera, który spróbuje ich uwolnić. Była też inna opcja – kryształ pęknie samoistnie, zabijając tym samym uwiezionego w nim człowieka. Tutaj nie był jednak pewien co do tego czy akurat to jutsu posiadało taki efekt, aż tak mocno obeznany nie był, by znać każdą jedna technikę tej dziedziny, bo z tymi wysokorangowymi do czynienia za bardzo, przynajmniej jeszcze, nie miał. No więc domysły.

Co dalej? Seitaro z zimnym gniewem spojrzał na Hirokiego. Jego oszczerstwa były mierne, bardzo mierne, jednak możliwe, że tym samym napytał biedy Seitaro i już NA PEWNO sobie. Jego pośpieszna wypowiedź także miała dziurę, ale ich już byli bardziej świadomi shinobi Liścia, którzy mogli wszelkie mankamenty w wypowiedzi Kosekiego wyłapać, jeśli tylko byli zdroworozsądkowi. Lwi mędrzec obrócił się ku nim, by spokojnie i dyplomatycznie rzec.
– Nie mam z tym mężczyzną nic wspólnego. Nazywam się Maji Seitaro, jestem joninem Sunagakure no Sato, odpowiadam przed Kazekage i przede wszystkim nie mam złych intencji. – tutaj dla wiarygodności wyciągnął z wewnętrznej kieszeni płaszcza opaskę z charakterystyczną klepsydrą. – Silniejsze techniki raitonu będą w stanie uwolnić waszych konfratrów. – dodał, by dodatkowo zapewnić o pokojowych zamiarach. Nie chciał mieć Konohy przeciwko sobie samemu, chciał uniknąć konfrontacji z miejscowymi… bójka przed Konohą, przeciwko całej wiosce mimo wszystko źle mogłaby się skończyć także dla Seitaro. W obecnej sytuacji lepiej mieć ich przy sobie, aniżeli przeciwko.
Stale skanował czy ktoś nie miesza aby chakry przeciwko niemu i czy ktoś nie dąży do fizycznej konfrontacji. Wszystkie punkciki na swym sensorycznym radarze dobrze obserwował… spoza zasięgu nie umknął mu także Hiroki, który zabrał ze sobą kolejnego zakładnika. Obrócił się w tamtą stronę i po raz kolejny rzekł strażnikom… - Porwał wam genina… - skąd wiedział, że genina? Nie wiedział, aczkolwiek wyczuwał ilości chakry jego/jej, które oscylowały pomiędzy szarym cywilem, a standardowym chuninem. To wystarczyło.
Jeżeli shinobi Konohy uwierzą Seitaro, to ten wespół z nimi ruszy w pogoń za Hirokim, przy czym znacząco dzięki swej szybkości ich wyprzedzi, by jak najprędzej dotrzeć do krnąbrnego Kosekiego. Seitaro utracił wszelkie sentymenty względem tego człowieka. Zasłużył na wszelkie konsekwencje.
Jeżeli jednak Konoszanie zignorowali słowa Majiego, to ten nie będzie angażował się nawet w tym przypadku w jakiekolwiek starcie z nimi. Wykorzystując sensora, energetyczną barierę i swą szybkość będzie stale unikał wszelakich ataków, by w ostateczności wykorzystać Kuchyiose no Jutsu bez użycia krwi i zniknąć w obłokach dymu wraz z Kuromaku daleko, daleko stąd… Lew na ramieniu spełniał swoją rolę - stanowił element wspomagający. Stale pilnował przemiany Seitaro i uzupełniał jego braki chakry.



Spoiler:

Spoiler:

Spoiler:
Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -


MK: Reiwa
 
Posty: 2019
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Brama

Postprzez Nanoha » 16 cze 2019, o 18:13

Cała akcja nabierała rumieńców. Został w nią wmieszany Seitaro, który tak naprawdę przybył tu w pokojowych zamiarach i nikt nie raczej nie wątpił patrząc na, że ten przynajmniej nie manifestował wszędzie swojej chakry i nie ukrywał się. I to Sunijczykowi straże uwierzyli. Nie ma się co dziwić, on w końcu nie skrystalizował chuuninów jak jego znajomy z dawnych lat. No i nie wziął na zakładnik geninki, która nawet nie pomyślała o niebezpieczeństwie, które ją czekało ze strony nukenina. A teraz była ona nieprzytomnym zakładnikiem Hirokiego. W dodatku teraz przed bramami konohy pojawił się ogromny kryształ.
Chwile potem deszcz wykrył nowe dość potężne bo przewyższające zasoby Hirokiego źródło chakry które zbliżało się do bramy dość szybko, a chwilę potem obecni zdołali usłyszeć nowy dość głośny i donośny głos - Co my tu mamy? Jakiś śmieć próbuje siać chaos przed bramami mojej wioski? -. Mężczyzna po trzydziestce miał długie rozpuszczone blond włosy, na czole miał opaskę shinobi oraz nosił kamizelkę, która wskazywała co najmniej chuunina, jednak jego pokłady chakry nie wskazywały tej rangi, były one na poziomie jakie zazwyczaj osiągali jounini.
Mężczyzna spojrzał się na członka klanu Maji i powiedział - Mówisz, że nie jesteś z nim? W takim razie nam pomóż - Hiroki nie mógł tego słyszeć. Następnie mężczyzna spojrzał się na zakładników, jego twarz nie wskazywała zbytnich emocji, gdy patrzył na chuuninów. Co prawda nie byli to genini ale nadal chuunin nie był kimś niezwykłym i nie do zastąpienia, zmieniło się to gdy zobaczył geninkę. Może i kolor jej włosów nie był typowy dla tego klanu, ale jounin doskonale wiedział z kim ma do czynienia. Mężczyzna nie zamierzał zostać stracony przez hokage li klan Uchiha jak to było w przypadku pewnej Inuzuki. - Mów czego chcesz ale proszę cię wypuść panienkę - krzyknął do Hirokiego
Odległość między hirokim a seitaro i jouninem to 30m
Od 03.03.2018 nowy właściciel, Nara Rin
Obrazek
Administrator
 
Posty: 1113
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 17:01
Ranga: Brak

Re: Brama

Postprzez Uchiha Miyuki » 17 cze 2019, o 01:31

Miyuki zajęła miarowo bezpieczną, w jej mniemaniu, pozycję. Z tego też miejsca mogła uważnie obserwować wydarzenia na froncie. A było na co patrzeć, bowiem to, co działo się w odległości parunastu metrów powoli przeradzało się w krwawą karuzelę. Dziewczyna nie była w stanie przewidzieć obrotu całej sprawy. Choćby i dlatego, że nie miała szlary działającej jak talerz satelitarny, a tym samym potęgującej docierające sygnały dźwiękowe. Czuła się nieomal zaszczuta i zdruzgotana tym, co rejestrowały jej oczy. Z bólem zrozumiała, że nigdy w życiu nie była jeszcze tak przerażona. Gorączkowo przeczesywała palcami swoje gęste miedzianoczerwone włosy z taką pasją, jakby chciała je powyrywać. Ta niepewność dalszych wydarzeń doprowadzała ją nieomal do szaleństwa.

Odwróciła głowę ku leśnemu zagajnikowi w poszukiwaniu jakiejkolwiek opcji na oddalenie się. Szybko jednak zrozumiała, że jeden niepożądany ruch może kosztować ją życie. Jeśli zamaskowany mężczyzna był prowodyrem dziwacznej zmiany pogody, to z pewnością mógłby źle odebrać próbę ucieczki. Ucisnąwszy palcami kąciki zmęczonych, podkrążonych oczu modliła się, by to wszystko rozegrało się w jak najbardziej sprzyjający liściowi sposób. Daremne nadzieje głupiej Uchihy. Coraz mocniej mrużyła ślepia, choć i to nie wspomagało słabej widoczności. Niewyraźnie poruszające się postacie potęgowały stukot serca w jej ciele. Z pewnością można by porównać to tempo do galopującego stada koni.

Tajemnicza postać w ułamku sekundy zniknęła. Czarnooka nie zdążyła nawet odmówić zdrowaśki, a smutny pan był już naprzeciw jej oczu. Wciąż klęcząc w krzakach wzniosła wzrok ku sylwetce nieznanej jej postaci. Twarz Miyuki z miejsca zrobiła się blada, a rozwarte spierzchnięte wargi z trudem łapały oddech. Zimne, czarne płatki trzeszczy rozkwitły w paskudne pąki orchidei. Choć były one jedynie pożywką dla olbrzymich, bezdennych źrenic zamaskowanego mężczyzny, które zdawały się połykać światło podobne czarnej dziurze. Mam przejebane.

— Cho... — Urwała, w momencie, w którym pięść antybohatera grzmotnęła w jej mostek nieomal jak młot do burzenia ścian. Kość, choć wzmocniona grubą i elastyczną błoną, uległa pod naporem ogromnej siły. Dźwięk, który był niczym XII Symfonia upośledzonego Beethovena po piątym wylewie, przyprawiał o mdłości. Izolowane złamanie spowodowało olbrzymi, nieludzki ból w klatce piersiowej kobiety. Z trudem złapała ostatni, wzbogacony o charakterystyczne chrobotanie, oddech i osunęła się bezwładnie. Ciemność zdominowała wszystkie jej zmysły. Obraz zniknął za ponurą poświatą wspomnień.

Obrazek
это просто иллюзия
 
Posty: 23
Dołączył(a): 5 cze 2019, o 04:42
Ranga: Genin

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Konohagakure no Sato

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron