Gospoda Masaka

Jedna z pięciu wielkich krain zwana Krajem Ognia. Charakteryzuje się umiarkowanym klimatem i bardzo lekkimi zimami. Tereny Kraju Ognia to w dużej mierze wielkie lasy, których roślinność niejednokrotnie osiąga olbrzymie rozmiary. Ukryta wioska tego kraju to Konohagakure no Sato pod wodzą Hokage. Shinobi tej wioski charakteryzują się dużą różnorodnością zdolności. Podkreśla to duża ilość klanów specjalizujących się w zdolnościach Limitów Krwi lub Hijutsu. Z powodu tych pierwszych Konohagakure no Sato często bywała powodem lokalnych wojen mających na celu przejęcie potężnych zdolności.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Gospoda Masaka

Postprzez Uchiha Hisashi » 14 maja 2020, o 16:37

Obrazek

Gospoda jest położona niedaleko głównej drogi. Oferuje tradycyjne japońskie dania zarówno jak grillowane smakołyki oraz okoliczne wspaniałości. Nie tylko można tutaj dobrze zjeść, ale i wynająć pokój by spędzić noc lub dwie.
Właściciele są niezwykle uprzejmi i zawsze starają się zaspokoić wszystkie potrzeby swoich klientów. W budynku głównym znajduje się recepcja i jadalnia, kuchnie oraz pokoje pracowników. Tylnie wyjście prowadzi do małych domków, które mają jedno i dwu-osobowe pokoje.
Ceny są tutaj przystępne i każdy może sobie pozwolić na chwilę odpoczynku i kawałek dobrej strawy.
Pełna lista cen, menu dostępna w recepcji.
Obrazek
 
Posty: 82
Dołączył(a): 2 maja 2020, o 15:48
Ranga: Chūnin

Re: Gospoda Masaka

Postprzez Uchiha Hisashi » 14 maja 2020, o 16:37

Hisashi szedł ze swoim nowym znajomym przed siebie. Sam przedstawiciel rodu Uchiha chciał jak najszybciej wydostać się z kraju herbaty. Nie ma dobrych wspomnień z tego miejsca i wątpił, aby kiedykolwiek tutaj wrócił.
- Mam dość herbaty na całe życie- powiedział do swojego nowego kompana. Nie czuł już żadnego zagrożenia. Widział jak ninja z wioski dźwięku pomaga mu w walce. Mimo tego iż był dużo bardziej wygłodniał krwi niż Hisashi, to było w nim coś, co z pewnością wyróżniało go na tle innych ludzi, których poznał wcześniej.

Mimo tego nie mógł jeszcze ufać mu w stu procentach, ale gdyby chciał śmierci shinobi z Konohy, to zrobiłby to dawno. I do tego nie musiałby się wysilać. Był silny, posiadał ciekawe umiejętności, o których młody Uchiha bardzo chciał wiedzieć więcej.
- Twoje kości- zatrzymał na chwilę swoje słowa . Nie wiedział jak zabrać się do tego pytania. Było mu trochę głupio tak wypytywać od razu. Jednak jakoś musiał przełamać milczenie i swoją paranoje.
- Twoje jutsu jest niesamowite.- mówił dalej,- Jakim cudem zdołałeś tak wyciągnąć swoje kości? To boli?- zapytał dość niepewnie, ale z zaciekawieniem Hisashi. Do tej pory nie wiedział jak zareaguje jego kompan podróży. Byli już niedaleko gospody i mogli zaraz porozmawiać przy parującym talerzu rosołu z jajkiem i wołowinką.
Obrazek
 
Posty: 82
Dołączył(a): 2 maja 2020, o 15:48
Ranga: Chūnin

Re: Gospoda Masaka

Postprzez Kaguya Memoshi » 14 maja 2020, o 17:24

Przy okazji krótkiej przechadzki i zaczerpnięcia powietrza Memoshi mógł wreszcie przynajmniej należycie myśleć. Myśl, że przed chwilą zabił dwójkę mężczyzn zaniknęła gdzieś w odmętach jego głowy czekając na ujawnienie przy gorszej okazji. Na szczęście jego misja została wypełniona, więc nie musiał się przynajmniej martwić niańczeniem dwójki herbacianych braci, a to już był jaki plus. Na wypowiedź swojego kompana na temat herbaty po prostu odpowiedział krótkim "Mhm"

Memoshi w dalszym ciągu nie ufał Hishashiemu. Nie był najbardziej towarzyską osobą na świecie, a do tego nie znał dokładnych celów Uchihy. Chociaż w tym momencie ninja z konohy i tak znał umiejętność posiadaną przez Memoshiego.
- Jestem z klanu Kaguya, a to jest nasze Kekkei Genkai. - odpowiedział Memoshi, po czym zrobił chwilę przerwy i dodał - Mogę wydłużać moje kości tak, aby wystawały za ciało, a to co widziałeś to zaledwie ułamek możliwości osoby, która opanowała techniki sklasyfikowane jako ranga D. - po jeszcze jednej przerwie dopowiedział - I nie boli jakoś szczególnie, zdążyłem się przyzwyczaić.
Jednak samo odpowiadanie na pytania mu nie wystarczyło. On sam również musiał poznać swojego kompana.
- Ty również jesteś z jakiegoś klanu prawda? Kiedy wypowiadałeś swoje imię brzmiałeś co najmniej dumnie.
 
Posty: 521
Dołączył(a): 1 maja 2020, o 00:54
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Gospoda Masaka

Postprzez Uchiha Hisashi » 14 maja 2020, o 17:45

Młody ninja konohy słuchał z uwagą jak jego kompana podróży odpowiada na jego ciekawość. Hisashi nie był pewny czy zdoła z niego wyciągnąć więcej informacji, jednak był już świadkiem pokazów jego możliwości, więc ciężko było się ukrywać. - A więc klan Kaguya potrafi manipulować swoimi kośćmi, bardzo interesujące.- pomyślał młody Uchiha. Skoro to co pokazał w karczmie było tylko małym ułamkiem jego siły, to dobrze by było szanować takiego shinobi. Hisashi postanowił zdobyć jego zaufanie i poznać się troche bliżej. Tym razem zaryzykuje I zobaczy co czas pokaże. Poczuł zwiększone bicie serca gdy podjął te decyzje. Paranoik nie ma łatwego życia oj nie.

- Wybacz, że tak mało mówie o sobie, nie przywyklem. Jestem z klanu Uchiha. Nasze zdolności skupiają się na technikach wzrokowych. Posiadamy specjalne doujutsu zwane sharinganem które pomaga nam w walce. Niestety jeszcze nie udało mi się go aktywować. - powiedział ze smutkiem w głosie. Nie chcial sie chwalic czyms czego jeszcze sam nie opnaował. Zazdrościł troche Memoshiemu w tej kwesti. Ale nie mial sie czego wstydzić. Nie kazdy w jego klanie był na tyle zdolny by obudzić sharingana. Po chwili kontynuował: - Dlatego chciałem iść na misje wyższej rangi. A I naszym żywiołem wrodzonym jest Katon. Tego mam w małym palcu. - powiedział kończąc monolog.
Walczył sam ze sobą w głowie. To nie bylo w jego stylu tak się otwierać. To będzie cięższe niż przypuszczał.

Gdy weszli do środka podeszli do recepcji I Hisashi zapytał:
- Dla mnie Ramen ze wszystkimi dodatkami- powiedział do kelnera.- A dla kolegi...
Nie wiedział co lubił w swoim rosole ninja z oto. Jednak nie to aż tak bardzo trapiło Hisashiego. Nazwal go kolegą. Zastanawiał się czy to nie za wcześnie. Nigdy nie miał kolegi.
Obrazek
 
Posty: 82
Dołączył(a): 2 maja 2020, o 15:48
Ranga: Chūnin

Re: Gospoda Masaka

Postprzez Kaguya Memoshi » 14 maja 2020, o 18:22

- Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zobaczyć tego sharingana. - odpowiedział Memoshi zastanawiając się, co robią i jak wyglądają techniki wzrokowe. W końcu nigdy o takich nie słyszał, nie mówiąc już o zobaczeniu ich w akcji. Dla niego brzmiało to bardzo użytkowo biorąc pod uwagę, że wzrok był głównym zmysłem, którym posługiwali się shinobi w walce. A takie techniki z samej nazwy musiały w jakiś sposób ten wzrok wzmacniać. Tyle był w stanie się domyślić. Ciężko natomiast było wyobrazić sobie jak to dokładnie miałoby wyglądać.

Wchodząc do środka Memoshi rozejrzał się po sali szukając jakiegoś menu. Na szczęście udało mu się takowe dość szybko dojrzeć i przeczytać, więc gdy Hisashi złożył zamówienie białowłosy mógł dorzucić swoje.
- Dla kolegi będzie tonkotsu ramen z dodatkowym szczypiorkiem i smażonym boczkiem. Poproszę też dwa jajka. - fakt faktem Memoshi nie miewał kolegów, bo wolał przebywać sam. Po raz pierwszy spotkał się z tym określeniem wypowiedzianym tak klarownie. W sumie przelanie wspólnej krwi musiało w jakiś sposób uczynić z nich kolegów. Przynajmniej według pokrętnej logiki Memoshi'ego.
- Dlaczego postanowiłeś zostać shinobi? - zapytał w końcu Memoshi w oczekiwaniu na ramen. Był ciekaw motywacji Hisashiego.
 
Posty: 521
Dołączył(a): 1 maja 2020, o 00:54
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Gospoda Masaka

Postprzez Uchiha Hisashi » 14 maja 2020, o 18:57

Na szczęście Memoshi zgodził się na nazywanie go w ten sposób. Młody Uchiha nie był pewien czy cała akcja w karczmie to wystarczająca sytuacja by tak się do siebie zwracać. Ale widocznie dla niego tak było I bardzo mu to pasowało.
Usiedli czekając na zamówienie gdy w tym czasie Kaguya zapytał Hisashiego o coś, nad czym musiałby się głębiej zastanawiać. Dlaczego został on shinobi. Może najpierw wypadałoby poznać historię wioski I jego rodziny, bo to wszystko się w jakiś sposób łączy ze sobą. Ale przedstawiciel klanu czerwono okich nie miał aż tyle czasu. Po krótkiej chwili odpowiedział:
- To skomplikowane I nie mówię to tylko po to aby uniknąć pytania. Ale gdybym mial to trochę spłycić to kiedy byłem dzieckiem znałem tylko ten świat. Nie poznałem nigdy wielkiego rybaka czy cieśli. Opowieści o wojnach, jutsu I klanach to był mój chleb codzienny. Duża presja że strony rodziców, klanu. Wiesz każdy u nas jest ninja, taka rodzina, nie ma za dużego wyboru.- powiedział prawdę Hisashi.
Mial nadzieję że odpowiedź była wystarczająco wyczerpująca dla ninja z oto.

Po chwili namysłu uznał że podzieli się czymś więcej.
- Mam sporo planów I marzeń związanych z Ninjutsu. Niektóre są trochę szalone, a inne oddalone o kilka lat z ich realizacją. Ale wiem że dojdę do nich prędzej czy później. Moim priorytetem jest aby stać się legendarnym shinobi I móc chronić tych, ktorych szanuje i cenię.- dopowiedzial z lekkim zmartwieniem. Nie był jeszcze w stanie aktywować sharingana a już marzył by zostać legendą.
- A Ty jakie masz plany I dlaczego sam postanowiłeś zostać shinobi. Chociaż było by grzechem zmarnować te Twoje umiejętności na rybołówstwo, haha. - zaśmial się młody Uchiha z własnego żartu. Nie chciał być śmieszny, po prostu rozbawiło go nadziewanie ryb na własne kości. Czekali już troche na zupę. Był już głodny I chciał obalić swoją porcję jak najszybciej. Ale bardziej interesował go jego nowy kolega.
Obrazek
 
Posty: 82
Dołączył(a): 2 maja 2020, o 15:48
Ranga: Chūnin

Re: Gospoda Masaka

Postprzez Kaguya Memoshi » 14 maja 2020, o 20:16

- Moi rodzice byli shinobi, ale nie wiem o nich za dużo bo zginęli podczas misji. Mnie wychowali ciotka i wuj, którzy nie są i nienawidzą shinobi. Uważam ich za buców, więc z początku chciałem im zrobić na złość. Ale teraz wiem, że może pójście w ślady rodziców zapewni mi chociaż trochę szans na przetrwanie w naszym świecie. - odpowiedział Memoshi mając nadzieję, że jego rozmówca wyłapie w tej krótkiej rozmowie jego kompletną historię. Nie była przecież ona zanadto skomplikowana. Ot dzieciak się zbuntował i postanowił zostać shinobi. On sam nieco podziwiał Hisashiego, który już od dziecka wiedział, że będzie shinobi w swoim klanie. Miał już wyznaczoną i wydeptaną ścieżkę do podążenia. Dla Memoshi'ego to wszystko było nowe. Zazdrościł mu też nieco marzeń, chociaż gdyby go o to spytać odpowiedziałby, że brzmi to jak coś niesamowicie upierdliwego.

- Obecnie nie mam żadnego większego planu. Chcę stać się silniejszy, żeby zapewnić sobie lepszy i bezpieczniejszy żywot. Brzmi to o wiele bardziej egoistycznie niż twoje chęci. - dopowiedział jeszcze, żeby jego odpowiedź była nieco pełniejsza. W końcu warto było odpowiadać na całe pytanie. Zaś z żartu się nie zaśmiał, a zaledwie uśmiechnął. Nie był to ani najlepszy, ani najgorszy żart - przynajmniej zdaniem Kaguyi.
- Swoją drogą widziałem, że masz ze sobą dość pokaźne ilości sprzętu ninja. Doradziłbyś, co jest przydatne? Ja sam mam dość ograniczone środki i nie chciałbym zmarnować kasy. - zapytał po chwili o poradę, bardziej w temacie kontynuacji rozmowy niż zasadniczej ciekawości na temat ekwipunku.
 
Posty: 521
Dołączył(a): 1 maja 2020, o 00:54
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Gospoda Masaka

Postprzez Uchiha Hisashi » 15 maja 2020, o 19:43

- Przykro mi z powodu Twoich rodziców.- powiedział młody ninja i zamilknął na chwilę. Nie wyobrażał sobie wychowywać się bez swojego ojca czy matki. Ich ciepło i dobroć na pewno pozwoliły mu stać się takim człowiekiem jak jest teraz. To dzięki nim nauczył się wartości rodziny i obrał nindo, by zawsze chronić bliskich mu osób, za wszelką cenę. Jednak na pewno Memoshi miał bardzo silny charakter. Wychowywany przez znienawidzonych krewnych obrał podobną drogę.

Jedzenie wreszcie dotarło do nich i Hisashi zabrał się za mieszanie wywaru. Podczas tego procesu postanowił dodać trochę do swojego wywodu:
- Mamy ten sam cel, zdobyć jak największą siłę, ale na własny sposób. Uważam, że moglibyśmy sobie pomóc nawzajem.- Wziął pierwszy łyk rosołu i przegryzł jajkiem oraz kawałeczkiem wołowiny. Po chwili siorbania kontynuował:
- Co do ekwipunku myślę, że powinieneś postawić na coś dystansowego. Walkę bezpośrednią masz z głowy, ale to właśnie przeciwnicy, którzy będą unikali zwarcia będą sprawiać największe problemy. Takie rzeczy jak shurikeny, kunaie, żyłki, by związać swój cel lub po prostu utrudnić mu ucieczkę zanim go nie dorwiesz. Stawiałbym na coś w podobie. Jeśli chodzi o sam styl walki, to na pewno jeszcze będziemy mieć czas by doszlifować. Ja na pewno muszę potrenować Katanę, po tej wpadce z gospody w kraju herbaty.- powiedział i zamilkł na chwilę postanawiając dokończyć swoje danie.
Było dość smaczne, jednak dużo bardziej był skupiony na rozmowie. Zaczynała ona być na prawdę interesująca, głównie za sprawą nowego kolegi, który był ciekawy.
- Możemy trenować razem, przeprowadzać walki treningowe i szlifować nasze umiejętności próbując się nawzajem. Uważam, że to dobry pomysł by jeden przez drugiego sięgać po coraz wyższe szczeble wtajemniczenia wszystkich sztuk shinobi, jak uważasz?- powiedział i odstawił pusty talerz. Był już gotowy by zapłacić i ruszyć dalej w kolejną przygodę. Miał nadzieję, że Memoshi również.
Obrazek
 
Posty: 82
Dołączył(a): 2 maja 2020, o 15:48
Ranga: Chūnin

Re: Gospoda Masaka

Postprzez Kaguya Memoshi » 15 maja 2020, o 19:59

- Mi samemu nie jest specjalnie przykro. Przywykłem. - odpowiedział Memoshi na słowa Hisashi'ego w kwestii wczesnej śmierci rodziców białowłosego. Przecież on sam nawet nie pamięta jak wyglądała jego matka, dlaczego więc miałby być specjalnie smutny z powodu jej braku? Może brak rodziców przyczynił się do jego gruboskórności? Albo z natury był wytrzymały na efekty psychiczne? Sam tego nie wiedział. Kiedyś zazdrościł dzieciom z pełną rodziną, ale z czasem stało mu się to całkowicie obojętne.

- Myślałem nad jakimś dystansowym, ale sam jeszcze nie jestem pewien. Przemyślę to, ale na pewno jest do dobra propozycja. - odpowiedział przeżuwając kawałek mięsa, które do tej pory pływało w zupie. Na pewno powinien nad tym głębiej pomyśleć. Jakby nie patrzeć, to jego walka wręcz była dość dobra, jak na genina.

- Chętnie potrenuję, z reguły wszystko musiałem robić sam. - dodał. Prawda była taka, że niewiele trenował, bo on sam nie miał na tyle motywacji, żeby zmusić się do wysiłku fizycznego. W końcu był niesamowitym leniem.
- Słuchaj, mam sprawę do załatwienia w mojej wiosce, a do tego powinienem zdać raport. Chcesz się ze mną wybrać do Otogakure? - zaproponował w końcu. Chodziło mu to po głowie od dłuższego czasu. Nigdy nie był tak blisko nikogo, dlaczego więc nie pogłębić znajomości w drodze do wioski dźwięku. Mogliby przecież poznać się lepiej, a może nawet potrenować.
Skończył swoją zupę i skierował się w stronę drzwi rzucając jeszcze pieniądze za posiłek.

z/t
 
Posty: 521
Dołączył(a): 1 maja 2020, o 00:54
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Gospoda Masaka

Postprzez Uchiha Hisashi » 15 maja 2020, o 20:06

Hisashi skończył jeść i zapłacił za swój posiłek. Był z niego zadowolony, jego żołądek już nie burczał, a umysł był nasycony nowymi informacjami. Jego nowy kolega również wydawało się, że był już gotowy do drogi. Nagle jednak zwalił lekko młodego Uchiha z nóg i zaproponował mu dołączenie do niego w drodze do jego wioski. Nigdy nie był aż tak daleko, nie mówiąc nawet o innej osadzie. Z chęcią poznałby nowy świat, a teraz będzie miał ku temu sposobność.
- Lecimy- powiedział i wstał od stołu by przygotować się do drogi.
Ciekawe co do załatwienia ma w wiosce jego kolega. Miał nadzieje, że może zaprowadzi ich to do kolejnej przygody i będą mogli zacieśnić swoje więzy koleżeństwa.

z/t
Obrazek
 
Posty: 82
Dołączył(a): 2 maja 2020, o 15:48
Ranga: Chūnin

Re: Gospoda Masaka

Postprzez Hebi Shogo » 13 sty 2021, o 21:54

Olbrzym obiecał, że sam da sobie radę. Shogo nie potrzebował więcej zapewnień. Sam również uważał, że da sobie radę. Trzeba być optymistą, co nie? Kiedy tylko miał pewność, że nie będzie już w wiosce potrzebny i że ma wszystkie potrzebne informacje odnośnie podróży, pożegnał się z nietypowym listonoszem i ruszył w kierunku Hi no Kuni.
Nie zamierzał tam jednak iść na piechotę. Przywołał sobie do tego odpowiednio dużego węża.
- Cześć Eskulap. Mam misję do wykonania. Pomyślałem, że może pomógłbyś mi dostać do Hi no Kuni? - zapytał niepewnie Shogo. Wiedział, że z tym wężem mógł sobie pozwolić na odrobinę kurtuazji.
- Dzień dobry. Jesteś miły, bo się przyjaźnimy czy chcesz mnie namówić do współpracy? - zapytał Eskulap i wydawał się być śmiertelnie poważny. Na skórze Hebiego aż wyskoczyła gęsia skórka.
- Z obu tych powód? Ludzie czasami są mili, tak po prostu. Nie wiem, czemu. Chodź, opowiem ci po drodze, czego się nauczyłem o ciele człowieka - powiedział Shogo. Ten argument rozpalił ogromne oczka Eskulapa. Negocjacje zostały zakończone, a warunki umowy zatwierdzone. Eskulap bardzo interesował się medycyną i zawsze chętnie słuchał, co Otończyk miał na ten temat do powiedzenia. Było to trochę dziwne, bo nikt nigdy nie widział, aby jakiś wąż kogoś leczył albo znał się na ratowaniu ludzi. Co więcej węże raczej wywoływały wręcz przeciwne skojarzenia. A więc tak minęła im podróż - na wzajemnej rozmowie.
Gdy zapadł zmrok, Eskulap owinął się wokół Shogo, aby ochronić go przed zimnem. On również dostawał trochę ciepła z tej symbiozy. Może nie jakoś super dużo, ze względu na swoje olbrzymie rozmiary, ale zawsze coś. I to wcale nie było tak, że wąż ogrzewał chłopaka swoim ciałem. Ciało węża było zimne i raczej nie przyjemne w dotyku w mroźną noc. Jego rozmiar natomiast pozwolił ochronić Hebiego przed wiatrem, tworząc niemal taką wężową jaskinię.
Gdy obaj bohaterowie się wyspali, Shogo przywołał sobie jakieś śniadanie i spożył posiłek w ciszy. Wąż w tym czasie upolował sobie jakąś łanie albo jelenia. Nie żeby pojadł sobie tym jakoś super, ale przynajmniej coś sobie przekąsił. Gady nie są też raczej typem zwierząt, które potrzebuje posiłków o stałych porach dniach. Shogo zapalił sobie jeszcze papierosa przed podróżą i ruszył razem z Eskulapem prosto do karczmy. Niedaleko budynku odwołał węża, podziękowawszy mu wcześniej za jego pomoc. Ujrzenie kawałka Hi no Kuni było też nagrodą dla niego samą w sobie.
No i teraz przyszła pora na dowiedzenie się jakiś szczegółów odnośnie zlecenia. Hebi udał się prosto do karczmarza, aby zamówić sobie jakiś posiłek. Od tego w ogóle chciał zacząć. Podróż była męcząca, pomimo iż sam nie musiał przebierać nogami. Podczas czekania na swój posiłek, rozglądał się po gościach, aby odnaleźć kogoś, kto mógłby być klientem Otogakure. Podejrzewał również, że gościu będzie już tam na niego czekał.


Spoiler:
 
Posty: 313
Dołączył(a): 6 wrz 2020, o 13:07
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Gospoda Masaka

Postprzez Takeshita » 13 sty 2021, o 22:14

Podróż przebiegła bez najmniejszych problemów. Shogo świetnie wykorzystał swego oślizłego przyjaciela w celu ochrony przed wiatrem, a tym samym wychłodzeniem. Na dodatek z łatwością przywołał jedzenie, które spożył przed dalszą wyprawą. Godzinę po rozpoczęciu dalszej podróży przebył granicę i nim słońce znalazło się w najwyższym punkcie nieboskłonu, dostał się do Gospody Masaka. Odwołał swojego przyjaciela, a następnie wszedł do przybytku. Pierwsze, co zdecydował się zrobić, to spożycie ciepłego dania, które pomoże mu w odpoczynku po wyprawie. Karczmarz gestem wskazał mu stolik w kącie pomieszczenia, skąd też wężousty miał świetny widok na innych gości, ale tych było niewielu i nikt z nich nie wyróżniał się spośród tłumu. W międzyczasie dziewczyna pracują w przybytku podeszła z tacą i miską parującej zupy. Obiad nie był jakiś wystawny, ale idealnie nadawał się na zapełnienie żołądka. Jednak dziewczyna nie odeszła od razu, ale jeszcze położyła mu na stoliku kartkę, która została złożona wpół.
Sensor: 25m/50m | Słuch: 80m
 
Posty: 698
Dołączył(a): 21 wrz 2019, o 17:07
Ranga: Jiyūjin

Re: Gospoda Masaka

Postprzez Hebi Shogo » 13 sty 2021, o 22:22

Karczma nie wyróżniała się niczym nadzwyczajnym od tych przybytków w Otogakure. No może poza zewnętrzną oprawą. W środku natomiast panowały niemal takie same zasady. Shogo usiadł w wyznaczonym miejscu i czekał na swoje danie. Nikt nie wyglądał na klienta, nikt się nie wyróżniał. Hebi na pewno wyglądał tak jak zawsze wygląda i miał przy sobie ekwipunek, który mógł pomóc reszcie zaklasyfikować go jako Shinobiego. Jedyne co, to brak opaski mógł mylić. Ale nie dało się mieć zarówno anonimowości jak i rozpoznawalności za jednym zamachem.
Gdy tylko danie zostało podane, Shogo niema rzucił się na ciepły posiłek. Następnie spojrzał na kartkę, którą podała mu dziewczyna. Wyglądało na to, iż chciała mu coś dyskretnie zakomunikować. Hebi aż wzdrygnął się, nie chcąc myśleć, co mogło być na niej napisane. Wziął jednak do ręki, próbując przy tym zachowywać się naturalnie, aby nie zwracać na siebie uwagi. Dalej jadł swoją zupę jedną ręką, a w drugiej trzymał karteczkę. Odgiął ją i ukradkiem próbował przeczytać co było na niej napisane.
 
Posty: 313
Dołączył(a): 6 wrz 2020, o 13:07
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Gospoda Masaka

Postprzez Takeshita » 13 sty 2021, o 22:38

W głowie Shogo kłębiły się dziwne myśli, kiedy zauważył pozostawioną kartkę papieru. Jednocześnie dalej jedząc, chwycił ją wolną dłonią i otworzył, aby przeczytać zawartość. Jednak tam było tylko krótkie zdanie. "Zjedz i chodź na piętro do pokoju numer 12.". Pismo było delikatne i schludne, a także lekko pochyłe. Nie pasowało ono do pisma mężczyzny, a raczej napisała to jakaś kobieta. Jednak teraz członek klanu Hebi mógł domyślić się, że był pod ciągłą obserwacją, a także, że został od razu rozpoznany przez nieznane mu osoby. Pytanie teraz, jak się przy tym zachowa? Pójdzie po prostu na spotkanie? A może wysadzi całą gospodę bo ktoś go jednak rozpoznał? Chociaż nie powiedziane, że to nie jest po prostu fart, że list trafił akurat do niego. Może też być tak, że klient wcześniej otrzymał wizerunek Shogo. Kto wie? Może to wszystko pułapka, aby się go pozbyć? Tak dużo ciekawych pytań i tak mało czasu na głupie odpowiedzi.
Sensor: 25m/50m | Słuch: 80m
 
Posty: 698
Dołączył(a): 21 wrz 2019, o 17:07
Ranga: Jiyūjin

Re: Gospoda Masaka

Postprzez Hebi Shogo » 13 sty 2021, o 22:49

A więc to było tak. Tekst wydawał się być napisany przez kobietę. To wcale nie oznaczało, że musiała mieć wobec niego dobre intencje. Mogła to być pułapka. A może dziewczyna chciała czegoś innego od Shogo? Mogła zauważyć jego węża i mogła chcieć zobaczyć go z bliska. Hebi raczej nie pokazywał go ludziom na zawołanie, ale może za odpowiednią cenę ... Wyrzucił te myśli szybko z głowy. Miał misję do wykonania i najpewniej oczekiwali go tutaj od jakiegoś czasu.
Dokończył swój posiłek w spokoju. Dzięki podróży na Eskulapie zaoszczędził trochę czasu. Głodny shinobi, to zły shinobi. Gdy już zjadł całą zawartość miski, odłożył ją na ladę lub w inne wyznaczone do tego miejsce. Zapalił sobie kolejnego papierosa i udał się na spotkanie z klientem. A przynajmniej taką miał nadzieję. Idąc po schodach, przygotował się również na ewentualny atak. Jego wrodzona przezorność mu to nakazywała. Stanął przed pokojem numer dwanaście i na chwilę się zatrzymał. Zapukał do drzwi i czekał na jakiś sygnał. Gdy ten nastąpił, wszedł do środka. W przypadku otrzymania obrażeń zrzuci kawałek skóry, aby uniknąć obrażeń.


Spoiler:
 
Posty: 313
Dołączył(a): 6 wrz 2020, o 13:07
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Następna strona

Powrót do Hi no Kuni - Kraj Ognia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników