Główny trakt

Jedna z pięciu wielkich krain zwana Krajem Ognia. Charakteryzuje się umiarkowanym klimatem i bardzo lekkimi zimami. Tereny Kraju Ognia to w dużej mierze wielkie lasy, których roślinność niejednokrotnie osiąga olbrzymie rozmiary. Ukryta wioska tego kraju to Konohagakure no Sato pod wodzą Hokage. Shinobi tej wioski charakteryzują się dużą różnorodnością zdolności. Podkreśla to duża ilość klanów specjalizujących się w zdolnościach Limitów Krwi lub Hijutsu. Z powodu tych pierwszych Konohagakure no Sato często bywała powodem lokalnych wojen mających na celu przejęcie potężnych zdolności.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Główny trakt

Postprzez Lokacja » 23 lip 2013, o 13:37

Uchiha Kyasupa:
Pod bramą wioski czekałem stosunkowo niedługi okres czasu, aż w końcu pojawił się Kenjiro ze swoim przyjacielem. Jako tako nic o nim nie wiedziałem. Może w trakcie naszej podróży czegoś ciekawego się o nim dowiem? Swoją drogą... cholera. Jestem na starcie swojej pierwszej misji rangi C. Czuję się z tego powodu taki dumny. Pierwszy raz będę w stolicy Kraju Ognia. Poza bramą byłem już niejednokrotnie z rodzicami, gdy ci chcieli mi pokazać kilka ciekawszych rzeczy w pobliskich lasach. Mimo wszystko nigdy nie szedłem tym traktem. Non stop dłonie miałem w kieszeni. Poza momentem przywitania z Sensei'em. Wtedy, w wyrazie szacunku, wyciągnąłem je. Jednakże szybko wróciły na swoje miejsce. Nie oszukujmy się. Tak idzie się najwygodniej god damn it!

Gdy tylko usłyszałem o bandytach którzy mogą czaić się dookoła delikatnie się przestraszyłem. Natychmiastowo sprawdziłem dłońmi gotowość kabur, przeliczyłem kunai'e i shurikeny. Nie miałem ich jakoś nadmiernie dużo, jednakże nawet jeden, dobrze wycelowany, może przysporzyć wielkich problemów. Poza tym polepszyłem pozycję miecza na moich plecach tak, bym mógł go jak najszybciej dobyć. Jako tako jesteś świeżo po Akademii Ninja. Jeżeli wyskoczy mi doświadczony bandyta, to będą kłopoty. Na pewno. Dlatego też uważnie rozglądam się dookoła. Spokój przyszedł dopiero po kilkunastu krokach. Spojrzałem na Kenjiro.

- Daleko jest stolica Kraju Ognia? Nigdy tam nie byłem - mruknąłem robiąc kolejne, pewne kroki.

Wyprostowałem się maksymalnie. Idę, a pewność siebie po prostu ode mnie bije. Od czasu do czasu słyszę jakieś poruszenie po którejś ze stron. Pewnie zwierzaki bawią się w lesie.
Administrator
 
Posty: 549
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 14:45

Re: Główny trakt

Postprzez Uchiha Kyasupa » 23 lip 2013, o 16:47

Słuchałem chłopaka uważnie. Nie wiedziałem nic na temat tego, że wokół grasuje jakaś szajka bandytów. Dlatego też moje zdenerwowanie nie wzrosło na tak wysoki poziom, na jakim mogło przecież być. Może Kenjiro dobrze zrobił nie mówiąc mi o tym? Ale z drugiej strony mógłbym być bardziej ostrożny. Ehh nic. Nieważne. Usłyszałem głos Sensei'a. On również doceniał piękno Konohy. Cieszyło mnie to. Że nie jestem sam. Zamyśliłem się. Cholera, znowu! Dopiero ponowne użycie głosu przez starszego przedstawiciela klanu Uchiha sprowadziło mnie na ziemię. Pytał się jak tak się miecz sprawował...

- Ahh miecz? Miecz podoba mi się najbardziej na świecie. Nie podziękowałem za niego jeszcze... - mruknąłem troszeczkę spuszczając głowę na dół.

Nie byłem z tego dumny. Nie oszukujmy się. Mimo wszystko cisza nie trwała długo. Moja ciekawość świata wygrała ze mną. Niestety.

- Byłeś już we wszystkich wielkich wioskach Ninja? Czy shinobi są tam inni? Lepsi? Silniejsi? - zadałem pytania w stronę Kenjiro.

Tak, po prostu byłem ciekaw tego, co mnie spotka. Opowieści moich rodziców były interesujące, jednakże niekompletne. Może tym razem będzie inaczej?
Uchiha Kyasupa
 

Re: Główny trakt

Postprzez Uchiha Kyasupa » 24 lip 2013, o 16:47

Kenjiro przyjął podziękowania, jednakże zaznaczył, że nie było to dla niego coś wielkiego. Sam ma drugi miecz, a jeden mógł przecież oddać mi. Tym bardziej, że sam potrzebuję czymś ćwiczyć. Miecze drewniane były jakąś tą opcją, jednakże przy ich pomocy nie poznam doskonale broni, którą będę walczył w razie zagrożenia życia. A właśnie to jest bardzo ważne podczas walki mieczem. Dlatego tak bardzo doceniałem gest Sensei'a i nawet pomimo tego, że dla niego nie był to żaden problem, to ja i tak nie zmieniam swojego zdania na jego temat. Teraz będę mógł non stop trenować. W domu, na podwórku. Wcześniej nie miałem takich możliwości. W sumie jakoś nigdy nie wpadł mi do głowy pomysł, by poprosić rodziców o miecz. Śmieszne, ale Kenjiro sam nawiązał do nich. W formie żartu. Sam również się zaśmiałem rozumiejąc w lot o co mu chodzi.

Następnie zaczął krótką opowieść o jego podróżach i poznanych osobach. Myślę, że szybko dostrzegł moją ciekawość świata. Z zapartym tchem czekałem na kolejne wyrazy. Amegakure no Sato? Zawsze marzyłem o poznaniu Wioski Ukrytej w Piasku. Podobno znajduje się na pustyni i wszędzie dookoła widać piasek. Dziwna sprawa. Spojrzałem za siebie, na wielką bramę Konohy. Ta niedługo już zniknie. A ja mogłem w spokoju słuchać o przygodach swojego Sensei'a, gdy walczył o awans na Chunnina. Będę pamiętał tej technice tworzenia wybuchowych stworków. Może w przyszłości kiedyś mi się to przyda?

- Też chciałbym kiedyś udać się do innych wiosek i poznać tamtejsze kultury. Gdy zostanę już prawdziwym ninja, nie zwykłym Geninem którego wszyscy mają chronić, to będę podróżował po świecie zwiększając swoje umiejętności - powiedziałem radośnie idąc wyprostowany i pewny siebie.

Byłem tak pochłonięty marzeniami, że nie do końca słyszałem to, co Kenjiro. Dopiero po pewnym czasie, gdy zaczęło być już zdecydowanie głośniej, nieznacznie się rozglądnąłem dookoła. Co to? Kolejne zwierzaki?

- Co to? - zapytałem cichuśko zakładając, że Sensei słyszy to co ja.
Uchiha Kyasupa
 

Re: Główny trakt

Postprzez Uchiha Kyasupa » 26 lip 2013, o 02:00

Kenjiro delikatnie mnie zrugał, jednakże... uśmiechnąłem się. W końcu ktoś do mnie tak powiedział: prawdziwy ninja. Myślałem, że bardziej doświadczeni Shinobi mają to samo zdanie: że genini nie są potrzebni światu, że to ich trzeba ochraniać i takie inne pierdoły. Wmawia mi się to od dłuższego czasu i było to takie nachalne, że chyba sam powoli zacząłem w to wierzyć. Jak widać: zupełnie niepotrzebnie. Może nie jestem jeszcze na tyle silny, by wykonywać najtrudniejsze misje. Ba, nawet nie wiem, czy kiedyś wejdę na odpowiedni poziom. Mimo wszystko zdaję sobie sprawę z tego, że będę się o to starał z całych sił cholera! A jeżeli czegoś na prawdę się chce, to wtedy może to wyjść. Poza tym uspokoiły mnie kolejne słowa Sensei'a, gdy ten wspomniał o umiejętnościach sensorycznych swojego przyjaciela. Jestem w sumie ciekaw: po on z nam jest? Nie mam zamiaru jednak się sprzeczać. Teraz czuję się w sumie nawet bezpieczniejszy. I dobrze mi z tym. Nie oszukując nikogo. Szliśmy więc jeszcze trochę. Tempo nie było jakieś zabójcze. Taki oto przyjemny spacer ninja. Nic więcej.

Kilka godzin później postanowiliśmy zatrzymać się w jakimś przyjemnym miejscu, gdzie będziemy mogli spokojnie porozmawiać... i jednocześnie troszeczkę odpocząć. A ja bardzo chętnie to przyjąłem. Mogłem w końcu usiąść sobie na miękkiej trawie. Nawet położyć się na niej mogłem. Delikatny szum wody w pobliskiej rzeczce dawał o sobie znać. Non stop. Przyjemny moment podróży.

- Kenjiro. Co takiego musimy dostarczyć do Stolicy Kraju Ognia? Zastanawiam się nad tym od początku naszej podróży. Na pewno jest to coś ważnego... - ostatnie zdanie wypowiedziałem już sam do siebie przyglądając się błękitnemu niebu.
Uchiha Kyasupa
 

Re: Główny trakt

Postprzez Uchiha Kyasupa » 27 lip 2013, o 14:50

Kiwnąłem głową na to wszystko, co Kenji powiedział o naszej misji. A więc to nic wielkiego... Cholera. No nic. Takie to już jest życie. Widocznie jeszcze nie przyszedł czas na mnie. Ale to tylko kwestia czasu. Na pewno. Bardziej zaniepokoiłem się tym, co chwilkę później krzyknął przyjaciel mojego Sensei'a. A więc coś się zbliża. A raczej ktoś. Nie patrząc na nic natychmiastowo wstaję i wyciągam miecz. Jest to chyba naturalna reakcja na wiadomość, że ktoś nieznajomy przybliża się do nas. Tym bardziej w tych niepewnych czasach. Chwytam rękojeść stosunkowo mocno i pewnie. Przy okazji słyszę ostrzeżenie Kenjiro. Nie atakować pierwszy? Naturalnie. W tym samym momencie słyszę świst lecącego kunai'a. Oraz po prostu go widzę. To oni zaatakowali pierwsi. Idioci... Doświadczony ninja mógłby dojść do tego, że jest tam przymocowana notka wybuchowa. W sumie nie byłoby to nic dziwnego. Tyle że ja jestem jeszcze żółtodziobem. Niestety nie znam tego brutalnego świata walki zbyt dobrze i po prostu liczę, że nie ma tam żadnej niespodzianki przylepionej. A broń miotaną odbijam głownią mojego miecza. Chyba nie powinien to być problem. W Akademii niejednokrotnie to robiłem. Jednakże z drugiej strony siła wypuszczonego kunai'a jest teraz na pewno większa...
Uchiha Kyasupa
 

Re: Główny trakt

Postprzez Uchiha Kyasupa » 4 sie 2013, o 12:57

Sześcioro przeciwko trójce shinobi? Tak, to musieli być bandyci. W dodatku tacy, którzy chcieli zabrać nam kopertę transportowaną przez nas do Stolicy Kraju Ognia. A więc jednak coś ciekawego może się wydarzyć nawet podczas takiej rutynowej misji jak ta. Nie uśmiecha mi się jednak walka z najpewniej bardziej doświadczonym shinobi ode mnie. Udało mi się sparować kunai'a swoją bronią, jednakże powtórzenie tej sztuki może być cięższe. Tym bardziej, jeżeli atak zostanie przeprowadzony kataną. Właśnie ktoś taki na mnie biegnie. Wcześniej Kenjiro uciął sobie krótką pogawędkę z nieznajomymi przeciwnikami. Chyba jestem już pewien, że mamy do czynienia z ninja. Dostrzegałem im szybkość i zanim udało mi się pierwszemu zaatakować, już musiałem się bronić. Uderzenie leciało znad głowy, toteż miało po prostu przeciąć mnie na pół. Co ja mu zawiniłem! Cholera. Przypomniałem sobie siłę z jaką kunai trafił w głownię mojej broni. Stosunkowo duża. Będę musiał wykorzystać swój umysł do odnalezienia luki, gdy sam wyprowadzę cięcie. Mimo wszystko teraz trzeba się bronić. Swoją katanę złapałem obiema rękami i sparowałem uderzenie. Jednocześnie zrobiłem dwa kroki w boki (nie ruszając mieczem), by móc w odpowiednim momencie dać się przełamać. Wtedy też miecz wroga powinien po prostu spaść na dół. Jest to również prowokacja do ataku właśnie w mój bok. Na co byłem całkowicie przygotowany. Nie mogłem oglądać tego, co robią moi towarzysze, ponieważ sam byłem w nieciekawej sytuacji. Szybkim ruchem, od góry, z całej siły, trafiłem swoim mieczem w miecz przeciwnika. Tak, by ten po prostu upadł jeszcze niżej. Już na ziemię. Jednocześnie nie pozwalam siebie zaatakować. Miecz ustawiłem tak, by rękojeść mojej katany była jak najbliżej twarzy wroga. Jeżeli wszystko się uda, będę mógł trafić nieznajomego w twarz niezaostrzoną częścią miecza prosto w nos. Ale teraz najważniejsza jest obrona. Mimo wszystko.
Uchiha Kyasupa
 

Re: Główny trakt

Postprzez Uchiha Kyasupa » 4 sie 2013, o 14:57

Kilka rzeczy działo się w krótkim odstępie czasu. Zważając na przewagę liczebną nieznajomych można było wnioskować, że ci powinni sobie z nami radzić. Nic bardziej mylnego. Na szczęście tym razem jakość wygrywa z liczebnością, a najlepszym przykładem jest dzisiejsza walka. Samemu udało mi się troszeczkę spowolnić i zdenerwować swojego osobistego przeciwnika, toteż Kenjiro mógł go spokojnie powalić i zakończyć jego walkę. W międzyczasie padła już dwójka shinobi. Współpracując możemy ich spokojnie pokonać. Przyglądam się mistrzowi, by następnie swoje oczy zwrócić w stronę trójki pozostałych bandytów. Prawdopodobnie nie byli zachwyceni obrotem sprawy. Wyprowadziliśmy ich z równowagi. Mimo wszystko wiedzieli co robić. Już kolejny atak został przeprowadzony! Na szczęście udało nam się to wszystko zneutralizować. I w sumie nic wielkiego się nie wydarzyło. A potem powróciliśmy do walki wręcz.

Szybkość przeciwnika mknącego w stronę Kenjiro była niebywała. Nie mogłem go dostrzec. Na szczęście mistrz ma już aktywowanego Sharingana, przez co jest w stanie z nim walczyć. Uśmiecham się pod nosem, jednakże szybko usta moje wykrzywiają się w widocznym grymasie. Kolejny przeciwnik sunie w moją stronę. Jeszcze nie wiem co zrobić. Obserwuję więc go uważnie. W tym czasie Jerraru już wypuścił kunai'a, który został ładnie ominięty. Niestety, to nie podziała. Na domiar złego towarzysz został bardzo ładnie i celnie kopnięty, a finisz tego ruchu był nieprzyjemny: chłopak leżał teraz w pobliskiej wodzie. A ja zostałem sam. Sam przeciwko na pewno bardziej doświadczonego przeciwnika. Który prawdopodobnie był lepszy niż ten, z którym walczyłem poprzednio. Co mam robić? Jestem skupiony. Jak zwykle całkowicie, jeżeli tylko na czymś szczególnym mi zależy. A ochrona własnego życia może być przecież uznana za totalny priorytet. Wróg już odwracał się w moją stronę, a zamiar mógł być przecież tylko jeden: atak. Jestem na to gotowy. Miecz instynktownie poszedł w lewo: w stronę, skąd nadejdzie atak. Nie można przecież kręcić się w lewo, a zaatakować od prawej strony! Uderzenie było precyzyjne, a trafić miało w moją szyję. Siła cięcia też była na odpowiednim poziomie. Ohh mógłbym już pożegnać się z głową. Oj mógłbym. Zablokowałem uderzenie jednocześnie polepszając swoją pozycję. Tak, by było mi najwygodniej. W międzyczasie leciał już następny atak. Tym razem z mojej strony. Nie mógł być on jakiś kończący. Po prostu chciałem pokazać, że ja też mogę przejść z łatwością do ofensywy. Uderzenie wymierzone w bok przeciwnika. Od razu po nim odskakuję trochę do tyłu. Muszę spojrzeć na przeciwnika trochę z innej perspektywy.
Uchiha Kyasupa
 

Re: Główny trakt

Postprzez Uchiha Kyasupa » 4 sie 2013, o 16:47

Widzę uśmiech pod kominiarką faceta. Cholera, czyżby mnie nie doceniał? Sam zaatakowałem, jednakże przeciwnik z łatwością zablokował to cięcie. Było pewne, że tak to właśnie się zakończy. Mimo wszystko nie przestawałem i odskoczyłem do tyłu. Wtedy też dostałem w klatę. Poczułem, że lecę do tyłu. Ból nie ukazał się w największej swojej mocy, toteż cały czas mogłem być skupiony na tym kimś, kto mnie tutaj atakuje. Widzę, że wyskakuje on do góry i podnosi miecz do góry. A wiec w taki sposób chce to zakończyć...

Jeszcze nie teraz... pomyślałem, a słowa wskazywały, że nie przyszedł jeszcze czas na moją śmierć. Zbyt szybko ma to się zakończyć. Nie! Nie będzie tak. Gdy facet podniósł swój miecz, odkrył się całkowicie. Natychmiastowo wyciągnąłem dwa kunai'e i złapałem je w swoją wolną dłoń, by następnie je rzucić w mojego przeciwnika z zawrotną prędkością. Ten nie był zbyt daleko ode mnie. Mam czas wykonać to wszystko idealnie. Shurikenjutsu jest mi znane, co tylko polepszy mój rzut. Widzę jak bronie lecą w wyznaczone miejsca: cel pierwszego to dłoń faceta w której trzyma miecz. Cel numer dwa: serce. Tak, to powinno się teraz zakończyć. Ja w tym czasie jak najszybciej się ruszam w bok. Nie wiem przecież co się wydarzy. Wiem tylko, że nie mogę zostać na miejscu. Cały czas jestem gotów na kolejne parowanie ewentualnych ataków oraz wstaję się wstać (jeżeli jestem na glebie).
Uchiha Kyasupa
 

Re: Główny trakt

Postprzez Uchiha Kyasupa » 4 sie 2013, o 20:50

Udało mi się spowolnić przeciwnika, jednakże to nie było koniec moich problemów. Teraz jestem już na nogach i czekam na kolejne, potężne uderzenie przeciwnika. Jego szybkość była do pozazdroszczenia. A może po prostu zbyt mało widziałem i tylko mi to się wydawało? Nie wiem. Nie ważne jest to w tym momencie, ponieważ już w tym momencie musiałem zastanowić się co dalej. Zamaskowany odbił moje kunai'e, co świadczy o jego klasie i umiejętnościach. Złapałem miecz obiema rękami i... ruszyłem do przodu! A co miałem zrobić. Stojąc tak bez ruchu i czekając na uderzenie, nie mam szans zaskoczy przeciwnika. A właśnie o to tutaj chodziło. Jednocześnie wyprowadziłem uderzenie od dołu. Tak na skos, od lewej do prawej. Jest to ryzykowny manewr, jednakże nic innego do głowy mi nie przychodzi. Staram się zrobić wszystko, by cięcie było jak najszybsze.

Jednakże, jeżeli mój przeciwnik szybciej dostrzeże to, co mam zamiar zrobić, wtedy też jedyną opcją jest sparowanie jego ciosu. Albo unik. Mój wybór padł na pierwszą możliwość. Po sparowaniu pierwszego uderzenia, robię to samo z drugim... i trzecim. Czekam na moment, gdy cios spadnie na mnie nie przemyślany i jednocześnie: łatwy do uniku. Wtedy też to robię, by samemu zaatakować prosto w klatkę piersiową wyszkolonego bandyty.
Uchiha Kyasupa
 

Re: Główny trakt

Postprzez Uchiha Kyasupa » 5 sie 2013, o 16:24

Plan na atak miałem całkiem dobry. Jednakże zabrakło umiejętności i szczyptę szczęścia. No nic. Jeden błąd, a tyle konsekwencji. Poczułem dwa mocne uderzenia: kopnięcie i cios dłonią w twarz. Ledwo utrzymałem miecz w rękach! Poleciałem do tyłu lądując na czterech literach. Czułem już większy ból niż ten kilka chwil temu. Nie oszukujmy się: jestem w tarapatach. Zamknąłem na chwilę oczy by się uspokoić, a gdy je otworzyłem, od razu postanowiłem się zbierać. I wstawać. Cały czas obserwuję przeciwnika. W lewej dłoni trzymam mocno rękojeść miecza. Prawą ręką staram się sobie pomóc, by jak najszybciej wstać. Coś jednak mnie zaskoczyło. Ruchy zamaskowanego ninja stały się takie wolniejsze. Chwilowa słabość, czy może po prostu już doszedł do swojego limitu? Nie wiem. Zastanawiające to jest. Doświadczony shinobi mógłby dojść do wniosku, że to jest jakaś pułapka. Jednakże ja jeszcze nie myślę na tym poziomie. I nie zwracam na to uwagi. Postanawiam zaatakować. Bo mam na to okazję. Jednakże najpierw uniknę cięcia wroga. Wtedy też będę miał większe szanse na trafienie. Biegnę w stronę wroga i czekam na jego cios. Teraz, gdy ruchy nieznajomego nie są takie szybkie, powinienem spokojnie uniknąć ataku i zdążyć samemu ciąć. Najlepszą opcją będzie trafienie w klatkę piersiową.
Uchiha Kyasupa
 

Re: Główny trakt

Postprzez Uchiha Kyasupa » 6 sie 2013, o 16:38

Udało mi się dostrzec lukę w ataku przeciwnika, co dało mi możliwość udanego ataku. Zaskoczyła mnie łatwość z jaką to się stało, jednakże nie dałem się wytrącić tym z równowagi. Kolejne ciosy zamaskowanego ninja spokojnie unikałem, aż w końcu sam przeszedłem do ataku. I o dziwo trafiłem z całej siły! Mężczyzna ugodzony mieczem chwilowo nie wiedział co się dzieje. Czuć było to na odległość. A więc i on zauważył, że coś jest nie tak. Powoli zacząłem domyślać się co takiego się wydarzyło. Jednakże nie byłem pewien, Chciałem tylko pokonać wroga i tyle... Jego odskok delikatnie mnie zaskoczył. Na szczęście Kenjiro zdążył powalić bandytę. Uśmiechnąłem się i chciałem coś powiedzieć, jednakże nagle padłem na plecy. Co się stało? Nie wiem. Zamknąłem oczy. Czuję się wykończony. Niejednokrotnie przechodziłem przez cięższe treningi, a tutaj bach. Czyżby to przez stres i strach? Nie wiem...

Otwieram oczy. Chwilę jeszcze leżę na plecach, a jedyne co słyszę, to odgłosy pobliskiego ogniska. W końcu postanawiam dać jakiś znak życia. Rękami podparłem się jakoś tak z tyłu i powoli się dźwigałem do pozycji siedzącej. Rozglądam się dookoła i widzę swoich towarzyszy: Kenjiro jak również Jerraru siedzą blisko mnie. Rozumiem, że jest już kilka godzin po walce. W końcu niebo nie było tak radośnie niebieskie jak w momencie stracenia przytomności. Poza tym chcę dowiedzieć się, czy znajdujemy się w tym samym miejscu, co kilka godzin temu. Ale do tego powinienem dojść sam. Usta otwierają się, a z nim wypływają słowa wskazujące na moją dezorientację:

- Co się stało?

I dopiero wtedy przypomniałem sobie spowolnione ruchy przeciwnika, jak również możliwość pokonania go i totalne zmęczenie towarzyszące mi od czasu, gdy położyłem się na ziemi. Sharingan... To na pewno o to chodzi. Musiałem w końcu go aktywować. Niejednokrotnie widziałem tatę, gdy ten pokazywał mi szczyptę swoich umiejętności. Mimo wszystko opowiadał mi o swoich początkach. Jego Sharingan pokazał się, gdy bandyci zaatakowali jego mamę, a moją babcię. Przegonił bandytów, a po tych wydarzeniach leżał kilkanaście godzin w łóżku. Czy to właśnie na tym polega? I czy to przydarzyło się teraz mnie?

- Kenjiro... Zdaje mi się, że aktywowałem Sharingana - powiedziałem patrząc na niego.

Ledwo umiałem wytrzymać, by się nie uśmiechnąć. Tyle że jeszcze nie znałem jaka była prawda. Nie byłem stu procentowo pewien. Potrzebuję, by ktoś to potwierdził.
Uchiha Kyasupa
 

Re: Główny trakt

Postprzez Uchiha Kyasupa » 7 sie 2013, o 14:02

A więc jednak. Pokonaliśmy bandytów. Dostali za swoje. Mam nadzieję, że bardzo cierpieli. Nie można ot tak atakować shinobi z Wioski Ukrytego Liścia, przedstawicieli najbardziej elitarnego klanu w Kraju Ognia. Musieli ponieść karę. I na pewno tak się to skończyło. Teraz wysłuchuję kolejnych słów mistrza. A więc moje podejrzenia były trafne. Pierwsza aktywacja Sharingana wypompowała ze mnie totalnie siłę i energię. I to dlatego padłem. Kiwnąłem głową. Miałem jeszcze kilka pytań odnośnie naszego Dōjutsu, jednakże nie zdążyłem ich zadać. Musieliśmy już się zbierać do Stolicy Kraju Ognia. Na śmierć zapomniałem o tym, dlaczego w ogóle tutaj jesteśmy. Natychmiastowo stanąłem na równe nogi i pokazałem, że jestem gotów do dalszej podróży. Jednocześnie nie mogłem uwierzyć w to, że tyle czasu zmarnowaliśmy przeze mnie. Ehh czuję się z tym źle. Dlatego też starałem się jak mogłem nadrobić czas. Może trochę zbyt śmiało, jednakże postanowiłem nadawać tempo. I było mocne. W każdym to bądź razie dla mnie.

Dostarczyliśmy kopertę. Sam jednak rozglądałem się dookoła, gdy tylko zjawiliśmy się u celu. Nigdy tutaj nie byłem. A miejsce jest cudowne. Nawet delikatnie uśmiechnąłem się gdy tylko usłyszeliśmy o zapłacie i o tym, że z powrotem wrócimy już spokojnie. Powozem. Jakie to było przyjemne. Mogłem rozsiąść się wygodnie i wyciągnąć nogi maksymalnie. Starałem się nie przeszkadzać towarzyszom. To chyba nie było nadmiernie trudne.

Jesteśmy już przed bramą Ukrytego Liścia. Wtedy też się obudziłem. Postanowiłem jeszcze na chwilę zamknąć oczy. Zatrzymaliśmy się i wyszedłem pierwszy. Miałem najbliżej do drzwi. Stanąłem czekając na mistrza. A ten pogratulował mi aktywowania Dōjutsu i jednocześnie zaznaczył, że to nie jest koniec naszych wspólnych przygód. Jutro, z samego rana mam stawić się na polance treningowej. Pewnie tej samej, co ostatnio. Pożegnałem się. Podziękowałem za możliwość wypełnieniu pierwszej w moim życiu misji rangi C i... wróciłem do domu. Muszę pochwalić się rodzicom. Aktywowanie Sharingania nie była byle czym.


z/t
Uchiha Kyasupa
 

Re: Główny trakt

Postprzez Hideo » 17 sie 2013, o 16:26

Michio wysłuchał Twoich słów, chociaż ciężko to stwierdzić, kiedy ktoś ma zasłonięte oczy. Jego uśmieszek był niezmienny. Nie odpowiedział Ci jednak na pytanie od razu. Wyciągnął z torby fajkę i małe pudełeczko na tytoń. Najpierw ją nabił, a następnie rozpalił zapałkami. Zostawiał za sobą kłęby dymu, a po każdym kolejnym machu uśmiechał się co raz bardziej.
- Dlaczego Uchiha? Chyba powinieneś wiedzieć o tym najlepiej. Odpowiedź jest oczywista. Członkowie tego klanu to najlepsi shinobi. - odpowiedział nareszcie, jakby z wyrzutem, że nie wiesz. Michio kontynuował delektowanie się fajką. Tymczasem zauważyliście z Jerraru, że ktoś podąża za wami traktem. Tempo marszu tej osoby było większe niż wasze, toteż was doganiała. To główny trakt, więc nie byłoby nic dziwnego w mijaniu podróżnych, gdyby nie fakt, że zauważyliście tę osobę kiedy była już dość blisko, jakieś trzydzieści metrów od was.
 
Posty: 602
Dołączył(a): 2 lip 2013, o 18:47
Ranga: Jōnin
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Główny trakt

Postprzez Hideo » 17 sie 2013, o 18:21

Zapytałeś Jerraru gestem o podróżnika za wami. Chłopiec poinformował Cię, że chakra osoby podążającej za wami jest stanowczo zbyt duża, by mógł to być zwykły człowiek. Jednocześnie nie formował on żadnej chakry w celu wykonania techniki. Zachowując czujność aktywowałeś więc Sharingana.
- Jest prawie taka jak Twoja Kenjiro-sensei. - dodał Jerraru komentując zasób chakry postaci w ciemnym płaszczu.
- Och, czy coś jest nie tak? - zapytał Michio ze swoim beztroskim uśmiechem, kiedy usłyszał raport Jerraru. Kontynuował jednak palenie fajki, jakby pytał tylko z grzeczności.Tajemnicza osoba, która okazała się posiadaczem sporej ilości chakry zbliżała się co raz bardziej. Nareszcie zrównał się z wami i zwolnił jakby dostosował tempo do was:
- Dzień dobry panu. - zwrócił się do Michio. - Cześć chłopaki - dodał patrząc na Ciebie i Jerraru.
- Mało dzisiaj podróżnych, nie ma się do kogo odezwać na trakcie. - Mężczyzna sprawiał wrażenie sympatycznego. Mógł mieć około trzydziestu lat. Był wysoki i czarnowłosy. Miał ciemny płaszcz i plecak. Nie miał żadnej widocznej broni.
 
Posty: 602
Dołączył(a): 2 lip 2013, o 18:47
Ranga: Jōnin
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Główny trakt

Postprzez Hideo » 17 sie 2013, o 22:43

Mężczyzna jakby nie przejął się zbytnio Twoją uwagą na temat preferowanego składu podróżnych. Może głupio byłoby mu zostać, gdyby nie Michio, który wypuścił powoli wyjątkowo duży kłąb dymu, wręcz nienaturalnie duży, jakby miał miechy zamiast płuc i przemówił:
- Och Kenjiro, nie bądź taki szorstki dla człowieka, który również musi przejść swoją drogę, w ten piękny dzień. - powiedział machając jedną dłonią bagatelizując sytuację. - Moi kochani wnukowie bardzo się o mnie martwią. - Skłamał gładko. Przez cały czas obcy patrzył Ci prosto w oczy. Uśmiechnął się na słowa staruszka, a może z innego powodu, po czym sam zabrał głos:
- Dobrze, że ma pan takich troskliwych i czujnych wnuków. Nie będę jednak przeszkadzał. Bezpiecznej podróży, do widzenia. - Po tych słowach przyspieszył kroku wznawiając marsz tempem, jakim szedł gdy was doganiał. Nie wypatrzyłeś Sharinganem, aby cokolwiek kombinował. Jerraru również o niczym niezwykłym Cię nie informował. Po kilku minutach podróżny zniknął wam z oczu. Michio zaciągnął się mocno, ale nie wypuścił już dymu. Popukał odwróconą fajką o palec, po czym wyciągnął wycior i zaczął ją czyścić.
- Mam nadzieję, że doczłapiemy przed zmrokiem do jakiejś sensownej karczmy. Nie mam już w tym wieku ochoty na sen pod chmurką - powiedział staruszek i dreptał dalej swoim tempem podpierając się laską.
 
Posty: 602
Dołączył(a): 2 lip 2013, o 18:47
Ranga: Jōnin
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Następna strona

Powrót do Hi no Kuni - Kraj Ognia

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników