Wytwórnia sake

Obrazek
Otogakure no Sato to ukryta wioska Kraju Dźwięku. Choć jest jedną z mniejszych wiosek zwiększała swoją siłę militarną by dorównać głównym Ukrytym Wioskom. Ma na to wpływ spora ilość tutejszych klanów dysponujących Kekkei Genkai czy też Hijutsu. Od pokoleń tutejsi władcy starają się uzyskać tytuł Kage, jednak pięciu głównych Kage nigdy nie akceptowało innych władców przyjmujących ten tytuł.
Obrazek
Obrazek

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Wytwórnia sake

Postprzez Lokacja » 11 kwi 2015, o 19:22

Wytwórnia sake to usytuowana na obrzeżach wioski sporych rozmiarów placówka składająca się z dwóch części, pierwsza to mały budynek pełniący rolę wytwórczą zaś druga część do podtopione małe pole pełne krzaczków ryżu. Miejsce wytwórcze to kilkanaście sporych rozmiarów rozłożystych blatów na każdym znajduje się urządzenia połączone do kilku kolb składające się głównie z rurek i wypustek, do których wlewa się odpowiednie specyfiki. We frontalnej ścianie znajduje się miejsce zsypu ryżu potrzebnego do dopełnia reakcji alkoholowej czyli jednego z bardziej popularnych trunków w owej wiosce. Przy budynku stoi sporych rozmiarów wóz dostawczy, którym po wykonaniu napoju drewniane skrzynie obwinięte w grube szmaty dostarczane są na najbliższy targ lub dostarczane są do wioskowych sklepów.
Administrator
 
Posty: 589
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 14:45

Re: Wytwórnia sake

Postprzez Shiin Asami » 3 lut 2016, o 01:54

Promienie słońca rozjaśniły pokój Asami i z czasem stały się uporczywe. Było bardzo wcześnie, niebo było bezchmurne, dni robiły się coraz cieplejsze a Asami coraz bardziej przeklinała fakt, że nadal nie zakupiła tych zasłon... Każdego ranka ta sama bajka, jak tylko słońce wzbije się nieco wyżej, promienie skutecznie odbierają możliwość dalszego snu. Mimo to, Asami przekręciła się na drugi bok i usnęła. Spała dość twardo gdy nagle usłyszała dźwięk dzwonka. Oczywiście nie od razu rozpoznała, że to rzeczywiście dzwonek i w pierwszej chwili niemal podskoczyła na łóżku. Serce mocno zabiło, a dźwięk najwyraźniej nie miał zamiaru opuścić jej głowy. Dopiero po paru sekundach dotarło do niej, że ktoś próbuje się dobić do drzwi. Zarzuciła na gołe ciało, biały szlafrok i jeszcze nieco chwiejnym krokiem ruszyła w stronę drzwi, śledząc dłonią ścianę przy okazji się podtrzymując.
Była zła. Okropnie zła. Właśnie dziś musiał coś potrzebować, kiedy miała w końcu możliwość pospać nieco dłużej. Złapała za klamkę i przekręciła zamek w drzwiach. W pierwszej chwili oślepiło ją słońce, ale już po chwili zobaczyła, że w jej drzwiach stoi starszy jegomość ubrany dość dziwacznie.
- Jakie kurwa mlieko...
Mruknęła gdy ten żegnał się z nią (zresztą niezbyt wyraźnie). I nagle została złość przerodziło się w totalny brak zrozumienia. Po co? Dlaczego? Dokąd zmierzamy? Kim jesteśmy?
Stała jak wryta i próbowała ogarnąć myśli i zdecydować co właśnie się zdarzyło. Przetarła oczy i jeszcze raz spojrzała czy aby na pewno skrzynka z mlekiem istnieje. Niestety (lub stety) skrzynka była jak najbardziej prawdziwa a stary jegomość zniknął. Złapała za uchwyt i zaciągnęła mleko do środka. Kątem oka spostrzegła karteczkę z adresem i dopiskiem jak najszybciej.
- Ja Ci dam jak najszybciej...
Mruknęła i zamknęła drzwi zostawiając skrzynkę w przedpokoju. W drodze do toalety puściła jeszcze niezbyt kulturalną wiązankę co myśli na temat starych dziadków z mlekiem, z wadą wymowy tak wcześnie rano...

Była już po porannej toalecie. Wykąpana, pachnąca i niemal w całości umalowana. Potrafiła uwinąć się w ekspresowym tempie a po przemyciu twarzy zrozumiała, że to musi być kolejna misja. Ale... Akurat dziś?!
W planach miała karczmę, alkohol, dobre jedzenie i karty. To był jej plan na dziś. Nawet przygotowała wczoraj prowiant na śniadanie, drugie śniadanie i bento na obiad.

W końcu zdecydowała! Nie zrezygnuje ze swoich planów (o nie!). Zaniesie tą głupią skrzynkę gdzie trzeba, zrobi co trzeba i po południu będzie wolna. Zawinęła jedzenie w kawałek materiału i przewiesiła przez ramię niczym plecak. Złapała jeszcze w zęby wczorajszego, niedojedzonego suchara, zabrała skrzynkę i wyszła ruszając w stronę wytwórni sake... bowiem właśnie tam prowadził adres zapisany na karteczce.

(A skrzyneczka wcale lekka nie była...)

- Przyniosłam MLIEKO!
Krzyknęła wchodząc do budynku. Oj była bardzo zła i nie ważne, że pogoda była wspaniała i nie ważne, że mimo wszystko pospała nieco dłużej. Czuła, że poprawić jej humor może tylko darmowa butelka sake. W końcu była "jak najszybciej" a to powinno być dodatkowo wynagrodzone! O tak.
 
Posty: 1133
Dołączył(a): 16 sty 2016, o 22:18
Ranga: Nukenin

Re: Wytwórnia sake

Postprzez Nieaktywny MG » 3 lut 2016, o 02:24

Pierwszą rzeczą, jaką Asami napotkała na swoją drodze przekraczając próg wytwórni, był ostry zapach przetwarzanego w niej alkoholu który, jakby się mogło wydawać mógł wpłynąć na trzeźwość umysłu samym swoim zapachem. Idąc długim korytarzem, widziała ona po swojej prawej i lewej stronie sporej wielkości, biale beczki, oraz skrzynki z butelkami sake. Jej krzyk poniósł się po całym budynku, towarzysząc charakterystycznemu szumowi machin, oraz urządzeń destylujących. Na końcu korytarza stał mężczyzna w białym fartuchu, z maską na usta o tym samym kolorze. Przed nią stała młoda kobieta, która głośno szlochając, układała dłonie w błagalnym geście.


- N-nie m-może mnie p-pan z-zwolnić...
- Mogę i to zrobię! Oddawaj fartucha! - krzyknął wyciągając ku kobiecie dłoń. Ta, powolnym, ociągającym gestem, otarła łzy i zdjęła fartucha, którego mu następnie podała.
- Wynocha! - krzyknął, na co kobieta przebiegła obok kunoichi, zakrywając dłońmi twarz, po czym wybiegła z budynku. Okrutny mężczyzna podszedł następnie do Asami, lustrując ją od stóp do głów.
- A piękna pani czemu się tak wydziera, co? - odparł, wyciągając ku dziewczynie dłoń, jakby chciał dotknąć jej piersi. Szybko jego dłoń zmieniła jednak swój kierunek, łapiąc za skrzynkę mleka.
- A, tak... Mleko. Dziękuję za dostawę. No, no... - podrapał się po głowie, stawiając z boku skrzynkę, a następnie udał się do jednych ze skrzynek z sake, cały czas drapiąc się w zamyśleniu po głowie.
- Ah! Tu jest! - prawie krzyknął w triumfie. Wyjął z jednej z przegródek białą, litrową butelkę sake, którą podał następnie kunoichi. Już teraz mogła dostrzec, że była do niej przyczepiona kolejna kartka.
- To za fatygę, do widzenia! - po tych słowach odwrócił się na pięcie i zniknął za jednymi z drzwi, zatrzaskując je za sobą. Na kartce był kolejny adres, z kolejnym dopiskiem: Przyda ci się ruch. Było to Konohagakure no sato, a konkretnie tamtejsze gorące źródła. Butelka z alkoholem była rzecz jasna pełna, zawierała w sobie specjalność tejże wytwórni.



z/t: viewtopic.php?f=117&t=3998
Obrazek
 
Posty: 765
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Wytwórnia sake

Postprzez Kohaku Rokugama » 24 lip 2016, o 02:18

Po kilku minutach szybkiej "podróży" wreszcie dotarli do nieco mniej uczęszczanej przez tutejszą ludność lokalizacji - wszystko za sprawą egzaminu, który miał się odbywać lada moment. Na tyłach wytwórni postanowili chwilę odpocząć i wyleczyć rany Rokugamy oraz Eviego.


- Niech pan usiądzie Hokage-sama! - krzyknęła Ami gdy tylko dotarli na miejsce. Złapała jak najszybciej za kunai, rozcinając szatę na siedzącym staruszku. - Nie wygląda to zbyt pięknie, ale powinnam dać sobie radę. Czy twoje klony mogą zająć się Evim?


- Oczywiście! - wtrącił jeden z klonów, dokładniej ten, na plecach którego podróżowała Ami. - Zajmę się nim.


Evi siedział naprzeciw Kohaku, Ami właśnie rozpoczęła leczenie staruszka, natomiast klon Hokage zajął się swoim przybocznym. W międzyczasie dwójka "wolnych" klonów położyła delikatnie Kiyomi, w niewielkiej - bo zaledwie trzy metrowej odległości po czym delikatnie potrząsnęli jej ramionami, tak by wybudzić ją - a przynajmniej spróbować to zrobić. Nie potrzebowała zbyt wielkiej pomocy - nie była ranna, co innego staruszek, który cały czas spoglądał na młodą kunoichi. Myślał w jaki sposób teraz miałby jej chronić w żadnej wiosce nie będzie już bezpieczna. Musiał jednak coś wymyślić, pytanie jednak brzmiało jak szybko się obudzi...




Chakra:
Oryginał: 4075
Klon: 911
Klon2: 911-250=661
Klon3: 911
Ami: 8420-180=8240

Spoiler:
Przyboczni:
 
Posty: 53
Dołączył(a): 6 gru 2015, o 20:09
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Wytwórnia sake

Postprzez Uzumaki Kiyomi » 24 lip 2016, o 21:00

Przytłumione, odległe dźwięki próbowały dostrzec do świadomości Kiyomi. Czuła się, jakby tonęła. Tonęła w ciemnych zakamarkach własnego umysłu, którego macki przytrzymywały ją żelaznym uchwytem i nie chciały puścić, ciągnąc ją coraz bardziej na dno. Bez względu na to, jak mocno się starała od nich uwolnić, nie ustępowały. A co gdyby im się poddała? Czy to oznaczałoby, że stałaby się wolna? Nie pamiętała kim była, choć starała się usilnie przypomnieć sobie choć najmniejszy fragment z jej życia, to nie potrafiła tego dokonać. Ciemna otchłań zaczynała się jednak rozjaśniać, jej oczom ukazała się jasna szczelina, światło które raziło ją w oczy. Pociągając za dłonią trzymające ją macki, starała się po te światło sięgnąć, zbliżyć się do niego. Ale to ono zbliżało się do niej. Stopniowo, do jej przyćmionego umysłu zaczynały powracać wspomnienia. Jej imię, brat, wioska z której pochodziła, wszystkie poprzednie wydarzenia aż do tych najnowszych, tych które chciałaby wyrzucić z pamięci - jak powracająca do niej w najgorszych koszmarach twarz tamtego dresa, a także jej rozmowa z Hokage.


Momentalnie otworzyła oczy, które natychmiast przetarła, gdy ujrzała dwie, identyczne twarze Kohaku Rokugamy. Czując na twarzy podmuch wiatru, a w nozdrzach świeże, zimowe powietrze, uniosła się prędko do pionu, rozglądając się po swoim otoczeniu. Majaki, za które miała znajdujące się przed nią postacie okazały się być tak naprawdę klonami. Po chwili odnalazła oryginał, otoczony przez dwójkę ludzi, która nie była jej zbyt znajoma. Jakaś kobieta klęczała przy nim, a spomiędzy jej dłoni wydostawała się błękitna łuna chakry, która wędrowała ku ramieniu rannego Hokage. Co tu się dzieje? Nie dość, że znajdowała się na tyłach jakiegoś budynku, to jeszcze wiele wskazywało na to, że miało miejsce jakieś starcie. Z jej powodu? Nie miała zbyt wielu wspomnień z chwili, w której straciła przytomność. Prawdę mówiąc to nie pamiętała nawet, kiedy to się stało. Pamiętała jedynie targającą nią wściekłość, nienawiść która zdawała się wykręcać jej wnętrzności, pobudzać w niej coś, co tkwiło w jej wnętrzu. Teraz wiedziała, czym to mogło być. Pamiętała to. Była Jinchūriki, nosicielką lisiego demona, według wielu osób, zapewne jego samym wcieleniem. Choć to, co o niej myśleli inni jej wcale nie obchodziło. Tak czy inaczej, ta informacja wciąż do niej w pełni nie dotarła.
- Co się stało? Gdzie ja jestem? - choć chciała podnieść głos, to okazało się to nie do końca możliwe, bo był on lekko zachrypnięty. Nie przeszkodziło to jednak w tym, by można było się w tych słowach dosłyszeć wyrzutu. Prawda, którą poznała, a która do niej przed chwilą powróciła wciąż wwiercała się jej w czaszkę, nie dawała o sobie zapomnieć. Nie wiedziała jeszcze co z nią zrobić, nie wiedziała jaką decyzję podjąć, nie wiedziała co miała zrobić. Nie wiedziała nic. Wiedziała tylko, że jednym z winowajców tego wszystkiego był ten ranny mężczyzna. To on ją rozwścieczył, to przez niego najprawdopodobniej go zraniła. Tak, była prawie w stu procentach pewna, że to była ona. Wszystko układało się w logiczną całość. Zaatakowała Hokage w hotelu, zniszczyła budynek, straciła przytomność. Znała ten scenariusz. Chciała go tylko usłyszeć z ust mężczyzny, który ją doprowadził do tego stanu. Nawet jeśli nie powie jej prawdy, to rozpozna to błądzące spojrzenie, fałszywe spojrzenie. Już słyszała w myślach, jak mówi, że to wszystko dla jej własnego dobra. Że zamknie ją gdzieś, żeby nikt jej nie skrzywdził. A może bardziej, żeby ona nie skrzywdziła nikogo. Tak, żeby wypuścić ją od czasu do czasu na spacer, może napuścić na shōguna jak tresowanego liska. Zawsze znajdzie się jakaś wymówka. Czekając na odpowiedź, uniosła się na równe nogi, uświadamiając sobie, że nie miała ze sobą kompletnie niczego. Wszystkie jej rzeczy zostały w tamtym hotelu. Była ubrana, ale i bosa. Trzęsła się nieco czując pod stopami zimny grunt. Cały jej ekwipunek, wszystkie przedmioty dzięki którym czuła się bezpieczna były daleko stąd. Chociaż... Właściwie, to gdzie? Rozglądała się po otoczeniu, ale wciąż nie odnalazła żadnych wskazówek ich położenia, jedynie drzewa, ścieżka, ganek. Czyżby siała wtedy tam takie spustoszenie, że musieli stamtąd uciekać? Dotknęła jedną dłonią brzucha, masując go niczym matka nosząca w łonie dziecko. Nie wiedząc czemu, była z tego faktu dziwnie zadowolona.

Obrazek
Spoiler:

Główne konto
 
Posty: 304
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 21:55
Ranga: Genin
Specjalna Ranga: Jinchūriki

Re: Wytwórnia sake

Postprzez Ex MF 3 » 2 sie 2016, o 17:17

W wyniku zablokowania wątku przez długą nieaktywność prowadzącego Mistrza Fabularnego, przejmuję tenże wątek i wprowadzam potrzebny timeskip, żeby gracz mógł się wyrównać z fabułą dziejącą się obecnie na forum, tudzież kontynuować indywidualny rozwój fabularny swojej postaci. Wszelkie zastrzeżenia, bądź uwagi, proszę kierować bezpośrednio do mnie na PW, GG lub Facebook'u. Z poważaniem, zło wcielone tego forum:
- Wujek Grensid

Wszechogarniająca ciemność spowijała jej umysł i więziła ją w swojej ciężkiej mocy. Nie było drogi ucieczki, cały czas była niewolnicą, nawet we śnie czuła się zniewolona, jakby łańcuch wrósł w nią tak mocno, że trzymał na uwięzi jej własne sny. Obudzona niczym z koszmaru, Kiyomi, wróciła do rzeczywistości i niemalże natychmiast w jej głowie rozbrzmiały jej podburzone myśli. Spoglądając na rannego Hokage, jego klony oraz przybocznych uwijających się jak w ukropie, podniosła się by przysiąść i odkryć fakt, że nie ma ze sobą zupełnie żadnego wyposażenia. Zabawne, jak ten drobny fakt wprawiał jednostkę w poczucie bezbronności. Z drugiej strony, mogła czuć też satysfakcję ze stanu w jakim znalazł się przez nią Hokage. Starszy shinobi westchnął, gdy jego kuracja przechodziła do ostatniego stadium, a następnie zawiesił swe spojrzenie na niej, patrząc prosto w jej oczy z nieco rozżalonym, ale i twardym wejrzeniem:
  - Sprawy przybrały zły obrót, Kiyomi. - zaczął powoli, a potem poszedł za ciosem - Nasza "rozmowa" zainteresowała samurajów Shōguna, którzy nie omieszkali interweniować. Jeśli takie ataki mają się powtarzać, to nie będę w stanie zapewnić tobie bezpieczeństwa, a muszę też myśleć o wszystkich mieszkańcach naszej wioski. Nie jesteś tak bezpieczna w wiosce jak myślałem...
Coś w jego obliczu wskazywało na wyraźne zasępienie. Czy chodziło o to, że nie był w stanie kontrolować jej mocy i nie mógł z niej czerpać pożytku dla samego siebie? Może uświadomił sobie, że musi wybierać między bezpieczeństwem wioski, a jej mocą? A może chodziło o coś zupełnie innego? O to, że faktycznie zależało mu na jej bezpieczeństwie i bolała go myśl, że nie może ono iść w parze z bezpieczeństwem wioski? Jakkolwiek by Kiyomi nie myślała, nie miała się dowiedzieć prędko jakie intencje krył za swym postępowaniem sędziwy Kage Wioski Liścia. Być może z biegiem lat oceni w odpowiednim świetle, to co dla niej zrobił lub to czego dla niej nie zrobił. Wszystko pozostawało kwestią perspektywy. Tymczasem, czekała ich męcząca i długa batalia. Zbliżały się ciężkie miesiące, w których panna Kiyomi musiała trzymać w ryzach swój temperament, a co za tym idzie swoją moc i nie podpadać okupantom Wioski Liścia, którzy jak można było wnioskować po tym wydarzeniu, mieli niemałe pojęcie o Bijū oraz Jinchuriki, a w imię Shōguna na pewno ostrzyli sobie na nich zęby. Mogła też zrealizować swój plan i po prostu uciec z Wioski Liścia, pomimo woli Hokage, chociaż wiedziała, że w takim rezultacie stanie się ściganą przez wioskę nukeninką. Wybór należał do niej, bo wiedziała, że nikt jej nie powstrzyma, kiedy się dostatecznie rozwścieczy.
Yes, I'm Lemon Remon. And yes I am Crap Master ^_^ But please... Dont call me Remy! T_TObrazek
Administrator
 
Posty: 333
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Wytwórnia sake

Postprzez Uzumaki Kiyomi » 2 sie 2016, o 18:35

Słowa wypowiedziane przez Hokage sprawiły, że Kiyomi momentalnie obróciła się w jego kierunku. Natychmiast przypomniała sobie jego słowa, słowa wypowiedziane przez niego w jej pokoju. Czy oznaczało to, że to nie ona go tak urządziła? Czy rzeczywiście miała zostać przechwycona podczas egzaminu i tylko obecność przywódcy Konohagakure no sato uchroniła ją przed tym? Wciąż próbowała wrócić myślami do tamtej sytuacji, jednak wszystko zdawało się być zamglone, nie pamiętała nic od momentu, w którym zaczęła nią targać wściekłość, aż po chwilę w której odzyskała przytomność w tak dziwnym miejscu. Teraz również budziła się w niej ta sama złość. Pomimo tego, że za każdym razem wmawiała sobie, że doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że każdy chciał wykorzystywać jej niespotykaną moc do swoich celów, to za każdym razem gdy odnajdywała kolejne dowody co do prawdziwości swojej tezy, za każdym tym razem, uderzało ją to z tą samą mocą. Nie miała powodu by mu nie wierzyć, nie miała go, gdyż Kohaku Rokugama najprawdopodobniej sam chciał się jej pozbyć. No tak... Przecież przez nią cała ta wioska którą była dotąd częścią miała znaleźć się w niebezpieczeństwie, musiał pozbyć się problemu. Jego plan nie wypalił. I wyglądało na to, że była teraz wrogiem publicznym, miała być poszukiwana przez shōgunat. Nie można było na to pozwolić, prawda?
- To zabijecie mnie tutaj, czy w wiosce? - spytała, niby beztroskim tonem. Nie wiedziała co mogła zdziałać w walce z trójką doskonale wyszkolonych shinobi, ale nie miała zamiaru dać się tak łatwo złapać. A dla niej rozwiązanie ich problemu było dziecinnie proste. Zabijając ją, nie tylko uniemożliwią przechwycenie broni przez innych, ale również nie narażą ukochanej Wioski Liścia na niebezpieczeństwo. Dwie pieczenie na jednym ogniu, czy jakoś tak. Choć powierzchownie sprawiała wrażenie osoby wyluzowanej, to tak naprawdę, w głębi serca się bała. Tak, nawet ona się bała. Zwłaszcza ona. Odkąd pamiętała. Nawet jeśli ucieknie, to gdzie się w ogóle podzieje? Będzie poszukiwana we wszystkich znanych jej krajach. Może powinna wrócić do brata? To śmieszne, ale teraz, gdy tak sobie o nim myślała, to mimo nienawiści którą go darzyła, nie nienawidziła go tak bardzo, jak wszystkich tych ludzi znajdujących się naokoło niej. Hokage, shinobi Wioski Liścia, a teraz jeszcze shōgun, któremu dotąd służyła.


Nie wiedziała tak naprawdę, jaki miała cel w życiu. Po co żyła? Niektórzy kierowali się Wolą Ognia, ona jej zaś nie posiadała. O ile było to coś, co można było posiąść. Inni walczyli dla rodziny. Ona żadnej rodziny nie miała. Miała brata, którego nienawidziła. Dla przyjaciół? Nie miała żadnego. Nikt nigdy się z nią nie zaprzyjaźnił, nikt nigdy nie utrzymywał z nią kontaktu. Z jednym wyjątkiem. Ale jego już nie było. Mogła żyć tylko dla siebie. Mogła kochać tylko siebie.
- Nie rozumiesz, że chcemy cię uchronić przed śmiercią, dziecko? - słowa Hokage spadły na nią jak grom, wyprowadziły z równowagi, sprawiły, że początkowo spojrzała na niego zaskoczona. Prędko jednak wróciła na ziemię.
- To co, zamkniecie mnie gdzieś? Karzecie mi się ukrywać? - odburknęła, krzyżując ramiona na piersiach, jakby oczekiwała odpowiedzi. Ale ona tę odpowiedź bardzo dobrze znała. Była twierdząca, a ona najprawdopodobniej od tego czasu miała siedzieć w zamknięciu. Pod stałym nadzorem. Oczywiście była do tego przyzwyczajona, sporą część swojego życia spędziła w ten sposób w swojej rodzimej wiosce, dla niej nie było to zbytnio nic nowego. Czy miała jakiś inny wybór? W tej chwili, prawdopodobnie nie. Nie zamierzała jednak wiecznie pozostawać bezczynna. Pozostawało jej jedynie grzecznie wrócić do Liścia i walczyć w tym miejscu o przetrwanie. Ukrywać się, nie wykonywać żadnych misji, znaleźć sobie miejsce jak najdalej od centrum wydarzeń, w którym mogłaby w spokoju obmyślać swój plan. Plan, którego w prawdzie jeszcze nie miała, ale wiedziała, że w końcu miała jakiś opracować.



z/t
Obrazek
Spoiler:

Główne konto
 
Posty: 304
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 21:55
Ranga: Genin
Specjalna Ranga: Jinchūriki

Re: Wytwórnia sake

Postprzez Shotaro » 12 sty 2018, o 00:54

Żaden z shinobich nie był jeszcze pełnoletni, żeby wypróbować trunków wytwarzanych w tym przybytku. Shotaro i tak uznał, że warto go zwiedzić, jako jeden z ciekawszych w wiosce. Zaprowadził tam Saiko, nie wiedząc, co innego miał jej pokazać. Dziewczyna była tajemnicza. Nie często odpowiadała na pytania chłopaka i kryła swoje intencje pod jakąś powłoką uprzejmości. Shotaro nie wierzył, aby było to szczere. Coś go intrygowało w niej, że chciał spędzić z nią więcej czasu. Zapowiadało się, że będzie miał ku temu okazje.
- Jak Ci się tutaj podoba? - zapytał kiedy zbliżali się już do budynku. O ile nie mogli skorzystać z wyrobów, to mogli podziwiać walory estetyczne. Kiedyś przyjdzie czas, że spróbują alkoholu. Shotaro nie miał na razie na to potrzeby. I tak był już uzależnione od papierosów, nie potrzebował więcej używek. Widzieli kilka osób pracujących przy produkcji.
- Życie takiego pracownika musi być bez zmartwień... - powiedział Shotaro, nie bardzo będąc świadom tego co mówi. Może taki zawód nie był tak niebezpieczny, jak życie Shinobiego, ale nigdy by się nie zamienił z żadnym z nich rolami. Jashinista lubił swój zawód. Co więcej dostarczał mu możliwości do składania kolejnych ofiar. Saiko mogła poczuć jak wokół chłopaka zbierała się mordercza wola. Nie była ona ukierunkowana na nikogo, ale miał ochotę złożyć kogoś w ofierze. Za chwilę impuls ten zniknął, gdyż nie było to odpowiednie miejsce na tego typu rzeczy.
 
Posty: 1226
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin

Re: Wytwórnia sake

Postprzez Yami Saiko » 12 sty 2018, o 02:12

Zaśmiała się kiedy zobaczyła pewien strach Shotaro, pytający się czy przypadkiem nie jest kunoichi Kohony. Biorąc pod wagę jak wyglądała wcześniej rozmowa, rzeczywiście mógł mieć tutaj pewne obawy. Odezwała się jednak szybko z dobrą miną:
-Nie martw się, nikt na Ciebie nie doniesie. A jeżeli chodzi o Konohę to nie jest moja macierzysta wioska. Poznałam ją jakiś czas temu i tak samo teraz staram się ogarnąć Oto. - powinna ta odpowiedź mu wystarczyć ale i tak, zawierała w sobie pewne niejasności i nutkę tajemnicy. Nie kłamała jednak, zwyczajnie odpowiednio dobierała słowa. Kiedy oboje już zjedli, białowłosy wstał i zaproponował swój łokieć. Zdziwił ją ten gest dość mocno, gdyż nie często na coś takiego natrafiała. A biorąc pod uwagę w jak specyficznym świecie żyli, tak młoda osoba jak ona mogła być zupełnie przyzwyczajona do odbierania innym życia ale takie akcje mogły wprawić ją w zakłopotanie. Zarumieniła się lekko, odmawiając. Doświadczenia w tych rejonach zupełnie nie miała a udawać jakoś nie chciała lub nie miała teraz akurat na to siły. Nie była to misja, dlatego mogła sobie pozwolić na okazywanie jakichkolwiek słabości.
-Prowadź Shotaro-kun. - rzekła, wychodząc z nim z baru.

Jakie było pierwsze miejsce do którego została zaprowadzona? Wytwórnia lokalnego sake. Przechyliła lekko głową, nie będąc pewna czy spędzi tutaj rzeczywiście dużo czasu. Smaku alkoholu nie znała, pić legalnie też teoretycznie nie mogła a przyjemność z procentów w organizmie jeszcze nie miała. Wstrzymała się jednak z jakimikolwiek uwagami. Skoro tu przyszli, musiał być to punkt dość ważny dla samej wioski. Kiedy poleciało pytanie, zignorowała je początkowo dalej się rozglądając i wyciągając ocenę. Na drugie jednak odpowiedziała dość szybko:
-Myślę, że każdy z nas ma swoje własne problemy niezależnie od wieku, pełnionej funkcji i posiadanego zawodu. Dla nas może być problemem ktoś, komu udało się uciec z naszych rąk podczas misji... gdzie konsekwencje mogą mieć wszelaki rozmiar. Ofiara nie została spełniona.. - zerknęła na kompana, mówiąc wyraźnie o nim i jego religii -Cel misji nie został spełniony, informacje na nasz temat i naszej działalności w danym rejonie mogą być rozpowszechnione na szerszą skalę, podmiot naszej nienawiści wymknął się pocałunkowi śmierci. Jak zaś może być z typowym cywilem? Niewystarczające zarobki, nadmiar niezapłaconych rachunków, ciążący kredyt, kłopoty z drugą połówką w postaci gasnącego płomienia lub szukania pociech w kimś innym czyniąc tym samym zdradę, dzieci mające problemy z nauką bądź rzucające humorkami na prawo i lewo. Punkt widzenia zawsze zależy na jakim krześle siedzisz, co zostało Ci podane, jak blisko siedzisz samego centrum i kto towarzyszy Ci przy stole. - zakończyła, nie chcąc dowalać więcej negatywnych rzeczy. Pewne jednak było to, że jak na dwunastolatkę, miała dość sporą wiedzę życiową oraz własny bagaż doświadczeń.
-O! A to co? - rzuciła teraz wesołym i niewinnym tonem, jakby ostatnia minuta nawet nie miała miejsca. Celowała oczywiście w urządzenie, które oczyszczało akurat cukier z trunku, który miał nadal miał później odbyć odpowiedni proces produkcji.
ObrazekMeitonObrazek
Spoiler:
 
Posty: 713
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Wytwórnia sake

Postprzez Shotaro » 12 sty 2018, o 16:08

Dziewczyna nie była z Konohy, więc życie Shotaro zostało uratowane. Powinien bardziej pilnować swojego języka, jeśli chodzi o rozmowę z nieznajomymi. Czasami cieszył się, że mówił, co myślał, ale innymi razami miało to niemiłe konsekwencje.
Saiko nie bardzo miała ochotę iść pod rękę z Shotaro. Chłopakowi też to nie przeszkadzało. Zaproponował to z powodu dziwnej potrzeby zrobienia tego. Nie kryło się za tym żadne drugie dno. Podróż zleciała im w miarę szybko, gdyż odległość nie była tak duża. Shotaro palnął coś bez zastanowienia i teraz Saiko rozszerzyła temat bardzo dogłębnie. A może była to przemyślana akcja bohatera? Skoro dziewczyna nie bardzo chciała mówić o sobie, a jedynie wzięta pod włos wypowiedziała swoje zdanie. Dzięki takim zagraniom mógł ją lepiej poznać. Jashinista był zadowolony z siebie. Dało się zauważyć, że była bardziej dojrzała i dodatkowo cechowała się empatiom. Była w stanie zrozumieć cierpienie zwykłego cywila.
- Nieźle powiedziane. Masz jedną z cech jashinistów - zrozumienie dla bólu innych - powiedział jakby pochwałę. Dzięki temu dziewczyna też mogła lepiej zrozumieć, na czym polega jego wiara. Nie było to tylko bezmyślne zabijanie, no jasne, że nie...
- Tutaj dodaje się składniki, które później łączą się w odpowiednich proporcjach - krótko wyjaśnił Shotaro. Nie dokładnie wiedział, na co konkretnie pokazuje dziewczyna, dlatego udzielił takiej okrojonej odpowiedzi.
- Tam skąd pochodzisz też pijecie otońskie alkohole? - zapytał ciekawy, jak bardzo sławne były wyroby z jego wioski. Wiedział, że dziewczyna nie piła jeszcze niczego z procentami, ale może jej rodzice albo starsi znajomi?
 
Posty: 1226
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin

Re: Wytwórnia sake

Postprzez Yami Saiko » 13 sty 2018, o 00:49

Zerknęła na Shogaro i się uśmiechnęła, dając teraz odpowiedź przedstawiającą ją w ciut innym świetle.
-To, że rozumiem innych nie oznacza, że nie użyję wszelkich dostępnych metod by osiągnąć to co konieczne. Powiedz mi Shotaro-kun, na ilu misjach danej rangi już byłeś? - zapytała ciekawa, przeskakując do kolejnej części wytwórni. Pomieszczenie te zajmowało się butelkowaniem już przygotowanego sake. Na temat otońskich trunków odparła bez większego przejęcia -Nie mam zielonego pojęcia. Nie jestem aż tak obeznana w temacie, ale biorąc pod uwagę jakoś wynikającą z lokalnego ryżu, na pewno Kraj Dźwięku może pochwalić się produktami dobrej jakości. - nie słodziła tutaj, mówiła co myśli. Nadal nie była to jednak solidna odpowiedź skąd pochodzi. Mieszkaniec Oto starał się sprawnie manewrować, manipulując wręcz delikatnie by zyskać na jej temat odpowiednią ilość informacji. Była tego świadoma i dzięki temu jej to nie przeszkadzało, gdyż mogła się odpowiednio bronić lub przejść do kontrataku w razie potrzeby. Małe socjalne gierki.
-To gdzie teraz? - wyszczerzyła zęby. Zaraz się okaże, gdzie ją jej przewodnik zaprowadzi.

[potencjalne z/t?]
ObrazekMeitonObrazek
Spoiler:
 
Posty: 713
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Wytwórnia sake

Postprzez Shotaro » 13 sty 2018, o 01:38

Dziewczyna była zainteresowana w potencjale bojowym chłopaka. Zapytała go o jego przeszłość misyjną. Shotaro nie był zaskoczony. Rozmowa kręciła się wokół niego cały czas. Czuł się przez to trochę wyjątkowy.
- Na trzech misjach rangi A i siedmiu rangi B - powiedział bez emocji. Nie był dumny ze swojego dobytku, ale też się go nie wstydził. Dziewczyna wydawała się być miła. Shotaro lubił słuchać jej uwag. Jeśli była szczera, podkreślało to tylko jak super wioską było Oto. Kiwnął tylko głową na jej uwagę.
- Chodźmy. Pokażę Ci nasz wioskowy sklep. Wszystko idzie tam kupić - pochwalił się i ruszył przed siebie. Swoją drogą Saiko szybko się nudziła i chciała cały czas nowych wrażeń. Chłopak martwił się, czy zaraz nie znudzi się nim i nie porzuci go gdzieś w lesie.
- Lubisz zwiedzać obce wioski, co? - zapytał. Nie wiedział, jak miał traktować dziewczynę. Była postacią dość tajemniczą. Wyczuwał, że czekało go z nią mnóstwo dobrej zabawy, choć kryła te tendencje pod powłoką grzecznej dziewczyny.


[z/t]
 
Posty: 1226
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin

Re: Wytwórnia sake

Postprzez Dōhito Orinosuke » 10 kwi 2018, o 00:43

Od wylądowania Orinosuke błąkał się po Oto szukając wytwórni sake. Po tak długim pobycie w celi z pewnością wyglądał jak siedem nieszczęść, ale nie miał jak tego do tej pory sprawdzić. Do zostania przedstawicielem pewnej grupy zawodowej o nazwie "Menele" brakowało mu tylko alkoholu. Widząc jak na ulicach spacerują mieszkańcy, jak obywatele w różnym wieku spędzają czas, poczuł się nieswojo. Wynikało to z tego, że przez długi czas nie miał okazji z nikim porozmawiać, a gdy już do tego dochodziło były to niezbyt przyjemne okoliczności. Dodatkowo zrobił się głodny z uwagi na to, że ostatni posiłek jadł tuż przed wydostaniem się z celi. Znalazł jakiegoś sprzedawce kulek ryżowych czy innych lokalnych potraw i zamówił sobie coś do jedzenia. Na chwilę zatrzymał się, aby skonsumować posiłek i po raz ostatni przed wejściem do wytwórni przyjrzeć się wiosce. Ponownie przypomniało mu to o Iwie, do której zamierzał udać się prosto po opuszczeniu Oto.



Kiedy wszedł do środka przykuł uwagę obecnych tutaj ludzi. Zapewne uważali go za typowego chlejusa, co każdą wypłatę przepija i wydaje na fajki. Ale szczerze? W dupie miał ich uwagi, chciał się napić mocnego alkoholu i porozmawiać z kimś, kto chyba jako jedyny z mieszkańców Oto jest w stanie zrozumieć jego obecny stan. Zresztą, on sam nie był zbyt urodziwy i z pewnością również przykuje uwagę zgromadzonych. Usiadł przy pierwszym lepszym i wolnym stoliku o ile takie tu się znajdowały i zamówił butelkę. Po chwili wziął pierwszy łyk i uniósł brwi na znak podziwu. Bardzo dobrej jakości alkohol tutaj podają. Musiał tu wpadać częściej. Shotaro ani nikogo z jego ekipy tutaj nie zauważył, więc pił dalej sam.

 
Posty: 318
Dołączył(a): 17 cze 2013, o 17:28
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Jinchūriki

Re: Wytwórnia sake

Postprzez Shotaro » 10 kwi 2018, o 08:49

Shotaro prosto skierował się do Wytwórni sake. U radnej czekała na niego bardzo miła wiadomość, dlatego teraz miał jeszcze większą ochotę, żeby spotkać się z Orino i uczcić zakończenie misji. Jashinista znał drogę, gdyż był już tutaj kiedyś z pewną dziewczyną. Było to jedno z tych miejsc, które warto było odwiedzić w Oto, szczególnie gdy było się pełnoletnim i miało się pieniądze na lepszy alkohol. Shotaro wpadł do strefy z barkiem. I można powiedzieć, że dosłownie do zrobił. Wleciał jak rakieta. Rozejrzał się po wszystkich znajdujących się tam ludziach. Wypatrzył swojego nowego kolegę z daleka. Podpełzał do niego pewnie.
- Już chlejesz? - zapytał, zmieniając swój głos, aby wyjść na śmieszka. - Dobrze.
Gdy tylko to powiedział sam podszedł do barmana i zamówił sobie coś do picia. Niestety był niepełnoletni i nie mógł jeszcze zamawiać alkoholu. Możliwe, że w tej postaci nie poznaliby, że nie miał wymaganego wieku, gdyż wyglądał na starszego. Ludzie się na niego patrzyli, ale był już do tego przyzwyczajony. Wierzył, że nie mieli złych intencji. Nikt mu nigdy złego słowa nie powiedział, ze względu na jego wygląd.
- Jeszcze jedną kolejkę dla wszystkich - powiedział Shotaro. - Na zdrowie panowie! Dzisiaj świętujemy mój awans.
Zależało mu, aby wioska miała o nim dobre zdanie. A jak mógł lepiej zjednać ludzi, niż pokazać, że się o nich pamięta. Skoro kupował alkohol, ale nie dla siebie, to raczej nie będą go pytać o dowód, a całą resztę, które przyjdzie go odebrać. Jashinista zostawił mały woreczek z pieniędzmi na ladzie, które miały pokryć koszty alkoholu. Również zabrał swój soczek i dosiadł się do Orinosuke.
- No to opowiadaj, co Ci się przydarzyło - powiedział uśmiechnięty. Spodziewał się, że historia nie będzie taka kolorowa, ale teraz już wszystko było dobrze. Jego historia zaczynała się później, patrząc chronologicznie, więc Orino mógł zacząć, a Shotaro najwyżej później dopowie swoją.
 
Posty: 1226
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin

Re: Wytwórnia sake

Postprzez Dōhito Orinosuke » 10 kwi 2018, o 15:30

Butelka powoli stawał się pusta. Orinosuke nie był alkoholikiem. Był alkofilem. Zanim zdążył ją opróżnić pojawił się Shotaro. Zaskoczył go swoim pozytywnym nastawieniem. Wyglądał jakby trafił trójkę w lotto. Orino był ciekawy co wprawiło jego kolegę w tak dobry nastrój. Okazja do tego nadarzyła się chwilę później, gdy trzygłowy wypatrzył go wśród zgromadzonych tutaj mieszkańców Oto. Dwie pary oczu ekstra na pewno mu w tym pomogły. Kiedy się do niego zbliżył, odezwał w zupełnie inny sposób niż robił to podczas misji. Orinosuke to docenił i lekko się uśmiechnął. Następnie odpowiedział:
- Na moim miejscu też byś nie czekał na towarzystwo.
Jego celem nie było wprowadzenie mrocznego nastroju, wręcz przeciwnie. Mówił to utrzymując lekki uśmiech. Chwilę później Shotaro zamówił sobie do picia coś innego niż alkohol. Zdziwiło to nieco Orinosuke i zaraz to skomentował mówiąc bardziej samemu do siebie:
- Abstynent?
Chwilę później wyszło na jaw, dlaczego Shotaro jest cały w skowronkach. Otrzymał awans. Gdy tylko wrócił do stolika, Orino rzucił:
- Gratulacje! Czy to oznacza, że mogę się do Ciebie zwracać panie Jōninie?
To była jedyna sensowna możliwość. Misji, której celem było zniszczenie takiej świątyni, nie dostałby na pewno żaden Chuunin. Zresztą nawet nad Tokubetsu Jōninem można by się było zastanawiać. W grę jeszcze mogły wchodzić jakieś rangi dodatkowe. Ale w zasadzie go to aż tak bardzo nie interesowało. Te wszystkie rangi, tytułu nie świadczą o człowieku. Jedynie jego słowa i czyny mają znaczenie. Zachęcony przez Shotaro Orino odchrząknął i rozpoczął swoją opowieść:
- Zaczęło się to... w sumie sam nie wiem kiedy. Po prostu pewnego dnia zostałem porwany. Wykorzystali mój słabszy okres i porwali mnie ludzie sekty czczącej pewnego demona. Zresztą część z nich widziałeś, kiedy wyprowadziliśmy więźniów na górę. Od tamtej pory byłem więźniem. Najpierw tej sekty, a później zajął się mną Młot Zmierzchu. Nawet nie mam pojęcia ile czasu minęło od momentu mojego porwania, ale mam wrażenie jakby minęły miesiące, a nawet lata. W trakcie mojej ucieczki spotkałem staruszka, który za tym wszystkim stał. Te organizacje to były tylko narzędzia, które odwalały za niego czarną robotę. Wiesz co zrobił ten sprytny dziadek? Wykorzystał jakiegoś proroka, żeby ten nałożył na mnie pieczęć, która zablokowała mi możliwość korzystania z jutsu!
Kiedy sobie przypomniał te sceny, sięgnął po butelkę i opróżnił ją. Następnie kontynuował:
- Miałem kupę szczęścia. Młot był niecierpliwy i postanowił załatwić proroka, a po jego śmierci pieczęć zniknęła. Wydostałem się z celi, a potem likwidowałem kolejnych członków Młotu. Tuż przed naszym spotkaniem stoczyłem jeszcze walkę ze starcem odpowiedzialnym za tą całą akcję. Wyżej wpadłem na Ciebie, resztę historii znasz.
Po zrelacjonowaniu swojej historii postanowił podzielić się swoimi odczuciami na ten temat i spostrzeżeniami na przyszłość:
- Niewola trochę mnie zmieniła. Mam takie wrażenie, ale tak naprawdę okaże się to za jakiś czas. To był najgorszy okres mojego życia. Siedzisz na dupie w małej celi, nie masz do kogo się odezwać. Jedyne co to możesz pracować nad swoim ciałem, aby utrzymać formę. Teraz już chyba rozumiesz czemu zacząłem pić bez Ciebie. Jeszcze pozostaje kwestia Iwy. Zamierzam tam wrócić zaraz po mojej wizycie tutaj, lecz mam mieszane uczucia. Z jednej strony to moja rodzinna wioska, która bardzo wiele znaczy, a z drugiej trochę mi głupio. Tsuchikage, który dał się tak łatwo porwać? Co to w ogóle za przywódca?
Dopiero teraz Orinosuke zorientował się, że wcześniej nie wspomniał o tym jakie stanowisko dawniej zajmował. Po wyczerpującej wypowiedzi wstał od stolika i podszedł do baru. Zamówił tym razem wodę, cały dzbanek. Zawsze dbał o odpowiednie nawodnienie organizmu, aby maksymalnie zminimalizować skutki wcześniej wypitego alkoholu. Kiedy wrócił, od razu zadał pytanie:
- Twoja kolej. Co w tej świątyni robili shinobi z Oto? I w ogóle jakim cudem masz trzy głowy? Takim się urodziłeś?
 
Posty: 318
Dołączył(a): 17 cze 2013, o 17:28
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Jinchūriki

Następna strona

Powrót do Otogakure no Sato

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników