Pole treningowe ogólnodostępne

Obrazek
Iwagakure no Sato jest ukrytą wioska Kraju Ziemi. Znana z wyśmienitych użytkowników Dotonu jak i klanów o wyjątkowych zdolnościach Kekkei Genkai. Jest jedną z pięciu głównych sił militarnych świata shinobi. Władana jest przez Tsuchikage.
Obrazek
Obrazek

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Pole treningowe ogólnodostępne

Postprzez Sabataya Goemon » 25 kwi 2018, o 17:34

Bōgyo-Ryū

Dzisiaj przyszła pora na dokształcenie się w dziedzinie Taijutsu. Goemon doceniał te wszystkie chakry i inne dziwa ich świata, ale jednak Taijutsu to było coś, co przemawiało do niego najbardziej. Może był leniwy i pozbawiony motywacji ale nawet on dostrzegał przewagę uderzenia kogoś w twarz, nad jakąś niepewną techniką która mogła zawieść. Tak więc dzisiaj postanowił na kawałku drewna, potrenować defensywne zbicia i odtrącenia, oferowane przez styl bogyo. W połączeniu z jego tsujteganem, własnie ten styl wydawał się najkorzystniejszy. Tak więc po całym dniu uderzenia w pień a także odbijania odbitych od drzewa shurikenów, wrócił do domu. Był geniuszem nawet w Taijutsu i już opanował tą technikę.

Dainamikku Entorī

Na stylu walki jednak nie mogło się skończyć. Goemon potrzebował swojej własnej techniki. I tak się składało że taką techniką, dysponował. A raczej wiedział o jej istnieniu i postanowił ją przećwiczyć. Tak też wyciągnął jeden z shurikenów i rzucił nim w drzewo, mając zamiar od razu po tym, zasypać drzewo gradem ataków. Co prawda drzewo nie mogło być zaskoczone shurikenem, bo było tylko drzewem, ale trening ten miał wyrobić w Goemonie odpowiednią koordynację ruchów i szybkość ciosów. W końcu opanował odpowiednie ruchy i mógł wrócić do domu. To był kolejny dobry dzień dla młodego genina.
 
Posty: 53
Dołączył(a): 4 kwi 2018, o 23:18
Ranga: Genin

Re: Pole treningowe ogólnodostępne

Postprzez Aishi » 21 maja 2018, o 17:09

-Myślałem, że już tu nie trafię... W końcu po długim spacerze dotarł na miejsce. Zobaczył ogromne jezioro i uśmiechnął się pod nosem. W końcu po długiej przerwie mógł przystąpić do treningów. Na myśl o swojej poprzedniej misji w kraju Fal, przeszedł go dreszcz. Zmierzył się tam z o wiele silniejszymi od siebie... Tak naprawdę, sam został nieźle poturbowany, czego pamiątkę ma na plecach, po wybuchowej notce. Ugryzł się w wargę. *Byłem całkowicie bezsilny...* Co z tego, że wykonał misję, dostał awans, skoro czuł się nadal bezsilny? W dodatku myśl o tym, że wioska chce współpracować z kimś takim, jak Miro. Podszedł do jeziora. -Nie wierzę, że wioska zamierza chronić takiego gnojka...
W głowie pojawił mu się obraz dwójki przewoźnikó, z którymi miał sposobność się poznać, atakujących staruszka. -Khhh... Ze względu na misję nie mógł nic z tym zrobić...
*Ochłoń... Ochłoń... Musisz się powstrzymać, następnym razem będziesz działać. Pamiętaj o swojej własnej obietnicy...* To powinno byc dobre. Dopóki nie stanie się odpowiednio silny nie przywdzieje swojego nowego uniformu Chunina... Nie, to by była nagroda za nic. Musiał na nią zapracować. Musiał zapracować na to, aby go szanowano i żeby jego głos się liczył.
Podszedł do jeziora i wszedł na taflę wody, zmierzając ku środkowi. *Tamta wybuchowa notka... Pojawiła się znikąd, następnym razem to się nie zdarzy. Muszę mieć technikę, która pozwoli mi zwiększyć swoją obronę... Dlatego czas w końcu wziąć się do pracy...*
Suiton: Shokushu
Zamknął oczy i zaczął składać wcześniej ustalone przez siebie pieczęci. Na początek, tak jak zawsze wykonywał tą czynność, aby lepiej zapamiętać znaki, które wykonywał. Nie chciał popełnić żadnego błędu. - Małpa... Zając ... Koń ... Ptak ... Tygrys ... Ptak ... Małpa. Dobrze. Był gotowy, aby zacząć pracę z chakrą. Zaczął ją kumulować i wysyłać powoli do wody, mając w głowie obraz macek ośmiornicy. Nie było to łatwe zadanie. Utworzenie jednej graniczyło z cudem, a utrzymanie jej z jeszcze większym. Ale w końcu się udało, ale kiedy puścił pieczęć, macka rozpłynęła się. Rozumiał, że pieczęć jest fundamentem, dlatego zaczął od nowa. Po kilkunastu minutach były już dwie macki, trzy i na końcu, czwarta. Więcej nie mógł stworzyć. Samo to wystarczająco go zmęczyło, ale czas na jeszcze więcej. One nie miały służyć do obrony. Zaczął nimi manewrować, co okazało się o wiele łatwiejsze niż samo ich uformowanie. Wszystko zależało od jego percepcji, zwinności i ostrożności. Teraz czuł się nieco bezpieczniej. Na pewno nikt go nie zaskoczy.
Ale to jeszcze nie koniec, czas na inne techniki. Dobrze wiedział, że jego arsenał technik jest mały. Musiał również zwiększyć swoją ofensywę, aby stanowić zagrożenie, a nie pośmiewisko.
Suiton: Suidan no Jutsu
Kolejna technika Suitonu, gdzie wypluwa się wodę w postaci strumienia. Tym razem technika jest o wiele bardziej niebezpieczna, strumień jest szybszy i silniejszy. Nie ma co tracić czasu, czas zabrać się za dalszy trening. Pieczęci było mało, w dodatku już wiedział, jak wykorzystać chakrę w żołądku, aby wypluć strumień wody. Jedynym problemem było zmienienie szybkości i siły, nad czym spędził około godziny, żeby technika w końcu mu wyszła. Poczuł również, że zabiera ogromne ilości chakry, to spowodowało, że musiał na następne pół godziny przysiąść, ponieważ czuł, że padnie z braku sił. Dwie techniki, tak bardzo chakrożerne, nie powinien ryzykować omdleniem.
Suiton: Suiryūdan no Jutsu
Kiedy odpoczął ruszył ponownie na strumień. Czas na kolejną technikę. Tym razem naprawdę śmiertelną. Pamiętał co przeczytał w zwoju na jej temat. Technika Suiryūdan no Jutsu była zaawansowana i ciężka do wykonania, długo trzeba było się również do niej szykować. Ale efekt... Chciał wiedzieć, czy na pewno jest taki, jak został przedstawiony. Sama sekwencja pieczęci była okropnie trudna do wykonania. Gubił się w połowie i musiał zaczynać od nowa. Jeszcze raz i jeszcze. Do skutku. Kiedy to już zapamiętał i miał opanowane, zaczął ogromne ilości chakry skupiać znowu w wodzie, najpierw powoli, póxniej coraz szybciej tworzył strumień wody w powietrzu. Stróżka potu spłynęła mu po plecach. Zaczął formować wodę w ogromnego smoka z wody. Efekt był niesamowity. Teraz jedynie zapanować nad techniką... I poszła. Na 50 metrów! Litry wody zderzyły się z pobliskimi drzewami, wyrywając je z ziemi. Niesamowite! Ta technika była kwintesencją ofensywy!
Suiton: Suikōdan no Jutsu
Chwila oddechu i kontroli. Opanowanie się... Wyciszenie... Dobrze... Teraz można iść dalej... Ostatnia technika, której chciał się nauczyć również była niebezpieczna i dalekodystansowa. Było o wiele mniej pieczęci niż przy poprzedniej, ale już w głowie mu się mieszało, na szczęście ogarnął się i pozwolił swoim dłonią układać poprawne pieczęcie. Po tym, jak z ostatniej techniki dowiedział się, jak cisnąć strumieniem wody, teraz nie miał problemu, żeby wykonać tę technikę i się jej nauczyć. Po prostu skupił chakrę i posłał uformowany strumień przed siebie, bardzo szybki, a przede wszystkim z ogromną siłą. Bał się sam tych technik, które opanował. Stał się teraz niebezpiecznym przeciwnikiem... Czuł, że staje się coraz silniejszym... Czyżby przyszedł czas, żeby pójść jeszcze dalej w swoim życiu?
Zobaczymy... Narazie czas wrócić do domu...
z/t
 
Posty: 224
Dołączył(a): 2 kwi 2018, o 12:39
Ranga: Chūnin

Poprzednia strona

Powrót do Iwagakure no Sato

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników