Trasa do Konohy

Obrazek
Iwagakure no Sato jest ukrytą wioska Kraju Ziemi. Znana z wyśmienitych użytkowników Dotonu jak i klanów o wyjątkowych zdolnościach Kekkei Genkai. Jest jedną z pięciu głównych sił militarnych świata shinobi. Władana jest przez Tsuchikage.
Obrazek
Obrazek

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Trasa do Konohy

Postprzez Sabaku no Kumari » 10 lut 2020, o 16:17

MG - Wycieczka Dyplomaty

Geninka wysłana z misją dyplomatyczną po przejściu przez bramę znalazła się w wielkim i być może przerażającym świecie Shinobi, jednak... ścieżki prowadzące do Kohony powinny być bezpieczne, prawda? Słoneczko świeciło, nic nie zapowiadało aby pogoda miała się zepsuć, pozostało więc ruszyć przed siebie, pilnować mapy(Bo nowy Kage był na tyle miły by mapę podać) i uważać na jakiekolwiek zagrożenia. Kto wie, może napotka po drodze na zaginionego szczeniaka? To dopiero było by groźne, nic tylko w podskokach uciekać do domku i schować się pod pierzyną.
 
Posty: 254
Dołączył(a): 9 cze 2019, o 19:33
Ranga: Chūnin

Re: Trasa do Konohy

Postprzez Sabataya Shuten » 10 lut 2020, o 16:36

Paradoksalnie więcej obaw miała w związku z przybyciem do Konohy niż z samą podróżą. Fakt - jest tylko niezbyt doświadczonym geninem, który właśnie miał wybrać się w drogę całkiem daleko, bo aż do innego kraju. Ale co złego może się stać? Raczej nie podejrzewała, by miała mieć jakieś większe problemy po drodze. Inna sprawa, że ich też nie chciała, ale kto wie, co przyniesie los? Poprawiła płaszcz na ramionach ostatni raz sprawdzając, czy zarówno jej ekwipunek jak i opaska są szczelnie zakryte. Nie chciała przyciągać większej uwagi, a samotny nindża z Iwy mógłby być podejrzany - zwłaszcza im bliżej Konohy zajdzie. Ostatecznie wolała, żeby najgroźniejszym przeciwnikiem na drodze byli jacyś przygłupi bandyci niż wytrenowani shinnobi. Chociaż... Z wytrenowanymi shinnobi też by mogła walczyć, ale to może w drodze powrotnej? W tym momencie bardziej liczyło się to, by dostarczyła zwój w stanie najlepiej nienaruszonym niż bawiła się z jakimiś randomami po drodze. A droga zapowiadała się w miarę dobrze. Słonko świeci, ptaszek kwili... Czuć było w powietrzu wiosnę. Byle tyko płaszcz nie okazał się za ciepły, bo właściwie to nie bardzo po drodze było jej go zdejmować. Koniec końców Tsuchi no Kuni było krajem dość górzystym, przynajmniej okolice Iwagakure no Sato, więc spodziewała się po drodze co najmniej miłego, chłodniejszego wiaterku. Rzecz jasna nie zapominała też o tym, by być czujnym nindża. Wycieczka wycieczką, ale koniec końców była na misji. Wolała uniknąć wpadnięcia w durne pułapki czy prosto na jakiego niedźwiedzia, ale też z tą ostrożnością nie przesadzała. W końcu miała zamiar udawać w drodze zwykłego obywatela. Zwykłych obywateli chyba nie posądza się o niesienie ze sobą zwojów od Kage.Co prawda opaska na oku w tej kwestii pewnie nie pomagała, ale wolała ją zostawić z sobie tylko znanych względów.
 
Posty: 27
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 14:16
Ranga: Genin

Re: Trasa do Konohy

Postprzez Sabaku no Kumari » 11 lut 2020, o 04:32

MG - Wycieczka Dyplomaty


Krok po kroku, marnym tempem ale jednak dzielna geninka zmierzała w stronę Kraju Ognia, przed nią jednak malowała się całkiem długa wędrówka a tak samej - bez jakiegokolwiek towarzystwa było co najmniej nudno. No chyba, że sobie śpiewała o czymś pod nosem, albo prowadziła jakieś niewiarygodne rozważania w główce bo ani telefony ani gaczówki jeszcze nie powstały aby oddać się bezmyślnemu klikaniu. Jakoś po godzinie tuptania zauważyła przed sobą powóz z dwoma osiołkami i wściekłym prawdopodobnym właścicielem, który kopał koło wozu. Facet wyglądał na zwykłego chłopa, o nawet siano miał w butach a wyraz jego twarzy przedstawiał gniew i frustrację.
- Szlak by to, cholerny kraj Ziemi - mogli by zadbać o lepsze trasy!
Wykrzyczał raz jeszcze kopiąc koło, które zdawać by się mogło utknęło w dziurze.
 
Posty: 254
Dołączył(a): 9 cze 2019, o 19:33
Ranga: Chūnin

Re: Trasa do Konohy

Postprzez Sabataya Shuten » 11 lut 2020, o 19:25

Śpiewać nie śpiewała, ale gdyby wiedziała, że w jakimś równoległym świecie ludzie grają na urządzeniach w gaczówki to.. Też by długo nie pograła, bo by jej pewnie szybko bateria padła. Ogólnie rzecz ujmując nie miała jakiegokolwiek zajęcia w drodze prócz skupieniu na trasie. Dopóki była w Kraju Ziemi to było w porządku. Orientowała się mniej więcej w tych terenach. Było nie było spędziła tutaj kawałek życia. Problem będzie dopiero przy wejściu do Kraju Ognia. Jakby tak pomyśleć to fajnie, że miała mapę. Tylko w sumie nie miała kompasu. Musiała pomyśleć, jak naprawić ten problem nim w ogóle wkroczy na nieznany teren. Tylko, że i z tym był problem, bo ledwo odeszła trochę od bram Iwy, a tu jakiś cieć się darł na kawałek drewna. Specem nie była, ale jeśli dobrze zrozumiała, to miał problem z wózkiem. Podeszła zaciekawiona nieco bliżej - tak czy inaczej musiała podejść. Stał jej z nim na drodze.
- Pomóc? - zapytała zmniejszając przed tym odpowiednio odległość. Rozejrzała się przy tym nieco na boki. Nie, żeby była przewrażliwiona, ale wolała dla samego spokoju ducha rzucić okiem na wszelakie krzaki i skarpy, czy czasem coś nie odstaje od normy. Po tym też spojrzała na wóz szukając wzrokiem zaklinowanego koła. Co prawda miała misję, ale pomaganie obywatelom kraju to też tak trochę było w jej obowiązkach. Były priorytety rzecz jasna, ale poświęcenie kilku minut na pchnięcie wozu krzywdy nikomu nie zrobi.
 
Posty: 27
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 14:16
Ranga: Genin

Re: Trasa do Konohy

Postprzez Sabaku no Kumari » 13 lut 2020, o 23:27

MG - Wycieczka Dyplomaty

Facio kopnął koło raz jeszcze po czym odwrócił się w stronę dziejowi z nietęgą miną, mówiącą "he?". Objechał geninkę wzrokiem od dołu do góry jakby wyceniał jej siłę czy coś, gdy zakończył oględziny westchnął donośnie i z niedowierzaniem pokręcił głową.
- Eh... no dobra. W sumie warto spróbować. Gorzej chyba ni będzie, nie? A jakoś chciałbym jeszcze dziś granicę przekroczyć. Cho. Ja popchnę wóz z prawej a ty dawaj z lewej. Próbuj o - o tak pchnąć do przodu i w górę. Może cholipka domy rada.
Rzucił wydając bardzo nie precyzyjne polecenia po czym podlazł do lewej a nie prawej strony wozu i... zaczął się z wozem siłować co by go uwolnić.
 
Posty: 254
Dołączył(a): 9 cze 2019, o 19:33
Ranga: Chūnin

Re: Trasa do Konohy

Postprzez Sabataya Shuten » 14 lut 2020, o 00:39

Jedyne, na co Shuten liczyła, to proste "Ok.", pozwalające jej wejść do akcji. Albo jakieś "a weź pani mi głowy nie zawracaj", to by nawet do akcji żadnej wchodzić by nie musiała. Nie to nie, wiadomo, a tymczasem dostała jakąś dziwną instrukcję, której nawet nie słuchała. Wiedziała, jak to działa. Poczekała jedynie, aż cieć podejdzie do jednej strony wozu, co by Sabataya mogła podejść do drugiej. Prawa, lewa - bez różnicy. Oboma rękoma spróbuje chwycić wóz za dolną krawędź, a następnie spróbuje zsynchronizować, bo bez sensu będzie, jeśli raz ona będzie pchała z jednej strony, a raz on z drugiej. Stąd też chce się z nim zgrać tak, by wraz z nim jednocześnie pociągnąć wóz w górę pchając go jednocześnie do przodu. Normalnie czysta synergia. Żeby tylko wózek to docenił, bo jak się okaże, że jest za ciężki, to może będzie trzeba zrzucić to, co na nim leży. O ile cokolwiek leży.
- Gdzie pana niesie dokładnie, jeśli można wiedzieć? - zapytała w międzyczasie: głównie z ciekawości, ale jeśli cel mieli podobny, to mogłaby się doczepić. Przynajmniej zamiast na piechotę, to by mogła podjechać z nim wozem. Czuła, że to może być kiepski pomysł. Może nie tragiczny czy katastrofalny, bo podwózka brzmiała obiecująco, ale wizja spędzenia z ziomeczkiem więcej czasu nie brzmiała jak szczyt jej marzeń. Ale zapytać nie zaszkodzi.
 
Posty: 27
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 14:16
Ranga: Genin

Re: Trasa do Konohy

Postprzez Sabaku no Kumari » 15 lut 2020, o 06:32

MG - Wycieczka Dyplomaty

Shuten swoje wiedziała a i w przeciwieństwie do tego co myślał sobie gucio to i siłę w ramionach miała. Dzięki obserwacji staraniom facia, własnej analizie sytuacji i odpowiedni wykorzystaniu krzepy w krótką chwilę i nie męcząc się przy tym specjalnie dała radę wyspowodzić wóz z pułapki jaką zastawiła na niego ziemia. Po sukcesie, zdziwiony gostek spojrzał na własne ramiona z nietęgą miną po czym doszedł do wniosku, że zapewne był silniejszy niż mu się wydawało. Kto wie, może zajmie się zawodowym siłowaniem na rękę.
- Ha! No proszę, dałem radę. Ja to jednak kozak jestem. Stary ale jary. He? Co tam godosz? Dokąd jadę? A ki nochal ci to wiedzieć? Zaraz... nie... Wybacz to nie było miłe. Mimo wszystko chciałaś mi pomóc. Jadę do Kraju Traw odwiedzić rodzinkę, jeśli podróżujesz w tą samą stronę to mogę cię tam zabrać.
 
Posty: 254
Dołączył(a): 9 cze 2019, o 19:33
Ranga: Chūnin

Re: Trasa do Konohy

Postprzez Sabataya Shuten » 15 lut 2020, o 15:44

Krótko i szybko - prawie jak z wyrywaniem zęba. Wóz dość szybko stanął z powrotem na ziemi zdatny do dalszej podróży. Kącik ust poszybował delikatnie w górę widząc efekt swojej pracy, po czym szybko wrócił na miejsce słysząc wywód chłopa. Że co proszę...? Czy on właśnie przypisał sobie wszystkie zasługi? On glupi je.. well, nevermind. Patrzyła na niego z pokerface'm na licu, chociaż miała ochotę znowu mu to koło zaklinować. No ale co się będzie. Dobry uczynek na dzisiaj wykonany. Nie było sensu dłużej roztrząsać faktu, że jej pomoc nie została doceniona, zaś słysząc z początku odpowiedź na jej pytanie westchnęła cicho. Miała zamiar odejść, życzyć miłego dnia i nie patrzeć za siebie, jednak zdążyła zrobić może pół kroku nim cieć zdążył się nieco zreflektować nad władnymi słowami. Kraj Traw... Zamyśliła się na moment. No było nie było jej kierunek, ale czy na pewno chciała podróżować z typem? Będzie przyciągać uwagę. Większa szansa, że ktoś zaatakuje wóz niż jedną osobę. Z drugiej strony była większa szansa, że ktoś zaatakuje wóz niż jedną osobę. A to znaczyło tyle, że chłop, jeśli ma w życiu pecha, do tego Kraju Traw może nawet nie dojechać. No nic no.
- Jeśli to nie problem będę wdzięczna. - odpowiedziała krotko i spokojnie czekając, aż ten przyszykuje wóz do dalszej drogi. W sumie jak jest ciągnięty przez osiołki to da radę na niego wsiąść? Uciągną one wóz i dwie osoby na nim? Jakby sie trafiło, że wiejskie osły mają tyle krzepy, co koń, co wsiądzie zaraz za właścicielem. A jak nie to cóż... Zostanie chyba tuptanie obok wozu. Tylko po co wtedy ciągnąć ze sobą wóz. Tego też w tej kwestii poobserwuje chłopa i jeśli on wsiądzie, to ona też. Chyba, że sam każe jej wsiąść, to wsiądzie i bez patrzenia za cieciem.
 
Posty: 27
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 14:16
Ranga: Genin

Re: Trasa do Konohy

Postprzez Sabaku no Kumari » 17 lut 2020, o 20:57

MG - Wycieczka Dyplomaty

Chłop okręcił się kilka razy wokół wozu sprawdzając czy wszystko jest na miejscu, kopnął każde z kół aby sprawdzić czy jakoś się trzymają po cym zadowolony wskoczył na miejsce z przodu dłonią wskazując na sianko z tyłu.
- Siodoj. Łośołki kopa mają. Specjalnym nawozem je karmimy. Sliniejsze są nawet od mej starej!
Rzucił gościu czekając, aż czerwona zdecyduje się na podróż. Jeśli kunoichi faktycznie postanowi podróżować razem z faciem, to zdecydowanie oszczędzi nieco własne stópki a choć prędkość z jaką podróżują nie jest największa to i tak podróżowali szybciej niż gdyby Shuten miała sobie spacerować. Jedynym problemem póki co były ciągłe głupie przyśpiewki gostka a to o alkocholu, starych żonach i osłach czy podróżach. Z czasem znaleźli się wśród stosunkowo martwych i pozbawionych życia wzgórz, ani krzaczka ani drzewa tylko grzejące w łepetynki słoneczko i... o kałuża, nawet dwie. Nic ciekawego.
 
Posty: 254
Dołączył(a): 9 cze 2019, o 19:33
Ranga: Chūnin

Re: Trasa do Konohy

Postprzez Sabataya Shuten » 18 lut 2020, o 01:07

Nie no, wsiadła, bo co miała innego zrobić? Decyzja została podjęta. Teraz mogła co najwyżej kopać się z konsekwencjami. Te zaś uderzyły dość szybko pod postacią wszelakich żenujących przyśpiewek, które chociaż z początku drażniły dziewczynę, to szybko stały się dla niej tłem dla całej tej podróży, które co jakiś czas kwitowała pełnym zrozumienia uśmiechem. Koniec końców musiał być w dobrym nastroju, a Shuten nie miała absolutnie zamiaru mu go psuć, bo i po co? Jechało jej się koniec końców dość dobrze. Osiołki pokazywały, na co je stać, co też nieco początkowo zaskoczyło rudowłosą. No ale skoro na specjalnej paszy hodowane, pewnie jakiejś w białko bogate, to co się dziwić? Siano nieco kuło w tyłek i plecy, jednak dało się przeżyć. Widoki nie porywały - typowy Kraj Ziemi. Ciężko było tutaj o jakieś interesujące krajobrazy, na jakich można by zawiesić oko. Koniec końców jednak monotonne urwiska i szczyty zastąpiły dość martwo wyglądające wzgórza w towarzystwie nieprzyjemnego gorąca, które dość szybko zaczęło jej doskwierać. Skrzywiła się nieco ręką pyrgając trochę kołnierz płaszcza próbując wygenerować trochę chłodu, ale w gruncie rzeczy dało to tyle, co nic.
Rozejrzała się po okolicy próbując wypatrzeć na trasie jakikolwiek cień czy chociaż strumień, ale jedyne, co rzuciło jej się w oczy to dwie, ZUPEŁNIE NIE PODEJRZANE kałuże w środku samego Piekła. Muszą być jakimiś super kałużami, skoro nie wyparowały. No normalnie - ...jak uroczo. - rzuciła pod nosem poprawiając się na sianku. Prawą rękę położyła w miarę blisko torby biodrowej po czym nastała chwila by zastanowić się, co dalej. Opcji w gruncie rzeczy wielu nie miała. Może to faktycznie były super kałuże i ich obecność nie była absolutnie dziwna. Może ktoś je tu zrobił specjalnie, by odciągnąć uwagę od czegoś istotniejszego. A może... A, walić to. Zebrała szybko czakrę aktywując swojego Tsūjtegana. Zaraz wszystko stanie się jasne, tak przynajmniej zakładała. Przyjrzy się pierw kałużom licząc na to, że jacyś błyskotliwi nindża stwierdzili, że to fenomenalne miejsce na kryjówkę. Rzecz jasna skupiła się na widzeniu wokół siebie, by nie odwracać niepotrzebnie głowy i nie zwracać na siebie uwagi, ale pewnie i tak jak ktoś zobaczy, że jej się trochę oczy świecą to ogarnie, że no... Ona WIE. Jak kałuże będą w porząsiu, to jeszcze rozejrzy się po najbliższej okolicy (25m). A co dalej, to się zobaczy. Póki co jedynie siedziała niby tak casualowo, ale była gotowa mentalnie na wszelakie uniki.

tuturu:
 
Posty: 27
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 14:16
Ranga: Genin

Re: Trasa do Konohy

Postprzez Sabaku no Kumari » 19 lut 2020, o 23:27

MG - Wycieczka Dyplomaty

Tia, sztuczne kałuże - sztuczka stara jak świat a jednak ciągle stosowana przez banitów, którzy podstawy elementu suiton łykneli. Magiczne czerwone oczka klanu Sabataya ukazały niedoświadczonej Kunoichi, iż w obu kałużach kryły się jakieś podejrzane typy, które właśnie szykowały się do wyskoczenia z swych idealnych, super skrytych i nigdzie indziej nie użytych kryjówek. Dwójka zamaskowanych bandziorów wyskoczyła z wody wybijając się w powietrze, jeden trzymał w dłoniach wielki młot, drugi prostą katanę, kolo z młotem szykował zamach(Młot ma nad głową) prosto na Shuten, jednak ta już się obu przyjemniaczków spodziewała i miała czas na odpowiednią reakcję. "Milutki" nieznajomy z kataną natomiast póki co nie wykonywał żadnych inych ryków, wykrzyczał jedynie klasyczne.
- Pieniądze albo śmierć!
 
Posty: 254
Dołączył(a): 9 cze 2019, o 19:33
Ranga: Chūnin

Re: Trasa do Konohy

Postprzez Sabataya Shuten » 20 lut 2020, o 01:14

So here we are. Wygląda na to, że nie musiała szczególnie długo czekać na wkroczenie głównych gości programu, którzy rzeczywiście byli mniej błyskotliwi z doborem kryjówki niż przeciętna małpa. Mięśnie na twarzy kunoichi nawet nie drgnęły, kiedy dwóch ABSOLUTNIE NIESPODZIEWANYCH złodziejaszków wyskoczyło z obu stron. Inna sprawa, że każdy z przeciwników miał broń, a to tak jakby sprawiało, że robili się problematyczni. No i był jeszcze cieciu, który mógł zrobić cokolwiek i utrudnić rzeczy jeszcze bardziej. Dobrze więc było zająć się oboma na tyle szybko, na ile było to możliwe nim którykolwiek wpadnie na pomysł, że Shuten może im trochę napsuć krwi, a cieć na przodzie wozu faktycznie jest zwykłym cieciem. Plan działania to nie było coś, co jej się szybko ułożyło w głowie, jednak ciało intuicyjnie ruszyło samo. Chociaż to, co zamierzała zrobić było dość... Ryzykowne. No ale był w powietrzu? Był. Mógł zmienić swój tor lotu? No... Niby to nie było niemożliwe, ale takiego poziomu umiejętności się po nikim z ich nowych kolegów nie spodziewała. Ku chwale Tsūjtegana, wielkiego stylu Gōken*** i faktu, że była całkiem trzeźwa, wystrzeliła z sianka do przodu, na ugiętych nóżkach i całkiem schylona (żeby jakoś się zmieścić pod bandytą i nie oberwać czymś po drodze) na jego drugi koniec. Tak, że jak sobie siedziała na sianku na końcu wozu, to żeby znalazła się bliżej tej części, gdzie zajmuje swoje miejsce jej cieć-dorożkarz*. Takim też sposobem chciała skorzystać z faktu, że ten w powietrzu raczej nie obróci się wokół własnej osi by znaleźć się za jego plecami, gdzie spróbuje wykonać ładny kop z półobrotu w bok przeciwnika. Najlepiej, jakby posłała go prosto na bandytę z kataną, ale będzie usatysfakcjonowana, jeśli zwyczajnie nie uderzy w wóz. Serio, nie chciało jej się iść z buta do Kraju Traw. Już ją bolał fakt, że będzie musiała jakoś przetuptać stamtąd do Konohy. Tak też w całe to kopnięcie włoży tyle siły, ile da radę nie dbając o to, czy nie straci przy tym równowagi. Tę spróbuje jak najszybciej odzyskać lub zwyczajnie wstać z ziemi/wozu. Właściwie jeżeli chociaż po części jej się wszystko udało, to powinna się znaleźć pomiędzy cieciem a przeciwnikami, co byłoby idealnym ustawieniem.
- Jedyne siano jakie mamy jest na wozie. - machnęła głową w stronę pojazdu - Ale to drugie mogę wam zapewnić. - Po tym też sięgnie szybko po jedną bombę dymną obserwując dokładnie obu przeciwników i uważając, by zaraz nie wyleciał jej gdzieś trzeci. Jeśli którykolwiek ruszy w ich stronę, rzuci im bombą pod nogi. A później się zobaczy. Jakkolwiek jej słowa nie brzmiałyby jedynie jako rzucone na odczepne, bez większej werwy - była całkiem poważna. Nie obchodziło ją to, czy byli zwykłymi zbirami czy ninja, którym w życiu nie wyszło. Trzeba było być zwykłym śmieciem by używać sztuk shinnobi do okradania zwykłych obywateli.

No a w najgorszym wypadku wpadnie na bandytę i może dostanie co najwyżej drążkiem od młota. Może nawet uniknie jakoś broni. Albo umrze. W każdym razie jakby to szacowanie** przez nią było takie średnie bym powiedziała, to jakby już się serio gorąco zrobiło to chociaż spróbuje uskoczyć przed tłuczkiem, choćby nawet ewakuując się z wozu. Kiepsko się walczy będąc martwym, więc przede wszystkim spróbuje pozostać jakoś przy życiu.

* bo zakładam, że taki był układ ludzi w pojeździe, a chyba nie było nigdzie napisane, by był inny
** Nie mam absolutnie pojęcia, na jak wysoko wyskoczył. Ale to Narutoe więc założyłam, że na jakąś shounenową wysokość, więc trochę wysoko. Może nie umrę.
*** Dunno czy ci mówiłam, ale admini stwierdzili, że mając Suiken mogę mieć jeszcze jeden styl walki. Nie pamiętam czy mówiłam, więc mówię teraz. Tak na zaś (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧

Nen: 900
EXU-CALIBURUUUUUU:
 
Posty: 27
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 14:16
Ranga: Genin

Re: Trasa do Konohy

Postprzez Sabaku no Kumari » 22 lut 2020, o 02:12

MG - Wycieczka Dyplomaty

Sabataya Shuten


Chwila, moment - czerwony błysk i wziuuum! Shuten po wyskoku znalazła się przy mężczyźnie z młotem i zasadziła całkiem mocnego kopa w jego bok, sprawiając, iż ten poleciał na prawo dodatkowo młot wypadł mu z rąk i ne bardzo miał się od czego odbić toteż szykowało mu się twarde lądowanie, niekoniecznie jednak w miejsce w jakie celowała. Niemniej pierwszy udany cios należał do niej. Mężczyzna z mieczem po swym skoku wylądował grzecznie na tyle wozu, po czym szybko przyjął bojową pozycję, widząc jak dobrze poradziła sobie z jego kumplem, który leżał teraz na ziemi nie zamierzał działać pochopnie. Mniej więcej w tym momencie kierowca zorientował się, że coś się dzieje, krzyknął jakieś nierzozumiałe słowo, które musiało zapewne być jakimś przekleństwem i pacnął jelcami co by zatrzymać osiołki.
- Tsk. W takim razie zgarniemy kasę za wasze życia.
Odparł banita z kataną, dalej trzymając swój miecz obiema rękoma przed sobą i czekając na ruch przeciwniczki. Chłop z młotem tymczasem leżał na drodze, jakieś 3 metry od wozu i powoli się podnosił.

Spoiler:


-----


Misja A
Kłopoty Wodospadu

5/?

Yōgan Hyakuzawa

W innym momencie czasu oraz fragmencie trasy, podróżował nie kto inny jak sam Kage Iwagakure, podróżował do Kraju Traw aby spotkać się z wysłannikiem listu do Mumeia. Z jego prędkością dotarcie na miejsce nie należało do specjalnie trudny, jednak i tak dłuższą chwilę powinno mu to zająć. Kim był Mirā? Jakie były jego powiązania z Wodospadem? Sprawa musiała być ważna skoro Yogan postanowił zająć się nią osobiście. Jak natomiast będzie wyglądała jego podróż? Czy podróżować będzie w ukryciu? Czy będzie gnał ile sił w nogach? Czy Kage nie powinien wozić się jakimś stylowym wierzchowcem a nie popierdalać piechotą jak włuczykij? Cóż, na to i inne pytania odpowiedzi poznamy w następnym odcinku.
 
Posty: 254
Dołączył(a): 9 cze 2019, o 19:33
Ranga: Chūnin

Re: Trasa do Konohy

Postprzez Sabataya Shuten » 22 lut 2020, o 17:07

Trochę zakładała, że ten typ po prostu na nią spadnie bo się nie wyrobi, ale cóż - może to kwestia tego, że miała czas na przygotowanie? Może tego, że dobry nindża z niej był? Tak czy inaczej była całkiem zadowolona z efektu nawet, jeśli nie spadł tam, gdzie chciała. Grunt, że nie wpadł na wóz, bo by już wozu nie było. Co prawda jednego przeciwnika się z niego pozbyła, ale pozostał drugi. No i to też nie tak, że go wykluczyła z walki. Zwyczajnie upadł na ziemie, chyba nawet dość boleśnie. Wzrok głównie skupiła jednak na szermierzu. Miecze były dużo bardziej problematyczne niż młoty. Coś czuła, że ten typ może ją akurat już zranić. Zmrużyła delikatnie oczy.
- Nie zatrzymuj się jeszcze! - rzuciła do ciecia nie będąc nawet pewna, czy to dobra decyzja. Miała pewien plan w głowie, jednak dobrze zdawała sobie sprawę z tego, że jak jej odjedzie to cóż... Wozu już nie dogoni. Bezpieczeństwo cywili jednak musiało być ważniejsze od jej wygody, a kto wie, może zatrzyma się gdzieś dalej i zaczeka. Zaraz po tym cisnęła odbezpieczony granat dymny w głowę przeciwnika chcąc odwrócić na chwilę jego uwagę. Czy spróbuje go odbić czy robić unik (na który chyba średnio było miejsce na wozie) to już nieistotne. Tę chwilę chciała wykorzystać na na wyskoczenie na niego z wyprostowaną nogą chcąc go zepchnąć z wozu za pomocą Dainamikku Entorī. A to w czystej teorii powinno być jeszcze bardziej skuteczne przez jadący wóz (o ile go nie zatrzymał jednak), który powinien "dociągnąć" przeciwnika do ataku dziewczyny. No i pewnie na wozie już nie wyląduje, a za nim. W każdym razie nie będzie czekać na kontrę - wyciągnie po tym ręką zarówno kunai, zahaczając jednym palcem o kółeczko tegoż popularnego noża ninja, oraz wybuchową notkę, którą złapałaby pomiędzy palce. Kunai owinie w notkę, ciśnie go pomiędzy obu przeciwników korzystając z faktu, że bomba dymna powinna nieco ograniczyć widoczność, a następnie wysadzi w razie potrzeby odskakując na bezpieczną odległość. . A gdzie każdy z nich jest to wiedzieć powinna, bowiem jej Tsūjtegan dalej pozostawał włączony.
- A kto niby miałby wam za nasze życia zapłacić? - rzuciła po tym wszystkim do obu wszak zakładała, że notka raczej ich nie zabije. Chyba. Ciężko stwierdzić, nie mniej błędem byłoby zakładać, że to koniec. Przynajmniej dopóki, i o ile, dalej widziała ich chakrę spomiędzy kłębów dymu. A skoro to nie był, chyba, koniec, to musiała uważać na to, by jej czasem nie wyskoczyli na nią. Dla własnego bezpieczeństwa ruszy ostrożnie, chcąc obejść po łuku całe to miejsce. Mogą wiedzieć, gdzie jest chociażby przez to, że się odezwała. Tak samo gotowa jest uskoczyć przed wszelaką bronią miotaną. Nie tylko ona może mieć notki - która nomen omen mogła też rozwiać te kłęby dymu. W takim wypadku nie będzie sensu się nigdzie przemieszczać i zostanie tam, gdzie wylądowała po rzuceniu notki. Ale na ataki wciąż uważa.

Qi: 850
Omae wa mou shindeiru!:
 
Posty: 27
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 14:16
Ranga: Genin

Re: Trasa do Konohy

Postprzez Yōgan Hyakuzawa » 22 lut 2020, o 18:57

Hyakuzawa zajął się sprawą osobiście tylko dlatego, że zwój zaadresowany był do Mumeia, czyli jego poprzednika. Szedł sobie szybkim krokiem drogą. Nie miał zamiaru lecieć na złamanie karku a był w ciuchach "cywilnych" gdyż swoje urzędowe zostawił w sali konferencyjnej przed wyjściem z wioski. Podróżowanie na piechotę było najpopularniejszą metodą podróży także i Hyakuzawa szedł na swoich własnych nogach ze względu na brak innych alternatyw dla jego umiejętności. Podziwiał sobie drogę, nie zanosiło się na walkę także mógł na spokojnie dreptać przed siebie po wyznaczonej ścieżce wspomagając się drogowskazami.
BANK
PZ



Spoiler:
 
Posty: 504
Dołączył(a): 14 mar 2019, o 19:24
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Następna strona

Powrót do Iwagakure no Sato

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników