Schrony

Obrazek
Iwagakure no Sato jest ukrytą wioska Kraju Ziemi. Znana z wyśmienitych użytkowników Dotonu jak i klanów o wyjątkowych zdolnościach Kekkei Genkai. Jest jedną z pięciu głównych sił militarnych świata shinobi. Władana jest przez Tsuchikage.
Obrazek
Obrazek

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Schrony

Postprzez Kumojin Akuman » 21 sie 2020, o 08:45

Co tu się - wymamrotał olbrzym wstając z zimnej ziemi. Chciało mu się wymiotować, kręciło mu się w głowie, a w jego ręce leżała do połowy pusta butelka bo bimbrze. No i mamy sprawcę - powiedział przykładając ją do ust i biorąc małego łyka. Czym się strułeś tym się lecz - pomyślał walcząc z mdłościami. Powiedzenie to było jakże trafne ponieważ już po chwili mdłości ustały, a ból głowy nieco zmalał. Jakoś tutaj tak pusto - mruknął otrzepując się z pyłu. Jak zwykle na szarym końcu - Akuman szedł powoli do wyjścia starając się nie wdepnąć w wymiociny, które znajdowały się obok niego. Nikt wprawdzie nie powiedział że te należały do niego jednakże raczej powątpiewał w to iż zebrane tutaj towarzystwo miało zamiar się dobrze bawić. No trudno, zobaczmy co tam u Hajakuzaby - zawołał wesoło wychodząc ze schronu.

z/t
 
Posty: 300
Dołączył(a): 16 gru 2019, o 21:23
Ranga: Jiyūjin

Re: Schrony

Postprzez Miko Akane » 7 sty 2021, o 01:19

Ten dzień daleki był od takiego, który można byłoby nazwać perfekcyjnym. Początkowo faktycznie zapowiadał się nie najgorzej. Chociaż chodzenie w oficjalnych szatach i wizyta w bibliotece nie były najwyżej na liście "ulubionych" czynności dziewczyny. Za to jedzenie, na które wyskoczyła po wizycie w bibliotece już zajmowało kilka pozycji wyżej. Wszystko jednak potrafi się popsuć przez rzeczy poza naszymi zasięgami wpływów. Właśnie kończyła swój dzielnie wypracowany posiłek, kiedy do knajpki wpadł jeden z shinobi każąc zwijać się wszystkim o jej randze do schronów. Powód? "Ze względu na zagrożenie sprawiane przez Yodaime Tsuchikage"... oh? Przejechała dłonią po twarzy wstając od stołu. Może nie uważała za bardzo na lekcjach, ale czy Tsuchikage, no to nie był od nich? Wzruszyła lekko ramionami jakby odpowiadając sobie tym na pytanie zadane w myślach i grzecznie powędrowała do wskazanego schronu. Nie wiedziała co prawda na ile muszą zejść "do podziemia", ale w obecnej sytuacji chyba nie miała co narzekać. Była najedzona i miała przy sobie swoją piersiówkę.

W samym schronie podreptała na jakieś miejsce pod ścianą by mieć na widoku drzwi od schronu. Nie chciała być złym prorokiem, ale w momencie gdyby coś miało tu wpaść i pozabijać wszystkich, może zginęłaby jako pierwsza, a to już dawało jakieś pole do działania. Jak bardzo niedorzecznie by to nie brzmiało. Dlatego zajęła swoje strategiczne miejsce i usiadła obserwując wchodzących i osoby już wewnątrz. Ciekawe jak długo będą zmuszeni tutaj zostać...
 
Posty: 10
Dołączył(a): 2 sty 2021, o 22:34
Ranga: Genin

Re: Schrony

Postprzez Kamizuru Kagami » 7 sty 2021, o 02:10

I tak oto Kagami czym prędzej czmychnęła do schronu. Na pewno nie była jedyną, którą się tutaj znalazła. Nie wiedziała, co się wydarzyło, wolała nie wiedzieć, jaka to tragedia znów spadła na wioskę, Cóż z niej była za ninja, która z podkulonym ogonem chowała się w schronie, faktycznie przestraszona tych całych alarmów i ogłoszeń, jakie mogły paść. No tak, znała Hyakuzawę, oczywiście nie rozmawiała z nim, ale była na pogrzebie dziadka tej rodziny, wcale nie tak dawno, znała Shion... No i właśnie, gdzie w tym wszystkim była Shion? Gdzie był ten szalony Kyouki? Na pewno robili rzeczy znacznie chlubniejsze niż nasza okularnica. Kagami znalazła sobie w schronie kącik, gdzie też skuliła się, pogrążając w najgorszych możliwych myślach. Wszak odwołali tylko chuninów, a wszyscy wyżsi rangą mieli wziąć udział w tym co się działo na mieście. Kto wie, czy jej krewniacy również nie stracą tutaj życia. Bała się, bowiem nie chciała nikogo stracić. Nie miała odwagi nawet zmierzyć się z tymi myślami i przyjąć to na chłodno, to i skrywała oczy i twarz pod swoją kurtką, ściągnęła ją by się zasłonić i nie musieć patrzeć na nikogo, nawet na siebie no i by nikt nie musiał na nią. Okulary z kolei wylądowały na czubku głowy. Trochę kiepsko się szlocha z okularami.

- Mowa -- Myśli
Miodek

Kai, Kaede

A misyjek to nie robię.
 
Posty: 91
Dołączył(a): 2 wrz 2020, o 20:44
Ranga: Genin

Re: Schrony

Postprzez Haretsu Shiro » 7 sty 2021, o 12:42

Nie mając wyjścia, Shiro w końcu wszedł do Schronów. Pomyśleć, że będzie musiał się tu kotłować z tymi ludźmi przez najbliższe kilka godzin. A najgorsze - nawet nie wiadomo z jakiego powodu. Jest tylko informacja, że mieli się udać i nikt nie powiedział, że to wszystko wina Hyakuzawy. Żodyn nie wie. Żodyn. Shiro znalazł sobie jakieś miejsce w kącie, z dala od wszystkich, usiadł pod ścianą po turecku - chociaż takie słowo tu nie istnieje - potem skrzyżował ręce i tak siedział z przymkniętymi oczami. Bo chyba nic lepszego do roboty nie miał.


Obrazek
Theme
Monolog Shiro:



Główne konto: Maji Hitoshi
 
Posty: 37
Dołączył(a): 31 sie 2020, o 14:45
Ranga: Genin

Re: Schrony

Postprzez Sabataya Daisuke » 7 sty 2021, o 20:46

Daisuke nieco skołowany całym tym zamieszaniem nie zamierzał stawiać oporu i według polecania udał się do schronu. Sabataya stanął przy jednej z oddalonych od zgiełku innych geninów i cywyli ścianie z nadzieją, że to wszystko szybko się skończy i wróci do normy. Siedział tu tylko jeden mężczyzna o blond włosach. Chłopaka przeszło dziwne uczucie, że skądś go kojarzył jednak nie zamierzał zakłócać jego spokoju. Po pierwsze złudzenia bywają mylące po drugie średnio miał na to ochotę. Jego głowę wypełniała chaotyczna pustka która wgryzała się jedno pytanie pozostające bez odpowiedzi. zamknął oczy i westchnął cicho odstawiając je na później. Narazie i tak tkwił bezczynnie i nie zapowiadało się na zmiany.
 
Posty: 25
Dołączył(a): 23 lis 2020, o 09:02
Ranga: Genin

Re: Schrony

Postprzez Hokori Kensei » 9 sty 2021, o 19:43

Hokori wchodząc do schronu, prawdopodobnie wchodził jako jeden z bardziej obładowanych osób. Częściowo dlatego, że cała ta akcja wynikła, gdy ten był poza wioską na misji. Więc cały plecak, zwoje, broń miał przy sobie, gdyż nawet nie zdążył wrócić do domu. Niestety, nie miał dostatecznie wysokiej rangi, a może nawet i renomy, i doświadczenia by mógł pomagać poza schronami. Mimo wszystko jednak - był shinobim z Iwagakure. Po wejściu do schronu rozejrzał się czy nie ma tu kogoś, kto potrzebuje ewentualnej pierwszej pomocy. W końcu ludzie w panice potrafią nawet niechcący wyrządzić sobie nawzajem krzywdę. A jeśli nie, to podszedłby do pewnie jakiegoś stacjonującego tu chūnina z pytaniem czy może jakoś pomóc w organizacji. W końcu był shinobim. A tutaj chronili się także cywile. A nie wiadomo ile czasu tu spędzą.
Av1 Winter

Misje:
[B] W znane (Senju Misaki)
[C] Hazard (Kamizuru Kagami)
[C] Oaza kupiecka (Nakano Tadashi)
[D] Marzenia się spełniają (Kurogane Jujin)
 
Posty: 310
Dołączył(a): 26 lis 2020, o 14:46
Ranga: Genin

Re: Schrony

Postprzez Sabataya Tamura » 10 sty 2021, o 17:46

Zabawa w Chowanego

(ピーカブー)


Spora część kwiatu Iwy znalazła się w bezpiecznym miejscu. Działania żołnierzy Tsuchikage należały do skutecznych pod kątem eskorty niedoświadczonych shinobi do podziemnych korytarzy. Oczywiście zdarzały się wyjątki, na które należało zaostrzyć działania. Jednak spóźnialscy nie leżeli w dużej mierze w gąszczu zainteresowań licznej młodzieży, bo ta przede wszystkim na znak bijących alarmów oraz hałasu rozbijanego domu jednego z klanów, starali się pilnować własnych czterech liter. Teraz zostali troszeczkę zagonieni do środka jak bydło, co wszystkim niespecjalnie odpowiadało. - Dajcie nam wyjść! Albo powiedzcie, co się tam chociaż stało! - wrzasnął jeden z młodzików z wielkim przerażeniem w głosie. Niektórzy przyklaskiwali, a jeszcze inni próbowali wyglądać przez okienka czy coś innego się tam działo.

Grupa opiekunów starała się jednakże utemperować podniosłe żądania oraz dezaprobaty początkujących ninja, toteż gdy wrzawa zaniepokojonych zaczęła jeszcze bardziej wzrastać, jeden z nich z opaską na ramieniu wyciągnął dłonie w kierunku grupy nastolatków. - Zaraz wam wszystko wyjaśnimy, uspokójcie się! - próbował ukoić ich nerwy, lecz teraz nie zadziałało to od razu na tyle skutecznie, ile by chciał. Inni wykonywali podobne ruchy wobec geninów Iwagakure no Sato, lecz wstępnie bez skutku. Parę parsknięć poszło po salach. - Nigdy stąd nie wyjdziemy! Zaraz cała wioska spłonie! - ktoś rzucił z tłumu, na co mu odpowiedziano od razu. - Jeden z naszych budynków został zniszczony przez byłego przywódcę. Prawdopodobnie to był celowy zamach na życie członków klanu Sabataya. Aktualnie staramy się zapanować nad sytuacją na górze oraz złapać przestępcę! Pozwólcie starszym shinobi wykonać obowiązki, a tymczasem odpocznijcie tutaj. Jedzenie jest w magazynie, dwa korytarze na prawo. Coś wam przygotujemy i postaramy znaleźć zajęcie, dopóki rozkazy się nie zmienią! Wytrzymamy! - kontynuowano opanowywanie paniki, która w zasadzie nie istniała w tak dużym zakresie, co przeradza się w gniew oraz rozczarowanie.

Niestety problemów na tym nie był koniec, bo po paru chwilach przyprowadzono przez drzwiczki pięciu chłopaków. Dwóch miało mnóstwo siniaków na ciele, a jeden znajdował się w cięższym stanie ze złamaną nogą. Wył z bólu, aczkolwiek od razu starano się mu pomóc. - Zejdzie z drogi, mamy rannych! - para chuninów przeszła, aby położyć ich na materacach na materacach z dala od całego zgromadzenia. Pozostała dwójka nosiła tylko nacięcia na skórze, toteż mogli sobie poradzić bez aktywnej pomocy lekarza.

Stan nowych geninów:

  • Genin 1 - złamana lewa noga w stawie kolanowym, nie może sam się poruszać;
  • Genin 2 - licznie siniaki na ciele oraz słuczenia kości, ledwo się porusza z asekuracją;
  • Genin 3 - obita głowa oraz ręce, skarży się na bóle czaszki;
  • Genin 4 - lekkie rany sieczne na ramionach;
  • Genin 5 - pocięta buzia na policzkach oraz prawe udo;
Obrazek





Tsūjtegan: 5000 m w dal / 500 m widzenia sferycznego

Wszelkie pytania kierować na PW lub discorda - Vampiro#7869
 
Posty: 557
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 21:58
Ranga: Chūnin

Re: Schrony

Postprzez Hokori Kensei » 10 sty 2021, o 20:17

Kłamstwem byłoby powiedzenie, że Kensei kompletnie nie przejął się stanem wyjątkowym w wiosce. Przeżywał to na swój własny sposób. Jego nastawienie do swojej roli pewnie odgrywało w tym bardzo istotną rolę. Słysząc panikę narastającą w schronie nie mógł się nie zgodzić. Gdyby nie to, że sam wypytał o całą sytuację wcześniej, pewnie też niewiedza zaczęłaby go męczyć. On jednak wiedział, ale co miał zrobić? Uspokajać tłumy? Był geninem, pewnie nawet poza pojedynczymi wyjątkami osób, z którymi uczęszczał do akademii bądź miał jakąś wspólną misję go nie kojarzyli. Gdyby posiadał chociaż kamizelkę, dowód starszeństwa rangi, mógłby wykorzystać to, by spróbować ogarnąć narastającą panikę i chaos. A tak? Byłby to tylko zwykły głos w tłumie jakich wiele. I to na dodatek pewnie przekrzyczany tymi bardziej negatywnymi. Jedyne co mógł zrobić to tylko nie pogarszać sytuacji i gdyby gdzieś obok ktoś go pytał lub chociażby rzucał bardziej retoryczne "co z nami będzie" odpowiadałby "gdy znajdziemy się na zakręcie"... znaczy "wszystko będzie dobrze. Tsuchikage i Jōnini nie pozwolą nas skrzywdzić". W końcu w obliczu kryzysu trzeba było po prostu działać. A nie panikować.

Gdy do schronu wprowadzono kilku rannych, nie mógł jednak dłużej stać. Ruszył przez tłum w stronę Chūninów, a gdy Ci znaleźli się w zasięgu wzroku powiedział:
-Hokori Kensei, mogę pomóc przy opatrywaniu rannych. - przedstawił się i od razu zadeklarował chęci pomocy. Potrafił poznać, że stan dwóch wprowadzonych geninów nie był najgorszy, więc stwierdził, że zajmie się nimi przy pomocy Ōkyū no Shirōto, uprzednio mówiąc w ich stronę -Mogę? - było to raczej kulturalne stwierdzenie. Może i ich koledzy byli bardziej ranni, ale w chwili obecnej był tylko szeregowcem. Może nawet i nie. Nie posiadał też dość wiedzy by pomóc ze wszystkimi tymi poważnymi obrażeniami, ale mógł chociaż odciążyć innych tymi pierdołami. Do zajęcia się ranami wykorzystał to, co było pod ręką, byleby tylko im pomóc. I choć jego serce kołatało w stresie, na twarzy malowała się determinacja. Z racji udzielania pomocy, nie mogła jego niepewność stresować pacjentów. Trzeba było się wziąć w garść i działać. A nuż starsi rangą stwierdzą, że może im pomóc z cięższymi przypadkami? Genin tego nie wiedział. A nie planował wchodzić w teren, na którym nie czuł się pewnie, i rozkazywać starszym, bardziej doświadczonym ninja. Do tego oczywiście, wykorzystywał swoją podstawową wiedzę medyczną (Kihon Iryō no Kenmei), a gdyby mógł załatwić część sprawy pierwszą pomocą (Ōkyū no Shirōto) to by to uczynił. Zaczął od tych, którzy nie wymagali natychmiastowej reakcji bo... raczej nie potrafił udzielić szybkiej i skutecznej pomocy przy tak zaawansowanych obrażeniach. Mógł asystować. Ale to musiał to usłyszeć. Nie chciał bowiem narazić niczyjego życia nadgorliwością.

Spoiler:
Ostatnio edytowano 13 sty 2021, o 01:03 przez Hokori Kensei, łącznie edytowano 1 raz
Av1 Winter

Misje:
[B] W znane (Senju Misaki)
[C] Hazard (Kamizuru Kagami)
[C] Oaza kupiecka (Nakano Tadashi)
[D] Marzenia się spełniają (Kurogane Jujin)
 
Posty: 310
Dołączył(a): 26 lis 2020, o 14:46
Ranga: Genin

Re: Schrony

Postprzez Kamizuru Kagami » 10 sty 2021, o 23:13

Wyraźnie źle znosiła stan wyjątkowy, który rozpoczął się w wiosce. Wystarczająco dużo stresu przyniosło jej zlecenie, jakiego wykonywania się podjęła, a raczej - została przydzielona. To nie tak, że shinobi czy kunoichi mogli wybierać sobie zlecenia, jakich się podejmowali.


Ostatecznie skończyła tutaj, w schronie wraz z innymi geninami, cywilami i ludźmi, którzy sami się bronić nie mogli. Zaskakujące jak mało warte były zdolności początkujących ninja w tym świecie. Prawdę mówiąc, zadziwiające było, jak zdolności okularnicy bladły w porównaniu z kimkolwiek, kto znalazł się w schronie. Zdolności, odwaga, pewność siebie - tego wszystkiego jej brakowało i widać to było jak na dłoni. Kolejne wchodzące do schronu osoby wcale nie zwracały jej uwagi, nic a nic. Była zbyt zaabsorbowana sobą i swoim strachem, niepewnością. Nie miała nawet ochoty na żadną z bułek, które jej pozostały. W tej chwili nie miały one również wielkiego znaczenia. To, co wyrwało ją z marazmu, były kolejne okrzyki. Głosy tych, którzy tylko wzbudzali coraz to większą panikę pośród ludzi. Zapowietrzyła się pod tą ścianą, brała głębsze oddechy. Nie mogła uwierzyć, że wydarzyło się tak dużo w tak krótkim okresie czasu. Susu-chan, jej wierna pluszowa pszczółka niewiele mogła tutaj pomóc, straszliwy to był cios, dla wyciągającej ją z opresji zabawki.


Wciąż była pełna strasznych myśli, lecz zaczęli wprowadzać rannych, nie jednego, nie dwóch, nie trzech. Było ich znacznie więcej, bo aż pięciu, kto wie, ilu wprowadzą za chwilę, oraz za kolejną. Powoli się podniosła, najpierw podnosząc się z kolan, nieco nią zawirowało. Widać, że przez chwilę przynajmniej stroniła łzy, teraz już nie, ale nie dało się tego ukryć. Nie była z tych, które działają, nie była odważna, nie była pierwsza. Widziała jednak, że niektórzy mieli wystarczająco dużo siły, bo zareagować jako pierwsi, jakoś pomóc, najlepiej jak mogą. Ona też mogła. Potrzebowała jedynie kogoś, kto chwyci ją za rękę i poprowadzi. Nieśmiało zbliżyła się w pobliże Hokoriego, który właśnie zaczynał działać, czy próbował, czy już wziął się za leczenie - nie miało to znaczenia. – A... A no... Ja m-mogłabym też pomóc — Podniosła delikatnie rękę, jakby zgłaszając się, choć tez nie za bardzo, bo brakowało tutaj zdecydowania i odwagi. Przyglądała się rannym z odległości, czekała aż ktoś jej powie, co ma robić, co może robić, wyśle ją do tych zadań, czy to zrobi Kensei, czy to zrobi jakiś inny Chunin, który wszystkich pilnuje, bez znaczenia. Ktokolwiek – T-też trochę się uczyłam o pomocy. Mogłabym, mogłabym kogoś... — Mówiła nieco łamiącym się głosem, wciąż ściskając swoją pluszową pszczołę w rękach. Zerkała na rannych, wykonując niezwykle nieśmiały krok w przód, bardzo niezdecydowany zresztą.



Spoiler:
- Mowa -- Myśli
Miodek

Kai, Kaede

A misyjek to nie robię.
 
Posty: 91
Dołączył(a): 2 wrz 2020, o 20:44
Ranga: Genin

Re: Schrony

Postprzez Kurogane Jujin » 12 sty 2021, o 23:34

[Z/t z domu Jujina tu napisze, bo nie chce spamować niepotrzebnie tam]

Gdy tylko Jujin dostał info od jednego z chuninów od razu zamarł. Ten dzień nie zapowiadał się, że będzie aż tak spektakularny. Zbiło go to z tropu, ale od razu wziął głęboki oddech i spojrzał na swoją mamei jej koleżankę po czym rzucił wzrokiem na dzieci.
- Mamo, obudź tatę, niech się od razu zbiera! Etsuko-san, jak pani chce lecieć do swojego męża to ja zabiorę dzieci do schronu - niestety budzenie ojca przez Jujina nigdy specjalnie nie wypadało, więc mamę było lepiej o to poprosić. Obie kiwnęły głowami po czym od razu wzięły się do roboty, a Jojo spojrzał na dwójkę dzieci i od razu z nimi pobiegł do schronu trzymając je za rączki. Gdy tylko doszli i zostali spóźnieni Jujin podszedł do jednej ze ścian i sobie usiadł pokazując dzieciom by usiadły obok niego.
- Spokojnie, wasza mama niedługo przyjdzie, ja się na razie wami zajmę - uśmiechnął się do niech zadziornie i spojrzał ukradkiem na wszystkich ludzi dookoła. Gdyby tylko mógł samemu sprawdzić co się dzieje na zewnątrz... No cóż, pozostaje mu na razie czekać co się będzie z dziećmi, w końcu wziął za nie odpowiedzialność.
- Chcecie może w coś pograć? - zapytał je.
 
Posty: 13
Dołączył(a): 13 paź 2020, o 18:33
Ranga: Genin

Re: Schrony

Postprzez Sabataya Daisuke » 13 sty 2021, o 15:08

Czas płynął a sytuacja w schronie stawała się coraz bardziej napięta. Ludzie zaczynali domagać się wypuszczenia, klnąc pod nosem a nawet popadać w histerie. Chłopak miał już zsunąć się po ścianie i zakryć uszy by chociaż trochę odsunąć od siebie wrzaski pozostałych gdy usłyszał głos kogoś opanowanego mówiącego o okolicznościach zaistniałej sytuacji. Chłopak natychmiastowo się podniósł i zaczął słuchać przemawiającego. Niestety najgorszy ze scenariuszy się sprawdzał. Zaatakowano jego klan, a jego matka miała zostać dziś w domu. Gdyby była w schronie przyszłaby tutaj w końcu była z niej znakomita sensorka i ukrycie czegoś przed nią stawało się nierealne. Daisuke zaczął powoli przechodzić przez tłum w stronę głosu. Musiał zapytać czy jej nie znaleźli. Ostatnimi czasy nie wyruszała na misje więc raczej nie poszła walczyć, być może uciekła? Musiał wiedzieć. Jego marsz przerwało jednak wejście rannych na których widok Daisuke natychmiastowo zmienił kierunek docelowy, a nowoprzybyli zdobyli całą jego uwagę. Z racji na swoje rozmiary szybkie przejście przez tłum nie sprawiło mu problemu, ba ludzie sami odstępowali. Gdy Sabataya znalazł się przed 5 geninami odezwał się spokojnym i dość przyjaznym tonem.
-Sabataya Daisuke. Chyba jestem w stanie wam pomóc, tak się składa że trochę znam się na Iryōjutsu.-
Ostatnio edytowano 13 sty 2021, o 23:39 przez Sabataya Daisuke, łącznie edytowano 1 raz
 
Posty: 25
Dołączył(a): 23 lis 2020, o 09:02
Ranga: Genin

Re: Schrony

Postprzez Sabataya Tamura » 13 sty 2021, o 21:44

Zabawa w Chowanego

(ピーカブー)


Zarządcy schronami nie wyglądali na nastawionych optymistycznie, bacząc po ich wykrzywionych minach, ale czy można było ich za to winić? Nagła napaść na dom jednego z klanów w Iwie przez samego Iwijczyka nie należały do spraw częstych, a tym bardziej przyjemnych, Liczyli się z tym, że muszą bronić geninów za wszelką cenę, gdyż oni należeli do przyszłości tej osady. Próbowali jak mogli, aby sytuacja pozostawała opanowaną względem najmłodszych. Przedstawiciel grupy żołnierzy westchnął głęboko, nabierając powietrza w płuca na znak przyjęcia roszczeń wielu zmartwionych adeptów sztuk ninja. - Posłuchajcie, wiemy że macie mnóstwo czarnych myśli podobnie jak my. Chcemy przetrwać tę tragedię, dlatego zachowanie zimnej krwi jest najważniejsze. Jeżeli będziemy zmuszeni się bronić to tak się stanie, ale na ten czas trzymajmy głowy nisko. Nie chcemy mieć więcej ofiar. Nasz wkład w walkę ma być ostatecznością. Póki co tutaj utrzymamy się, tak jak Shuten-sama chciała. - znowu wyprowadził kolejną wypowiedź z dużą dozą ostrożności, lecz jego ton głosu był stanowczy. I wtedy też starał się nakierować uwagę reszty na nowo przybyłych rannych. Tak, w tej chwili zdrowie początkujących shinobi należało do priorytetu, toteż nie kontynuował swoistego pouczenia. - Dobra, zajmijcie się nimi chłopaki. - odparł pewnie do grupy ratowników z wioski, trzymających przy sobie poszkodowanych ninja. Gwałtownie wtedy odwrócił się w stronę chętnych do pomocy. Uśmiech wtargnął się na oblicze blondyna z opaską Iwy na czole. - Możecie pomóc w udzielaniu pierwszej pomocy tym z lekkimi obrażeniami. Jeżeli będziemy was potrzebować to zawołamy do naszych. Tak czy inaczej dziękujemy za chęci - wtedy też prężnymi akcjami genin 1 z 2 został zabrany do wskazanego wcześniej pomieszczenia, aby otrzymać należyte zabiegi pod okiem bardziej doświadczonych medyków. Kolejno pozostała trójka ofiar spustoszenia Hyakuzawy zbliżyła się kolejno do Kenseia, Kagami oraz Daisuke. Mieli proste czynności medyczne do wykonania.

- Bardzo boli… - odparł smutno ten z obitą głową, którą Kensei musiał się zająć natychmiastowo. Iryojutsu nie potrafił wykonać na miarę własnych możliwości, toteż skupił się na ukojeniu obrzęku mokrymi szmatami w postaci okładów oraz odpowiedniego ułożenia chłopca, no i… ukojenia też jego nerwów wraz z zapewnieniem opieki także psychologicznej. Oczywiście nikt nie odmawiał wsparcia, więc Daisuke mógł użyć technik później na tym człowieku. Nie mniej jednak musieli poradzić sobie z resztą skaleczeń, co im wyszło prawidłowo. Nie ważne czy byli nieśmiali jak Panna Kamizuru czy odważni jak jeden z Sabatayów - zdezynfekowanie ran z jednoczesnym nałożeniem bandaży były proste, plus użycie odpowiednio jutsu zakończyło sprawę w mig. Mogli być z siebie dumni, na co nawet kilka osób z grona rówieśników zaczęła klaskać. Potem po mniej więcej dwudziestu minutach ktoś zawołał. - Chodźcie coś zjeść! Zrobiliśmy wam obiad! - w większym pokoiku z paroma stolikami znalazło się stopniowo kilkunastu geninów, aby odebrać posiłki przygotowane przez kolegów i koleżanki o wyższym stopniu. Co to było? Swoisty ramen na jajku, jedynie bez wykwintnych przypraw. Przygotowany nieco w pośpiechu, ale zachowywał gorąc oraz walory smakowe sosu z udonem.

Spoiler:
Obrazek





Tsūjtegan: 5000 m w dal / 500 m widzenia sferycznego

Wszelkie pytania kierować na PW lub discorda - Vampiro#7869
 
Posty: 557
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 21:58
Ranga: Chūnin

Re: Schrony

Postprzez Hokori Kensei » 14 sty 2021, o 00:02

Kensei był zdeterminowany by pomóc. Może nie mógł szaleć z pomocą, jaką udzielał, ale musiał pomagać. Zaprzątnąć czymś myśli. Zdziwił się, gdy nagle koło niego pojawiła się dziewczyna. Uśmiechnął się do niej, widząc jej chęć pomocy.
-To pomóż. - proste, prawda? -Potrzebujemy na pewno dodatkowych opatrunków, gdyby ktoś jeszcze potrzebował pomocy. - skomentował spokojnie. Spojrzał na jej pluszową pszczołę w rękach. Uśmiechnął się lekko pod nosem. Skoro dodawała jej otuchy, to czemu nie. Gdy ta, zdecydowała się wykonać pierwszy, nieśmiały ruch, a Hokori skończył opatrywać ją, klepnął ją delikatnie po plecach -Śmiało. - nie mogła się bać. To nie pole bitwy, gdzie przeciwnik chce Cię zabić. To mieszkańcy Iwy. Ich sąsiedzi. Nie mogła się wahać. Po chwili też przyszedł drugi genin. Świadczyła o tym chociaż jego obecność w schronie i brak kamizelki. Sabataya Daisuke, tak? Zapamiętał to imię. Chociażby dlatego, że to jego rodzinę zaatakowali. Może nie zajmowali się najpoważniejszymi obrażeniami, ale widział, że potrafi korzystać z technik leczniczych. Trochę mu tego zazdrościł. Sam był w tym noga. Trochę to go napędzało w działaniu i próbie pokonania swojej słabości. Gdyby więc bardziej doświadczony medyk potrzebował jego pomocy - nie miał powodu by go nie posłuchać.

Wkrótce, udało im się opatrzyć geninów. Kensei odetchnął z ulgą, że nic poważnego im się nie stało. W tym czasie naprawdę pomogli - fizycznie i psychicznie - na miarę ich możliwości. Po chwili spojrzał na Sabatayę i odezwał się, trochę ciszej, ale tak by go usłyszał.
-Daisuke-kun, trzymasz się? - chodziło mu oczywiście o jego rodzinę. To ona została zaatakowana. Mimo wszystko, nie planował wymuszać na nim dodatkowych interakcji czy wypowiedzi. Zwłaszcza, że nie mógł chcieć o tym rozmawiać. Po chwili zawołali ich na posiłek. Spojrzał zarówno na chłopaka, jak i dziewczynę, z którymi opatrywali innych geninów i już luźniejszym tonem rzucił -Idziemy coś zjeść? - spytał spokojnie. -Jak masz w ogóle na imię? - spytał zakłopotany Kagami, gdy sobie uświadomił, że nie wiedział jak się nazywa. Wcześniej po prostu pracowali. Teraz... mogli się skupić na takiej kulturze. Gdyby zdecydowali się iść coś zjeść, Hokori tylko skoczyłby do jakiegoś chūnina i zadeklarował dalszą chęć pomocy, gdyby takowa była konieczna. Ale na wszystko, czekał na reakcję Sabatayi i Kamizuru.

//Odpiszę w jednym poście, coby nie spamić

Marzenia się spełniają

(夢が叶う)

Kurogane Jujin

Misja rangi D

3/?


Gdy wybuchł alarm dzieciaki były w szoku. Dobrze, że Jujin zachował trzeźwość umysłu. Szybkie i zdecydowane polecenia na pewno działały lepiej niż niepohamowana panika. A z tego co słyszał - tego w schronie nie brakowało. Niestety dzieci łatwo ulegały wpływowi tłumu i zaczynały powoli płakać. W rękach ściskały swoje zabawki i choć miały małe dłonie - Kurogane nie był w stanie ich teraz rozpoznać. Zwłaszcza, że na razie miał panikę do powstrzymywania.
-G-gdzie mamusia? - spytał jeden z chłopców. Że też nie pamiętał kto był kim. Urok bliźniąt. Kazunari i Kazunori nawet ubierali się identycznie i w tej chwili Jujin miał przed sobą symetryczny obraz spanikowanego dzieciaka.
Av1 Winter

Misje:
[B] W znane (Senju Misaki)
[C] Hazard (Kamizuru Kagami)
[C] Oaza kupiecka (Nakano Tadashi)
[D] Marzenia się spełniają (Kurogane Jujin)
 
Posty: 310
Dołączył(a): 26 lis 2020, o 14:46
Ranga: Genin

Re: Schrony

Postprzez Sabataya Daisuke » 14 sty 2021, o 09:25

Daisuke był pochłonięty pracą, a fakt że dwójką najciężej rannych zajęła się para dużo bardziej doświadczonych medyków sprawiła, że mógł udzielić dokładniejszej pomocy trójce pozostałych. W znacznej części uśmierzył ból genina z obitą głową. Miał dużo szczęścia- jak Sabataya przypuszczał - czaszka miała jedynie lekkie pęknięcie, ale była w całości. Gdyby uderzył się niewiele mocniej mógłby uszkodzić sobie mózg bądź jeśli upadłby wystarczająco niefortunnie - nawet zginąć. Położył zimny okład na jego głowie i polecił żeby go zawołał gdyby ból wrócił. Podchodząc do kolejnych rannych Daisuke starał się wyleczyć wszystkie zadrapania, a bynajmniej wszystkie te, które mogły spowodować blizny na twarzy jednego z poszkodowanych zostawiając Kenseiowi i.. dziewczynie która jeszcze się nie przedstawiła rany które wystarczyło zdezynfekować i zawinąć w bandaż. Nie chciał by bliscy genina martwili bądź obwiniali się później za szkodę podopiecznego. Na tę myśl jego oczy zrobiły się bardziej mętne. Czy on będzie miał jeszcze do czego wracać? Czy usłyszy krzyk matki która wytknie mu, że do niej nie przyszedł przez tyle czasu chociaż tłukła mu do głowy, że w razie zagrożenia ma przybiec właśnie tam? Westchnął cicho przejeżdżając dłonią po twarzy. Musiał ochłonąć i podejść do tego na trzeźwo. Jego matka była silną kunoichi, poradzi sobie, a on jeszcze będzie na nią narzekał. Słysząc szept skierowany w jego kierunku podniósł głowę w stronę dźwięku.
-Hai, użyłem po prostu dużo chakry.- Uśmiechnął się lekko, sam nie wiedząc czy szczerze. Jego głowa była teraz jednym wielkim bałaganem który będzie musiał rozebrać na części pierwsze i uporządkować. Na kolejne pytanie odparł już spokojniej a jego wyraz twarzy na powrót stał się opanowany i raczej pogodny.
-Wystarczy mi szklanka wody- odparł i idąc śladem Kenseia skierował wzrok na dziewczynę, z tego całego zamieszania niemal zapomniał, że jeszcze się nie przedstawiła.
 
Posty: 25
Dołączył(a): 23 lis 2020, o 09:02
Ranga: Genin

Re: Schrony

Postprzez Kamizuru Kagami » 14 sty 2021, o 22:48

Mogli być z siebie dumni. Pomoc śmiała czy nie - to zawsze była pomoc, dodatkowo w dobrej sprawie. Sama Kagami wciąż była kłębkiem nerwów, mimo że próbowała zebrać się do kupy po tym wszystkim, co właśnie wydarzyło się i wciąż działo w wiosce. Wydawać by się mogło, że schron nie był lepszym miejscem niż świat zewnętrzny, ludzie byli różnie nastawieni. Wszechobecny strach, ale i odwaga napawały dwojakim nastrojem. Miejsce to było jednak o niebo lepsze niż to, co mogło się stać na zewnątrz, coś, czego nikt nie mógł opanować. Jakiś oszalały shinobi, w dodatku taki, jakiego znali ludzie tej wioski.


Kagami robiła co mogła by pomóc przy opatrywaniu. Dziewczyna pamiętała by zachować higiene w trakcie jak i po przeprowadzanych asystach, czy nawet prostym bandażowaniu. Choć całkowicie przepełniona strachem i niepewnością, nie mogła radzić sobie jak rasowy lekarz, nawet nim nie była. Może i pszczoła, jaka dodawała jej zwykle otuchy, przywodziła na twarz uśmiech, może drobne pożałowanie, to nie można było jej odmówić uroku. Widziała przejęcie na twarzach innych, co i również odbijało się na niej. Prawdopodobnie i jej rodzina brała udział w poszukiwaniach i rozwiązywaniu obecnego w wiosce problemu. – Um... Kagami — Odezwała się dość cicho w stronę dwójki, która była najodważniejsza z tutaj zgromadzonych. – Mam gdzieś tutaj jeszcze słodkie bułeczki z miodem — Powiedziała niepewnie, nawet w ich kierunku nie patrząc, zrobiła to właściwie na wydechu. Może coś słodkiego na poprawę czyjegoś humoru przyda się bardziej niżeli woda czy udon. Ona przywykła do nich na tyle, że teraz nic by nie pomogły, a i tak nie chciała by pluszowa Susu-chan była lukrowaną pszczołą. Miło, że ktoś dla nich coś przygotował W końcu starali się jak mogli by pomóc rannym, których tutaj przynieśli. Nie była jednak tym w żadnym stopniu podekscytowana. Nie mogłaby obecnie i tak niczego przełknąć

- Mowa -- Myśli
Miodek

Kai, Kaede

A misyjek to nie robię.
 
Posty: 91
Dołączył(a): 2 wrz 2020, o 20:44
Ranga: Genin

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Iwagakure no Sato

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników