Rozmowa w plenerach. [Rokage]

Obrazek
Iwagakure no Sato jest ukrytą wioska Kraju Ziemi. Znana z wyśmienitych użytkowników Dotonu jak i klanów o wyjątkowych zdolnościach Kekkei Genkai. Jest jedną z pięciu głównych sił militarnych świata shinobi. Władana jest przez Tsuchikage.
Obrazek
Obrazek

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Rozmowa w plenerach. [Rokage]

Postprzez Joker » 13 lis 2016, o 17:00

Wioski z własnych powodów prowadziły swe życie w marnej egzystencji pod patronatem jedynego przywódcy świata. Być może ich los był już dawno spisany, być może też to właśnie przez własny brak wiary w swe siły i zbyt duże przywiązanie do wiekowych murów które już przecież nie raz upadały, władcy pięciu krain nie potrafili poradzić sobie z czasami które przyszły wraz z nadejściem jesieni roku wojny z blaszakami. Takawa Soh, dla jednym zdrajca, dla innych bohater który tak jak inni uchronił wiele żywotów z upadającej osady, nie miał pojęcia co właściwie zrobić dalej ze swym życiem. Jego wspaniały plan oswobodzenia sojuszniczej osady, wspaniała wizja przyszłości w której to jego imię zapisane na kartach historii, zostanie potem wspominane jako imię bohatera... Wszystko to było złudzeniem, bańką mydlaną którą człowiek znany jako Orinosuke, kage Iwagakure, przebił jednym słowem. Rebelianci z gór zostali odesłani do wioski, wszystko co obudziło się w ich sercach, wszelkie nadzieje i wola walki, musiało czekać... Teraz jednak pojawił się kolejny problem, nasz władca osady pogrążonej w deszczu, pojawił się w jednej chwili na obrzeżach osady, gdzie oczekiwali na jego przybycie wojownicy z organizacji u której nie łatwo było nawiązać pozytywne kontakty, bez pokaźnej sakiewki zawieszonej u pasa.
Piątka ludzi w czarnych płaszczach, z umiejętnościami których jeszcze nie poznał, a mimo to z góry za nie zapłacił, wpatrywała się w niego bez najmniejszego szmeru. Gdy pierwsze słowa padły na wiatr, a niebieskooki przedstawił im swoją propozycję.
Najwyższa postać wyszła przed kręg, po czym odpowiedziała mu dość zręcznie kobiecym głosem, w którym trudno było szukać ciepłych tonów.

- Nie jesteśmy tutaj by słuchać twych przeprosin... Miałeś dla nas zadanie za które zapłaciłeś, nie mamy roboty więc możemy wracać do domu. To nie nasza kwestia czy twoje plany się zmieniły.

Po chwili zrobiła krok w tył, by nie przerywając spojrzeć szybko w kaptury kamratów, ukrywające ich oblicza.

- Jednak damy Ci kilka minut na przedstawieniu nam swego planu, jeśli będzie mieścił się w granicach kwoty którą wypłaciłeś... Może nie wszystko jeszcze stracone, Rokage...

Dodała już na koniec, wciąż odwrócona plecami.
Chimu, po prostu chimu.
 
Posty: 605
Dołączył(a): 12 maja 2015, o 18:52
Ranga: Uczeń

Re: Rozmowa w plenerach. [Rokage]

Postprzez Takawa Soh » 14 lis 2016, o 12:54

Pojawiłem się nieopodal miejsca, w którym czekali na mnie wysłannicy Yohei, wybitne jednostki, które miały w zamian za pokaźną sumę pieniędzy pomóc mi w obaleniu Shogunatu w osadzie Orinosuke. Miał to być pierwszy krok do wyzwolenia świata spod rąk tyrana, jednak przez jedną decyzję zakończył się fiaskiem. Teraz musiałem odwołać całą akcję. Po moich słowach na ich twarzach mogłem wyczytać jedynie obojętność, nie zdziwiło mnie to ani odrobinę - w końcu praktycznie za darmo byli do przodu kilkadziesiąt tysięcy. Nie chciałem jednak na tym kończyć swojego planu, więc zapytałem wprost, czy byliby w stanie wykonać dla mnie zastępcze zadanie. Początkowo wyczułem sceptyzm, jednak ciekawość zwyciężyła i przedstawicielka tej grupy zapytała mnie o konkrety nowego zlecenia. Skinąłem delikatnie głową i zacząłem mówić:
- W mojej ocenie nowe zadanie będzie bardziej bezpieczne, choć nadal wymagające. Skoro plan powstania został pogrzebany, to trzeba znaleźć nową drogę. Nowe zlecenie zabrzmi prosto - w miarę szczegółowy opis miejsca, w którym na co dzień znajduje się Shogun oraz jakieś z niezbyt dużym błędem dane o wojskach tam stacjonujących. I jeszcze jedna kwestia - chciałbym poznać jego wygląd, z całą pewnością się wyróżnia na tle ludzi w zbrojach. To tyle, jak się na to zapatrujecie? Skończyłem powoli i zająłem się dokładną obserwacją ruchów i gestów znajdujących się tutaj ludzi. Ciekaw byłem, czy zgodzą się na moją propozycję, znacznie by mi to ułatwiło dalsze działania, chociaż jeszcze sam nie byłem do końca przekonany w którym kierunku powinienem działać. Kwestia kilku kolejnych minut rozmowy powinna wystarczyć, bym ułożył w głowie w miarę racjonalny plan.
 
Posty: 140
Dołączył(a): 1 gru 2015, o 01:21
Ranga: Jōnin

Re: Rozmowa w plenerach. [Rokage]

Postprzez Joker » 15 lis 2016, o 17:52

Od dawna było wiadome że największym przekleństwem ludzi była chciwość i ciekawość. W tym przypadku wygrało jedno i drugie. Kobieta ukryta pod płaszczem przez chwilę stała tyłem, być może w jakiś sposób przekazując komunikaty pozostałym towarzyszą, po czym odwróciła się wolno spoglądając w stronę byłego Rokage, z wnętrza ciężkiego płaszcza.

- Hmmm... Mogę Ci to powiedzieć w tej chwili. Jednak wiedza jaką uzyskasz chłopcze nie jest tym czego możesz się spodziewać. Nigdy nie zastanawiało Cię jak kilku ludzi z mieczami zdominowało świat w zaledwie kilka miesięcy... Dlaczego jeszcze nikt się nie sprzeciwił, czemu wioski dopadały klęski... Wszystko w jednej chwili spadło na wasze głowy.

Kobieta podeszła krok bliżej przechylając głowę w prawą stronę.

- Znam jak cały nasz krąg tajemnicę o której nie masz pojęcia... Jednak ta wiedzą będzie kosztować Cię znacznie więcej... O wiele więcej niż kilka banknotów, o ile oczywiście nie chcesz walczyć do końca życia ze sterowaną marionetką.

Ludzie stojący za kobietą zbliżyli się do niej wolno, a ona zakończyła przemawiając cicho.

- Chcemy mieć pewność że świat o nas zapomnii, wszystkie nasze akta znikną, zbrodnie przestaną świadczyć w waszych księgach bingo. Dodatkowo każdy z nas jeśli będzie miał taką potrzebę, będzie miał prawo by wrócić do domu. A Ty Rokage, będziesz miał specjalny dług do spłacenia... Jednak nie teraz, wszystko w swoim czasie
Chimu, po prostu chimu.
 
Posty: 605
Dołączył(a): 12 maja 2015, o 18:52
Ranga: Uczeń

Re: Rozmowa w plenerach. [Rokage]

Postprzez Takawa Soh » 16 lis 2016, o 15:35

Słowa wypowiadane przez przedstawicielkę Yohei dość mocno intrygowały moją osobę. Kwestia którą tutaj została poruszona jest ważna dla mnie samego, jak i dla całego świata ninja, dlatego też słowa wypowiadane z dozą tajemnicy pobudzały moją ciekawość. Spijałem je i kodowałem sobie w głowie od razu próbując to jakoś poukładać. Już na samym wstępie dane było mi dowiedzieć się, że organizacja najemników jest bardzo dobrze poinformowana w sytuacji na świecie, co jednak dziwić nie mogło, jeśli weźmiemy pod uwagę zawód w jakim pracują. Wspomnienie o walce z marionetką pobudziło moje trybiki w umyśle do działania na jeszcze większych obrotach. W chwili obecnej nie chciałem snuć żadnych domysłów, jednakże mogło to oznaczać naprawdę wiele różnych możliwości, a każda z nich nie rysowała się kolorowo.
- Wysoka cena, jeżeli jednak informacje, które zamierzasz mi przekazać są jej warte, to jestem w stanie zapewnić, że w miarę własnych możliwości dług wobec Yohei zostanie spłacony. To musi być coś ważnego i prawdopodobnie może pomóc w wywróceniu sytuacji. Kobieta musi doskonale zdawać sobie sprawę, że na chwilę obecną nie mogę jej zapewnić tego, czego sobie życzy, bo nie mam wpływu na takie rzeczy ze swojej obecnej pozycji, zwłaszcza, że wszystko jest pod kontrolą samurajów. Jeżeli jednak sytuacja by się zmieniła, to kobieta ze swoją propozycją trafiła do odpowiedniej osoby.
- Tak więc możesz zaczynać. Pilnie obserwując zebranych ludzi popchnąłem słowami ich przedstawicielkę do rozpoczęcia monologu. Chciałem dowiedzieć się jak najwięcej, każda, nawet najdrobniejsza sytuacja może wpłynąć na moje przyszłe działania, a świat chyba nie potrzebuje niczego innego, niż właśnie odpowiedniego działania. Także pozostało mi czekać.
 
Posty: 140
Dołączył(a): 1 gru 2015, o 01:21
Ranga: Jōnin

Re: Rozmowa w plenerach. [Rokage]

Postprzez Joker » 20 lis 2016, o 13:58

Kobieta przez kilka chwil nie wydawała z siebie najmniejszego dźwięku, jak gdyby starała się ocenić czy wszystko czego dowie się upadły Rokage, nie zaszkodzi w sporym stopniu również ich organizacji. Tak niestety czasem trzeba było postępować, szczególnie w czasach gdy ktoś miesza w interesach wszystkich ludzi.

- Pamiętaj że my w przeciwieństwie do was potrafimy odebrać to co nasze... Jeśli sklamałeś, to prędzej czy później Cię znajdziemy.,. Nie ma takiego miejsca gdzie możesz się ukryć.

Przez kolejnych kilka sekund, wpatrywała się już tylko w twarz trzydziestolatka... Mimo tego że na jej głowie wciąż spoczywał kaptur, mężczyzna mógł dokładnie poczuć jej wzrok który prawie wypalał swe znamiona.

- Dokładnie w dniu gdy wasza pierwsza wioska upadła, przybył do naszej siedziby pewien człowiek... I to nie zwykłej karczmy gdzie możesz spotkać zaledwie pare płotek z niskiego szczebla... Nasz gość trafił dużo dalej... Jednak samo to powinno już Ci wystarczyć. Od początków istnienia naszej gildii, nikomu się to jeszcze nie udało, tylko kilka osób wie o istnieniu miejsc do których on wszedł jak do siebie...

Kobieta przerwała na chwilę, a w jej głosie łatwo było usłyszeć strach.

- Jednak to co stało się później, było jeszcze gorsze... Mężczyzna w asyście kilku dziwaków, oznajmił wszem i wobec że za dokładnie rok czasu, wszystkie te ziemie będą nasze... On chce w zamian wcześniej pomoc w poszukiwaniu pewnego miejsca.

Kobieta mówiła już w swym normalnym tonie, a nawet przeciągała z rozbawieniem niektóre słowa.

- Paru mistrzów starało się go przegnać... Jednak nie byli nawet w stanie podejść dość blisko, jego siła... Czegoś takiego nawet mi nie przyszło oglądać, a wierz mi że widziałam sporo.
Tuż po całym zajściu opowiedział nam o jaskini której szuka, oczywiście już nikt się nie sprzeciwiał.
Po czym zostawił nam jednego ze swych ludzi o dość dziwnym usposobieniu i zniknął na cały rok...


Jeden z mężczyzn spokojnie obkręcił głową po czym przemówił grubym głosem.

- Nie wszystko... Tylko to co istotne.

Widocznie nie było jej dane w istocie dowodzić tą grupą, a jedynie stać w roli adiutanta gotowego nawet na ścięcie. Kobieta przez chwilę wpatrywała się w Rokage, po czym kontynuowała spokojnym głosem.

- No więc wrócił... Rok później wrócił oznajmiając że świat jest nasz. Zapewne wielu mogło by znowu w niego zwątpić, jednak tuż za nimi na srebrnej smyczy, dretał najdziwniejszy pies świata... Był wielki, przyjazny, miał zbroję, i dowodził całym nowym krajem shinobi... Wielki MuShu, Shogun nowego świata...

Kobieta zaśmiała się głośno, chociaż trudno było jej ukryć kolejny objaw przerażenia.

- Shogun jadł z jego ręki, jadł z dłoni wszystkich obecnych w wielkiej sali... Oczyszczony, bo tak siebie nazywał człowiek w białej masce, dał nam to czego chcieliśmy... Interesy, własną osadę, pieniądze, władze... Kontrolował tego człowieka w taki sposób, że nikt nawet nie starał się interweniować w naszych działaniach... Na szczęście znaleźliśmy w porę jaskinie o której mówił, jednak boję się nawet pomyśleć co by się stało gdybyśmy to zignorowali...
Chimu, po prostu chimu.
 
Posty: 605
Dołączył(a): 12 maja 2015, o 18:52
Ranga: Uczeń

Re: Rozmowa w plenerach. [Rokage]

Postprzez Takawa Soh » 22 lis 2016, o 14:37

Rozmowa w końcu zeszła na właściwy tor. Na słowa dotyczące tego, że na pewno przyjdą po spłatę długu, wykonałem mały ruch głową świadczący o tym, że rozumiem i zgadzam się z tym, nie widziałem problemu, by odpowiednio im się odpłacić za informacje - a przynajmniej zachowywałem się tak, by mieli takie wrażenie. Następnie zacząłem słuchać.

Każde zdanie i pojedyncze słowo było ważne i powoli kształtowało mi prawdziwy obraz sytuacji na świecie, a przynajmniej taki, jakim przedstawiało go Yohei - nie brałem ich słów bezkrytycznie, jednakże obrazując sobie całą sytuację byłem gotowy stwierdzić, że mówią o wszystkim logicznie. Wszystko trzymało się kupy i było ze sobą spójne. Jeżeli słowa te są prawdą, to osoba którą dotychczas traktowałem jako wroga numer jeden, jest zwyczajną marionetką w rękach kogoś dużo potężniejszego. Oczyszczony. Imię ciekawe i dające wiele sugestii. Ciekawa też okazała się kwestia jaskini, skoro było dla niego to takie ważne, to zdecydowanie należy sprawie tej przyjrzeć się dużo bliżej.
- Możesz kontynuować, wszystko przyswoiłem. Możesz rozwinąć kwestię jaskini i samej osoby Oczyszczonego, każda informacja w tej kwestii będzie ważna. Wiele nie mówiłem, nie chciałem wybić jej z rytmu opowiadania historii, ani nie chciałem przez przypadek sprawić, by zapomniała wspomnieć o jakimś istotnym fakcie. Temat jest ważny i zawiły, więc pełne skupienie jest wymagane, by wszystko dobrze przekazać i zrozumieć. Pozostało mi czekać na dalszą część historii. Niezbyt kolorowej historii.
 
Posty: 140
Dołączył(a): 1 gru 2015, o 01:21
Ranga: Jōnin

Re: Rozmowa w plenerach. [Rokage]

Postprzez Joker » 25 lis 2016, o 10:30

Kobieta kilkukrotnie kręciła głową, jak gdyby wszystko to co tutaj mówiła było w jakiś sposób bolesne jednocześnie dla jej ciała jak i trudne w wypowiedzeniu. Gdy były Rokage zainteresował się w znacznym stopniu Oczyszczonym, zadając kilka pytań, odetchnęła spokojnie powracając do przerwanej opowieści.

- Tak jak nam obiecał, dostaliśmy własną wioskę... Nie wiem jak dalekie są jego wpływy, jednak wasze Amegakure, wkrótce stało się główną siedzibą w której trudno było szukać pomocy, nie mając jednocześnie wystarczająco grubego portfela. Mieliśmy idealne miejsce by obserwować i wysyłać naszych ludzi... W bardzo krótkim czasie zebraliśmy fundusze których nie powstydziłby się zapewne niejeden z wielkich władców.

Kobieta przerwała na krótką chwilę, jednak zaraz powróciła do rozmowy, przypominając sobie niektóre fakty które jej umysł wcześniej wyparł.

- Sam Oczyszczony pojawiał się jeszcze wiele razy, zlecając nam prywatne zadania których musieliśmy się podjąć... Głównie była to infiltracja prywatnych osób, sprowadzanie istot z pokaźnymi pokładami chakry, aż wreszcie trafił na to czego szukał, i ruszył w drogę zabierając z wioski dwóch waszych.

Kobieta podeszła bliżej mężczyzny, tym razem tak że tylko on mógł ją usłyszeć...

- Nikt z nas nie poznał Oczyszczonego... Widzieliśmy go, potrafię go opisać, jednak nie jestem w stanie powiedzieć Ci co kieruje tym człowiekiem i czy w istocie jest to człowiek...

Członkini grupy nukeninów opuściła głowę, po czym dodała, odwracając się spokojnie.

-Na wyspie O'uzu w kraju Wody, jest kaplica w której raz do roku odbywają się zawody... To pod jego fundamentami odkryliśmy jaskinię, a dalej ten szyb i bramę... Jeśli chcesz znaleźć Oczyszczonego, to powinieneś zacząć w tamtym miejscu, Rokage.

Kobieta powoli obróciła głowę po wszystkich zebranych, po czym kolejno jak w dobrze wyszkolonym wojsku przy odliczaniu, ich ciała zaczęły płonąć od dołu, pozostawiając jedynie dym i wiele pytań na które wciąż nie było odpowiedzi.
Chimu, po prostu chimu.
 
Posty: 605
Dołączył(a): 12 maja 2015, o 18:52
Ranga: Uczeń

Re: Rozmowa w plenerach. [Rokage]

Postprzez Takawa Soh » 27 lis 2016, o 13:11

Informacje płynęły potokiem kobiecych słów, a ja je spokojnie i uważnie przyswajałem. W całej tej historii było wiele niewiadomych, każde kolejne zdania pozostawiały w mojej głowie jeszcze większą ilość pytań. Słowa o tym, że dostali w swoje ręce moje Amegakure raczej mi się nie spodobały, ale taka już była rzeczywistość, więc niespecjalnie mogłem cokolwiek na tk teraz poradzić. Nie skomentowałem więc tego w żaden sposób i dalej słuchałem. Dowiedziałem się międzyinnymi o miejscu zw którym według organizacji Yohei powinienem rozpocząć poszukiwania Oczyszczonego. Największy tyran świata zbierał informacje o ludziach, a także kolekcjonował bestię o wysokich pokładach chakry,informacja ta dała mi sugestię co do ogoniastych bestii, chociaż pewności na ten temat mieć nie mogłem. Była to ważna informacja, widocznie samo przejęcie świata nie było głównym celem mojego nowego rywala - istnieje duże prawdopodobieństwo, że jest jeszcze plan, który nie został zrealizowany.. Aż strach pomyśleć co to może być. Dalsze informacje były już mniej szczegółowe - dowiedziałem się konkretnie o miejscu, turnieju i o fakcie, że nikt z nich nie poznał Oczyszczonego. Nie dowiedziałem się nic o jego umiejętnościach, co mnie trochę zmartwiło,widocznie sam będę musiał się tego dowiedzieć.
- To jak on wygląda? Jakieś cechy charakterystyczne? Zapytałem wprost, w momencie, w którym członkowie Yohei zaczęli się spalać - użyli sztuczki teleportacji. Po tej informacji zamierzam udać się do wioski i ułożyć jakiś plan działania. Czeka mnie ciężka misja, prawdopodobnie najtrudniejsza ze wszystkich.
 
Posty: 140
Dołączył(a): 1 gru 2015, o 01:21
Ranga: Jōnin

Re: Rozmowa w plenerach. [Rokage]

Postprzez Joker » 1 gru 2016, o 17:10

Rokage znajdował w się w bardzo złym położeniu, poznał tajemnicę której być może wcale nie chciał poznawać. Wszystko na tym pustkowiu gdzie spotkała się ta dziwna grupa, sprowadzało się do tego co powie kobieta.
Po chwili na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, a uciekinier wreszcie poznał więcej odpowiedzi na wykrzyczane pytania.

- Nie martw się... Nie jest możliwym żeby udało Ci się przejść obok niego obojętnie.

Gdy ich ciała spłonęły niemal całkowicie, a Rokage pozostał sam ze swymi niedopowiedzeniami, tuż zza pleców kobiety wyłonił się kolejny głos, którego trudno było określić jako męski czy damski...

- Jeśli chcesz walczyć z Oczyszczonym, nie porównuj tego do niczego co widziałeś do tej pory... Ene Due Rabe Żabę... Oczyszczony jest a chwilę potem go nie ma, walczy tym co znasz i czego jeszcze nie widziałeś, Jako jego największyyyyyyyyyy wyznawca sam nie wiem co widziałem...

Potem głos zniknął, a chłopak pozostał sam ze swymi myślami, na martwym pustkowiu bez cienia uzyskania pomocy od kogokolwiek.
Chimu, po prostu chimu.
 
Posty: 605
Dołączył(a): 12 maja 2015, o 18:52
Ranga: Uczeń

Re: Rozmowa w plenerach. [Rokage]

Postprzez Takawa Soh » 12 gru 2016, o 13:57

Ogień coraz bardziej zajadał się przedstawicielami organizacji Yohei i już doskonale wiedziałem, że więcej informacji nie uda mi się od nich zdobyć. Jedyna rzecz, o którą zdążyłem zapytać, dotyczyła tego jak rozpoznać Oczyszczonego. Niestety ale odpowiedź jaka została mi udzielona pozostawia wiele do życzenia, nadal praktycznie nic o tym osobniku nie wiem. Postanowiłem więc wrócić do wioski, wszystko przemyśleć i przygotować się do wyprawy. Nim jednak zdążyłem wykonać technikę teleportacji - odezwał się jakiś głos. Nie miałem pojęcia skąd pochodzi i jakim sposobem ktoś się tutaj znalazł. Szybko spróbowałem ogarnąć wzrokiem całe otoczenie, ale nie udało mi się niczego wychwycić. Głos rzucił kilka słów o Oczyszczonym, a następnie jak się pojawił, tak zniknął. Nie dałem po sobie poznać, czy podejmę próbę walki z nieznaną mi jednostką, ale w gruncie rzeczy odpowiedź była prosta. Skinąłem sam do siebie głową, a następnie przeniosłem się do pieczęci pozostawionej w moim mieszkaniu znajdującym się w Iwagakure.


Będąc na miejscu pierwsze co zrobiłem, to rzuciłem się na łóżko z myślą o odespaniu wszystkiego i ułożeniu sobie tego w głowie. Długo nie mogłem zasnąć, ale jak już to mi się udało, to spałem twardym snem do samego ranka. Wstając rano wiedziałem już, że działania muszę podjąć jak najszybciej. Jeżeli Oczyszczony widział cel w tej jaskini, to może jeszcze nie udało mu się go osiągnąć. Po wykonaniu porannych czynności przygotowałem sobie ekwipunek oraz małe porcje pożywienia, zadbałem również o to, by w mieszkaniu pozostawić sporą ilość jedzenia i wody, tak na wszelki wypadek.


Na mocy umowy, którą zawarłem w momencie przystąpienia do Iwagakure, nie widniałem tutaj jako ich zwykły shinobi. Byłem przedstawicielem całej społeczności Amegakure, która się tutaj znajdowała, a także nie miałem narzuconych odgórnych postanowień na temat tego, czy i kiedy mogę opuścić wioskę, a kiedy nie. Miałem pełną swobodę działania, rzecz jasna do momentu, w którym moje działania by nie wchodziły w drogę działaniom Iwagakure, ale to raczej oczywista sprawa. Po zebraniu całego ekwipunku udałem się do biblioteki, by przestudiować mapy, chciałem odnaleźć drogę do miejsca, w którym odbywały się turnieje i w którym mogłem według Yohei odnaleźć Oczyszczonego. Po znalezieniu miejsca docelowego na mapie przeanalizowałem którą drogą najlepiej będzie się tam udać, a następnie ruszyłem w drogę. Będąc w bramie poinformowałem, że wyruszam w małą podróż i nie do końca wiem, kiedy zdołam powrócić, ale równocześnie zapewniłem ich, że postaram się wrócić jak najszybciej. Zrobiłem to po pierwsze z grzeczności, a po drugie obecnie jako tako stanowiłem siły tej wioski, więc dla nich też powinno być ważne, kiedy jednostki mojego typu powrócą ze swoich wypraw. Będąc jeszcze w bramie poprosiłem strażników o aktualizację mojej książeczki bingo, gdyby sami nie byli w stanie tego zrobić, to poprosiłem, by któryś z nich poszedł z tym do odpowiedniej osoby (a gdyby i to było problemem, to poprosiłem, by wskazali mi tą osobę i sam się do niej udałem). Nie sądziłem, by mi się ta lista w ogóle przydała, ale uznałem, że lepiej mieć z nią styczności, niż nie mieć. Po wykonaniu tych wszystkich czynności, jeżeli po drodze nie napotkam żadnego problemu - mogę ruszać w trasę. Do kraju Wody, wyspa O’uzu, przybywam.


Z/t.
 
Posty: 140
Dołączył(a): 1 gru 2015, o 01:21
Ranga: Jōnin


Powrót do Iwagakure no Sato

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron