Gdzieś przy wschodniej bramie

Obrazek
Iwagakure no Sato jest ukrytą wioska Kraju Ziemi. Znana z wyśmienitych użytkowników Dotonu jak i klanów o wyjątkowych zdolnościach Kekkei Genkai. Jest jedną z pięciu głównych sił militarnych świata shinobi. Władana jest przez Tsuchikage.
Obrazek
Obrazek

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Gdzieś przy wschodniej bramie

Postprzez Takahama Hiroshi » 22 lut 2017, o 17:23

Okolica oddalona od wschodniej bramy Iwagakure no Sato o jakieś parę minut drogi. Ostre skały i nieduże krzewy oraz trawa stanowią cały krajobraz tego miejsca, nieważne w którą stronę się spojrzy. Niewielki trakt prowadzi na wschód, łącząc się później z większymi trasami. Mało kto tędy przechodzi, a nienaruszona ludzką obecnością natura, stara się całkowicie przejąć kontrolę nad tym terenem.
 
Posty: 815
Dołączył(a): 10 wrz 2016, o 00:37
Ranga: Chūnin

Re: Gdzieś przy wschodniej bramie

Postprzez Senju Kuro » 23 lut 2017, o 02:21

Niezawodne linie czasoprzestrzenne naszego bohatera zaprowadziły wszystkich Iwijczyków w miejsce przed wioskę. Przez chwilę zastanawiał się, czy nie rzucić się gdzieś w samo centrum, ale jego renoma ostatnio tak podupadła, że więcej byłoby niepotrzebnego tłumaczenia, niż korzyści.
-I już.. Na śmierć zapomniałbym o egzaminie. Zadbam, by raport o nim dotarł do władz waszej wioski. Dziękuję również za pomoc, miło było walczyć u waszego boku. - Powiedział zdejmując dłoń z osoby, przez którą wciągał resztę.
-Pamiętajcie również, żeby uważać w drodze do wioski, przypadki chodzą po ludziach. - Rzucił cytatem na koniec wypowiedzi, by sprawdzić co w trawie piszczy.
-Do zobaczenia w lepszych okolicznościach. - dodał umykając dzięki swojemu darowi unoszenia się w powietrzu, zostawiając "chuuninów" we własnych rękach.

//sio :*


Zleciawszy w dół, jeśli wcześniej nie został zauważony, spojrzał na obojga swoimi czerwonymi ślepiami. Słowa, których użył nie były ciężkie do dobrania. Miał przed sobą potencjalnego zbiega, zdrajcę klanu i wioski, ale przyzwoitość mówiła mu, że powinien dać mu szansę.
-Senju Sushi, w imieniu Konohagakure, proszę cię, byś wystąpił i zgodził dobrowolnie na powrót do wioski. - Powiedział beznamiętnym głosem, wyciągając dłoń przed siebie, jakby chciał mu ją podać i ułatwić podjęcie decyzji.
Obrazek
 
Posty: 636
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 01:57
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Jinchūriki

Re: Gdzieś przy wschodniej bramie

Postprzez Senju Sushi » 23 lut 2017, o 08:15

Nie wiem jak się do tego donieść xd
1) ktoś się cofnął w czasie xD
2) tu to raczej nas nie ma xD

Przed napisaniem swojego, poprzedniego posta specjalnie pytałem prowadzących jak i starałem się określić czas wydarzeń. Stanęło na pół godziny do godziny od rozpoczęcia konfliktu w Iwie. W tym czasie w Konoszy działo się zdecydowanie więcej.
Do oryginału nie doszła jeszcze ani czakra ani informacje z klona ale Kuro tak.
Gdyby moje działania odbyły się w tym samym czasie co zakończenie konfliktu w Iwie to mój post o bezpieczeństwie stracilby sens bo przecież byłoby po konflikcie.

EDIT

- Piszesz posta czas się zgadza
- Nie piszesz Kuro robi z tobą co chce
~Joker
Decyzja ddecyzjunia.
Spoiler:

NIE KLIKAJ
Spoiler:


Multikonto: Hozuki Fugu
 
Posty: 1085
Dołączył(a): 12 gru 2015, o 01:14
Ranga: Genin

Re: Gdzieś przy wschodniej bramie

Postprzez Maji Seitaro » 24 lut 2017, o 11:17

W przeciągu jednej chwili wszyscy znaleźli się w zupełnie innym miejscu i prawdopodobnie innym czasie. Dla Seitaro dziwne było to uczucie. Tak jak mówił Kitashi, trzeba było przygotować się na pewną dawkę emocji. Niespotykana umiejętność, która, trzeba było przyznać, była niesamowicie przydatna, a przu tym zapewne wycieńczająca organizm. Zapewne, bo choć Kuro wydawał się wręcz nadużywać Kamui, to jakieś negatywne skutki nie były widoczne.
- Dzięki, bywaj. - odparł zdawkowo chłopakowi o zdolnościach ponadprzeciętnych. Następnie wyskoczył na najwyższe drzewo w okolocu, chcąc zorientować się w skali zniszczeń jaka dotknęła Iwę. Nie było tutaj wcale lepiej niż w Liściu, o czym zamierzał poinformować towarzyszy.
- Wszystkie dzielnice płoną, dosłownie i w przenośni, a siedziba Tsuchikage przestała istnieć. To tak w dużym skrócie, bo więcej zobaczyć nie mogę. - dodał, zeskoczywszy ze czubka drzewa. Słowa Seitaro były przepełnione nienaruszonym spokojem. Jakoś tak to było, że zawsze zachowywał zimną krew, niezależnie od okoliczności. Na jedno to dobrze.
Szczęściem Kuro wyrzucił ich w bardzo spokojnej okolicy, co można było usłyszeć i zobaczyć. To dawało im chwilę na przemyślenia, tudzież omówienie planu dalszego działania.
Seitaro wiedział, co chce zrobić. I choć było to ryzykowne, to jednak musiał sprawdzić, co dzieje się z przywódcą wioski. Bo akurat o dokonaniach Hokage w Liściu ciężko było usłyszeć. Seitaro nie wiedział, co się z nim stało. Być może walczył w innej strefie niż oni wtedy? Pewnie tak.
Skoncentrował ziemną chakrę i związał pieczęci, by po chwili tuż obok Maji pojawiły się 4 Iwa Bunshiny.
- Odnajdę Tsuchikage-dono, gdziekolwiek jest. Być może jeszcze dzisiaj będziemy świętować zwycięstwo, w końcu nie możemy być gorsi od Konohy, czyż nie? - starał się zażartować, jakoś podnieść morale towarzyszy. Jakoś...
Po tych słowach klony pobiegły do wioski. Miały odwiedzić każdą dzielnicę, każdy skrawek Skalnego Miasta i nie podejmować walki z ewentualnymi grupami przeciwników. Taka mała infiltracja.
- Zobaczę, jak mają się sprawy poza wioską. Będziemy w kontakcie, Ririka. Powodzenia. - i szybko wszystkim zniknął z pola widzenia, znikając między drzewami,a kierując się w stronę gór.
Tak się składało, że tereny okalające wioskę były łatwe do przeszukania. Niewielka ilość gęstej roślinności czyniła tereny względnie otwartymi i nadającymi się bardziej do większych starć, aniżeli do zabawy w kotka i myszkę, gdzie jeden zwodzi drugiego, a trzeci pierwszego. Owszem, jakieś zalesienie to tu było, drzewa były wysokie, ale gdyby tak porównać florę Tsuchi no Kuni, do Hi no Kuni, to to akurat był co najwyżej mały park.

z/t


MK: Inuzuka Arai
Obrazek
Seitaro Theme

Sprawdzam KP, misje samodzielne, jestem modem w Kuźni i WT, prowadzę misje - służę pomocą.
NIE OTWIERAĆ, BO PRAWDA WYJDZIE NA JAW!
Spoiler:
 
Posty: 1670
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Hai Jōnin

Re: Gdzieś przy wschodniej bramie

Postprzez Koseki Kitashi » 24 lut 2017, o 15:58

Tym razem jak się okazało była to jeszcze inna technika, niż ta którą on dostał się do punktu zbornego. Ponownie było to dziwne i nietypowe uczucie, do którego nie było zbyt łatwo się przyzwyczaić. Chłopak lekko potrząsnął głową aby skupić się na tym co działo się wokoło. Konoszanin który uratował sporo osób w trakcie ataku na wioskę liścia pożegnał się z nimi i radził uważać na drodze.
-Dzięki za wszystko, żegnaj
Powiedział do ciemnowłosego, a ten zaledwie chwilę później uniósł się nad ziemią i odszedł pozostawiając Iwijczyków samych sobie. W miedzy czasie Seitaro ocenił z drzewa stan wioski. Wyglądało na to że nie było zbyt wesoło, ale nie wiadomo co z mieszkańcami. Dlatego też to Kitashi wolał sprawdzić. Seitaro za to postanowił sprawdzić gdzie jest kage.
-Dobry pomysł, ja ruszę do schronów sprawdzić co z ludnością, przy okazji moje klony sprawdzą jak ma się sytuacja z ewentualnymi niedobitkami.
Powiedział cicho, by następnie złożyć kilka pieczęci, i utworzyć 3 ziemne klony z wyplutej masy. Mógłby stworzyć ich kryształową wersję, ale wolał nie tracić większej ilości chakry w razie gdyby coś poszło nie tak. Od razu chłopak wyjął z plecaka 3 krótkofalówki które rozdał klonom, by pozostać z nimi w kontakcie, a następnie sam ustawił odpowiedni kanał na swojej . Klony poszły przodem w celu przeczesania wioski w poszukiwaniu niedobitków samurajów, oraz ewentualnych cywili którym trzeba by było pomóc. Kitashi w tym czasie jeszcze zapalił szybko papierosa.
-No cóż, do zobaczenia gdy to wszystko się uspokoi.
Rzucił do Ririki i Midoro, a następnie ruszył przed siebie wskakując na konar jednego z okolicznych drzew, by z niego przedostać się na następne, jednocześnie rozglądając się w około, by nie przeoczyć błysku samurajskiej zbroi lub ukrytego gdzieś cywila któremu trzeba pomóc, za cele obierając sobie miejsca w których mogliby skryć się cywile, albowiem z cywilami zapewne byłaby też część shinobi zamieszkujących iwę, a w tym możliwe że tez jego krewna. Skupiając się na tym by jego instynkt wykrył ewentualne niebezpieczeństwa biegł przed siebie zostawiając za sobą cienką stróżkę dymu.

Z./T.
 
Posty: 1077
Dołączył(a): 19 kwi 2016, o 13:38
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Gdzieś przy wschodniej bramie

Postprzez Kamizuru Ririka » 24 lut 2017, o 20:38

Przeniesienie do Iwy było błyskawiczne, znacznie szybsze niż się spodziewała. Pierwotnie czegoś takiego spodziewała się właśnie po Zero, teraz z bijącym szybko sercem obserwowała znajomą okolicę. Nie do końca nawet zwróciła uwagę na słowa nieznajomego, w tej chwili egzamin naprawdę nie wydawał się istotny. Taiton przysunął się bliżej dziewczyny, pogładziła go uspokajająco po pokrytym krótką sierścią łbie.
Sama jednak wcale nie była spokojna i zadziwiające było dla niej opanowanie, z jakim relacjonował im stan wioski Seitaro. W duchu poczuła nawet pewną złość, zupełnie jakby go to nie obchodziło. Szybko jednak odsunęła od siebie tę myśl. Była zmęczona i nie myślała jasno.
- Zacznę od dzielnicy mojego klanu. Będę mieć włączone radio, więc wołajcie w razie czego... - zawahała się na chwilę i popatrzyła na Midoro, który został już jako ostatni - Daj mi znać gdy znajdziesz Eri, dobra?
Podała mu jeszcze kanał swojego radia i ruszyła szybkim krokiem ku wiosce, ciągnąc za sobą niechętnego psa. Mogła stworzyć klony, wolała jednak oszczędzać chakrę. Z pewnością wiele osób potrzebuje pomocy medycznej i jeśli nic nie zatrzyma jej w dzielnicy klanowej, na pewno skupi się na ratowaniu rannych.
[zt]
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Gdzieś przy wschodniej bramie

Postprzez Dōhito Midoro » 2 mar 2017, o 19:41

Chłopak dosłownie w przeciągu 3 sekund znalazł się około kilometra od bramy. Midoro nie miał bladego pojęcia jakim cudem odległość którą szedł z buta 3 dni przebyli w 3 sekundy lecz był wdzięczny temu młodzieńcowi o czerwonych oczach. Nie wyglądał na starszego od niego. Mimo to znał tak potężne techniki. Aż się mu głupio zrobiło, że nic nie robił przez prawie 5 lat otkąd jego brat opuścił wioskę. Musi to szybko nadrobić. Wyjął ze zwoju krótkofalówkę i usawił kanał podany przez Ririkę. Na wzmiankę o Eri kiwnął głową. Taki właśnie miał plan. Zobaczyć co z najpiękniejszą kobietą na świecie. Niewiele czekając puścił się biegiem w stronę Bramy razem z Ririką i Kitashim. Gdy tylko ją przekroczyli wszyscy się rozdzielili.

z/t
Obrazek
 
Posty: 1952
Dołączył(a): 31 lip 2016, o 02:57
Ranga: Chūnin

Re: Gdzieś przy wschodniej bramie

Postprzez Senju Kuro » 3 mar 2017, o 17:03

Odczekał chwilę zająwszy pozycję i rzuciwszy swoje pierwsze pięć groszy. Uważnie przyglądał się owej dwójce zastanawiając się jaki ruch wykonają. Był bardzo niecierpliwy, bądź po prostu ich zatkało, bo nie uzyskał żadnej odpowiedzi. Co mogli robić tutaj, gdy wojna się już skończyła, a oni oddalali się od wioski? Natychmiast skojarzył pochodzenie dziewczyny po opasce na ramieniu. Z Iwą już miał na pieńku, choć sytuacja bardziej wyglądała na ucieczkę, niżeli przerwanie przez niego zlecenia. Kunoichi była mu całkowicie obojętna, mogła robić co chciała. Nie znał jednak koneksji łączących ją z Senju po którego tutaj przyszedł, więc humanitarnie chciał wyłączyć ją z tego, co miało tutaj nastąpić. Już po pierwszym wzrokowym kontakcie, dziewczyna zsunęła się jak kłoda na ziemię.
-Nie lubię się powtarzać.. - Rzucił i skierował spojrzenie na 22 letniego genina. Nie musiał szukać powodów, by chcieć go przesłuchać. Uważał, że jest to jego obowiązek. Nawet nie dla samej wioski, a rodziny, czy siebie samego. Dał mu jeszcze chwilę, może to wszystko, co podpowiadała mu wyobraźnia, to tylko jego urojenia?

//Kato nie chce i nie musi w tym uczestniczyć. Wszystko jest za jego zgodą.
Daję posta, choć Suchy miał tydzień na danie odpisu, dłużej nie będę czekał.


Obrazek
 
Posty: 636
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 01:57
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Jinchūriki

Re: Gdzieś przy wschodniej bramie

Postprzez Ex MF 2 » 5 mar 2017, o 01:48

Sprawa wygląda krótko i następująco:
Wojna trwała trzy godziny, a po półtorej godziny od jej rozpoczęcia Suchy zaczął pisać. Czas trwania jego poczynań w Iwie oceniam na 30minut, nim zdecydował się zwiać wraz z Yuno. Kuro pojawił się godzinę później po tym, jak uciekinierzy skierowali się w stronę bramy wioski, czyli tuż po zakończeniu walk w Konoha.
No i teraz - wioski ninja wbrew nazwie są naprawdę pokaźnymi miasteczkami, dlatego zakładam, że odległość dzieląca centrum wioski(a tutaj był Suchy) do każdej z bram wynosi minimum kilka kilometrów. Suchy z wytrzymałością D przebiegłby te 5km bez zadyszki, by potem drastycznie zwolnić i w bramie zrównać się czasowo z Kuro.
Fabularnie wygląda to tak, że Kuro ma przed sobą zarówno Suchego, jak i Yuno i oczekuje na odpowiedź tego drugiego.
Nawet jeśli ktoś mi powie, że Kuro minął się z Suchym i poprze to argumentami, to jednak nie jest możliwe, by Suchy wydostał się poza zasięg dziesięciokilometrowego kanchi-ki
Tyle.

Administrator
 
Posty: 629
Dołączył(a): 11 maja 2015, o 22:17
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Hai Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Gdzieś przy wschodniej bramie

Postprzez Senju Sushi » 5 mar 2017, o 02:58

Przykro mi bo lubię Kuro i ta drama z odchodzeniem teraz mnie rani. Ale ostatecznie, Kuro, Ty puściłeś Suchego olewając moje próby rozwiązania sprawy fair wobec wszystkich. 


Sprawa została zamknięta prawie tydzień temu i nie mam pojęcia co to za cyrk.
Fabularnie jestem w Sunie a w praktyce mam urlop.
Spoiler:

NIE KLIKAJ
Spoiler:


Multikonto: Hozuki Fugu
 
Posty: 1085
Dołączył(a): 12 gru 2015, o 01:14
Ranga: Genin


Powrót do Iwagakure no Sato

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron