Kompleks budynków gdzieś w kraju

Kraj Deszczu to miejsce niezwykle tajemnicze – głównie ze względu na politykę izolacji prowadzoną przez tutejszych przywódców oraz skuteczny, niemożliwy do infiltracji system obrony. Nie ma się jednak co dziwić nastawieniu mieszkańców i przywódców Ame do świata zewnętrznego – kraj ten znajduje się bowiem pomiędzy trzema z pięciu wielkich krajów shinobi i często służył za pole bitwy dla licznych wojen ninja, a jego mieszkańcy padali ofiarami tych sporów. Historia Amegakure to kronika konfliktów i wielkich osobistości rządzących tym małym ale i niezwykle silnym krajem. Potężni liderzy podnosili znaczenie polityczne strategicznie położonej wioski, a za punkt kulminacyjny zmian uznaje się okres władzy Nagato, znanego jako Pain. Obecnie Kraj Deszczu jest liderem wśród okolicznych małych wiosek położonych w centralnej części kontynentu shinobi, a powstały między nimi sojusz potęgą dorównuje pięciu głównym krajom.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: [ME] Zagubiony w czasie i przestrzeni

Postprzez Dōhito Orinosuke » 11 lis 2016, o 15:15

Cisza i spokój, które dało się odczuć na zewnątrz, skłaniała Orinosuke do refleksji. Jednakże kiedy tylko znalazł się ponownie w celi odsunął wszystkie myśli na bok. Nie mógł się doczekać następnego dnia. Ten ich Bóg jednak nie jest taki wspaniały - pomyślał Douhito. Był przekonany, że pieczęć nałożył na niego właśnie on. Kiedy obudziła go Ayano, dostrzegł w niej jakąś zmianę. Jednakże nie zamierzał się nad tym roztrząsać. Dzisiaj miał poznać osobę, która była mózgiem operacji pt. "Porwijmy Kage". Nie dość, że musiała to być szalona osoba skoro o tym pomyślała to jeszcze jej się to udało! Miał nadzieje, że nie będzie uczestniczył w jakimś rytuale jako ofiara. Zwłaszcza, że jeszcze nie miał pewności czy mógłby podjąć walkę. Od przywołania jaszczurki nie korzystał z chakry. Informacja o pieczęci również wpłynęła na ten fakt. Gdyby miał chociaż trochę gliny...


Orinosuke nie zwlekał z wykonaniem danego mu polecenia. Szybko wstał i udał się w stronę korytarza. Istniały solidne podstawy, aby myśleć, że tego dnia będzie torturowany, składany w ofierze czy coś w tym stylu. Paradoksalnie tym bardziej nie mógł się doczekać tego co wydarzy się w najbliższych godzinach. Przechodząc obok dziewczyny szepnął jej:
- Podoba mi się ten mroczny styl.

 
Posty: 318
Dołączył(a): 17 cze 2013, o 17:28
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Jinchūriki

Re: [ME] Zagubiony w czasie i przestrzeni

Postprzez Nieaktywny MG » 11 lis 2016, o 21:25

Gdy dziewczyna usłyszała szept chłopaka, ten mógł po raz pierwszy od początku ich "znajomości" dostrzec na jej twarzy rumieniec. A potem również i smutek, oraz pewnego rodzaju zakłopotanie, których przyczyn niestety sam Orinosusuke nie mógł znać. Nie odpowiedziała mu jednak, a oni prędko wyszli na ten sam plac, który młody Tsuchikage miał okazję obejrzeć nocą - teraz był on skąpany w porannym, jaskrawym słońcu, co podkreślało jedynie dziwaczny urok tego miejsca, który mógł być zepsuty jedynie przez te wszystkie obecne tutaj posągi i grawerunki przedstawiające różnego rodzaju demony. Teraz również, uliczki pomiędzy budynkami nie były puste - przed nimi, gdy tylko wyszli na zewnątrz, a Orinosuke przyzwyczajał się do jasności otoczenia, przeszło dwóch, uzbrojonych w długie włócznie strażników, którzy byli ubrani w identyczne, zielone mundury z symbolami, których znaczenia chłopak nie mógł rozszyfrować. Na głowach mieli rogate hełmy o tej samej kolorystyce, a twarze owinięte czarną tkaniną, tak, że można było dostrzec jedynie ich oczy. Nie zwrócili na nich najmniejszej uwagi. Gdzieś dalej, przechodziła milcząca grupa trójki kapłanów - w tym jednej kapłanki, która umalowana była identycznie jak towarzyszka Orinosuke, choć miała brązowe włosy, a jej uroda była o wiele bardziej pospolita. Co dziwniejsze, towarzyszący jej mężczyźni również mieli długie, upięte w końskie ogony włosy, a także podkreślone czarną kreską oczy. Wszyscy byli ogoleni tak gładko, jakby nigdy nie mieli na twarzy zarostu.


Ayano poprowadziła go pomiędzy uliczkami, prosto ku gorącym źródłom. Gdy weszli, do jednej, jedynej przebieralni w tym miejscu (wszak nie była to łaźnia publiczna), białowłosa wręczyła Dōhito ręcznik, a także przyszykowała na boku kimono - białe, nie czarne, które miał najpewniej później ubrać. A także nieduże, szare, gliniane naczynie wypełnione białym smarowidłem i brzytwę, które były tutaj już wcześniej przyszykowane.
- Ogolisz się - wspomniała, wychodząc prosto na zewnątrz, ku basenikowi, by usiąść na pobliskiej ławce, z dala od niszczącej makijaż pary w oczekiwaniu na Orinosuke. Nie krępowała się ani trochę. Basen również był tylko jeden, choć wystarczająco duży by pomieścić kilkanaście osób. Wyłożony był naokoło białymi kamieniami, a był tak głęboki, że niższa osoba bez problemu mogłaby się w nim w pełni zanurzyć, stając na jego dnie. Dopiero gdy młody Tsuchikage wszedł do środka, dziewczyna miała dodać coś nowego od siebie.
- To, co mówiłam wcześniej, to nie jest do końca prawda - podjęła, zakładając nogę na nogę - Nie spotkasz się z naszym Bogiem, a naszym prorokiem. Niesie jego słowo, więc to prawie to samo. Bez względu na to, co tam ujrzysz, nie odwracaj wzroku. Rób co ci rozkaże, inaczej nigdy stąd nie wyjdziesz - dodała, w pełni szczerze, wpatrując się prosto w niego. Przez chwilę mógł dostrzec cień wahania na jej twarzy, tak jakby jeszcze się nad czymś zastanawiała. Ale nic nie powiedziała.

Obrazek
 
Posty: 765
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: [ME] Zagubiony w czasie i przestrzeni

Postprzez Dōhito Orinosuke » 22 lis 2016, o 15:16

Światło słoneczne było szokiem, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Nie miał pojęcia ile czasu minęło odkąd ostatni raz przebywał na zewnątrz w ciągu dnia. Nie pamiętał również od jak dawna przebywa w tym miejscu. To oraz wszystkie te dziwne postaci na placu dawały mu do myślenia. Był więcej niż pewien, że trafił do sekty. Tylko dlaczego on? Dlaczego teraz? Dziewczyna, która do tej pory mu towarzyszyła, wydawała się nie mieć pojęcia kogo porywa. Być może niedługo się tego dowie, ale do tego czasu postanowił wypełniać ich polecenia. W gorących źródłach zażył nieco relaksu i orzeźwienia. Ogarnął się, ogolił i będąc w zdecydowanie lepszym stanie zwrócił się do dziewczyny:
- Jestem gotowy. Prowadź mnie do Waszego proroka.
Na tym nie poprzestał i szepnął jej jeszcze do ucha:
- Mam nadzieje, że się jeszcze zobaczymy.
 
Posty: 318
Dołączył(a): 17 cze 2013, o 17:28
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Jinchūriki

Re: [ME] Zagubiony w czasie i przestrzeni

Postprzez Nieaktywny MG » 23 lis 2016, o 02:22

Dziewczyna nijak nie zareagowała na słowa Orinosuke, pomijając to, że opuściła budynek w którym się znajdowali i zaprowadziła go na opustoszałą już w tej chwili, brukowaną uliczkę. Ruszyli nią w przeciwnym kierunku do tego, który należało obrać by dotrzeć do "sypialni" zakładnika, mijając przy tym kolejne budynki o strzelistym zadaszeniu. Gdy upłynęły kolejne minuty, dotarli do punktu, którego w jakiś sposób do tej pory nie dostrzegł, mimo, iż był to punkt zdecydowanie najwyższy i najbardziej imponujący na tej posiadłości. Sporej wielkości, biało-czerwona świątynia - bo nie ulegało tutaj wątpliwości to, iż była to świątynia, wybudowana na wysokim na wiele stóp podwyższeniu. Podwyższeniu, na które prowadziły szerokie, kamienne schody na których początku ustawiona była czerwona brama torī. Całość przytłaczała swym rozmiarem, oraz niewątpliwym bogactwem - świadczyły o tym te wszystkie porozwieszane w otworach wpuszczających do środka światło lampiony, oraz złote symbole na pomalowanych na czerwono kolumnach, w języku, którego Orinosuke rzecz jasna nie znał. Dach, zielony i falisty, kierował się bezpośrednio ku środkowi, ku najwyższej, znajdującej się kilkadziesiąt stóp nad ziemią kondygnacji, jakby punktu widokowego, gdzie widział potężny, żelazny dzwon. Długo by opisywać całość tej imponującej budowli, a by to zrobić nie starczyłoby całych stronic w największych księgach, lecz każdy człowiek, nawet najmniej znający się na architekturze, bez wątpienia przystanąłby nawet tylko na krótką chwilę przed owym budynkiem, który nie wiedzieć czemu, zdawał się być położony w miejscu całkowicie odciętym od świata - któż by zechciał go wybudować w takim odosobnieniu?


Poza Ayano oraz Orinosuke, po schodach pięła się również dwójka ubranych w czerwone kimona mężczyzn, którzy byli tak bardzo pochłonięci cichym mamrotaniem w niezrozumiałym dla młodzieńca języku, że całkowicie ich zignorowali nawet w momencie, w którym ich minęli, przekraczając chłodny próg świątyni. Przedsionek, w którym białowłosa natychmiast się ukłoniła, by następnie ruszyć ku ustawionej na podwyższeniu glinianej misie i obmyć różaną wodą dłonie, i skrzyżować je na piersi, raz jeszcze się ukłoniła, nie oczekując najwyraźniej od jej towarzysza podobnych gestów. Weszła do gmachu świątyni, a młody Tsuchikage miał to zrobić za nią. Wtedy też, znaleźli się w tej dużo bardziej interesującej części. Pierwszym, co można było natychmiast zauważyć było to, iż strop nad ich głowami znajdował się kilkadziesiąt stóp wyżej - wysokość gigantyczna, przytłaczająca, czemu towarzyszyło uczucie, jakby całość na nich paradoksalnie napierała, a wręcz miałaby się zawalić, pomimo swej niewątpliwej solidności. Kwadratowa sala była równie wielka, wyłożona szerokimi, jasnobrązowymi deskami. Sufit podtrzymywany był szerokimi na kilka łokci, czerwonymi kolumnami ze złotymi zdobieniami. W środku panował półmrok, rozpędzany jedynie promieniami światła wpadającymi przez otwory bez jakichkolwiek szyb, hen wysoko. Ściany wewnątrz miały identyczne kolory co te na zewnątrz - biało-czerwone, choć tutaj pojawiały się również na nich duże, bardzo dobrze widoczne, białe symbole na czarnym okrągłym polu. Wiele z nich się od siebie różniło. Całość koncentrowała się na jednym punkcie, podwyższeniu wykonanym z czarnego marmuru, bezpośrednio naprzeciwko wejścia. Ustawiony był na nim monumentalny, czarny niczym noc posąg wykonany z bliżej nieznanego kamienia, który mieniąc się, zdawał wpadać w burgund. Posąg ten przedstawiał demona - Oni, o wykrzywionej w straszliwym uśmiechu twarzy z wystawionym na zewnątrz długim jęzorem, który zdawał się zmieniać swą pozycję wraz ze zmianą punktu widzenia. Podobnie jak jego wściekle żółte oczy, które omiatały wszystkich przybyszów. A przybyszów było wiele - grubo ponad setka. Orinosuke widział, jak siedli w tradycyjny sposób w półokręgu, wokół podwyższenia z demonem, dzieląc się przy tym kolorystycznie. Największa grupa była ubrana w malachitowe kimona o czerwonych obi, siedzieli oni po lewej, skrajnej stronie. Następni, tuż obok nich, siedzieli ci ubrani na żółto, o czarnych obi, kolejni czerwono, jeszcze inni na purpurowo. Tylko cztery osoby miały na sobie czarne kimona, w tym dziewczyna która mu towarzyszyła. Nikt nie miał białego. Był jedyny. Ruszyli środkową "ścieżką", pomiędzy dwiema grupami - lewego i prawego łuku, mijając przy tym wysokie niczym ludzie, kamienne posągi strażników, a także prawdziwych strażników, ubranych tak jak wszyscy ci, których Dōhito widział do tej pory. Ruszyli, i usiedli na samym przodzie, odprowadzani tym razem przez liczne spojrzenia kapłanów i wiernych, a także samych strażników. Sam młody Tsuchikage usiadł obok czarnowłosego chłopaka w jego wieku, który nijak na niego nie zareagował, oraz Ayano. Usiedli i czekali, wpatrując się w bogato zdobiony, szkarłatno-złoty ołtarz tuż przed upiornym przedstawieniem demona.

Obrazek
 
Posty: 765
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Kompleks budynków gdzieś w kraju

Postprzez Nanoha » 4 mar 2018, o 19:19

Od 03.03.2018 nowy właściciel, Nara Rin
Obrazek
Administrator
 
Posty: 982
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 17:01
Ranga: Brak

Poprzednia strona

Powrót do Ame no Kuni - Kraj Deszczu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron