Wioska Kanawa

Jedna z pięciu krain, Kraj Błyskawic. Kaminari no Kuni niezmiennie panuje na północnym wschodzie świata shinobi. W dużej mierze przestrzeń jest tu górzysta. Wykorzystuje to Kumogakure no Sato, ukryta wioska tego kraju. Zbudowano ją na szczytach górskich, najwyższe budynki posiadają widok sponad chmur. Tutejsi shinobi przeważnie specjalizują się w technikach Raitonu, Taijutsu i Kenjutsu, wielu też znanych shinobi tej wioski specjalizowało się w Kekkei Genkai skradzionych z innych wiosek.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Wioska Kanawa

Postprzez Sabataya Tamura » 2 kwi 2021, o 16:13

Misja;Ośmiogracja
Ranga;B
Cel;Wiedza
36/?
Hokori Kensei


- A daruj już sobie ten rymowanki. Powiedziałam, że nikt tak normalny nie mówi. Jesteś niezrównoważony umysłowo? - uniosła złowrogo brwi, lustrując jegomościa. Poeta? Pfff. Bardziej jak kretyn, który próbuje być stereotypem. Nikogo takiego nie spotkała w swoim życiu, podobnie jak jej kompanie. Sprawiał wrażenie niepoczytalnego albo próbującego zrobić ich w konia. Prawdą było to drugie, lecz z ich strony pozostawało to w kwestii podejrzeń. Podeszła bliżej domniemanego artysty słownego, tak na odległość około pół metra od jego sylwetki. - Dam ci dobrą radę, synku. Kicaj z powrotem do swojej wioski czy skądkolwiek przybyłeś. Nie chcemy jakiegoś dziwaka pośród naszej społeczności. - splunęła mu na buty. No, ale mogła nie trafić o ile zamierzał tego uniknąć.

I dalej stali sobie w tym pomieszczeniu bez rzeczywiście niczego. Nawet meble tam nie stały, tylko oni. Szarzy ludzie. Szarzy tylko z nazwy czy też obycia? Trudno powiedzieć nadal, choć te stroje w istocie pozostawały sprawą jakiegoś kultu. Reszta facetów prychnęła, wskazując mu drzwi. - Życzymy ci powodzenia z dala od Kanawy. Żegnaj. - dodała na koniec przedstawicielka płci pięknej w wieku około ponad dwudziestu lat.
Obrazek





Tsūjtegan: 5000 m w dal / 500 m widzenia sferycznego

Wszelkie pytania kierować na PW lub discorda - Vampiro#7869
 
Posty: 742
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 21:58
Ranga: Jōnin

Re: Wioska Kanawa

Postprzez Hokori Kensei » 2 kwi 2021, o 16:41

No cóż, nie każdy lubi ekscentryków. A Gichin był jak najbardziej zwolennikiem wolności i swobody. Nie lubili go? Nie musieli. I to było jak najbardziej w porządku.
-Życie jest zbyt krótkie, by być poważnym. - powiedział już nie rymując, ale uśmiechając się nadal przyjaźnie. Nie lubili rymowanek, to nie. Mogą żyć sobie w tej szarej rzeczywistości, ale Funakoshi nie musiał. Już u Ginku pokazał, że rozmawiać normalnie też potrafi. Sam zaś też wolał mówić normalnie, niż jak taki poetycki świrus. Rada, jak to rada. Splunęła mu na buty, no to cóż, nie planował unikać. Może jej się to podobało i w taki dziwny sposób pokazywała, że jest zainteresowana blondynem. Wizualnie starszym od niej blondynem? -Opłaciłem już nocleg, więc pewnie pozwiedzam, pochodzę i jeśli nic ciekawego nie będzie będę ruszał dalej. Wena to strasznie tajemnicza rzecz. - przyznał spokojnie, niejako odmawiając tej rady. Nie po to wszystko opłacał, by teraz zwijać manatki. Kanawa na pewno nie jest taka gościnna. Z drugiej strony zaś mówił, że nie będzie częścią jej społeczności i jest tu tylko i wyłącznie w celach turystycznych. Uśmiechnął się szczerze do młodszej rozmówczyni (wizualnie oczywiście) -Bardzo dziękuję. Na pewno w wierszach architekturę i zabudowę Kanawy będę wychwalał. Gościnność co poniektórych też. Szkoda, że wszyscy jesteście tacy ponurzy, ale trudno. Dziękuję. Miło było poznać! - kultura przede wszystkim. Skoro to wszystko i już kazali mu wyjść no to co miał zrobić. Udał się do drzwi. Kazali mu wyjść, to to robił. On kłopotów nie chciał. Oczywiście, mimo najszczerszych intencji blondyna, gdyby chcieli go zaatakować, ten szybko planował się ulotnić przy pomocy Chiri Kawarimi no Jutsu. Z podobnym planem jak wcześniej. Ale skoro był grzeczny i współpracował, to czemu by nie puścić go wolno, prawda?

Techniki:
 
Posty: 954
Dołączył(a): 26 lis 2020, o 14:46
Ranga: Chūnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Wioska Kanawa

Postprzez Sabataya Tamura » 5 kwi 2021, o 17:51

Misja;Ośmiogracja
Ranga;B
Cel;Wiedza
38/?
Hokori Kensei


Pozwolili mu odejść. Bez żadnego “ale”. Także jak się oddalił to jedynie obserwowali go po wyjściu czy w istocie kieruje się w jakimś konkretnym kierunku. Wyglądali bardzo posępnie niczym prawdziwi mordercy z krwi i kości. W każdym razie gdziekolwiek zamierzał się udać to miał wrażenie, że ktoś go śledzi. Podejrzenia oczywiście padały na szarych ludzi w odzieniu o tym kolorze, lecz bez odpowiednich umiejętności nie potrafił dokładnie wydedukować, że jego przypuszczenia są słuszne. Brak skutecznych narzędzi wykrywania sprawnych shinobi też pozostawiało wiele do życzenia. Ale być może miał tylko niemiłe wrażenie… Dowiedział się już Kensei, że nie jest lubiany przynajmniej przez część obecnych nacjonalistów. Huh, innego określenia na takie zachowanie brakowało.

Co ciekawe, gdy przemierzał miasto w poszukiwaniu informacji albo jakiegokolwiek innego zajęcia, dojrzał ciekawą rzecz. Otóż przy każdym skrzyżowaniu wioskowych uliczek jawiła się dziewczynka o czarnych włosach w białej sukience ze skórzanymi butami. Szpieg? Zwykła, ciekawska małolata? Może obie rzeczy? Któż to wie. Dziwnym w tym wszystkim było to, że jawnie machała ręką do “poety”, jakby dawała znać aby się do niej zbliżył. I pojawiała się coraz w jego otoczeniu, w pewnej odległości zagadując niektórych mieszkańców.
Obrazek





Tsūjtegan: 5000 m w dal / 500 m widzenia sferycznego

Wszelkie pytania kierować na PW lub discorda - Vampiro#7869
 
Posty: 742
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 21:58
Ranga: Jōnin

Re: Wioska Kanawa

Postprzez Hokori Kensei » 5 kwi 2021, o 18:33

Po wyjściu z tajemniczego pomieszczenia Gichin wytarł buty. Nie będzie przecież opluty chodził. Następnie zaś wyciągnął papierosa coby zapalić. To było bardzo stresujące spotkanie i biedny pisarz musiał jakoś odreagować. Ale po tym - śmiało mógł zacząć zwiedzać dalej! I wyszukiwać ciekawostek. Przysłuchiwać się ludzkim opowiadaniom i sprawdzać co kupcy mają ciekawego do zaoferowania za swoje usługi. Uporczywe uczucie bycia obserwowanym, które nieustannie mu towarzyszyło zmuszało członka ANBU do bycia uważnym. Z twarzy i wyglądu starał się być nadal tym beztroskim, pogodnym pisarzem, który szuka weny do najnowszego wiersza, a może i książki nawet, kto wie. Dostrzegł też tajemniczą dziewczynkę, jednak dzieci nie powinny być przy palaczach. Wtedy są biernymi palaczami. Funakoshiemu (i Hokoriemu) starczyło, że on się wcześnie uzależnił. Nie chciał w żaden sposób szkodzić młodym. Gdy skończył i zobaczył znowu dziewczynkę, gdy ta akurat nikogo nie zagadywała, podszedł do niej i zapytał.
-Hej, co tu robisz całkiem sama bez rodziców? - zapytał uprzejmie. Dziecka wszak nie należy męczyć rymami, kiedy może być po prostu przerażone i samotne, a wędrowny, pogodny pisarz był po prostu barwną postacią, przez którą mogła poczuć trochę szczęścia i zabawy słuchając jego rymowanek. Kto wie. Niestety, szarzaki bądź inni patrzą, więc mimo pogodnego, pocieszającego uśmiechu, wciąż pozostawał czujny.
 
Posty: 954
Dołączył(a): 26 lis 2020, o 14:46
Ranga: Chūnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Wioska Kanawa

Postprzez Sabataya Tamura » 6 kwi 2021, o 10:54

Misja;Ośmiogracja
Ranga;B
Cel;Wiedza
40/?
Hokori Kensei


Spacer jak spacer, przebiegał spokojnie. Nikt go w tym momencie nie atakował, choć spojrzenia ciągle na sobie czuł. Dziwne uczucie połączone z pewną dozą zapobiegawczości instynktu przetrwania. Ot, podobno tak jest jak mówią. Tym razem jednak nadal zajmował się doglądaniem wołającej go małolaty, która definitywnie zwracała na siebie uwagę. Pytanie tylko - po co? Wyglądała jak mały psotnik, który chętnie ucieka rodzicom z pola widzenia. Nie miała brudnych ciuchów czy coś takiego. Zwykły uciekinier albo wychowywała się pośród gawiedzi. To miało miejsce w niektórych mniejszych wioskach. - Wiesz, że ciebie śledzą? - wyszeptała do jego ucha, gdy uprzednio poprosiła aby się pochylił. - Uważaj na siebie tej nocy. - potem sobie poszła… Nie mówiła nic o własnych zgredach. Wydawało się jej, że ostrzeżenie obcokrajowca jest ważniejsze. I potem przez resztę dnia nikt go nie zaczepiał. Poza tym, że czuł spojrzenie ciągle na sobie… albo wpadał w paranoję. Tak czy inaczej poeta miał pełen fajrant.
Obrazek





Tsūjtegan: 5000 m w dal / 500 m widzenia sferycznego

Wszelkie pytania kierować na PW lub discorda - Vampiro#7869
 
Posty: 742
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 21:58
Ranga: Jōnin

Re: Wioska Kanawa

Postprzez Hokori Kensei » 6 kwi 2021, o 11:38

Pisarz wysłuchał uważnie słów dziewczynki i gdyby zdążył pogłaskałby ją po głowie.
-Dziękuję, że się martwisz. Też na siebie uważaj! - powiedział cichutko do niej i patrzył jak odbiega. Nie powiedziała mu niczego, czego sam by nie wyczuwał. Jednak musiał grać nieświadomego. Jeśli wróg wiedziałby, że się ich spodziewa, nie mógłby zastawić pułapki. Teraz jednak, miał taką możliwość. Na to przynajmniej liczył. Postanowił więc wrócić do karczmy i udać się do swojego pokoju. Chciał mu się przyjrzeć, zamknąć za sobą drzwi (najlepiej na klucz) i przyjrzeć mu uważnie. Jeśli ma uważać w nocy, to musi wiedzieć, gdzie się będzie bronił. I przygotować się odpowiednio zawczasu. Temu też rozejrzał się i zlokalizował w pierwszej kolejności okna oraz biurko. Czy miał jakieś dodatkowe pomieszczenie. Czy miał możliwość zamknięcia okna? To wszystko było bardzo istotne do dalszego planu i przygotowania pułapek. Może będzie musiał jeszcze skoczyć po jakieś drobne zakupy, ale najpierw - istotny jest pokój.
 
Posty: 954
Dołączył(a): 26 lis 2020, o 14:46
Ranga: Chūnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Wioska Kanawa

Postprzez Sabataya Tamura » 6 kwi 2021, o 13:46

Misja;Ośmiogracja
Ranga;B
Cel;Wiedza
42/?
Hokori Kensei


Po bezpiecznym powrocie do pokoju karczemnego miał wiele rzeczy na głowie, a jedną z nich definitywnie pozostawała sprawa podążających za nim podglądaczy czy czymkolwiek oni byli. Rozmowa z dziewczynką z pewnością należała do pożytecznych rzeczy, bo mógł mieć więcej podstaw do zastawiania pułapek czy rozpoczęcia pewnego rodzaju ochrony. Jego pokoik nie należał do tych majętniejszych, aczkolwiek zapewniał podstawowe meble oraz wystrój - podwójne okno drewniane na klamkę, pojedyncze łóżko z białą pościelą oraz stolic nocny z lampą. Całości dopełniała szafa z trzema wieszakami oraz czerwono-brązowy dywan pośrodku pomieszczenia. Można powiedzieć, że minimum komfortu, ale więcej nie potrzebował. Póki co nic się nie działo… Na razie. Tylko wieczorny wiatr szumiał za ścianą, bo zdawało się, że próg okiennicy pozostawał odrobinę nieszczelny.

Jednak około dziesięć minut po jego przybyciu ktoś zapukał do drzwi. Nie usłyszał słów, a jedynie… skromne pukanie. Nie brzmiało to na męską rękę. Było ponawiane kilka razy, dopóki ktoś tamtej osobie nie otworzy.

Spoiler:
Obrazek





Tsūjtegan: 5000 m w dal / 500 m widzenia sferycznego

Wszelkie pytania kierować na PW lub discorda - Vampiro#7869
 
Posty: 742
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 21:58
Ranga: Jōnin

Re: Wioska Kanawa

Postprzez Hokori Kensei » 6 kwi 2021, o 14:26

Pierwsze co zrobił po przybyciu (poza zamknięciem drzwi) to wyjrzenie przez okno. Dla postronnego mogło to wyglądać na turystę patrzącego z okna na wieczorną panoramę osady. Dla Kenseia miało to tyle sensu, że mógł się rozejrzeć, czy nikt nie obserwuje tego pokoju. Zaraz po tym, zamknął okno, coby w nocy nikt mu nie przeszkadzał. No i przy okazji, miał jakiś rodzaj zasłony. W dalszej części zaczął przygotowywać się do dalszych działań. Czyli spojrzał, czy byłby w stanie użyć swojego zestawu przetrwania i jego zawartości do przygotowania odpowiedniego maskowania do techniki Kakuremino no Jutsu. Głównie chodziło o to, by mógł użyć tą technikę podczas spania na podłodze, a w łóżku - byłyby odpowiednio ułożone poduszki. Na razie tego nie szykował, tylko się przygotowywał. Jeżeli musiałby udać się na targ dokupić trochę materiału i nici - to by to zrobił. Dalsze jednak plany przerwało pukanie do drzwi. Podszedł ostrożnie do drzwi odpowiadając:
-Tak? - i czekał na reakcję. Jeśli była to jakaś normalna odpowiedź, to by pewnie otworzył, acz byłby gotowy do jakiegoś ataku. Gdyby jednak nikt nie kwapił się do odpowiedzi, to by nie otwierał. Jakaś kultura musi być. A teraz musiał być trochę ostrożny. Wtedy też przykucnąłby i wykorzystał Sagasu no Jutsu by wykryć ile osób byłoby za drzwiami. Ale to tylko w sytuacji, gdyby nikt nie odpowiedział. Lub odpowiedź była niepokojąca w stylu "Twoja śmierć!".

Techniki i chakra:
 
Posty: 954
Dołączył(a): 26 lis 2020, o 14:46
Ranga: Chūnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Wioska Kanawa

Postprzez Sabataya Tamura » 6 kwi 2021, o 15:12

Misja;Ośmiogracja
Ranga;B
Cel;Wiedza
44/?
Hokori Kensei


Za drzwiami w istocie usłyszał głos bardzo kobiecy, aczkolwiek dorosłej przedstawicielki płci pięknej. Był niski, melodyjny i dość… pociągający w swej formie. - Hej kolego, nie potrzebujesz dzisiaj kogoś do towarzystwa? Biorę niewiele, a samemu będzie ci smutno. - nie brzmiała ta istota jak przywódczyni szarych ludzi, a ktoś zupełnie inny. Miał prawo mieć podejrzenia, że to ktoś z ich pobratymców. Miałoby to sporo sensu. W każdym razie obca niewiasta za zamkniętym progiem jego izby nie zamierzała nalegać. Przynajmniej nachalnie, a tylko wsparła swoją prośbę kolejnym argumentem iście romantycznym tonem. Przesunęła nawet palcem wzdłuż futryny. - Panie poeto, chciałabym po prostu posłuchać twych pieśni przy dobrym winie. Piwem też nie pogardzę. Więc jak będzie? - nie posiadał nadal informacji o aparycji nieznajomej, podobnie jak prawdziwych intencjach. Słyszał po prostu jedynie ten głos. Ten anielski głos. Czy podejmie się “zapoznania” z obcą kobietą? Prostytuacja istniała w Kanawie też jak widać. Nikt nie zaprzeczał, że w większych wioskach ninja również.
Obrazek





Tsūjtegan: 5000 m w dal / 500 m widzenia sferycznego

Wszelkie pytania kierować na PW lub discorda - Vampiro#7869
 
Posty: 742
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 21:58
Ranga: Jōnin

Re: Wioska Kanawa

Postprzez Hokori Kensei » 6 kwi 2021, o 17:09

Trochę ulgi poczuł członek ANBU, gdy za drzwiami rozległ się głos o wiele przyjemniejszy od tego, co słyszał od tych "szarych" ludzi.
-Zaprawdę, piękna to chwila dzisiaj tu jest. Jednak okrutna wena dała mi też test. Natchnienie mnie napadło straszne, nie w głowie teraz igraszki rubaszne. Gdy muza naciera, pisać mi trzeba. W jak inny sposób sięgnąć można nieba? - retoryczne pytanie dwunastozgłoskowcem pisane. -Za ofertę dziękuję, naprawdę, szczerze. Nie skorzystam dziś, czas już zjeść wieczerzę. - to powiedziawszy wrócił do swoich czynności. Sprawdził zamknięcie okna, a także obserwował czy widzi jakiś cień poruszający się za framugą. Liczył, że choć głos miała cudowny, nie będzie na niego napierać. Mógł wydać pieniądze na różne rzeczy. Ale nie na prostytucję. Najważniejsze na razie było przygotowanie więc się do użycia Kakuremino no Jutsu. A plan był dość prosty. Ustawić śpiwór w takim rogu pokoju, by otwierające się drzwi nie dawały w pierwszej chwili widoczności na zamaskowany tą prostą techniką śpiwór i chłopaka. Jednocześnie tak, by z okna nie dało się go dostrzec. Taki był przynajmniej plan. Jeśli chodzi o spanie. Przynajmniej. Dalszą częścią było zaś przyczepienie kunai bądź shurikena do drzwi i okiennic od środka w taki sposób, że ich otworzenie od zewnątrz spowoduje ich upadek, a zatem - hałas. Do tego jeszcze w sumie, zbierając się do spania zatarasowałby drzwi jakąś szafką. W ten sposób, nawet gdyby mieli klucze, mieliby problem, by się dostać przez nie do środka niepostrzeżenie. A zatem sam Hokori miałby czas na reakcję. Jedynym słabym punktem pozostawała okiennica i to z nią musiał pokombinować. Jeśli byłą otwierana do środka to bez problemu. Mógł ustawić jakąś doniczkę czy choćby oprzeć kunai bądź shuriken, by ten przy upadku wydał dźwięk ostrzegający członka ANBU. I tuż przed samym snem ułożyłby poduszki tak, by przypominały leżącego w łóżku człowieka. Tak. Taki był plan. Pytanie czy chciało mu się spać. I czy coś jeszcze się nie wydarzy przy okazji.

Techniki i chakra:
 
Posty: 954
Dołączył(a): 26 lis 2020, o 14:46
Ranga: Chūnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Wioska Kanawa

Postprzez Sabataya Tamura » 7 kwi 2021, o 14:15

Misja;Ośmiogracja
Ranga;B
Cel;Wiedza
46/?
Hokori Kensei


No i dała sobie spokój. Nie zamierzała przeszkadzać młodzieńcowi, choć dało się usłyszeć jej pewnego rodzaju szloch. No, ale nie można mieć wszystkiego w życiu. W tym wypadku chodziło o zarobek, a jak wiadomo - prostytucja wcale lekkim zawodem nie była. Problemu jednak tego typu nie miał ukrywający się Kensei, a szczególnie że miał inne rzeczy na głowie. Teraz postarał się przygotować na atak znienacka. Użył sztuki kamuflażu do zastawienia łóżka w odpowiedni sposób, a nawet zrobił prowizoryczny “dzwonek” w postaci kunaia przy zatrzasku. Sprawa wyglądałby w porządku z jego perspektywy, gdyż nie pozostawał obojętnym na własny los, a napaść mogła go zastać o każdej porze tej nocy. Nic jednak takiego się nie wydarzyło. Na tyle, ile schował we własnych czterech kątach to nie zauważył nic niepokojącego. Nie ważne czy spał czy nie. Nastała absolutna cisza.... Przynajmniej na większość nocy.

Nienaruszone pułapki pozostały nietknięte, a jego stopniowo zmorzył sen. Był wszak człowiekiem i tego potrzebował, lecz starał się być cały czas czujnym, więc powiedzmy spał przysłowiowo z jednym przymkniętym okiem. I choć nikt go nie niepokoił to w środku czarnego nieba jeden ze zmysłów zaczął intensywniej pracować. Otóż choć nie nastał żaden hałas to wyczuł narastający z każdą sekundą zapach spalenizny oraz drewna. Powoli do jego pomieszczenia zaczął wchodzić przez niewielką szparę w oknie szary dym. Póki co niezbyt duży.
Obrazek





Tsūjtegan: 5000 m w dal / 500 m widzenia sferycznego

Wszelkie pytania kierować na PW lub discorda - Vampiro#7869
 
Posty: 742
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 21:58
Ranga: Jōnin

Re: Wioska Kanawa

Postprzez Hokori Kensei » 7 kwi 2021, o 14:42

Na swój sposób był ukontentowany z tego, w jaki sposób nastawił się na przyjście nieznajomych. Tu pułapka, tam maskowanie. Elegancko po prostu. Wstał i szybko zasłonił sobie kawałkiem materiału usta i nos. Zapach dymu i spalenizny nie był niczym dobrze wróżącym. Szybko zgarnął kunai i sprawdził, czy przez sen jego technika przemiany nie została anulowana. Jeśli tak - ponowił ją, przywracając sobie wygląd pisarza. Szybkim ruchem otworzył okiennice, chcąc tym samym spojrzeć, czy na zewnątrz coś się dzieje. Było to jednak tylko rzucenie okiem, czy na zewnątrz jest bezpiecznie czy nie wiem, cała okolica płonie. Może właśnie jest świadkiem ataku jednej z demonicznych bestii na osadę? Kto wie jak ten kalmaroślimak działa. Szybko też odsunął szafkę i chciał otworzyć drzwi by wyjrzeć na korytarz. Mając na nosie i ustach chustę, choć częściowo powinien ograniczyć napływ dymu do jego płuc. I jeżeli faktycznie to był pożar bądź podpalenie, to trzeba było działać. To co było istotne i dla Kenseia, i dla Gichina to fakt czy są tu inni. I czy był on naprawdę poważny. Jeżeli dało się zbiec na dół, to by to zrobił, po prostu krzycząc:
-Pożar! Pożar! - waląc po drodze w każde drzwi. Ktokolwiek by jeszcze spał, liczył, że przez to się obudzi. -Ginku-san! - wykrzyczał jeszcze nazwisko karczmarza. Trzeba było ratować kogo się dało, kierując się powoli w stronę wyjścia z budynku. Był jednocześnie gotowy do użycia techniki Chiri Kawarimi no Jutsu, gdyby ogień czy spadająca belka miała zagrozić jego życiu. Wtedy najpewniej ustaliłby jako miejsce swojej podmiany najbliższe bezpieczne miejsce, chcąc mimo wszystko ostrzec jak najwięcej osób. Gdyby zaś się nie dało, przeniósłby się do swojego pokoju i przez okno wyszedł na dach*, chcąc przyjrzeć się okolicy. Był na piętrze, więc może upadek z tej wysokości nie byłby takim dramatem ostatecznie? Gdyby zaś udało mu się zbiec do części robiącej za karczmę bądź też gospodę (oczywiście nieustannie krzycząc o pożarze i wołając właściciela), wtedy też by wybiegł głównymi drzwiami. Nie ma co tworzyć cudów.

*Zgaduję, że to są dachy w stylu japońskim, z takim śmiesznym daszkiem jak w pagodach. Jeżeli nie, to po prostu nawet dość niedaleko się przenosi, byleby być bezpiecznym
Techniki i chakra:
 
Posty: 954
Dołączył(a): 26 lis 2020, o 14:46
Ranga: Chūnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Wioska Kanawa

Postprzez Sabataya Tamura » 7 kwi 2021, o 17:41

Misja;Ośmiogracja
Ranga;B
Cel;Wiedza
48/?
Hokori Kensei


Wstępnie w reakcji błyskawicznej własnego ciała oraz instynktu przygotowywał się na rychłą ucieczkę. Otwierając lub uchylając drzwi od pokoju mógł zobaczyć… wielki podmuch gazu, wpadającego do jego pomieszczenia. Szmatka przystawiona przy ustach i nosie dawała częściową ochronę, aczkolwiek dym z ognia podpalonego budynku wywoływał u niego duszności oraz kaszel. Nie mógł być w pełni skoncentrowanym. O ile próbował krzyczeć w dół to nie usłyszał żadnej odpowiedzi. Pewnym mógł być jednakże faktu, że ktoś zdołał ewakuować się z gospody. Krzyk obcego mężczyzny posłyszał za oknem, a który właśnie wyskoczył z własnych czterech ścian, łamiąc nogę na ziemi. Wył z bólu, lecz od tamtej strony budowli nie dojrzał jeszcze tutejszej straży. Ginku nie znajdował się w jego polu widzenia ani też nie powrócił głosem. Umierał czy nie, sprawa wyglądała bardzo niedobrze. Ratunek bywalców musiał poczekać, o ile sam chciał przeżyć. Nie miał innej opcji jak wydostać się przez szklany próg w ścianie. Kensei z niemałym zdziwieniem mógł zauważyć, że cały parter praktycznie stał w płomieniach po wychyleniu się z izby. Ktoś bez wątpienia przygotował całą akcję, a zwykły wypadek w postaci przewalonej świecy na drewnie by tego tak gwałtownie nie spowodował. Próbowali go wykończyć w inny sposób jak to już dostrzegł i miał prawo mieć ku temu niemalże solidne powody. I wtedy…

Wyskoczył… albo raczej próbował ewakuować się w dość oczywistej drodze jak to shinobi potrafili. Niestety jego nieszczęścia koniec nie nastał. Otóż gdy kierował się na dach mimowolnie posłyszał świst w powietrzu. Obracając głowę za siebie zauważył… pędzącą strzałę z długim i stalowym grotem, a ta niemalże bezbłędnie została wypuszczona w jego makówkę. Szczęście w nieszczęściu - był dobrze przeszkolony oraz całkiem szybki. Zdołał nie dać się zabić w tamtej chwili. Pocisk wystrzelony z przygotowanej broni dystansowej nie przebił mu czaszki, lecz… wbił się w trakcie uniku w lewy bark. Tyle czynników zewnętrznych zaważyło o takim skutku, a przy okazji nie wiedział jak dobry musiał być ów strzelec. Zachwiany i z dużym bólem wnuk Tsugo gotował się do upadku nie z własnej woli, a równowaga z ociekającą krwią powodowały lekki mętlik w głowie. Chiri Kawarimi no Jutsu pozwoli mu jednakże na zmianę pozycji. Tylko pytanie gdzie się uda? I czy znajdujący się gdzieś na dachu łucznik pozostanie na swoim miejscu? Przedstawienie trwało w najlepsze.

Spoiler:
Obrazek





Tsūjtegan: 5000 m w dal / 500 m widzenia sferycznego

Wszelkie pytania kierować na PW lub discorda - Vampiro#7869
 
Posty: 742
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 21:58
Ranga: Jōnin

Re: Wioska Kanawa

Postprzez Hokori Kensei » 7 kwi 2021, o 18:32

Sytuacja definitywnie nie ciekawa. Po oberwaniu strzałą i straceniu równowagi, Kensei naturalnie wykorzysta Chiri Kawarimi no Jutsu, by przenieść się z miejsca trafienia, najlepiej do jakiejś pobocznej uliczki, poza widocznością strzelca i najlepiej z dala od głównej ulicy. Potrzebował chwili czasu. Tylko tyle. To pierwsze i najważniejsze. Wykorzystać zapewne element zaskoczenia z puffnięcia techniki przemiany oraz z rozpadu na pył. Może połączony ten efekt spowoduje, że strzelec nie będzie wiedział co o tym myśleć? W końcu technika, którą wykorzystał nie była znana publicznie, a nawet była klanowa. I to z kraju niemalże po drugiej stronie kontynentu. Chciał miejsca w ciszy i spokoju, coby móc wykorzystać bandaż schowany w kieszeni kamizelki Iwy i przy pomocy swojej podstawowej opieki medycznej usztywnić oraz zatamować krwawienie ze strzały. A jak wiadomo - czegoś takiego nie wyciągamy. Obwiązałby w miarę możliwości bandażem jak najmocniej dookoła rany, a gdy to byłoby zakończone, wtedy starałby się ułamać strzałę na tyle, by nie wystawała z niego aż tak. To był główny plan. Starałby się wiec tak wcześniej przenieść, by mieć jak najwięcej spokoju w tych czynnościach. Gdyby jednak ktoś go dalej atakował, planowałby ponownie użyć pyłowej podmiany, by uniknąć ataków. Nawet wykorzystał ją za wczasu, gdyby był jeszcze jeden strzelec, za miejsce wybierając kolejną "boczną" i pustą uliczkę, którą być może by dostrzegł wyskakując z okna. Powoli starałby się jednocześnie tymi "przemieszczeniami" zbliżać do napastnika. Gdyby jednak do niego planowali podbiec z kijami, mieczami i innymi takimi, to użyłby Rokkusherutā, coby odgrodzić się od przeciwników. Bez okienka. I najlepiej cały by się zamknął, może wykorzystując ścianę budynku, jako ochronę od pleców. Najpierw własny stan zdrowia. Potem walka.

Techniki, przedmioty i chakra:
 
Posty: 954
Dołączył(a): 26 lis 2020, o 14:46
Ranga: Chūnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Wioska Kanawa

Postprzez Sabataya Tamura » 8 kwi 2021, o 09:55

Misja;Ośmiogracja
Ranga;B
Cel;Wiedza
50/?
Hokori Kensei


Kolejne minuty mijały, a płomień nadal rozwijał się intensywnie pośród przybytku Ginku. Tutaj jednak cała świta obrońców wioski zdołała się już zebrać, a wraz z lokalnymi mieszkańcami skupili się przede wszystkim na próbie ugaszenia piekielnego pożaru. Przestępcy gdzieś grasowali po mieście albo uciekli. Jednak mogli równie dobrze właśnie próbować swoich sił w pozbyciu się szkodnika, jakim okazał się być w ich odczuciu Kensei. Teraz udał się dzięki jutsu w jedną z bocznych uliczek. O ile krwawienie zatrzymał to wiedział, że tak długo nie pociągnie. Potrzebował pomocy medyka, aby nie wdało się zakażenie. Strzała pozostała w jego ciele, lecz w tym wypadku okazało się to być mądrą decyzją. Usztywnienie miejsca po głębokim wbiciu zakończyło się sukcesem.

Osłonięty swoistą barierą z dotonu wyczekiwał po przysłowiowym wylizaniu ran na rozwój sytuacji. Ciemnej sylwetki napastnika już nie widział, choć w całym chaosie krzyków obywateli oraz prób ugaszenia morderczego żywiołu zauważył, że dwie postacie zaczęły się do niego zbliżać z obu stron ulicy zanim podjął jakikolwiek krok. I owszem, nosili szare płaszcze. Jeden mężczyzna zaszedł od strony jego twarzy, a drugi stamtąd, gdzie zaczynała się przestrzeń pomiędzy budynkami. Inni nie zwrócili uwagi na te figury. Mieli zbyt dużo rzeczy na głowie jak ratowanie dobytku, bo możliwie jakieś budynki bliżej karczmy też zapłoną, o ile nie zażegnają tej sytuacji. Obserwując ich zza półkola ziemi przy ścianie dojrzał, że jeden… zniknął pod chodnikiem. Drugi podążał powoli w jego stronę. Powolutku, bez pośpiechu maszerował z wyjętym mieczem. Na razie nikt go nie zaatakował. Na razie. Powrót na dach będzie z pewnością ryzykowny.

Spoiler:
Obrazek





Tsūjtegan: 5000 m w dal / 500 m widzenia sferycznego

Wszelkie pytania kierować na PW lub discorda - Vampiro#7869
 
Posty: 742
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 21:58
Ranga: Jōnin

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kaminari no Kuni - Kraj Błyskawic

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników