Mizuyama

Kraj Wody zdominował wyspy leżące na wschodzie świata Shinobi. Ta wyspiarska kraina ma za sobą brutalną przeszłość, jednak jeszcze przed IV wielką wojną shinobi zrezygnowano tu z brutalnych praktyk. Obecnie wszelkie morskie krainy podlegają pod Mizu no Kuni. Ukryta wioska tego państwa to Kirigakure no Sato. Shinobi tej wioski to specjaliści od zabójstw oraz wykorzystywania technik Suitonu. Wielu z nich charakteryzuje się również potężnymi Kekkei Genkai. Wioska ta posiadała również wielkich szermierzy korzystających z niepowtarzalnych ostrzy.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Mizuyama

Postprzez Sabataya Shuten » 3 sty 2021, o 23:54

Więc... Uważał ją za Kage? Nie uważał? Było to pytanie, na które ciężko było odgadnąć odpowiedź. Broń jednak została zatrzymana, a po pokazie Gonpachiro względem swych zdolności pałeczkę dyplomacji przejęła sama Seinaru. Shuten widząc, że atmosfera zaczyna się rzeczywiście studzić, schowała z powrotem kunai montując go sprawnie w mechanizmie na prawej ręce. Oczy jeszcze przez jakiś czas robiły "swoje" - głównie przez fakt, że w pewnym momencie nawet o nich nieco zapomniała nieco pochłonięta rozmową, jaka wywiązała się pomiędzy drugą dziewczyną, a uzbrojonym mężczyzną. Dość... Urocze. Przechyliła nieznacznie głowę patrząc to na jedno, to na drugie uśmiechając się delikatnie pod mugiwarą. Rondo tej z powrotem przechyliła bardziej w przód chowając pod nią część twarzy. Szczęśliwie Ishi zdawał się mieć pomysł, kogo mogą szukać. To ułatwiało nazbyt wiele i oszczędzało im kłopotu z chodzeniem po karczmach i wypytywaniem ludzi. Jeśli zaś się myli - może dowiedzą się czegoś ciekawego. Nie mniej kilka rzeczy budziło jej pytania, zwłaszcza widząc Seinaru wysłaną samą do domu.
- Jesteś pewien, że po tym występie powinna wracać sama? - zapytała patrząc na oddalającą się rudowłosą, nim ta odkrzyknęła swoją odpowiedź Gonpachiro. A ta była... Dość niespodziewana. Sama nawet nie wiedziała dlaczego, ale otworzyła szerzej oczy. Serio byli małżeństwem? Seinaro wydawała się być młodsza od Sabatayi, przez co nawet nie wiedziała, jak się odnieść do jej deklaracji. Kątem oka zerknęła jeszcze na mężczyznę, po czym wzruszyła w końcu ramionami. Różnym ludziom różnie się życie układa. Jej się ułożyło tak, że siedzi na stołku Tsuchikage i kombinuje na nim jak koń pod górę. Nie najlepszy żywot, ale liczyła na to, że będzie lepiej.

Czy było to odpowiednie miejsce na rozmowę? Nie była do końca pewna. Z jednej strony mogli być w czyimś centrum uwagi. Z drugiej - kto atakowałby kogoś w środku tłumu? Jeszcze w takim miejscu jak port, osoby definitywnie uzbrojone co zostało zaprezentowane. Prócz... Seinaru, która ruszyła w innym kierunku, a do czego Shuten miała mieszane uczucia. Czy cała niechęć do pomocy im nie opierała się na fakcie, że ci zwyczajnie nie byli zbytnio rad, by rzucać się w oczy? Na rzuconą propozycję przytaknęła głową, po czym odwróciła głowę ku Gonpachiro mierząc go wzrokiem.
- Przebicie się przez tą kupę metalu to dopiero połowa roboty. Z resztą - raczej nie widuje się często osoby przebijające się kunaiem przez kilka centymetrów stali. - skwitowała w miarę krótko nie wnikając bardziej w jego zarzuty. Sama pewnie też by się przebiła kunaiem i z drobną pomocą chakry tylko: po co? No właśnie. Dużo roboty, mało ciekawej na dodatek już pomijając, że prędzej pewnie myślałaby nad ominięciem przeszkody. Chyba, że trafiłaby na drugiego lalkarza. Tego się nie ominie. Nie liczyła jednak na problemy tego kalibru patrząc jeszcze ostatni raz w kierunku, gdzie odbiegła dziewczyna nim ruszyła za jej mężem. Bo w końcu nie zaprzeczył, prawda?
MK: Chousokabe Shouko | Yuki Yuna
Obrazek

Tsūjtegan: 5000m w dal / 500m widzenia sferycznego
 
Posty: 836
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 12:16
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Lider Klanu

Re: Mizuyama

Postprzez Kamaboko Gonpachiro » 4 sty 2021, o 00:15

Dalej sprawy potoczyły się dość żwawo. Okazało się że Setsuna - jak każda żona - miała ostatnie zdanie w rozmowie. A Iglo, jak każdy dobry mąż, nie dyskutował z nią, tylko pogodził się ze swoim losem. Wszystko było w jak najlepszym porządku, dokładnie tak, jak to zostało zaprogramowane w tym wielkim mechanizmie zwanym wszechświatem. Tak też Kamaboko przez jakiś czas niewiele miał do powiedzenia, mógł jedynie przysłuchiwać się tej uroczej wymianie zdań, a potem odprowadzić Setsunę wzrokiem, machając jej dłonią na pożegnanie. Uśmiechnąłby się przyjaźnie, no ale wiadomo.-Skoro tak właśnie zdecydował to był pewny swego-Klepnął Gluten w plecy-Na tym świecie nie ma stworzeń bardziej nadopiekuńczych niż Mężowie, żony, ojcowie i matki-Pokiwał głową niczym wielki mędrzec okazujący Gluten największą prawdę wszechświata. Ruszył spokojnie za Iglo w stronę którą ten wybrał.-Znaczy, pewnie byś się przebił, żaden problem... tylko po co?-Zapytał, jak najbardziej szczerze.-W sensie, to nic nie da-Wzruszył ramionami. Już pomijając kwestię syzyfowych pracy jakimi na pewno były próby przebicia się przez jego ciało kunaiem, to pozostawała kwestia tego że wszystkie ubytki mógł po prostu naprawić. Niby słaby punkt miał, ale za nim Iglo by go zlokalizował czy co wątpliwe, zrobił cos z nim tym scyzorykiem, to Kamaboko dawno zdążyłby jakoś zareagować.-Dziękuję. Twoja pomoc wiele ułatwia-Milczał przez chwilę.-Domyślam się że wasza... sytuacja też nie jest specjalnie lekka. Może nie wyglądamy, ale jesteśmy dość użyteczni. Jeśli potrzebujecie pomocy, chętnie jej udzielimy-Bo wiedział że Gluten też tak myśli i nie było potrzeby żeby sama te słowa wypowiadała. Wierzył całym swoim serduszkiem że Gluten aż się rwie do pomocy tej parze.
Hajsy tu

MK: Terumi Terumi, Maji Doppo
 
Posty: 324
Dołączył(a): 21 lut 2020, o 00:52
Ranga: Jōnin

Re: Mizuyama

Postprzez Takara » 8 sty 2021, o 11:54

- O rzeczach utraconych: Mizuyama Arc -
最強ふたり (Sabataya Shuten & Kamaboko Gonpachiro), ???
82/?


Para z Iwy uznała za dość urocze to, jak Ishi ostatecznie nie był w stanie pokonać wzroku chyba znacznie młodszej dziewczyny. Dokładnie to ich wieków nie znali, ale no tak to wyglądało. Aż się Shuten uśmiechnęła, a przecież to taka rzadkość była kiedy dotyczyło to relacji międzyludzkich! Nie była jednak w stanie nie zakwestionować puszczenia Seinaru samej. Nim sam Ishi jej odpowiedział, Gonpachiro skwitował że na pewno wie co robi, patrząc na jego związek z dziewczyną. Związek, który samą Tsuchikage zaszokował, lecz na który ostatecznie wzruszyła ramionami. Co, ona będzie im zabraniać? Już na to chyba zbyt późno. A no właśnie. Nie planowała, nie kiedy jej życie również trochę bagna w postaci całej Iwy przyniosło.

Nie sprzeciwiając się więc propozycji mężczyzny, z nadzieją że faktycznie jego pomoc im... no, pomoże w tej całej tajemniczej sprawie, ruszyli za nim. A ten, zaczął mówić, odpowiadając na ich poprzednie słowa.
- Seinaru jest lubiana przez mieszkańców. Ten występ to nie pierwszy na jaki wskoczyła. Jest słońcem. Niektórzy shinobi sami z siebie jej bronią kiedy jakiś niepożądany człowiek się przypałęta. - stwierdził, zerkając na parę która za nim szła i wchodząc do ciasniejszej alejki, otoczonej przez budynki z drewna. Pustej. Spoglądając ponownie w stronę z której przyszli, jego oczy z neutralnych na powrót się trochę wyostrzyły. Były takie przez parę sekund, nim wrócił do nich wzrokiem. - Użyjcie prostego Henge. Na pewno umiecie.
Po tych słowach poczekał chwilę aż ci to zrobią. Znaczy mogli nie zrobić i sprawiać problemy, ale skoro już za nim poszli, to raczej by to zrobili. Ishi bez większych komentarzy przyłożyłby rekę do jednej z drewnianych ścianek. Ciekawą rzeczą był fakt, że para po chwili mogła usłyszeć kliknięcie, a ścianka odsunęła się w bok, prowadząc do... przebieralni?
Definitywnie. Trzy lustra ustawione przy jednej ściane, stojaki z wieszakami na ubrania, lada z jakimiś rzeczami dla kobiet co to w makijaż lubiły się bawić. Jakby ktoś się tutaj do występów przygotowywał... może jakaś brunetka siedząca w fotelu przed lustrem, w samej bieliźnie, jako tako była potwierdzeniem. Na które, Ishi nie zwrócił specjalnie uwagi. Tamta im tylko pomachała lekko. Ich prowadzący zrzucił swój płaszczyk podróżny wraz z kapturem, i odłożył go na bok.
- Bez zatrzymywania się. I mówienia. - stwierdził, kierując się do wyjścia z pokoju. Tego prawilnego, a nie ukrytego. A to za nimi? Po chwili samo się zamykało. - Co do kunaia... powiedzmy że detale dlaczego miałoby to sens, zostawię dla siebie. Nie można wszystkich swoich kart od razu odkrywać. Tak nie wypada.
Wyszli z pomieszczenia, i znaleźli się w holu prowadzącym... gdzieś. Jak to się po chwili okazało, kiedy już przez cały hol przeszli omijając jakieś kobiety ubrane w dość skąpe stroje. Takie, bardzo. Właściwie ograniczające się do krycia jedynie najbardziej intymnych części, i to zazwyczaj w formie jakichś pasków materiału, naklejek, lin, czy bandaży. Ekhem. Wracając do miejsca do jakiego dotarli... najlepszym określeniem był klub. Wszystko na to wskazywało. Taki, nie dla dzieci, patrząc na podobnie ubrane kobiety do poprzednich tańczące na scenach przy rurze i zabawiające widownię. A widownia?... No, o ile przy scenie nie było tony ludzi, tak w całym lokalu był przepych. A lokal był duży. 20 metrów na 15 minimum. Ludzie siedzieli na skórzanych fotelach czy sofach, wśród mniej lub bardziej prywatnych stolików, lepiej lub gorzej się bawiąc. Muzyka natomiast, nie była już grana przez zespół na żywo, a odgrywana... skądś. Na pewno była głośna i mogła być irytująca dla osób lubiących ciszę i spokój. Takie jednak, raczej do tego klubu nie trafiały. A niewielkie oświetlenie w całym lokalu, niejako... wprowadzało w dziwny nastrój. Definitywnie miejsce nie w stylu Kamaboko ani Shuten. W styky Ishiego też chyba średnio.
Ten jednak dalej się nie zatrzymywał, będąc osobą z widocznym celem. Tylko zwolnił krok, co by zbyt podejrzanym nie być, a w pewnym momencie zabrał kieliszek z szampanem który miała na tacy jakaś kelnerka. Nie trzeba było mówić jak odziana, prawda? Druga taka prawie wpadła na rudowłosą Tsuchikage, jednak przeprosiła uśmiechem i poszła dalej kręcąc bioderkami przez ten cały czas. Podeszli do baru, za którym stała kelnerka. Ishi oparł się o bar, dalej im nic nie wyjaśniając.
- Można coś z wyższej półki? - powiedział w stronę kobiety, która od razu zaczęła się na niego patrzeć. Westchnęła.
- Spokojne życie, mówiłeś. - odpowiedziała, dając mu dość potajemnie jakiś kluczyk a ten zostawiając na ladzie parę ryo, wyprostował się. Spojrzał na parę. Wzruszył ramionami. I znowu, wędrówka. Tym razem jednak krótka, z racji że jedynie do drzwi znajdujących się za barem. Otwierając je kluczykiem, zaprosił ich parę ręką do środka. A Shuten z Kamaboko, mogli dojrzeć... kamienną piwniczkę. Prostą, pełną trunków, z kanapą i dwoma fotelami na środku. Drewnianym stolikiem między nimi, i niewielką lampeczką oświetlającą to wszystko. Weszli, nie weszli? Pewnie że weszli. A on za nimi, zamknął drzwi.
- Magazyn tego lokalu. Właścicielce parę razy pomogłem w przeszłości, to mam... benefity. Nie znajdziemy bardziej skrytego miejsca. - powiedział, zasiadając na jednym z foteli. Odchylił głowę do tyłu. Popatrzył przez chwilę w sufit. Westchnął, nim skierował w końcu wzrok na nich.
- Pani X. Na myśl mi przychodzi tylko jedna osoba, która miałaby w Mizuyamie wystarczający tupet, aby tak siebie nazywać. Mina. - stwierdził neutralnym głosem, nim skrzywił trochę twarz. - Na wasze nieszczęście lub szczęście... przewodzi tutaj szajką nukeninów. Może z pozoru Mizuyama jest bezpieczna i dobrze prosperuje, ale niestety półświatek tutaj dalej operuje. I ona za nim stoi... po co jej szukacie, jak można zapytać?

Prowadzję misje od D do S, fabułki i przygódki. Śmiało pisać (tymczasowo nieaktualne, odpoczynek od ciągłego prowadzenia). Tu co ludzie myślą o moim prowadzeniu

Obrazek
Main Theme Main Theme v2 Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki | MK: Kotoki Jirei
Ubranko
Prowadzone wątki (3/3):
 
Posty: 1148
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Mizuyama

Postprzez Sabataya Shuten » 8 sty 2021, o 16:09

Obawy związane z puszczeniem Seinaru samej były podyktowane zwykłą troską o dziewczynę. Nie, żeby była dla niej jakkolwiek istotna, by martwić się bardziej przypadkową czerwonowłosą. Jeśli jednak ma stać się coś złego, to najpewniej się stanie, a takie coś zdawało się wręcz proszeniem o kłopoty. Zwłaszcza, że jeszcze przed chwilą pewna konserwa krzyczała o Piątej Tsuchikage, co mogłoby zwrócić uwagę tej mniej przychylnej części Mizuyamy na śpiewaczkę. Kamaboko jednak wierzył w zdrowy rozsądek Ishiego, a argumentacja lalkarza była... No, była. Po prostu. Spojrzała na niego z uwagą i ciężko jej było się kłócić z logiką Gonpachiro. Miała co prawda problem z większą, empiryczną weryfikacją, jednak koniec końców kiwnęła głową ostatecznie akceptując fakt, że rzeczywiście - tak może być, że wymieniona grupa bywa momentami nazbyt opiekuńcza. Niedługo po tym sam napotkany mężczyzna przedstawił to, jak widzi sytuację. Bycie lubianym zdecydowanie miało swoje plusy, a skoro uważał, że dobroć mieszkańców portu uchroni Seinaru od złego, Tsuchikage mogła co najwyżej uwierzyć na słowo. Sytuacja nie wymagała większego komentarza z jej strony, to też ruszyła ku alejce za mężczyzną patrząc z iskrą zaciekawienia na zabudowę. Nie była oszałamiająca. Drewniane budynki z pewnością nie budziły zachwytu, a nawet zdawały się być znakiem wkraczania w nieco mniej bogatszy rejon Mizuyamy. Ale hej! Była w Kraju Wody i to pierwszy raz od wielu lat. Miała prawo rozglądać się ile tylko dusza zapragnie odnotowując prezencję tej części jej rodzimych stron. Z pobieżnych obserwacji wyrwało ją polecenie Ishiego. Polecenie, w kwestii którego nie zamierzała zadawać zbędnych pytań. Uniosła dłonie składając kilka pieczęci, a po przysłonięciu się niezbyt pokaźnym obłoczkiem dymu, z tego wyłoniła się Sabataya o rzeczywiście zmienionym wyglądzie. Nie, żeby kiedyś nie miała okazji sobie wykorzystać już aparycji tej przypadkowo spotkanej kiedyś osoby. Teraz z resztą i tak istotne było to, by w razie potrzeby wyglądać inaczej, a "jak" to już kwestia poboczna. Ubrania zostawiła swoje, tak samo mugiware.

Chwilę po tym magiczne przejście zostało otworzone przez ich towarzysza. Dość... Interesujące. Weszła tuż za nim rozglądając się po dość charakterystycznym w umeblowaniu pomieszczeniu. Z drobnym zmieszaniem spojrzała na szykującą się kobietę, która najwidoczniej nie była wzruszona pojawieniem się dwóch mężczyzn i jakiejś obcej kobiety zupełnie znikąd. Ona pomachała im, Shuten odmachała dość niepewnie samej nie wiedząc dokładnie, co robią w tym konkretnym miejscu. Wiedziała jedynie tyle, że powinni zachować ciszę i trzymać się tuż za Ishim, co zdawało się być zadaniem wykonalnym i nie wymagającym większych detali. Przeszła holem zerkając chcąc nie chcąc na znajdujące się tam niewiasty i ich wygląd zaczął jej dużo mówić o charakterze przybytku, w jakim się właśnie znaleźli i ani trochę nie żałowała wkroczenia do środka ze zmienionym wyglądem. Po pokonaniu holu nie pojawiło się przed jej oczami nic, co by dziewczynę bardziej zaskoczyło, za to postawiło ją jedynie dość niezręczną. Okiem mimowolnie rzuciła w stronie sceny, jednak rumiana na twarzy szybko odwróciła wzrok. Upewniła się, że Ishi dalej znajduje się przed nią. Ręce trzymała przede wszystkim w okolicach własnego dobytku nie darząc większym zaufaniem większych zgrupowań ludzi. Zwolniła wtedy, kiedy zwolnił mężczyzna starając się przy okazji pilnować wzrokiem Gonpachiro i pociągnąć w odpowiednim kierunku gdyby miał się zgubić. Nie zwróciła większej uwagi na kelnerkę wpadającą na Sabataye. Drugi raz ktoś na nią wchodził, jednak nie czuła większej potrzeby odnotowywania tego faktu. Zdarza się. Mogła jedynie upewnić się, że zawartość kieszeni nie uległa zmianom i ruszyć dalej ku ladzie. Nie trzeba było wiele by domyślić się, że ich towarzysz zna się z kobietą przy barze. Po dość krótkiej wymianie zdań przekroczyła próg kamiennej piwniczki dochodząc do wniosku, że to może być ich pomieszczenie docelowe. Najbardziej prywatne miejsce, na jakie mogli sobie pozwolić wedle Ishiego. Czy jej pasowało? Generalnie mogło być. Nie było złe, to na pewno. Czy dobre? Ciężko powiedzieć. Było... Było. O. Widząc, że zasiadł na fotelu, sama zajęła swoje miejsce na kanapie nie mając większych pytań co do tego, jakim cudem ich rozmowa została przeniesiona do magazynu klubu nocnego. No życie. Nie do końca rozumiała też, dlaczego ktoś miałby mieć "tupet", by chcieć zachować anonimowość. Dała mu jednak dokończyć i zadać swoje pytanie. Mina... Hm. Będzie trzeba zapamiętać. Jakoś jednak średnio pocieszał ją fakt, że będą zmuszeni do rozmów z nukeninami. Nie podobało jej się to. Zbiegli ninja zaliczali się do tej grupy, z którą wolała nie utrzymywać większych kontaktów. Ostatnimi czasy miała jednak wrażenie, że jej negatywne nastawienie do nich leciutko zelżało.
- Wysłała mojemu przyjacielowi dość enigmatyczny list. Przyszliśmy dowiedzieć się od niej szczegółów. Nic niemoralnego w każdym razie. Wiesz, gdzie ją znaleźć? - zapytała spokojnie, mając rzecz jasna na myśli konkretne miejsce. Bez sensu było przeszukiwać cały port znając tylko imię zwłaszcza, że raczej nie cieszyła się dobrą sławą i zbytnie węszenie za kobietą mogłoby sprowadzić na nich kłopoty. Tak też im bardziej konkretną informację dostaną, tym mniej będą zmuszeni szukać na własną rękę. O, a właśnie. Odwróciła głowę w kierunku poety. - Kojarzysz tę całą Mine? - to mogło być ważne. Jeśli teraz znając imię, temu coś zaczęłoby świtać: mieliby dowód na to, że są chociaż na dobrym tropie. Biorąc pod uwagę jego stan nie zdziwiłaby się jednak, gdyby pomimo jakiś wcześniejszych znajomości z hersztem nukeninów, nic mu w tej jego pustej głowie nie dzwoniło.

ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧ 8 437 // 8 497:
MK: Chousokabe Shouko | Yuki Yuna
Obrazek

Tsūjtegan: 5000m w dal / 500m widzenia sferycznego
 
Posty: 836
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 12:16
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Lider Klanu

Re: Mizuyama

Postprzez Kamaboko Gonpachiro » 10 sty 2021, o 21:52

Kamaboko nie planował wchodzić w dalszą polemikę dotyczącą kunaia. Mąż Setsuny uważał że był by to dość skuteczny sposób na rozwalenie Kamaboko, a ten uważał, że wcale nie tak bardzo. I dalsza dyskusja na ten temat nie była raczej żadnemu z nich do niczego potrzebna. Pozostawało więc użycie Henge. Kamaboko klasycznie mógłby się zmienić w swojego brata, w niego się już jednak zmieniał. Kolejnym pomysłem był Hejażaba ale jako dość znany człowiek, mógłby się za bardzo rzucać w oczy. Tulpie zaś nie chciał robić problemów. W ten sposób padło na... nie-hejażabę! Tak jest, to właśnie w tego znamienitego Shinobi Iwy postanowił się przemienić, przywdziewając świetnie Gluten znaną twarz, członka Kosekich. Koniec końców trafili do klubu nocnego. Nie ładnie Ichikawa. Czy Setsuna o tym wiedziała? Żarty na bok, na pewno nie byli tutaj w celach rozrywkowych. Szubko dość dotarli do baru, gdzie okazało się że już Iraka znają. Czyżby... bywał tutaj też w celach rozrywkowych? NIm jednak zdążył to potwierdzić, poprowadził ich w całkiem tajne miejsce, gdzie w końcu mieli porozmawiać.-Hmm... to skomplikowane. Wysłała mi list, że odnajdę tu to, co zgubiłem i jeśli nie boję się stawić czoła przeszłości to mam tu przyjść. No i nie boję się, chociaż nie sądzę bym cokolwiek utracił. Niemniej, było to dość intrygujące, tak też jestem.-Musiał się nad odpowiedzią chwilę zastanowić, bo tyle już w podróży spędzili i tyle rzeczy się wydarzyło, że na chwilę zapomniał o tej kwestii. Ba, teraz bardziej niż jego cel, chyba interesowała go chęć pomocy Irakowi i Setsunie.-W sumie chyba się nie obrazi jak zapukamy do frontowych drzwi. Tylko wpierw trzeba wiedzieć gdzie ją znaleźć. I nie, nie kojarzę żadnej Miny-założył ręce na piersi, myśląc czy aby na pewno... ale nie. Nawet śladu jakiejś Miny we wspomnieniach. Kimkolwiek była, Kamaboko nie miał absolutnie pojęcia.-Wciąż jednak podtrzymuję to co mówiłem. Doceniam waszą pomoc bo właściwie to już jakiś trop i pomoc ogromna. Jeśli możemy się wam jakoś odwdzięczyć, mów.-Bo ani nie odrzucił ani nie przyjął, wcześniej zaoferowanej pomocy. A to stawiało Kamaboko w nieciekawej pozycji.
Hajsy tu

MK: Terumi Terumi, Maji Doppo
 
Posty: 324
Dołączył(a): 21 lut 2020, o 00:52
Ranga: Jōnin

Re: Mizuyama

Postprzez Takara » wczoraj, o 15:37

- O rzeczach utraconych: Mizuyama Arc -
最強ふたり (Sabataya Shuten & Kamaboko Gonpachiro), ???
85/?


Para ostatecznie szła za Ishi bez żadnych słów komentarzy co do czegokolwiek. Własne przemyślenia, jak najbardziej mieli. Przykładowo, taki Kamaboko był zaciekawiony czy mężczyzna bywał tutaj w celach rozrywkowych. A rudowłosa Tsuchikage? Nawet trochę się zaczerwieniła w knajpie, kiedy jej wzrok powędrował na scenę. Definitywnie nie było to miejsce, w jakim powinna być widziana w swojej oficjalnej roli. "Kapitan ANBU" który obok niej szedł... well... nie lepiej nikt go nie rozpozna, bo wtedy reputacja prawdziwego Dakukiry mogłaby jakoś ucierpieć. Chociaż jak wiadomo, dużo dużo mniej niż reputacja takiej Shuten.
Dostali się jednak do magazynu bez większy problemów, zasiedli, Ishi trochę powiedział i na koniec zadał im te pytanie. Mniej lub bardziej istotne, zależało od tego jak kto patrzył na sprawę. A ci? Odpowiedzieli. Bez specjalnie ukrywania czegokolwiek. Na twarzy mężczyzny wręcz wyskoczył znak zapytania, kiedy Gonpachiro wyjawił treść enigmatycznego listu.
- Odnajdziesz to co zgubiłeś?... - mężczyzna przypatrywał się chwilę dłużej Kamaboko, jakby szukając odpowiedzi w tej blaszanej puszce. Ostatecznie pokręcił głową i oparł się plecami wygodniej o fotel, wzrokiem uciekając w sufit. - Mina należała do grupy shinobich, którzy mieli na pieńku z Iwą. Wasi shinobi podczas jednego ze swoich zadań zniszczyli mieścinę w Kraju Dolin. Dużo ofiar. Było to dawno temu i sprawa została dość ukryta. Nie mniej, w mieścinie żył całkiem silny staruszek. Były Shinobi. Jego rodzina zginęła. Pragnął zemsty, więc zebrał dzieci które też utraciły kogoś wtedy. Wpoił w nich nienawiść i chęć zemsty. Grupa wytrenowanych przez niego dzieciaków utworzyła organizację zwaną Hōfuku. Ta jednak nie istniała zbyt długo. Udało im się wykonać dwie akcje przeciwko Iwie, bezpośrednio w wiosce, nim zostali potajemnie zmiażdżeni. Nienawiść jaką w nich wpojono przyćmiła ich rozsądek i popełnili błąd.
Przerwał tutaj na chwilę, a para mogła wyczuć jak na siłę mężczyzna opowiada to wszystko neutralnym głosem.
- 90% organizacji wybito. Mina jest jedną z osób które przeżyły i zbiegły z Tsuchi no Kuni. W pewnym momencie trafiła tutaj i dzięki swojej sile oraz sprytowi, stworzyła... mafię nukeninów, można powiedzieć. Patrząc na jej przeszłość, faktycznie może coś wiedzieć skoro pochodzicie z Iwy. Ale o co chodzi konkretnie, nie wiem. Może to być równie dobrze pułapka. Wiem gdzie znajduje się bar, w którym operuje, i mogę wam powiedzieć gdzie on jest. Lepiej żebym sam się jednak nie pojawiał... nie mamy najlepszych stosunków. - powiedział Ishi i wstał ze swojego miejsca. Pokręcił się trochę po pokoju, szukając... czegoś. Aż znalazł. Jakąś reklamę baru w którym aktualnie się znajdowali i ołówek. Reklama w postaci plakaciku z drugiej strony była jednak pusta, to mężczyzna zaczął na niej szybko coś rysować. Zatrzymał się tylko na moment, kiedy to Gonpachiro ponownie poruszył kwestię jego i Setsuny. Spojrzał na poetę, nim wzrokiem wrócił do kartki.
- Niczego nie potrzebujemy. Jesteśmy kolejnymi osobami, które przybyły tutaj aby uciec od przeszłości i spokojnie żyć od nowa. Tam gdzie byliśmy była ciągła walka. Czekałaby ją śmierć. Kiedy drugi raz otarła się o śmierć... zabrałem ją stamtąd. Obiecałem że uczynię ją najszczęśliwszą dziewczyną. - po swoich ostatnich słowach, lekko zarumieniony z uśmiechem podrapał się po głowie. Sekundę później dokończył ładnie narysowaną mapę z drogą od pubu w którym się znajdowali do baru Miny. Z tym że... na mapce było zaznaczone jeszcze jedno miejsce.
- Jeżeli załatwicie swoje sprawy, to tutaj mieszkamy razem z Setsuną. Wolałbym abyśmy się nie spotykali, jednak nie wybaczyłaby mi gdybym nie zaprosił was na herbatę. Tylko starajcie się nie przyjść jako wrogowie całej Mizuyamy. - powiedział wręczając im narysowaną na tyle plakatu mapkę.

Spis NPC:
Prowadzję misje od D do S, fabułki i przygódki. Śmiało pisać (tymczasowo nieaktualne, odpoczynek od ciągłego prowadzenia). Tu co ludzie myślą o moim prowadzeniu

Obrazek
Main Theme Main Theme v2 Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki | MK: Kotoki Jirei
Ubranko
Prowadzone wątki (3/3):
 
Posty: 1148
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Mizuyama

Postprzez Sabataya Shuten » wczoraj, o 17:04

Naprawdę? Dakukira? Wlazł do klubu nocnego jako dzieciak, do tego niezbyt lubiany przez samą rudowłosą? Mogła jedynie chicho westchnąć ruszając za Ishim, aż w końcu mogli spokojnie usiąść w ustronnym miejscu. Kamaboko uzupełnił jej dość szczątkowe wyjaśnienia o szczegóły, których wyjawiania sama Sabataya nie była do końca pewna. Rozmawianie o treści nie swojego listu było dość... Niewłaściwe? Niegrzeczne? To też fakt, że poeta sam wspomniał o zawartości jego korespondencji był jak najbardziej lepszym wyjściem, niż jakby miała to zrobić jego przyjaciółka. Jak też przypuszczała - Miny nie znał. Żadne zaskoczenie, jednak fakt ten również nie był szczególnie pomocny. Mężczyzna przed nimi zdawał się jednak wiedzieć to i owo, rozpoczynając swoją historię sięgającą aż do Kraju Dolin. Słuchała uważnie i z niejakim spokojem nawet, jeśli motyw tak okropnego wykorzystania naiwnych dzieci targał jej nader delikatne nerwy. Dwie akcje przeciw Iwie... w samej wiosce. Chociaż... Kamaboko wspominał coś o niejakim "A", a Mina... Jej imię kończy się na "A", tak? Dość konkretny ciąg skojarzeń wymusił na niej nieprzyjemny grymas i potrzebę szczególnego uważania na kobietę, jaka wysłała lalkarzowi list.
- Pułapka czy nie, musimy ją znaleźć. - jeśli nie dla wyjaśnień, to... Sama nie wiedziała. Wyrównania rachunków? Zdecydowanie nie brzmiała na osobę rad z wizji spotkania szefowej tutejszej "mafii". Powędrowała wzrokiem za ich tymczasowym towarzyszem patrząc, jak łapie za ulotkę oraz ołówek. Kamaboko ciągnął dalej wątek Ishiego i jego towarzyszki, jednak nie wydawali się potrzebować pomocy. Gdyby było inaczej nie miałaby pewnie większych powodów, by jej nie udzielić, jednak jak ten sam zaraz po tym ujął: niczego podobnego nie było konieczne. Deklaracji mężczyzny względem Seinaru tuż po tym nie spodziewała się tak szczerze mówiąc. Przyjrzała się uważniej, jak ten kończy szkicować im mapkę z uśmiechem na zarumienionej twarzy, po czym przymknęła delikatnie powieki opierając się wygodnie o oparcie kanapy.
- Patrząc po niej - idzie ci to całkiem nieźle. - szczerze stwierdziła sięgając po ulotkę, po czym rzuciła pobieżnie wzrokiem na czekającą ich trasę. Znając zdolności nawigacyjne Gonpachiro i tak nie zrobiłby z niej pożytku. Nie wiedziała tylko jak odnieść się do zaproszenia na herbatę. Wyglądało na to, że lepiej było go nie przyjmować, ale z drugiej strony - powinni? Wzruszyła ostatecznie ramionami licząc się z tym, ze pewnie Kamaboko będzie wystarczająco długo nalegać na odwiedziny nowych znajomych, że pewnie dla świętego spokoju odpuści. Teraz jednak ścigały ich "obowiązki". Nie zależało jej może na wyrobieniu się z całym problemem w jeden dzień, ale zdecydowanie chciała mieć sprawę z nukeninami "z głowy" w miarę szybko. Na pewno szybciej, niż później.
- W takim razie na nas chyba pora. Dziękujemy za pomoc. - rzuciła ku Ishiemu wstając ze swojego miejsca, po czym gestem dłoni dała znak lalkarzowi, by ruszył za nią. Najpewniej do wyjścia z magazynu, aż w końcu i do drzwi prowadzących z samego klubu. A dalej - gdzie mapa ich zaprowadzi ulicami Mizuyamy, dalej idąc z włączonym Henge oraz zachowując w miarę względną uwagę, jak tylko przybliżać się będą do miejsca urzędowania niejakiej Miny. A to wszystko jeśli tylko poeta nie będzie nalegać na zatrzymanie się w obecnym miejscu kilka chwil dłużej.
MK: Chousokabe Shouko | Yuki Yuna
Obrazek

Tsūjtegan: 5000m w dal / 500m widzenia sferycznego
 
Posty: 836
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 12:16
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Lider Klanu

Poprzednia strona

Powrót do Mizu no Kuni - Kraj Wody

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników