Gdzieś na szlaku transportowym Oto-Konoha

Kraj Dźwięku zwany dawniej Krajem Ryżu. Charakteryzuje się dosyć ciepłym, łagodnym klimatem. Można tu ujrzeć piękne widoki pełne ryżowych pól. Mają spory wpływ na działanie gospodarki tej krainy. Od lat to średniej wielkości państwo stara się o uzyskanie politycznych i militarnych wpływów porównywalnych z pięcioma wielkimi krainami. Tutejsi liderzy od lat starali się o znanie ich jako Kage. Tutejsza ukryta wioska to Otogakure no Sato. Choć przez wiele lat wioska ta była niedoceniana, dzięki eksperymentom Orochimaru shinobi tutejsi opanowali wiele interesujących zdolności.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Gdzieś na szlaku transportowym Oto-Konoha

Postprzez Shinigami » 9 maja 2016, o 12:50

Nasi bohaterowie spokojnie parli na przód, niosąc dość ciężki posąg. Ray, jako samuraj, był zdecydowanie bardziej zdeterminowany w tym zadaniu i chciał jak najszybciej dotrzeć do Otogakure no Sato i zakończyć swoje zadanie. Na przeszkodzie stawał mu jednak Uchiha Hidari, chłopiec będący strasznym leniem. W chwili, gdy Ray zasugerował dalszą podróż, Hidari jednak poprosił o przerwę. Niezbyt spodobało się to naszemu samurajowi, jednak powiedział coś w stylu, że jeszcze chwilę i poszliście dalej. Powoli robiło się ciemno, słońce w połowie już było niewidoczne, schowane za horyzontem. Mijaliście już także coraz mniejszą ilość osób, nikt o zdrowych myślach bowiem nie przewozi w tym świecie towarów po nocy, a już na pewno nie bez wykwalifikowanej ochrony. Szliście tak jeszcze dobre dwadzieścia minut i w końcu Ray zdecydował się postawić posąg na ziemi.

Droga w tym miejscu miała jakieś dziesięć metrów szerokości. Standardowym poboczem jednak nie był las, a kilkanaście metrów polany, dopiero za nią wyrastały olbrzymie drzewa - po obu stronach drogi było to samo. Z daleka mogliście ujrzeć dwie osoby podążające szlakiem, dość szybko pokonywali oni swój dystans, minęliście już dzisiaj jednak sporo takich jednostek, więc niespecjalnie powinno was to dziwić. Przenieśliście wraz z samurajem posąg na polanę, jakieś pięć metrów od głównej drogi i Ray zaczął szperać w swoim ekwipunku, zapewne w poszukiwaniu prowiantu. Macie upragnioną przerwę.

Przejdźmy teraz do naszej drugiej dwójki bohaterów - do panienki Eri oraz Tasogare. Zaraz po rozmowie z tajemniczym mężczyzną w oliwkowym płaszczu, nasza dwójka ruszyła do przodu. Widać było w ich oczach determinację, zwłaszcza po stronie dumnego rodu Uchiha. Narzucone tempo było dość wysokie, jednak nie takie, byście dyszeli po kilku minutach biegu. Trasa, którą się kierowaliście była zwykłym szlakiem transportowym, który prawdopodobnie łączył Otogakure oraz Konohe, pewności jednak mieć nie mogliście, bowiem dopiero pierwszy raz przyszło wam korzystać z tej trasy. Droga była spokojna, mijaliście po trasie sporo jednostek, większość z nich była kupcami, było także kilku samurajów, ale nikt nie zwrócił na was szczególnej uwagi. Rzadko robiliście przerwy, chcieliście bowiem jak najszybciej napotkać na cel i zrealizować zadanie. Dopiero gdy słońce zaczęło chować się za horyzontem, kilkadziesiąt metrów przed wami ukazały się dwie postacie niosące rzeźbę, która najprawdopodobniej była waszym celem. Jedną z postaci był samuraj, druga jednostka przypominała ninje. Postacie z rzeźbą postawiły ją na ziemi, a zaraz znieśli na pobocze, którym była dość sporej wielkości polana. Dzieliło was teraz jakieś sto metrów, zachowując obecne tempo, za kilka sekund znajdziecie się obok nich.


Co teraz?
Obrazek
 
Posty: 1578
Dołączył(a): 13 kwi 2015, o 23:29

Re: Gdzieś na szlaku transportowym Oto-Konoha

Postprzez Uchiha Tasogare » 10 maja 2016, o 07:32

Droga nie była trudna i podczas biegu można było spokojnie pomyśleć. Nie tylko nad planem walki, ale głównie o prowadzonej teraz misji. Taso był bardzo rozdarty pomiędzy lojalności co do wioski, a zemstą na Shogunie. Nawet podczas biegu czuł, że w pewnym momencie może nie wytrzymać i rzucić się na jakiegoś samuraja. Takie zachowanie jednak nie przystało klanowi, z którego pochodził Taso. Musiał się więc opanować... i próbował, dopóki nie usłyszał pytania Eri. Chce dowiedzieć się za co czarnowłosy tak nienawidzi samurajów. Młody jednak widząc z oddali sylwetki dwóch postaci i jakiegoś dużego obiektu zrozumiał, że misja się zaczęła.
-Dziś, jeżeli będziesz miała odpowiednio dużo szczęścia, zobaczysz prawdziwą twarz ludzi Shoguna.
Po tym zdaniu rzucił przelotne spojrzenie Eri. Gdy ich spojrzenia się spotkały, Taso delikatnie przerzucił oczami zaznaczając ludzi oddalonych od nich o jakieś sto metrów. Po tej operacji spojrzał przed siebie i delikatnie rozprostował palce u rąk. Nie sięgał po żadną broń, bo to od razu by go zdradziło.
-Przygotuj się. Zaraz zaczynamy.
Jego głos brzmiał bardzo stanowczo. Był teraz niższy rangą od Eri, ale nie dbał o to. Zamierzał dotrzymać jej kroku. Gdy ludzie z oddali byli coraz bliżej Taso zwalniał bieg po to, aby obok nieznajomych przejść spokojnym krokiem i się przywitać. Gdy tylko znajdą się za statuą, Uchiha najbardziej jak tylko będzie mógł, schowa ręce i zacznie składać pieczęcie do techniki Housenka no Jutsu. Nie zamierza nią trafiać w posąg, a w dwóch delikwentów znajdujących się za nim. Co zrobi Eri? Tego nie wiemy, ale widzimy, że Taso nie odpuści i nie będzie się patyczkował.

Spoiler:
Obrazek
 
Posty: 241
Dołączył(a): 27 sty 2016, o 00:13
Ranga: Genin

Re: Gdzieś na szlaku transportowym Oto-Konoha

Postprzez Hokori Eri » 13 maja 2016, o 15:15

Eri przemieszczała się szybko ze swoim towarzyszem, który ewidentnie był rozpalony. Nie wiadomo czy to z powodu, walki z Shogunem, czy jej obecności... Być może chciał jej zaimponować, albo przekonać, że ma rację. W każdym razie po dłuższej podróży, która niestety minęłą w milczeniu, gdyż Taso nie odpowiadał na jej pytania, w końcu na trakcie spotkali to co mieli załatwić.
Kunoichi widziała, że chłopak rozpoczyna akcję, więc nie mogła być gorsza. Nie wiedziała, czego spodziewać się po przeciwniku, tak więc trzeba było podejść do tego spokojnie. Ponieważ młody Uchiha zwolnił, Eri uczyniła podobnie, Postanowiła najpierw przyjrzeć się dokładnie całej sytuacji, otoczeniu, temu kim są podróżnicy, a dopiero później, jeśli będzie trzeba to zaatakować, w końcu może uda się ją zdobyć w trochę inny sposób.
Niestety to wszystko przerwał wyrywny chłopak, który postanowił przywitać ochroniarzy kilkoma ognistymi pociskami. To znaczyło koniec negocjacji, tak więc Eri złożyła kilka pieczęci, po czym obok nie uformowały się 3 ziemne klony. Wszyscy chwycili za katany, czujnie oczekując rozwoju sytuacji.

Spoiler:
 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 18:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Gdzieś na szlaku transportowym Oto-Konoha

Postprzez Uchiha Hidari » 13 maja 2016, o 19:12

Hidari był cholernie znudzony faktem tego, że on - jako już chunin - zostął wysłany do tak nudnej roboty jak ochrona posągu. Zdawał sobie jednak sprawę z nienawiści do okupanta, więc mógł jedynie podejrzewać że ktoś będzie próbował wydrzeć im posąg - albo w celach propagandowych, albo dla czystego zysku, albo z powodu zwykłego kaprysu. Ray wydawał się być w ogóle niewzruszony przez ciężar posążku, a jego prośba o przerwę została niestety odłożona w czasie.

W końcu jednak doczekał się swojego wymarzonego postoju. Hidari założył ręce na piersi, aby w spokoju obserwować dróżkę. Zapadał zmrok, więc musieli być bardziej wyczuleni. Zasadzki ostatnimi czasy w końcu chodzą po ludziach - nawet na tak spokojnym szlaku jak ten. Wyciągnął z kieszeni papierosa i zaciągnął się. W oddali szły kolejne postacie. Cóż, pewnie kolejni kupcy. Nie było to nic nowego. Młodemu Uchiha jednak wydawało się, że zna jednego z nich. Był prawie pewien, że to był jego konkurent z egzaminu na Chunina. Ledwo jednak zawołał go po imieniu, a zaraz dwoje nieznajomych przystąpiło do ataku. Hidari zauważył jedynie lecący deszcz ogni. Upuścił fajkę z ust. Natychmiastowo oczy jego wypełniły się czerwonokrwistą barwą. - Sharingan!
Młody chunin chciał uniknąć nadlatujących pocisków w czym pomóc miło mu jego kekkei genkai. W międzyczasie rzucił jedynie szybko frazę: - Jeny, może jednak pierw porozmawiamy i napijemy się sake? - Hidari był rozdarty, ponieważ nie chciał od razu przechodzić do ofensywy. Wykonał natychmiastowo serię pieczęci - Oboro bunshin no jutsu! - O ile Taso nie obudził jeszcze sharingana, taktyka ta miała okazać się skuteczną obroną. Nawet jeżeli druga osoba byłaby sensorem, to i tak klony zrobiłyby odpowiednie zamieszanie.

Na razie jednak nie podejmował żadnych akcji. Jego oczy bacznie obserwowały każdy ruch przeciwników, a sam Uchiha wraz z klonami ustawił się około 10 metrów od samego posążku. Nie obchodził go w ogóle los tego głazu, a chciał zachować odpowiedni dystans, aby odpowiednio zareagować w razie kontynuowania natarcia. Rodzina, czy nie - to była pierwsza walka Hidariego, w której istniało faktyczne realne zagrożenie jego życia. Starał się zachować zimną krew, chociaż w głębi duszy bał się. Nie znał w końcu umiejętności przeciwnika; o ile Tasogare był w stanie rozpoznać i ocenić jego umiejętnośći, to jego towarzyszka była jedną wielką niewiadomą.
Spoiler:




Always watchin'
 
Posty: 123
Dołączył(a): 19 lut 2016, o 15:48
Ranga: Chūnin

Re: Gdzieś na szlaku transportowym Oto-Konoha

Postprzez Shinigami » 16 maja 2016, o 12:12

Porywczość od najstarszych czasów cechowała frakcje ninja. Dzisiejszy dzień miał nam ukazać jej prawdziwą siłę i konsekwencje czynów, popełnianych pod wpływem emocji. Hidari wraz z posągiem i samurajem stali na poboczu i właśnie przygotowywali się do posiłku. Dwie kolejne osoby, które szły drogą zdawały się nie zwracać na nich większej uwagi, to jednak nie sprawiło, by wzrok naszych bohaterów za nimi nie podążał, a okazało się to szczęśliwym trafem. Po przejściu kilku metrów, jedna z postaci odwróciła się w kierunku bohaterów znajdujących się przy posągu i jakby nigdy nic - posłała w ich kierunku kilka ognistych pocisków. Spotkało się to z natychmiastową reakcją. Oczy Hidariego błysnęły czerwienią, dzięki czemu chłopak przy pomocy sprawnych skoków - uniknął nadciągających pocisków. Ray, towarzyszący mu samuraj również zachował zimną krew. Chwycił katanę z pleców, wbił ją w podłoże i podskoczył, będąc w powietrzu jedną nogą odbił się od rękojeści swojej broni i poszybował w górę. Następnie z gracją opadł, a dzięki temu manewrowi pociski ognia zostały ominięte bez większych trudności. Jeden z ataków ognia prawie trafił w posąg. To jednak nie koniec działań naszych bohaterów. Eri mogła być zdziwiona tak nagłym i niespodziewanym atakiem Tasogare, jako kunoichi jednak wiedziała jak zareagować. Szybko odwróciła się w kierunku obecnych przeciwników i za pomocą elementu z ziemi wykonała trzy kamienne klony. Co do wykonywania osobistości o naszym wyglądzie - manewr ten wykorzystał także Hidari, który stworzył aż dwadzieścia dodatkowych postaci. Tasogare wraz z Eri i jej klonami stali obecnie na szlaku transportowym. Hidari wraz ze swoimi kopiami i samurajem znajdowali się jakieś dziesięć metrów dalej, na polanie. Dziesięć po linii prostej, cztery w lewo. Połowa polany była zapełniona klonami Uchihy.
- W imię władz Shogunatu - zostajecie przeze mnie zatrzymani. Złóżcie broń i poddajcie się bez walki, dzięki czemu żadne z was tutaj nie ucierpi. Odpowiadacie za bunt przeciwko samurajom i próbę znieważenia władzy. Słowa te wypowiedział Ray, który obecnie stał w pobliżu posągu. Zdążył już wyjąć z ziemi swoją katanę i trzymał ją obecnie w prawej dłoni. Druga wciąż zwisała przy jego pasie. Opór nie jest wskazany, czy jednak ktoś posłucha pojedynczego samuraja?


Kolejność: Tasogare/Eri > Hidari.
Obrazek
 
Posty: 1578
Dołączył(a): 13 kwi 2015, o 23:29

Re: Gdzieś na szlaku transportowym Oto-Konoha

Postprzez Hokori Eri » 22 maja 2016, o 20:26

No cóż, jak się mogła spodziewać, szybki ruch Taso zostanie bardzo szybko skontrowany i nic z niego nie będzie. Jedyne co to trafił posąg... Jednak nie było czasu na zbytnie działanie. Widać było, że młody Uchiha rwie się do walki bez żadnego planu, a to źle... jednak nie jest w stanie nic na to poradzić i jedyne co to może robić swoje.
W pewnej chwili w koło jednego z przeciwników pojawiło się sporo klonów. Dopiero po chwili, doszło do niej, że już widziała wcześniej tego kolesia. Widziała go na CE podczas walki z Taso, którą notabene chłopak przegrał... No cóż, że ten los musi być taki szalony... Ale skoro jest on Shinobi, to raczej nie powinno mu przeszkadzać wspólne pokonanie tego dziwnego samuraja, który od razu zaczął straszyć swoją władzą jak był by panem tego świata.
Tak więc nasza bohaterka stała w gotowości z mieczem w ręce, otoczona przez swoje klony. Bacznie przyglądała się samurajowi co jakiś czas spoglądając na Hidariego i mówiąc w jego kierunku. uśmiechnęła się, gdyż trzeba robić dobre wrażenie, chociaż może już być za późno... - Ja chętnie porozmawiam, ale samurajowie nie pozwalają pić nieletnim... Nie wiedziała, czego oczekiwać po samuraju, a umiejętności uchihy pamiętała jak przez mgłę, więc musiała być bardzo ostrożna. - Może razem przejmiemy posąg i ustalimy co dalej ??
 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 18:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Gdzieś na szlaku transportowym Oto-Konoha

Postprzez Uchiha Tasogare » 22 maja 2016, o 22:00

Uchiha po pierwszym ataku się opanował, ale walka się nie zakończyła. Nadal trzeba pracować na najwyższych obrotach, a przy tym zachować zimną krew i opanować sytuację. Rywal nie przypadł Taso do gustu. Los lubi płatać figle... szkoda, że te figle płata właśnie jemu a nie przeciwnikowi... Jeżeli Taso powtórzy błąd z poprzedniego pojedynku nie ma mowy aby wygrał. Potrzebna jest nowa strategia, której młody nie miał zamiaru wymyślać. Nie wiedział bowiem, że rewanż nadejdzie tak szybko.
-Zabawne, że znowu muszę z tobą walczyć. Tym razem jednak nie ma tu sędziego. Wybrałeś złą stronę Hidari... bardzo złą stronę. Przykro mi, że będę musiał walczyć z towarzyszem z klanu. Słowa wypowiadane z ust czarnowłosego naprawdę go ruszyły... no może bardziej ich sens.
-Eri uważaj na jego klony. Nic ci nie zrobią, ale jeśli cię otoczą to po tobie. Nie będziesz wiedziała skąd nadejdzie prawdziwy atak. Uchiha mógł pouczyć towarzyszkę, jak trzeba walczyć z tym przeciwnikiem.
Sam teraz chwycił katanę w dłoń i zaczął oddalać się jak najdalej od klonów. Teraz jeszcze był w stanie stwierdzić, który Hidari jest prawdziwy. Tym razem będzie czekał na atak i postara się go odeprzeć, jednak nie za długo, bo właśnie to doprowadziło do jego klęski w poprzedniej walce.
Obrazek
 
Posty: 241
Dołączył(a): 27 sty 2016, o 00:13
Ranga: Genin

Re: Gdzieś na szlaku transportowym Oto-Konoha

Postprzez Uchiha Hidari » 23 maja 2016, o 17:33

Hidari nie spodziewał się spotkać w takich okolicznościach ze swoim towarzyszem z klanu. Moralnie kłóciło się to wewnętrznie; nie po to zostawał wiosce, aby teraz walczyć już nie na arenie, ale na śmierć i życie ze swoją rodziną. Nadzieją napełniała go jedynie myśl, że jego towarzyszka jest bardziej ugodowa - w końcu nie zaatakowała go od razu, tak jak uczynił to Tasogare. Hidari był przecież z natury pacyfistą. No i był zbyt leniwy, aby walczyć niepotrzebnie z nimi dwoma - tym bardziej z tak błahego powodu, jakim był ten kawał kamienia, który stał niedaleko niego.

- Eri...czy jak Ci tam... Klony - ani ja - nie zrobią Ci nic złego, o ile nie wtrącisz się do walki. Widzę jak na razie tu tylko jednego agresora. Na pewno dojdziemy do kompromisu przy sake. To bardzo dobry napój, serio. A ja nie jestem zwolennikiem przemocy. Skoro jednak taka jest wola...Eh, chyba niebiosa przygotowały dla mnie zbyt wielką próbę. Niech jednak się tak stanie, Uchiha Tasogare. Ray, broń posągu. To walka pomiędzy Uchiha. - To powiedziawszy zacisnął dolną wargę tak mocno, że prędko ją przegryzł, uwalniając tym samym stróżkę krwi. Wiedział, że teraz musi już. Jego brak chęci do walki nie miał tu żadnego wpływu. Musiał zaatakować z zamiarem zabicia. Czy tego chciał, czy też nie. Liczył, że Eri przystanie na jego propozycję i nie wmiesza się do walki. To nie ona była jego przeciwnikiem. Po słowach Taso wiedział już, że nie może liczyć na żadną ugodę. Bolało to jego serce, że musi stanąć do walki przeciwko własnej rodzinie, ale życie nie dało mu innego wyboru. Zdawało mu się nawet, że łza naszła mu do prawego oka. Ale to nic. Takie jest życie shinobi. Muzyko graj. - szepnął pod nosem.

Jego oczu znowu nabrały dawnej pewności siebie, nie miał zamiaru w końcu tutaj zginąć. Błyskawicznie złożył jedynie jedną pieczęć, aby zaprezentować swoją nową technikę - była szybka, samonaprawdzająca i co najważniejsze - nie wymagała wielu pieczęci, a tylko jedną. 10 klonów ruszyło do ataku, aby jeszcze bardziej odwrócić uwagę przeciwnika, a reszta zaczęła przemieszczać się z jednej strony na drugą, pozostając w odstępstwie od siebie około 2-3 metrów i składając jednocześnie przeróżne pieczęci- wszystko po to, aby podczas ataku Tasogare zgubił sylwetkę prawdziwego Hidariego
- Onidoro! - Hidari w ogóle nie dbał o Eri. Przynajmniej dopóki nie zdecyduje się włączyć do walki nie miał zamiaru jej zaatakować. Planował przy okazji wykorzystać swój dar ogromnej chakry i zwiększyć ilośc kul ognia do dwudziestu sztuk. Uniknięcie czegoś takiego byłoby z pewnością cholernie trudne - zwłaszcza dla osoby nie posiadającej sharingana... no i dochodziły jeszcze klony, które wprowadziłyby jeszcze większy zamęt i kolejna technika - tym razem całkowicie bez żadnych pieczęci, a która miała wylecieć jako dodatkowy akcent do samych kul Onidoro: Bakuhatsu! - była to drobna iskierka, która była za to równie szybka, a jej eksplozja wydawała się być satysfakcjonująca. No i w przypadku trafienia Onidoro dokończyłoby dzieła. Ten atak zużyłby mu wiele chakry, ale w założeniu miał być efektywny. Chciał na razie zachować ten bezpieczny dystans i jednocześnie wykorzystać prawdopodobną nieznajomość tych jutsu przez Tasogare - w końcu w trakcie egzaminu ich nie wykorzystał.

[W spoilerze także linki jak wyglądają te rzadkie jutsu dla lepszego zobrazowania!]

Spoiler:






Always watchin'
 
Posty: 123
Dołączył(a): 19 lut 2016, o 15:48
Ranga: Chūnin

Re: Gdzieś na szlaku transportowym Oto-Konoha

Postprzez Shinigami » 24 maja 2016, o 10:52

Słowa samuraja zostały praktycznie całkowicie olane. Jedynie Eri chciała załatwić sprawę rozsądnie, bez toczenia niepotrzebnych walk. Niestety, jej towarzysz, Uchiha Tasogare nie zamierzał do tego dopuścić i chciał stoczyć pojedynek - chyba już nic nie można było na to poradzić, bowiem nawet natura pacyfisty, która tkwiła w Hidarim, teraz gdzieś zniknęła i chłopak postanowił kontynuować starcie. Ray, jako samuraj jedynie skinął głową.
- Czy was zawsze musi cechować taka porywczość? Pytanie było retoryczne, zaraz po jego zadaniu, samuraj podszedł do posągu, przyjął pozycję obronną (nadal trzymając w ręku katanę) i bacznie obserwował działania frakcji shinobi. A zaczęło się dziać. Hidari przedstawił dziewczynie swój pogląd na sytuację i powiedział jej, że może czuć się bezpieczna, jeżeli nie wkroczy do starcia. Tasogare w tym czasie oddalił się na odległość dodatkowych ośmiu metrów, więc teraz dzieliło go od przeciwnika osiemnaście metrów po linii prostej oraz cztery w bok. Młody Uchiha przyjął postawę obronną i czekał. Hidari skończył swoją wypowiedź i przystąpił do ataku. Dziesięć klonów ruszyło do przodu, w kierunku Tasogare, a kolejnych dziesięć zaczęło się kręcić w okolicy prawdziwego Hidariego, składając pieczęci. Kiedy atakujące klony pokonały odległość pięciu metrów, Hidari postanowił kontynuować swój atak. Stworzył dwadzieścia kul ognia, które wyglądem przypominały głowy diabła i posłał je w kierunku Tasogare. I teraz kolej na reakcję Uchihy, który w chwili obecnej stał w pozycji obronnej.


Kolejność: Tasogare -> Hidari. Eri obojętnie w którym momencie, nie ujęta kolejką.
Obrazek
 
Posty: 1578
Dołączył(a): 13 kwi 2015, o 23:29

Re: Gdzieś na szlaku transportowym Oto-Konoha

Postprzez Uchiha Tasogare » 25 maja 2016, o 05:50

Sytuacja była bardzo nieciekawa... Mimo wszystko trzeba było coś zrobić. Taso teraz wykorzysta wszystkie sztuczki i zagrywki, byleby wygrać starcie. Po głowie młodego chodziła tylko jedna myśl. Co powiedział Hidari? Nie skrzywdzi on Eri tak? Skoro nie chce jej skrzywdzić będzie on musiał powstrzymać swój atak gdy pociski znajdą się blisko dziewczyny. Taso co sił w nogach pognał do dziewczyny i zamierzał ją otrzeźwić. Być może boi się wkroczyć do starcia po słowach kuzyna. Z Uchihą Taso nie miał szans i dobrze o tym wiedział. Jedyny sposób na wygranie starcia to pomoc ze strony Eri. Konoszanin mógłby się zająć samurajem - w końcu po to przystąpił do tej misji - a Eri przytrzymałaby Hidariego, a później razem można byłoby dojść do konsensusu, jeśli ów Hidari by zmądrzał i odpuścił. Plan przygotowany - teraz trzeba go wykonać. Jeżeli bez przeszkód Taso dostanie się do towarzyszki, postara się, aby usłyszała następujące słowa:
-Eri nie słuchaj ich! Przyjęliśmy misję i należy ją wykonać. Rozumiem, że może nie chcesz walczyć z Hidarim, ale samuraja musimy wyeliminować. Możesz przytrzymać Uchihę na dystans, a ja zajmę się tym drugim. Widać, że i ty i Hidari chce rozmawiać. Pozwól mi zając się samurajem, a później dogadamy się z Hidarim...
Obrazek
 
Posty: 241
Dołączył(a): 27 sty 2016, o 00:13
Ranga: Genin

Re: Gdzieś na szlaku transportowym Oto-Konoha

Postprzez Hokori Eri » 25 maja 2016, o 09:40

No cóż, panowie chcą ze sobą walczyć... Można się było tego spodziewać, że to się tak skończy. Jednak, po ich ostatniej walce wiedziała, że będzie tutaj dużo ognia, a młoda kunoichi niezbyt chciała dostać, gdyż płomienie źle wpływają na cerę. Tak więc, trzeba było coś zrobić... Jedynym który przeszkadza w pokojowym rozwiązaniu tego wszystkiego jest ten samuraj, więc trzeba go usunąć. Tak, to jest to !!
Tasogare zbliżał się do Eri, a z nim kilka ognistych pocisków wystrzelonych przez Hidariego. - Ci faceci... wszystko muszę robić sama... Powiedziała pod nosem, po czym ona i jeden klon zniknęli w ziemi, a dwa pozostałe pobiegły frontalnie na samuraja, unikając przy okazji ognistych pocisków. Dzięki zasłonie jaką zrobiły klony czerwonookiego, shogunista nie powinien zauważyć tego sprytnego manewru. Dalszy plan był prosty, dwa klony mają zaatakować katanami frontalnie i zająć przeciwnika, w tym czasie dziewczyna i jej ziemna podróbka wyjdą na plecach przeciwnika i także zaatakują katanami. Kiedy już zwiążą go walką i unieruchomi, przyjdzie czas na sprytne zagranie. Prawdziwa Eri szybko wystrzeli ognisty strumień prosto w korpus przeciwnika, tak żeby skutecznie go unieruchomić...

Spoiler:


Chakra :
Eri: 2100 - 80 - 80 - 80 = 1860
Klon 1 : 300 - 80 -80 = 140
klon 2 : 300
klon 3 : 300
 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 18:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Gdzieś na szlaku transportowym Oto-Konoha

Postprzez Uchiha Hidari » 25 maja 2016, o 12:43

Hidari zaatakował z całą swoją siłą. Chciał to zakończyć jak najszybciej, Bił się jednak z myślami, czy aby nie zamordować samuraja i dopełnić swój plan ucieczki już teraz. Nie chciał ciągle tego robić. Jeszcze nie został tak zmanierowany przez świat shinobi, aby dopuścić się tak ekstremalnego czynu. Poza tym wiedział, że Ray nie jest tacy jak inni samurajowie. Postanowił kontynuować udział w tym przedstawieniu.

Uchiha był jednocześnie zdziwiony tym, że jego kuzyn nie odpowiedział w żaden sposób - ani ofensywą, ani wyszukanymi unikami. Ruszył jednak do swojej towarzyszki, licząc przy tym że kule ognia wtedy go oszczędzą. Hidari chciał zablokować jego ucieczkę i posłać Bakuhatsu wprost na drogę, po której zmierzał do Eri. Jeżeliby się zatrzymał, kule najpewnej dorwałyby go. Jeżeli nie - oberwał by dosyć silną eksplozją.
- Patetyczne. Będziesz zasłaniał się teraz ciałem twojej towarzyszki? Może lepiej dla Ciebie będzie porozmawiać, aniżeli się ośmieszać w walce? - Hidari nie przerwał ataku, bo nawet nie mógł jak - kule ognia Onidoro miały jasno określony cel ataku na Tasogare, a on sam nie mógł nimi kierować w żaden sposób. Próżne były nadzieje jego kuzyna, że powstrzyma on atak - Hidari teraz mógł tylko patrzeć jak 20 kul ognia atakuje Tasogare.

Jednocześnie zauważył, że 2 postaci Eri ruszyły do ataku na nic nie spodziewającego się (chyba) Raya, a dwie kolejne ruszyły wprost na niego z katanami. Hidari chciał rzucić ostrzeżenie, ale się wstrzymał.
- Kurwa, stop. Porozmawiajmy, mówię ostatni raz. Eri, obezwładniaj samuraja, a ja Taso! - rzucił biegnąc. Nie chciał bronić dalej tego posążku, ale także nie chciał, aby Ray został zabity - a dopóki tego nie wypertraktował, nie mógł rzucić broni. Nie miał zresztą pewności, że przeciwnicy go wtedy we dwójkę nie zabiją. Nie miał żadnych podstaw by tak nie sądzić. Nie miał już siły dalej tego ciągnąć; był lekko zagubiony. Uczucie strachu, niepewności i zarazem sama obojętność wobec posażku nie pozwalały mu w sposób konkretny działać. Nie chciał nikogo tu zabijać, lecz zdawało mu się że ciąży na nim jakieś przeklęte fatum, które go do tego zmusza. No i pierwszy raz ograniczenia jego sharingana dały się we znaki.

Hidari zaczął jednak dalej kontynuować swoje skracanie dystansu, aby obezwładnić Tasogare, któremu w żadnym aspekcie ufać nie mógł, a który był tu jak na razie pierwszym agresorem. Liczył, że kule ognia skutecznie go wyłączą z dalszej walki.
Nie wiedział nawet czemu poprosił o obezwładnienie nieznaną mu Eri - po prostu czuł, że będzie to najlepsze rozwiązanie. Wtedy będą mogli w końcu porozmawiać. Hidari wyciągnął katanę i ruszył z całą prędkością na Taso. Jeśliby jakkolwiek jednak uniknął kul i próbował odpowiedzieć techniką, Hidari zripsotowałby to szybko swoim ulubionym jutsu Gokakyu no jutsu. Teraz uważał się za znacznie lepszego w katonie, dlatego wierzył że wygrałby ponownie to starcie.

Spoiler:





Always watchin'
 
Posty: 123
Dołączył(a): 19 lut 2016, o 15:48
Ranga: Chūnin

Re: Gdzieś na szlaku transportowym Oto-Konoha

Postprzez Shinigami » 26 maja 2016, o 12:21

Wszystko przyspieszyło, a w największych tarapatach znalazł się Uchiha Tasogare. Chłopak został zaatakowany pociskami ognia i by je uniknąć postanowił ruszyć w kierunku swojej towarzyszki, liczył, że jej Hidari zaatakować nie będzie chciał. Liczył i się przeliczył, bowiem nawet nie wiedział, że drugi Uchiha nie może kontrolować swoich tworów. Znajdując się siedem metrów od Eri, Tasogare mógł poczuć problem. Dwie z czterech postaci Eri zniknęły w ziemi, a dwie kolejne odbiegły od naszego bohatera i z zamiarem ataku ruszyły w kierunku samuraja. To nie koniec niespodzianek dla naszego Tasogare. Hidari nie zamierzał dawać mu forów - wypuścił kolejny ognisty atak,który miał za zadanie przeciąć drogę naszego Uchihy. Sytuacja Tasogare w chwili obecnej wyglądała tak: biegł po linii prostej w kierunku odbiegającej Eri, za moment nowy pocisk ognia przetnie mu drogę, zatrzymać się chłopak nie może, bowiem wtedy ogniste głowy go dopadną - a stanie się to maksymalnie za trzy sekundy, jeżeli chłopak nic nie zrobi. Jest problem i to duży, a pytanie jedno - czy Tasogare sobie z tym atakiem poradzi? Na domiar wszystkiego, Hidari zaczął bieg w kierunku Uchihy, zaraz za swoimi ognistymi pociskami, dzieliło was już teraz dwanaście metrów.

Eri znajdowała się pod ziemią wraz z klonem, użyła nawet techniki przyspieszonego podróżowania, w chwili obecnej od samuraja dzieliły ją trzy metry (jesteście jeszcze przed nim, nie na tyłach). Klony wysłane po powierzchni znajdowały się w odległości pięciu metrów od samuraja. Ray jednak doskonale zdawał sobie sprawę z nadciągających przeciwników. Zachowując obronną postawę, póki co pozostał w miejscu. Jedynie jego katany (teraz miał dwie w ręku) uległy zmianie. Pokryła je niebieska aura.


Kolejność: Jak wcześniej, musiałem trochę skrócić wasze działania, stąd taki werdykt, a nie inny.
Obrazek
 
Posty: 1578
Dołączył(a): 13 kwi 2015, o 23:29

Re: Gdzieś na szlaku transportowym Oto-Konoha

Postprzez Uchiha Tasogare » 27 maja 2016, o 08:14

No to Taso był brzydko mówiąc w dupie. I tak zaraz dostanie jednym pociskiem albo drugim. Kolejna przegrana z Hidarim co? Teraz jednak nie ma czasu nad rozważaniem nad takimi sprawami. Młody już wiedział, że oberwie jakimś pociskiem. Nie ma bowiem drogi ucieczki. Przynajmniej on nie zna takiego sposobu. Skoro ustalone jest, że młody i tak nie ucieknie od żadnego pocisku spróbował wykonać swoją ulubioną technikę ucieczki. Zatrzymał się tak , aby nie dostać wybuchową techniką, wyciągnął - jak najszybciej tylko mógł - swój fuuma shuriken, cisnął nim w miejsce, gdzie nie znajduje się żadna ognista technika i zaczął błyskawicznie wykonywać pieczęcie podstawowej podmiany. Czy to się uda? Zobaczymy. Jeśli to nie Taso będzie zdany na los napisany ze strony Hidariego. Gdyby tylko udało się podmienić z shurikenem...
Obrazek
 
Posty: 241
Dołączył(a): 27 sty 2016, o 00:13
Ranga: Genin

Re: Gdzieś na szlaku transportowym Oto-Konoha

Postprzez Uchiha Hidari » 28 maja 2016, o 16:16

Hidari pamiętał doskonale swoją poprzednią walkę z Tasogare. Kiedy skracał dystans, jego wzrok wbity był w swojego kuzyna, który miał teraz nie lada problem. Nie znał prawdopodobnie żadnej techniki dotonu, nie miał obudzonego kekkei genkai, a więc... najprawdopodobniejszym scenariuszem ucieczki dla Taso było użycie tej samej sztuczki, co podczas egzaminu na chunina.

Hidari zatrzymał się, gdy już był około 8 metrów od przeciwnika, a następnie chcąc udaremnić próbę ucieczki za pomocą podmiany, zaczął składać kolejne pieczęci. Nie musiał martwić się o frontalny atak ze względu na kule Onidoro, a jedynie o fuuma shuriken, który mógł wylecieć z dłoni Tasogare. Dzięki sharinganowi mógł przewidzieć dalsze posunięcia; co prawda nie był do końca przekonany, czy młody genin zdoła w porę wyciągnąć shuriken, wyrzucić go, a następnie wykonać aż 5 pieczęci - bo w końcu miał jedynie maksymalnie trzy sekundy - lecz wolał przygotować się na wszystko. Miał dogodną pozycję, aby wykonać własnie teraz szach-mat. Nie chciał bowiem bezmyślnie wykonywać techniki, a chciał pierw poczekać i oszacować na chłodno, czy Taso jest w stanie wykonać całą akcję przed dosięgnięciem go przez kule ognia, które zapewne przerwałyby całą technikę. Przy prawdziwym Hidarim pozostaje tylko 5 klonów, reszta dołącza do tych, którzy mają przeszkadzać Taso.

-> Wiedział, że obaj wykonują pieczęci w mniej więcej tym samym czasie, dlatego postanowił zsynchronizować czas jego podmiany z czasem podczas którego fuuma shuriken znajdowałby się w ogniu:
- Katon: Endan - Hidari mógł przewidzieć trasę shurikenu, a tym samym nie pozwolić Taso na wykonanie podmiany - chyba, że byłaby to podmiana w ogniach katonu, który miał pokryć trasę samego shurikenu (Taso nie określił dokładniej gdzie go wyrzuca, więc zdaję się na MFa).

-> Jeżeli jednak sharinganem dopatrzy się braku podmiany na czas, pomimo wykonania pieczęci, nie wykunuje jutsu, a chwyta ponownie katanę i biegnie obezwładnić samego Taso, przykładając mu tym samym ostrze do gardła.

Spoiler:





Always watchin'
 
Posty: 123
Dołączył(a): 19 lut 2016, o 15:48
Ranga: Chūnin

Następna strona

Powrót do Oto no Kuni - Kraj Dźwięku

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron