Wioska Dezāto

Jedna z pięciu wielkich krain zwana Krajem Ziemi. Panuje tu umiarkowany klimat, podobny do Kraju Ognia jednak z częstszymi opadami śniegu. Tereny tej krainy to w większości góry i lasy (iglaste i liściaste). Tutejsza ukryta wioska to Iwagakure no Sato, pod dowództwem Tsuchikage. Walczą dla niego potężni shinobi, w tym użytkownicy niezwykle silnych Kekkei Genka oraz Kekkei Tōta.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Wioska Dezāto

Postprzez Nakano Hiroshi » 20 wrz 2020, o 19:44

Obrazek
Dezāto to mała wioseczka, która słynie najbardziej z eksportu dango do Iwagakure no Sato oraz pobliskich wiosek. Znajduje się ona około 4 godziny marszu od bramy Iwy. Tylko tutaj można zakupić ich specjał Dorayaki, lepszych nie znajdzie się nigdzie w kraju Ziemi! Sama wioseczka była dosyć mała i otoczona lasem oraz łąkami, ale w stylu Iwy - było więc zielono, ale kupa kamieni niewątpliwie przeważała.
W wioseczce poza domami mieszkańców i kilkoma cukierniami, znajdował się sklep z różnym pożywieniem, mały targ z różnymi dobrami w samym centrum wioski oraz knajpka, która sąsiadowała z targiem - głównie podawano w niej jednak herbatę. Na uboczu wioski znajdowała się karczma dla podróżnych o nazwie 永固城 (Ba sing se) - była ona jednak oddalona od centrum wioski o dobre 10 minut.
Obrazek
|| If you lose, you can still get up. ||
|| If you stop, then it will be over. ||
|| KP || PD || PN || Bank ||
|| MK: Haru, Hayato ||


Prowadzone wątki 3/3:

Spoiler:
 
Posty: 208
Dołączył(a): 25 cze 2020, o 22:31
Ranga: Chūnin

Re: Wioska Dezāto

Postprzez Yōgan Shion » 25 wrz 2020, o 03:08

Pudding wydawał się być nieco zestresowany całą tą sytuacją... ale Shionka kompletnie nie połączyła faktów, że ma to jakiś związek z jej natrętnym gadulstwem czy chęcią mordu Kyoukiego. Wytłumaczyła sobie, że na pewno ma to związek z wyjściem poza wioskę i tym, że poza murami czyha na nich masa niebezpieczeństw - w końcu była shinobi a nie jakimś psychologiem, który od razu potrafił załapać w lot, co ten drugi myśli i czuje.
- Ugh, serio myślisz, że twoje fistaszki robią na mnie wrażenie? No dobra... może trochę robią. Ale jestem w stanie wziąć je na klatę!- oznajmiła pewnym siebie głosem, podnosząc dumnie głowę. Co on sobie, kurczę myślał?
- Dokładnie tak paniczu Budyniu, mordować! Nic się nie bój, sklepiemy każdego, kogo tylko wskażesz palcem! - dosyć teatralnie podskoczyła do Kyoukiego i zarzuciła mu rękę na ramię, pokazując że są zgraną ekipą i zabijania się nie boją. Kątem oka zerknęła na Kagami, starając się posłać jej porozumiewawcze spojrzenie... ale znając naturę dziewczyny, najpewniej była bardziej przerażona niż sam Paniczyk Budyń. Ugh. Wychodzi na to, że będą musieli odwalić całą robotę za nich.

Nie bardzo rozumiała, czemu dzieciak postanowił trzymać się blisko Pszczółki - ale nie zamierzała mu w tym przeszkadzać, nie czuła się urażona. Po prostu szła obok Kyoukiego i gadała. I gadała. I gadała...
- Mówiłeś o gorących źródłach, co nie? - zagadnęła nagle chłopca. - O kurde, nigdy w takich nie byłam. Ogólnie to nie mam problemu z gorącą wodą i lubię wygrzewać się w kąpieli, więc aż wstyd, że jeszcze nie odwiedziłam żadnych gorących źródeł. Ponoć w jednej dzielnicy klanowej u nas w Iwie mają fajne... ale kurde, nie pamiętam której, muszę sobie przypomnieć. Aaa, wspominałeś coś jeszcze o dango, prawda? Uwielbiam dango! To co wy na to, by jak już zamordujemy kogo trzeba podskoczyć i kupić trochę? - gadała. I gadała...
- Hej, właśnie! Czas na żarcik! - przystanęła na moment i wygrzebała z plecaka książkę z dowcipami, by zaraz to zarzucić go ponownie na plecy i trzymając tomik w ręku, kontynuowała marsz.
- Dlaczego taboret ma depresję? - zagadnęła, zerkając po wszystkich tu obecnych, jakby oczekiwała odpowiedzi na bardzo ważne pytanie.

Spoiler:
Obrazek
Spoiler:
MK: Yamanaka A.
 
Posty: 97
Dołączył(a): 23 lip 2020, o 17:58
Ranga: Genin

Re: Wioska Dezāto

Postprzez Kamizuru Kagami » 27 wrz 2020, o 00:41

Każdy wie jak Kagami reagowała na fistaszki Kyokiego, oraz jego troskę - każdy już to wie.
W tym wszystkim była jedna rzecz która dziwiła Kagami. Była dość cicho i słuchała, a to pozwoliło jej wyłapywać szczegóły które, albo się nie zgadzały, albo w inny sposób budziły wątpliwości. Niezbyt wiedziała co chłopak miał na myśli w związku z obecnością jego dziadka na miejscu... Nie zgadzało się to z tym co przekazano im w zwoju... Choć to mogła być zwyczajna pomyłka, a radar Susu-chan był zwyczajnie błędny i pokazywał false positive. Ale hej, Pudding zdecydował się przemówić i to właśnie do niej, a ta... Nie była na to zupełnie gotowa. Mimo to, sama się przedstawiła więc nie było nic dziwnego w tym, że odpowiedział. Informacja o gorących źródłach zadziałała na nią jak klapki na oczy... Czy ich zadaniem była eskorta Puddinga właśnie w tamto miejsce?


Wszystko jakoś by funkcjonowało - gdyby fistaszki znów nie przejęły nad Kyoukim kontroli, oświadczenia o straszliwych mordach jakich chciał ów chłopak dokonać rozbrzmiewały - nie tylko w głowie Puddinga, ale i w uszach Kagami również. Rozumiała jego reakcję doskonale, ale niezbyt wiedziała dlaczego schował się akurat za nią, przecież nawet nie mogłaby go obronić, nie była silna, ani odważna – Chowanie się za mną... Nie jestem... — Nie dokończyła, ugryzła się w język i nie wypowiedziała ostatniego słowa. Mówiła też cicho i przez szalik więc pewnie i tak nikt tego nie usłyszał...


Temat pojawiającej się kąpieli był ciut krępujący, każdy lubił się wygrzewać, ale teraz była zima, oni byli na misji, czy to było właściwe by o tym myśleć? – yyy... No ja yyyy... Nie powinniśmy o tym myśleć jak już wrócimy? — Odniosła się do kwestii gorących źródeł, które ponoć były gdzieś tutaj, w wiosce. Oczywiście już ruszyli, a Shionce buzia się nie zamykała, dlatego Kagami jedynie przytuliła swoją pszczołę i szła, ot razem z nimi - rozmyślała nad tym w co się wpakowała i jak dużo będzie to ją kosztowało. Kwestia taboretu mającego depresję była pytaniem na które nie znała odpowiedzi i liczyła, że ktoś jej udzieli nim przyjdzie jej kolej na udzielenie takowej.



Spoiler:
- Mowa -- Myśli
Miodek

Kai, Kaede

A misyjek to nie robię.
 
Posty: 70
Dołączył(a): 2 wrz 2020, o 20:44
Ranga: Genin

Re: Wioska Dezāto

Postprzez Kurogane Kyōki » 27 wrz 2020, o 09:16

Fistaszkowy chłopiec był w stanie od chłopaka dosłyszeć jedynie fakt, że tam pomagał dziadkowi w jakichś gorących źródłach? Gorące źródła, hę?... Tutaj można było sobie wyobrazić jak nad głową Kurogane zaczęła wytwarzać się mini-chmurka, przedstawiająca go siedzącego zanużone w takich źródłach z zadowolonym uśmiechem na twarzy. Na tą myśl, nie mógł nie kiwnąć parę razy. Jak najbardziej, tak to będzie wyglądało po wykonanym zadaniu. Chwila relaksu. A potem ta chmurka zwana jego myślami się trochu zmodyfikowała, i sobie ich drużyna NGI razem siedziała zanurzona i zadowolona. Ahh... piękna sprawa, piękna. Gorące źródła to było jednak to, nawet taki psychol jak on musiał to przyznać. Ciekawe czy parudniowy pobytek w nich wliczał się w koszta misji... nah, na pewno się wliczał. A jak nie, to Kyoki już ich przekona żeby zaczął.
-Haha! Jeszcze zobaczymy czy jesteś w stanie je znieść w gorących źródłach! - zaśmiał się, nie widząc szans żeby była w stanie ona znieść jego epickość. No bo, mimo tego jak bliska była najbardziej epickiej osobie numer 2 jaką znał, bo on był numer 1 oczywiście, tak miała jeszcze długą długą drogę do jego poziomu. Jeżeli będziesz w stanie przetrwać jego fistaszkowy atak, to definitywnie chłopak będzie mógł zaoferować jej pożyczenie nazwiska! Nie żeby już tego nie zamierzał zrobić. W końcu się umówili a ona i tak zasługiwała być bardziej taką Kurogane niż jakąś tandetną Yogan. Na samą myśl chłopak splunął gdzieś obok na ziemię, jednak raczej jego koleżaneczki nie wiedziały o co chodzi. A potem... a potem dzieciak padł w jego ramiona. Uwcześnie rzecz jasna krzycząc i prawdopodobnie raniąc uszy okolicznych osób, które do krzyków nie były przystosowane. Kurogane był. Wrzaski to było 90% jego życia. Patrząc na Shion, w jej przypadku to było raczej 100%. Kurogane nie wiedział czy współczuć czy nie, więc ostatecznie zrobił to co robił najlepiej. Przestał myśleć i kiwnął energicznie głową w zgodzie z Shionką. No, takie było ich zadanie. Sklepać każdego kogo wskaże palcem. W sumie to zignorował tą rękę Shionki, bo on też naruszał przestrzeń osobistą ludzi jak mu się podobało. Co by miał się przejmować bliskością takiej Shionki? A no właśnie, już bardziej bliskość Puddinga czy jak on tam miał go przejeła. Zniesmaczyła. Trochę go po twarzy poklepał, co by się ocknął.
- Moshi moshi?... - ćwirk ćwirk ptaków bo im się pudding nie obudził. Westchnął ostatecznie zirytowany. - Cholera, kobiety to mi już padały w ramiona ale dzieciaki jeszcze nie.
Tak dokładnie NIE było bo w sumie to w ramiona mu padały tylko osoby które tak doszczętnie pobił, że już nie miały wyjścia niż się przewrócić. A on był akurat obok. Takie sytuacje jednak się nie liczyły, bo to takie troche chujowe padanie w te ramiona jednak.

Jak już się ich księżniczka ocknęła, schowała się natychmiastowo za ich lustereczkiem. Hmm... mieli fistaszka, lustereczko, księżniczkę i... tutaj wzrok zatrzymał się na chwilę dłużej na gorącej, lawowej kobitce. Hmmmmmm...
- ...wiedźma? - ostatecznie zasugerował totalnie bez kontekstu dla nich, jednak jego wzrok był definitywnie skierowany na twarz Shionki. Co by to wiedziała, że mu w sumie o nią chodzi. Też mu się zdawało że coś tam lustereczko gadało jak tak patrzył na jej twarz, ale że miała ją zakrytą w 99% - no, może nie ale tak - to nic nie zrozumiał. I nie był pewien czy nawet coś mówiła. Co więc zrobił. A no, olał i zostawił to jako wymysł jego psychopatycznej wyobraźni.

Jedno było pewne. Dzieciak definitywnie trzymał się od niego z daleka. Czy jakoś to ruszało fistaszka? Nie. Mało kto był wstanie wytrzymać jego epickość, to też, nie było to nic dziwnego. I tak, trochę jego respekt zdobył. Zazwyczaj ludzie uciekają, a ten tylko trzymał się od niego kilometr dalej. Całkiem silny musiał być ten cały Joint... nie, chyba nie tak się nazywał. A, walić. Szczegóły niech pozostaną szczegółami, bo one nigdy w jego głowie zbytnio nie siedziały. Zwyczajnie więc Kurogane szedł trochę z przodu, co by być pierwszym na ewentualną klepę, to też Joint musiał jakoś ich prowadzić idąc bardziej z tyłu. Proste? No jaha. A potem.... Shionce odpaliła się Shionkowość, znaczy gadatliwość w wykonaniu Shionka bo chyba tylko ona była taka popierdo... uhh, nietypowa. A że specjalnie co robić nie miał, bo ostatecznie nie powiedziano mu jeszcze komu ma naklepać, to sobie słuchał co tam gadała. O tym że nigdy w takich źródłach nie była, że lubiła się wygrzewać i że niby to w Iwie mieli fajne. A no, coś tam mieli. Była w nich nawet. Ale też nie pamiętał gdzie one były, to może lepiej było się nie wychylać. Dango? Kogo obchodziło jakieś dango?
- Walić dango. Dobre mięcho tam oferują chociaż? - zapytał, bo wiadomo co było najlepszym żarciem jakie można było zjęść. Mięcho. A jak nie znajdą mięcha, to sobie sam je weźmie... skądś. Może tylko ludzkiego kraść nie będzie, chociaż takie wgryzanie się w kogoś i odrywanie kawałków ciała... ahhhh, WILD! Kurogane lubił! Na pytanie Kagami, machnął jednak ręką. - Co ty gadasz lustereczko. Kiedy tylko będzie najbliższa okazja, wskakujemy wszyscy razem do gorących źródeł. Nie ma co czasu marnować, na jakieś myślenie. - tak, ostatnie słowo było powiedziane trochę z odrazą. Ble. Po co to myśleć o takich prostych rzeczach? Jest gorące źródł, masz ochotę, wbijsz. Tak działało życie Kurogane, chociaż różnie się to dla niego kończyło. Czasem butem w twarz, czasem... niczym? A czasem kończyło się sucharem Shionki, nad którym ponownie pewnie jako jedyny rozmyślał.
- Bo go połamano? - on to w sumie taborety łamał czasami, jak się wkurzał i nimi miotał.

Spoiler:
 
Posty: 55
Dołączył(a): 8 cze 2020, o 13:48
Ranga: Genin

Re: Wioska Dezāto

Postprzez Nakano Hiroshi » 29 wrz 2020, o 02:37

~ Wyzwanie Stawowego Mędrca ~
(C) Kagami & Shion & Kyōki
21/?

Biedny Pudding caly czas chował się za Kagami, nie mając najmniejszego zamiaru się pokazywać zbytnio reszcie grupy. Wciąż był mocno wstrząśnięty słowami Kyokiego, który to od razu chciał mordować ludzi. No co za kompletny brak manier, mógł chociaż najpierw znaleźć przeciwnika zamiast dzieciaka straszyć. Mimo wszystko ich droga zdawała się być w miarę spokojna, a sam Budyń zaczął się uspokajać.
- Nie... n-nie jesteś s-straszna - zająkał się, tłumacząc Kagami, dlaczego ukrył się za nią. Nie wyglądało to na to, że zamierzał przestać w najbliższym czasie. Ot, czuł się pseudo-bezpiecznie za geninką, która broniła się bojową pszczółką - to plan na życie był normalnie! Niemniej jednak wychodząc z wioski, panicz zdawał się lekko uspokajać po przerażeniu zaserwowanym przez młodego Fistaszka. Starszy z nich zapewne wciąż balował ze swoimi znajomymi i kobitą, marudząc że mu syn nawiał z imprezy na misję jakąś. No jak tak mógł, ten zły Kyoki?

- H-huh? - odwrócił się w stronię Shionki, aby zaledwie zdążyć skinąć głową nim ta poszła na kolejny monolog, bo najwyraźniej nie miała czasu dać mu odpowiedzieć przed prowadzeniem konwersacji samej ze sobą. Aż tak chciała porozmawiać z kimś na swoim poziomie intelektualnym, że innym nie daje mówić? - Dzia-dziadek prowadzi go-gorące źródła w Iwie... Jesteśmy sp-spokrewnieni z klanem Sa-sabataya, wiesz - wyjaśnił szybko, gdy ta wzięła oddech, akurat wspominając o tym samym miejscu, które chłopiec uczył się prowadzić, aby kiedyś przejąć fuchę po swoim staruszku. - Stawowy mędrzec cza-czasem też zagląda, miły p-pan. Dzi-dziadek go lubi - dodał po chwili, tylko kiwając głową na słowa o dango. Zaledwie sekundę później zbladł, wyglądając jakby znowu miał zemdleć - akurat gdy ponownie zaczęła się rozmowa odnośnie mordowania. No ileż można? W tym samym momencie Shion miała wrażenie, że ich grupa jest obserwowana, a do samej wioski zostało im jakieś 2 godziny drogi. Czyżby ktoś miał im zagrozić? Niestety reszta drużyny chwilowo nie miała żadnego pojęcia o instynkcie dziewczyny - ot, szli sobie dalej jakby nigdy nic.
- Żarcik? - młodziak nagle odzyskał kolorów i spojrzał na nią z radosnymi iskierkami w oczach. Po usłyszeniu żartu uśmiechnął się szeroko, ale z lekkim rozbawieniem. - Bo nie ma oparcia! - zakrzyknął, śmiejąc się lekko. - Ale mam lepszy! Jak nazywa się kot, który leci?
W całym tym zamieszaniu, Budyń najwyraźniej zgubił swoją nieśmiałość, przestając się jąkać na chwilę. A wszystko przez suchary!

Szybki edit: Kyoki też ma ten instynkt, więc masz to samo uczucie co Shion - nie zauważyłem twojego atutu, mój błąd!
Obrazek
|| If you lose, you can still get up. ||
|| If you stop, then it will be over. ||
|| KP || PD || PN || Bank ||
|| MK: Haru, Hayato ||


Prowadzone wątki 3/3:

Spoiler:
 
Posty: 208
Dołączył(a): 25 cze 2020, o 22:31
Ranga: Chūnin

Re: Wioska Dezāto

Postprzez Yōgan Shion » 7 paź 2020, o 00:53

Z jakiegoś powodu dzieciak wolał chować się za Kagami, która zdecydowanie nie miała ochoty się bić - w przeciwieństwie do Kyoukiego i Shion, którzy od samego przejścia przez wielką bramę byli gotowi do sklepania kogoś. W końcu dostali misję, która była czymś więcej niż pilnowaniem rozwydrzonych dzieciaków, prawda? Musiała zatem mieć choć minimalny wątek obicia komuś mordy... prawda? Eh, nadzieja matką głupich.
Nie zaczaiła, że dzieciak zdawał się ich obawiać... w końcu byli tu dla jego ochrony, tak? A on musiał o tym wiedzieć, że jeżeli są tu żeby go chronić, to raczej on nie będzie tym, którego sklepią... bardziej sklepią kogoś, kto będzie chciał sklepać jego. Przecież to oczywiste! Dlaczego Budyń na to nie wpadł?
- Że co proszę? - uniosła brwi, jakby nie do końca kontaktując, gdy Kyoś postanowił rzucić pewnym, dosyć obraźliwym określeniem. Zmrużyła oczy, z trudem powstrzymując swój wybuch - na szczęście jej się udało, dzięki czemu mogli wyruszyć w pełnym składzie i bez większych opóźnień. Jedyne co, na odchodne rzuciła mu ostrzegawcze, pełne wzburzenia spojrzenie.
- Ty. Ja. Załatwimy to jak będziemy sami. - warknęła, mając oczywiście na myśli nic innego jak pojedynek. Czy to na arenie, czy na polu treningowym... obojętne. Spiecze mu dupsko tak, że się nie pozbiera. Smażone fistaszki, komu, komu? Dziś promocja, dwa w cenie jednego!
Dosyć szybko zapomniała o tej zniewadze i zaczęła sobie nawijać. Jedną z najbardziej niewyjaśnionych rzeczy we Wszechświecie, tuż obok weny i pomysłów Jelenia, była nadprzyrodzona zmienność nastrojów Shionki. Łatwo było ją urazić, ale równie łatwo wybaczała (nie zapominała! I tak go sklepie), dzięki czemu jej dobry humor szybko wrócił na swoje miejsce.
No więc sobie gadała, gadała. Rzadko kiedy ktoś dawał radę nadążyć za jej monologiem, więc w sumie przyzwyczaiła się do tego, ze najczęściej jej nawijka nie spotykała się z żadną odpowiedzią.
- Klan Sabataya ma swoje gorące źródła? O jaaa, poważnie? Stawowy Mędrzec? To jakiś człowiek? Bo brzmi dziwnie. Ale musi być strasznie mądry, skoro jest mędrcem, co nie? Kyouki mógłby być Orzechowym Mędrcem. W końcu Mędrzec Zajebistości jest zajęty, przede mnie oczywiście. A Ty, Kagami? Miodowy? - nawijała sobie dalej. Słysząc jak Budyń bezbłędnie odpowiada na jej żart, roześmiała się głośno i uniosła dłoń w charakterystycznym geście zbijania piątki.
- Ha, wiedziałam, że są z Ciebie ludzie! A Ty Kyo-kun, sam jesteś połamany. Ale byłeś blisko.- kiwnęła z uznaniem głową. W międzyczasie zaczęła zastanawiać się nad odpowiedzią na kolejną zagadkę.
- Uhuh, tego nie znam. Hm... OdlotoKot?- wypaliła, wyraźnie intensywnie zastanawiając się nad odpowiedzią. Zmarszczyła lekko brwi, gdy jej szósty zmysł uruchomił syrenę alarmową w jej głowie. Zmarszczyła brwi, nie zamierzając wykonać żadnych gwałtownych ruchów, które wzbudziłyby panikę - położyła dłoń na kaburze, w razie potrzeby gotowa sięgnąć po spoczywająca tam broń. Zerknęła to na Kamizuru to na Kurogane - może oni mieli podobne uczucie? Zmierzyła wzrokiem idącego obok Kagami Budynia, by ustawić się po drugiej jego stronie - tak, by dzieciak szedł jako środkowy.
- Kyo-kun, co Ty na to, żeby iść z przodu?- zagadnęła go nagle.


"Zgodnie z decyzją administracji, smok Homura znalazł się w ciele postaci Yōgan Shion. Gracz nie jest świadom obecności smoka we własnym ciele, zauważa jednak gwarantowane startowe bonusy."
Spoiler:
Obrazek
Spoiler:
MK: Yamanaka A.
 
Posty: 97
Dołączył(a): 23 lip 2020, o 17:58
Ranga: Genin

Re: Wioska Dezāto

Postprzez Kurogane Kyōki » 8 paź 2020, o 07:35

Chłopak obserwował tak przez chwilę to ich mniejszego, nowego towarzysza który to przed nimi się schował. Tego się obawiał. Najlepsze Geninki Iwy jakimi były Kagami i Shion były chociaż w stanie wytrzymać potęgę jego fistaszków kiedy te był przykryte, ale młody chłopaczek? Nie... dla niego było jeszcze zbyt wcześnie, definitywnie. Taka oto prosta i mądra myśl przeszła przez umysł Kyoukiego, który to dodatkowo kiwnął mądrze głową, jakby potwierdzając swoje myśli. Ostatecznie, Kurogane zamierzał i tak sklepać wszystkich na ich drodze. Maluch raczej by nie brał w tym udziału - chociaż może by mu tak trening z mordowania przeprowadzić? Hmm... To była myśl, której nastoletni genin nie miał. No bo, to oznaczało mniej mordowania dla niego. A chciał mordować jak najwięcej aby pokazać swoją zajebistość. I walki był fajne. To też, nie zamierzał tego Budynia dopuścić do bitki. Shionka pewnie sama się wepchnie, a Kagami... rzuci pszczółką. Taki był ich plan bitewny, definitywnie. Jego ojczulek mógł mu tylko zazdrościć tak świetnej misji w tak zacnym towarzysztwie. Biedaczek mógł tylko imprezować z innymi 40-latkami, chociaż... detale tych imprez lepiej żeby pozostały nieznane dla zewnętrznego świata. Tyle to nawet Kyo wiedział.

Shionce chyba nie pasowało określenie jakiej dla niej znalazł. Nie... to nie było tak. Kurogane przywalił pięścią w otwartą dłoń, już rozumiejąc.
- Wiedziałem że Ci się spodoba. Już nie mogę się doczekać naszych zabaw, HAHAHA! - zaśmiał się głośno, rzecz jasna mając na myśli walkę. No bo, o czym innym on mógł myśleć?... No dobra, o wielu rzeczach. O imprezach, o dziewczynach, o zabawach PEGI 18 po imprezach alkoholowych... ale to wszystko nie z Shionką. Nie nie, z nią to tylko klepa i wymienianie się nazwiskami. Taka oto była ich dziwna relacja. Cieszył się jednak, że przydomek wiedźmy jej pasował. Będzie musiał go częściej używać. Ah, już chłopak nie mógł się doczekać ich pojedynku. A może by tak teraz go zacząć?... Hmmmmm...

Ostatecznie ta myśl nie miała zakończenia. A raczej miała. Dość nagłe. Zwyczajnie sobie znikła bo Kyouki skupił się na jakimś normalnym kamyku na ich drodze. A potem o gorących źródłach dalej było gadane.
- No, i wszystko jasne! Lustereczko, Wiedźmo, mordujemy bandytów a potem leci do źródeł. - też zaczęli coś gadać o mędrcach. A że mędrcy to zazwyczaj osoby które jakoś bardziej myślały, to on się do nich nie zaliczał. Chociaż Shionka nazwała go jakimś orzechowym mędrcem. Spojrzał na nią karcąco. - Fistaszkowy. Fistaszkowy Mędrzec, jak już chcesz takie głupie tytuły przypisywać. W końcu, po co być mędrcem jak można być jak ja, Bogiem?
Zadając to pytanie, wzruszył ramionami i prychnął. Co to za degradacja była, nie wiedział. Spodziewał się czegoś więcej po kunoichi, jednak musiał pamiętać że mimo swojej epickości w porównaniu do innych ziomulek w jej wieku, dalej brakowało jej do jego poziomu. Niestety, ale Kurogane był pewien że jeszcze zrozumie jak żyć. Wystarczy że zamienią się tymi nazwiskami i wpadnie do niego na chwilę do domu... wtedy otworzą się przed nią wrota Babilonu i ujrzy prawdę świata, którą to już Kyouki poznał. HAHAHAHAHA!

- Pff... oczywiście że moja odpowiedź była lepsza. Połamana to zaraz ty możesz być. - powiedział zakładając rękę na rękę trochę obrażony i splunął gdzieś obok na ziemię. Co by to pokazać, jak bardzo był badassem któremu nie powinni tak podskakiwać. Już i tak na zadziwiająco wiele pozwalał tej kunoichi, która to zwyczajnie raz mu jedzenie dała. Z drugiej strony, obietnica klepy to była cenna rzecz. Nie można jej tak zwyczajnie traktować jak wszystkie inne. Wniosk był więc jeden. Trzeba Shionce wklepać bardziej niż wszystkim innym. Na żart ze strony chłopczyka, odpowiedział wręcz znudzony widząc jak bardzo noobski był.
- Kotlet... nie, czekaj... Kotlot?... - zgubił się gdzieś w połowie swojej wypowiedzi, rzecz jasna przez nagłe urwanie myśli jakie to mu się często zdarzało. Ah, walić. Te żarty nie przyzwą mu przeciwników, tak długo jak nie trafią na obrońców zwierząt co będą urażeni przez latające koty. Kurogane jednak nie mógł się nagle nie uśmiechnąć. Nie, kiedy to instynkt mu podpowiadał że będzie klepa. OSTRA KLEPA. A po słowach Shionki, ta chyba też to czuła. No wiadomo. Tacy psychole jak oni to czują krew na polu bitwy z przyszłości, kiedy sami łażą w przeszłości. Wiedźma więc przestawiła się trochę tak by chłopaka bronić i zaoferowała mu aby szedł z przodu. Uznałby że chce trochę jego boską figurę od tyłu poobserwować bo pewno jeszcze okazji wiele nie miała, ale cholera, płaszcz niezbyt na to pozwalał. W każdym razie, Kurogane od samego początku zamierzał iść pierwszy. Bycie pierwszym = byciu pierwszym do klepania się z innymi. On jednak zamiast sobie iść, zatrzymał się ciut przez ich drużynką.
-HEY HEY!~ WY TANI BANDYCI CO TO SIĘ CHOWACIE, CHODŹA TUTAJ, CHODŹTA NA ZABAWĘ!~ - zakrzyknął z szerokim uśmiechem, nie mogąc się doczekać właśnie tego momentu. Co do cholery, myśleli że będzie on się chował? HA! Dawać mu całą armię, wszystkich ich powybija i będzie jadł ich gotowane miąsko! A z gotowaniem liczył na Shionkę. Ona chyba umiała tak ludzi gotować, bo wcześniej to o spopielaniu ich gadali.

Spoiler:
 
Posty: 55
Dołączył(a): 8 cze 2020, o 13:48
Ranga: Genin

Re: Wioska Dezāto

Postprzez Kamizuru Kagami » 8 paź 2020, o 23:48

Wydawało się, że pszczółka była najmniej straszna z całej tej kompanii... Pewnie wydawałaby się nawet bardzo miła, gdyby nie wielka i pszczoła, którą ze sobą niosła. Możliwe, że Susu-chan była znacznie groźniejsza niż Kyouki, jeżeli poważniej się nad tym zastanowić. – Stawowy kto? — Zapytała, delikatnie unosząc swój głos. Wciąż skrywała twarz za szalikiem, co zapewne wyrównało głośność jej pytania do zwyczajnej. Tej, którą mówiła zazwyczaj. Nie miała pojęcia, o czym chłopak mówił. Stawowy mędrzec? I niby w czym on był taki mądry? Nie zamierzała kwestionować czyiś mądrości, bo i tytuły nie przypadały ludziom bez powodu.


Żarciki zdawały się rozbudzić młodzika. Sama Kagami niezbyt pojmowała ideę tych żartów, które chyba i młodzik rozumiał. Czyżby to był kolejny powód do poczuwania się jako wykluczona? Ten włączył się do żartów, okularnica natomiast... Pozostała pasywna. Nie miała inwencji do ich wymyślania, a i kilka które znała, wydawały się jej na zupełnie innym poziomie - nie potrafiła określić, czy lepszym, czy gorszym, od tego co było prezentowane w trakcie drogi. Kamizuru słuchała dalszych rozmów, nie wtrącając się w nie za bardzo. Wyrywna Shion zadawała wszelkie, najważniejsze pytania i tak o, Kagami mogła skupić się na notowaniu słów, które padają. Notowanie to oczywiście przenośnia, chodzi o rejestrowanie i przynajmniej pobieżne zapamiętanie, o co chodzi.


Żarty o kocie - to było coś, czego nie rozumiała, ale nie odważyła się zapytać, wyszłaby jeszcze na jakąś niemotę, a bardzo nie chciałaby zespół miał jeszcze większe powody, do twierdzenia, że nią właśnie jest. Szła, nie dostrzegając nawet zmiany mimiki na twarzy Yoganki. Zwróciła jedynie uwagę gdy zasugerowała im, że mogliby iść przodem - co stawiało Kagami i Puddinga - z tyłu. To już było zupełnie podejrzane. Niby szli razem na misję, a dla Kamizuru brzmiało to jak kolejny pretekst, by trzymać się za ręce, tak by nikt nie zobaczył, ani budyń, ani ona. Nieźle to sobie musieli przemyśleć. Może i zastanawiałaby się nad tym dalej, gdyby nie fistaszek, wypalający na całą koparę z bandytami. Była zaskoczona, cofnęła się o krok. Ścisnęła mocniej pszczółkę – D-dlaczego ich wołasz, Kyouki-san? — Nie ukrywała zdumienia w swoim głosie. Nigdy nie przeszłoby jej przez myśl, by w taki sposób wołać zagrożenie. W dodatku takie, które mogło doprowadzić ich do utraty życia, albo i zdrowia. Rozglądała się to w lewo, to w prawo. Nie spodziewała się dostrzec tego, czego zobaczyć nie należało... Pewna była jednak tego, że Kurogane, albo chce ściągnąć na nich kłopoty, albo brakuje mu rozrywki.

- Mowa -- Myśli
Miodek

Kai, Kaede

A misyjek to nie robię.
 
Posty: 70
Dołączył(a): 2 wrz 2020, o 20:44
Ranga: Genin

Re: Wioska Dezāto

Postprzez Nakano Hiroshi » 14 paź 2020, o 21:41

~ Wyzwanie Stawowego Mędrca ~
(C) Kagami & Shion & Kyōki
25/?

Większość rozmów została przez chłopca zignorowana, albo zwyczajnie młodziak udawał, że nie dosłyszał. Mimo wszystko zrobił się wyraźnie blady na wzmianki o walkach i jakimś biciu się. Fanatyczny pacyfista, czy zwyczajny tchórz?
- Mędrzec - odpowiedział budyń, zerkając na Kagami. - To główny zarządca gorących źródeł, ma siwe włosy, staruszek go uwielbia i w ogóle jest bardzo mądry i potężny! - wyjaśnił szybko, kiwając lekko głową w zamyśleniu. Więcej nie powiedział, ale można było dosyć jasno zauważyć, wracający kolor na jego twarz, Pewnie przerwa w gadaniu o mordowaniu, biciu się i ogólnej przemocy.
- Odlokot? - młodziak zerknął na Shion z niemałym rozbawieniem, po chwili wybuchając śmiechem. Nim jednak zdążył jej odpowiedzieć, Kyoki doznał geniuszu sucharowego i odpowiedział poprawnie. - Tak! Kotlot! Skąd ci się kotlet wziął, ninja-san? - zapytał budyń z lekkim uśmiechem. Zdawał się już nie bać Kurogane tak bardzo. Czyżby to była potęga sucharów? Są tak twarde, że aż rozbijają pierwsze lody?
Mimo wszystko młodziak zdawał się kompletnie nie rozumieć dlaczego nagle Shion stanęła po jego prawej stronie, sprawiając że tym samym znajdował się między nią a Kagami. Pewnie byłby miłosiernie nieświadomy całości przez resztę drogi, gdyby panicz Kurogane nie zaczął się wydzierać... i w odpowiedzi w jego stronę poszybowały trzy kunai'e, wylatując spomiędzy skał po ich prawej stronie. Poza samym Kyokim, co to zaraz zamienić się miał w żywy (lub nie) cel, najbliżej owych skał była Shion. Ba, dziewczyna znajdowała się idealnie na wprost nich i miała do owej skałki jakieś 15 metrów. Poza wylatującymi kunai'ami - nic więcej niestety nie zauważyła.

//Krótko bo z telefonu, psieplasiam ;/
Obrazek
|| If you lose, you can still get up. ||
|| If you stop, then it will be over. ||
|| KP || PD || PN || Bank ||
|| MK: Haru, Hayato ||


Prowadzone wątki 3/3:

Spoiler:
 
Posty: 208
Dołączył(a): 25 cze 2020, o 22:31
Ranga: Chūnin

Re: Wioska Dezāto

Postprzez Kurogane Kyōki » 17 paź 2020, o 23:09

No Kurogane wiele nie miał na co zwracać uwagi, jak już powiedział co chciał powiedzieć i pomyślał... yyy... miał zalążki myśli jakich chciał mieć. Zerkając na takie lustereczko, no też wiele nie mógł powiedzieć bo trochu drętwawe było. Nawet w ich żartach mało uczestniczyła, więc póki miał czas przed mordowaniem, to trza było je jakoś rozluźnić. A co lepszego od podejścia do niej i zarzucenia ręki na jej ramie, jednocześnie patrząc na nią ze standardowym uśmiechem psychopatycznego Kyoukiego chcące go się bawić. Rzecz jasna spróbował, a że tak 2/10 miał okazję do krycia się, nie zdziwiły się gdyby ta odskoczyła nagle jak poparzona. Zawstydzone często tak robiły, hehe. Nie zmieniłoby to jednak jego słów.
- Lustereczko, lustereczko... odżyj trochę i się baw! Papa Kyoki cię wysłucha, gadaj co na sercu leży. - i o to były właśnie jego standardowe dla przedstawiciela jego gatunku słowa. A przez gatunek rzecz jasna miało się na myśli Kyokinisty, specjalny gatunek powstały specjalnie dla tego ewenementa. I przez to wszystko sobie przypomniał że młodzikowi jeszcze nie odpowiedział, to też na niego spojrzał przez chwilę neutralnym wzrokiem.
- Jaki mężczyzna nie myśli w wolnym czasie o jedzeniu lub piciu? - zapytał się zwyczajnie, nie widząc dlaczego jego odpowiedź była taka nietypowa. No kotlet miał w sobie "kot-" to wszystko się zgadzało. Tylko "-let" chyba nie oznaczało lot. To wszystko było zbyt skomplikowane na biedny umysł fistaszkowego chłopaka, to też wzrokiem wrócił tam gdzie wrócił, przynajmniej to momentu kiedy to musiał wrócić na swoje miejsce bycia pierwszym i najlepszym. Aby, to po chwili wywołać tych bandytów. A ci mu nawet odpowiedzieli! I to kunaiami! Jego życie było piękne!
Generalnie, trzy kunaie niczym specjalnym nie były. To też, Kurogane miał trochę dylemat jak to powinien na je zareagować. Normalny człowiek zapewne by pomyślał aby uniknąć, w końcu to tylko 3 kunaie, jednak chłopak robił rzeczy z przytupem. To też, jak tam instynkt mu kazał, skupił chakrę i zrobiłby shiiiiwsh powietrzem! Jakieś kawałki stali na pewno nie miały z nim żadnych szans. Wręcz natychmiastowo po stworzeniu podmuchu powietrza, przyjąłby pozę z szerokim i pewnym siebie uśmiechem.
- HA, MYŚLICIE ŻE JAKIEŚ ŻELAZO JEST W STANIE MNIE ZRANIĆ? BAAAAKA! SHINE! BETTER LUCK NEXT TIME!~ - zakrzyknął patrząc w stronę z której kunaie przyleciały, ignorując tym samym pytanie jakie zadała mu Kagami. No bo trochę, czasu nie miał by na nie odpowiedzieć. A raczej prawdziwa zabawa powoli się zaczynała i jego podekscytowanie uczyniło go dość... prostym człowiekiem. Najpierw klepa potem odpowiedzi.
A generalnie, bardzo wiele rzeczy mogło pójść nie tak podczas tego wszystkiego, jednak pewność siebie Kyokiego nie pozwalała na cokolwiek innego.

Spoiler:
 
Posty: 55
Dołączył(a): 8 cze 2020, o 13:48
Ranga: Genin

Re: Wioska Dezāto

Postprzez Sabataya Shuten » 13 lis 2020, o 20:31



Misja C
Kagami & Shion & Kyōki
Wyzwanie Stawowego Mędrca
--27--




// No więc, przejmuję. Shion, Kagami - gdybyście chcieli wrócić do kontynuowania misji, rzecz jasna macie taką możliwość. Dajcie tylko znać. W razie czego zrobi się wtedy jakiś deadline na odpis.

Czym było nieco żelastwa w obliczu Kyoukiego? A no, niczym. Trzy kunaie, które zostały posłane w jego stronę stanowiły ofensywę tak skomplikowaną, że nawet małpa miałaby szanse usiąść, zastanowić się nad sensem życia i obrać jakąś taktykę na randomowe noże rzucone zza skały. Można było pokusić się o rozwiązanie efektywne, jednak kim byłby Kurogane, gdyby nie wykonał iście efektownego SHWISZHSZ powietrzem? Jedni rozdzielają morze na pół, inni siłą woli naginają wiatr ku własnym potrzebom. I wszystko było cacy. Kunaie spotkały się z oporem powietrza i zostały zbite gdzieś w bok. Był to też moment, kiedy chłopak mógł dostrzec, że to nie były tylko kunaie. Coś było do nich doczepione. Przy każdym z nich była niewielka kulka. Każda z nich wybuchła oślepiającym blaskiem niewiele od twarzy Fistaszka tuż po jego okrzyku wyciągniętym żywcem z jakiegoś shounena. Wszystkim przez moment pobielało przed oczami, zwłaszcza chłopakowi. Potrzebował kilka razy mrugnąć, by dostrzec pomiędzy całego tego światła sylwetkę wysokiej i umięśnionej postaci.
- KOTOWARU! - odpowiedział głos należący do mężczyzny. Stał na drodze z rękoma splecionymi przed sobą z jakieś 8 metrów od Kurogane mierząc chłopaka wzrokiem. - TY! Będziesz moim przeciwnikiem! - oświadczył nie tłumacząc zupełnie niczego. Na moment spojrzał tylko na Puddinga, jednak nie wydawał się nim w tym momencie aż tak zainteresowany. Zignorował też egzystencję Kagami i Shion, jakby w ogóle ich nie było. Może wiele się nie mylił? Yogan siedziała nad wyraz cicho, zaś Kamizuru na pewno taki stan rzeczy był bardziej jak na rękę, zwłaszcza stojąc z tyłu obok trzęsącego się chłopaka.
MK: Chousokabe Shouko | Gashi Yakuri
Obrazek

Tsūjtegan: 5000m w dal / 500m widzenia sferycznego
 
Posty: 660
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 12:16
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Lider Klanu

Re: Wioska Dezāto

Postprzez Kurogane Kyōki » 14 lis 2020, o 02:28

Definitywnie jakieś tam żelastwo nie było dla niego niczym znaczącym, nie kiedy był on sobą. Najsilniejszym członkiem NGI, liderem i założycielem ugrupowania, którego siła mięśni była w stanie zniszczyć cały świat. Tak, właśnie nim był Kurogane Kyoki i właśnie dlatego użył on zwykłej powietrznej fali. W innym wypadku, całe Tsuchi no Kuni mogłoby być zagrożone, a tego przecież... chociaż... wtedy zdobyłby reputację. Ratowałby damy z opałów, a wiedział że takie zawsze chętniejsze do towarzyszenia mu. Z drugiej strony, w normalnych okolicznościach nie był w stanie wytrzymać jego epickości, to też być może byłaby to przesada. Jeszcze by mdlały na jego widok.
W każdym razie, Kurogana potrząsając głową wrócił do obserwowania sytuacji. Kobiety kobietami, ale tutaj mu się bitka stulecia, oby, szykowała. A takie rzeczy zwyczajnie był bardziej priorytetowe. Kiedy jednak to wrócił do tej obserwacji, zauważył niewielkie kulki. Nie wiedział czym one były, ale kiedy nagle zaczęło wydawać się z nich światło coraz to intensywniejsze, nie mógł nie zrobić kroku w tył z szokiem wypisanym na twarzy.
-NANI!- - wykrzyczał nim świat stał się biały, a potem czarnych, a potem biały i znowu czarny. Uparcie mrugał oczami, chcąc z powrotem włączyć film bo co to za bitka jak nawet przeciwnika nie mógłby widzieć. Zaczął też je przecierać jeśli nie chciały zacząć działać jednak... po chwili dojrzał go. Istotę absolutną. Kogoś, kto byłby godny mianem rywala Kurogane. Natychmiastowo wyprostował się na jego widok, złapał zapięcie od płaszcza jaki podwędził od swojego ojca, i zrzucił go natychmiast na ziemię. Taki przeciwnik godny był zobaczenia jego ciała. I uśmiechnął szeroko. I z sekundą, uśmiech stawał się coraz szerszy, aż rozrywał jego twarz w pół. Tak. Właśnie na to czekał Kyoki. Na takiego przeciwnika. Od ekscytacji całe jego ciało drżało, a chłopak położył na swojej twarzy rekę, trochę się "ukrywając". Musiał się powstrzymać... musiał... nie mógł.

- Świetnie, świetnie! Nareszcie godny przeciwnik! - powiedział zaczynając iść w jego stronę powolnym krokiem i z pewnym siebie szerokim uśmiechem na twarzy. - Zwą mnie Kurogane Kyōki, najsilniejszy człowiek w Iwie. Jak cię zwą, bracie mój?
Był on jedną z niewielu osób, która emanowała taką pewnością siebie i dumą. Szacunek do swojego przeciwnika genin miał taki, że nie mógł się nie zapytać o jego miano. Może i Kurogane był królem, ale nawet król swoich najlepszych poddanych pamięta. Co po tym jednak? Prosta sprawa. Bieg, prosto na przeciwnika, bez żadnych taktyk. Musiał się spotkać z nim w bezpośredniej walce. Dopiero po tym pewny będzie jego godności.

Jutsu:
 
Posty: 55
Dołączył(a): 8 cze 2020, o 13:48
Ranga: Genin

Re: Wioska Dezāto

Postprzez Kamizuru Kagami » 15 lis 2020, o 21:56

Rozmowa, którą toczyli, nie miała już sensu być dalej toczona. Działo się źle. Zostali zaskoczeni i tylko Kyoki zdołał się połapać wystarczająco szybko. Szalony Kyoki, odważny Kyouki... Nieokiełznany Kyoki... Nieustraszony? Nie potrafiła się zdecydować. Sama nie mogła zostać określona żadnym z tych epitetów. Wiedziała o tym doskonale. Była z tyłu, za nią chował się ten cały Budyń, ale kim byłaby, by można się za nią było schować? Zaskoczona? Na pewno, niepewna? Również. Nie zastanawiała się bardzo jak wiele z działań Kyokiego może się nie udać. Musiały się udać. To właśnie te działania były ratunkiem tej grupy. Jego działania, działania odważnego bohatera, bo nawet i Shion wydawała się postrzelona powaga sytuacji, nie wydawała się tak ruchliwa jak przed chwilą.


Kagami miała jednak w rekach coś, co pozwalało jej nie paść z przerażenia. Pszczoła, Susu-chan wciąż była przy niej. Ten pluszak pozwalał jej nie stracić wszelkiej odwagi, raczej resztek, które posiadała - służył też za idealne odwrócenie uwagi. W końcu jak groźna może być dziewczyna z pluszakiem, podczas gdy obok jest chłopak, którego skóra pokrywa się metalem?


Zająknęła się, nie mogła się odezwać. Okulary zsunęły się delikatnie z oczu a ona co? No nic, dostrzegła jego, mężczyznę wyskakującego z zarośli, stającego naprzeciw dzielnemu Kyoukiemu. To była jego walka. Kagami mogła pomagać, mogła rzucać kunaie i shurikeny, ale cóż by to zmieniło w takim starciu tytanów? Najlepszym co mogła zrobić, było przelewać swoją energię wiary w chłopaka, to właśnie robiła "wierzyła" w jego odwagę i wielkość w tym starciu. Wierzyła szczerze, ale ciężko by robiła to niezachwianie, bo i budyń, który się za nią chował, nie dodawał jej nic a nic otuchy w tej trudnej chwili. Po słowach, które padły, szybko szurnęła na jedną ze stron, by schować się za drzewami. Odruchowo chwyciła budynia, choć pewnie nie miała tyle siły, by na siłę go ciągnąć. Zamierzała wskoczyć za drzewo i wyglądać zza niego. Ręką poprawiła okulary, obserwując obie muskularne sylwetki... Nie myślała nad absurdem walki dwójki umięśnionych striptizerów. Sięgnęła do torby i szybko przygotowała swoje shurikeny, dowiązała je do końcówki linki. Przygotowała się, miała je już wyrzucać, ale w tej chwili przypomniała sobie, że... Przecież nie jest odważna – Co zrobić? Co zrobić? — Pewności żadnej nie miała. Czekała więc na okazję, by dokonać najbardziej odważnej rzeczy, jakiej tylko mogła. Wyrzucić shurikeny, na linkach - dopiero gdy wróg padnie pod naporem ciosów Kurogane. Taki był pierwotny plan... Gdyby jednak ruszył w jej stronę, zrobiłaby to wcześniej. Rzucając je i starając się nimi operować w powietrzu na tyle, by i podrapać faceta dotkliwie - lecz bądźmy szczerzy... Kagami zadająca komuś dotkliwe rany? Toż to brednie...



Spoiler:
- Mowa -- Myśli
Miodek

Kai, Kaede

A misyjek to nie robię.
 
Posty: 70
Dołączył(a): 2 wrz 2020, o 20:44
Ranga: Genin

Re: Wioska Dezāto

Postprzez Sabataya Shuten » 18 lis 2020, o 20:31



Misja C
Kamizuru Kagami & Kurogane Kyōki
Wyzwanie Stawowego Mędrca
--30--




Kagami miała ciężki orzech do zgryzienia. Shion cała sytuacja zdawała przerastać i jedynie Kyouki znalazł się w swoim żywiole. Ten zaś uradowany wizją epickiego starcia roześmiał się na całe gardło, co wywołało uśmiech na twarzy jego oponenta. Godny go przeciwnik! Nawet bratem nazwany! Człowiek, który cieszył żelazne serce Najsilniejszego Genina Iwy.
- Miura Tadauji! Nie licz na łatwą walkę, młody Kurogane! - rzucił unosząc nieco wyżej kącik ust i wskazując na siebie kciukiem zaczął obserwować, jak Fistaszek pokonuje kolejne metry spokojnym, miarowym krokiem. Sam ruszył nieśpiesznie w stronę czarnowłosego chłopaka, który to puścił się w pewnym momencie biegiem ku Miury. Ten nie pozostawał dłużny pomagając mu w skróceniu dystansu pomiędzy sobą, by zaraz po tym rozpocząć fenomenalną wymianę ciosów. Wymianę szybką i ciężką do śledzenia wzrokiem dla Kagami, która była zbyt "sobą" by podjąć jakiekolwiek pomocne akcje. Raz pięść przeleciała Kyoukiemu tuż obok ucha, to jego ręka została zbita w bok. Gdzieś atak przeciwnika musną mu po żebrach, gdzieś jego trafił na wysokości śledziony. Niewątpliwie uderzenia wyprowadzane przez każdego z nich w jakiś sposób trafiały, jednak nie z pełną mocą. Nie szło powiedzieć, by którykolwiek z nich zrobił drugiemu znaczącą krzywdę ALE! Kto wie, który ile wytrzyma pod ciągłym naporem!?
I tak to się naparzali, i tylko jakiegoś głośnego "ORA ORA" brakowało w tym wszystkim.

Kagami zaś, jak już było powiedziane, była Kagami. Przytuliła Susu-chan nie dając żadnych oznak, jakoby miała być potężnym ninja. I słusznie, bo mentalność dziewczyny ciężko było w jakikolwiek sposób przyrównać do Fistaszka dobrze bawiącego się kilkanaście metrów obok. Zgarnęła dygoczącego jak liść na wietrze Puddinga i przetransportowała się z nim na grubą gałąź. Wszystko, co mogła w tym momencie zrobić to ochraniać dzieciaka. Ale nie, na pewno było jeszcze coś. Przywiązała żyłki do shurikenów i zaczęła czekać. Czekać na odpowiedni moment, jednak... Nie, żaden moment nie wydawał się być faktycznie dobry. Ilekroć patrzyła na toczącą się obok walkę nie była w stanie znaleźć dłuższego momentu, podczas którego mogłaby oddać czysty rzut nie ryzykując trafienia swojego przyjaciela. Nagle jednak poczuła, że coś kruszy jej się na głowę. Dość niebywałe, bowiem mogłaby przysiądź, że na pewno nie powinno być nad nią niczego więcej.
- Popcornu? - rzucił jakiś męski głos, a odwrócenie głowy poskutkowałoby tylko znalezieniem wśród liści postać podobnej urody, co oponent Kurogane. Siedział, popcorn chrupał. Ot, taki grzeczny.


rzeczy NPC:
MK: Chousokabe Shouko | Gashi Yakuri
Obrazek

Tsūjtegan: 5000m w dal / 500m widzenia sferycznego
 
Posty: 660
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 12:16
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Lider Klanu

Re: Wioska Dezāto

Postprzez Kurogane Kyōki » 21 lis 2020, o 21:53

Chłopak nie był teraz w stanie myśleć o dziewczynach gdzieś za nim. Nie kiedy taki zacny przeciwnik był przed nim, a one siedziały cicho, nie dając po sobie nawet znaków życia - przynajmniej w jego mniemaniu. Cios za cios, blok za blok, zbicie za zbicie... Miura naprawdę był niesamowitym przeciwnikiem, najznamienitszym z jakim miał okazję walczyć. Nie był taki jak ta Jouninka z Konohy co mu jedynie alkohol potrafiła zabrać. On był faktycznym mężczyzną, i gdyby Kurogane kiedyś został głową Iwy mającą u swojego boku wielki harem, wybrałby Miurę na swoją prawą rękę. Chociaż była jeszcze Shionka... nie mniej jednak, nie walczył jeszcze z nią. Nie wiedział czy była aż na poziomie jego przeciwnika, chociaż definitywnie należało się jej chociaż miejsce jego lewej ręki. Po jednym konkretnym ciosie jaki oberwał, lecz który nie bolał zbyt bardzo, Kyoki uśmiechnął się jeszcze szerzej - nawet kiedy to nie było już fizycznie możliwe.
- Zwiększmy trochę obroty, co, Miura?! - zakrzyknał radośnie mimo że przeciwnik był tuż przed nim, gotów dać z siebie 110%. I dodając coś co przez niektórych mogło być uznawane za oszustwo, jednak w oczach Kurogane było kolejną bronią. Nie zamierzał się w końcu powstrzymywać, nie przed swoim bratem. Elektryczność rozprowadził natychmiastowo po swoich dłoniach i nogach, czyniąc je jeszcze groźniejszymi brońmi niż dotychczas. Poza tym? Nic nie zmienił. Co zmieniać w tak epickiej walce, dwóch braci, pojednanych w swoich... upodobaniach.

Jutsu:
 
Posty: 55
Dołączył(a): 8 cze 2020, o 13:48
Ranga: Genin

Następna strona

Powrót do Tsuchi no Kuni - Kraj Ziemi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników