Południowy szlak

Jedna z pięciu wielkich krain zwana Krajem Ziemi. Panuje tu umiarkowany klimat, podobny do Kraju Ognia jednak z częstszymi opadami śniegu. Tereny tej krainy to w większości góry i lasy (iglaste i liściaste). Tutejsza ukryta wioska to Iwagakure no Sato, pod dowództwem Tsuchikage. Walczą dla niego potężni shinobi, w tym użytkownicy niezwykle silnych Kekkei Genka oraz Kekkei Tōta.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Południowy szlak

Postprzez Takara » 17 lis 2020, o 18:27

Obrazek
Jeden z częściej odwiedzanych szlaków na południu Tsuchi no Kuni, często wykorzystywany przez kupców lub podróżników ze względu na swoją nietypową... formę. Nie był on znany ze swojej bezpieczności, a bardziej z tego że 50% szlaku przechodziło przez wąwóz otoczony wysokimi skalnymi ścianami. Pomyślałby kto że to dobre miejsce na zasadzki, i nie myliłby się. Wielkość ścian jednak przeważnie jest na tyle wysoka, że mniej ogarnięci bandyci nie są w stanie z góry zaatakować. Są jednak tacy co to robią, i wtedy jest do dla nich perfekcyjne miejsce, to też stąd mieszana reputacja tego szlaku. Dlatego handlarez często go używają wynajmując ochronę a pojedynczy podróżnicy liczą że nikt ich nie napadnie z racji nie nieopłacalność takiej roboty.
 
Posty: 1255
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Południowy szlak

Postprzez Kōseki Yasushi » 17 lis 2020, o 20:37

Yasushi z natury nie był zbytnio ufnym człowiekiem. Nie chodziło tylko o charakter zgodny z sentencją "umiesz liczyć - licz na siebie". Jako shinobi musiał zawsze pozostać czujny, gotów, spodziewać się zdrady z każdej możliwej strony. Nawet własnej wiosce i klanowi do końca nie ufał, bo... nigdy nie wiesz, co innym ludziom siedzi w głowie. Jeśli chodziło o jego towarzyszy misji, w nich też nie pokładał ogromnej wiary: głucha samurajka nawet nie była ninja, a Nori... jak można zaufać komuś skrytemu za maską? Chociaż, nawet jakby Nori nie miała maski, a wyglądała jak papież Franciszek czy Święty Mikołaj: po tym wszystkim, co do tej pory odwaliła, Yasushi był raczej przekonany, że na dziewczynie nie ma co polegać. Tak też. Cała czujność, zdrada może nadejść z każdej strony, chłopak sądził, że był gotowy na wszystko.
Prawie wszystko.
Bo nie spodziewał się, że zdradzi go MAPA.
Droga była raczej prosta, więc nawet nie brał ze sobą mapy. Geografię Kraju też dość dobrze znał, w końcu spędził dość dużo czasu w bibliotece nad odpowiednimi książkami, ale... dlaczego nikt mu nie powiedział, że ta droga jest aż tak długa?! Okej, dobra, wiedział, że to będzie wyprawa, a nie pięciominutowy spacerek po mleko do sklepu. Ale mimo dość szybkiego tempa (nie najszybszego, w końcu nie chcieli paść ze zmęczenia na miejscu), przemijającego czasu oni dalej... nie byli na miejscu. I raczej nie wypadało przybyć na miejsce skrajnie głodnym.
Dlatego wasz ukochany przewodnik - Yasushi z biura Kryształowe Przygody, postanowił zarządzić po pierwszych 4 godzinach krótką przerwę... i zapytać się swoich kompanów, czy wzięli ze sobą prowiant. Może się z nim podzielą? Gorzej, jeśli nikt nic nie miał... wtedy postara się dokładnie przeskanować pamięć, zarówno mapę od Shuten jak i swoją wiedzę o Tsuchi no Kuni, czy w pobliżu nie znajduje się może jakaś osada, przydrożna knajpka, karczma, stragan z kebabem... no przecież coś musiało być na drodze z Iwagakure? Nie? W każdym razie, jeśli niczego sobie nie przypomni - postara się w trakcie wędrówki zwracać uwagę na otoczenie, szukać miejsca, w którym mogliby coś przekąsić. Oczywiście, nie schodząc z szlaku: ważniejsze było dotarcie na miejsce niż przeszukiwanie południowych rejonów Kraju Ziemi w poszukiwaniu jedzenia. Wyjątkiem była sytuacja, gdzie faktycznie coś znalazł czy przypomniał sobie, że o, przykładowo 20 minut na wschód stąd był stragan z jedzeniem - wtedy, jeśli wszyscy się zgodzili, mogli faktycznie tej drogi trochę nadłożyć, aby zregenerować siły.
Oczywiście też zamierzał słuchać swoich kompanów - jeśli ktoś chciał przerwę wcześniej/później, zwiększyć/zmniejszyć tempo jak najbardziej był gotów się dostosować... jeśli prośba była rozsądna.
Jeśli nic się nie znajdzie - trudno, przybędą na miejsce po tych.. 9-10 (skoro 7 było najszybszym tempem??*) godzinach drogi. Shinobi był raczej w stanie wytrzymać trochę głodu, prawda?

Oczywiście, też nie zapominał, że był na misji. Żarcie żarciem, ale im dalej od wioski byli, tym bardziej uważał na obecność wrogich shinobi. Trochę głupio by było, jakby wpadli w zasadzkę albo prosto w ramiona wrogich ninja... dlatego też, jak to mówią skauci: stała czujność. I gotowość do uniku w razie ataku.

Podczas wszelkich postojów, oraz gdy dotrą na miejsce, Yasushi złoży pieczęć i skupi się aby przeskanować otoczenie (#sensor) w promieniu 20 metrów - co prawda nie była to ogromna odległość, ale zawsze jakieś dodatkowe informacje o miejscu, w którym się znajdowali.

// * ciężko mi założyć, ile będzie trwała droga D: więc liczę na to, że MG ustali stosowny czas na podstawie tempa proponowanego przeze mnie/moich kompanów i wydarzeń na drodze

Spoiler:
Sensor: zasięg 10m / 20m (bez/z pieczęcią)

Obrazek
ᴅᴀɪʟʏ ᴛʜᴇᴍᴇ |ᴄʜᴀʀᴀᴄᴛᴇʀ sᴏɴɢ | ᴍᴀɪɴ ᴛʜᴇᴍᴇ
ʙᴀᴛᴛʟᴇ ᴛʜᴇᴍᴇ: |

MK: Terumi Fuuka
 
Posty: 76
Dołączył(a): 11 wrz 2020, o 14:54
Ranga: Genin

Re: Południowy szlak

Postprzez Kurosawa Shinichi » 19 lis 2020, o 07:08

Kurosawa trzymała się na tyłach grupki i bacznie obserwowała okolicę wypatrując zagrożeń - czuła się odpowiedzialna nie tylko za samą misję ale i towarzyszących jej geninów, nawet jeśli ledwo co ich znała a jednej to nawet twarzy nie widziała. Shin'ichi maszerowała w swej zbroi i hełmie toteż innym mogło być ciężko zgadnąć nastrój kobiety, dodatkowo przez większość drogi samurajka milczała. Czemu? A no szła na tyle, by Yasushi mógł odpowiedzieć musiał by się biedak cały odwracać a przez maskę Nori, Kurosawa i tak nigdy nie zrozumie cóż to ciekawe świata dziwadło mówi.

Wyciszona, maszerowała za wskazywanym przez kryształka kierunkiem, na przerwy nie marudziła gdy nadchodził czas na odpoczynek oddawała się krótkiej medytacji. Prowiantu na nieszczęście nie miała, nie spodziewała się, iż trasa będzie na tyle długo i to też sojusznikom odpowiedziała. Trochu szkoda, iż gdy był czas nie zdobyła potrzebnych do podróży, jednak nie było co płakać - jedynym co Kurosawa mogła teraz zrobić to podzielić się własną wiedzą o okolicy i liczyć, iż okaże się to pomocnym.

Spoiler:
 
Posty: 160
Dołączył(a): 21 lut 2020, o 19:48
Dodatkowa Ranga: Lider Klanu

Re: Południowy szlak

Postprzez Nori » 21 lis 2020, o 18:38

Pora na przygodę! Mieli cel, mieli mapę! Co mogło pójść nie tak? W momencie gdy zadaje się, takie pytanie, pierwsza odpowiedź jaka się pcha na usta to "wszystko". Co w tym wypadku też nie było jakieś dalekie od prawdy. Hikaru całkowicie zignorował leżącą na biurku Kage mapę, całkowicie powierzając to zadanie innemu członkowi drużyny. Przez co nie wiedział gdzie i ile będą maszerowali. Dodatkiem do tego wszystkiego było to, że również nie przygotował sobie żadnych większych zapasów. Gdzieś w kieszeni powinien mieć cukierki. Thats all. Jednym słowem, żadnego jedzenia.
Szli i szli... to było nużące, towarzysze niezbyt rozgadani, a droga bez końca...
- Daleko jeszcze? - Hikaru rzucał tym przy każdej lepszej okazji... no i szedł dalej, rozglądając się dookoła, bo w końcu jeśli towarzysze nie zapewniają mu rozrywki, to może przynajmniej zrobi to krajobraz...
 
Posty: 64
Dołączył(a): 8 paź 2020, o 21:03
Ranga: Genin

Re: Południowy szlak

Postprzez Takara » 23 lis 2020, o 00:35

- Depresja -
特別なニーズチーム, Kurosawa Shinichi & Kōseki Yasushi & Nori, misja C(?)
4/?


Drużyna Yasushi, takie miano zostało nadane tej drużynie przez pewnego Jeleniowego boga patrzącego z uśmiechem na ich poczyniania. Czemu drużyna Yasushi, poza tym że w opisie mieli bardzo, depresyjna drużyna? A no, otóż chłopak ten definitywnie najbardziej się produkował podczas całego zmagania z ich mizernym losem zwanym głodówka. No bo jedzenia nie wzięli, a na podróże to ono zawsze dobre było. Nawet te "krótsze". A zbierać jedzenie też średnio umieli, w dodatku póki co karczmy na drodze znaleźć nie mogli. To też, ich przerwy swego rodzaju były trochę smutne, wypełnione ciszą od sensora, medytującej samurajki i... Nori. Just Nori. Or Hikaru.
Ostatecznie, dotarli późno. Na tyle późno, że od jakiejś godziny słońce sprytnie ukryło się za horyzontem i oświetlał ich jedynie księżycowy blask. Co... w pewnym sensie było problematyczne, patrząc na to jaka trasa ich czekała. Nie dość że głodni i zmęczeni, to jeszcze wąwóz z natury był... no dość mroczny. W końcu blask księżyca aż tak dobrze do ścieżki nie docierał przez te ogromne klify. A co w związku z tym? A no, stąpać musieli wolniej aby się nie wywalić. Zakamarki sprawdzać dokładniej aby upewnić się że żadne zagrożenie się w nich nie kryje. Oczy wytężać intensywniej, byle tylko zobaczyć w lepszych detalach coś znajdującego się 7 metrów przed nimi. Definitywnie nie był to dobry moment na przeszukiwanie szlaku, chyba że chcieli się na koniec tej roboty pociąć z irytacji. Lub zdobyliby pochodnię, czy inne źródło światła. Bardziej przydatne w aktualnej sytuacji.
Dopiero weszli do wąwozu, być może lepiej przygotowani, być może gorzej. Jeszcze nic na nich nie wyskoczyło i ich nie zjadło. Zdawało się że sytuacja była pod kontrolą, i mimo braku jedzenia, nic poważniejszego im się nie stanie. Z tych zamyśleń, część drużyny nie mającą problemów ze słuchem, mógł przestraszyć huk dochodzący gdzieś z głębiej położonej części wąwozu. Dość potężny, przypominający uderzenie jakimś młotem w coś metalowego. I kolejny. I kolejny. Nie mogli dojrzeć tego, co dźwięk ten wywoływało. Coś jednak przed nimi było, i to wcale nie tak daleko. W końcu inaczej by niczego nie słyszeli.

Stan Drużyny: los zadecydował że nie udało wam się trafić na dobre miejsce do zdobycia jedzenia. Jesteście trochę podgłodzeni, a wasze akcje są trochę wolniejsze niż naturalnie. Nie dużo, trochę. Efekt ten prawie nie był odczuwany przez Kurosawę, z racji na jej lepiej wytrenowane ciało.
 
Posty: 1255
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Południowy szlak

Postprzez Kōseki Yasushi » 23 lis 2020, o 12:02

Tak więc Yasushi, prawie Yakushi, ale jednak na pewno Yasushi dotarł na miejsce razem z swoimi towarzyszami. Było już ciemno, co było dość kłopotliwe... chociaż "ciężkie" warunki to nie było coś, na co miał teraz wpływ, więc postanowił się nie przejmować. To na pewno nie będzie jego ostatnie zadanie wykonywane po zmroku, więc cóż to za wielki deal? Oczy przecież się przyzwyczają do ciemności, a w miejscach, gdzie światło księżyca docierało - nie było na co narzekać. Jeśli nie zaatakuje ich nagle ktoś z noktowizorem lub kocimi oczami, to szanse były równe. Tak też, kompletnie się porą dnia nie przejmował. Zresztą, był sensorem, co dawało mu jakąś przewagę. I głównie na tym atucie miał zamiar oprzeć swój udział w misji... w końcu kanchi-ki było stworzone do przeszukiwania terenu.
Dlatego też, gdy usłyszeli huk, Yasushi uniósł dłoń w geście stop w kierunku swoich towarzyszy. Albo aby ich zatrzymać, uciszyć czy dać znać - papa kryształ się tym zajmie. Jeśli nie robił tego tuż przed hałasem, to teraz ponownie przykucnął, złożył pieczęć i skupił się, aby sprawdzić czy sprawca dźwięku znajduje się w odległości 20 metrów. Jeśli nie - przemieści się 10m w kierunku źródła huku, jak najbardziej cicho i ostrożnie jak tylko potrafił i ponownie: zatrzymanie się, skupienie, pieczęć, skan. I tak dalej, aż w końcu uda mu się czegoś dowiedzieć o źródle chakry, które mogło dany hałas wywołać. W końcu wszystko miało chakrę... chyba, że nie było tam nikogo. Wtedy grupka mogłaby się bezpośrednio zbliżyć do miejsca, skąd pojawił się dźwięk i samemu sprawdzić, co to.
Jeśli coś wyczuje - postara się poinformować towarzyszy o tym, co się dowiedział. Szeptem, z bliskiej odległości od nich - chyba, że był zbyt blisko potencjalnych przeciwników i istniało ryzyko wykrycia. Wtedy postara się wycofać, dalej po cichutku, na umownie bezpieczną odległość aby przekazać informacje. Na razie nie chciał wchodzić w interakcje z ów źródłami chakry, jeśli nie miał takiej konieczności. Anyway, lista priorytetów: nie dać się wykryć > sprawdzić kto/co to > przekazać info koleżankom.

Spoiler:
Sensor: zasięg 10m / 20m (bez/z pieczęcią)

Obrazek
ᴅᴀɪʟʏ ᴛʜᴇᴍᴇ |ᴄʜᴀʀᴀᴄᴛᴇʀ sᴏɴɢ | ᴍᴀɪɴ ᴛʜᴇᴍᴇ
ʙᴀᴛᴛʟᴇ ᴛʜᴇᴍᴇ: |

MK: Terumi Fuuka
 
Posty: 76
Dołączył(a): 11 wrz 2020, o 14:54
Ranga: Genin

Re: Południowy szlak

Postprzez Nori » 24 lis 2020, o 17:46

Marszu nie było końca, dodatkowo ani otoczenie, ani towarzysze nie zapewniali żadnych atrakcji. No nic. Trudno. Niech im będzie. Hmpf. Świat jest do kitu. Zaczęło się nawet ściemniać, a oni nie mieli żadnego jedzenia. Perfekcyjna wycieczka jak tylko spojrzeć. Stwierdzenie, że to na pewno nie ostatnia ich misja w takich warunkach było optymistycznym stwierdzeniem, w końcu nigdy nie wiadomo jak to się mogło skończyć. Jednak dla dobra narracji lepiej pozostać przy takim, a nie innym założeniu.
Trzeba przyznać, że marsz w światle księżyca miał swoje duże plusy. Przykładowo widzieli cokolwiek. To był duży atut. Trzeba widzieć pozytywy. Hikaru miał już dość i to tak kompletnie. Marudzić przestał już z jakąś godzinę temu i teraz po prostu brnął naprzód rozglądając się co jakiś czas, licząc na to, że przyzwyczajone do półmroku oczy wypatrzą coś ciekawego. Nie wyglądało na to, by przygotowali sobie coś do oświetlenia drogi. Z jednej strony nie widzieli niczego dalej niż 7 metrów, ale za to mogli mieć pewność, że ewentualny przeciwnik może mieć podobne problemy. No i jeżeli pojawi się w okolicy jakieś światło... dostrzegą je z łatwością. W momencie huku instynktownie zatrzymał się w miejscu, sięgając ręką w stronę kabury. Uderzenie, kolejne i następne. Metaliczny dźwięk niósł się wąwozem. Yasushi chciał to sprawdzić. Niech idzie skoro był tak pewny swoich umiejętności. Hikaru rozejrzał się jeszcze czy w okolicy nie ma niczego za czym można byłoby się jeszcze schować. Jeżeli nie natrafi na nic, to po prostu przykucnie i zacznie wyczekiwać na dalsze instrukcje. Chociaż najchętniej by pobiegł w stronę dźwięku. TAM W KOŃCU COŚ SIĘ DZIAŁO.
 
Posty: 64
Dołączył(a): 8 paź 2020, o 21:03
Ranga: Genin

Re: Południowy szlak

Postprzez Kurosawa Shinichi » 25 lis 2020, o 21:40

Kurosawa nieco się martwiła o swych geninów - biedactwa musiały być zmęczone, skoro nawet Kurosawa odczuwała problemy związane z głodem. No ale co mogła z tym zrobić? Nic, bo się specjalnie do zadania nie przygotowała i teraz widać było tego skutki. Gdy rozległ się huk, no nasza Shin'ichu nic nie ogarnęła - bo jak. Mało tego - żaden z towarzyszy nie zechciał jej sytuacji wytłumaczyć, od razu widać było jak źle zgraną drużyną byli. Jedynym co samurajce pozostało to zdać się na swój instynkt i z dłonią na rękojeści przyglądać się towarzyszą oraz terenowi.

Spoiler:
 
Posty: 160
Dołączył(a): 21 lut 2020, o 19:48
Dodatkowa Ranga: Lider Klanu

Re: Południowy szlak

Postprzez Takara » 29 lis 2020, o 20:34

- Depresja -
特別なニーズチーム, Kurosawa Shinichi & Kōseki Yasushi & Nori, misja C(?)
8/?


Do miejsca przeznaczego, zwartą grupą dotarli, z pozytywnymi uczuciami... czym? Byli trochę zmęczeni, trochę zagłodzeni i było trochę ciemno - co dzielnymi Yakushiemu akurat zdawało się nie przeszkadzać. Wyszedł z założenia, że pewnie nie będzie to pierwsze zadanie po zmroku i... no miał rację. Raczej marne szanse były na to, żeby wszystkie zlecenia przez niego wykonywane odbywały się za dnia. Chyba świat nie był aż tak miły dla shinobi. Trochę inne podejście do tego 2/10 światła miał Hikaru zwany Nori, chociaż z pewnością było to uczucie skrycie dzielone przez wszystkich. W końcu jak się cieszyć z tego, że może ktoś ich zajść? Lub że będzie miał łatwiej ich zajść niż normalnie by miał?
Co by się nie działo, musieli sobie z sytuacją radzić. Taki to już był los tej dzielnej drużyny, która stanęła naprzeciwko swojemu pierwszemu wyzwaniu. A był nim... Dźwięk. I nie, nie chodziło tutaj o wioskę Dźwięku z którą to Iwa miała trochę na pieńku. Zwyczajny, normalny (?) dźwięk, którego to Kurosawa nie usłyszała i jedynie mogła domyślać się dlaczego jej drużyna zaczyna się zachowywać jakoś inaczej. Na przykład taki Yasushi, który to uniesieniem ręki zasygnalizował "stop". I zaczął swoje sneaky akcje. Sensor rozszerzony do 20 metrów nic nie powiedział, ale po przebyciu kolejnych 10? Chłopak był w stanie wyczuć 4 źródła chakry. 2 normalne, będące na poziomie takich cywili były 16 metrów od niego. Pozostałe 2... ich płomień był większy, ale jednocześnie mniejszy od źródeł początkujących geninów (tak 1/4), i znajdowały się 20 metrów dalej. Informacje te genin miał też możliwość bezproblemowego przekazania swojej drużynie, w końcu do potencjalnych wrogów było dość daleko. A reszta na niego czekała. To... mógł przekazać i kombinować dalej... Tak, dokładnie tak. Bo nic im na ten moment nie przeszkadzało, cień dalej służył im za przyjaciela jak i za wroga, a dźwięk dalej się rozbiegał.

Stan Drużyny: los zadecydował że nie udało wam się trafić na dobre miejsce do zdobycia jedzenia. Jesteście trochę podgłodzeni, a wasze akcje są trochę wolniejsze niż naturalnie. Nie dużo, trochę. Efekt ten prawie nie był odczuwany przez Kurosawę, z racji na jej lepiej wytrenowane ciało.
 
Posty: 1255
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Południowy szlak

Postprzez Kōseki Yasushi » 30 lis 2020, o 14:30

Okej, udało mu się czegoś dowiedzieć. +10 do użyteczności, zrobił już swoje, resztę misji niech wykona reszta. On sobie stanie z boku i będzie patrzył, jak to teraz inni wpadają na pomysły, podejmują decyzje i myślą. Tylko dobrze wiedział, że jeśli tak zostawi sprawę, to ta misja nigdy nie zakończy się powodzeniem. Co prawda, samurajka miała doświadczenie, ale także niepełnosprawność, a Nori... no. Nori. Pozostawmy to z takim komentarzem. Yasushi mimowolnie czuł, że będzie musiał z siebie dać więcej niż zazwyczaj, aby ta misja nie okazała się kompletną klapą. A szło w tę stronę.
Przynajmniej pierwszy plan zakończył się z powodzeniem. Wrócił do swoich towarzyszek i przekazał im w jakiej odległości znajdują się ludzie, najprawdopodobniej cywile, czwórka. Dodatkowo przekazał Shinichi, że usłyszeli przedtem huk, jakby coś metalowego. Plusem był chyba fakt, że do głuchej kobiety nie musiał mówić głośno, skoro potrafiła czytać z ruchu warg. Hm. To była akurat bardzo przydatna umiejętność, może byłaby w stanie nauczyć go tego potem?
- Więc. Możemy po prostu podejść i sprawdzić co się dzieje. Albo wspiąć się na klify i zerknąć z góry, dalej zachowując ostrożność. Co prawda, 4 osoby na 3 w razie czego, ale... nie wydają się być w ogóle wojownikami. - Którą opcje wybiorą kobiety: było dla niego bez znaczenia. Nori pewnie by chciała już tam pobiec, wybierając otwarte podejście... ale liczył, że decyzję podejmie Shinichi ze względu na jej większe doświadczenie. No, chyba, że mieli inne pomysły. Niby ostrożności nigdy za wiele... ale czy nie są już zbyt ostrożni?
Sensor: zasięg 10m / 20m (bez/z pieczęcią)

Obrazek
ᴅᴀɪʟʏ ᴛʜᴇᴍᴇ |ᴄʜᴀʀᴀᴄᴛᴇʀ sᴏɴɢ | ᴍᴀɪɴ ᴛʜᴇᴍᴇ
ʙᴀᴛᴛʟᴇ ᴛʜᴇᴍᴇ: |

MK: Terumi Fuuka
 
Posty: 76
Dołączył(a): 11 wrz 2020, o 14:54
Ranga: Genin

Re: Południowy szlak

Postprzez Kurosawa Shinichi » 2 gru 2020, o 22:04

Kurosawa, prawdziwa córa kamienia wpatrywała się w kryształowego chłopaczka przetwarzając informacje jakie wreszcie w swej łaskawości przekazał. Swoją drogą strasznie dużo tych informacji miał zwarzywszy na sytuację w jakiej się znaleźli.
- Rozumiem. Dziękuję za informację. Podejdziemy otwarcie aby sprawdzić co się dzieje. Skradanie i podglądanie są metodami zabójców. Ruszę przodem, utrzymujcie dystans trzech metrów ode mnie a w razie czego skryjcie się za mymi plecami. Miejmy nadzieję, iż to tylko zbłąkani cywile.
Odparła poważnie i całkiem donośnie Shin'ichi nie spuszczając kryształka z oczu. Gdy skończyła mówić położyła lewą dłoń na swej katanie i... ruszyła w stronę wskazaną przez Yasushiego. Maszerowała z wysoko postawioną głową, każdy krok ukazywał jej dumę i wiarę w własne umiejętności. Była niczym niemożliwa do zdobycia twierdza.


Spoiler:
 
Posty: 160
Dołączył(a): 21 lut 2020, o 19:48
Dodatkowa Ranga: Lider Klanu

Re: Południowy szlak

Postprzez Nori » 4 gru 2020, o 00:37

Czekanie aż Yasushi wróci ze zwiadu dłużyło się niemiłosiernie. Ile można było sprawdzać kto tak hałasuje?! Gdyby nie fakt, że Hikaru nie bardzo miał ochotę pędzić przed siebie po ciemku to pewno by to zrobił. No, ale jeszcze podczas tej misji będzie miał te swoje pięć minut by zabłysnąć. Na pewno. Zobaczycie wy wszyscy. Jeszcze co prawda nie wiedział w jaki sposób chciał to zrobić, ale na coś wpadnie w najbliższym czasie.
Informacje pojawiły się jednak nie tak długo po tym wewnętrznym narzekaniu, uznać więc można, że chłopak robił to raczej hobbystycznie niż jakiegokolwiek innego powodu. Cztery osoby, które raczej nie wyglądały na wojowników nie powinny stanowić jakiegoś większego zagrożenia na ich trasie. Tylko co tutaj robili o tej porze? Czym był spowodowany ten hałas? Wydobywali jakiś surowiec, czy też może przetwarzali go. Ewentualnie mogli też robić wszystko inne. Mogli się do nich podkraść i prześledzić sytuację jak to prawdziwi ninja mieli w naturze...
No chyba, że podróżowali z samurajem.
- Technicznie to my nimi jesteśmy... - burknął nieco zdziwiony pod nosem i przez chwilę wlepił otwory maski prosto w kobietę, po czym przeniósł wzrok na Yasushiego. - Jesteśmy prawda?
Tutaj ton jego wypowiedzi wskazywał na lekkie zmieszanie. Wiecie, to ten moment, w którym jesteście na 100% pewni, że coś jest faktem ogólnie znanym, a po jednym słowie zaczynacie wątpić... wasza pewność spada do takich... 99%. Nie miał jak jakoś protestować. Gigant pewnym krokiem ruszył do przodu, tak się na niej chwilowo skupił, że mógłby dać sobie głowę uciąć, że jej krok wprawiał ziemię w drżenie większe, niż te wywoływane tamtym narzędziem... Ostatecznie podniósł się i podążył za ich ruchomą fortecą, jakoś starając się zachować równy odstęp między nimi. Nie był tylko pewien czy to było już 3 metry czy może trochę więcej.
 
Posty: 64
Dołączył(a): 8 paź 2020, o 21:03
Ranga: Genin

Re: Południowy szlak

Postprzez Takara » 5 gru 2020, o 23:59

- Depresja -
特別なニーズチーム, Kurosawa Shinichi & Kōseki Yasushi & Nori, misja C(?)
12/?


Użytyeczność, coś czego nik... coś co wszyscy obecni w tej drużynie pełnej energiczności, życia i uśmiechów opanowali do perfekcji. Jeden z nich wykrył całą czwórkę i grzecznie przekazał informację - nawet kiedy w międzyczasie taki Hikaru myślami tylko go pośpieszał, czując ból że jeszcze nie może gwiazdorzyć. Na szczęście jego zapędy zostały zadowolne, no bo jednak Yasushi dał im cenne info. I zostawił ich z decyzją, samemu nie chcąc jej podejmować. Czy to z lenistwa, czy to ze zbyt wielkiego skomplikowania jakim było decydowanie. Z tej jakże wielkiej obawy tylko jedna osoba w stanie była ich uratować. Kurosawa Shinichi. Doświadczona dziewczyna jasno podjęła decyzję co robią. I mimo... uzasadnionych protestów Hikaru co do przynajmniej części jej słów, tak... ruszyli. Zgodnie z planem, do przodu, i zachowując odstęp. Pewnie też na pełnej czujności.

Nim zaczęli widzieć swój cel, mogli go usłyszeć - no, wiadomo, nie wszyscy. Niektórzy byli jeszcze w tym momencie skazani na niewiedzę, znaczy taką osobą była ich nadworna samurajka. Nie mniej jednak, Hikaru wraz z Yasushim mogli bardzo przyjemne słowa usłyszeć.
- Psie jego, zapyziała kobieta, pierdo**** kur*** mać. Będzie dobrze, będzie dobrze, mówiła. Wóz gotowy a teraz chu*. - no to ładnie. Bardziej emocjonalnym słowom towarzyszyło mocniejsze łupnięcie, które wraz ze zmniejszanym dystansem do ich "celów", stawało się głośniejsze. Aż w pewnym momencie ukazała się trio dość... oświecająca można by powiedzieć - chociaż księżyc dalej lubił sprawiać że widzieli maks parę metrów przed siebie - scena. Dwa konie, przywiązane do wozu (wyobraźcie sobie ten ze Spice&Wolf), stały grzecznie i... no oddychały. Czekając. Sam wóz, stał trochę krzywo, co było dość nienaturalne, ale jednocześnie pasowało do sytuacji. W końcu, przy jednym z kół, klękał facet od którego to ta litania musiała wychodzić. Dosyć muskularny, w jednej dłoni trzymał młotek, a w drugiej metalowe dłuto. Źródła tego bardziej naturalnego od przeklinania dźwięku. Patrząc dokładniej tooo... jedno z kół ugrzęzło między dwiema, większymi skałami. I to był ten problem. Nie można było jednak zapominać też o 4 osobie, która to stała nad "kowalem" i... patrzyła się prosto na nich. Bo tak jak oni go zauważyli, tak on rzecz jasna zauważył ich. Wyciągnął jakiś tandetny rapier jaki trzymał u boku, i na jego twarzy pojawiła się niepewność.
- Kim wy jesteście? Nic nie mamy. - kłamstwo, na wozie definitywnie leżało z 15 worków... czegoś. - Nie zawaham się tego użyć!
Dorzucił trochę bardziej unosząc rapier, jakby podkreślić że był... he he... niebezpieczny. Drugi rzecz jasna słyszał jego słowo, pewno dlatego obrócił się w ich kierunku z zaskoczeniem w oczach. I mocniej złapał za młotek, jakby gotów do walki.

Stan Drużyny: los zadecydował że nie udało wam się trafić na dobre miejsce do zdobycia jedzenia. Jesteście trochę podgłodzeni, a wasze akcje są trochę wolniejsze niż naturalnie. Nie dużo, trochę. Efekt ten prawie nie był odczuwany przez Kurosawę, z racji na jej lepiej wytrenowane ciało.
 
Posty: 1255
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Południowy szlak

Postprzez Kurosawa Shinichi » 7 gru 2020, o 04:51

Kurosawa nie skomentowała Nori - wszak ta dalej miała maskę, która skutecznie ograniczała jej komunikację z głuchą samurajką. No ale swym dumnym krokiem i tak w końcu dotarli do ludzi o których męski członek załogi dowiedział się wcześniej. Przyglądając się sytuacji jaka miała miejsce przed jej oczyma, Shin'ichi nie musiała być detektywem aby wydedukować cóż też takiego musiało się tu wydarzyć, obrazek niemal sam opowiadał całą historię.
-Należymy do sił Iwagakure. Ja to Shin'ichi Kurosawa. Proszę, odłożyć broń i pozwolić sobie pomóc.
Wykrzykując słowa te w stronę nieznajomych samurajka zdjęła swój hełm pamiętając, iż ludzie reagują lepiej jeśli nie skrywasz swej twarzy. Co by towarzyszący jej genini mieli pewność co do intencji kobiety, postanowiła powtórzyć niemal to samo ciszej.
- Musimy im pomóc, chodźmy.
Dodała po czym powolutku, z rękoma uniesionymi ku górze - z dala od swych broni ruszyła powolutku w stronę podróżników co by nie musieli do siebie krzyczeć.


Spoiler:
 
Posty: 160
Dołączył(a): 21 lut 2020, o 19:48
Dodatkowa Ranga: Lider Klanu

Re: Południowy szlak

Postprzez Kōseki Yasushi » 7 gru 2020, o 13:24

Oj, Kōseki musiał się jeszcze wiele nauczyć o tym, jak funkcjonują inni ludzie. Co też go podkusiło, aby zostawiać decydowanie samurajce? Oczywiście, zrzucenie balastu odpowiedzialności i decydowania było fajne, ale Yasushiemu kompletnie umknęło, iż samurajowie mają zupełnie inny tok... rozumowania. I w ogóle życia. Nadrzędne kierowanie się honorem w swoich działaniach było w oczach chłopaka czymś dziwnym, wręcz przeszkadzającym, jak zbędny balast. Przeszkoda, gdzie lepiej żyło się bez niej. Dlatego też, gdy padło zdanie "Skradanie i podglądanie są metodami zabójców", sugerujące być może nawet krytykę działań ninja, dotąd beznamiętna twarz Yasushiego zmieniła się, gdy jedna z jego brwi uniosła się lekko do góry. Yes, and..?
- Owszem. - Odpowiedział spokojnie i krótko Nori. No, być może technicznie jeszcze nie był zabójcą, ale... nie widział żadnych przeciwwskazań, aby w przyszłości nim zostać. W końcu taki zawód wybrał. Ale dobra, niech Kurosawa kieruje się tam honorem. Jeśli okaże się, że to nie wypali: zawsze zostają "metody zabójców" Yasushiego i Nori. Nawet jakby olbrzymce miało się to nie spodobać, to chłopak nie zamierzał przekładać jej osobistych przekonań nad powodzenie misji.
No i w końcu udało się odkryć, co też takiego udało mu się wcześniej wyczuć. Okej. Konie. To były konie... może warto było zapamiętać, że taka specyficzna ilość chakry należy do tych zwierząt... o ile wszystkie konie mają taką samą ilość chakry? Czy istniały konie-ninja? Konie z atutem potężnej chakry? No i dwójka zastałych mężczyzn była dość... agresywnie nastawiona do nich. Yasushi faktycznie, początkowo, zgodnie z poleceniem szedł za kobietą, ale gdy ta powitała nieznajomych, przyspieszył kroku aby się z nią zrównać. W końcu co to miało być, że shinobi Iwy chowają się za samurajem? Tak... honor to była naprawdę ciekawa sprawa. W każdym razie, gdy ta wspomniała, że należą do wioski, Yasushi odsłonił swoje haori tak, aby opaska ninja przewiązana przez jego pas była z pewnością widoczna dla mężczyzn. Nawet tam przekręcił bioderko, jeśli była taka potrzeba, aby widzieli lepiej. Taki trochę gest niczym policjant pokazujący swoją odznakę. Zerknął kątem oka na Kurosawę, która postanowiła unieść ręce ku górze... co było w jego mniemaniu strasznie głupie. Ale dobra, jak chce, to niech tak sobie idzie. On także podszedł bliżej do nieznajomych, całkowicie normalnie, może wręcz nawet nonszalancko. Tylko może nie za blisko. Stanął sobie trzy metry od nich i czekał na rozwój wydarzeń.
Sensor: zasięg 10m / 20m (bez/z pieczęcią)

Obrazek
ᴅᴀɪʟʏ ᴛʜᴇᴍᴇ |ᴄʜᴀʀᴀᴄᴛᴇʀ sᴏɴɢ | ᴍᴀɪɴ ᴛʜᴇᴍᴇ
ʙᴀᴛᴛʟᴇ ᴛʜᴇᴍᴇ: |

MK: Terumi Fuuka
 
Posty: 76
Dołączył(a): 11 wrz 2020, o 14:54
Ranga: Genin

Następna strona

Powrót do Tsuchi no Kuni - Kraj Ziemi

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników