Lasy Tsuchi no Kuni

Jedna z pięciu wielkich krain zwana Krajem Ziemi. Panuje tu umiarkowany klimat, podobny do Kraju Ognia jednak z częstszymi opadami śniegu. Tereny tej krainy to w większości góry i lasy (iglaste i liściaste). Tutejsza ukryta wioska to Iwagakure no Sato, pod dowództwem Tsuchikage. Walczą dla niego potężni shinobi, w tym użytkownicy niezwykle silnych Kekkei Genka oraz Kekkei Tōta.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Lasy Tsuchi no Kuni

Postprzez Kamizuru Ririka » 18 lis 2016, o 15:58

Obrazek


Obrazek


Choć po Wiosce Ukrytej w Skałach wiele osób oczekuje surowego, kamiennego otoczenia, Kraj Ziemi bogaty jest w lasy, które wypełniają przestrzeń pomiędzy skalnymi formacjami i pasmami górskimi. Biegną tu oczywiście trakty, nie są jednak tak dobrze oznaczone jak w innych częściach świata, co pozwala mieć wrażenie, że teren jest dość mało gościnny. Tabliczki wskazujące kierunki spotyka się rzadko i tylko odnośnie ważniejszych miast, stworzone z myślą o zagranicznych kupcach. Kamieni milowych prawie nie widać, o ironio, bo skał tu wszędzie jest pełno. Miejscowi bez problemu wyznaczają sobie drogę na podstawie okolicznych szczytów, dość dobrze widocznych w prześwitach między drzewami.
Tsuchi no Kuni charakteryzuje się bardzo nieregularną rzeźbą terenu, stąd lasy te obfitują w jaskinie, wąwozy i skalne tarasy. Lasy są głównie mieszane, bogate w zwierzynę, także tą dużą. Wszystko to sprawia niestety, że otoczenie jest idealne dla tajnych, ukrytych przed wzrokiem ludzi kryjówek.
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Lasy Tsuchi no Kuni

Postprzez Kamizuru Ririka » 18 lis 2016, o 16:30

Pierwszym błędem dziewczyny było opuszczenie wioski. Kolejnym - zapadnięcie w ziemię, by uciec od Gentaro. Ostatecznym wreszcie - utrata owadów. Ririka wydostała się na powierzchnię dopiero wtedy, gdy zupełnie już brakowało jej oddechu. Sama, zmęczona i wewnętrznie rozdarta. I bez jakiegokolwiek pojęcia o drodze do domu. W porwanym, przesiąkniętym jej własną krwią ubraniu, z resztkami chakry, bo choć pojedynek nie wyczerpał wszystkich jej pokładów, to jednak leczenie ran, podróż w ziemi i jeszcze odesłanie owadów, by rozpierzchły się dookoła i przypadkiem nie poprowadziły dziedzica śladem dziewczyny... no po prostu niebezpiecznie zbliżała się do swoich limitów i wiedziała, że okoliczności nie wyglądają dla niej najlepiej. Przydałaby jej się choć odrobina snu dla regeneracji nadwyrężonych sił.
Po pewnym czasie odnalazły ją dwie Ninhachi - widocznie wybrały akurat tę stronę i natrafiły na ślad jej zapachu. A jeśli Gentaro też postanowi rozproszyć swoje owady i ruszyć za nią? Nie chciała go widzieć. Potrzebowała odpoczynku i czasu na odzyskanie wewnętrznej równowagi. Odnalazła więc strumień i przez jakiś czas podążała wodą by zgubić ślad zapachu, w wyniku tych działań jednak sama gubiła się bardziej i bardziej. Przynajmniej zmyła z siebie większość krwi. Natknęła się wreszcie na niewielką jaskinię i wysłała swoje ocalałe pszczoły, aby sprawdziły czy gospodarz jest w domu. Wszelkie zapachy były jednak bardzo słabe, poza kilkoma nietoperzami i różnymi robaczkami nie mieszkało tu żadne zwierzę. I choć bardzo chciało jej się spać, rozłożyła dookoła na ziemi pełno drobnych, suchych patyczków, aby trzasnęły pod obcą stopą. Stworzyła tez pomiędzy drzewami i krzewami rzadką pajęczynę ze stalowej linki, skrytą tuż ponad poziomem ziemi, jej koniec podpięła do swojej rękawicy - któryś z systemów alarmowych powinien zadziałać, gdyby zbliżało się do niej jakieś zwierzę. Albo człowiek, choć chyba nikt nie powinien jej tu odnaleźć. Na straży postawiła jeszcze obie Ninhachi, które czuwać miały jeszcze przed jej polem alarmowym, poprosiła też okoliczne mrówki, by ostrzegły ją w razie niebezpieczeństwa. Były to obce owady, ale dała im dwa miodowe ciasteczka i obiecała kolejne za pomoc, więc być może udało jej się zdobyć w nich sojusznika.
I tak skryta, zapadła wreszcie w sen by zregenerować siły.
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Lasy Tsuchi no Kuni

Postprzez Ex Adm » 18 lis 2016, o 19:54

Ciemny las... mroczny las... nikt nie wie kogo można w nim spotkać anie jakie dziwy tam zobaczyć... Nie wiadomo co sprowadza ludzi w objęcia natury.. Niektórzy szukając tutaj nowości, czegoś co zmieni ich życie... inni poszukują spokoju i ciszy, aby móc przemyśleć swoje życie i to co chcą z nim zrobić.. Jeszcze inni, jak młoda Riri, po prostu chcą uciec od wszystkiego, modląc się, aby świat pozostawił ich i nie dręczył jeszcze bardziej... Jednak czy aby na pewno to się uda ??? No cóż...
Dziewczyna po przygotowaniu przeróżnych zabezpieczeń, oraz pertraktacjach z gospodarzami, umościła sobie posłanie z mchu i kamieni, które znalazła pod ręką, po czym nie wiedząc kiedy zapadła w sen niczym niedźwiedź w swojej jamie... Zdawać by się mogło, że nic jej nie pobudzi, tak zmęczona była, jednak w pewnej chwili poczuła jak jej system zabezpieczeń zadziałał. Najpierw delikatne szarpnięcie za palec, potem trzask patyczka, a chwilę później ugryzienie małej mróweczki w policzek... To musiało boleć !! W każdym razie ktoś się zbliżał.. Wróg czy przyjaciel ?? Nie wiadomo... Jednak trzeba było być gotowym na najgorsze... Szczególnie, że po świetle i temperaturze, jasno można było wywnioskować, że raczej mamy środek nocy, niż ciepły, słoneczny poranek...
Kroki się zbliżały, odbijając się coraz głośniejszym echem wśród skał jaskini. Stres i emocje jakie panowały w Ririce spowodowały wręcz zwolnienie czasu, przez co zdawało się, że ten ktoś się czołga i ma do pokonania kilometry... jednak w końcu nadszedł ten moment, w którym miało dojść do konfrontacji. Zza zakrętu dochodziły coraz głośniejsze kroki oraz... nucenie... ktoś nucił bardzo wesołą melodyjkę. W końcu pojawił się on... rycerz na białym koniu, który miał pomóc dziewczynie odnaleźć drogę.. A raczej był to ... karzełek... Niski, siwiejący łysolek z wąsem w białym płaszczu z futrem. Zatrzymał się jakieś 5 metrów przed Riri i zmierzył ją wzrokiem. - A ... panienka co robi w środku nocy w jaskini ?? - Pogładził wąs po czym zatrzymał swój wzrok na opasce z symbolem Iwy...
[] <- Kim jestem ?? -> []
|
\/
Nim<3:
Administrator
 
Posty: 586
Dołączył(a): 28 lut 2016, o 23:01
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Shogun
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Lasy Tsuchi no Kuni

Postprzez Kamizuru Ririka » 18 lis 2016, o 20:19

To, co miało być jedynie pospieszną drzemką, przerodziło się w głęboki sen. Słońce skryło się już, ustępując miejsca nocy, wraz z którą przyszedł niespodziewany gość. Ririka, zbudzona przez swój improwizowany system zabezpieczeń, spodziewała się raczej wizyty zwierzęcia, być może zwabionego resztkami woni krwi, która wciąż mogła się od niej ciągnąć. Gdy jej uszu dobiegło nucenie, zamarła. Odruchowo szukała swoich owadów, ale to na nic. Wydarzenia ostatniej doby wróciły do niej z całym swym ciężarem.
Ten ktoś doskonale zdawał sobie sprawę, że Ririka tu była. Sam również ujawnił się, nie skradał. Musiał być bardzo pewny siebie i swoich umiejętności. Skontrolowała na szybko poziom swojej chakry i zastanowiła, jak mogłaby wynieść skórę cało. Widok maleńkiego staruszka trochę zbił ją z tropu.
- No śpię... - wyrwało jej się, miała dziwne wrażenie, że skądś go powinna znać.
Kompletnie jednak nie mogła skojarzyć okoliczności. Jej wewnętrzny alarm nie piszczał jednak, siwiutki pan nie zdawał się do niej wrogo nastawiony. Właściwie odnosiła wrażenie, że jest wręcz przeciwnie.
- Znaczy, to trening taki. Przetrwania w dziczy. Bardzo przydatna sztuka, gdy ktoś ma problemy z orientacją w terenie, takim lesie na przykład... - odchrząknęła. Teraz, po przebudzeniu, bardzo chciało jej się pić - Choć pan nie wygląda, jakby się zgubił w lesie. Mogę jakoś pomóc?
Chciała zaproponować, by usiadł, ale trochę bez sensu prosić na mech i kamienie. Zresztą, jaskinia w żaden sposób nie była jej prywatnym salonem, niech robi co chce. Choć w białym płaszczyku nie ryzykowałaby podobnych działań. Wyciągnęła z kieszeni ostatnie ciastko i skruszywszy je w dłoni, rozsypała u wejścia do jaskini. Dotrzymywała słowa, zwłaszcza tego danego owadom.
Choć jak na kogoś poddającego się zwykłemu treningowi, miała zaskakująco zniszczone i okrwawione ubranie.
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Lasy Tsuchi no Kuni

Postprzez Ex Adm » 19 lis 2016, o 15:26

Staruszek przyjrzał się dziewczynie, cały czas zachowując swój delikatny uśmiech na twarzy. Ciężko było wyczytać od niego jakiekolwiek emocje, był spokojny i opanowany.. jednak promieniowała od niego jakaś dziwna empatia... Ririka czuła się przy nim bezpieczna, trochę jak przy dziadku z rodziny, który siedząc na fotelu bujanym ma opowiadać bajki i karmić wnuki ciasteczkami... Jednak ten nie miał ani drewnianego, skrzypiącego bujaka ani czegoś słodkiego do poczęstowania...
- Panienka trenuje... Bardzo dobrze, trzeba się rozwijać !! - Powiedział z dumą, gładząc swoje bialutkie wąsy, po czym zrobił kilka kroków przed siebie i posadził swoja szanowne cztery litery na jednym z kamieni. - A dlaczego panienka cała we krwi i brudzie ?? Natura aż tak daje w kość, czy może coś się stało ?? - Spojrzał jej prosto w oczy, po czym zdawało się, że już zna odpowiedź na swoje pytanie, ale jednak oczekuje, aż dziewczyna coś powie, w końcu nie będzie na nią naciskał.. Nie ma do tego powodów. Jedynie włożył rękę do torby, która wisiała przy jego pasie, po czym wyciągnął z niej woreczek z prażonymi orzeszkami. Wrzucił sobie kilka do ust, po czym skierował paczkę w stronę dziewczyny. - Chcesz troszkę młoda damo ?? Spokojnie, nie przytyjesz od nich.. - Powiedział z delikatną nutką humoru, posyłając jej oczko...
[] <- Kim jestem ?? -> []
|
\/
Nim<3:
Administrator
 
Posty: 586
Dołączył(a): 28 lut 2016, o 23:01
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Shogun
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Lasy Tsuchi no Kuni

Postprzez Kamizuru Ririka » 19 lis 2016, o 16:48

Dziwna sprawa, bardzo dziwna. Niby nie czuła od niego wrogości, a własnym instynktom ufała bardzo. Z drugiej strony jednak, spójrzmy logicznie na sytuację. Środek nocy, gdzieś pośrodku dzikiego lasu, maluteńki dziadek w białym płaszczu przychodzi do jej jaskini i częstuje ją orzeszkami...
Złożyła pieczęć do Kai, bo to zakrawało o mało subtelne genjutsu. Nie lubiła, gdy ludzie tylko zadają pytania, a sami nie odpowiadają na te skierowane w ich kierunku. Co on tutaj robił, do trzmiela? Popatrzyła na orzeszki, a potem przeniosła spojrzenie czerwonych oczu na staruszka. Pokręciła głową z przepraszającym uśmiechem.
- Dziękuję, alergia - skłamała troszeczkę, ale przyjmowanie poczęstunku od obcego w takich warunkach byłoby szczytem głupoty - Na imię mam Ririka. Kim pan jest? O ile towarzystwo jest miłe, to jednak okoliczności wydają się trochę zadziwiające...
W kontakcie z tym mężczyzną przypominały jej się wszystkie lekcje dobrego wychowania, do których była zmuszana od czasu do czasu wewnątrz klanu. A jednak zignorowała je częściowo, bo na pytanie o swój stan potrząsnęła ramionami. Wystarczy już, że pośrednio przyznała się do zgubienia drogi. Z drugiej strony czuła, że może mu zaufać.
Zresztą, ile czasu zajmie jej wydostawanie się z tego lasu, jeśli wobec każdego będzie taka podejrzliwa? Był dziwny i pasował do otoczenia jak szerszeń do mrowiska. Budził jednak zaufanie. A teraz rozpaczliwie potrzebowała przewodnika.
- To... dość długa historia. Wszystko zaczęło się od tej walki... - popatrzyła na dziadka, po czym uśmiechnęła się łobuzersko.
Bardzo pasowało to do lisiej maski, którą miała przesuniętą na głowę. Nie zasłaniała twarzy, ale oblicze liska było doskonale widoczne.
- Ale co ja będę takie rzeczy nieznajomym opowiadać. Nic mi nie jest, dziękuję za troskę.
Jasno dała do zrozumienia, że jeśli mężczyzna chciał dowiedzieć się czegoś więcej, najpierw musiał powiedzieć coś o sobie. Póki co wyobraźnia zmęczonej dziewczyny zaczynała jej podsuwać niestworzone wyjaśnienia jego tutaj obecności i zależało jej, by poznać chociaż prawdopodobną tożsamość mężczyzny. Lepsze to niż jakieś duchy lasu.
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Lasy Tsuchi no Kuni

Postprzez Ex Adm » 19 lis 2016, o 22:59

Dziadek siedział sobie i w spokoju zajadał swoje orzeszki, słuchając słów młodej kunoichi.. Dopiero po chwili dotarło do niego, że się nie przedstawił. Zaskoczyło go, że dziewczyna nie rozpoznała jego osoby, w końcu każdy Shinobi widział go przynajmniej raz, jednak być może po prostu wypadło jej z głowy. - Panienka wybaczy... gdzie moje maniery... Jestem Ueda Kei, spacerowałem sobie, kiedy zobaczyłem ślady prowadzące do tej jaskini, ciekawość nakazała mi sprawdzić któż to był. - Pogładził się po wąsie, po czym wrzucił kolejnego orzeszka do swoich ust.
Kiedy wspomniała o walce, jego oczy zaświeciły delikatnie. - Jakiś nieprzyjaciel ?? Czy sparing ?? I dlaczego postanowiłaś chować się w jaskini ?? Zrobił ci krzywdę ?? - Wstał i otrzepał swój tyłek z piasku i kamieniu, które przyczepiły się do jego białych pantalonów. - No to.. znajdźmy tego drania.. ja go nauczę zaraz manier.. - Powiedział pół żartem pół serio, po czym znowu skierował wzrok na dziewczynę. Uśmiechnął się, po czym poczochrał się po swojej łysince. - To jak, ja przygotuję ognisko, a panienka mi opowie co i jak.. dobra ?? - włożył rękę do swojej torby i pokazał pudełko zapałek z logiem Iwy, podobne powinien na wyposażeniu mieć każdy shinobi tej wioski...
[] <- Kim jestem ?? -> []
|
\/
Nim<3:
Administrator
 
Posty: 586
Dołączył(a): 28 lut 2016, o 23:01
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Shogun
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Lasy Tsuchi no Kuni

Postprzez Kamizuru Ririka » 19 lis 2016, o 23:33

Ueda Kei... Zamarła na chwilę gdy dotarło do niej, że ma przed sobą szychę wioski. Nie bardzo kojarzyła jego konkretną pozycję, zupełnie nie rozpoznawała z twarzy (jakiej twarzy? ciemno, światło księżyca prawie do jaskini nie wpadało), ale nazwisko przewijało się od czasu do czasu w rozmowach ludzi wokół niej, zawsze z wyraźnym szacunkiem. To i zapałeczki z logo Iwy (ogień, nareszcie coś widać!) sprawiły, że poczuła się nieco bardziej komfortowo. Przysunęła się bliżej, jakby instynktownie przyciągał ją płomień. Niby nie przeszkadzał jej chłód, ale ciepełko dla odmiany było bardzo przyjemne.
- No to muszę podziękować ciekawości - odpowiedziała, naprawdę była wdzięczna za jego obecność tutaj.
Już nie musiała się martwić powrotem do wioski. Chyba. Z uśmiechem klasnęła w dłonie.
- Tak jak powiedziałam, to długa historia była, a zaczęła się od pojedynku. Przyjacielskiego, z innym geninem Iwy, ale na poważnie, bo chcieliśmy sprawdzić się przed nadchodzącymi egzaminami na chuunina. Niestety przegrałam - zasmuciła się na chwilkę - ale nie poszło mi chyba tak źle, więc i tak się cieszę. No ale stąd ta krew właściwie. To nic, już się wyleczyłam...
Pomyślała o dalszej części opowieści i zamilkła na chwilę. No właśnie, dlaczego chowała się w jaskini, zamiast normalnie wrócić do wioski? I po co? Jak nic miałaby na głowie wściekłego Gentaro. Poszłaby do Eri, ale przecież cały ten ciąg zdarzeń zaczął się od tego, że nie mogąc nigdzie natrafić na przyjaciółkę, spotkała Seitaro. Hokori zapewne była gdzieś na misji.
- Ale zostałam na polu walki sama, bo leczenie ran trochę musiało potrwać. I jak wspomniałam, zgubiłam drogę powrotną. W dodatku została mi już resztka chakry. Pomyślałam, że powinnam odpocząć i dopiero zabrać się za szukanie sposobu na powrót do wioski.
Dała mu chwile na przemyślenie sobie tego, sama tymczasem zaczęła zwijać żyłkę, nie była tu już potrzebna. Nadal tak naprawdę nie wiedziała, co ze sobą zrobić po powrocie do wioski. Może zajrzeć do domu, wziąć prysznic i z samego rana zgłosić się na jakąś misję...? Zawsze też mogła wziąć dyżur w szpitalu.
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Lasy Tsuchi no Kuni

Postprzez Ex Adm » 20 lis 2016, o 03:23

Dziadek rozpalił ogień i stworzył ognisko, korzystając z patyczków jakie znalazł w okolicy, nie było to trudne, wiec po chwili już jaskinia była oświetlona a zmarznięte ciało Ririki mogło poczuć kilka delikatnych smagnięć ciepła, które wypadało z ogniska. Zapewne najchętniej wskoczyła by teraz do środka.. albo go zjadła.. A właśnie.. skoro rozmawiamy o jedzeniu... Brzuch dziewczyny dał o sobie znać, domagając się czegoś, w końcu chakra nie bierze się z nie wiadomo skąd... Głośnie burknięcie poniosło się po sali, wywołując uśmiech na twarzy radnego.
- Ach ci młodzi genini... dlatego tak bardzo was lubię.. Cały świat przed wami.. nic nie stoi wam na przeszkodzie, możecie rozwijać się, spotykać, trenować... a później... później to się zmienia... - dziadek na chwilę się zamyślił, jednak od razu wrócił na ziemię i zarzucił kilka kolejnych smacznych orzeszków do swoich ust. Szybko je pogryzł a na jego twarz wrócił uśmiech. - No to co.. trzeba by panienkę odprowadzić do domu.. Tylko zjedz coś najpierw i się wygrzej... Do wioski mamy ze 2 godzinki spacerkiem... Musiałaś nieźle zabłądzić... - Podszedł do niej po czym delikatnie poczochrał ją po głowie. - Ładne bzykacze.. to twoje ?? - Wskazał na latające owady.. - Znałem kiedyś pewną uroczą kobietę, która także opiekowała się pszczołami. Zawsze uśmiechnięta, przepiękna Sayako w słodkich kwiatowych sukienkach... - Dziadziuś znowu delikatnie odpłynął, krążąc gdzieś po świecie swoimi myślami..
[] <- Kim jestem ?? -> []
|
\/
Nim<3:
Administrator
 
Posty: 586
Dołączył(a): 28 lut 2016, o 23:01
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Shogun
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Lasy Tsuchi no Kuni

Postprzez Kamizuru Ririka » 20 lis 2016, o 03:57

Ciepłooooo. Dopiero w obliczu trzaskającego płomienia zdała sobie sprawę, jak bardzo było jej zimno. Nie, to złe słowo. Organizm jej wytrenowany był, aby szybko dostosowywać się do panującej wokół temperatury i do tej pory sztuczka wychodziła świetnie. Jest jednak ogromna przepaść pomiędzy stanem idealnym i takim "do wytrzymania". Bez specjalnych zaproszeń usadowiła się przy ogniu, wyciągając do płomienia palce obu dłoni. Czyżby naprawdę zamierzała tam wskoczyć...?
Niestety jej żołądek postanowił się odezwać, oblewając zwykle blade policzki dziewczyny rumieńcami zażenowania. Może w tym świetle nie będzie widać?
Przeszukała torby obiecując sobie, że pora w końcu pójść w ślady kolegów i nauczyć się pieczętowania. Znalazła niewielką butelkę z wodą, wciśniętą między kunaie. I czekoladowego batonika, zapasową porcję energii. Upiła łyk i zabrała się za pałaszowanie słodyczy. Czekolada w środku nocy, no pięknie... Była jednak tak głodna, że zjadłaby i pięć! Wystarczyło jednak by zaspokoić pierwszy apetyt, to najważniejsze.
- Chuunin aż tyle zmienia? - zapytała ze zdziwieniem, zawsze miała wrażenie, że dopiero wtedy zaczynają się prawdziwe treningi i misje, a teraz to takie bieganie za kotkami i łobuzami po wsiach.
A może chodzi właśnie o tą beztroskę. Dwie godziny drogi do wioski? Uuuu, w życiu by nie dotarła z powrotem. Jak ona w ogóle tego dokonała?
- Taki talent. Jeden ma ogromne zasoby chakry, inny pięknie śpiewa, a ja gubię się nawet na prostej drodze. Jak dostaję samodzielne misje gdzieś dalej, to muszę wozem pocztowym podróżować, bo inaczej to w życiu bym na miejsce nie dotarła... - przyznała się z rozbawieniem, wprawdzie była to mało chwalebna cecha jej osoby, zawsze jednak lepiej podchodzić do siebie z pewnym dystansem.
Tym bardziej, gdy próbujesz i wciąż nie możesz pokonać własnej słabości. Niektóre rzeczy trzeba po prostu zaakceptować.
- Huh! Babia Saya! - ożywiła się chwilę później - Znaczy, Kamizuru Sayako. Robiła najlepsze w całej Iwie miodowe pierniczki i mogę się pochwalić, że już prawie udało mi się doścignąć ideał, bo odziedziczyłam jej sekretny przepis. W wolnej chwili mogę też dla pana przygotować.
Kochanej babci niestety nie było już wśród żywych, ale miło było spotkać kogoś, kto wspominał ją ciepło. Sama Ririka natomiast nie zorientowała się nawet, kiedy myśli jej odeszły od wszystkich przykrych wydarzeń minionego dnia. Zakończyła jedzenie i strzepnęła okruchy z myślą o tutejszych owadach. W końcu wypożyczyli sobie ich terytorium.
- No, to melduję gotowość do drogi! - oznajmiła z pogodnym uśmiechem.
MK: Hoshigaki Kana
Obrazek
O W A D Z I A R N I A
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 17 wrz 2016, o 00:50
Ranga: Chūnin

Re: Lasy Tsuchi no Kuni

Postprzez Ex Adm » 20 lis 2016, o 18:32

Staruszek na chwile spoważniał. Zastanawiał się, czy powinien uświadamiać jeszcze młodą, dopiero rozwijającą się kunoichi, jednak, jeśli jej powie teraz, to będzie miała szansę na zmianę swojej decyzji jeśli będzie miała ochotę... - Nie będę cię oszukiwał młoda damo.. Ile razy w życiu byłaś na krawędzi życia i śmierci ?? Kiedy zostaniesz Chuuninem, prawdopodobnie na każdej misji będziesz balansować, starając się nie spaść. Niestety nie będziesz tam sama. Za każdym razem twoje pozostanie oznacza spadek kogoś innego. Myślisz, że dlaczego tak mało osób zdaje egzaminy... To nie tak, że egzaminatorzy was nie lubią.. - Pokręcił przecząco głową, trzymając dłonie na swojej klatce piersiowej. - Po prostu chcemy was przygotować do tego, co może was kiedyś spotkać. A i tak zapewne na większość nie jesteśmy w stanie... A im dalej w las tym gęściej... - Pogładził się po brodzie, po czym znowu zjadł kilka orzeszków, dając dziewczynie chwilę na przemyślenie jego słów. Przez chwilę było słychać tylko trzask palących się patyczków, jednak w końcu dziadek znowu się uśmiechnął i spojrzał w oczy dziewczyny. - Skoro jesteś taka zagubiona, to dam ci coś. - Pogładził brodę, po czym włożył rękę do swojej torby i wyciągnął z niego zwój do którego była doczepiona notka z jakąś pieczęcią. - Daj tą kartkę komuś na kim ci zależy. Komuś, kto zawsze ci pomoże i będzie dla ciebie wsparciem w każdej chwili. Kiedy zgubisz się, albo będziesz w kłopotach otwórz zwój, a ockniesz się bezpieczna obok swojego wybawcy... - Podał jej go, po czym znowu wstał i otrzepał się. - No to co, pora wracać do domu... twoja rodzina zapewne się martwi... - zagasił butem ognisko, po czym wyszedł pierwszy, czekając na dziewczynę przed wejściem do jaskini...
[z/t] oboje
[] <- Kim jestem ?? -> []
|
\/
Nim<3:
Administrator
 
Posty: 586
Dołączył(a): 28 lut 2016, o 23:01
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Shogun
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Lasy Tsuchi no Kuni

Postprzez Ex Adm » 23 sie 2017, o 00:31


7 / ...


Drużyna Kitashiego opuściła mury Iwagakure no Sato, po czym błyskawicznie ruszyli w stronę Stolicy, gdzie byli potrzebni. Mieli przed sobą prawie pół dnia drogi, dodatkowo większa część przebiegała przez nieosłonięte od słońca bezkresne stepy. Woda bardzo szybko kończyła się w torbach chuuninów, którzy starali się utrzymywać bardzo wysokie tempo jakie narzucił kapitan. Nie był to szczyt ich możliwości, jednak wszyscy wiedzieli, że liczy się każda sekunda. Dopiero po dwóch godzinach wpadli oni do lasu, który przecinał ich trajektorię. Byli schronieniu w cieniu, co pozwalało odsapnąć nie zmniejszając tempa. Krajobraz delikatnie zaczął się wypiętrzać a lasy delikatnie przerzedzały, aż w końcu trakt zaczął iść przez niewielkie góry. Droga była całkiem przyjemna i umykała bardzo szybko aż stało się...
Kiedy wyszli zza zakrętu dostrzegli na horyzoncie kilka stojących wozów. Naomi widząc to bez słowa rozświetliła swoje oczy. - Kapitanie, przed nami jest bardzo głęboki kanion.
Zdaje się, że most zerwał się pod jednym z wozów. Nie przeskoczymy go... co robimy??
- powoli zbliżali się do miejsca katastrofy, czas mijał a dowodzący musiał podjąć swoją pierwszą poważną decyzję... Co takiego zamierzają??
[] <- Kim jestem ?? -> []
|
\/
Nim<3:
Administrator
 
Posty: 586
Dołączył(a): 28 lut 2016, o 23:01
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Shogun
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Lasy Tsuchi no Kuni

Postprzez Koseki Kitashi » 23 sie 2017, o 01:57

Droga do stolicy kraju ziemi zdecydowanie łatwa nie była, nie dość że dość szybkie tempo wyciągało z nich siły, to jeszcze to potworne słońce które sprawiło że bardzo szybko pozbyli się zapasów wody. Na szczęście po pewnym czasie biegu teren zaczynał się zmieniać, wokół pojawiło się więcej drzew sprawiając, że bieg był lżejszy do zniesienia, a niedługo po drzewach dało się zauważyć zbliżające się pasma górskie, przez które przechodził trakt. Niestety tak lekka droga nie mogła trwać wiecznie. Po pewnym czasie biegu przez góry drużyna zauważyła stojące wozy na drodze, a członkini klanu Sabataya od razu sprawdziła co się dzieje. Wyglądało na to że most prowadzący na drugą stronę kanionu został zniszczony, więc Kitashi musiał wybrać którędy pójdzie grupa, mógł albo zaryzykować przejście gdzieś bokiem, z nadzieja że gdzieś jest zwężenie, albo przejść ten kanion tradycyjną dla ninja metodą. Chłopak zdecydował się na druga opcję, bo mimo że byłaby bardziej czasochłonna, to jednocześnie była bezpieczniejsza.
-Użyjemy Ki Nobori no Shugyō i przejdziemy po ścianach kanionu, Noemi na wszelki wypadek sprawdź czy na dole kanionu i n a przeciwległej stronie wszystko gra, nie chce mieć tu niespodzianek.
Powiedział rzeczowym tonem, jednocześnie kumulując w stopach chakrę do tej prostej techniki. Wraz z drużyną wyminął szybko karawany , a następnie przyczepiając się stopami do ściany kanionu zaczał zbiegać w dół, a za nim powinni zbiec członkowie drużyny, oraz Isan.
Spoiler:
 
Posty: 1077
Dołączył(a): 19 kwi 2016, o 13:38
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Re: Lasy Tsuchi no Kuni

Postprzez Ex Adm » 24 sie 2017, o 01:13


9 / ...

Drużyna Shinobi mknęła w stronę wąwozu, mijając stojących nad urwiskiem kupców. CI ze zdziwieniem spojrzeli na przemykających obok nich ninja, liczyli, że ci pomogą z naprawą mostu nad tym szerokim na prawie 100 metrów kanionem, jednak ci zamiast tego wzięli rozbieg i zeskoczyli na dół. Dziewczyna o czerwonych włosach przyglądała się wszystkiemu i ona jako jedyna widziała dno tego wszystkiego, pozostali widzieli tylko ciemność. - Kapitanie, Ten Kanion jest głęboki na ponad 100 metrów, dodatkowo na dole płynie rzeka!! Poza tym... - nie dokończyła, gdyż grunt na którym chciała postawić nogę obsunął jej się pod stopą a ona sama zaczęła spadać. Pierwszym, który zareagował był Karao, zaparł się stopami, po czym wyciągnął dłonie przed siebie, z nich wystrzeliły niebieskie nici, które złapały dziewczynę w wielu miejscach jej ciała, ta zawisła, uderzając o krawędź urwiska. Zdawało się, że trafiła głową, gdyż wisiała bezwładnie. - Urwisko nie jest stabilne!! Nie utrzymam jej zbyt długo!! - krzyknął marionetkarz, spoglądając na Yomi, która także zatrzymała się. Tuż pod jej stopami zaczęły sypać się kamienie, zatrzymała się w ostatniej chwili, jeszcze krok i by spadła. Kitashi miał szczęście i jemu nic nie groziło, jednak widział, że jego futrzasty przyjaciel zaczyna panikować, stawiając niepewne kroki, co zakończyło się bardzo niefortunnie. Młoda hiena także rozpoczęła bardzo szybką podróż w stronę dna znajdującej się gdzieś tam rzeki...
[] <- Kim jestem ?? -> []
|
\/
Nim<3:
Administrator
 
Posty: 586
Dołączył(a): 28 lut 2016, o 23:01
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Shogun
Specjalna Ranga: Generał
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Lasy Tsuchi no Kuni

Postprzez Koseki Kitashi » 24 sie 2017, o 01:39

Niestety z pozoru bezpieczniejsza droga okazała się być tą, do której nie powinni się zbliżać. Chłopak miał nadzieję ż eoczy Sabataya jeszcze przed wejściem do kanionu ostrzegą go przed ewentualnymi niebezpieczeństwami, ale nim dziewczyna z tego klanu zdążyła coś powiedzieć kamień po którym stąpała obsunął się, a wpodczas spadku gdy marionetkarzowi udało się ją złapać, uderzyła głową o ścianę kanionu. Chłopak cicho zaklął ale musiał działać, wiedział ze to czego się podejmuje wyssie z niego ogrom chakry, ale musiał to zrobić by ratować drużynę. Chłopak szybko skumulował na sobie chakrę dotonu, jednocześnie krzycząc do Yomi.
-Yomi, wracaj na górę, nie chcę aby kolejna osoba spadła.
Po tych słowach szybko zleciał w dół chcąc złapać Isana który ledwo co się obsunął, wiec nie powinien jeszcze zlecieć zbyt nisko, po czym szybko poleciał do Karao i Noemi najpierw dotykając dłonią Karao,a potem Noemi obniżając ich wagę i sprawiając że Karao mógł wylecieć na górę wraz z nieprzytomną członkinią klanu Sabataya. Chłopak czuł się źle, w kilka chwil stracił bardzo dużo chakry.
-Lecimy na górę i to już
Powiedział szybko, po czym pomógł marionetkarzowi dostarczyć nieprzytomną dziewczynę na górę. Popełnił błąd który dużo go kosztował. Za dużą wiarę położył w umiejętności klanu Sabataya, zamiast samemu sprawdzić czy owa droga będzie bezpieczna, dostał nauczkę na całe życie. Jeżeli cała akcja ratownicza powiodła się i cała grupa wylądowała znowu na krawędzi kanionu Chłopak po dostarczeniu wszystkich na górę pomógłby położyć Noemi na ziemi i dać miejsce do pracy dla Yomi która specjalizowała się w Iryojutsu, a sam wykończony usiadł z boku z Isanem, którego położyłby na ziemi i powiedział cicho.
-Postój, wybaczcie za mój błąd, nie sprawdziłem kanionu zanim do niego wkroczyliśmy, więc to ja ponoszę pełną odpowiedzialność. Yomi, w jakim stanie jest Noemi?
Spytał dziewczynę spoglądając na to w jakim stanie są wszyscy.
Spoiler:
 
Posty: 1077
Dołączył(a): 19 kwi 2016, o 13:38
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: ANBU

Następna strona

Powrót do Tsuchi no Kuni - Kraj Ziemi

cron