Niewielkie Miasteczko Rokubu

Kraj Żelaza jest jedną z największych potęg tej części świata. Ze względu na ich siłę oraz odmienną kulturę kraje shinobi postanowiły odseparować się od tej krainy i nie podejmować działań militarnych ani politycznych związanych z Tetsu no Kuni. Kraj ten nie posiada shinobi, zamiast tego siłą militarną kraju są samurajowie. Dowodzi nimi Generał, lider stacjonujący wraz z armią w górach Sanrō, które utożsamiane są z tą krainą.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Niewielkie Miasteczko Rokubu

Postprzez Inuzuka Cheza » 23 maja 2016, o 21:51

Takeru usiadł obok swojego towarzysza. Wlepił swój wzrok napastliwe w Cheze. Jakoś odruchowo poprawiła top naciągając go wyżej na jej skromny, figlarny biust. Tsume znowu warknął pod stołem wyraźnie niezadowolony z obecności blondyna przy stole. Tym razem nie zareagowała na to w żaden sposób, pozwoliła mu się uspokoić samemu. Pies wydał mlaśnięcie uderzanego języka o nos i oblizywania się. Powtórzył tak kilka razy, aż w końcu nie wytrzymał i postanowił zająć miejsce wolne obok Chezy i przyjrzeć się obu przybyszom.

***
Czemu oni tu są? Nie lubię ich, pachnął krwią, Cheza pogoń ich. Spojrzałem na nią wymownie siedząc wygodnie na krześle. Głupie głupki, ja wam dam, niech no tylko Cheza odwróci wzrok, gałgany. Was po jajcach pogryzę, że nawet na jajecznicę się nie nadadzą. Zostawić! Moja Cheza! Nie dam, nie dam nikomu. Wyszczerzyłem swoje kiełki do Takeru, ale zaraz poczułem dotyk jej miękkiej dłoni na głowie.

***
-Już dość, nie denerwuj się.-dziewczyna pogłaskała psa, był jeszcze mniej spokojny i skory do walki niż ona. Ba, ona wcale nie miała na nią ochoty. Zwłaszcza, dlatego, że nie widziała takiej potrzeby. Pies umilkł i mierzył Takeru równie przenikliwym wzrokiem złotych oczu.
-Nie jestem małą, dziewczynką.-zbagatelizowała ostrzeżenie chłopaka o ciemnych włosach cały czas głaszcząc psa po głowie.
-Chyba nigdy nie spotkałeś nikogo z klanu Inuzuka.-skwitowała. Co jak co, ale odwagi równej czasami z bezmyślnością nie można było odmówić członkom rodziny. Tylko Cheza była bardziej rozważna i spokojna pod tym względem, ale nadal buzowała w niej ognista krew.
-Klona? Co?-spojrzała to na jednego to na drugiego. Dopiero teraz przyjrzała się bliźnie blondyna. Była okropna, przynajmniej taka się jej wydawała. Chłopcy wymienili między sobą kilka informacji, banałów, nad którymi dziewczyna się raczej nie skupiała, wolała poświęcić się swojemu towarzyszowi, który nadal był nerwowy. Spojrzała na niego a jej źrenice ponownie się rozszerzyły. Ponownie odezwał się brunet.
-Rysunków? Rysujesz?-nawet nie bardzo wiedziała, czy to co powiedział było skierowane bezpośrednio do niej, czy do jego blond towarzysza. Jednak zadała pytanie.
-Nie wątpię, trudno się z pewnością żyje zbiegom z Konohy.-chyba nie mogła dłużej czekać, by nie wystrzelić z taką informacją. Po prostu chciała nieco poigrać z ogniem. To było teraz dla niej zabawne. Skrajność emocjonalna, strach, a teraz chciała by adrenalina zabuzowała jej w uszach, odebrała dech. Wiedziała, że balansuje na cienkiej linii, ale czego się nie robi w życiu. Czasami lepiej umrzeć z uśmiechem na twarzy i po zrobieniu czegoś głupiego, niż umrzeć w polu bitwy za sprawę władców i nie zrobić nigdy nic głupiego.
-Masz rację, wyjdźmy, to zdecydowanie nie jest miejsce do rozmowy, na takie tematy.-rozejrzała się tylko przelotnie po stolikach z przodu, a węchem poprowadziła zwiad za siebie. Nie było nikogo podejrzanego.
Obrazek

Piękna
To właściwe słowo dla niej.
Kiedy tańczy, gdy ciało jej rzuca cień,
jak rajski ptak, co w chmurze piór ku niebu mknie,
to w otchłań swoją piekło znów wciąga mnie.
Moje oczy toną w mgle sukienki cygańskiej
Już nie śmiem modlić się do Naszej Pani.
Kto
pierwszy chce kamieniem rzucić w nią
ten nie zasługuje na to by żyć!
O, Lucyferze! Pozwól mi choć raz
zanurzyć dłonie we włosach jej.

Piękna
Jest diabła wcieleniem
zesłanym, bym dziś zwątpił w Boga wiecznego.
Gdy patrzę, na nią włada mną pożądanie szalone.
Choć wzrok ku niebu zwracam, to wciąż widzę ją.
Pierworodnego grzechu ognie w oczach ma.
A moja żądza do niej pcha mnie ku zbrodni.
Lecz,
dziewka uliczna, która ma w pogardzie świat
też brzemię krzyża może w sobie nieść od lat.
O, Nasza Pani, pozwól mi choć raz
zbłądzić w ogrodzie jej.

Piękna
To tych czarnych oczu czar sprawił, że
wbrew wszystkiemu w jej niewinność wierzyć chcę.
Odkrywam tajemnicy szlak na sam szczyt,
gdy porywa tańca rytm jej sukienkę w kolorach tęczy.
Ma Dulcyneo Już nasz ślub obwieścił dzwon
a me niewierne serce gra fałszywy ton.
Lecz,
mężczyzna, który chciałby odwrócić od niej wzrok
niechby zmienił się w słup soli!
O, Fler-De-Lys! Nie jestem godny twego zaufania,
bo chcę choćby raz zerwać kwiat miłości.

Moje oczy toną w mgle sukienki cygańskiej.
Już nie śmiem modlić się do Naszej Pani.
Kto pierwszy chce kamieniem rzucić w nią
ten nie zasługuje na to by żyć!
O, Lucyferze! Pozwól mi choć raz
zanurzyć dłonie we włosach.

Combat
Obrazek
 
Posty: 270
Dołączył(a): 26 sty 2016, o 14:55
Ranga: Genin

Poprzednia strona

Powrót do Tetsu no Kuni - Kraj Żelaza

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron