Ruiny zasypane śniegiem.

Kraj Żelaza jest jedną z największych potęg tej części świata. Ze względu na ich siłę oraz odmienną kulturę kraje shinobi postanowiły odseparować się od tej krainy i nie podejmować działań militarnych ani politycznych związanych z Tetsu no Kuni. Kraj ten nie posiada shinobi, zamiast tego siłą militarną kraju są samurajowie. Dowodzi nimi Generał, lider stacjonujący wraz z armią w górach Sanrō, które utożsamiane są z tą krainą.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Kohaku Rokugama » 12 sty 2017, o 15:52

Prawdę mówiąc, to Hokage zdawał się tracić rachubę, siedząc w krainie Tysiąca Szarych Bloków. Ile mógł w niej przesiedzieć? Godzinę, maksymalnie dwie? Coś w ten deseń. Przez ten czas sporo myślał, ale nie próbował się wydostać, zdając sobie sprawę, iż wszystkie próby spełzłyby na niczym. Pozostawało mu tylko oczekiwać. W pewnym momencie czasoprzestrzeń nienaturalnie się zakrzywiła, tak samo, jak został wciągnięty do Kamui. Potem była już sekundowa utrata zmysłów i śnieg pod stopami. Wiatr wiał, ciskając na twarz lodowe igiełki. Powoli wstał, a podnosząc wzrok na swoich ,,wybawicieli", stary Hokage rzucił tylko sobie kłodę pod nogi. Padł bowiem ofiarą genjutsu Uchihy, które uczyniło z niego posłusznego, niegroźnego starca.




Słaby post, bo śpieszy mi się troszku.
Przyboczni:
 
Posty: 52
Dołączył(a): 6 gru 2015, o 18:09
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shūbo
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Uchiha Takeru » 14 sty 2017, o 00:21

Natychmiast kiedy Rokugama pojawił się przed jego obliczem i spojrzał w czerwone kalejdoskopowe oczy Uchihy, został złapany w potężne genjutsu stając się posłuszną, bezwolną marionetką nowego Hokage. Doskonale wiedział że starzec musi zginąć, nawet jeśli jego ognisty atak był zwykłą pomyłką, to i tak czekała go śmierć, trzeba było zrobić miejsce dla nowego władcy wioski. Zapytał go:Dlaczego zaatakowałeś mieszkańców własnej wioski?Hokage po chwili odpowiedział nieobecnym głosem:Już od dłuższego czasu wiedziałem że shinobi nie mają szans w walce z oprawcą. Nie chciałem walczyć po stronie przegranych, przyłączyłem się więc do shoguna z nadzieją że oszczędzi mnie podczas tej masakry.- to była odpowiedź jakiej oczekiwał, najpewniej była nieprawdziwa bo sam kazał mu to powiedzieć. Zabicie starego Kage,musiało być usprawiedliwione. Westchnął ciężko i spojrzał na Detsu mówiąc:Ten tchórz nie zasługuje żeby żyć. To może być jednak sprawdzian dla Miko. Jeśli zabije go wahania może z nami iść.
 
Posty: 396
Dołączył(a): 27 lut 2016, o 19:44
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shūbo
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Senju Kuro » 14 sty 2017, o 19:24

Metody, jakie stosowali nie różniły się niczym od tych, których używały jednostki specjalne, bądź zbrodniarze. Między tymi grupami istniała cienka granica, którą łatwo było przekroczyć, albo nie istniała wcale. Po której stronie stał Senju i Uchiha podnosząc rękę na przywódcę własnej wioski? Zasłanianie się argumentem 'dobra ogółu' było tutaj najwłaściwszą formą usprawiedliwiania się używaną przez władców i wysoko postawione persony. Wszystkich nie dało się uratować i zadowolić, a do rzeczy ludzkich należało kierowanie się egoistyczną chęcią własnego dobra. Przetrwanie - właśnie o tym mógł usłyszeć Kuro z ust starca, z który jeszcze nie tak dawno godził się i od którego przyjmował na swoje barki kolejne zbrodnie niszczące dobre imię jego rodziny. Jego nazwisko zobowiązywało do poświęceń, co powoli zaczynał rozumieć.
-Gdyby nie mój wuj i pojawienie się w Liściu, gdy jeszcze dziadyga nie oszalał, mielibyśmy pewnie dodatkowo Kiyuubiego na głowie. Aż strach pomyśleć, co mogło się stać z Rudą. Po wielu spodziewałbym się, że braknie mu sił i się podda, ale Hokage zawsze przedstawiano mi jako wzór do naśladowania.. - Urwał z grobową miną wpatrując się w osobę, która w jednym momencie stała się dla niego bezużytecznym starym próchnem. Z osoby, której można było powierzyć tajemnice i ryzykować własne życie spadł do rangi niższej niż oni w oczach nieuświadomionych o ich misji ludzi.
-Starcze, czy któryś jeszcze z twoich podwładnych, bądź rządców stanął za tym chorym pomysłem? - Było to pytanie, które musiał zadać. Dość ważna kwestia, która została tutaj ruszona zależała od tego, czy będą musieli pozbyć się większej ilości osób. Być może Rokugama działał sam, albo co gorsza wciągnął w tę intrygę ludzi ufających mu.
-Nie uważam, żeby landryna była jedną z tych nastolatków, których mogliśmy oglądać na egzaminie. Coś jednak nie pozwala mi podnieść ręki a to ścierwo, a jest nam potrzebna zaraz. Strasznie trywialne metody na pierwszy chrzest, ale wojna ma swoje prawa. Zawołam ją.. - Skomentował wzmiankę o zamiarach Takeru względem Miitsu. Może jeszcze była dzieckiem, ale kto przy ich dwójce nie dorósłby wystarczająco szybko, by zrozumieć najprostsze prawa rządzące się tym światem? Do tego z relacji jego klona sytuacja na froncie nie przedstawiała się na tyle pozytywnie, by pomoc młodej byłą nieunikniona..
Obrazek
 
Posty: 584
Dołączył(a): 11 mar 2016, o 23:57
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Miko Miitsu » 14 sty 2017, o 22:25

Zawsze jak wracali to albo o świcie, albo kiedy była poza domem. Tymczasem mała była u siebie w pokoju, za zamkniętymi drzwiami. Siedziała na ziemi i czyściła swoje kunaie od tak, z nudów. Zasadniczo zamierzała z nimi wyjść na zewnatrz i poćwiczyć celność. Jej plany prawdopodobnie spełzną na niczym, bo właśnie usłyszała powrót drużyny. Siedziała cicho, jakby jej nie było chociaz wiedziała ze i tak Kuro wyczuje jej obecność. Nie miła pojęcia co tam robią, słyszała jedynie pomruk rozmów. Myślała ze znów wpadli na chwile i za chwile znów gdzieś znikną mając ja całkowicie w poważaniu.
Zastanawiała sie niejednokrotnie po co ja wzięli, oprócz uwolnienia spod brzemienia widzenia nie robiła nic co miałoby jakiś cel. Albo nie, ona szukała celu, ćwicząc kiedy ich nie było, aby nie wyjść na jakiegoś boba co zna tylko podstawowe techniki z akademii. Chyba nie mieli pojęcia ile przez ten czas sie nauczyła.
Usłyszała wołanie jej imienia, jednak wiedzieli ze jest. Może chcieli tylko sprawdzić jak sie miewa i przypomnieć sobie jak wyglada? Byłoby miło z jednej strony...
- Co? - Burknęła fochem wyglądając zza drzwi Ku jej zdziwieniu to wołanie o odgłosy dochodziły z zewnatrz. Wyszła wiec w kapciach różowych jak jej włosy przed chatę powtarzając swoje CO. Nie byli sami, czyżby kolejny członek drużyny? Jeśli tak to dziwne mieli kryteria wyboru. Podeszła bliżej, troche niepewnie ze skrzyżowanymi rękoma na klatce piersiowej. Patrzyła na nich "spod byka" marszcząc brwi. Myślała, ze wyglada groźnie, ale to jej wychodziło jeszcze zbyt słodko.
 
Posty: 534
Dołączył(a): 6 lip 2016, o 21:58
Ranga: Jōnin

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Uchiha Takeru » 15 sty 2017, o 20:33

Postawa byłego Hokage była naprawdę niewybaczalna. Poświęcić życie mieszkańców wioski dla własnego bezpieczeństwa, założenie na siebie obroży niewolnika i służba shogunowi. Tak nie powinien zachowywać się władca wioski, sam był ciekaw czy w jego kłamstwie było choć trochę prawdy, palenie własnych ludzi nie było typowym zachowanie patrioty.
Też ciężko mi w to uwierzyć, zawsze uważałem Hokage za głupca ale czegoś takiego się po nim nie spodziewałem. Teraz jestem już pewien że muszę objąć władzę nad wioską. Zaprowadzę tam porządek i wyplenią zdrajców.Pora przyszła na kolejne pytanie na które musiał odpowiedzieć:Shogun na pewno ma wielu popleczników wśród urzędników wioski, nie wiem jednak którzy wiedziałem tylko tyle ile miałem wiedzieć.-po tych słowach spojrzał na Takeru i dodał:Wiem jednak że na pewno twój kuzyn Kenjiro był w to zamieszany, jednak zniknął nie wiadomo gdzie.Nie wiedzieć czemu wolał dostać przyzwolenie od starucha, wiedział że Kenjiro jest zakałą, czarną owcą w ich rodzinie, problemem który trzeba usunąć jeśli kiedykolwiek pojawi się ponownie. Na razie jednak musiał skupić się na rzeczach ważnych, musieli uratować wioskę a pozostała ostatnia niedokończona sprawa. Poczekał aż Miko do nich przyjdzie, wtedy przyzwał kunai z plakietki umieszczonej na nadgarstku, złapał za ostrze i skierował rękojeścią w jej stronę:Pomyśleliśmy że twoje umiejętności mogłyby się przydać podczas ratowania wioski jednak...na początek musisz udowodnić że jesteś w stanie zrobić to co konieczne. W tym świecie będziesz musiała wielokrotnie stanąć przed wyborem zabić albo zginąć. Musimy wiedzieć że jesteś gotowa i wybierzesz dobrze. -wskazał na Hokage i kontynuował:Ten człowiek zdradził swoją wioskę, chciał zabić jej mieszkańców, nie zasługuje żeby żyć. Dobij go.
 
Posty: 396
Dołączył(a): 27 lut 2016, o 19:44
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shūbo
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Miko Miitsu » 16 sty 2017, o 06:20

Było wiele rzeczy, których Miitsu jeszcze nie rozumiała. Była za młoda i brakowało jej doświadczenia życiowego, by pojąć niektóre rzeczy, o jakich mówiła dwójka Shinobi, którzy przygarnęli ją pod swój dach. Ale od tamtej pory stali się dla niej rodziną i niedoścignionym wzorem do naśladowania. Pojmowała jednak bardzo dobrze czym było życie i śmierć. Już przed spotkaniem ich napatrzyła się na nią wielokrotnie. Była osobą, która nie musiała uczestniczyć w walkach, by zobaczyć krew i rozpacz, łzy. Wojna o jakiej wspomniał teraz jej starszy brat była jak stale odwlekane wydarzenie o którym ciągle mówili i ciągle się przygotowywali. Również i jej udzielił się ten chory pęd za siłą i marzeniem o wolności. I chociaż czas spędzony w domku na pustkowiu wspominała dużo lepiej niż mieszkanie w świątyni Iwagakure, to instynktownie czuła, że jest stworzona do czegoś więcej.
-Papa jak zwykle przychodzi bez zapowiedzi z dziwnymi prośbami... - Powiedziała naburmuszonym tonem patrząc spod byka na Takeru. Ostatnimi czasy najwięcej czasu, co było dziwne mogła spędzić z rudą i nie była z tego zadowolona. Ale jeszcze nie zdarzyło się tak, by przyprowadzili kogoś z zewnątrz i patrząc na to, jak się zachowywali byli całkowicie poważni. Najbardziej Kuro, który wyglądał, jakby miał zaraz wybuchnąć drepcząc z nogi na nogę.
-Nawet nie miałeś czasu by zobaczyć ile się ostatnio nauczyłam. - Pochwaliła się nieskromnie. Landryna zrobiła ostatnio niesamowite postępy i choć była zła na ową dwójkę, to aż szarpało nią, by zademonstrować nowe umiejętności. I choć nie tak wyobrażała sobie ten moment, to chęć bycia ponownie zauważoną i częścią drużyny było silniejsze od niej. Więzi z wioską nie były jej znane, ale porównywała to do ostatniego roku spędzonego z Senju, Uchiha i Rudą. Jeśli ten człowiek zrobił coś, co zagrażało któremuś z nich, to bez wahania podniosłaby na niego rękę. Tak, jak teraz, gdy jej ręka spowiła niebieska łuna chakry po złożeniu sekwencji pieczęci. Nie można było tego porównać do chwili, gdy widziało się krzywdę bliskich, ale przypuszczała, że emocje musiały być podobne. Lekko chwiejnym krokiem podeszła do mężczyzny, który jedyne co robił to oddychał i wbiła mu chakrowy skalpel prosto w szyję przerywając rdzeń kręgowy nie patrząc mu w oczy. Prawdopodobnie pod wpływem ich nacisku, tak się z tym spieszyła. 'Im szybciej tym lepiej', do tego z ich słów wynikało, że czekają ją jeszcze gorsze rzeczy niż pozbawienie jednego starca życia.
Spoiler:
 
Posty: 534
Dołączył(a): 6 lip 2016, o 21:58
Ranga: Jōnin

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Senju Kuro » 27 sty 2017, o 21:43

Nie chodziło tutaj o rywalizację miedzy wioskami, młoda nawet nie wiedziała kogo ma przed sobą. Dla niej nie był to Hokage, a nawet jeśli znałaby starca, to Kuro szczerze wątpił, że powstrzymałoby to ją przed wykonaniem wyroku. Była jednym z nich i można byłoby się tutaj doszukiwać, że zależało jej na tym samym.
Nie było na co czekać, zlecił Takeru, by szybko ukrył ciało, a sam podzielił się na dwoje i przekazał Miitsu bandaże i pigułki żywnościowe, które wyjął wcześniej ze zwoju.
-Skończę, co zacząłem pod bramą, a Ty idź zobacz, co dzieje się na monumencie. - Powiedział do Takeru, gdy wszyscy byli gotowi i złapał ich, by przenieść się razem z nimi do wymiaru Kamui. W tym miejscu miał zostawić chwilowo Miitsu, bo słowy przekaz klona nie wystarczał mu, by móc ryzykować pojawienie się z nią. Jego sobowtórowi brakowało chakry, a on sam musiał szybko interweniować nim Wiewiórczy gówniak się rozkręci.
-Poczekaj tu chwilę. - Poinformował landrynę, a blondyna postanowił wyrzucić na samej górze legendarnego wzniesienia Konohagakure. On sam miał zadanie zaorania bramy, by nie spaść jak kloc, by pojawić się we właściwym miejscu i czasie, zmniejszył swoją wagę i teleportował się nad bramę..

Spoiler:
Obrazek
 
Posty: 584
Dołączył(a): 11 mar 2016, o 23:57
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Uzumaki Kiyomi » 13 mar 2017, o 11:31

Stąd: Klik

Faktycznie, w te ciuchy to zmieściłaby się tylko ona. Ale też i wtedy nie mógł poszczycić wyszukanym gustem jeśli chodziło o sposób ubierania się. Gdy postanowił zniknąć, spodziewała się raczej, że jego genialnym pomysłem było przebranie się w coś przyzwoitszego, ale nie. Wrócił, ale z butelkami alkoholu, żeby zaraz potem ją zabrać do odosobnionego miejsca. A właściwie to całkiem znajomego, bo do ruin w które jeszcze niedawno zamieszkiwali. Zdążyła już zapomnieć, że zostawiła tutaj wszystkie swoje rzeczy! Tak wiele wydarzyło się w ciągu tych kilkunastu godzin, więcej niż przez te wszystkie miesiące które tutaj spędzali. Choć nie były to miesiące stracone, dzięki nim zdążyli się z Kuro do siebie zbliżyć, a ona zaczęła znosić zachowanie Takeru i co samą ją zaskakiwało, polubić nawet Landrynę. Ale do tego się otwarcie nie przyznawała.


No i musiała przyznać, że to był strzał w dziesiątkę. Byli oddaleni o setki kilometrów od Konohy, więc nie musieli się martwić, że ktoś ich nakryje na nielegalnym spożywaniu alkoholu. No i śmierdziuszek mógł się tutaj w końcu wykąpać i zmienić ubrania, choć nie na mniej gustowne. Zdecydowanie musiała go wyciągnąć na zakupy, skoro ona nosiła teraz codziennie yukaty, to on musiał nosić kimona. Rzecz jasna nie nabrała żadnych podejrzeń co do jego zniknięcia, bo nie miała czemu, nie miała pojęcia o tym, że coś przed nią ukrywał. Tak jak nie widziała już śladów po tym, co tutaj wcześniej się odbyło. Natychmiast odszukała wzrokiem szczotki do włosów, którą machinalnie, z przyzwyczajenia zaczęła je rozczesywać, musiała jakoś stąd zabrać wszystkie rzeczy, ale przy umiejętnościach Kuro było to dosyć łatwe.

Obrazek
Spoiler:

Główne konto
 
Posty: 290
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 19:55
Ranga: Genin
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Senju Kuro » 13 mar 2017, o 22:17

W tym całym syfie, który panował teraz w Konoha, ruiny nie odbiegały od niej tak bardzo standardami. Oczywiście, gdy pominie się rezydencje należącą do Senju, ale tam nie mógł liczyć na tyle spokoju. Pozwolić sobie na wiele mógł, nie na wszystko. Oba miejsca usiane były trupami, które pewnie do teraz były zbierane i chowane. Właściwie to znajdowało się tu jedno ciało, które biały puch zaczynał powoli przykrywać, a którego nie mogła zobaczyć Kiyomi. Typowe.. - burknął pod nosem, gdy tylko postawił pierwsze stopy na śniegu. Takeru zaczął się rozleniwiać odkąd Kuro poczynił spore postępy i prawdopodobnie zostawił ciało Hokage na później, bo odchodzili stąd w sporym pośpiechu. Ściągnął więc wielki zwój z pleców i zapieczętował w nim jego zwłoki, by po tym oczyścić teren z pozostałych śladów krwi za pomocą Kamui.

Dopiero po tym mógł wrócić po Uzumaki. Ukrywanie niektórych tajemnicy przychodziło z trudem, ale mieszanie jej jeszcze w tę sprawę było bezsensowne i ryzykowne, więc zachowywał się jak zwykle - jakby nigdy nic się nie stało.
-To prawie, jakbym zabrał cię na pierwszą randkę. Ale ja jestem romantyczny. - Powiedział z dumą i zaczął z siebie zrzucać ubranie. Wcale nie przeszkadzała mu ta jego bezpośredniość. Lepsze to niż stanie na mrozie. Nawet szybkie przyzwyczajanie się do warunków pogodowych przysparzało w takich momentach problemy, ale gorąca woda, która na niego czekała, wynagradzała szybko zimowy chłód. Odłożył wszystkie rzeczy na pobliski kamień i usiadł zanurzając się po szyję.
-Nie wchodzisz, czy mam zamknąć oczy? - Zapytał odwracając się. Wtedy dopiero przypomniał sobie, że to on miał się wykąpać, a jego chyba trochę poniosło. Ale było to lepsze niż picie w chatce.
Obrazek
 
Posty: 584
Dołączył(a): 11 mar 2016, o 23:57
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Uzumaki Kiyomi » 14 mar 2017, o 01:12

Na wzmiankę o romantyzmie, uśmiechnęła się tylko jedno. Tak, gorące źródła i zimowa chatka letniskowa nie zaliczała się do tych najgorszych opcji.
- Mój ty romantyku - skomentowała, choć nie zdołała ukryć w swoim głosie drwiącej nutki. A potem, ni stąd, ni zowąd, ku jej niemałemu zaskoczeniu, zaczął się rozbierać. Przez krótką chwilę wpatrywała się w niego zaskoczona, by niemal od razu odwrócić z lekkim zażenowaniem wzrok. Czuł się przy niej aż tak pewnie? Początkowo, ta intymność nieco ją przeraziła, sprawiła, że zarumieniła się, co nieczęsto jej się zdarzało. Dla niej był to pewien symbol, symbol szczerości, faktu, że nie miał przed nią żadnych tajemnic. Nie wiedziała jak bardzo się pod tym względem myliła. A jednak, ten brak nawet krzty wstydliwości, którą ona teraz zdecydowanie odczuwała sprawił, że stała oniemiała, gdy chłopak, znalazłszy się już w gorącej wodzie, zaproponował jej by również skorzystała z ich błogosławiących właściwości. Nie odpowiedziała mu od razu, zamiast tego jej wzrok powędrował ku jednej z flaszek, którą ze sobą przywiózł, a która leżała nieopodal jego ubrań przy zbiorniku. Powoli podeszła do niej i bez wahania, otworzyła, upijając kilka większych łyków alkoholu. A potem, bez ostrzeżenia zrzuciła z siebie ubrania i również weszła do basenu, nieopodal Kuro, tak by stawiając na brzegu butelkę, również miał do niej łatwy dostęp. Woda była rozkoszna, jak zwykle i przez kilka chwil czerpała przyjemność z jej właściwości, czując zarazem po sobie pierwsze skutki tych kilku łyków. Nie trzeba było jej wiele, by się upiła, ale też ta dawka nie była przecież wcale na tyle duża. Nie czuła już żadnego skrepowania, po prostu oparła łokcie o brzegu, kierując przy tym głowę w górę.
- To będzie nasze miejsce - odparła po chwili ciszy. Zwykła nienawidzić tego odludzia, ale teraz mieszkali przecież znów w Konohagakure. A tutaj było wręcz idealnie. Cisza, spokój, mogła się zrelaksować.

Obrazek
Spoiler:

Główne konto
 
Posty: 290
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 19:55
Ranga: Genin
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Senju Kuro » 15 mar 2017, o 15:30

Spoiler:

Właściwie.. To nie miał większych oczekiwań po zadaniu swojego pytania. Ot, przyzwyczajony był, że Ruda reagowała pozytywnie na jego sprośne żarty, wychodząc z nich obronną ręką. Zawsze była jakaś wymówka. Że czas nie ten, że nie są sami. O tyle dobrze, że nie opowiadała o bolącej ją głowie. Sam brał je na półserio, uważając na to, by nie dostać w przysłowiowego ryja. Takie przekomarzanie się, które mogło do niczego nie doprowadzić. Ową sytuację wyróżniał brak ciętej riposty. Zero jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony Kiyomi było podejrzane, patrząc na to, co zrobiła w pierwszej chwili, pomyślał że musi się.. Napić na odwagę? Gdyby nie przewidywanie Sharingana, przysiągłby, że usiądzie obok i tylko zanurzy stopy po tym, choć było to głupie zważywszy na temperaturę, ale wielce prawdopodobne. Alkohol w walce z pogodą mógł tutaj niewiele pomóc. Zamiast tego, nim wszystkie ubrania zostały rzucone na ziemię, Kuro zakasłał i złapał się za nos, by zatamować krwotok. Wolał udać, że było to tak niespodziewane, że nie zdążył odwrócić głowy. Choć ciężko było w to uwierzyć, bo nawet nie mrugnął, gdy lustrował ją spojrzeniem.
-Wybacz.. - Rzucił nieszczerze. Dopiero, gdy dziewczyna odstawiała butelkę, on odwrócił się i zanurzył po szyję. Nie było się mu co dziwić. Można było to prosto skomentować: klepałbym, jak Suchy odwołania. W głowie młodego Senju rodziło się teraz mnóstwo pytań i odpowiedzi na to, co właściwie się wydarzyło, że Kiyomi wskoczyła do wody naga. Ale była facetem, więc umysł wziął wodzę fantazji. I ten odwieczny dylemat - działać, czy czekać aż się upije. Usprawiedliwianie się działaniem wina było słabe, ale nic nie poradzi, jak i jemu uderzy do głowy.
-Zimowa rezydencja? - Zapytał. i sięgnął po butelkę, upił kilka łyków. Wiał wiele lepszych nazw przygotowanych na dla tego miejsca, ale wolał się już nie pogrążać. Żałował, że udawanie niewidomego nie miało teraz sensu, bo czekała na niego mokra okazja.
Obrazek
 
Posty: 584
Dołączył(a): 11 mar 2016, o 23:57
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Uzumaki Kiyomi » 15 mar 2017, o 18:45

Kiyomi nie zaliczała się do osób wstydliwych, zresztą do stosunkowo niedawna, nie obchodziło ją w żadnym stopniu zdanie innych. Ta sytuacja różniła się o tyle, że postąpiła może zbyt spontanicznie, bez pomyślunku, nakierowana tym, że Kuro zrobił przed chwilą dokładnie to samo, a ona poczuła idiotyczny obowiązek, żeby ruszyć jego śladem. Prędko zresztą tego pożałowała, kiedy poczuła na sobie jego spojrzenie, a krew w jeszcze większym stopniu napłynęła jej do policzków. Być może rzeczywiście potraktowała jego zaproszenie zbyt serio. Ale była kretynką. No ale nie mogła cofnąć tego co zrobiła, i szybko zanurzyła się niemal w całości pod wodą i poddała się błogości gorącej kąpieli, stając się zapomnieć o tym krępującym momencie.
- No weź, gorące źródła za darmochę? Nie będę musiała przynajmniej ciągle za nie płacić - odpowiedziała mu półżartem - Tylko strasznie dużo tu śniegu - burknęła. Przynajmniej mieli stąd piękne widoki. Często potrafiła wpatrywać się w odległe, ośnieżone góry i pagórki długimi godzinami. Było to jedno z tych jej ulubionych zajęć, biorąc pod uwagę, że nie było ich zbyt dużo na tym odludziu. Zaraz po dokuczaniu Landrynie. Poczekała chwilę, aż szatyn weźmie swoich kilka łyków alkoholu, by samej wziąć kilka kolejnych łyków. Potrzebowała teraz alkoholu bardziej niż wcześniej. Gdy butelka ponownie znalazła się na brzegu, oparła o ów brzeg głowę, wpatrując się w wieczorne niebo. Wiele myśli zakrzątało teraz jej głowę i nad wieloma z nich intensywniej rozmyślała, choć zaczynał ją też wypełniać znajomy szum. Cieniutki głosik w jej głowie podpowiadał jej za to, że miała ten czas spędzać z nim, a nie pogrążona na samej sobie, jakkolwiek ten sposób był dosyć ekstremalny, biorąc pod uwagę ich dotychczasowe relacje i taki, o którym nie pomyślałaby nawet przez chwilę tego samego ranka, kiedy przechadzali się po odległym kraju i jedli razem kluski. Wspólna kąpiel była czymś zdecydowanie bardziej intymnym i na swój sposób romantycznym. Kuro miał rację.
- No, w końcu zaczynasz wyglądać jak człowiek - odparła zadziornie, nie mogąc się powstrzymać przed tym by znów nie skomentować jakim to był brudasem. Akurat jeśli chodziło o wygląd, to była na tym punkcie bardzo wyczulona, nawet jeśli nie śledziła najnowszych krzyków mody. Już praktycznie wcale nie odczuwała zażenowania całą tą sytuacją, a zdecydowanie go nie ukazywała, wiedząc, dres znalazłby tylko kolejny powód, żeby ją wyśmiać. W końcu nie była w towarzystwie kogoś dla niej obcego, prawda? Kuro był osobą, której najbardziej ufała, był dla niej kimś bliskim.

Obrazek
Spoiler:

Główne konto
 
Posty: 290
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 19:55
Ranga: Genin
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Senju Kuro » 16 mar 2017, o 17:21

Kuro klapnął zewnętrzną częścią prawej dłoni o czoło, jakby chciał sprawdzić, czy ma gorączkę. Ciężko było wyczuć, czy zgrał się od gorących źródeł, czy widoku nagiej Kiyomi. Sądząc po przyspieszonym pulsie to drugie, no i zupełnie nie tak wyobrażał sobie dalszy rozwój wypadków, ale przyjął to z uśmiechem na twarzy. Musiało to zabawnie wyglądać. Miejsce w którym kiedyś zmuszeni byli się ukrywać, teraz robiło za wakacyjny kurort. Choć tak na prawdę nie zapewniał nic ciekawego prócz dostępu do ciepłej wody. Widoki już dawno go znudziły, a patrzenie w gwiazdy rzadki kiedy było możliwe z powodu ciągłego zachmurzenia. Uzumaki przywiązała się do tego odludzia przez na pozór miło spędzony tu czas i jednych z najlepszych wspomnień w jej życiu.
-Czasem można tu wyskoczyć, ale nie chciałbym tu ciągle przesiadywać. Wieczna zima mi się już znudziła. - Powiedział, upewniając się, że butelka nie wyślizgnie się z mokrej dłoni Rudzielca. Dopiero po tym odwrócił się do niej i zobaczył, jak znów ciągnie z gwinta. Jeśli będzie piła w takim tempie to, albo szybko uśnie, albo zaczną się dziać różnie inne dziwne rzeczy. Byli po ciężkim dniu, a picie na zmęczonego nikomu nie służyło.
-Nie łatwiej kupić dom z gorącymi źródłami? Nie musiałabyś za nie płacić i miałabyś na wyłączność o każdej porze roku. Mogłabyś się zacząć rozglądać za miejscem, ja pewnie będę zawalony robotą. - To nawet nie był głupi pomysł. We własnych czterech kątach tak, jak i tutaj nikt ich by nie nawiedzał. Nie musiałby skakać przez pół kontynentu po jedzenie, a wystarczyłoby, że wyszedłby z budynku. Śmiało można było się zastanawiać nad takim rozwiązaniem. O ile sam mógł postawić standardowy dom mieszkalny, to nie chciałby w nim mieszkać. Po prostu stać go było na.. Wszystko.
-Dzięki. Jak już się wystarczająco namoczymy, to moglibyśmy przenieść imprezę do mojego pokoju. Jutro zanim bym zaczął cokolwiek, moglibyśmy się wybrać potrenować. Mieliśmy mało ruchu, a wioska zasypie nas zleceniami. No i muszę przypilnować, byś nie śmierdziała rano jak z gorzelni, bo wina spadnie na mnie. - Wyobraził sobie, jak użalają się nad Kiyomi, a jego ganią za danie jej alkoholu. Chociaż widok jej w takim stanie mógł być tego warty. Przysunął się bliżej i znów zabrał jej z ręki butelkę.
Obrazek
 
Posty: 584
Dołączył(a): 11 mar 2016, o 23:57
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Uzumaki Kiyomi » 16 mar 2017, o 23:11

- Urodziłam się w wiecznej zimie, nie zapominaj - odpowiedziała mu, nawiązując do niezbyt udanej przeszłości. Choć tak naprawdę, to nie wiedziała nawet gdzie się urodziła, ani co się stało z jej rodzicami. To była jedna z tych rzeczy, których człowiek będący jej bratem nigdy jej nie wyjawił. Nie martwiła się za bardzo tym, że się upije, w pewnym stopniu wierzyła w swój umiar. Zresztą jeszcze nigdy nie zdarzyło jej się zgonować, choć jej tolerancja na alkohol była oczywiście dużo mniejsza niż ta o Kuro.
- Ta, a pieniądze to skąd weźmiemy? - spytała, lekko kpiącym tonem. Jasne, wiedziała, że miał trochę pieniędzy, ale jakoś nie wyobrażała sobie, żeby miał ich wystarczającą ilość, żeby pozwolić sobie na takie luksusy. Z drugiej strony, przecież już wcześniej zaproponował im wspólne mieszkanie, a ona się zgodziła. Tylko nie wyobrażała sobie czegoś aż takiego. Była fanką gorących źródeł, wiec tutaj łatwo było jej o to, by puszczały u niej wodze fantazji. Choć w pewnym momencie westchnęła marzycielsko, zamykając przy tym oczy - Ale brzmi kusząco - dodała z lekkim uśmieszkiem.


Następujące słowa Kuro sprawiły, że prychnęła ostentacyjnie.
- Nic nie może śmierdzieć gorzej od ciebie - rzuciła zgryźliwie. Trafił ją w czuły punkt, bo zawsze dbała o higienę, a smród był w jej przypadku antonimem, który występował tylko w tym mniej przyjemnym etapie jej życia, którego wolała sobie nie przypominać - Mieliśmy pić, to pijemy, pipko - tak, zdecydowanie zaczynał na nią już działać alkohol. Nawet ona nie używała zwykle takich słów, no... Nie w stosunku do facetów. Nie miała najmniejszej ochoty myśleć o zleceniach, treningach i innych głupotach. Nie po to tutaj była. Patrząc, jak chłopak zabiera od niej butelkę wina, odprowadziła jego ruch wzrokiem.
- Aleś ty nudny - burknęła, lekko naburmuszonym tonem, żeby podkreślić, że nie chciała w ogóle słuchać o jego planach na jutro i głupich obowiązkach - Pij! - ponagliła go, z wciąż lekko zarumienioną twarzą, choć tutaj nie było wiadomo, czy to temperatura, czy efekt alkoholu. Istniał cień szansy, że przestanie w końcu marudzić.

Obrazek
Spoiler:

Główne konto
 
Posty: 290
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 19:55
Ranga: Genin
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Ruiny zasypane śniegiem.

Postprzez Senju Kuro » 18 mar 2017, o 12:53

Wieczna zima, wolał to przemilczeć, zwłaszcza że w skąpo ubrana wyglądała dużo lepiej, niż na cebulkę. W sumie miał zamiar się tam w niedługim czasie wybrać, by zebrać pewne informacje. Dlatego wolałby zbliżającą się miłą wiosenną odskocznię. Kiyomi również nie lubiła poruszać tego tematu, a jeśli to robiła, jak teraz, to każe kolejne pytanie na temat tego miejsca zaczynał ją denerwować. Właściwie nie wiedział czego się tam spodziewać. Czy było tak, jak tutaj? Ciągle biały puch, mróz i opady? I rodzina, której tak nienawidziła? Nie chciał polegać całkowicie na jej opinii, właściwie to chciał znaleźć tam tylko jedno..
-Stać nas. - Odpowiedział na drwiącą zaczepkę Rudzielca, po chwili milczenia, zaznaczając że chodziło o wspólną zawartość portfela, nawet jeśli miała być to nieprawda i miał całość pokryć z własnej kieszeni. Mogła sobie śmieszkować, ale proponując jej wspólne mieszkanie nie tylko miał na myśli oderwanie się od garnuszka jego rodziny (co mogło być trudne patrząc na jej majętność), ale by mogła w końcu nazwać jakieś miejsce swoim domem. Nie do końca wiedział dlaczego to robi, ale domyślał się na co się pisze. Rzadko posprzątane, nigdy nie ugotowane. Senju spojrzał na rozmarzoną Uzumaki i zaśmiał się.
-Tak, brzmi fantastycznie. - Dodał, wyobrażając sobie, jak przypala wodę. I trzeba było wjechać jej na ambicję nim ona to zrobiła kolejnym komentarzem na temat higieny. Jeszcze to nazwanie go nudziarzem, pewnie gdyby nie był sobą, to strzeliłby focha. Wredna, skończysz na czworaka prosząc mnie bym cię podniósł, pomyślał, robiąc głupią minę.
-Hai, hai. Przysunę się bliżej, musisz się przyzwyczajać do zapachu bohatera. - Jak powiedział tak zrobił, obejmując ją ramieniem, choć ciepłą woda już dawno zmyła z niego trudy walki. Jej pewność siebie była warta przypomnienia na drugi dzień, albo sprawdzenia jej w tej chwili.
-Ale narzuciłaś tępo, już nie marudzę. - Wziął od niej butelkę i spełnił jej życzenie biorąc kilka większych łyków i odstawiając na bok. Wcześniejsza krępacja została zastąpiona przez dobrze jej znaną pewność siebie i skłonność posuwania się za daleko.
Obrazek
 
Posty: 584
Dołączył(a): 11 mar 2016, o 23:57
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Tetsu no Kuni - Kraj Żelaza

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników