W drodze do stolicy Ame no Kuni ~Takawa Soh

Stolica Kraju to spore miasto, zaawansowane technologicznie. Nie posiada ono nic, co interesowałoby shinobi z wyjątkiem siedziby Daimyō władającego tą krainą.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

W drodze do stolicy Ame no Kuni ~Takawa Soh

Postprzez Remon » 13 kwi 2015, o 02:36

Obrazek

Przekroczyłeś bramy swojej wioski, zagadałeś do strażników wyjaśniając im pokrótce, co i jak. Informacja była klarowna, Ukryta Wioska Deszczu musiała sobie poradzić bez Ciebie przez kilka dni, ale w bieżącej sytuacji wiedziałeś, że nie powinno być problemów. Strażnicy bramy zasalutowali Tobie w szacunku i patrzyli jak odchodzisz traktem. Nieco zielonkawa łuna wznosiła się nad dumną wioską, która należała do Ciebie. Niespotykany w żadnej innej wiosce efekt pogodowy nie budził w Tobie zdziwienia, przywykłeś do niego, ale i lubiłeś go z racji tego, że był identyfikowany wyłącznie z Twoją wioską. Ruszając wzdłuż drogi i oddalając się na odpowiedni dystans od swojego domu, zmieniłeś zabarwienie oczu oraz włosów, które również zmanipulowałeś w długości, wystarczyło już dopełnić obraz odpowiednim zarostem. Zadbałeś możliwie o każdy najdrobniejszy szczegół, tworząc postać rozpoznawalnego, acz niekojarzącego się z życiem shinobi człowieka. Trakt należał cały do Ciebie.

* * *

Minęło kilkadziesiąt minut mozolnej wędrówki. By stworzyć obraz istoty nie korzystającej z chakry należało się zachowywać jak ona. Nie skakałeś pośród drzew, umiejętnie przenosząc się z gałęzi na gałąź. Nie używałeś technik czasoprzestrzennych, które chociaż były bardzo wygodne mogły prędko zaalarmować niepotrzebną atencję sensorów. Właśnie, sensorzy. Niby w starciu z oddziałami Samanosuke przeważali wojownicy nie potrafiący korzystać z technik shinobi, ale byli wśród nich też tacy, którzy umieli obchodzić się z chakrą i władali potężnymi technikami. Na horyzoncie, zamajaczyły cztery postaci zmierzające w Twoją stronę. Możliwe, że zwykli przechodnie, a możliwe, że pojedyncza grupka wysłana by się z Tobą rozprawić. Można by tu wiele spekulować, ale spekulacje do niczego by Cię nie przybliżyły.
Lemon Remon is back! ^_^ Just... Don't call me Remy! ~_~
Obrazek
Administrator
 
Posty: 344
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: W drodze do stolicy Ame no Kuni ~Takawa Soh

Postprzez Takawa Soh » 14 kwi 2015, o 00:57

Przezorny zawsze ubezpieczony - to był właśnie powód mojej zmiany wyglądu. To także pomogło mi podjąć szybką decyzję, kiedy to moim oczom, daleko na horyzoncie ukazało się kilka postaci. Bez chwili zawahania chwyciłem za podstawową broń ninja, jaką jest kunai i wykonałem szybki rzut na lewe pobocze drogi, tak, by nie był do zauważenia. Przedmiot znalazł się tam z prostego powodu - oznakowany był pieczęcią Hiraishin, a dzięki temu w razie konfliktu, będę mógł się szybko wycofać, lepiej taki bezpieczny punkt mieć dość blisko siebie, w innym wypadku musiałbym się teleportować aż do Amegakure no Sato. Po odrzuceniu broni, z głową dumnie uniesioną ku górze, ruszyłem dalej, w kierunku zbliżających się postaci.. ciekaw byłem, czy nadciąga problem, czy może to nic takiego? Może nawet przyjdzie mi komuś ściąć głowę..zobaczmy więc, co los mi przyniesie.. przyszła pora na spotkanie.
Takawa Soh
 

Re: W drodze do stolicy Ame no Kuni ~Takawa Soh

Postprzez Remon » 14 kwi 2015, o 14:23

Przezorny zawsze ubezpieczony, to prawda. Ledwie zauważyłeś widniejące na horyzoncie cztery postacie, już zabezpieczyłeś swoją pozycję awaryjną drogą ucieczkową. To się chlubi, nie ma miejsca na pomyłki, które mogłyby Cię pogrążyć. Na ten czas nie byłeś w stanie ocenić, czy zbliżające się postaci mogły stanowić dla Ciebie zagrożenie, czy też nie. Im bardziej zbliżaliście się do siebie, tym więcej szczegółów mogłeś zobaczyć. Czworo ludzi było opatulonych szczelnie w zakapturzone peleryny, ukrywając pod nimi szczelnie twarze oraz swoje ciała. Podświadomie przygotowywałeś się do bitki, która miała jednak nie nastąpić.

Czwórka wędrowców nie skrywała pod pelerynami i kapturami żadnych zagrożeń dla Rokage Wioski Deszczu, co to to nie. Po czterech minutach, z odległości dziesięciu metrów dostrzegłeś, Takawa Sohu, zupełnie zmarnowane twarze ludzkie, pozbawione nadziei, szukające domu. Dwie kobiety oraz dwóch mężczyzn, ledwie trzymający się na nogach, cała czwórka z twarzami pokrytymi warstwami brudu oraz zaschłej krwi. Wyblakłe spojrzenia obdarzyły rudowłosego wędrowca wzrokiem pełnym obaw. Trójka struchlała i zatrzymała się, ale jedna kobieta podeszła bliżej Ciebie, podnosząc wzrok i okazując przed Tobą swe nieszczęsne oblicze:
[z][/z] - Dobry panie...? Czy... Czy to prawda, że Wioska Deszczu się odbudowała? - zapytała z wielkim przestrachem, jakby samo to pytanie mogło ją zabić. Ale po za strachem, można było dosłyszeć coś jeszcze w jej głosie, promyk nadziei. Gdy podniosła wzrok na Ciebie, jej wyblakłe niebieskie oczy wprost błagały o potwierdzenie. Lecz nie spojrzenie jej oczu przykuło Twą uwagę, a coś co widniało pod warstwą zlepionych od potu, brudu i krwi czarnych włosów. Cztery głębokie wyżłobienia na jej czole. Cztery pionowe krwawe kreski, które zostały wycięte w skórze nieszczęśliwej kobiety.
Lemon Remon is back! ^_^ Just... Don't call me Remy! ~_~
Obrazek
Administrator
 
Posty: 344
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: W drodze do stolicy Ame no Kuni ~Takawa Soh

Postprzez Takawa Soh » 14 kwi 2015, o 15:21

Wiedząc, że w razie zagrożenia będę mógł się błyskawicznie wycofać, spowodowała, że szybko i bez obaw podążałem do przodu. Nie to, żebym w innym wypadku się czegoś obawiał, po prostu lepiej uważać. Nic jednak nie wskazywało na to, by miało pojawić się jakiekolwiek zagrożenie ze strony wędrowców. Okazali się oni zwykłymi, wyniszczonymi wieśniakami, a przynajmniej takie sprawiali wrażenie. Przez myśl przeszło mi nawet, by szybkim działaniem skrócić ich męki. Ale nie. Nie tym razem. Kobieta zadała pytanie i już układałem w myślach odpowiedź, gdy to moje szare ślepia skupiły się na czymś, co znajdowało się pod warstwą jej tłustych, polepionych włosów. Bez zastanowienia sięgnąłem dłonią i przetarłem jej czoło. Cztery, wyryte na czole krechy. Znak Amegakure no Sato. Chłodnym, morderczym spojrzeniem odszukałem jej oczu.
- Kto i dlaczego? Proste pytanie. Musiałem koniecznie poznać na nie odpowiedź. Sam jestem strasznym potworem, ale ktoś chyba właśnie zadarł z niewłaściwym człowiekiem..
Takawa Soh
 

Re: W drodze do stolicy Ame no Kuni ~Takawa Soh

Postprzez Remon » 14 kwi 2015, o 22:52

Kobieta w pierwszym odruchu chciała z przestrachem odsunąć się, lecz tylko zamarła gdy Twoja ręka sięgała jej czoła. Dotknąłeś wyżłobień w brudnej fakturze skóry, czując wyraźnie te poranione zagłębienia. Kobieta drgnęła za sprawą Twojego bezwzględnego spojrzenia i szybko spuściła wzrok na ziemię. Słaniała się na nogach, przełknęła ślinę i wykrztusiła z siebie bardzo cienko:
[z][/z] - Łowcy... Ło-łowcy... - zająknęła się, a choć dalej nie musiała nic więcej mówić, to jednak dokończyła. - Łowcy shinobi nam to zrobili... Za to, że-że... Byliśmy przychylni naszym. Taka nas kara spotkała za poglądy...
Głos się jej załamał i jej szloch wzniósł się w powietrzu. Jeden z mężczyzn podszedł bliżej, by objąć ją ramionami. U dłoni brakowało mu kilku palców, twarz jego była bardzo poobijana. Uciszył ją łagodnym szeptem i podniósł zmęczone spojrzenie na Ciebie:
[z][/z] - Czy to prawda, że Amegakure stoi odbudowane? - zapytał się cicho, w jego pustym spojrzeniu nie było widać przekonania, ani nadziei którą miała jego towarzyszka.
Lemon Remon is back! ^_^ Just... Don't call me Remy! ~_~
Obrazek
Administrator
 
Posty: 344
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: W drodze do stolicy Ame no Kuni ~Takawa Soh

Postprzez Takawa Soh » 15 kwi 2015, o 00:10

Może gdybym nie był tym, kim jestem, to cała ta sytuacja odbiłaby się na mojej psychice. Widziałem ogromny ból w ich pustych, wypalonych z życia oczu. Nie za sprawą wrażliwości, ale doskonale zdawałem sobie sprawę z faktu, że trzeba coś z tym fantem zrobić, tylko co.. teraz jeszcze bardziej chciałem się dobrać do Daimyo.
- Stoi całe i czeka na was. Rzuciłem w odpowiedzi na słowa mężczyzny. Nie tracąc czasu - śmiało ruszyłem do przodu, zostawiając ich samych sobie, jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, to prawdopodobnie niedługo uda mi się dotrzeć do celu mojej podróży, ale kto wie, czy nie czekają na mnie żadne niespodzianki.
Takawa Soh
 

Re: W drodze do stolicy Ame no Kuni ~Takawa Soh

Postprzez Remon » 15 kwi 2015, o 14:58

Twoje słowa pozostawiły promyk światła w zmarnowanych spojrzeniach czterech obywateli Deszczu, wiedziałeś, że w żadnym razie nic nie cofnie ich cierpień, ale perspektywa powrotu do bezpiecznego domu była budująca. Chociaż tyle. Ruszyłeś w dalszą wędrówkę w stronę stolicy Kraju Deszczu. Minęło ledwie sześć minut od Twojej rozmowy z męczennikami, a wszystkie Twoje zmysły zaalarmowały Cię nim spomiędzy drzew wybiegła grupka wojowników. Siedmiu uzbrojonych po zęby najemników. Katany, luźne fragmenty zbroi nałożone na odzienie codzienne, kabury z kunai'ami oraz możliwe, że jeszcze kilka niespodzianek.
[z][/z] - Te rudy, widziałeś może tych kochasiów shinobi? - powiedział jeden opryskliwie, szczerząc paskudnie zęby. W grupie miał przewagę liczebną i czuł się bardzo pewny swego. Nie wiedział jak bardzo był w błędzie, nie wiedział z kim ma do czynienia i jak szybko mógł zakończyć swój żywot, mimo towarzystwa sześciu wojowników. Ich miecze były wydobyte, prawdopodobnie chcieli dokończyć swojego dzieła i po prostu zabić obywateli Deszczu. Chcieli zabić zwolenników shinobi.
Lemon Remon is back! ^_^ Just... Don't call me Remy! ~_~
Obrazek
Administrator
 
Posty: 344
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: W drodze do stolicy Ame no Kuni ~Takawa Soh

Postprzez Takawa Soh » 15 kwi 2015, o 15:37

Myśl nieszablonowo. Myśl skutecznie. Jakiś czas po oddaleniu się od męczenników, napotkałem na swojej drodze ich oprawców, olbrzymia chęć odebrania im życia pojawiła się w moim umyśle. Myśl silna, którą ciężko było powstrzymać. Przekręciłem głowę z lewej na prawą, by dało się słyszeć charakterystyczny dźwięk kości. Wtedy też zdecydowałem się odezwać.
- Mijałem grupę jakiś śmieci. Kierowali się w stronę wschodnich szlaków. Podany kierunek odbiegał od ich prawdziwego celu, dzięki czemu właśnie dałem im szansę na przetrwanie. Skąd kłamstwo, a nie morderstwo? Mam do wykonania ważne i trudne zadanie, nie wiem jak działa ich system kontaktu, gdyby ich zaginięcie mogło spowodować alarm, to moja misja byłaby zagrożona niepowodzeniem, do tego zdecydowanie nie mogłem dopuścić. Mam większe cele niż morderstwo kilku pachołków systemu. Tu trzeba spowodować, by cały ten system zaczął działać trochę inaczej.
Takawa Soh
 

Re: W drodze do stolicy Ame no Kuni ~Takawa Soh

Postprzez Remon » 16 kwi 2015, o 14:05

Usankcjonowani rozbójnicy spojrzeli po sobie z paskudnym rozbawieniem, było widać, że radują się na możliwość dokończenia swojego okrutnego dzieła na niewinnych cywilach Ukrytej Wioski Deszczu. Przywódca grupy wyszczerzył swój parszywy uśmiech wdzięcznie i zasalutował lekko, nie był świadomy iż został wyprowadzony w pole:
[z][/z] - Na wschód powiadasz? Dzięki. Ale się zdziwią suki z Amegakure na nasz widok, prawda chłopaki?
Wszyscy zarechotali rubasznie i zaczęli się kierować na wschód. Bronie w pogotowiu, gotowi byli palić i gwałcić w imię nienawiści do shinobi. Nim odeszli, nim zdążyłeś się pozbyć ich na dobre, przywódca grupy jeszcze rzucił przez ramię w Twoją stronę:
[z][/z] - Do zobaczenia, rudy, jeśli natkniesz się na jakichś stronników shinobi, wiesz co robić!
Uniósł kciuk do góry, uśmiechając się w paskudnym grymasie. Ruszyłeś dalej w swoją drogę, miałeś zamiar dostać się na sam szczyt tej lokalnej piramidy terroru i zrobić porządek, gdzie trzeba.
Dalsza podróż do stolicy Kraju Deszczu i jej rezultat zależny od Twojego postu.
Lemon Remon is back! ^_^ Just... Don't call me Remy! ~_~
Obrazek
Administrator
 
Posty: 344
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: W drodze do stolicy Ame no Kuni ~Takawa Soh

Postprzez Takawa Soh » 16 kwi 2015, o 14:58

Ze spokojem jedynie wykonałem kiwnięcie głową, niby na znak, że zrozumiałem to, co jeden z oprawców świata shinobi mi polecił. Wtedy też ruszyłem dalej. Spokojnie rozmyślałem o swoim planie. Potrzebowałem dostać się do samego Daimyo kraju Deszczu i nałożyć na niego pieczęć, może nie spowoduje to diametralnych zmian brudnej rzeczywistości, ale może się uda wykluczyć pewien obszar z działań łowców, dzięki temu przynajmniej Amegakure no Sato będzie po części mogło się spokojnie i sprawnie rozwijać, mało tego istniała szansa na zdobywanie informacji o ruchach armii Oni no Kuni, a to mogło być bardzo kluczowe dla całego narodu shinobi. Nie wiem ile mi wyjdzie z tych planów, ale zdecydowanie wydaje mi się, że gra jest warta świeczki. Pełen myśli o planach, kroczyłem spokojnie w kierunku stolicy kraju Deszczu.
Takawa Soh
 

Re: W drodze do stolicy Ame no Kuni ~Takawa Soh

Postprzez Remon » 16 kwi 2015, o 22:27

Dalsza podróż do celu upływała bez większych zakłóceń...Na swej drodze spotykałeś grupy żołnierzy oraz zwykłych cywili, którzy wędrowali w obrębie swojego kraju bez najmniejszych konsekwencji. Rozminąłeś się wraz z jedną karawaną kupiecką, która wprost prosperowała w różnej maści towary, jedne nadwyraz egzotyczne sprowadzane z dalekich stron. Na pewno dostrzegłeś tam jakieś rzadkie owoce z odległej miejscowości, które kiedyś widziałeś na rycinach, ale nigdy nie miałeś szansy ujrzeć wcześniej na własne oczy. Jak to się stało, że tych kupców wywiodło aż tak daleko, na drugi kraniec świata? Było ku temu proste uzasadnienie. Wszak nie byli shinobi, by dotykały ich jakiekolwiek restrykcje w prawach do wolności. Obecny system miał swoje walory dla szarych ludzi, ale oczywiście nie dla tych którzy preferowali poprzedni ład. Niektórzy z tych wędrowców których mijałeś byli wyposażeni w bronie oraz naramienniki, które mogły w jakimś stopniu świadczyć o przynależności do grup niezależnych łowców shinobi, nie byli oni jednak zainteresowani Twoją osobą - Twój "kamuflaż", Twoja alternatywna rudowłosa tożsamość zdawała rezultat. Byłbyś przekonany, że nikt nie mógł Cię uchwycić, że całą swą podróż do stolicy Ame no Kuni odbędziesz bezproblemowo.

Zbrojne patrole, regularnych żołnierzy z Oni no Kuni nasilały się im bardziej szedłeś wgląb, lecz żaden z mundurowych nie zwracał na Ciebie większej uwagi. Paradoksalnie do swojej aparycji byłeś niewidoczny dla ludzi. Nie każdy by pomyślał, że można unikać atencji rzucając się w oczy, ale czasem już tak to było, że najprostsze rozwiązania okazywały się być najskuteczniejszymi. Słońce zaczynało się chwiać już pomału ku dołowi, a Ty widziałeś już w oddali wyrastające z ziemi rosłe pachołki stolicy. Każda minuta przybliżała Cię coraz bliżej do celu. Do tej pory wszystko Ci się udawało, dotarłeś aż pod samą stolicę, pomiędzy oddziałami wroga, nierozpoznany przez nikogo. Zupełnie niezidentyfikowany. Bramy już rosły przed Tobą w oczach. Widziałeś dwójkę mundurowych z Oni no Kuni pilnujących wychodzących oraz wchodzących ludzi i widziałeś też smukłą kobietę o rozwianych brązowych włosach, która oddalała się od bramy i spokojnym krokiem szła traktem. Nic nie zdradzało jej intencji. Nie patrzyła na Ciebie, po prostu szła na kursie kolizyjnym z zamkniętymi oczyma i wkrótce miała jakby zupełnie nieświadomie przeciąć Ci drogę. Jej wargi rozchyliły się w delikatnym uśmiechu. Mundur Oni no Kuni ciasno opatulał jej ciało, a zwiewna pelerynka szeleściła melodyjnie na wietrze. Gdy otworzyła oczy i spojrzała na Ciebie, okazało się, że jedno jej oko jest niebieskie, a drugie zielone:
[z][/z] - Ciekawa chakra. Nie wiem jakim sposobem zaszedłeś tak daleko bez alarmowania patroli, ale tutaj ta podróż się kończy. Wiem, że jesteś shinobi, nie próbuj zaprzeczać, bo tylko pogorszysz swoją sytuację.
Powiedziała stanowczym, acz rozedrganym oraz przyjemnym głosem. Nie ulegało wątpliwościom, że nie była sobie zwykłym szeregowym żołnierzem i na pewno posiadała zdolności sensoryczne, a skoro tak i skoro bez obaw podeszła do Ciebie by porozmawiać, to musiała umieć coś więcej niż tylko ładnie wyglądać i gadać.
Lemon Remon is back! ^_^ Just... Don't call me Remy! ~_~
Obrazek
Administrator
 
Posty: 344
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: W drodze do stolicy Ame no Kuni ~Takawa Soh

Postprzez Takawa Soh » 17 kwi 2015, o 11:03

Bardzo przyjemna podróż. Przy każdym mijającym mnie patrolu zastanawiałem się, czy to akurat ten mnie zatrzyma. Żaden nie zatrzymał, co nie do końca dobrze świadczyło o ich systemie obronnym, chociaż dla mnie to bardzo dobra wiadomość. Z każdym kolejnym krokiem byłem coraz bliżej serca Deszczu, powoli docierałem do centrum tego nieznośnego układu. Już miałem nadzieję, że spokojnie uda mi się dotrzeć do celu i dopiero tam będą mogły wystąpić jakieś komplikacje. A tu proszę! Kobieta, sensor! Brutalna rzeczywistość uderzyła we mnie niczym krople deszczu, które każdego dnia spływają z niebios na moje ciało. Lata doświadczeń pozwoliły mi zachować względny spokój. Spojrzeniem omiotłem otaczający mnie teren, musiałem przeanalizować swoje szanse, chociaż walka byłaby najgorszym elementem podróży, który mógłby mnie spotkać, mogłaby przekreślić moje plany.
- Póki było to opłacalne, to może i się tak tytułowałem. A teraz? Kto o zdrowym umyśle chciałby brać udział jako cząstka niszczonego systemu? Życie jest zbyt cenne, by nim ryzykować z głupich pobudek. Lepiej zachować neutralność i się nie mieszać. Zgrabne kłamstwo, które mogło mi pomóc wybrnąć z tej niesprzyjającej sytuacji bez podejmowania ryzyka walki. Przede wszystkim nie mogę zwracać na siebie uwagi, inaczej już teraz mógłbym wrócić do Amegakure no Sato. Czujnym okiem przyglądałem się kobiecie, zastanawiając się, czy moje kłamstwo przyniesie zamierzony skutek. Dzięki niemu wszystko mogło się potoczyć w sposób bardzo przychylny dla mojej osoby.
Takawa Soh
 

Re: W drodze do stolicy Ame no Kuni ~Takawa Soh

Postprzez Remon » 20 kwi 2015, o 15:18

Kobieta zatrzymała się przed Tobą na rozstawionych nogach, w dokładnej odległości szczęśliwych trzynastu metrów. Jej spojrzenie było nieprzeniknione, a niewielki uśmiech tajemniczy, nie byłeś nic w stanie rozczytać z jej twarzy. Gdy mówiłeś, wiatr zawiał jej włosami, na krótki moment zakrywając jej oblicze, to właśnie wtedy dostrzegłeś błysk w dwukolorowych oczach kobiety. Coś mówiło Ci, że nie pójdzie wcale tak łatwo.
[z][/z] - A więc taki z ciebie oportunista, co? - uśmiechnęła się nieco szerzej, a z jej głosu nie znikała ta przyjemna nuta, która pieściła fałszywie Twoje ucho. Z gracją przekrzywiła głowę na bok, a brązowe włosy od razu zafalowały w ruchu.
[z][/z] - Neutralność to nie jest droga jaką powinni kroczyć shinobi, jeśli stoisz za niczym, to równie dobrze możesz być martwy. Niech to będzie przestrogą, odejdź.
Na ani jedną chwilę jej głos nie utwardził tonu, jej słowa brzmiały miękko i zwiewnie niczym peleryna którą nosiła, lecz niosły ze sobą oczywistą groźbę. Zawróć, albo zginiesz. Po Twojej prawej ciągnął się jeszcze zalesiony skrawek, drzewa zaczynały się dwadzieścia osiem metrów wprzód, a po lewej ciągnęła się połać otwartej przestrzeni. Ruch należy do Ciebie, nie znasz możliwości różnookiej kobiety, ale skoro wyczuwa pokłady Twej chakry, to musi zdawać sobie sprawę z zagrożenia jakie stanowisz i albo jest równie silna, co Ty, albo jest głupia.
Lemon Remon is back! ^_^ Just... Don't call me Remy! ~_~
Obrazek
Administrator
 
Posty: 344
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: W drodze do stolicy Ame no Kuni ~Takawa Soh

Postprzez Takawa Soh » 20 kwi 2015, o 16:00

Nie wiem, czy kupiła moją bajkę, ale byłem pewien, że wcale tak łatwo nie przepuści mnie dalej. Fakt ten mnie zirytował, jednak nie mogłem jeszcze pozwolić sobie na żaden błędny ruch, niby nie wyglądało na to, by ktoś był w pobliżu, ale po co ryzykować. Strasznie chronią tą stolicę, to aż dziwne, może i nie są zbyt dobre czasy, ale to chyba lekka przesada. Coś muszą ukrywać. Tylko co?
- Mam odejść? To Ty mi zagradzasz drogę. Kieruję się do stolicy kraju, odkąd sytuacja polityczna się zmieniła, to nie mam czego szukać w wioskach ninja, a gdzieś mieszkać trzeba. Nie rozumiem w czym problem. Spokojnie, jednakże czujnie obserwowałem jej zachowanie, dzielił nas spory kawałek, jednak cholera wie, co może jej strzelić do głowy, lepiej zachować czujność, by w razie co przygotować odpowiedni unik. Chociaż dalej się łudzę, że wszystko skończy się na rozmowie.
Takawa Soh
 

Re: W drodze do stolicy Ame no Kuni ~Takawa Soh

Postprzez Remon » 20 kwi 2015, o 18:46

Uśmiech nie znikał z jej twarzy, podniosła dumny podbródek i spojrzała wyniośle na Ciebie. Coś słusznie mówiło Ci, że to nie koniec tej rozprawy, a podskórnie czułeś, że może faktycznie skończyć się walką, która nie była Ci w żadnym razie na rękę. Chciałeś dostać się do Daimyō, dorwać go w swoje ręce i zmienić sytuację swojej wioski, a na drodze stała nieugięta służbistka, która ot tak po prostu nie pozwalała Ci przejść. Ten sensor nie był głupi, ale jednak pogrywał z Tobą w tą grę. Czemu?
[z][/z] - Zagradzam drogę, tak? - przekrzywiła głowę w drugą stronę, a jej spojrzenie wyostrzyło się. Zielone i niebieskie oko błysnęły ponownie, a jej łagodny głos chociaż na sekundę nie zadrżał w innej tonacji, cały czas łechtał ucho swym przyjemnym rozedrganym dźwiękiem:
[z][/z] - I co z tym zrobisz shinobi? Mam jasne dyrektywy, co do takich jak ty. To, że rozmawiamy to tylko uprzejmość z mojej strony, zainteresowała mnie twoja chakra. - jej uśmiech poszerzył się nieznacznie.
Lemon Remon is back! ^_^ Just... Don't call me Remy! ~_~
Obrazek
Administrator
 
Posty: 344
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Akatsuki

Następna strona

Powrót do Stolica Kraju Deszczu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników