Najwyższe piętro wieży

Najwyższy budynek w Amegakure no Sato. Górująca nad wioską wieża, w której siedzibę swoją miał Pain. Dziś pozostaje ona opuszczona i zamknięta.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Najwyższe piętro wieży

Postprzez Kouseki Hiroki » 28 lis 2015, o 21:28


Obrazek

Najwyższe piętro wieży która przez wiele lat była owiana złą sławą. Od czasu opuszczenia wioski przez mieszkańców krainy praktycznie nic się w niej nie zmieniło, a to wszystko za sprawą ochrony budowli za czasów panowania Takawy Soh'a oraz późniejszego przybycia i przywłaszczenia budynku jako kryjówki przez Hirokiego. Nie była to najlepsza z możliwych opcji, jednak Rassori od dawna interesował się tym budynkiem, dlatego też postanowił to właśnie tutaj przebywać po odłączeniu się od pobratymców, którzy w jego oczach zdradzili kraj.

Cztery twarze spoglądające w cztery strony świata. Jedna specyficznie różniaca się od reszty twarz postaci z wystawionym językiem o specyficznych oczach podobnych do rinnegana. Przez usta tej twarzy można było wejść na ostatnie piętro wieży która wewnątrz miała naprawdę wiele miejsca. Znajdowały się tutaj trzy pomieszczenia, dwa małe, oraz jedno największe które stanowi swoistą niczym nie zapełnioną przestrzeń. Wysokie sklepienie dodaje temu miejscu "ogromu" pomimo tak naprawdę wcale nie tak wielkich wymiarów. W mniejszych pomieszczeniach można teraz znaleźć różne graty, ubrania, szmaty należące do Hirokiego który po odejściu Rokage wraz z mieszkańcami wybrał to miejsce jako swoją kryjówkę. Z mniejszych pomieszczeń można również dostać się na język który stanowi swego rodzaju "taras" lub punkt obserwacyjny widać stąd świetnie oblicze całej wioski.

Z niektórymi jednostkami, po prostu lepiej nie wchodzić w dyskusje. Niepozdrawiam.

Multikonto
 
Posty: 792
Dołączył(a): 7 wrz 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin

Re: Najwyższe piętro wieży

Postprzez Kouseki Hiroki » 28 lis 2015, o 21:35


Rok 57… Czasy świetności

Czas mijał nieubłaganie. Od spotkania z Hidekim minęło już parę miesięcy. O śmierci Asuki nikt dotychczas się nie dowiedział co w sumie odpowiadało chłopakowi. Jounaji trenował nie tak dużo jak jego starszy brat. Niestety między innymi dlatego zaczęli się coraz bardziej od siebie oddalać. Nic więc dziwnego, że Hiroki zamiast spędzać czas w domu i wysłuchiwać, że nie interesuje się bratem wolał przebywać w swoim zaciszu trenując tak ciężko jak tylko potrafił. Obiecał sobie, że spotka się z poznanym niedawno Nukeninem, gdy zyska siłę która pozwoli mu przetrwać w świecie Shinobi.

Chłopak kompletnie nie rozumiał fascynacji liściem, całego fenomenu festiwalu odrodzenia. Może urodził się zbyt późno by zrozumieć, że wolność idzie w parze z pokojem? Sam nie wiedział dlaczego jest tak odmienny od innych ludzi zamieszkujących kraj deszczu i podległe krainy.

Tylko on nie cieszył się z pokoju, tylko mu nie podobała się inicjatywa wielkich sojuszy. Ba! Hiroki nie potrafił się pogodzić nawet z faktem, że wioska jest miejscem zjednoczenia się tylu ludzi tak właściwie bez powodu. Jego rodzice – bo to głównie przez nich znienawidził system wioski, a właściwie przez Kage, który pozbawił chłopaka rodziców wysyłając ich na misję z której już nie wrócili, pozostawiając chłopca samemu sobie. Hiroki coraz częściej nie wracał do domu na noc, a miejsce w którym trenował zaczynało być jego drugim domem. Widział, że wraz z biegiem czasu w wiosce napięcie stawało się coraz większe.

Pod koniec zimy 57 roku zwykli obywatele żyli swoim pozbawionym trosk życiem, jednak coś wewnątrz chłopaka podpowiadało mu, że nie jest tak jak dawniej. Jak przed egzaminem na Chunina. Gdy mógł podróżować do Konohy bez żadnego problemu. Ba! Jako genin nie zdawał sobie sprawy co się dzieje, co nadejdzie. Nie miał wtedy pojęcia, że za parę tygodni, nie pozostanie nic jak tylko wspomnienie po wiosce ukrytego deszczu. Zupełnie jak jego rodzice – wioska odejdzie w zapomnienie. Rassori nie przestawał jednak trenować, walczyć z przeciwnościami losu oraz własnymi słabościami – z dnia na dzień stawał się silniejszy, tak jak sobie wymarzył. Był coraz bliżej celu – coraz bliżej kolejnego spotkania Hidekiego.



Kapitulacja AmeGakure no Sato

Marzec – okres w którym Hiroki spędzał naprawdę mało czasu w mieszkaniu należącym do Rassorich. Jounaji również chodził swoimi drogami. Opiekunowie chłopców powoli zdawali sobie sprawę z nadchodzącego niebezpieczeństwa, a młody Koseki niedługo miał kończyć osiemnaście lat. Wcale nie dziwiło ich to, że tak często nie ma go w domu – po za tym nie był jeszcze Chuninem, więc musiał się nadal szkolić. Pech chciał, że Hiroki był w wiosce tego felernego dnia. 13 Marzec 58 roku. RoKage przemawiał wtedy do całej ludności zamieszkującej Amegakure no Sato.

W momencie gdy Hiroki wreszcie zaczynał pojmować całą strukturę wioski, zaczynał godzić się z byciem pod Kage swojej krainy. Jego słowa. On… On… On chciał uciekać wraz z mieszkańcami do wioski dźwięku. Cóż za niedorzeczny stek bzdur. Akurat w momencie gdy nasza wioska rosła w siłę. Coraz więcej shinobi było szkolonych w akademii. W momencie gdy Ame miało zostać potęgą, uciekamy przed jakimś tajemniczym wojskiem „shoguna”. Dlaczego? Bo zaczęły krążyć plotki o tym, że Shogun zaatakuje właśnie Ame. Otoczone wielkimi krainami, wiatru, ognia, skały.

Cóż za bzdura, niestety decyzja zapadła, a z decyzją tą nie mógł pogodzić się Hiroki. Postanowił. W dzień w którym całe Ame wyruszy – on przepadnie. Już wcześniej słyszał o dziwnych donosach, że jedna z ukrytych wiosek upadła – jednak nikt wtedy nie mówiło shogunie, a o pechowych warunkach atmosferycznych. Zresztą Szogun musiałby być idiotą by atakować centrum świata ninja i zostać otoczonym przez resztę nacji.

Rokage… Jego podwładni… Nie powinni byli opuszczać wioski, ale niestety zrobili to. Porzucili swój kraj – uciekli zamiast pozostać dumnie broniąc Rokage oraz krainy którą współtworzyli. Tchórze! Słabeusze! Parę godzin po opuszczeniu wioski przez setki, albo nawet tysiące ludzi, w wiosce nie było nikogo. Żywej duszy… Deszcz padał intensywniej niż zwykle – właściwie to była to istna burza. Hiroki wrócił do Amegakure no sato. Nie zastał nikogo – lub też nikt nie chciał by Hiroki go zauważył, ciężko było mu to stwierdzić, zresztą i tak nie miało to żadnego znaczenia, pozostał sam sobie w świecie pełnym nienawiści.



Kilka godzin po ewakuacji Amegakure no Sato

Wraz z mieszkańcami, Shinobi, Kage oraz rodziną Hirokiego z wioski zniknęła także straż strzegąca wieży. Najwyższej i najbardziej tajemniczej wieży w kraju deszczu. Zawsze przyciągała uwagę chłopaka.

Dziś – ten dzień wreszcie nadszedł. Rassori z czubka wieży obserwował całe Ame. Nie dostrzegł nikogo, a strugi deszczu rozbijały się o kaptur zarzucony na głowe. Zmrużył oczy. Zimnym spojrzeniem przemknął pomiędzy niższymi budynkami. Nikogo nie zauważył, jednak wiedział, że lada moment Ame będzie świetnym schronieniem dla wszelkiego plugastwa. Wioska pozbawiona Kage. Anarchia. Totalne zaburzenie tego, co przez całe życie było wpajane mu do głowy. Nie potrafił tego pojąć. Mimo, że nienawidził bycia narzędziem w rękach kage – zdawał sobie sprawę, że jeśli będzie inaczej, wioska nie będzie istnieć.

Przetrwają tylko najsilniejsi. Prawo siły. Musiał więc w jakiś sposób przetrwać. Wieża która była dla niego przez tyle lat zagadką. Wydawała się świetną kryjówką – było widać stąd całą wioskę, do tego nikt tak naprawdę nigdy w niej nie był więc nie wie co może go w niej spotkać. Spojrzał raz jeszcze w kierunku bramy, zamknął oczy. Zeskoczył w dół wskakując w coś na wzór „balkonu”, znikając w mroku. Było tutaj pusto – bardzo pusto. Niczego wewnątrz nie zauważył. W tej oto sposób słuch o Hirokim zaginął… przynajmniej na razie.



Okres „zimnej wojny”

Wieści dochodziły zewsząd, Hiroki który sporo podróżował odkąd porzucił swoją wioskę oraz pobratymców którzy uciekali przed Shogunem słyszał jedynie o tym co działo się na świecie. Niestety, albo raczej na szczęście plotki o tym, że wróg zamierza podbić Ame były jedynie plotkami. Nie sprawdziły się w tym czasie jednak inne wioski podupadały.

Sunagakure no Sato, pokonana przez żywioł, który od dawna nękał tamte strony. Kumo o którym słyszał jeszcze od RoKage… Wreszcie Kiri, które było pierwszą ofiarą Shoguna. Hiroki nie wiedział nawet gdzie dokładnie szukać wioski ukrytej mgły, jednak wieść o walkach z siłami wroga napawała go nadzieją, że „rasa” Shinobich jeszcze nie została do końca pozbawiona honoru oraz woli walki. Od czasu rozstania się z rodziną, stał się jeszcze bardziej chłodny niż wcześniej. Jednym z jego nowych motto było „Zabij, lub zostań zabitym”. Żył teraz jako wygnaniec – mimo, że wcale tak o sobie nie myślał. Jego cel był jasny, przynajmniej jak na razie. Przeżyć.

Z niektórymi jednostkami, po prostu lepiej nie wchodzić w dyskusje. Niepozdrawiam.

Multikonto
 
Posty: 792
Dołączył(a): 7 wrz 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin

Re: Najwyższe piętro wieży

Postprzez Kouseki Hiroki » 7 gru 2015, o 23:34

Chłopak siedział właśnie wewnątrz wieży owinięty w ciepły koc - było chłodno, a rozpalanie ognia w zamkniętym pomieszczeniu nie było mądrym posunięciem. Miał przy sobie dwa zwoje - jeden opisujący Fūin no Jutsu, a drugi nie zapisany. Rozwinął oba zwoje, jeden dosyć szybko przestudiował, po czym wyciągnął z kieszeni kilka Shurikenów. Podążał za instrukcjami - nie było to zbyt trudne, położyć przy zwoju, kolejno przelać chakrę na przedmiot - następnie na zwój. Udało się. Z kilkoma przedmiotami - teraz wysypał wszelki sprzęt i spróbował ponownie. Oczywiście wcześniej za pomocą impulsu przywołując z powrotem kilka shurikenów. Udało się. Po rozpieczętowaniu i uporządkowaniu ekwipunku, położył się w najmniejszym pomieszczeniu, zasypiając.

Fūin no Jutsu:
Z niektórymi jednostkami, po prostu lepiej nie wchodzić w dyskusje. Niepozdrawiam.

Multikonto
 
Posty: 792
Dołączył(a): 7 wrz 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin

Re: Najwyższe piętro wieży

Postprzez Kouseki Hiroki » 8 gru 2015, o 00:57

Hiroki podczas wizyty w opustoszałej dzielnicy klanu Kousekich znalazł kilka starych zakurzonych zwojów. Pierwszy z nich opisywał dziwną technikę, która pokrywała ciało użytkownika kryształem - co dziwne - mógł on dalej poruszać się bez żadnych problemów. Nie pozostało nic innego jak rozpocząć trening. Pierwszego dnia treningu Hiroki zdołał pokryć jedynie jedną kończynę kryształową powłoką. Nie był to zbyt dobry wynik. Drugiego dnia po porannej medytacji przystąpił do dalszego treningu. Największym osiągnięciem jak na razie było pokrycie połowy ciała powłoką z chakry shoutonu. Następnie przez parę dni Hiroki dał sobie odpocząć. Stwierdził, że trenowanie czegoś na siłę, to strata czasu i energii. Do treningu przystąpił gdy kilka dni później - w pełni sił. Początkowo ciężko było o progres, jednak wieczorem udało się po raz pierwszy pokryć "zbroją" całe ciało. Kilka kolejnych dni, próby zapanowania nad tarczą i wreszcie Rassori mógł odpocząć, kolejna technika dopisana do arsenału chłopaka. Był z siebie zadowolony.

Kesshō no Yoroi:
Z niektórymi jednostkami, po prostu lepiej nie wchodzić w dyskusje. Niepozdrawiam.

Multikonto
 
Posty: 792
Dołączył(a): 7 wrz 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin

Re: Najwyższe piętro wieży

Postprzez Kouseki Hiroki » 8 gru 2015, o 02:48

Jeden z bardziej zakurzonych zwojów, które udało mu się znaleźć w dzielnicy klanu Kousekich. Poprzednia wersja polegała na skrystalizowaniu celu poprzez oblepianie go cząsteczkami kryształu, ta miała momentalnie zamieniać ofiarę w kryształ z niespodzianką w środku - ofiarą. Za cel obrał spory drewniany klocek - który przetransportował tutaj w zwoju. Właściwie to przetransportował kilka takich by móc ułożyć je na wysokość człowieka. Stworzył około pięć takich manekinów, zaczął trening. Początkowo było mu ciężko skrystalizować za jednym razem tak dużą powierzchnię. Następnego dnia udało mu się skrystalizować manekin do połowy wysokości - jednak szybkość pozostawiała wiele do życzenia. Trening trwał kilka dni - aż wreszcie udało mu się skrystalizować cały manekin - problem nadal tkwił w prędkości. Trenował intensywnie przez parę kolejnych dni. Wreszcie uznał, że jutsu opanował w stu procentach.

Shōton: Suishō Rō no Jutsu:
Z niektórymi jednostkami, po prostu lepiej nie wchodzić w dyskusje. Niepozdrawiam.

Multikonto
 
Posty: 792
Dołączył(a): 7 wrz 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin

Re: Najwyższe piętro wieży

Postprzez Kouseki Hiroki » 9 gru 2015, o 03:53

Chłopak skorzystał z faktu, że miał zrobione kilka manekinów z drewnianych klocków. Usiadł niedaleko, po czym zaczął chwilę rozmyślać - pierwszy raz wpadł na technikę samemu, jednak nie wiedział jak ją w gruncie rzeczy wykonać. Miało to być rozwinięcie techniki, którą już znał - więc z podstawami nie miał problemu. Przeszedł wreszcie do praktycznego zastosowania tego czego się nauczył. Złożył pieczęci, kolejno skupił się na miejscu gdzie miała powstać kopuła - fiasko, stał widocznie za daleko, zmniejszył dystans. Udało się. Powtórzył. Kolejna udana próba, następnym razem zwiększył dystans do, około 5 metrów. Udało się - kolejny raz bez szwanku. Wiedział już ile chakry musi zużyć by technika się powiodła. Próbował kolejny raz - znów się udało. Zwiększył dystans do maksimum - nie miał problemu by zamknąć w klatce manekin. Powtarzał technikę do zmierzchu i wreszcie padł wyczerpany na ziemię. Kolejny produktywny dzień. - pomyślał. Okrył się kocem - zasnął.
Spoiler:
Z niektórymi jednostkami, po prostu lepiej nie wchodzić w dyskusje. Niepozdrawiam.

Multikonto
 
Posty: 792
Dołączył(a): 7 wrz 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin

Re: Najwyższe piętro wieży

Postprzez Kouseki Hiroki » 15 gru 2015, o 21:42

Hiroki nie zamierzał zbyt długo próżnować, nadszedł czas na kolejny trening, tym razem chciał wzmocnić swoją ofensywę - nie pozostało mu więc nic innego jak rozpocząć trening. Zwoje wykradzione z opuszczonych posesji Kousekich były bardzo zakurzone, a co za tym idzie - mało osób ostatnim czasem z nich korzystało. Technika polegała na wytworzeniu ogromnego kolca - ogromnego bo prawie 4 metrowego, na końcu swojej dłoni. Po przeczytaniu wziął się wreszcie do pracy. Wiedział już jak zrobić ostrze, czy zbroje z Shoutonu, nie wiedział jednak jak stworzyć tak duży przedmiot. Po kilkunastu próbach kształt był w należytym porządku. Pika wyglądała na solidną, teraz przyszedł czas na trening z tak dużą bronią na reku - wbrew pozorom była ona lekka. Uderzał w małe części drzewa, które tutaj przytaszczył w zwojach. Po kilku godzinach, wreszcie zakończył trening.

Spoiler:


Po udanym treningu opuścił wieżę, udając się w tylko mu znanym kierunku.

[z/t] -> Sklep
Z niektórymi jednostkami, po prostu lepiej nie wchodzić w dyskusje. Niepozdrawiam.

Multikonto
 
Posty: 792
Dołączył(a): 7 wrz 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin

Re: Najwyższe piętro wieży

Postprzez Kouseki Hiroki » 16 gru 2015, o 01:51

Po długim, bo trwającym prawie trzy tygodnie pobycie w lesie, oraz obcowaniu z naturą wrócił do budynku który sobie przywłaszczył. Usiadł w miejscu które zaczął nazywać sypialnią, było to najmniejsze pomieszczenie, całe uścielone kocami - podłoga była wyścielona grubą warstwą pościeli. Na niej wielkie sterty koców. Rozłożył jeden ze zwojów, po czym położył na nim dwa Fūma shurikeny, które złożył, zanim przystąpił do pieczętowania ich w rozwiniętym zwoju. Skumulował chakrę, a następnie umieścił z jej pomocą ogromne ostrza wewnątrz. Torby przygotował tak, by na wszelki wypadek później nie musiał ich na nowo przygotowywać. Zabrał płaszcz, kapelusz po czym wyszedł na długi jęzor, oglądając wioskę z góry - było stąd nieźle widać, co się dzieje wokół. Z uśmiechem na twarzy który zaczął pojawiać się wraz z odzyskaniem "wolności" jako shinobi spoglądał teraz na swoją byłą wioskę.
Z niektórymi jednostkami, po prostu lepiej nie wchodzić w dyskusje. Niepozdrawiam.

Multikonto
 
Posty: 792
Dołączył(a): 7 wrz 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin

Re: Najwyższe piętro wieży

Postprzez Kouseki Hiroki » 4 gru 2016, o 20:02

Chłopaka nie było w tej wieży od długiego czasu. Hiroki widział pajęczyny, którymi były pokryte ściany, wskazywały raczej na to, że nikt się tutaj nie zapuszczał, a przynajmniej nie ma go tutaj teraz. Rzeczy które tutaj zostawił... zniknęły. Na szczęście były to jedynie jakieś szpargały. Rassori przysiadł w miejscu, gdzie zwykł to robić zanim, przybyła po niego grupa, która przejęła władzę w mieście. Brak ręki, który teraz mu doskwierał był sprawą raczej ... priorytetową, myślał o tym już długi czas, jednak, aż do teraz nie mógł wymyślić niczego, co byłoby sensownym rozwiązaniem. Zwykła proteza nie pozwoliłaby mu walczyć z innymi taiuserami, a na zaawansowanej technologii medycznej nie znał się praktycznie wcale. Musiał więc wpaść... na coś bardziej stosownego. Wyjął z torby mały kawałek pergaminu, na którym zaczął powoli kreślić, jednym z pozostawionych tutaj niegdyś węglików schemat ramienia. Następnie wpatrując się w niego próbował je odwzorować. Niestety prace trwały długo, do tego dosyć ciężko było dostosować do ilość użytej chakry do formowania kształtu. Po paru godzinach dopiero było widać pierwsze efekty. Ręka wyglądała podobnie do tej prawdziwej, jednak nie była ona ruchomym obiektem, tak jak to zaplanował. Kolejne kilka godzin próbował rozruszać owy twór. Kiedy wreszcie mu się to udało, zajął się szlifowaniem tej jakże, trudnej sztuki. Wreszcie gdy udało mu się doprowadzić to do perfekcji, zniszczył kryształ, rozbijając go na drobne kawałeczki.
Nauka techniki Shōton: Kurisutaruāmu:
Z niektórymi jednostkami, po prostu lepiej nie wchodzić w dyskusje. Niepozdrawiam.

Multikonto
 
Posty: 792
Dołączył(a): 7 wrz 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin

Re: Najwyższe piętro wieży

Postprzez Kouseki Hiroki » 5 gru 2016, o 20:08

Chłopak przesiedział w wieży kilka kolejnych dni, z krótką przerwą na odwiedzenie biblioteki, która od przybycia Yohei znów zaczęła jakoś funkcjonować. Ze względu na to, że nie często działał zgodnie z panującym teraz w Ame prawem, do biblioteki wyruszył noca, tak by nikt go nie śledził, czy widział. Złapał za kilka zwojów z półek, po czym wrócił do wieży, by zacząć naukę technik. Pierwszym zwojem było Jutsu z dziedziny ninjutsu - polegało na szybkim, albo nawet bardzo szybkim przemieszczaniu się. Dosyć proste... jedna pieczęć, a potem? Czary! Chłopak w mgnieniu oka pojawił się na balkonie wieży. Kto by pomyślał, że trening tej techniki przyjdzie mu tak łatwo, ale... to było zaledwie kilka metrów. Po paru godzinach prób wreszcie udało mu się opanować Jutsu niemalże do perfekcji.
Nauka techniki: Shunshin no Jutsu:


Następnie przysiadł, spoglądając na zwój. Zamiana twarzy - brzmi sensownie, zwłaszcza, że stan jego obecnej facjaty wcale nie był najlepszy. Niestety nie miał żadnego modela, toteż musiał sobie jakiegoś znaleźć, czyż nie? Wyskoczył z wieży, łapiąc pierwszego lepszego dzieciaka za fraki. Następnie przerzucając go przez ramię, zaczął wspinaczkę na górę wieży. Tam pozwolił mu usiąść.
- Potrzebuje, byś mi w czymś pomógł, to nic trudnego, po prostu siedź i nie próbuj uciekać. Jak stąd spadniesz to z pewnością się zabijesz. A tego bym nie chciał, nie zabijam ludzi z Ame. - powiedział mrożącym krew w żyłach głosem. Następnie złożył dwie pieczęci, po czym przyłożył dłoń do twarzy chłopaka. Efekt nie był najlepszy - a widział go przy pomocy swojego kryształowego lustra, które stworzył specjalnie na tę okazję. Po kilkunastu próbach wreszcie skopiował idealnie gębę tego młodziaka. Nie pozostało nic innego jak dotrzymać obietnicy i wypuścić chłopczyka z wieży. Oczywiście Hiroki pomógł mu ją opuścić, zeskakując z nim po kilka pięter w dół, oraz odstawiając na ziemii.

Nauka techniki: Shōshagan no Jutsu:


Kolejna technika polegała na wprawieniu w ruch elementów otoczenia. Coś jak... wprawianie w ruch kryształu? Kawara shuriken, bo tak nazywała się technika której miał się uczyć, polegała na prosty, jednak jakże przydatnym tricku. Bronią mogło okazać się wszystko. Miał tutaj kilka małych skrawków blachy, kilka prętów. To na nich trenował, początkowo nie mógł ich nawet delikatnie drgnąć, jednak wraz z biegiem czasu wychodziło mu to coraz sprawniej. Potrafił robić to samo z kryształem, ale to była całkiem inna bajka. Wreszcie po niecałym dniu treningu udało mu się to ogarnąć do perfekcji. Potrafił wybrać kierunek, szybkość, nadać rotację, a nawet delikatnie sterować owymi przedmiotami. Była to niezwykle przydatna technika.

Nauka techniki: Kawara Shuriken:


Chłopak następnego dnia do wyćwiczenia miał kolejną technikę, która byłaby dla niego naprawdę przydatna. Polegała na lokalizacji przeciwników, za pomocą prostej sztuczki, po przyłożeniu dwójki palców do ziemii oraz wysłania impulsu, mieliśmy otrzymać informację zwrotną, która pozwoliłaby określić ilość, poziom chakry oraz odległość przeciwników. Po przeczytaniu kilka razy zwoju, który wykradł z biblioteki przystąpił do treningu. Początkowo nie wychodziło mu to wcale, jednak wraz z każdą próbą było coraz lepiej. Po kilkunastu minutach potrafił zlokalizować źródła chakry, jednak nie potrafił określić ich poziomu chakry czy ilości osób. Trenował dalej, tak długo, aż wreszcie dopracował technikę do perfekcji.

Nauka Techniki: Sagasu no Jutsu:
Z niektórymi jednostkami, po prostu lepiej nie wchodzić w dyskusje. Niepozdrawiam.

Multikonto
 
Posty: 792
Dołączył(a): 7 wrz 2015, o 18:12
Ranga: Nukenin


Powrót do Wieża Paina

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników