Kamienne pole treningowe

Tereny lasów sąsiadujących z Konohagakure no Sato. Shinobi wykorzystują je często w celach treningowych, czy też do prywatnych spotkań.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Kamienne pole treningowe

Postprzez Nara Rin » 1 lut 2018, o 14:48

To pole treningowe znacznie różni się od reszty terenów treningowych w pobliżu Konoha Gakure no Satou. Nie jest ono ułożone jak reszta na polanach czy łąkach, a wśród kamieni. Nie rosną tu żadne rośliny, a wszędzie wokół widać pomarańczowe stały i liczne formacje skalne jednak najwięcej jest maczug i grzybów skalnych. W miejscu tym Uchiha Sasuke trenował pod okiem Hatake Kakashiego technikę chidori i w skałach nadal widać ślady tego treningu. Miejsce jest idealne do treningu technik elementu ognia czy tez ziemi, a także tych technik, które są destruktywne dla otoczenia czy mają przebić twarde powierzchnie.
Obrazek
Głos RinRin's ThemeFight ThemePlan Succesfull Theme

Poprowadzę misje rangi D-A, chętnych proszę o kontakt na gg :)

Aktualnie prowadzone misje:
 
Posty: 1164
Dołączył(a): 29 sie 2017, o 22:26
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Kamienne pole treningowe

Postprzez Nara Rin » 1 lut 2018, o 15:56

Nim ruszyłam do domu po misji przybyłam na to pole treningowe szukając idealnego miejsca pod trenowanie Gouki Mekkyaku bym nie podpalić lasu, a przy okazji trenować też inne techniki


Zaczęłam od tego po co tu przyszłam czyli od Gouki Mekkyaku. Odpieczętowałam zwój z techniką i zaczęłam się uczyć teori o tej technice. Zama technika nie różniła się zbytnio od katonów typu endan, był to po prostu miotacz ognia tyle że większy, dużo, dużo większy, na tyle duży że potrzeba kilku shinobi z potężnymi technikami suitonu. Dobrze skoro teorie mam już opanowaną do czas na praktykę. Skumulowałam chakre w płucach i wyplułam w postaci ściany ognia, tyle że niezbyt wielkiej. Z każdą kolejną próbą fala ognia była co raz większa i większa. W końcu udało mi się i stworzyłam coś co rzeczywiście można było nazwać Gouka Mekkyaku



Kolejne zwoje dotyczyły technik klanowych. Pierwszą techniką było coś bardzo ciekawego. Obszarowe kagemane, co prawda zasięg tego jutsu wynosił tylko siedem metrów jednak to było zawsze było siedem metrów niezależnie od oświetlenie to zawsze to ułatwia złapanie kogoś. Trening praktyczny był dość ciężki. Rozszerzenie cienia było trudne, a co dopiero rozszerzyć cień utrzymać go do siedmiu metrów i do tego jeszcze mieć na tym cieniu efekt mimikry. Złożyłam pieczęć i co raz bardziej próbowałam rozszerzyć cień. I co raz bardziej powoli mi się udawało. Najpierw dziesięć centy metrow, potem pół metra, potem metr, potem dwa, trzy, pięć, siedem. Udało mi sie



Drugą techniką była bardzo ciekawa wariacja kagemane. Technika miała zasięg tylko pięciu metrów i po podłączeniu do celu nie uruchamiała go ale za to pozwała na podłączenie się do celu, którego cień wejdzie w kontakt z techniką. Było to trudne a fakt, że nie mam nikogo do pomocy opanowanie tej techniki było trudne bardzo trudne, a wręcz prawie niemożliwe, ale próbowałam. Z każda kolejną próbą co raz bardziej udawało mi się a przynajmniej w teorii. Cień się ograniczał co raz bardziej, najpierw do dziesięciu metrów, potem do ośmiu, potem do siedmiu, potem do sześciu i w końcu do do pięciu metrów i teoretycznie się tego nauczyłam



Do ręki wzięłam kolejny zwój i było w nim Kageyose no Jutsu. Technika ta była rozwinięciem kage nui no jutsu i pozwalała na bardziej dokładne poruszanie pasmami cienia a nawet chwytanie za ich pomocą kunai, shurikenów czy innej broni która ma odpowiednie miejsca do chwytania. Wbiłam kunai w ziemię a następnie aktywowałam kage nui no jutsu i próbowałam najpierw przewlec pasmo cienia przez dziurkę na końcu sztyletu. Czułam się jakbym przewlekała nić przez ucho igielne. Wymagało to dużej ilości prób ale w końcu się udało, teraz musiałam tylko zmusić cień do chwycenia kunaia i wyrwania go z ziemi, lecz w końcu się udało i opanowałam kageyose



Następna i ostatnia z technik klanowych Kagezukami, coś co mogłam nazwać urealnionym kagemane, prawdziwą smyczą zrobioną z kagemane czy kablem sterującym kagemane. Za pomocą tego miałam ponoć móc sterować ludźmi bez własnego poruszania jak i poruszać nawet ludźmi o sporej wielkości. Złożyłam pieczęć szczura po czym próbowałam urealnić cień kagemane. Robienie tego bez kagenui czy innych technik urealniających cień nie było łatwe, ale podobnie jak podczas treningu kagenui powoli mi się udawało, centymetr po centymetrze aż w końcu udalo się i wydaje mi się że nauczyłam się tej techniki



Zdecydowałam, że to mi wystarczy na teraz i poszłam w stronę domu
z/t
Obrazek
Głos RinRin's ThemeFight ThemePlan Succesfull Theme

Poprowadzę misje rangi D-A, chętnych proszę o kontakt na gg :)

Aktualnie prowadzone misje:
 
Posty: 1164
Dołączył(a): 29 sie 2017, o 22:26
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Kamienne pole treningowe

Postprzez Nara Rin » 9 lut 2018, o 01:42

Wróciłam na pole treningowe by opanować kolejne techniki


Pierwszą techniką jest technika elementu ognia o nazwie Benijigumo. Po złożeniu pieczęci mam wypluć dużą ilość ognia, a następnie uformować z niej pająka, który sam wykrywa cel i idzie w jego stronę. Stworzyłam więc jednego iwa bunshina, który ma robić za cel i zaczęłam trenować tą technikę. Najpierw musiałam ukształtować pająka, co nie było łatwe i męczyłam się z tym kilkanaście razy. Ale w końcu się udało i stworzyłam pająka, drugim problemem było jak sprawić by pająk zaczął się poruszać. Wykonywałam technikę kilka razy nim pająk się ruszył ale w końcu się ruszył. Ostatnim problemem było sprawienie by był samonaprowadzający, ale to zajęło mi tylko kilka prób.
Spoiler:



Drugą techniką której miałam się dziś nauczyć było Dosekiryū, czyli wielki smok wykonany z twardej ziemi. Miejsce do trenowania takiej techniki było idealne, w końcu wszędzie wokół mam skały i twardą ziemię. Najpierw uczyłam się teorii, która nie była taka trudna aczkolwiek wynikało z niej że praktyka nie będzie łatwa patrząc na rozmiar tworu, który powstanie dzięki tej technice. Po opanowaniu teorii wzięłam się w końcu za praktykę. Było tak jak myślałam, technika była ciężka do nauki. Zmuszenie do ruchu takiej masy nie było łatwym zadaniem ale powoli próba za próbą szło mi co raz łatwiej i w końcu opanowałam ta technikę
Spoiler:



Następną techniką do nauki była Doryū Taiga. Była to technika wyjściowa dla większości błotnych technik gdyż tworzyła dużą ilość błota. Znowu najpierw siadłam do teorii i nie brzmiała ona prosto. W końcu technika tworzyła błoto praktycznie z niczego mi pod stopami, nie wypluwałam go niczym katonu. A takie tworzenie rzeczy poza organizmem nie były łatwe, lecz zauważyłam podobieństwo do kagemane tam też wpływamy na coś co było pod stopami. Z tą analogią bardzo łatwo ogarnęłam o co chodzi w teori i wzięłam się za praktykę i znów dzięki porównaniu z kagemane technika udała mi się prawie od razu, a po kilku próbach ją ogarnęłam
Spoiler:



Kolejna technika wymagała najpierw dużej ilości błota, tak dużej jaką generowała Doryū Taiga, a było to Doryūdan, więc bardzo dobrze, że najpierw się tamtej nauczyłam. Lecz nim zaczęłam praktykować kolejną technikę najpierw znów wzięłam się za teorie i tym razem była dużo łatwiejsza gdyż tym razem tylko manipulowałam już istniejącym materiałem, a nie tworzyłam nowy jak wcześniej. Nawet jeśli miała tworzyć te pociski to nadal było to manipulowanie właściwościami błota. Po teori zabrałam się za praktykę. Wykorzystałam do tego celu już istniejące błoto z prób nauki doryu taigi i jutsu wyszło mi za pierwszym razem.
Spoiler:



Następną technika, której miałam się uczyć było Karyūdan, idealne jutsu do podpalania pocisków z głowy smoka. Nie był to może najsilniejszy ognisty podmuch jeśli chodzi o techniki rangi B i lepszy do tego był keryuu endan ale karyuudan miał inną zaletę, szybkość dzięki której mógł podpalić pociski Doryuudana. Najpierw oczywiście teoria, a teoria trudna nie była w końcu był to tylko zmodyfikowany endan więc i teoria brzmiała jak teoria endana z kilkoma zmianami więc załapałam ją w mig. A następnie przyszedł czas na praktykę. I znów był to tylko zmodyfikowany endan więc nawet nie musiałam dużo ćwiczyć wystarczyła jedna próba
Spoiler:



Po wykonanym treningu udałam się do domu
Obrazek
Głos RinRin's ThemeFight ThemePlan Succesfull Theme

Poprowadzę misje rangi D-A, chętnych proszę o kontakt na gg :)

Aktualnie prowadzone misje:
 
Posty: 1164
Dołączył(a): 29 sie 2017, o 22:26
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Kamienne pole treningowe

Postprzez Nara Rin » 16 lut 2018, o 23:21

Znowu przyszłam na to pole potrenować kolejne techniki


Pierwszą techniką, którą miałam się dziś nauczyć było rozwinięcie Doton no Jutsu, Dochū Eigyo no Jutsu. Tym razem jednak nie pozostawiało po sobie dziury i pozwalało się w niej poruszać jednak to poruszanie było bardzo wolne. Technika pozwalała także, tak jak w przypadku swojej pierwotnej wersji, na wyskoczenie z niej. Zarówno wchodzenie jak i wychodzenie z ziemi było praktycznie natychmiastowe. Najpierw oczywiście wzięłam się za teorie, którą opanowałam dość szybko. Po jej opanowaniu wzięłam się za praktykę. Najpierw zabrałam się za wchodzenie i wychodzenie z ziemi tak by nie zostawić dziury i co ciekawe opanowałam to od razu. Poruszanie pod ziemią podobnie opanowałam za pierwszym razem.
Spoiler:



Kolejną techniką była technika elementu ziemi rangi C, która pozwalała na szybkie poruszanie się pod ziemią, Dochū Senkō. Technika brzmiała dość prosto, wejść pod ziemie, a następnie szybko poruszać się pod nią, a nawet wyciągnąć broń by niczym rekin zaatakować przeciwnika. Teoria brzmiała za prosto by była łatwa w praktyce i się tej teorii nauczyłam prawie natychmiast. Weszłam najpierw pod ziemie za pomocą Dochuu Eigyo, a następnie zaczęłam się poruszać. Najpierw dość powoli jednak im dłużej się pod nią poruszałam tym szybciej mi to wychodziło, aż w końcu uzyskałam prędkość o jakiej pisali na zwoju
Spoiler:


Następną techniką jakiej miałam się uczyć była technika, która da mi w końcu inną możliwość na uzyskania błota do innych technik elementu ziemi, Doro Kōgeki. Technika polegała na wypluciu kuli błota, która oprócz tego, że zawierała materiał potrzebny do innych technik dotonu to pozwalała obezwładnić, a przynajmniej utrudnić ruchy przeciwnika. Teoria znowu była prosta i opanowałam ją dość szybko, dużo pomogło mi podobieństwo tworzenia i wypluwania błota tej techniki do tworzenia i wypluwania masy skalnej u Iwabunshinów. Po opanowaniu teorii wzięłam się za praktykę i co dziwne już pierwsza próba była prawie idealna
Spoiler:


Kolejna technika, Doro ōkami, polegała na manipulacji błotem do stworzenia, jak nazwa wskazuje, błotnych wilków. Technika była rangi C więc jej teoria nie mogła i nie była trudno, więc bardzo szybko ją opanowałam. Do treningu praktycznego potrzebowałam błota więc złożyłam pieczęć tygrysa i stworzyłam rzekę błota, a gdy miałam już budulec dla wilków zaczęłam praktykę. Pierwsze próby niezbyt mi wychodziły. Błoto nie chciało się kształtować w ogóle lecz po kolejnych w końcu stworzyłam coś co wilka przypominało i kolejne próby spędziłam na nadawaniu tworowi odpowiedniego kształtu jak i cech jakie posiadały błotne wilki
Spoiler:


Kolejną techniką było Rokkusherutā, czyli technika tworząca kopułę z kamienia. Można manipulować obszarem tej kopuły lub stworzyć sobie w niej okienko by obserwować co się dzieje przed nią. Teoria tej techniki nie brzmiała jakoś zbyt trudno ale znowu, ciężko wymagać od techniki rangi C by miała ciężką teorie, zazwyczaj są one ciężkie w praktyce, a przynajmniej część z nich. Tak czy inaczej teorie opanowałam dość szybko, a następnie przeszłam do praktyki. Przy pierwszych próbach to co stworzyłam nie było ani odpowiedniej wielkości, ani nie można było tego nazwać kopułą jednak po kilku następnych się udało i stworzyłam kopułę
Spoiler:


Po opanowaniu technik wróciłam do domu
Obrazek
Głos RinRin's ThemeFight ThemePlan Succesfull Theme

Poprowadzę misje rangi D-A, chętnych proszę o kontakt na gg :)

Aktualnie prowadzone misje:
 
Posty: 1164
Dołączył(a): 29 sie 2017, o 22:26
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Kamienne pole treningowe

Postprzez Nara Rin » 21 lut 2018, o 22:45

Udałam się dzisiaj na pole treningowe nie po to by nauczyć się kolejnej techniki, chociaż w zasadzie to co będę robić zaowocuje nową techniką, jeśli mi się uda oczywiście, tak czy inaczej przyszłam dzisiaj na to pole by przetestować pewien pomysł jaki mi chodził po głowie jeśli chodzi o urealnienie cienia, a mianowicie chciała stworzyć z cienia rękę, a najlepiej ręce, które byłby w pełni realnymi rękami z w pełni działającymi dłońmi. Od razu wzięłam się do roboty. Potrzebowałam rąk więc zaczęłam od kubishibari i uformowałam rękę, którą zaczęłam powoli urealniać. Po wielu godzinach prób w końcu się udało i utworzyłam w pełni realną rękę, w dodatku mogłam modyfikować jej rozmiar do półtora metra szerokości i trzech długości samej dłoni oraz dwudziestu metrów długości całej ręki, z czego długość ramienia nie wpływa na wielkość dłoni, a w dodatku mogłam ich tworzyć nawet siedem lecz było to okropnie kosztowne. Tak czy inaczej utworzyłam swoje pierwsze jutsu.
Obrazek
Głos RinRin's ThemeFight ThemePlan Succesfull Theme

Poprowadzę misje rangi D-A, chętnych proszę o kontakt na gg :)

Aktualnie prowadzone misje:
 
Posty: 1164
Dołączył(a): 29 sie 2017, o 22:26
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Kamienne pole treningowe

Postprzez Nara Rin » 29 kwi 2018, o 15:20

Po zdobyciu i zapieczętowaniu miecza przybyłam na znane już mi pole treningowe by opanować kolejne techniki, czego nie robiłam od dawna.
Pierwszą techniką, której miałam się nauczyć było Doryūheki. Pamiętam, że na jednej z moich misji narzekałam, że nie umiem praktycznie stawiać żadnych barier, a ta nie dość, że wymaga tylko czterech pieczęci, a nie jak znana mi już technika jedenastu, to jeszcze potrafi przetrzymać nawet techniki rangi A. Wzięłam się za naukę, najpierw uczyłam się teorii, która poszła w miarę szybko a następnie zaczęłam testować technikę w praktyce. Nauczenie się postawienia ściany nie było trudne jednak nie była ona zbyt wytrzymała co jednak zmieniało się z każdą próbą, aż w końcu się udało! Ściana postawiona przeze mnie była odpowiednio wytrzymała
Spoiler:

Dobrze, skoro nauczyłam się dość potężnej techniki obronnej to powinnam nauczyć się i czegoś co jest słabsze i wymaga mnie chakry w końcu nie można jej marnować podczas misji, co prawda powinnam mieć jej tyle dużo by mi nie zabrakło chakry podczas walki czy misji to jednak wolałam nauczyć się czegoś słabszego by niepotrzebnie jej nie marnować. Technika zarówno w teori jak i praktyce brzmiała bardzo prosto. Miałam wyrwać ściane z ziemi, a następnie postawić ją przed sobą co miało bronić przed prostymi technikami plus pozwoli na atak z zaskoczenia w końcu przeciwnik mnie nie będzie widział. Od razu wzięlam się do nauki i opanowałam technikę praktycznie od razu.
Spoiler:

Jako że niedługo będę walczyć mieczem przydałoby się coś co by mi dało w tym przewagę, a technika Daichi Ganshou brzmiała jako coś idealnego do tego. Technika jak na technikę rangi c przystało brzmiała prosto i jej działanie nie było wielce skomplikowane, ot po złożeniu pieczęci bo bokach przeciwnika wyrastają dwie skały które mają mu utrudnić uniki na bok, dzięki temu z łatwością będzie można takiego zabić przy pomocy hiramerekaia. Od razu wzięłam się za naukę. Na pierwszy ogień poszła teoria, którą jak zgadywałam opanowałam bardzo szybko, a następnie wzięłam się za praktykę i jutsu mi wuszło od razu
Spoiler:

Następnie zdecydowałam się nauczyć techniki o nazwie Chidōkaku. Technika była już dużo bardziej skomplikowana niż te z rangi C jednak nadal nie brzmiała jakoś wybitnie skomplikowanie. Powodowała ona obniżenie lub podwyższenie terenu o polu kwadratu, którego wielkość zależała tak naprawdę jedynie od ilości chakry jakiej użyłabym do wykonania tej techniki. Od razu wzięłam się za teorie, którą musiałam czytać po kilka razy nim w ogóle wzięłam się za praktykę. Tu znowu zajęłam mi ona dużo więcej czasu niż dwie poprzednie techniki. Największym problemem było obniżenie terenu bo o ile jego podwyższenie było dość łatwe to skompresowanie ziemi by móc teren obniżyć było trudne ale w końcu mi się udało.
Spoiler:

Kolejną techniką jaką miałam się dziś uczyć była kolejna technika rangi B, a było nią Doro Hōshi. Technika pozwalała na przywołanie błota i jego kontrole. Technika teoretycznie służyła do zmęczenia przeciwnika i teoretycznie pozwalała nawet na jego utopienie jednak nie to mnie w niej interesowało. To co było dla mnie najważniejsze to przywołanie błota, które wymagało mniej chakry niż błotna rzeka, dzięki temu aspektowi tej techniki będę mogła dużo łatwiej wykonywać techniki wymagające błota do swojego działania. O dziwo nauka techniki nie trwała zbyt długo gdyż teorie opanowałam od razu, a praktykę po kilku próbach, zgaduje że to dzięki temu że znałam już kilka technik tworzących błoto
Spoiler:

Kolejna technika była pierwszą faktycznie ofensywną techniką z tych których dzisiaj się uczyłam, a przynajmniej pierwszą, której się uczyłam dla jej ofensywnego aspektu, technika brzmiała dość prosto, po wystawieniu ręki w miejscu gdzie chcemy dwadzieścia metrów ode mnie wyrastają kolce, co prawda szybszy przeciwnik z łatwością przed nimi zdoła uskoczyć ale miałam zamiar używać tej techniki w momencie zaskoczenia lub kiedy przeciwnik nie ma szans na uskoczenie. Od razu wzięłam się za naukę. Najtrudniejsze co było w nauce tej techniki to stworzenie kolców bez żadnej pieczeci ale po kilku próbach udało się
Spoiler:

Kolejną techniką jakiej zamierzałam się uczyć była kolejna technika pozwalająca mi na przemieszczanie się w ziemi, skale czy innej solidnej materii i to właśnie ten aspekt przemieszczania się we wszystkim był dla mnie najważniejszy, nawet jeśli wchodzenie czy wychodzenie z tej materii było bardzo wolne. Od razu wzięłam się za naukę, teoria dzięki znajomości podobnym jutsu poszła w miarę szybko, podobnie z wykonaniem samej techniki jednak o ile pierwsze próby już pozwoliły mi wniknąć w ziemię to wchodzenie do niej było za wolne nawet jak na ta technikę więc w kolejnych próbach poprawiłam szybkość wnikania do ziemi czy raczej skał do maksymalnej prędkości jaką mogłam osiągnąć
Spoiler:

Kolejne trzy techniki jakich miałam się nauczyć były idealne do robienia z nich kombinacji ze sobą. Pierwsza technika z tych trzech nazywała się Kaido Shōkutsu i pozwalała na wyrzucenie stworzenie stożka, który przypomina wulkan czy gejzer, a następnie wyrzucić z niego każdego kto znajdował się pod nią. Teorie opanowała po kilku minutach za to praktykę musiałam opanować w inny sposób niż robie to normalnie. Najpierw stworzyłam ziemnego klona który wszedł pod ziemię, a następnie tak długo używałam tej techniki aż udało mi się tego klona wyrzucić, zajęło mi to co najmniej kilkanaście prób ale w końcu się udało i mogłam powiedzieć, że opanowałam technikę
Spoiler:

Kolejna technika, którą miałam się nauczyć, bardzo dobrze łączyła się zarówno z poprzednią techniką jak i z ta jaką miałam się nauczyć następnie, szkoda że poprzednia nie łączy się tak dobrze z następną ale no cóż. Technika ta pozwalała zamknąć przeciwników lub przeciwnika w korytarzu z ziemi, a dzięki temu będę mogła użyć poprzedniej techniki, o ile oczywiście będę chciała, do wyrzucenia więźniów w powietrze. Od razu wzięłam się za naukę teorii co nie poszło już tak łatwo no ale tego mogłam się spodziewać po technice rangi A, jednak w końcu się udało. W praktyce największym problemem było spowodować by ziemny korytarz się zamknął ale i to w końcu się udało.
Spoiler:

Ostatnia z tych trzech technik, która bardzo dobrze łączyła się z poprzednią techniką. Polegała na stworzenie pod nogami przeciwnika wiru, który wsysa wszystko, a gdy wessie, ktoś taki ma połamane kości i za chwile się udusi, dla kogoś kto nie może się zbytnio poruszyć coś takiego jest nie do uniknięcia. Teoria znowu była dość ciężka i zajęło mi jej nauczenie się kilkanaście minut jednak to praktyka była najtrudniejsza. Największym problemem z jakim musiałam sobie poradzić to stworzenie wiru odpowiedniej prędkości, gdyż przy pierwszych próbach nie miał on średnicy dziesięciu centymetrów a co tu mówić o czymś co ma wciągnąć dużą ilość przeciwników jednak w końcu się udało
Spoiler:

Kolejna technika była kolejną techniką pozwalającą na poruszanie się pod ziemią i o ile jedna z tych której się uczyłam rozwijała poruszanie się w różnych materiach to ta pozwalała na błyskawiczne wchodzenie, wychodzenie jak i poruszanie się pod ziemią, do tego nie wymagała żadnych pieczęci. Od razu wzięłam się za naukę teorii, która poszła mi błyskawicznie, a następnie wzięłam się za praktykę i tu miałam problem z szybkością poruszania się. O ile sama koncepcja była mi już znana to niestety byłam za wolna, co musiałam zmienić i co po kilkudziesięciu próbach w końcu się udało i wchodziłam wychodziłam jak i poruszałam się pod ziemią tak szybko jak powinnam
Spoiler:

Kolejną techniką jakiej miałam się dziś uczyć znów była związana z płotem jednak ta technika zupełnie różniła się od pozostałych. Polegała ona na stworzeniu między-wymiarowego portalu z którego zaczynało ściekać błoto, którego ilość zależała tylko i wyłącznie ode mnie, jego celem było zalanie przeciwnika i w najlepszym wypadku zabicie przez zmiażdżenie lub uduszenie, a najgorszym unieruchomienie. Od razu wzięłam się za naukę. Technika zarówno od strony teorii jak i praktyki nie była najłatwiejsza gdyż stworzenie portalu między-wymiarowego nie było najprostsze ale się udało
Spoiler:

Przedostania technika jakiej miałam się dziś nauczyć znowu była związana z błotem, no pośrednio, tym razem nie tworzyłam samego błota, a całe bagno, i to na tyle głębokie że podobno pozwalało na wchłanianie wielkich obiektów jednak miało jeden dość spory minus, można po nim chodzić jak po wodzie więc nie pokona to raczej shinobich chociaż kto wie.Teoria jak i praktyka nie była jakoś bardzo trudna, co prawda czułam się jakby nie do końca była to technika z czegoś innego jak doton ale po kilku próbach udało mi się ją opanować, prawdopodobnie dużą zasługe miału tu to że znam techniki tworzące błoto a ta ma troche z nimi wspólnego
Spoiler:

Ostatnia technika jakiej się uczyłam była rozwinięciem pierwszej jakiej się dziś uczyłam. Tajū Doryūheki, bo tak owa technika się nazywa jest oczywiście rozwinięciem Doryūheki i minusem tej techniki jest dużo większy koszt chakry niż u jej podstawowej wersji i to dość znaczny to jej plusami jest po pierwsze brak pieczęci a po drugie możliwość stawiania wielu ścian na raz przez technika jest idealna do nagłych sytuacji. Teorie opanowałam praktycznie od razu, nie wiele się różniła od tej z wersji podstawowej, z praktyką tez nie było wielkich problemów i opanowałam ją po kilku próbach, z czego największym problemem w nauce był brak pieczęci.
Spoiler:

Po treningu opuściłam pole treningowe z/t
Obrazek
Głos RinRin's ThemeFight ThemePlan Succesfull Theme

Poprowadzę misje rangi D-A, chętnych proszę o kontakt na gg :)

Aktualnie prowadzone misje:
 
Posty: 1164
Dołączył(a): 29 sie 2017, o 22:26
Ranga: Tokubetsu Jōnin


Powrót do Tereny Treningowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron