Pola treningowe Miryo

Tereny lasów sąsiadujących z Konohagakure no Sato. Shinobi wykorzystują je często w celach treningowych, czy też do prywatnych spotkań.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Pola treningowe Miryo

Postprzez Hyūga Eijiro » 13 lut 2018, o 23:10

Niestety cały nasz misterny plan poszedł w pizdu. Nasza sensei przebiła na wylot wachlarz, na którym lecieliśmy, przez co gwałtownie opadliśmy na ziemię. Z powodu niesprzyjających warunków, zbyt dużej ilości pieczęci, a także dziwnej kontroli lotu oraz ponadludzkiej szybkości opadania Mihye nie udało nam się wykonać technik, a nasza sensei uciekła do lasu.
-Tak, dzięki. - odpowiedział na pytanie kolegi i wstał z ziemi. Igni chyba jednak stracił wolę walki i stwierdził, że dalsza walka nie ma sensu. Za to wyjął zza pazuchy papierosa i podał mi go.
-O, dzięki. Widzę, że nie tylko ja tu walczę z uzależnieniem. - zaśmiałem się lekko i odpaliłem papierosa.
-Ktoś się tu nas trochę boi. - powiedziałem lekko zirytowany. -Raczej nie ma sensu jej gonić, zwłaszcza, że wy raczej będziecie mieć utrudnioną widoczność w tym lesie... Spalenie całego lasu w wiosce ukrytej w liściach mogło by przynieść niezbyt przyjemne skutki Toury. - dodałem i znowu się zaśmiałem z pomysłu kuzyna, który chwilę wcześniej wynurzył się z ziemi. -Może zastawimy jakąś pułapkę? Powiem wam, kiedy będzie się zbliżała. - zaproponowałem i zaciągnąłem się papierosowym dymem, cały czas obserwując sensei.
Obrazek


Prowadzę misję D lub C, chętnych zapraszam na GG :>
 
Posty: 191
Dołączył(a): 2 sty 2018, o 03:25
Ranga: Chūnin

Re: Pola treningowe Miryo

Postprzez Inuzuka Mihye » 15 lut 2018, o 15:05

Szukanie dziewczyny trwało dosyć długo, a dodatkowo genini nie bardzo byli nawet skorzy jej szukać. Po jakimś czasie Mihye wyłoniła się jedna z lasu mając gdzieś zastawione pułapki, które jako tako omijała. Trudno było ją zaskoczyć, musieliby zamaskować swój zapach, narzędzi jakich używali. Tak, wtedy mieliby szanse na równy wynik a nawet może wygraną. Inuzuka szła z psem na głowi i podniesionymi rękoma.
- Dobra, dobra - wyrzekła zbliżając się do nich. - Poradziliście sobie bardzo dobrze, moje uwagi na temat waszej walki i sposobu. Hotru i Hyuuga, bardzo dobra współpraca, dobre użycie katona i fuutonu, Gashi doceniam twoje umiejętności tropicielskie - uśmiechnęła się do chłopaka. - Nie jest najgorzej, pewne elementy wymagają współpracy, ale tak czy inaczej podpisałam już wcześniej wasze deklaracje co do udziału w egzaminie na chuunina, nie myliłam się, że sobie poradzicie, ale tam musicie być naprawdę czujni, ostrożni i rozważni - stwierdziła a psiak zeskoczył z jej ramienia i wyprężył się rozciągając.
- Tak, to była dobra walka, ja i Mihye byliśmy na podobnym poziomie umiejętności pół roku temu, mam dla was kilka rad - odezwał się pies i spojrzał na każdego z kolejna. - Hyuuga bliski kontakt oraz pomoc w szukaniu, Gashi daleki zasięg i wspomaganie umiejętności Hyuugi, a ty Hotaru, ty to po prostu i tak napierdalasz we wrogów- zakończył swoją wypowiedź nieco inaczej niż każdy by się spodziewał. Miryo westchnęła.
- Tak czy inaczej spotkanie zakończone, muszę iść, a wy jak coś chcecie potrenować to macie jeszcze chwilę czasu do egzaminu, który odbywa się w tym roku w Konosze - pożegnała ich i udała się w swoją stronę.

z/t
나 말이야
못다 핀 꽃 한 송이야


Obrazek

BANK
PZ
Prowadzę misje z zakresu D-B
Moderuje dział Kart Postaci
 
Posty: 893
Dołączył(a): 21 gru 2016, o 01:51
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Pola treningowe Miryo

Postprzez Hotaru Igni » 17 lut 2018, o 02:11

Cała sytuacja była dla Igniego kompletnie niezrozumiała. Torururuururururur zamierzał spalić las razem z sensei. Fakt nie dało się jej spalić pewnie zatruć dymem też. Jednak nie poddawał się on. Igni jednak mimo tego odpowiedział mu.
-Możesz spróbować.
Dalej fajczył fajkę, na odstresowanie. Wtedy Hyuga twierdził że jest uzależniony ? CO IGNI OD OGNIA UZALEŻNIONY ? Skąd. jedynie palił aby się odstresować. W jego rodzinie wszyscy palą, tak czy inaczej. Hyuga zasugerował nawet pułapkę.
-też możesz próbować.
I siedział spokojnie na dupie. Kiedy tu nagle powrót sensei która chyba zdecydowała się zakończyć sparing. Remisem. Jak dla niego dostali wpierdol aż szkoda mówić. Gdyby to była realna walka padli by trupem z rozerwanym brzuchem. Nie obyło się jednak bez wykładu. O współpracy że ładna była. Igni w sumie zgadzał się że ładnie to wyszło przynajmniej z Hyugą. Im dalej w pole jednak tym bardziej Igni przestał tego słuchać. Usłyszał jeszcze tylko coś o napierdalaniu i tym że będzie znikać. Dlatego pomachał spokojnie do niej.
-Do zobaczenia ...
I kiedy już poszła. Spokojnie popatrzył na kompanów.
-Dziwne to czasy ledwie trafiliśmy do drużyny i już przyszło iść na egzamin. Co zrobić takie życie. Najpierw zabierają cię do drużyny potem spuszczają wpierdol abyś poszedł na ce.
Zaciągnął się fajką. Miał takie odczucie jakby sensei chciała się ich pozbyć. W sumie co się dziwić był toxyczny jak wyziewy z płonącego budynku. Od cały Igni. Jednak nagle wstał.
-Pies spoko ale jednak nie udało mu się zjeść całego jedzenia. Niby taki idealny węch. Jednak wystarczy coś zafoliować aby miał problemy z wykryciem tego samego zapachu w innym. Hyu... znaczy Ejiro odpal ognisko. Zrobimy sobie małą imprezę, chyba że musicie lecieć wówczas rozumiem nie zmuszam. Ale fakt faktem idziemy na przeklęty egzamin na którym można zginąć. Więc co szkodzi nam chociaż trochę się poznać. Mam nawet zimne piwo. I igni spokojnie zaczął podchodzić i wygrzebał z krzaków lodówkę turystyczną i zaczął wyciągać prowiant.
 
Posty: 106
Dołączył(a): 20 cze 2016, o 00:10
Ranga: Chūnin

Re: Pola treningowe Miryo

Postprzez Gashi Touryhouha » 17 lut 2018, o 11:53

Jedyne co nasuwało się Gashiemu po tym cały sparingu na myśl to porażka. Nie zrobili właściwie nic, a jedynym pocieszeniem dla niego było że nie został ranny, ale w sumie to tylko pies się nim zainteresował. Dodatkowo został pochwalony za chęci wysadzenia całego lasu co mogłoby się skończyć bardzo źle, ale przyjął to z uśmiechem na twarzy. Następnie dowiedział się że zostali zapisani na egzamin na wyższą rangę, lecz on wiedział że nic nie potrafi i słabo widział swoje szansę, a sensei ich opuściła, więc już nic nie mógł się od niej dzisiaj nauczyć.
Przez chwilę stał nie odzywając się, aż Hotaru zaproponował małą integracje, pomysł mu się w sumie podobał, ale najpierw chciał się czegoś nauczyć.
-Idźcie ja jeszcze trochę sam potrenuję i do was dołączę.-Powiedział i odszedł trochę dalej, tak by chłopacy siedząc przy ognisku nie mogli, albo przynajmniej mieli problemy z przyglądaniem się jego treningowi.

Postanowił zacząć od nauczenia się techniki ziemnego więzienia, która defakto nazywała się inaczej, ale nie pamiętał jak i nie było mu to potrzebne. Przypomniał sobie wszystko co wiedział o technice i złożył powoli, lecz bardzo dokładnie cztery pieczęci, po czym przyłożył dłonie do ziemi. Skupił jak tylko mógł, ale przed nim wyrósł tylko jeden duży słup, który co prawda mógł coś zatrzymać, lecz nie mógł nikogo uwięzić. Zrobił to jeszcze raz koncentrując się na rozesłaniu czakry w parę punktów znajdujących się w ziemi pod jego stopami. Tym razem efekt był lepszy i dużo bardziej widowiskowy bo z ziemi wysunęło się dużo więcej filarów, lecz mogły one uwięzić co najwyżej słonia. Powtórzył więc jeszcze raz, używając więcej czakry i koncentrując się na większej ilości punktów, to znaczy miejscach w których chciał żeby wysunęły się filary. Trochę to trwało, ale wyszło dokładni tak jak chciał i nie zdołał by się przecisnąć między filarami.

Co prawda technika była opanowana bardzo szybko i może nie najlepiej, ale Touryhouha nie miał czasu, więc od razu postanowił przejść do kolejnej techniki. Ta miała mu pozwolić pluć błotem co wydawało się obrzydliwe, ale miało być też przydatne bo utrudniało ruchy i zadawało obrażenia. Zebrał więc w ustach nieco śliny i zmieszał ją z czakrą, a gdy poczuł że ślina gęstnieje wypluł ją, lecz była to niewielka kulka błota. Wiedział że coś robi źle i postanowił spróbować jeszcze raz, tym razem skupił się nie na zebraniu śliny, a mieszaniu czakry że śliną i zebrał jej dużo więcej. Tym razem nie wypluł od razu, a poczekał, aż poczuje że czakra wypełnia mu usta i wypluł ją z impetem. Efekt był zdecydowanie dużo lepszy, choć nie tak dobry jak tego chciał, ale wystarczający żeby komuś uprzykrzyć życie. Jednakże ta technika była mu potrzebna żeby spróbować nauczyć się kolejnej, więc powtarzał ją i powtarzał dopóki kule błotne nie zrobiły się naprawdę wielkie.

Kolejna technika była jak już wcześniej można było się domyśleć potrzebowała błota i dlatego też Gashi tak katował poprzednią. Nauczył się jej porządnie, a dodatkowo miał to co było mu potrzebne do dalszego treningu czyli błoto, więc mógł zaczynać. Zaczął od przesłania czakry do błota, ale nie skupił się wcale na uformowaniu błota, dlatego tego co powstało nie dało się w ogóle nazwać i rozleciało się zaraz jak tylko przestał przesyłać czakrę. Powtórzył więc skupiając się by formowana postać przybrała wygląd wilka, przypominając sobie jak wyglądał pies Mihe nie miał z tym problemu. Udało się jednak wilk nie był zbyt duży, ale nie było w tym nic dziwnego bo zasoby błota też wielkie nie były. Pamiętał że stwora tego powinien łatwo odtworzyć po zniszczeniu, więc strzelił w niego kulą błota nie chcąc się pobrudzić. Oczywiście wilk się rozleciał, ale nie udało się go odtworzyć, więc Toury powtórzył całą sytuację i dopiero po paru powtórzeniach mu się to udało, a z każdym powtórzeniem wilk był coraz to większy bo przybywało błota.

Po skończeniu nauki wrócił dołączył do towarzyszy przy ognisku i usiadł na trawię czując się bardzo zmęczonym. Trening był szybki i mało wymagający, ale jego zasoby czakry nie były jeszcze na jakimś wielkim poziomie, więc pewnie były właśnie na wyczerpaniu. -Znajdzie się jeszcze dla mnie coś do zjedzenia i picia.-Zapytał przyglądając się z zaskoczeniem, które oczywiście ukrywał temu, jak Hotaru był przygotowany.
Szybko wypił małe piwko i zjadł jedną kiełbaskę po czym pożegnał się i poszedł.

z/t

Spoiler:
Ostatnio edytowano 18 lut 2018, o 22:03 przez Gashi Touryhouha, łącznie edytowano 1 raz
 
Posty: 98
Dołączył(a): 18 wrz 2017, o 17:41
Ranga: Genin

Re: Pola treningowe Miryo

Postprzez Hyūga Eijiro » 17 lut 2018, o 16:53

Zaproponowałem kolegom przygotowanie pułapki dla naszej sensei, jednak nie za bardzo nam on wyszedł. Igni chyba całkowicie stracił zapał, jedynie Toury coś próbował jeszcze zrobić, choć mogło się to źle skończyć dla lasu, a tym samym dla niego. Po chwili Mihye wróciła na pole, gdzie zaproponowała nam remis. Pochwaliła nas za dobre współgranie, a następnie powiedziała, że zgłosiła nas do egzaminu na chunina. Byłem zdziwiony tym faktem, zwłaszcza, że w walce z nią nic praktycznie nie udało nam się dokonać.
Następnie odezwał się pies, który dał nam parę rad, a po tym oboje gdzieś poszli.
-Taa... Ale co tam, warto spróbować. - odpowiedziałem Hotaru, który nagle wytrzasnął z krzaków lodówkę, w której miał schowane piwo i więcej jedzenia. Zaśmiałem się, bo nie spodziewałbym się, że ktoś będzie taszczył ze sobą lodówkę na spotkanie drużyny. Zaciągnąłem się fajką i podszedłem do ognistego chłopaka. Tam zgodnie z poleceniem użyłem bakufu, by rozpalić ogień, a Igni w tym czasie rozłożył prowiant. Usiadłem przy ognisku i gdy jedzenie było gotowe, zjadłem jedną kiełbaskę. W tym samym czasie zaciekawiony tym co robi Toury, aktywowałem byakugana i podglądałem go co jakiś czas, jak uczy się kolejnych dotonowych technik. Nawet jak chciał to ukryć, to przed oczyma hyugi ciężko jest to zrobić.
Ja muszę na chwilę wyskoczyć do sklepu, zaraz wrócę. - przypomniało mi się, że miałem się nauczyć paru technik. Szybko wybiegłem z pola, wskoczyłem na jeden z dachów i poleciałem do sklepu.

Po powrocie znów wróciłem do ogniska i otwarłem puszkę z piwem. -Jestem, wybaczcie. Musiałem kupić parę rzeczy. - powiedziałem chłopakom i zacząłem popijać browara, a także wyciągnąłem paczkę papierosów, oczywiście kradzionych ojcu i zaproponowałem Igniemu, a następnie Touremu. -Jak myślicie, damy sobie radę? Nie byliśmy najgorsi, a nie będziemy też walczyć z tokubetsu joninami, a z geninami, jeśli w ogóle będą jakieś walki. - zapytałem kolegów.
Obrazek


Prowadzę misję D lub C, chętnych zapraszam na GG :>
 
Posty: 191
Dołączył(a): 2 sty 2018, o 03:25
Ranga: Chūnin

Re: Pola treningowe Miryo

Postprzez Hotaru Igni » 18 lut 2018, o 11:34

Igni dostrzegł że pojawił się pewien problem. Tak przypomniało mu się że nie zrobił pewnej papirologii. Sprawiło to jednak że mimo to spokojnie uszykował wszystko jednak w ciszy i skupieniu. Chyba cała ta sytuacja sprawiała że był mniej rozgadany. Gashi w tym czasie potrenował a Hyuga mówił o trenowaniu po czym zwiał do jakiegoś sklepu. Igni wówczas skończył grilowanie otworzył spokojnie jedno piwko i powiedział.
-To za egzamin, żeby jakoś poszedł.
Spokojnie napił się razem z kolegami po czym postanowił dość szybko ruszyć i powiedział. Wybaczcie że muszę uciekać ale czeka na mnie jeszcze pewno zadanie.
-Trzymajcie się.
I poszedł szybko starając się coś załatwić.

/nmm\
 
Posty: 106
Dołączył(a): 20 cze 2016, o 00:10
Ranga: Chūnin

Re: Pola treningowe Miryo

Postprzez Risa » 21 lut 2018, o 16:08

Kasai Iki
Po przejściu na wariackich papierach musiałąm nadrobić moje braki w ofensywie, wiedziałam, że trening czyni mistrza, a miałam sporo pomysłów na to jak ogarnąć się i jak zwiększyć swoje umiejętności bitewne. Uśmiechnęłam się pod nosem i postanowiłam stworzyć wąską kolumnę ognia, któa rozprzestrzeniałąby się przede mną. Podrapałam się po głowie, a następnie niczymmały smoczek zaczęłam skupiać chakrę natury Katon w płucach, tak jak do techniki Bakufu i starałam się uformowac w wąski strumień. Niestety nie szło mi to za dobrze na początku, ogień albo nie miał pędu albo był rozlazły co wprowadzało mnie w totalną frustrację. Jednak nieprzestawałam ćwiczyć i po pewnym czasie ognista techika była przeze mnie opanowana.

Kasumi Enbu no Jutsu
Łatwopalność i wybuchy to było to co grzeczne i niegrzeczne dziewczynki lubiły najbardziej, więc nie mogłam się powtrzymać przed próbą utworzenia łatwopalnego gazu z moich ust, który mógłby doprowadzić do kontrolowanego zapłonu lub w niektórych przypadkach samozapłonu. Zasłona dymna, która mogła zmienić się w ognistą pożogę? Krótki trening i było to prawie gotowe. Najpierw opanowanie zestawu pieczęci, które nie było proste, ale możliwe, kilkukrotnie powtórzyłam sekwencję, a następnie zajęłam się przetarzaniem powietrza w płucach w łatwopalny gaz. Pierwsze próby były dosyć mizerne, jednak następne były co najmniej świetne! Ogniste techniki przychodziły mi z łatwością, a krajobraz wokół mnie przybierał apokaliptyczny wygląd.

Endan
Ulepszone Bakufu na pewno było przydatne, a gdy dochodziło do tego znaczne poprawienie prędkości i objętości ognia to głupiec by tylko z tego nie skorzystał, po raz kolejny musiałam przećwiczyć sekwencję pieczęci, która nie należała do najprostszych, ale także w życiu widziałam już bardziej skomplikowane techniki. Gdy płynnie już i bez pomyłek składałam pieczęci przechodzę do towrzenia ognistej pożogi przede mną. Ogień początkowo nie był niczym cudownym, jednak z czasem praktykowania tej techniki ogień już trawił wszystko na swojej drodze, stawałam się coraz potężniejsza, miałam nadzieję, że na egzaminie dam z siebie wszystko i nikt nei będzie w stanie mnie zatrzymać.

Hosenka no jutsu

Jeden duży ogień czasami nie jest w stanie rozwiązać sprawy, więc postanowiłam nauczyć się wysyłać z moich ust serii mniejszych ognistych pocisków, które będą w stanei zneutralizować kilka zagrożeń na raz przy udziale odpowiedniego koszta chakry mogły siać spore spustoszenie. Westchnęłam cicho, gdyz byłam już dosyć zmęczona, a za kilkanaście godzin miaął wystartować druga runda. Podrapałam się po głowie, wziełam dwa głebokie wdechy i ruszyłam z treningiem z kopyta. Standardwowo najpierw sekwencja pieczęci, następnie sekwencja wdechu i wydechu i okazało się, że nic się nie zadziało. Musiałam popełnić błąd przy wykonywaniu pieczęci. Powtórzyłam cały cykl jeszcze raz tylko że dokłądniej i przede mną zmaterializowało się kilka ognistych kuleczek.

Kasumi Juusha no Jutsu
Wszechstronność była domeną dobrego Shinobi, wiec postanowiłam potrenować inną dziedzinę Shinobi - genjutsu, zwsze bardzo mnie ona interesowała,więc z wypiekami na ustach rozpoczęłam przygotowania teoretyczne do nauki jednej z najprostszych iluzji, które sprawiały, że mój przeciwnik był otoczony "klonami". Uśmiechnęłam się pod nosem i już wiedziałam, że ta sztuczka będzie świetna. Kilka pieczęci i kilkanaście prób zajęło mi zanim materializować zaczęły się postacie, ale na szczęście czasem szło mi to coraz płynniej i coraz pewniej czułam się używając tej techniki. Westchnęłam cicho - techniki żywiołowe były prostsze do nauki, ale z czasem byłam w stanie całkiem zgrabnie sobie nimi władać to i z genjusu przy większym wysiłku też dam radę.

Hana Kahen Tōsō
Oprócz rzucania genjutsu warto tez nauczyć się chronić przed nim. Podrapałam sie po głowie izaczęłam uczyć sie techniki wychodzenia z genjutsu troszkę innej niż Kai, dodatkowo ta technika świetnie współgrała z moja kobiecością i dodawała mi gracji w walce, przecież kobieta oprócz bycia skuteczną musi też być piękna i zgrabna! Moje ciało raz po raz przemieniało się w kwiaty, gdy tylko ktoś rzucał na mnie technikę iluzji. Potrzebowałam tego niczym tlenu ileż przecież można ziać ogniem? Podrapałam się po czuprynie i zadowolona z efektów treningu postanowiłam przejść do kolejnej techniki, jednak króko przed tym najpierw zrobiłam sobie chwilę przerwy podczas której dla frajdy używałam nowopoznanej sztuczki

Magen: Jigoku Kōka no Jutsu
Technika ognia bez ognia? Czyli Genjutsu ognistej kuli, idealne połączenie mojej biegłości w katonie oraz znajomości genjutsu. Chwila dystrakcji i zawahania u przeciwnika może zakończyć się moim zwycięstwem, wiec genjutsu udające kulę ognia będzie idealne do mojego arsenału. Postanowiłam poćwiczyć to na bogu ducha winnych zwierzątkach leśnych Niestety nie mogła nigdzie zauważyć człowieka, na którym mogła bym przetestować moje sztuczki, więc musiało mi wystarczyć tylko to co zauważyłam w rekacjach uciekających w poplochu zwierzątek. Narazałam je na stres niepotrzebny, ale na kimś lub czymś trzeba się szkolić.
Risa: Myśli | Słowa | Raisa: Myśli | Słowa

Obrazek
 
Posty: 118
Dołączył(a): 23 cze 2017, o 01:16
Ranga: Genin

Re: Pola treningowe Miryo

Postprzez Gashi Touryhouha » 1 kwi 2018, o 00:55

Choć nieco zmieszany i zdziwiony to byłem także zadowolony z faktu że zdałem egzamin na chunina. W nagrodę mój staruszek zgodził się pokazać mi technikę rysowania dwóch stworów, które to już miały nie być zwykłymi zabawkami, a przydatnymi w walce bestiami. Jak się później okazało rzeczywiście takie były dlatego też, szybko pobiegłem na pole treningowe by sam nauczyć się je ożywiać. Zadanie wcale nie było takie trudne i już po paru minutach miałem parę stworów, w pełni sprawnych, ale ważnym aspektem było to ile czasu potrzebowałem żeby je narysować. Dlatego też nie zaprzestałem na paru stworach i ożywiałem je niemalże do wycieńczenia, po czym zadowolony z siebie odpocząłem chwilę.

Następnie od razu postanowiłem przejść do nauki kolejnej techniki z żywiołu ziemi. Skupiłem tak jak podczas gdy pierwszy raz Mihye mnie uczyła i zacząłem wyciągać płat ziemi, a następnie go formować tak by mnie otoczył zostawiając małą lukę przez którą mógłbym wyjrzeć. Niestety jednak moja technika zaczęła się rozpływać, a mnie zalała masa błota co zdecydowanie nie było sukcesem. Nie przejmując się postanowiłem spróbować jeszcze raz i tym razem moja technika się nie rozpłynęłam tylko okazała się krucha niczym ciastko. Dlatego też powtórzyłem ją jeszcze parę razy do momentu, aż jej trwałość nie zaczęła mnie zadowalać.

Dziś dzień zamierzałem jednak starać się na całego i nie poprzestawać tak szybko z treningiem. Sięgnąłem więc głębiej do mojej pamięci zeby przypomnieć sobie kolejną technikę. Chwilę później skupiałem czakre w dłoni i uderzalem ja w ziemię uwalniając przy tym możliwie jak najwieksze ilosci czakry. Docelowym chciałem zeby ziemia wokół mnie pękła, ale skutek był mizerny. Nie poddawałem się i za którąś próbą zrozumiałem ze nie chodzi o uwolnienie jak największej ilości czakry. Później juz było coraz łatwiej bo przy każdym uderzeniu moja ręka wbijała się gładko w ziemię i pękął coraz wiekszy obszar ziemi.

Kolejna technika polegała na zapadaniu się pod ziemie. Niby spoko bo juz to potrafiłem, ale teraz zadanie było dużo trudniejsze musiałem nauczyć się chować pod ziemię w trudniejszych warunkach, nie majac tylko ziemi pod stopami. Zadanie okazało się dużo trudniejsze bo musiałem skoncentrować odpowiednie ilości czakry by skruszyć skałę. Początkowo pomagałem sobie skacząc i całym ciężarem uderzając w ziemię, a gdy coś zaczęło mi wychodzić ograniczałem się do tupania. Aż w końcu krokpo kroku udało mi się opanować technikę i zanurzyłem sie pod ziemię.

Na zakończenie jeszcze chciałem sie nauczyć tworzyć klony z kamienia jak moja sensej. Zdawaly się być dużo twardsze niźli moje te z atramentu, a logika podpowiadała mi ze będą potrafiły wykonywać techniki żywiołu z ktorego pochodziły. Ucząc się zacząłem od powtórzenia pieczęci wykonanych przez Miryo i pomyślałem co chcę osiągnąć. Poza uczuciem straty czakry nie czułem nic, więc powtórzyłem i tupnąłem nogą w ziemię, która zdarzała i podskoczyło pare kamyków. Następnym razem postanowiłem skupić się na kamykach, które przy tym podskoczyły i skupiając na nich cala swoją uwage zacząłem je spajac w jeden. Coś zaczęło wychodzić, ale musiałem jeszcze sprawić żeby staly się większe i nabrały kształtów. Po dłuższym czasie udało mi się, choć bylem bardzo zmęczony, ale powtórzył em całość jeszcze raz.

Gdy poczułem ze wracają mi siły pozbyłem się wszystkich stworzeń poza jednym ptakiem na którego to zaraz wskoczyłem by wzbić się w powietrze. Przez pierwsze dziesięć minut delektowałem się wspaniałym uczuciem wiatru we włosach i możliwością bardzo szybkiego przemieszczania się po wiosce praktycznie bez żadnego wysiłku, po czym poszybowałem hen gdzieś daleko.

z/t
Spoiler:
 
Posty: 98
Dołączył(a): 18 wrz 2017, o 17:41
Ranga: Genin

Re: Pola treningowe Miryo

Postprzez Inuzuka Mihye » 24 kwi 2018, o 01:31

Po wielu misjach i znojach Mihye ponownie przyszła wraz ze swoim dzielnym towarzyszem Kyoro na pola treningowe, które należały do jej klanu. Przytargała ze sobą wiele zwoi pożyczonych z biblioteki, z których chciała pozyskać wiedzę na temat technik z zakresu żywiołu ziemi, czyli dotonu. Odpieczętowała pierwszy z nich i zaczęła uważnie studiować. Jako pierwsze jutsu było swego rodzaju jutsu bariery, które tworzyło coś na wzór klatki z płyt skalnych. Zaczęła formować chakrę i powoli wyrywać skały, tak aby formowały się w kwadrat. Wiele prób minęło zanim nabrała jako takiej perfekcji. Kolejną techniką jaką chciała poznać była Doryū Taiga. Tworzyła ona błotną lawinę, rwący strumień, który mógł być przydatny przy niektórych działaniach. W najlepszym wypadku będzie mogła kogoś unieruchomić. Zaczęła zatem składać pieczęci do techniki dotonu zbierając swoją chakrę i formując początkowo w mizerny strumyczek błotny, ale z czasem koryto jego poszerzyło się znaczniej, a nurt zaczął być zadowalający. Kolejnym etapem było przeprowadzenie kontroli przepływu chakry w nurcie. Chciała posiąść zdolność dowolnej manipulacji prędkością oraz kierunkiem nurtu, co okazało się mniej banalną sztuką. Spędziła nad tym nieco więcej czasu. Postanowiła zrobić sobie krótki odpoczynek, tak aby zebrać siły. Nie marnowała jednak czasu na leżenie oraz podziwianie chmur. Jak przystało na ninję, wolała spożytkować czas na studiowanie kolejnego ze zwoi z kategorii dotonu. Technika była ciekawa, tworzyła ona zapory, które były najczęściej z motywem paktu jaki ktoś posiadał. Ona go nie miała, jednak dzięki klanowi Inuzuka zdołała zachować potrzebne elementy techniki. Zabrała się niezwłocznie do pracy. Jej ściana nosiła symbole rodowe w postaci kłów, oraz pyski ras psich używane przez klan. Trening ciągnął się godzinami, ale w końcu udało się jej zapoznać oraz opanować technikę. Następna technika tworzyła szpica z kamienia. Można rzec oszczepy czy lance. Doton nie słyną z technik ofensywnych, dlatego też zwróciła swoją uwagę na ten zwój. Była ona w kategorii ofensywnych. Szybko zabrała się za czytanie kolejnych elementów techniki. Okazało się, że nie ma ona zupełnie pieczęci tylko przelanie chakry w podłoże i manipulacja kształtem. Im szybsza technika w polu walki tym potencjalnie lepiej. Kolce początkowo wyrastały, wolną, były wątłe oraz kruche. Z czasem i praktyką zaczynały nabierać odpowiednich kształtów, rozmiarów i prędkości, słowem jednym animuszu. Dziewczyna odłożyła kolejny zwój. Zabrała się za czytanie kolejnego jakiego wypożyczyła. Okazała się to być kolejna technika ofensywna. Widocznie miała na celu poprawić swoją nie tylko defensywę ale i atak. Nie polegać wyłącznie na umiejętnościach klanowych, które były dobre, ale należało mieć więcej asów w rękawie niż tylko jeden. Szybko przeczytała kolejny zwój. Była to technika, podczas której formowały się z chakry kamienne pociski, które można było wycelować we wroga. Zasięg techniki może nie powalała, jednak trzeba było zwrócić uwagę, że ostre krawędzie kamieni mogły spowodować więcej szkód niż można było wyrządzić szpikulcami. Odłożyła następny zwój na stos przeczytanych i nauczonych technik. Teraz chciała poćwiczyć nieco trudniejszą sztukę z zakresu rangi A dotonu, a to już były techniki większego kalibru. Technika ponownie opierała się na błocie, tym razem tworzyła smoka, który ciskał kulami błota, które mogły wywołać w nawet obrażenia obuchowe. Każdy wie bowiem, że nasączona wodą ziemia ma ogromny ciężar. Głowa smoka pojawiała się i pękała. Widocznie jej zdolności były jeszcze możliwie nie wystarczające, lecz próbowała z całych sił owładnąć tą techniką. Starała się do późnego popołudnia, aż w końcu jej twór z błota był doskonały, a ona zadowolona z efektów. Odpoczywała chwilkę pod drzewem w cieniu, aby nabrać nieco wigoru i uzupełnić chakrę jedząc bento składające się z natto z ryżem oraz bibimbapu. Popiła wszystko jogurtem i była gotowa do kolejnych prób, które ochoczo podjęła. Rozpieczętowała zwój i zaczęła uważnie czytać przegryzając kolejne słowo ryżem, a kiedy skończyła znowu zaczęła trenować. Technika opierała się na szybkim chowaniu oraz wyskakiwaniu z gruntu. Mogło to wiele, wiele pomóc, ponieważ mogło skutecznie zdezorientować wroga i wprawić go w niemały zamęt. Więc była to dostatecznie dobra dywersja. Technikę, szybciej opanowała od poprzedniej. Mając jeszcze wiele czasu przed wieczorem odpieczętowała zwój z kolejną techniką dotonu. Była ona o dość sporym dystansie oraz zasięgu. Polegała na wylaniu błota, ceramiki z rozdarcia w niebiosach, które szybko twardniało i mogło bardzo skutecznie unieruchomić przeciwnika, ofiarę. Zaczęła skupiać chakrę na niebiosach tak jak głosiła to technika, jej opis w zwoju. Początkowo lały się małe, ceglaste stróżki z nieba, aż w końcu jej chakra nabrała większej formy i zaczęła łapać proporcje, jakie są odpowiednie do wykonania techniki. Zdarzyło się jej także używać czasem zbyt dużo chakry, wtedy lało się niemiłosiernie, jednak z czasem nabrała wprawy.Zaczęła trenować kolejną technikę. Zanim jednak to nastąpiło, rozpieczętowała zwój z kolejną techniką dotonu i zaczęła uważnie oraz szybko ją studiować. Było to rozwinięcie już poznanej przez nią techniki Doryūheki. Twór ten był bardziej masywny, solidny dużo, dużo wyższy niż podstawowa wersja. Trening trwał długo i nie wiadomo, kiedy zaczęło się ściemniać, lecz młoda Inuzuka nie dawała za wygraną, nie chciała dać się pokonać zmęczeniu i swoim słabościom ciała. Pozwalała sobie na krótki odpoczynek i odzyskanie chakry a później wracała do mierzenia się z techniką. Była perfekcyjna, jak słońce chowało się już za horyzont.
나 말이야
못다 핀 꽃 한 송이야


Obrazek

BANK
PZ
Prowadzę misje z zakresu D-B
Moderuje dział Kart Postaci
 
Posty: 893
Dołączył(a): 21 gru 2016, o 01:51
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Poprzednia strona

Powrót do Tereny Treningowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników