Sala Rady

Sporej wielkości budynek w którym znajdują się biura Hokage i jego podwładnych. Tutaj też pracują radni Konohagakure no Sato.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Sala Rady

Postprzez Ex MF 4 » 19 lut 2016, o 03:25

Miejsce to nie jest w jakiś specjalny sposó zachwycające. To miejsce ma czysto praktyczny cel. Tutaj zbierają się i przesiadują członkowie Rady podczas naradzania się. Jest to pokój w kształcie prostokąta. Znajdują się w nim trzy rzędy ław, które razem formują się w kształt " |_| ". Boczne ławy znajdują się przy ścianach. Ostatnia zaś przy oknie. Przestrzeń oddzielająca wszystkie ławy zawsze pozostaje pusta .Przy lewej oraz praweł ławie znajduje się pięć krzeseł. Przy tej ostaniej są trzy. Jak wiadomo wszyscy członkowie rady są sobie równi. Jednak miejsca "przy oknie" zajmują jej główni przedstawiciele.
Obrazek
Administrator
 
Posty: 686
Dołączył(a): 19 cze 2014, o 19:14

Re: Sala Rady

Postprzez Ex MF 4 » 19 lut 2016, o 05:23

Dzisiejszego dnia szanowna Rada zebrała się tu w sprawie awansowania młodej kunoichi, która nazywała się Hyuga Natari. Rozmowy trwały i trwały. Rozważano wszystkie za i przeciw, jej młody wiek a także jej do tej pory zdobyte doświadczenie. Nie uszło uwadze radnych, że mimo tego, iż Natari jest w bardzo młodym wieku, wiele już przeszła i zebrała dużo doświadczenia jak kunoichi. Przyglądano się raportom z jej misji jak i pytano o opinię jej przełożonych z Akademii oraz egzaminatorów z egzaminu na chunina. Takiej decyzji nie wolno podejmować nieprzemyślanie i Rada doskonale o tym wiedziała. Dlatego właśnie przeprowadziła tak skrupulatny wywiad środowiskowy. Młoda Hyuga mogła się już domyślać dlaczego Rada Wioski ją wezwała. Zapewne szykowała sobie w głowie jakieś kwestie na wyimaginowane pytania. Niewykluczone, że wyobrażała sobie różne scenariusze tego spotkania i starała się ocenić jaki będzie najbardziej prawdopodobny.


Gdy tylko Chuninka pojawiła się w siedzibie Hokage, od razu została pokierowana do sali Rady. Kiedy tam się już pokazała usłyszała zaproszenie do wejścia. Wchodząc mogła zauważyć wygląd sali. Wcześniej tu nigdy nie była, więc to miejsce było dla niej czymś nowym. Pięc miejsc było zapełnionych. Trzy na przedzie i dwa po bokach. Niektóre osoby mogła nasza bohaterka nie raz widzieć. Jednak część twarzy na pewno była jej obca. Nie wszyscy członkowie Rady afiszują się z tym, że do niej przynależą. Jest to dużo bezpieczniejsze. Gdy tylko stanęła na środku sali, pomiędzy ławami, usłyszała ze strony człowieka, który siedział na środku trzyosobowej ławy:


Witaj Natari.- rozpoczął "lider" spotkania.-Widzę, że dostałaś nasz list. Pozwól, że rzucę nieco światła na tą sprawę. Wezwaliśmy Cię tutaj, ponieważ wykazałaś się już na wielu polach jako Chunin. Chodzi nam zarówno o Twoje podróże dyplomatyczne jak i wykonywane misje. Z tego co wyczytaliśmy ze wszystkich swoich misji wywiązałaś się śpiewająco. Twoi mentorzy z akademii jak i egzaminatorzy z egzaminu na Chunina także mają o Tobie wysokie mniemanie. Nie ma więc możliwości, że posiadasz umiejętności godne rangi wyższej niż posiadasz. Dlatego właśnie zostałaś tutaj wezwana. Chcieliśmy się przekonać czy faktycznie należy Ci się ten awans.- mężczyzna przerwał tutaj na chwilę.-Zanim tu przyszłaś, ustaliliśmy, że damy Ci szansę się wypowiedzieć w tej kwestii. Tak więc masz swoje przysłowiowe "pięć minut". Upewnij nas, że się nie mylimy.- zakończył. Kilka osób przytakująco kiwało głowami podczas jego przemowy. Inni zaś nie robili nic, za to bacznie obserwowali dziewczynę jakby próbowali po jej zachowaniu wyczytać czy faktycznie zasługuje by być Tokubetsu Joninem.

Obrazek
Administrator
 
Posty: 686
Dołączył(a): 19 cze 2014, o 19:14

Re: Sala Rady

Postprzez Hyūga Natarī » 19 lut 2016, o 20:22

Natarī wkroczyła powolnym krokiem do pomieszczenia, rozglądając się po nim z uwagą. Nic ciekawego. Poza tym, że osób w tym pomieszczeniu było kilkanaście. Kilkanaście? Gdyby miała ze sobą list, to na pewno upewniłaby się, co do nadawcy. Jeśli się bowiem nie myliła, to rada Konohagakure no sato liczyła sobie co najwyżej kilka osób, a nie trzynaście! W pierwszym odruchu, zupełnie zamarła, zdezorientowana tym, w jakiej sytuacji się znalazła. Może źle coś zrozumiała? Może miała zostać poddana sądowi, a te dziesięć osób po bokach, to byli świadkowie? Kiedy stanęła na środku, zwrócona ku trójce - radnych, albo sędziów, skłoniła się przed nimi, nie wiedząc zupełnie czego się spodziewać. Serce kołatało jej w piersi tak mocno, jakby miało się przez nią przebić.


A wtedy jej wątpliwości zostały rozwiane. A jednak wezwano ją, bo chcieli ją awansować! W takim razie czemu było tutaj tak wiele osób? Słuchała jednak z uwagą tego, co mężczyzna miał jej do powiedzenia. Czuła się nieco niezręcznie, kiedy wspominano o tym, że była godna rangi. Wciąż odczuwała stres związany z tym wezwaniem. Już miała wydukać, iż czuła się zaszczycona, ale... Zaraz, co? Miała im udowadniać, dlaczego należała jej się ta ranga? Czy to był jakiś żart? Przecież to nie ona miała tutaj decydować o tym, dlaczego miałaby awansować. To wioska, Hokage, decydowali o tym, że ktoś był godny tej roli. To tak jakby pytali się jej, dlaczego miałaby awansować na chūnina. Awansowała, bo zdała egzamin, bo udowodniła, że była tego godna! To, że w ogóle miałaby przekonywać tych ludzi, było po prostu śmieszne.
- Przepraszam, ale chyba nie do końca rozumiem - powiedziała powoli, rozglądając się po tej sali - Czy mogłabym wiedzieć, dlaczego jestem pytana o to, czemu powinnam awansować? Czy to, że zostałam tutaj wezwana nie oznacza, iż jestem godna tego awansu? Jeśli mam jeszcze państwa radnych do tego przekonywać, to czemu zostałam tutaj wezwana? To, że się jest osobą godną otrzymania wyższej rangi jest decyzją przełożonych, awans przyznawany jest za czyny, nie za słowa wypowiedziane przed starszyzną i świadkami - dodała, prostując się i patrząc prosto w oczy jej rozmówcy. Nie wiedziała kim byli ci ludzie, ale najwyraźniej nie wiedzieli, na czym polegała ich rola, oraz cały proces awansowania. Chyba mogłaby po prostu uznać to za dobry dowcip. Albo po prostu ją sprawdzali. Sprawdzali, z jakiej gliny była ulepiona.

Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1265
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Re: Sala Rady

Postprzez Ex MF 4 » 21 lut 2016, o 05:21

Hyuga Natari czuła skołowanie słysząc słowa rady. Faktycznie mogłby one brzmieć jak rozmowa kwalifikacyjna. Jednak radni nie to mieli na celu. Wręcz przeciwnie. Rada chciała utwierdzić się w przekonaniu, że nie popełniają błędu. Rzeczą pratycznie oczywistą jest, że nie wszyscy się co do tej decyzji zgadzali. Byli tacy co głosili stanowcze "nie". Głównie z racji młodego wieku naszej bohaterki. Dlatego też rada chciała utwierdzenia, jakiegoś punktu zaczepienia aby nawet Ci przeciwni postanowili zmienić swoje zdanie. Człowiek, który jeszcze przedchwilą przemawiał do Kunoicji westchnął ciężko.


Ech... Dobrze. Odpowiem na Twoje pytanie.- zdecydował radny. Jednak w tym momencie Natari się odwróciła z zamiarem wyjścia z sali. To była jawna oznaka braku szacunku.-Stój młoda damo.- powiedział tak stanowczym tonem, że wątpię by nawet tak niezależna osoba jak Natari postanowiła nie usłuchać.


Zachowując się w ten sposób pokazujesz jawny brak szacunku wobec nas. Zastanów się dobrze czy chcesz być tak odbierana.- powiedział stonowanym tonem. Natari mogła się jednak domyślić, że go rozdrażniła.-A teraz wracając do Twoich wcześniejszych słów... Jak widzisz nie jestem tutaj jedynym radnym. Jak w każdej omawianej kwestii zdania są podzielone. Dlatego też chciałem dać Ci szansę na wypowiedzenie się abyś mogła przekonać niedowiarków.- powiedział z lekkim uśmiechem. Najwyraźniej ten człowiek nigdy nie chował długo urazy.-Słowa to też są czyny młoda damo. Nie tylko to co robisz, ale takżę to co mówisz pokazuje kim jesteś. Wracając jednak do meritum. Odpowiedź mi proszę na jedno pytanie. Co dla Ciebie oznacza ranga Tokubetsu Jonin'a? Kim oni według Ciebie są i czym się odróżniają od zwykłych Chunin'ów?- Natari mogła się w tym momencie zapalić czerwona lampka wewnątrz głowy. Wspomnienia z egzaminu na Chunina aż waliły drzwiami i oknami żeby dostać się do świadomości Kunoichi.

Obrazek
Administrator
 
Posty: 686
Dołączył(a): 19 cze 2014, o 19:14

Re: Sala Rady

Postprzez Hyūga Natarī » 21 lut 2016, o 12:58

Tak, to zdecydowanie był jakiś żart. Zwłaszcza, że nawet nie ruszyła się ze swojego miejsca. Czego ten facet od niej chciał?
- Przecież nigdzie nie idę, proszę pana. Cały czas stoję - odpowiedziała, siląc się na spokój. Dawno nie znajdowała się w towarzystwie tak niekompetentnych osób. Jego słowa zaś rozdrażniły ją samą, gdy zaczął mówić jej o tym, jak bardzo są podzieleni. Czy mają ją za idiotkę? To Hokage zawsze decydował o tym, by kogoś awansować. Awans przebiegł szybko i bezboleśnie, a nie trzeba było nigdy dyskutować z bandą starców, którzy zaczerpnęli choć trochę władzy podczas nieobecności przywódcy wioski i postanowili postawić całą osadę na nogi, decydując o tym, kto według nich powinien zostać Tokubetsu Jōninem. Naprawdę, miała coraz większą ochotę wyjść z tego miejsca i nie zrobiła tego tylko dlatego, bo miała wobec nich jeszcze jakiś szacunek. Jeszcze nigdy dziewczyna nie była tak zdenerwowana zachowaniem osób wyższych jej rangą. Zawsze zachowywała się uprzejmie, uśmiechała się, odpowiadała na pytania. Ale to? To przekraczało wszelkie pojęcie. Oczywistym tutaj było chyba to, że miała zamiar udać się do Hokage, by ten wyjaśnił jej, jaka jest rola rady, bo najwyraźniej w akademii nie powiedziano jej wszystkiego. Gdyby nie ukrywała tego wszystkiego pod maską uprzejmości, to być może jeszcze bardziej uraziłaby kruchą dumę tegoż człowieka.
- Za rangą Tokubetsu Jōnina kryje się większa odpowiedzialność - odpowiedziała ze spokojem, choć wszystko w niej buzowało, gdy tylko patrzyła na tego kogoś, kto śmiał siebie nazywać radnym. Czy tego chciał? Żeby wydukała mu wszystko co wiedziała z akademii? - By nim zostać, trzeba wykazywać się ponadprzeciętnymi umiejętnościami, oraz trafną oceną sytuacji. Należy bez wahania wykonywać polecenia wioski, gdyż jest się jej narzędziem. Rada doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że wszystko co dotąd robiłam, robiłam dla wioski - spojrzała prosto w oczy jej rozmówcy - Chyba doskonale zdaje sobie sprawę również z tego, że choć nie musiałam, wyruszyłam w niebezpieczną podróż do Sunagakure no sato, by przekazać Hokage niezwykle ważne informacje o Proroku i jego organizacji, która mogła zagrażać nam wszystkim. To nie była praca zlecona mi przez wioskę, ale to zrobiłam - zastanawiała się, czy w ogóle patrzyli w jej akta - Na ostatniej misji, nie tylko wykonałam zadanie powierzone mi przez Tetsu-sama, ale przekazałam również bardzo istotne informacje niezbędne do schwytania niejakiej Sakaty, osoby prowadzącej nielegalną działalność, która znęcała się nad zwierzętami. Dodatkowo... - złożyła kilka pieczęci i ugryzła się w palec, dotykając dłonią ziemi. Obok niej pojawił się Guruko, pies z paktu, z wdzięcznym ochraniaczem Wioski Liścia na czole. Usiadł na zadku, przyglądając się z wyraźnym zainteresowaniem swojemu otoczeniu, przechylając na bok łebek - Od niedawna jestem jeszcze bardziej związana z Wioską Liścia, ten pakt należał niegdyś do jednego z Hokage, Hatake Kakashi. Widziałam jego nazwisko na zwoju. Moja Wola Ognia jest niezachwiana, przekazywana z pokolenia na pokolenie w jednym z najpotężniejszych klanów Konohagakure, służącym wiosce od jej początków - dodała z wyraźną dumą - Tym właśnie jest ranga Tokubetsu Jōnina. Jeszcze większą odpowiedzialnością, jeszcze większą wiarą w Wolę Ognia i wiarą, iż niebawem znów staniemy się wolni, z dala od jarzma shōguna - miała w nosie to, że mogli być tutaj jego szpiedzy. Wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że ninja tej wioski tylko czekali na okazję, by się zbuntować. Poza tym, z miłą chęcią zabiłaby takowego sługusa.



Pieseł:
Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1265
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Re: Sala Rady

Postprzez Ex MF 4 » 21 lut 2016, o 18:44

Dotychczasowy mówca spojrzał po pozostałych członkach spotkania. Najpierw spojrzał w lewo a następnie w prawo. Możnabyło odnieść wrażenie jakby po minach tudzież grymasach na twarzach radnych, starał się ocenić ich reakcję na słowa mlodej kunoichi. Po chwili szczerze się uśmiechnął. To był chyba najserdeczniejszy uśmiech jakim mógł uraczyć niewiastę z Hyuga.


No i właśnie to chciałem usłyszeć. W takim razie w imieniu zarówno moim jak i całej rady, mam zaszczyt awansować Cię na rangę Tokubetsu Jonina! Gratuluję!- powiedział z radością. Patrząc po twarzach radnych młoda Hyuga mogła dostrzec, ze wszyscy się serdecznie uśmiechali. Faktycznie, dość nietypowe zachowanie jak na taką sytuację, ale przynajmniej została zasłużenie awansowana.-Możesz teraz iść i cieszyć się nowo zdobytą rangą.- powiedział z wyrazem twarzy, który pokazywał uznanie.


Kiedy Natari wyszła z sali rady, w sumie nic się nie zmieniło. W prawdzie jakiś strażnik pokazał kciuka w górę z zadowoloną miną co mogło być krzepiące, ale nic poza tym. Chwila moment. Skoro ten strażnik o tym wiedział, to czy nie oznaczało to, że wszystko było z góry zaplanowane?

Obrazek
Administrator
 
Posty: 686
Dołączył(a): 19 cze 2014, o 19:14

Re: Sala Rady

Postprzez Hyūga Natarī » 21 lut 2016, o 18:59

Natarī skłoniła się uprzejmie obracając się ku wszystkim trzem kierunkom, bez względu na to, czy ktoś tam siedział, czy też nie. Nadal nie rozumiała idei całego tego spotkania - pewnie dlatego, że była przyzwyczajona do czegoś zupełnie innego. Albo prędzej dlatego, iż awans jej brata przebiegał w zupełnie inny sposób.
- Dziękuję - skłoniła się raz jeszcze - I proszę mi wybaczyć moje zwątpienie, nie byłam po prostu przygotowana na coś takiego - dodała, raz jeszcze rozglądając się po pomieszczeniu - Życzę państwu miłego dnia - po czym zaczęła kierować się ku wyjściu. Czy była szczęśliwa ze względu na awans? Nie do końca. Był to zaszczyt, owszem, ale również odpowiedzialność, która się za tym kryła. Z drugiej strony, jej codzienna rutyna nie miała się wcale zmienić, poza tym, iż miała być postrzegana przez swoich rówieśników, oraz ludzi starszych z o wiele większym szacunkiem.
Wychodząc, uśmiechnęła się jedynie nieśmiało do mężczyzny, opuszczając siedzibę z Guruko drepczącym obok niej. Czemu właściwie jeszcze nie wracał do siebie? Nawet się go o to nie pytała. Była już przyzwyczajona do tego, że znikał kiedy uznał to za stosowne. Nigdy dlatego, że go odsyłała. Co miała zamiar zrobić po powrocie do domu? Poinformować rodziców o awansie, cieszyć się z tego, że oni się cieszyli, a potem iść spać. Jej radość miała nadejść trochę później, kiedy w końcu dotrze do niej z to, iż została Tokubetsu Jōninem.

Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1265
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Re: Sala Rady

Postprzez Ex MF 4 » 19 lut 2017, o 00:52

Chwilę później cała czwórka pojawiła się tuż przed siedzibą Hokage. Młoda kobieta aż uklęknęła pod wpływem nowego uczucia, być może upadła by, gdyby nie jej towarzysz który podał jej swoją dłoń i pomógł wstać.
- Niesamowite Kuro Senju, nie wiem gdzie posiadłeś taką moc, ale rozumiem że to dzięki niej zdołałeś nas wspomóc w tak trudnej chwili. - nie ukrywał swego podziwu. Jednakże nie przyszli tutaj by zachwycać się umiejętnościami Kuro. Mina Eviego wskazywała na to, że doskonale zdaje sobie z tego sprawę, a zapraszający gest ręką, tylko potwierdzał te przypuszczenia.


Siedziba Kage była w nienajlepszym stanie. Wszędzie walały się ciała lub też kończyny samurajów, co po niektóre ciało okazywało się być shinobi, lub też cywilem, którzy mieli pecha znaleźć się w budynku gdy rozpoczęła się bitwa. Brakowało kilu szyb w oknach, niektóre ściany nosiły na sobie ślady płomieni, lub też były po części zwalone. Pomieszczenie do którego kierowali się nasi bohaterowie, znajdowało się na jednym z wyższych pięter, niedaleko pokoju Hokage, by dostać się do niego, należało przejść przez grube drewniane drzwi, wzmacnianymi żelaznym okuciem. Pomieszczenie nie było tak duże jak pokój władcy wioski, ot kilkanaście metrów kwadratowych, proste, puste ściany, jedno okno wpuszczające do środka popołudniowe słońce i stół, duży, mieszczący do ośmiu osób, kwadratowy stół. Radni w pełnym składzie stali odwróceni plecami do drzwi, wyglądając przez okno na to co działo się na podwórzu, wymieniali między sobą również jakieś słowa, z których Kuro mógł wyłapać „Co będzie z wioską?”, „Czy to koniec?”, „Nie bądźcie głupi” czy też „Więc to prawda że Oni wrócili?”. Potem rozmowa się urwała, a cała trójka jak jeden mąż odwróciła się w kierunku otwierających się drzwi.
- Czcigodni, przyprowadziłem Senju Kuro według waszej prośby, a także Uchiha Takeru - Evi oddał im honory skinieniem głowy. Spośród trójki wystąpił najstarszy z nich, ten którego nazywano Harukawa Azuną. Był on mężczyzną w podeszłym wieku wyróżniającym się potężną łysiną i jeszcze potężniejszym wąsem w stylu El Gringo.
- Witaj Senju Kuro i ty Uchiha Takeru. Chcieliśmy skontaktować się z wami osobno, lecz skoro już jesteście, proszę zajmij miejsce, mamy wiele do przedyskutowania - wskazał gestem dłoni na wolne krzesło tuż przy stole.

Obrazek
Administrator
 
Posty: 686
Dołączył(a): 19 cze 2014, o 19:14

Re: Sala Rady

Postprzez Uchiha Takeru » 19 lut 2017, o 21:10

Krótko po swojej przemowie, usłyszał wołanie swojego ucznia.Po obróceniu głowy w jego stronę od razu zauważył obok Kuro postać która wydawała mu się skądś znajoma. Kiedy pojawił się obok nich poznał przybocznego Hokage, krótko ostrzyżonego blondyna który bardzo mocno oberwał sądząc po jego licznych ranach. Musieli mieć do nich naprawdę ważną sprawę skoro szukali ich zamiast udać się od razu do medyków. Pokiwał na powitanie zebranym tu osobom, bez użycia pieczęci stworzył klona żeby mieć oko na wszystko co działo się w punkcie i położył Kuro rękę na ramieniu będąc gotowym do teleportacji w nieznane. Od razu kiedy wylądowali poznał okolicę, mimo wszelkich zniszczeń. Wielokrotnie bywał w siedzibie Hokage, był ciekaw o co dokładnie może chodzić. Był trochę zdenerwowany że jego zasługi w obronie wioski zostały kompletnie pominięte ale przemilczał ten fakt, w tym momencie ciekawość górowała nad próżnością. Ruszył za blondynem do budynku, wchodząc po znajomych schodach i oceniając swym wprawnym wzrokiem zniszczenia jakich doznał budynek. W końcu dotarli do dużych drewnianych drzwi, siedziby rady. Po wejściu do małego pomieszczenia, od razu zobaczył radnych którzy patrzyli przez okna mamrocząc coś cicho. Natychmiast odwrócili się w ich kierunku słysząc odgłos otwieranych drzwi, wszedł za Evi-m do środka jednak w odróżnieniu do niego nie oddawał im żadnych honorów. Byli tak samo odpowiedzialni za tą masakrę jak Hokage, dając okupantowi wolną rękę przez tyle czasu. Bez słowa ruszył w kierunku wskazanego miejsca i usiadł na nim, ciągle milcząc. Dopiero kiedy usadowił się wygodnie zaczął rozmowę:Rozumiem że chcecie przedyskutować obecną sytuację w której znalazła się wioska, czemu więc chcieliście kontaktować się z nami osobno?
 
Posty: 396
Dołączył(a): 27 lut 2016, o 21:44
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Sala Rady

Postprzez Senju Kuro » 19 lut 2017, o 22:13

Skorzystanie z Kuro SpaceLines zaoszczędziło tułaczki przez wioskę, która spowalniana byłaby przez rannych przewodników. Pochwały były mile widziane, ale należało udać, że ma się choć trochę wrodzonej skromności. Czekało ich spotkanie z ludźmi, którzy mogli nie mieć jej za grosz, więc przemilczał słowa kobiety i ruszy z pozostałymi w kierunku zrujnowanej siedziby. Wioskę tworzyli ludzie, a nie budynki - ale oglądanie jej w takiem stanie nie napawało zachwytem, jak powinno, a było swego rodzaju dowodem porażki, jaką odniosła Konoha.
Tuż po przekroczeniu progu sali, jego oczom ukazali się starcy, których rozmowy słyszał już z korytarza. Sam nie wiedział czego może spodziewać się po ich słowach. Niedowierzanie, strach i bezradność, właśnie takie odczucia u nich podpowiadał mu instynkt. Jeszcze kilkanaście minut wcześniej sam proponował Takeru, że się do nich zgłosi, ale teraz wydawało się to trudniejsze niż przewidywał.
-Ja postoję. - Odpowiedział na ich propozycję i oparł się o ścianę. Idąc za nauczycielem nie oddał im pokłonów, sam uważał, że jest to teraz zbyteczne. Niewłaściwe, ale niepotrzebne, po położenie w jakim się znaleźli sugerowało, że to oni potrzebują ich.
-Ja również cieszę się, że was widzę. Nie ma potrzeby omawiania spraw na osobności, prawdopodobnie dotyczą nas obojga. - Dodał. I tak wszystkimi nowinkami by się ze sobą podzielili.
Obrazek
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 01:57
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Sala Rady

Postprzez Ex MF 4 » 20 lut 2017, o 00:27

Pan Azuna odprowadził wzrokiem Takeru na jego miejsce, następnie spojrzał na buntowniczego Kuro, lecz nie odezwał się ani słowem. Spojrzał na swoich dwóch towarzyszy, a ci skierowali się ku krzesłom znajdującym się po drugiej stronie stołu. Terumi Kiba usiadł po prawej stronie Azuny, a Aokisaku Daitan po jego lewej, on sam stał, opierając swoje dłonie o stół.
- Chcieliśmy rozmówić się z wami osobno bo nie wszystkie tematy dotyczą was obojga, lecz skoro już tu jesteście… - przerwał patrząc na swoich kompanów, a następnie ponownie zwrócił się do obojga – Senju Kuro, Uchiha Takeru, ciąży na was wiele przestępstw. Większość z nich to zbrodnie przeciw Shogunowi, ale oprócz tego jesteście oskarżani o śmierć wielu cywilów, o porwanie genina, w przypadku Senju Kuro nawet dwóch… Jesteśmy wdzięczni za wasze przybycie i pomoc w ratowaniu wioski, lecz walki skończyły się, musimy odbudować domy, pomóc tym którzy potrzebują pomocy, musimy wiedzieć…- przerwał na chwilę ważąc każde swoje słowo, lecz nim otworzył usta po raz kolejny, wtrącił się Aokisaku Daitan.
- Chcemy wiedzieć po czyjej stronie stoicie i czego od nas oczekujecie - dorzucił bez ogródek. Azuna spiorunował go swoim wzrokiem, niezadowolony z doboru słów jakich użył jeden z radnych, lecz słowo się rzekło, cóż więc mógł dodać? – Tak, właśnie oto mi chodziło

Obrazek
Administrator
 
Posty: 686
Dołączył(a): 19 cze 2014, o 19:14

Re: Sala Rady

Postprzez Uchiha Takeru » 20 lut 2017, o 01:17

Kiedy wszyscy rozsiedli się wygodnie przy stole, oczywiście poza jego 'buntowniczym' uczniem, dowiedzieli się po co tak naprawdę ich tutaj zebrano. Ich zachowanie było w takich czasach zupełnie zrozumiałem jednak Takeru poczuł ukłucie złości i postanowił się z tym zbytnio nie kryć, poczekał aż skończą co mieli do powiedzenia i rzekł:Czy to nie oczywiste? Stoimy po stronie shoguna, właśnie dlatego uratowaliśmy wszystkich ludzi na stadionie a potem w innych częściach wioski. Dlatego przy każdej okazji utrudnialiśmy mu życie i robiliśmy wszystko co w naszej mocy żeby jak najbardziej osłabić jego potęgę i wpływy. Wy w tym czasie siedzieliście sobie wygodnie w wiosce, a kiedy kazał wam skakać pytaliście jak wysoko.-odetchnął chwilę wyrzucając ze swojej głowy resztki złości i agresji i kontynuował:Wszystkie przestępstwa zostały nam przepisane ze strony shogunatu, lepiej było zrzucić śmierć cywili na złych nukeninów niż na dzielne i prawe oddziały samurajów. A jeśli mowa o porwanym geninie, bardzo możliwe że dzięki temu wioska nadal stoi.Ona...ma dziwny dar, wydaje się jakby widziała przyszłość, sami widzieliśmy jej możliwości, nie muszę wam chyba tłumaczyć co by się stało gdyby wpadła w łapy shoguna. A jeśli chodzi o Kiyomi...-w tym momencie spojrzał na Kuro oczekując że on to wszystko wyjaśni, w końcu to on dostał zadanie porwania jej. W spokoju poczekał aż jego uczeń skończy mówić a potem skomentował:My stoimy po stronie wioski i jej mieszkańców. Nie pozwolę żeby władała niekompetentna, niezaufana osoba. Władzę musi przejąć osoba silna, której nie straszne będą pogróżki, ktoś kto będzie potrafił podźwignąć ten ciężar i walczyć o wolność shinobi.-bardzo chciał dodać, przecież od razu widać że jestem do tego idealną osobą. Miał jednak nadzieje że sami to zauważą.
 
Posty: 396
Dołączył(a): 27 lut 2016, o 21:44
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Sala Rady

Postprzez Senju Kuro » 20 lut 2017, o 01:18

Przyglądanie się żywiołowej dyskusji starszyzny było irytujące. Wezwali ich, by dopiero tutaj dowiedzieć się po której stronie stoją i czy można im ufać. Jakby pytanie ich w tym miejscu o cokolwiek miało sens, przecież wystawiali się w ten sposób tylko na jedno.. Słowo używane przez nich, by nazwać drużynę do której należeli. Najwidoczniej Hokage był dobry w ukrywaniu sekretów, bo ludzie odpowiedzialni za wioskę nic nie wiedzieli o najważniejszych sprawach. Odchrząknął i wziął głos po swoim przedmówcy, nim ktoś zaczął rzucać gorzkimi komentarzami.
-Stojący tutaj człowiek potwierdzi moje słowa o ile Hokage zaraz się sam nie zjawi. - Rzucił pokazując trywialnie palcem na Eviego.
-Większość zbrodni o których mówicie są wynikiem działań wioski, które postanowiliśmy wziąć na swoje konto. Porwana dziewczyna z Liścia to Uzumaki Kiyomi, która aktualnie przebywa razem z innymi, którym udało się przeżyć. Kiyomi, to jinchuuriki, którą mieliśmy ukryć i pomóc. Za wymordowanych cywilów biorę pełną odpowiedzialność, jeśli można tak nazywać ludzi pracujących w jednej z placówek Shoguna w której przetrzymywano mojego wuja, by wyciągnąć od niego informacje o naszyjniku pierwszego. - Wyjaśnił bez zająknięcia, co miało miejsce w niedalekiej przeszłości. Nie czuł wyrzutów sumienia, jeszcze raz pozbawiłby tych ludzi życia, tym bardziej, że teraz miał wiedzę, jak potraktowano członka jego rodziny.
-Może będzie to niegrzeczne, ale w zaistniałej sytuacji więcej pozytywów stoi po naszej stronie, niż shinobi siedzących w wiosce i wykonujących rozkazy shogunatu. Proszę wybaczyć mi śmiałość, po latach radzenia sobie bez pomocy nie mam w zwyczaju używania zbędnych uprzejmości. - Skończył swoją wypowiedź czekając na to, co miało nastąpić. Nie miał zamiaru kłaniać się po pas i chwalić ludzi, dla których ambicji poświęcał wszystko, a którzy doprowadzili wioskę stworzoną przez jego i Takeru rodzinę do ruiny.
Obrazek
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 01:57
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Sala Rady

Postprzez Ex MF 4 » 21 lut 2017, o 14:05

Azuna słysząc werbalny atak Takeru na ich osoby podniósł ręce w obronnym geście. – Uchiha Takeru, proszę nie daj ponieść się emocjom. Nikt tutaj nigdy by nie insynuował że współpracujecie z Shogunem, pozwól że doprecyzuje pytanie. Mówisz, że jesteście po stronie wioski, zapytam zatem czy jesteście po stronie naszej… czy swojej własnej- Wbił swój wzrok w twarz Takeru, a swoją dłonią pogładził swe sumiaste wąsy.
- A skoro o Hokage mowa… Obaj byliście na arenie podczas ataku, czyż nie?- do dyskusji włączył się Aokisaku Daitan – Naoczni świadkowie twierdzą, że Kage zniknął w pewnym momencie bez śladu, czy macie jakiś pomysł co mogło się stać?- Oparł łokcie o stół dłonie splatając w koszyczek i opierając swoją głowę o nie.
- Bogowie, jaka ta atmosfera tutaj staje się ciężka. Aż zapalić się chce- Radny Kiba, najmłodszy spośród radnych, a mimo to wciąż o wiele starszy od dwójki członków „Drużyny Wpierdolu”. Przez całą dotychczasową rozmowę milczał przesuwając jedynie swym bystrym wzrokiem po twarzach każdego z tutaj zebranych. Teraz wyciągnął paczkę papierosów i zaczął się nią bawić, wlepiając w nią wzrok, zastanawiając się czy wyciągnąć papierosa czy nie – Evi wspominał tutaj o tym, że Rokugama oddał dziewczynkę pod twoją opiekę, wybacz mi moje słowa lecz nie wiem co nim powodowało. Lecz to on rządzi tą wioską, a dziewczynka z tego co nam doniesiono żyje- wzruszył ramionami jak gdyby od niechcenia – Nie zgadzam się również z twierdzeniem jakobyśmy siedzieli na tyłkach i nic nie robili. Hokage zwołał około roku temu naradę wszystkich Kage, by zdecydować o sposobie poradzenia sobie z problemem shogunatu. Niestety pozostali Kage nie byli chętni na współpracę, a sama Konoha poniosła by zbyt wielkie straty, by działać samemu, co też potwierdziło się dzisiejszego dnia.- wyciągnął gwałtownie papierosa, obejrzał go z każdej strony i schował z powrotem do paczki i odrzucając ją od siebie. – Powinienem rzucić to cholerstwo.
- Słowa mojego kolegi są trafne. - dalszy monolog przejął Azuna – Jesteście naszymi bohaterami. Gdyby nie wasza pomoc wioska na pewno była by w nieporównywalnie gorszym stanie, a wielu ludzi przeżyło dzięki waszej dwójce. Wybaczcie mi zatem moje brutalne słowa, ale uważam, że wy również nie czyniliście tak dużo by powstrzymać samurajów jak się wam wydaje.- zrobił w tym momencie krótką pauzę, podczas której skierował swój wzrok na Takeru – Uchiha Takeru, Senju Kuro, rada podjęła decyzję co do waszych osób już wcześniej, lecz chcieliśmy usłyszeć co macie nam do powiedzenia. Zajmiemy się oczyszczeniem waszych imion ze wszelkiego zła, na pewno wspomnimy również o waszym bohaterstwie, lecz to ludzie muszą zdecydować co tak naprawdę o was myślą. My z chęcią powitamy was ponownie w wiosce. Co się zaś dotyczy kwestii władania wioską. Aktualnym Hokage jest Rokugama-sama, mamy nadzieję, że niedługo się odnajdzie. Jeśli tak się nie stanie, wybierzemy nowego Hokage, do tego jednak czasu musimy skupić się na innych rzeczach, jak na przykład odbudowa wioski

Obrazek
Administrator
 
Posty: 686
Dołączył(a): 19 cze 2014, o 19:14

Re: Sala Rady

Postprzez Senju Kuro » 21 lut 2017, o 18:24

Mimo, że w wielu kwestiach miał odmienne zdanie, nie przerywał innym wypowiedzi, a wysłuchał ich do końca. Nie było potrzeby wtrącać się w rozmowę i doprowadzać do niepotrzebnych kłótni. Choć dziwne było tak stać przed nimi i łykać wszystkiego, co powiedzą, jako prawdę ostateczną. Świadczyło to o tym, jak bardzo Kuro zmienił się przez ostatni czas.
-Poczułem pewien niezręczny nacisk, gdy zaczęto pytać po której stronie stoimy. Niestety opinię na wiele tematów możemy mieć różne, a racja zawsze będzie stała po stronie wyżej postawionych jednostek, których woli należy się poddać. Zabrzmi to arogancko i być może wielu z was weźmie to za szantaż, ale biorąc pod uwagę brak suwerenności wioski przez lata i jej upadek pod niewolą tyrana, wolałbym odpowiadać z poziomu osoby mającej prawo głosu, a nie osoby przyjmującej jedynie rozkazy. Głowy klanów zawsze miały wiele do powiedzenia, tym bardziej jeśli chodzi o Senju i Uchiha, a o takie miano będę starał się w najbliższym czasie. W taki sposób zażegnalibyśmy wątpliwości i zburzyli ten niepotrzebnie stawiany między nami mur. Nie będzie trzeba również wracać do tej rozmowy. Inne rodziny również zapragną wtrącić coś od siebie.. -Westchnął i przez chwilę zbierał myśli, by przypomnieć sobie zadane przez nich pytania.
-Wracając do pytań; Hokage zniknął mi z radaru, jak tylko pojawiły się problemy na arenie. Nie mam pojęcia, co mogło się stać, byłem bardziej zaabsorbowany utrzymaniem budowli, nim wszystkim zwali się na głowę. Dziewczyna trafiła do mnie przez problemy, których nawet Hokage nie mógł przeskoczyć. Zrozumienie go nie jest takie trudne, wystarczy sobie wyobrazić, co mogłoby być gdyby wpadła w ręce Shoguna, którego było pełno w wiosce. Utrzymanie kogoś w ryzach, kogo natury się nie zna z jest trudnym zadaniem, jeśli nie ma się do tego potrzebnych narzędzi. Takim miał być naszyjnik Hashiramy, ale odmówiłem jego dostarczenia. Nie wiem, czy stworzenie kopii nawet przy moich umiejętnościach jest możliwe. Zostałem poproszony przez rodzinę o pomoc wiosce, a dostarczanie jej "broni" nie leżało w moim obowiązku. Uznaliśmy więc z Rokugamą, że najbezpieczniejsze miejsce dla Kiyomi będzie u mojego boku. Coś pominąłem? - Szczerze nie oczekiwał, że ich nie będzie. Spytał tylko dla tego, by ponownie zebrać myśli. Miał tylko nadzieję, że rozwiał wszelkie wątpliwości i niewiadome, co do decyzj byłego Hokage. Wątki mu się powoli wyczerpywały, ale zdobył się jeszcze, by powiedzieć coś od siebie.
-Miło jest odpowiadać z wolnej stopy, ale nie sądzę, by ludzie mieli nam za złe zbrodnie przeciw Shogunowi. W odbudowie wioski mogę pomóc. I jest jeszcze jedna kwestia, którą chciałbym dziś poruszyć, a może być dość istotna. - Dodał i zamilkł.
Obrazek
 
Posty: 584
Dołączył(a): 12 mar 2016, o 01:57
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei

Następna strona

Powrót do Siedziba Hokage

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników