Gospoda pod Zboczonym Pustelnikiem

Centrum ukrytej wioski. Tu znajdują się bary, place, miejsca spotkań ludzi. Miejsce to w czasie świąt oraz imprez tętni życiem przez całą dobę.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Gospoda pod Zboczonym Pustelnikiem

Postprzez Hyūga Eijiro » 2 lis 2019, o 20:50

Obrazek
Jest to już dość wiekowa karczma, położona na uboczu, ale jeszcze w centrum wioski. Jej pierwszy właściciel był zafascynowany historią Jiraiy, dlatego też jemu postanowił poświęcić nazwę swojego dobytku, a jego następcy w dalszym ciągu utrzymywali tradycję. Niestety swoje lata świetności ma już za sobą - kiedyś było to miejsce bardzo często odwiedzane, jednak po otwarciu Restauracji Yakiniku Kyū i Modeun, a także zdobyciu przez Ichiraku Ramen większej popularności, zostało zepchnięte na dalszy plan, w wyniku czego właściciele popadali w długi, a kiedy zostały spłacone, było dla niej niestety już za późno na powrót do czasów, kiedy radziła sobie najlepiej. Jej obecny właściciel ma już swoje lata, a jego syn nie kwapi się do prowadzenia interesu, dlatego nie pokłada się w niej wielkich nadziei, aczkolwiek gospoda jest czysta i zadbana, ma dobre piwo i smaczne jedzenie. Wystrój mimo, że ubogi, to w dalszym ciągu wywołuje uczucie nostalgii i dzięki temu w środku jest po prostu przyjemnie. Po wejściu do środka można zobaczyć pełno stolików, a na wprost usytuowany jest bar z paroma krzesłami. Po lewej stronie są schody prowadzące na górną część ze stolikami, coś w stylu balkonu, a po prawej są drzwi do pokoi, które można wynająć.
Największą jednak zaletę, która tworzy urok tego miejsca są porozwieszane tu i ówdzie malunki przedstawiające legendarnego sannina, a nad barem oprawione w zaszkloną ramkę wszystkie tomy Icha Icha, które to są (i były) oczkiem w głowie wszystkich dotychczasowych właścicieli.

Obrazek
Obrazek

 
Posty: 211
Dołączył(a): 2 sty 2018, o 03:25
Ranga: Chūnin

Re: Gospoda pod Zboczonym Pustelnikiem

Postprzez Hyūga Eijiro » 3 lis 2019, o 14:41

Hyuga przysłuchiwał się toczącej się rozmowie w laboratorium, z której niestety za wiele się nie dowiedzieli, a na domiar złego chłopaki dali radę wkurzyć doktora. Może i Eijiro miał jakiś podstawowy zakres informacji z zakresu medycyny, ale były to raczej podstawy podstaw i nie było nawet sensu o tym wspominać, zwłaszcza, że i tak prawdopodobnie nic by im nie powiedzieli, bo w końcu są tylko chuninami.
- Daj już spokój. - warknął do Tourego, który tylko podsycał złość lekarzy.
- Przepraszam za kolegów, wszystkim nam ta zaraza wdała się we znaki, stąd też te nerwy i nieodpowiednie słowa. Chcieliśmy tylko chcieliśmy pomóc. Przepraszamy za zamieszanie i dziękujemy za poświęcony czas. Do widzenia. - postarał się załagodzić sytuację, w końcu mogą później potrzebować kontaktu z tymi lekarzami, w razie gdyby faktycznie coś udało im się znaleźć. Ukłonił się na odchodne.
Trzeba było zrozumieć też tu pracujących, w końcu sami mieli pewnie pełne ręce roboty, zwłaszcza, że mieli nad czym pracować i kogo leczyć. Z drugiej strony, gdyby faktycznie coś wiedzieli, to pewnie rada wioski już by o tym wiedziała i shinobi byli by wysyłani w związku z tym na misję, a póki co była cisza.
Kiedy opuścili szpital chłopak zwrócił się do kolegów, żeby wyjaśnić im dlaczego tak ich skarcił.
- Wybacz za ostre słowa Toury, ale nie było sensu wdawać się z nimi w kłótnie, zwłaszcza, że już raz mieliśmy na pieńku z tym szpitalem, a oni mogą nam się jeszcze przydać, gdyby udało nam się coś znaleźć. Nie ma co tworzyć sobie wrogów. Poza tym jak widać nasza ranga jeszcze za dużo nie znaczy, a co za tym idzie wypadało by wziąć się do roboty i zacząć więcej trenować. - mówił z początku z powagą, a ostatecznie skończył miłym tonem głosu, chcąc też trochę rozluźnić atmosferę.
- No, ale może zanim to nastąpi odwiedzimy jakiś bar? Może przy okazji tam uda nam się coś usłyszeć lub spotkamy jednego z tych sprzedawców. - zaproponował kolegom i sięgnął do kabury po paczkę papierosów.
- Nieopodal jest taka starsza karczma na uboczu, czasem kręcą się tam mniej przyjemni jegomoście, ale właściciel jest sympatyczny i "podobno" dają tam całkiem dobre piwo.
I postanowił zaprowadzić tam kompanie, wsadzając jednocześnie papierosa do ust i proponując też fajkę Sou, podstawiając mu paczkę.
-Zapalisz? - zapytał niezbyt wyraźnie trzymając papierosa, którego właśnie podpalił w podobny sposób co Igni wcześniej.
- Swoją drogą, coś Ty za jeden? Ni stąd ni zowąd przyszedłeś i zacząłeś za nami chodzić. Czego tak właściwie od nas chcesz? - zadał nurtujące go pytania Kusabanie, na którym właśnie skupił swoją uwagę.
W drodze do karczmy postanowił już użyć swoich klanowych zdolności, by wyśledzić już jakiegoś sprzedawce. Aktywował byakugana i przeszukał okolicę, znajdując przynajmniej dwóch takich, od których aż biło, że mogą mieć coś wspólnego z sprzedażą leków, a jeden akurat był bardzo blisko ów gospody, do której się kierowali. By mieć pewność, że to na pewno on przeskanował jeszcze jego torbę, w której ów leki się znajdowały.
- Akurat w pobliżu karczmy kręci się jeden z tych sprzedawców. Kawałek dalej jest jeszcze jeden, więc nie będzie problemu ze znalezieniem ich. - powiedział towarzyszom co udało mu się ustalić.
- Będziecie coś pić? Bo jeżeli tak, to bez Henge się nie obejdzie.
Chłopak na pewno chciał sobie zamówić coś do zjedzenia, a kiedy już ustalili co będą robić i zasiedli przy stoliku, Eijiro miał zamiar zacząć omawiać plan ich dalszych działań związanych z ustalaniem przyczyn choroby.
- Proponuję chwilę poobserwować tych sprzedawców, ustalić kto i ile najczęściej od nich kupuje leków. Później możemy użyć podmiany, by lepiej wzbudzać jego zaufanie i zechcieć od niego kupić więcej, niż ma na stanie - dzięki temu zaprowadzi nas, niekoniecznie chcąc, do swojego magazynu lub czegoś w tym rodzaju, by móc nam sprzedać większą ilość leku. Wtedy mniej więcej będziemy mogli już ustalić skąd oni ten lek biorą. W razie czego będę mógł użyć swojej techniki, by podmienić choćby kartki papieru na pieniądze, bo sam nawet nie jestem w stanie kupić pojedynczej dawki, a co dopiero cały zapas... Co o tym sądzicie? - mówił cicho, tak by nikt postronny nie mógł ich usłyszeć. Przy okazji wolnych chwil od rozmowy starał się zwracać uwagę na to, co mówią ludzie dookoła, a być może udało by mu się czegoś istotnego podsłuchać w tej sprawie.
Obrazek

 
Posty: 211
Dołączył(a): 2 sty 2018, o 03:25
Ranga: Chūnin

Re: Gospoda pod Zboczonym Pustelnikiem

Postprzez Kusabana Sou » 6 lis 2019, o 10:31

Gdy tylko lekarz im odpowiedział, Sou zrozumiał że w zasadzie to nie mają czego tam szukać. Czy to było z góry przesądzone, czy zostali tak potraktowani przez swoje podejście, najpewniej się już nie dowiedzą. Wyruszyli w miasto.
Sou przysłuchiwał się słowom Eijiro, który to brzmiał rozsądnie. - A dzięki, mam swoje. Ale odpalić pomożesz? - Odparł na propozycję i sięgnął do tylnej kieszeni spodni po swoją paczkę. - W zasadzie to niczego konkretnego. Szliście do szpitala, a sam tam chciałem iść, to poszliśmy razem. - Powiedział sięgając myślą do momentu, gdy byli w sklepie i w zasadzie to on ich się zaczepił, bo nie miał nic innego do roboty, a o szpitalu zadecydowało że to oni chcieli tam iść. W zasadzie przyjemna grupka, może się bym pokręcił z nimi trochę dłużej.
Zaciągnął się papierosem, którego odpalił mu Eijiro (o ile się zgodził to zrobić). - Knajpa brzmi fajnie, ktoś ma coś przeciwko? - Zapytał, reszty obracając się na pięcie i idąc tyłem. Białowłosy wziął na siebie przewodnictwo grupy i zaprowadził ich do karczmy, o której wspominał. "Gospoda pod zboczonym pustelnikiem", była raczej miejscem gdzie przychodzą ludzie starsi, pamiętający lepsze czasy tego miejsca, a przynajmniej tak myślał Sou, zreflektował patrząc na przewodnika grupy.
Na spokojnie mogliby przedyskutować co zrobić z chorobą i sprzedawcami, o ile są zainteresowani ciąganiem ze sobą Sou. Przy okazji chłopak mógłby się dowiedzieć czegoś więcej o nowych towarzyszach, a ci coś więcej o nim, nie mówiąc o jakimś koniecznym posiłku. Jeśli reszta wchodzi do środka, to Sou też. Wyrzucił wypalonego papierosa na chodnik.

- Poproszę standardowe danie, które macie. Zamówił, stojąc przy kontuarze i obrócił się w stronę, gdzie usiedli chłopaki. - Do tamtego stolika, proszę. Po czym do nich dołączył.
Słuchając nadal mówiącego Eijiro, czekał na jakieś potwierdzenie ze strony reszty jego towarzyszy, że godzą się na plan poszpiegowania na handlarzach. Plan brzmiał rozsądnie, a jeśli chłopaki mają jakieś umiejętności tropienia, czy coś w tym stylu to tylko lepiej. Sam Sou raczej wiele nie potrafi, jako shinobi, ale może jako jakiś szpieg, jak w sumie dobrze spostrzegł w szpitalu Igni... Kto wie, może nie byłby to i niegłupi plan, ale i owocny.
 
Posty: 13
Dołączył(a): 8 lut 2018, o 14:51
Ranga: Genin

Re: Gospoda pod Zboczonym Pustelnikiem

Postprzez Hotaru Igni » 8 lis 2019, o 17:08

Igni również przybył do karczmy z smętnym humorem i taki poirytowany tym wszystkim. A może to przez chorobę wydawał się tak poirytowany? Kto wie. W każdym wypadku Jednak mimo ponurego humoru postanowił wtrącić.
- Nie tyle z szpitalem, co pewną osobistością. Choć szpital nie pierdzielił się w metodach wywalając zbędnych akwizytorów według mnie słusznie. Choć to nadal raczej złe wspomnienia. -
Wytłumaczył jak on to widział w końcu szpital to szpital nie jakaś ławka przy parku. Nadal nie zmieniało to wrażenia że tamten doktor nie chciał pomóc. Sprawiało to że igni dalej skupił się tylko na jedzeniu. Ogromnej ilości jedzenia, Gdy zaczął zamawiać jego słowa brzmiały niczym modlitwa do najwyższego bóstwa. A ilość talerzy która przybyła była zatrważająca. A co dopiero rachunek. Nie było mowy o półśrodkach igni musiał zajść smutki. Następnie wpierdzielał kolejne dania które znikały bez śladu można było wręcz powiedzieć że było to istne szaleństwo. Siedzący w kuchni biedacy którzy musieli uszykować to jedzenie mieli wrażenie że gotują dla co najmniej 10 osobowego stołu. Podczas gdy było ich tylko pięciu. W kuchni panował chaos i rozpacz, w przygotowywaniu coraz to większej liczby potraf. Igni naprawdę zgłodniał a to oznaczało że problemy robiły się poważne... Igni skupiony na pożeraniu materii wszechświata trwał w jedzeniu w najlepsze.
 
Posty: 119
Dołączył(a): 20 cze 2016, o 00:10
Ranga: Chūnin

Re: Gospoda pod Zboczonym Pustelnikiem

Postprzez Gashi Touryhouha » 9 lis 2019, o 10:56

Touryhouha widząc reakcje Hyugi miał wielką ochotę go uderzyć. Bronił bezużytecznego doktorka przez co uciszał Gashiego żeby ten za dużo mu nie na wrzucał.
-Tak się to kończy, gdy chce się włączyć w jakąś akcję. -Pomyślał sobie i jak gdyby nic posłał jeden że swoich sztucznych uśmieszków do Eijirou, po czym Hyuga poprowadził wszystkich do jakiejś karczmy. W drodze chłopak mówił o tym jak to powinni wziąć się do pracy żeby podnieść ich rangę i być bardziej użytecznym dla wioski. Touryhouha od kiedy pozostał shinobi coraz bardziej miał jej dość. Nim został ninja spodziewał się że w końcu zacznie coś znaczyć w końcu narażał swoje życie dla wioski i liczył, że będą go traktować poważnie. Jednakże rzeczywistości okazała się o wiele bardziej płytka, mógł zostać zabity na każdej misji, ale w sklepie nie mógł nawet sobie kupić papierosów, a w barze piwa.
-Skoro powinniśmy więcej trenować to czemu zamiast tego bawimy się w detektywów i próbujemy pomoc w sprawie tej zarazy, choć jak sam wiedziałeś, nie potrzebją, ani nie chcą naszej pomocy.-Reszta ekipy nie zwróciła nawet uwagi na słowa Hyugi. Również chcieli jak on tak bardzo rozwiązać tę zagadkę, czy raczej jak Gashi po prostu dołączyli się do pomysłu bez większego zaangażowania.
Gdy znalezli się już przed karczmą Gashi od razu zwrócił uwagę na pierwszy człon jej nazwy. Spojrzał na Hyuge i nie zamierzał tego od tak zostawić bez komentarza.
-Karczma pod zboczonym pustelnikiem, twoje klimaty co nie? Panie wszystko widzę i nic się przede mną nie ukryje-Powiedział i poklepał Eijro po plecach śmiejąc się przy tym. Chwilę później zamówił sobie miskę ryżu z gotowaną wołowiną, a do picia wziął zieloną herbatę. Wysłuchał pomysłu Hyugi i od razu uznał że jest on znacznie lepszy od tego z pójściem do szpitala. Jego słowa jednak ponownie wydawały się polecieć w pustkę bo ani Sou, ani Igni nic mu nie odpowiedzieli.
Rany z kim ja pracuje.-Pomyślał i przewrócił oczami, na Sou, który przynajmniej wyglądał na zainteresowanego, po czym przewrócił oczami na Igniego, który skupił się na zamawianiu niebagatelnych ilości jedzenia.
-Podobno przyjmują ludzi do klanu akimichi, może powinieneś do nich dołączyć. Z twoim apetytytem szybko byś się dopasował, a kto wie może dostał byś jakieś dotacje na szybszą Akimichizacje.-Powiedział i przez chwilę nie był pewien jak się zachować żeby żart został lepiej odebrany. Dlatego najpierw był bardzo poważny, a po chwili uśmiechnął się od ucha do ucha. Pomimo faktu że doktor go rozsierdził Touryhouha nie zgubił swojego specyficznego poczucia humoru.
-Dobry plan, ale trzeba go trochę dopracować i ustalić co robimy gdyby coś zaczęło się kiełbasić. Jeśli coś pójdzie nie tak drugiej szansy mieć nie będziemy, więc musimy być przygotowani na wszelki rozwój sytuacji i nie tracić głowy gdyby nie wszystko szło zgodnie z planem. -Touryhouha miał jeszcze nieco więcej do powiedzenia, ale jako że właśnie przynieśli mu jego zamówienie zaczął konsumpcję i dając sobie chwilę do namysłu.
 
Posty: 113
Dołączył(a): 18 wrz 2017, o 17:41
Ranga: Chūnin

Re: Gospoda pod Zboczonym Pustelnikiem

Postprzez Kusabana Sou » 9 lis 2019, o 16:43

Sou dopiero po paru sekundach zdał sobie sprawę, że spoglądana na bruneta z rozdziawionymi ustami. Gdy kelnerka przyniosła siedem półmisków różnych potraw i podała po jednym dla niego, Touryhouhy i Eijiro, a resztę dla Igniego, nie mógł dowierzyć własnym oczom. Blondyn zaśmiał się na komentarz ze strony Touryego o nazwie przybytku, próbując zrozumieć o co chodzi z panem "(...) wszystko widzę i nic się przede mną nie ukryje (...)". Rzucił okiem po trójce znajomych, myśląc że chyba znają się od dość dawna.
Tou wydawał się wporządku i może nie był najcharyzmatyczniejszym członkiem grupki i możliwe że był ignorowany, ale mimo to miał coś mądrego do powiedzenia. Wtem dodał kolejny komentarz do stołu, tym razem o Ignim, jakoś wypełniając atmosferę swego rodzaju small-talk'iem.

Jeśli bylibyście być skłonni mnie wziąć ze sobą, z chęcią pokręciłbym się wśród handlarzy. Ciekawi mnie w jaki sposób pracują i skąd się mają te swoje leki. - Dorzucił komentarz do dyskusji, biorąc kęs z grilowanej ryby. - Ja wolałbym początkowo się rozeznać i później podjąć kolejne kroki. - Wskazał sztućcem w stronę Tou. - Jeśli niczym się nie sprzedamy, albo nie zrobimy czegoś agresywnego... - Popił wodą, robiąc króciutką pauzę. - W sensie, nie zaatakujemy nikogo, nie zaczniemy fizycznie grzebać w ich rzeczach prywatnych. To nie mamy o co się martwić i możemy "pracować" swobodnie i bez strachu. - Dokończył, nieznacznie gestykulując.
Miał nadzieję że dość jasno przedstawił co miał na myśli. Jeśli nie zrobią czegoś podejrzanego, albo zbyt odchodzącego od podlgądania, czy innych rekonesansy, jak włamów albo przesłuchiwania niewinnych, to nie powinni się ubezpieczać nawet pojedynczą myślą. Co w głowie to i w czynie, a jeśli już teraz zaczną się martwić, to mogą zbytnio się denerwować podczas akcji.

Moim zdaniem plan Eijiro wydaje się rozsądny. Ustalić ile mają towaru, komu najczęściej sprzedają, w jakich kręgach się poruszają, to rozsądne. A jak już się tego dowiemy, to można myśleć dalej. -Spojrzał w stronę Igniego, który jeszcze czekał z wyjawieniem swojej opinii na temat planu.
 
Posty: 13
Dołączył(a): 8 lut 2018, o 14:51
Ranga: Genin

Re: Gospoda pod Zboczonym Pustelnikiem

Postprzez Hyūga Eijiro » 9 lis 2019, o 17:32

- Kiedy tak powiedziałem? - zapytał Tourego nie bardzo wiedząc z czego on to wywnioskował i podpalił papierosa Sou, tak jak to zrobił wcześniej.
- Naprawdę bardzo zabawne... Historią byś się lepiej zainteresował. - sam się zaśmiał na komentarz kuzyna.
Po wejściu do karczmy było już za późno na ewentualną podmianę, dlatego też wszyscy pozamawiali raczej coś do jedzenia i ewentualnie jakieś bezalkoholowe napoje, choć największy szok spowodował Igni, który raczej nie specjalnie miał zamiar komentować cokolwiek, a za to zamówił jedzenia dla pół tuzina ludzi... Choć nie miał zamiaru się tym dzielić, a po prostu zabrał się za wcinanie wszystkiego co mu podstawili pod twarz.
Eijiro, gdy tylko kelnerka przyniosła ich porcje, pośpiesznie zabrał swoją, by i ta czasem nie została skonsumowana przez nienażartego (i to dosłownie) Hotaru.
Ale i tak najlepszym komentarzem zarzucił Touryhouha, który to zaproponował Czarnowłosemu dołączenie do klanu Akimichi, na co Białooki od razu wybuchnął śmiechem.
- Może lepiej nie, znając Igniego zaraz by odchudził cały klan, wyjadając im wszystko z lodówek. - dodał też trochę od siebie, nie przestając się śmiać.
Kiedy wszystko się jednak trochę uspokoiło w końcu zabrał się do jedzenia swojego dania, a w międzyczasie chłopaki w końcu przyłączyli się do dyskusji na temat planu wykończenia zarazy.
- Cóż, i tak za nami chodzisz, więc jakby nie mamy wyboru. - powiedział pół żartem pół serio. - Ale może najpierw nam coś więcej o sobie powiedz.
- Co do planu... Sou ma rację, a oprócz tego mogę gościa uśpić i spróbować przeskanować mu umysł w poszukiwaniu odpowiedzi, jednak ten sen będzie łagodny, od taki normalny, więc nie wiem czy moja technika zadziała, bo głównym założeniem jest wykorzystanie jej przeciwko ludziom wykończonym fizycznie i psychicznie, no ale gdybyśmy chcieli tak zrobić, to potem moglibyśmy mieć problemy. No i trzeba by pilnować, żeby facet się nie obudził... Chyba, że spróbujemy to zrobić, jak już faktycznie pójdzie spać? - dodał też inny pomysł z kolejnym wykorzystaniem genjutsu i wziął kolejny kawałek mięsa do buzi w oczekiwaniu na odpowiedzi kolegów.
Obrazek

 
Posty: 211
Dołączył(a): 2 sty 2018, o 03:25
Ranga: Chūnin

Re: Gospoda pod Zboczonym Pustelnikiem

Postprzez Hotaru Igni » 11 lis 2019, o 15:55

Igni słuchał i jadł nieco irytowało go zachowanie towarzyszy. Żartowali sobie że mógł by iść do klanu akimichi. Co na to Igni tłumił ten gniew połączony z sytuacją w wiosce co kumulowało się w nim niczym pokłady radioaktywnego opadu w okolicach Czarnobyla. Niby nie było to groźne jednak przez pewien czas nie chciał być tam wdepnąć. Dla nich jednak to było zabawne. A igni jadł i jadł. Z irytacji nie odpowiedział nawet czy podoba mu się plan. Od tak w najlepsze się sfochał. Co prowadziło do zdecydowanej chęci odejścia. Na razie jednak niezbyt silniej. Aczkolwiek istniejącej. Igni nie mówił z pełną buzią w końcu to groziło pewnymi niebezpiecznymi procesami. Więc jak najbardziej wyglądało to na naturalne zupełnie jak by miał inne priorytety niż rozmowa z nimi. Dlatego też jadł i jadł. A jedzeniu nie było końca, kolejne talerze, kolejne posiłki. Talerze zaczynały się odkładać na boku w sporawą wierzę. Igni jednak nie śpieszył się z jedzeniem jak jakiś akimichi jadł powoli delektował się wykwintnym jedzeniem jedząc i jedząc coraz to dłużej. Nic go nie goniło.
 
Posty: 119
Dołączył(a): 20 cze 2016, o 00:10
Ranga: Chūnin

Re: Gospoda pod Zboczonym Pustelnikiem

Postprzez Nara Rin » 13 lis 2019, o 22:01

Rin weszła do gospody. Podobno to tutaj znajdowała się ta czwórka, która szukała jakichś informacji. Gospody były zawsze dobrym miejscem do uzyskania informacji więc nie był to zły plan. Po wejściu do środka obiegł wzrokiem cała salę i zauważyła jednego co najmniej chuunina i trójkę innych shinobi. Ich rangi nie była pewna, wszak sama nie nosiła swojej kamizelki. Było jeszcze kilka innych grup, ale chociaż jedna z nich wynosiła cztery osoby to zdecydowanie brak opasek wskazywał, że nie byli ninja. Jeśli to nie byli ci co szukała to trudno, zapytać nie zaszkodzi. Podeszła więc do ich stolika i się do siadła. - Nara Rin, Tokubetsu Jounin tej wioski. - przedstawiła się po czym od razu przeszła do swojego pytania - Szukam czwórki osób, które były w laboratorium i chciały się dowiedzieć czegoś o chorobie. To wy? - Jesli to nie będą oni to będzie pytać dalej
 
Posty: 1657
Dołączył(a): 29 sie 2017, o 22:26
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Gospoda pod Zboczonym Pustelnikiem

Postprzez Gashi Touryhouha » 14 lis 2019, o 21:11

Touryhouha widział jak wiele uwagi przyciąga apetyt Igniego i choć dla niego to było już coś normalnego to Sou przyglądał się temu z otwartymi ustami. Gashiego za to zawsze dziwiło dlaczego Hotaru nie tyje jedząc tak dużo, ale widocznie była to jedna z tych zagadek nie do rozwikłania bo szybkim metabolizmem ciężko było to usprawiedliwić. Czarnowłosemu spodobało się że Eijiro również chciał z nim pożartować i słysząc jego odpowiedź prawdziwie szczerze się śmiał. Podobno nie ma lepszego lekarstwa niż śmiech, a taką ponurą porą zawsze dobrze się pośmiać z byle czego, więc dlaczego mieliby to przerywać. Sou natomiast od razu przeszedł do konkretów na co Gashi początkowo postanowił lekko odpowiedzieć.
-Spoko, spoko, ale mamy tu taką zasadę, nowy płaci za jedzenie.-Powiedział i z uśmiechem wskazał na puste półmiski stojące obok Igniego. -Dobrze się zastanów czy Cię na to stać bo cena leku może okazać się niższa niż nas dzisiejszy rachunek.-Dodał po chwili szczerząc się przy tym na całego.
Szybko jednak skończyły się żarty bo dwójka zaczęła omawiać plan i totalnie nie zrozumiała o co Gashiemu chodziło, albo zrozumieli go zbyt dosłownie.
-Kupno leku za papierki odpada bo od razu się sprzedamy, a że raczej nie stać nas na kupno leku to nie ma co mówić o jakiejkolwiek transakcji. Lepiej więc szpiegować i przeskandować umysły paru osobom w poszukiwaniu odpowiedzi. Może nie od razu, ale jak trochę po szpiegujemy to na pewno uda nam się znaleźć jakiejś okazje by to zrobić nie narażając się przy tym za bardzo. Z całą pewnością będzie to trudniejsze niż zabranie dziecku balona, ale też łatwiejsze niż zabranie Igniemu miski z jedzeniem.-Powiedział kończąc swą wypowiedź wymownym uśmiechem, po czym zauważył że ktoś się do nich zbliża. Gashi na chwile zamilknął przyglądając się jak przybyszka dosiada się bez pytania do ich stolika, po czym dopiero się przedstawia. Już po pierwszym zdaniu chłopak wiedział dlaczego zrobiła to od tak bez pytania i poczuł się przez chwilę jak po wyjściu ze szpitala. Oczywiście ze względu na ten incydent Touryhouha nie zamierzał się jakoś dziwnie zachowywać. -Tak to my.-Odpowiedział bez dłuższego zastanowienia. Czyżby doktor zmienił zdanie i jednak możemy w czymś pomóc?-Zapytał powoli przeżuwając większy kawałek wołowiny.
 
Posty: 113
Dołączył(a): 18 wrz 2017, o 17:41
Ranga: Chūnin

Re: Gospoda pod Zboczonym Pustelnikiem

Postprzez Kusabana Sou » 16 lis 2019, o 01:02

Sou zajął się jedzeniem, gdy skończyła się jego kolej mówienia. Eijiro zaczął od uściślenia planu, zagadnięcia Sou i odegraniu się na Tou, ewentualnie w innej kolejności. Przedstawiona przez niego forma wywiadu, nie bardzo podchodziła blondynowi do planu. Jeśli tylko zaatakują kogoś niewinnego, chociażby potencjalnie niewinnego to mogą spotkać się z konsekwencjami. Może i chłopaki byli chuuninami, ale i tak by się wszystkim mogło nieźle oberwać. W szczególności jeśli z jakichś powodów sprzedawcy przestaliby współpracować z wioską, obawiając się przemocy z jej strony. Nie wiadomo jak szybko rozeszłaby się wieść o napaści na kogoś, a przetrzymywanie kogoś wbrew woli brzmi jeszcze gorzej. Igni wciąż jadł, niczym opętany, Eijiro wyrzucał w głos żarty, Touryhouha mu wtórował (choć chyba nie za zgrabnie) i Sou się sympatycznie uśmiechał. Gdzieś między słowami Eijiro podpytał o Sou, a chłopak nie wiedział, czy reszta oczekuje od niego szczegółowej historii jego osoby, czy chcą jakieś rzutowanie byleby mniej więcej wiedzieć z kim mają do czynienia. Nie bardzo chcąc odpowiadać ni tak, ni owak, wiedząc że niczym ani nikim specjalnym nie jest, odezwał się polubownie. - Jestem Sou, genin. Nie mam w zanadrzu nic nadzwyczajnego, ani nie wiadomo skąd też nie pochodzę. Ot, Sou. - Popił wodą, przełykając co powiedział. - Ja stoję przy czymś takim: Pójdźmy i jedyne co, to zróbmy taki rekonesans. - Sou, przypomniał się z tym co mówił, nie chciał żeby chłopaki się zagonili swoimi pomysłami aż pod jakieś morderstwo. Wtedy pojawiła się nieznajoma dziewczyna, pytając czy to oni byli w laboratorium, nie omieszkając przy okazji rzucić swoim tytułem. W zasadzie nie różniła się od chłopaków pod tym względem, a jedynie figura z niej większa zupełnie jak dama na jopki. Wydaje się, że przykuła uwagę wszystkich, nawet może Igniego. Zaciekawiony Sou słuchał, z czym do nich bądź po co przyszła.
 
Posty: 13
Dołączył(a): 8 lut 2018, o 14:51
Ranga: Genin

Re: Gospoda pod Zboczonym Pustelnikiem

Postprzez Hyūga Eijiro » 16 lis 2019, o 18:53

Atmosfera przy stoliku całkiem się rozluźniła, przynajmniej dla trójki z towarzyszy, bo w końcu to z Igniego się śmiano i który nie wyglądał na zadowolonego z tego powodu, aczkolwiek nie raczył komentować i skupił się na wcinaniu całego tego stosu jedzenia. Eijiro nie krył uśmiechu na kolejne docinki ze strony Tourego, ale ten nieco zmarniał, kiedy Sou w zasadzie nic więcej o sobie nie powiedział.
-Nie obchodzi mnie skąd nie pochodzisz, a raczej skąd pochodzisz. Ciężko Ci zaufać, skoro najwidoczniej Ty nie ufasz nam, nie mówiąc o sobie nic więcej niż "Genin Sou", co zresztą już słyszeliśmy. Nie mam zamiaru zabierać ze sobą kogoś, kto nie potrafi zaufać towarzyszom, żeby nie powiedzieć, iż próbuje przed nimi ukryć o sobie informacje. Albo powiesz coś więcej, albo nasze drogi się tutaj rozejdą i lepiej żebym Cię później nie zobaczył idącego za mną, a uwierz, że wzrok to ja mam dobry. - powiedział poważnym, coraz bardziej podniesionym tonem, nie kryjąc napływającej złości.
Miał dość ukrywania przez chłopaka tożsamości. Nie lubił takich ludzi, nie zamierzał zabierać ze sobą pierwszego lepszego genina z ulicy, który nawet nie próbował wzbudzić w nich zaufania. Jego cierpliwość w tym momencie się skończyła i tak już powiedział i zrobił w jego towarzystwie za dużo i teraz tylko od blondyna zależała ich dalsza współpraca.
Kiedy jednak Keion wrócił do tematu planu, a zaraz po nim Kusabana i obaj podali sprzeczne pomysły, już nie za bardzo wiedział co w końcu powinni robić, bo ten cały rekonesans to Hyuga mógł prowadzić z miejsca, w którym są i to bez zbytniego wysiłku. Postanowił więc już dalej nie komentować, wzruszył ramionami i zostawił decyzję w ich rękach. Był jednak pewien, że jeśli Kusabana nie powie o sobie czegoś więcej, to nie ma zamiaru brać jego zdania kompletnie pod uwagę.
Eijiro, by odpuścić z siebie nieco gniewu postanowił iść za Ignim i wrócił do jedzenia dopóki jego półmisek nie był już pusty i jednocześnie dopóki nie przysiadła się do nich czarnowłosa dziewczyna, mniej więcej w ich wieku (nie licząc Sou), która przedstawiła się jako Nara Rin i przy okazji podała swoją rangę. Ta zaś trochę zaskoczyła chłopaka, bo osiągnięcie Tokubetsu jonina w tym wieku to musiał być nie lada wyczyn. Musiał więc odrzucić złość na bok i zaczął zastanawiać się w jakim celu ich szuka.
-Hyuga Eijiro, Gashi Touryhouha, Hotaru Igni i zwykły genin Sou. W czym możemy pomóc? - przedstawił siebie i towarzyszy, bo jak dotąd żaden z nich tego nie zrobił i czekał na rozwój sytuacji.
Obrazek

 
Posty: 211
Dołączył(a): 2 sty 2018, o 03:25
Ranga: Chūnin

Re: Gospoda pod Zboczonym Pustelnikiem

Postprzez Hotaru Igni » 16 lis 2019, o 19:35

Igni planowa tylko jak podpalić dom szyderców podczas gdy będą spali w taki sposób aby nie mieli szans na ucieczkę. Jednak to coś innego sprawiło że zaprzestał jedzenie. Usłyszał coś co wydawało mu się bardzo mało konkretne. Aczkolwiek laboratorium, tak zdecydowanie o nich chodziło. Powstawało jednak pytanie czy się przyznać. Zrobili coś złego? Nie wydawało mu się aby coś nabroili. Sprawiło to że uśmiechnął się w kierunku gościa. Wskazując na pusty stolik.
- Taak, jestem Hotaru Igni, siadaj proszę. -
W końcu nie było powodu aby stała, niektórzy uznali by to za niemiłe. Była tylko jedną rangę wyżej więc właściwie to niewiele się od nich różniła. Wyglądało na to że chce przekazać im jakieś informacje. Igni zawsze dobrze traktował posłów w końcu zazwyczaj to nie ich wina co przynoszą. A może nie była posłem, w końcu zazwyczaj to genini za takowych robili. Zaczął się zastanawiać. W końcu coś ją tutaj sprowadzało. Jednak na razie nie zamierzał pytać. Wolał aby sama to przedstawiła. W końcu Hyuga już zapytał w czym mogą pomóc. Więc chwilowo metaforycznie zamienił się w słuch.
 
Posty: 119
Dołączył(a): 20 cze 2016, o 00:10
Ranga: Chūnin

Re: Gospoda pod Zboczonym Pustelnikiem

Postprzez Nara Rin » 16 lis 2019, o 23:10

- Nie, doktor nie zmienił zdania, jakiekolwiek by ono nie było. No a przynajmniej nie przychodzę od niego. - odparła Gashiemu. - No ale przejdźmy do rzeczy. Chciałabym ran na zawsze zakończyć sprawę tej epidemii i szukam innych osób, które też by były tym zainteresowane. Od strażnika przed laboratorium się dowiedziałam, że wasza czwórka też się tym tematem interesowała - powiedziała i spojrzała na każdego z nich - Czy chcecie połączyć siły ze mną i moimi dwoma uczennicami? Ja tak to jakbyście mogli powiedzieć co macie - zakończyła i czekała na odpowiedź w między czasie zamówiła sobie jakieś jedzenie. Zastanawiało ją też czy Eijiro zna się z jej uczennicą, wszak są z tego samego klanu. Z samej wcześniejszej wypowiedzi chłopaków wywnioskowała, że Sou jako jedyny był geninem w tym towarzystwie
 
Posty: 1657
Dołączył(a): 29 sie 2017, o 22:26
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Gospoda pod Zboczonym Pustelnikiem

Postprzez Gashi Touryhouha » wczoraj, o 00:51

Co prawda Gashi nie spodziewał się że dziewczynę przysłał doktor, ale do końca miał tycia nadzieję ze się może mylić. Nie przerywał i nie specjalnie przejął się faktem że Eijiro z Sou specjalnie się nie dogadują na ten moment. Ciężko zaufać komuś kogo się nie zna, a tym bardziej osobom, które nie miały w sobie nic specjalnego i tak łatwo potrafiły się dostosować. W końcu poznali go tego ranka i już siedzieli z nim przy jednym stole, przez chwilę żartując sobie jak gdyby nigdy nic. Touryhouha nie przejmował się tym z jednego głównego powodu, zamierzał mieć go na oku dopóki nie uzna go za godnego zaufania i inni też tego nie zrobią. Westchnął tylko na słowa Rin mówiące o tym że czwórka się interesowała tematem zarazy.
-Przecież jak na razie my prawie nic nie wiemy. Dziewczyna pewnie sądzi że znalazła kompetentnych współpracowników, ale ja na razie raczej nazwał bym nas bandą podpalonych idiotów, którzy samymi chęciami chcą rozwiązać poważny problem.-Pomyślał nie wiedząc w jaki sposób odpowiedzieć, by nie zdradzić jak nie wielką wiedzą dysponują oraz by nie zniechęcić dziewczyny.
-Nie posiadamy jeszcze wiele przydanych wiadomości i za pewne wiesz znacznie więcej od nas.-Odparł krótko uznając taką odpowiedź za najodpowiedniejszą. Z oczywistych powodów nie zamierzał wchodzić w szczegóły wolał tę kwestię zostawić komuś innemu bo sam nie wiele miał wspólnego z trudnym jeżykiem dyplomatów.
 
Posty: 113
Dołączył(a): 18 wrz 2017, o 17:41
Ranga: Chūnin


Powrót do Centrum

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron