Park

Centrum ukrytej wioski. Tu znajdują się bary, place, miejsca spotkań ludzi. Miejsce to w czasie świąt oraz imprez tętni życiem przez całą dobę.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Park

Postprzez Lokacja » 31 mar 2015, o 22:35

Wielki park, gdzie aż roi się od zieleni. Trawa rośnie tutaj, ale jest bardzo niska, gdyż staranie ją ktoś ścina na okrągło. Rośnie tam też dużo drzew, za którymi można się skryć. Jest jedno miejsce, skąd daleko do jakiegoś większej od trawy rośliny. Tam bardzo przyjemnie jest prowadzić sparingi. Rośnie tam sama trawa, więc liczyć się będą same umiejętności, a nie wykorzystanie terenu. To było idealne miejsce na sparing. Właśnie tam zaprowadziłem Harukiego. Mieć przewagę w otoczeniu to już duży plus. Ustawiłem się na przeciwko Harukiego i oczekiwałem sędziego, który miał nam towarzyszyć.
Administrator
 
Posty: 550
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 12:45

Re: Park

Postprzez Yamanaka Isu » 29 kwi 2015, o 23:44

Pogoda na zewnątrz była tak piękna, że Isu nie mogła wysiedzieć w domu. Małej nie chciało się gotować niczego skomplikowanego, a ojciec najwidoczniej śpieszył się wychodząc i nie miał czasu niczego przygotować, wobec tego na jej śniadanie złożyła się raptem miska ryżu na mleku. Po zjedzeniu, kunoichi wyruszyła na spacer. Nie miała konkretnego celu, więc kiedy obeszła już chyba wszystkie okoliczne domy, postanowiła zapuścić się dalej. W końcu tego dnia po raz pierwszy od dawna na prawdę nigdzie się nie śpieszyła, nie czekały na nią żadne obowiązki, a słońce wyszło zza chmur. Spokojnym krokiem przeszła przez główną dzielnicę. Po drodze mijała restauracje, we wnętrzu których widziała osoby różnej płci i wieku, najczęściej pochłonięte rozmowami. Przypatrywała im się z uśmiechem, kierując się dalej wgłąb wioski. Dotarła do rozwidlenia dróg, z których jedna prowadziła ku cmentarzowi, a druga do parku. Wybrała drugą możliwość, miała ochotę zakosztować dzisiaj trochę zieleni. Ścieżka nie była długa, więc już po chwili Isu znalazła się pomiędzy pierwszymi drzewami.
"Wszystko wygląda tu tak magicznie" myślała kunoichi, schylając się po kwiatki, z których w niedługim czasie utworzył się mały bukiecik. Promienie słońca przebijały się przez zielone korony, sprawiając, że po ziemi zdawały się tańczyć błędne ogniki, tworząc swego rodzaju cudowną mozaikę. Gdzieniegdzie spośród wszechobecnej zieleni wyłaniał się niebieski lub czerwony kielich kwiatu. Jeśli Isu uważnie by się przyjrzała, mogłaby dostrzec życie, toczące się w gęstwinie traw, a także na pniach drzew. Dziewczynka jednak zbyt była pochłonięta podziwianiem widoku roztaczającego się przed nią, by zwrócić uwagę na tak drobne szczegóły. W końcu zmęczyło ją chodzenie tu i tam, usiadła więc pod pniem rozłożystego drzewa bliżej nieznanego jej gatunku. Oparłszy się o nie, przymknęła oczy, zwracając ku przebijającemu się miejscami słońcu twarz, na której wymalowany był delikatny uśmiech.
Ostatnio edytowano 6 cze 2015, o 01:06 przez Yamanaka Isu, łącznie edytowano 1 raz
Yamanaka Isu
 

Re: Park

Postprzez Jelonek » 30 kwi 2015, o 10:00

Jakkolwiek podoba mi się Twój post, mam obowiązek jako Mistrz Fabularny wprowadzić kilka poprawek do otaczającej nas rzeczywistości. Bez obaw, żadna groza ^^

Obrazek
Jesień... Wielobarwna jesień.

Rok 57-my coraz bardziej zbliżał się ku końcowi, zatarł się ślad dokonanych zniszczeń w 54 roku, kiedy to w wyniku ataku rakietowego zniszczono wszystkie wioski wchodzące w skład Obydwu Sojuszy. To wtedy samurajowie oraz shinobi zostali zepchnięci do marginesu przez Daimyō swoich krajów i wielką najemną armię pochodzącą z Oni no Kuni. To wtedy zaczęła się straszliwa trzyletnia walka o przetrwanie, życie w ukryciu, ucieczka przed prostymi cywilami i zaciętymi łowcami shinobi. Obrońcy swoich krajów, byli nagle znienawidzeni i zupełnie represjonowani.

Rok 57 był rokiem kolejnych ważnych zmian. Był to szczęśliwy okres dla shinobi wszystkich Ukrytych Wiosek. Latem wszczęły się solidne prace na rzecz odbudowy wiosek. Żyjąc w obozach namiotowych shinobi bronili swej ziemi i harowali dniami oraz nocami, by przywrócić do dawnego blasku swoje domy, a ludność cywilna, która ich popierała dumnie przykładała się do pomocy. I tak też właśnie wybiła jesień. Wioski zostały odbudowane, a Hokage Rokugama z klanu Kohaku usankcjonował Dzień Odrodzenia, zaraz też wyznaczając w Liściu tydzień w którym odbędzie się Festiwal Odrodzenia. Do Konohy mieli się zlecieć mieszkańcy wszystkich Ukrytych Wiosek, niezależnie od przynależności do Sojuszu Wschodniego, czy Zachodniego. To miał być okres ponad wszelkimi podziałami, w którym wszyscy shinobi zjednoczyliby się przeciw prawdziwym wrogom - jakimi stali się zdradliwi Daimyō i ich najemnicy z Oni no Kuni.Przygotowania były w toku...


Dzisiejszy dzień należał do słonecznych i pięknych. Nie było co do tego najmniejszych wątpliwości. Mała Isu Yamanaka widząc zachęcające promienie słoneczne wyszła z domu, by nacieszyć się chociaż trochę złotą jesienią. Park ugościł ją swą wielobarwnością, od kolorów żółtych, poprzez pomarańcz, ku najżywszym odcieniom czerwieni. Rozsypane na trawniku liście szeleściły przyjemnie pod stopami, a plejada barw urzekała mieniąc się w słońcu. W nozdrza wchodził przyjemny zapach suchych liści, naprawdę można było poczuć piękną aurę tej jesieni, oby trwała tak jak najdłużej...

Yamanaka oparła się o drzewo i przymykając oczy uśmiechnęła się do słońca. Było wspaniale, wokół tętniło życie, zaś ludzie w różnym wieku przechodzili chłonąc piękno parku o tej porze roku i znajdując chwilę wytchnienia. Dorośli i nastolatkowie, w szczególności ci drudzy, zostawiali zwoje z wypisanymi pragnieniami na drzewie życzeń. Nieopodal dzieci bawiły się wśród liści, obrzucając się nimi i tarzając się radośnie w ściółce. Okrzyki ich radości, chociaż zaburzały panujący tu spokój, miały w sobie coś kojącego. Lekki powiew delikatnie zaszeleścił liśćmi, niosąc ze sobą płacz małego chłopczyka:
[z][/z] - Mój latawiec... - zaszlochało dziecko, które stało pod drzewem i bezradnie wyciągało rączkę ku górze, nie mogąc sięgnąć po latawiec uwięziony w koronie drzewa.
Obrazek
The Dark Deer has come to haunt ya all!~

Yandere gayTakara here
 
Posty: 379
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 13:25
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Shogun

Re: Park

Postprzez Yamanaka Isu » 1 maja 2015, o 15:44

Dziecięcy płacz, który dotarł do uszu Isu wraz z powiewem ciepłego wiatru, wyrwał stojącą pod drzewem dziewczynkę z letargu, w jaki zapadła rozkoszując się pogodą. Początkowo lekko nieprzytomnym wzrokiem rozglądała się dookoła, usiłując znaleźć źródło dźwięku. Ujrzawszy zapłakanego małego chłopca, odruchowo podeszła do niego, sama dziwiąc się swojej reakcji. Może to przez to słońce, a może po prostu udzieliła jej się ogólna atmosfera sielanki panująca w parku? Coś jednak sprawiło, że widząc dziecięce łzy, nie złożyła rozwiązania sprawy na ręce jego rodziców, a wzięła je w swoje ręce.
- Hej, nie płacz - zwróciła się do chłopczyka, potrząsając go przy tym delikatnie za ramię. Nie miała pojęcia o obcowaniu z dziećmi, była jedynaczką, a jedyne znane jej maluchy pochodziły z sąsiedztwa. Nigdy nie musiała się nimi opiekować, a wszelkie "rozmowy" kończyła na przywitaniu.
- Spróbuję ci pomóc, ale proszę, przestań już płakać. Zgoda? Do głowy przyszło jej wspomnienie lekcji w Akademii, kiedy to sensei kazał im biegać po drzewach. Zadanie nie należało wówczas do zbyt trudnych, ale tam ewentualna porażka odbyłaby się na oczach jedynie innych adeptów, z których wielu miało taki sam kłopot jak ona. Co innego tutaj, w parku było wielu ludzi. Młoda kunoichi przygryzła wargę, zastanawiając się, czy warto ryzykować. "...z drugiej strony, jeśli nie spróbuję teraz, to pewnie już nigdy nie odważę się skorzystać z umiejętności, które dała mi Akademia..." Po krótkim namyśle uznała jednak, że warto, podeszła więc do drzewa. Wzięła głęboki oddech, uspokajając się i koncentrując.
Skierowała chakrę do nóg, przywołując w myślach tamten dzień, gdy robiła to pierwszy raz. Nie miała ochoty ani odpaść od pnia, ani zrobić w nim dziur, musiała więc znaleźć złoty środek. Początkowo z wahaniem, a stopniowo coraz pewniej zaczęła stawiać kroki na szorstkiej korze. "Udało się!" - pomyślała i zaczęła biec. W połowie drogi przysiadła na mocnym konarze, uspokajając oddech oraz emocje. Po chwili ruszyła dalej. Hop, hop i już trzymała w dłoni kolorowy ogon latawca. Szarpnęła lekko, by zabawka spadła do jej rąk. Chwyciwszy ją mocno, spojrzała na pokonaną drogę, którą teraz musiała przebyć jeszcze raz. "Spokojnie...spokojnie, masz latawiec. To już połowa sukcesu" uspokajała się. Owinąwszy ogon wokół nadgarstka, ostrożnie zaczęła schodzić. Kilka razy zachwiała się niebezpiecznie ale koniec końców stanęła na pokrytej kolorowymi liśćmi ziemi z szerokim uśmiechem. Była z siebie niesamowicie dumna. Ze skrzącymi się oczyma podała latawiec malcowi, który mógł dostrzec w jej spojrzeniu nutkę tryumfu.
Yamanaka Isu
 

Re: Park

Postprzez Jelonek » 1 maja 2015, o 22:33

Drobny chłopczyk z ciemnymi włosami, w wieku może pięciu latek, mocno popłakiwał próbując za wszelką cenę dosięgnąć latawca. Próżny był trud malutkiego szatynka, jego rączka nawet nie sięgała pierwszej gałęzi drzewa i w żaden sposób nie mógł się wdrapać na górę, a o pochwyceniu latawca wiszącego wysoko w koronie drzewa nie wspominając. Jakiś wewnętrzny impuls nie pozwolił Isu przejść obojętnie wobec nieszczęścia tego chłopca. Przystanęła przy nim, łagodnie potrząsając go za ramię. Wlepiając w Yamanakę swe zielone oczka chłopczyk słuchał jej kojących słów i kiwał główką łkając cichutko. Dzielnie przełknął swój smutek, a poprzez ściśnięte gardło wydobyło się coś co brzmiało jak: "okej". Patrzył jak białowłosa dziewczynka z pewnym zawahaniem staje pod drzewem i wtenczas ocierał buzię z łez.

Wzorem wszystkich tych zajęć spędzonych w Akademii, albinoska skoncentrowała się na przepływie chakry i odpowiednią jej ilość przelała do nóg. Nie była pewna, miała wątpliwości, czy się jej powiedzie. Mówi się, że pierwsze kroki zawsze są najgorsze, że wymagają największej uwagi zanim przejdą w spokojny, pewny siebie chód. Moment niepewności wkrótce zniknął, miejsca ustępując zadowoleniu i entuzjazmowi, gdy dziewczę z każdym szybkim, wymierzonym krokiem zbliżało się do latawca. Pobiegła wzwyż z pojedynczą przerwą i pochwyciła zgubę w ręce. Teraz wystarczyło zejść na dół, czymże to miało być dla zdolnej kunoichi z klanu Yamanaka? Zeszła też bezproblemowo na dół i dumna z siebie wręczyła chłopcu jego latawiec. Zielone spojrzenie chłopczyka zaszkliło się od zupełnie odmiennej emocji niż smutek i nim Isu zdążyła cokolwiek powiedzieć, poczuła jak malec przytula się do niej kurczowo. Zupełnie odmienna emocja. To dziwne drgnienie i wewnętrzne poruszenie mogło wstąpić w dziewczynkę, gdy małoletni szatynek powiedział cichutko już barwniejszym tonem:
[z][/z] - Dziękuję. - w połączeniu z uczynionym gestem, to pojedyncze słowo znaczyło wiele więcej, niż jakiekolwiek pochwały płynące z ust sensei'a, bądź też rodziny. Wdzięczność drugiego człowieka, a w szczególności małego dziecka, nie znała granic, które narzucał ten świat.
Obrazek
The Dark Deer has come to haunt ya all!~

Yandere gayTakara here
 
Posty: 379
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 13:25
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Shogun

Re: Park

Postprzez Yamanaka Isu » 4 maja 2015, o 02:02

Gest uczyniony przez chłopca przejął ją do głębi i sprawił, że poczuła, jak oczy zasnuwają jej się łzami. Daleko jednak było tym łzom do wyrazu nieszczęścia, czego dowodem stał się szeroki uśmiech zdobiący zazwyczaj poważną, wręcz smutną twarzyczkę Isu. Dziecięca wdzięczność płynęła ze szczerej radości i nijak nie można było jej porównać z suchymi pochwałami senseia. Choć cieszyło i to, i to, tylko pierwsze dawało dziewczynie poczucie, że na prawdę warto się starać, jakkolwiek wielki miałby nie być wysiłek. Młoda kunoichi nie mogła jeszcze o tym wiedzieć, jednak szatynek ofiarował jej coś, co mogło stać się początkiem rzeczy i dokonań o wiele większych niż zdjęcie latawca z drzewa. Tym czymś był promyk odwagi, wiary we własne możliwości, a także empatii oraz wrażliwości na każde, najmniejsze nawet problemy. Otworzył Isu oczy, która nie szła teraz ulicą jak kiedyś, patrząc jedynie na to, co ujrzeć chciała, a dostrzegając wszystko, ciemne i jasne strony. Albinoska miała już nigdy nie spojrzeć na świat tak, jak to czyniła wcześniej. Małe, pozornie nic nie znaczące zajście zmieniło coś w całej jej istocie. Nie mogło to pozostać bez śladu na innych, toteż mały chłopiec trzymany w objęciach Isu zmienił dużo, dużo więcej niż mógłby przypuszczać w najśmielszych marzeniach. Gdyby nie wziął tego dnia latawca do parku, życie dziewczyny, której imienia nawet nie znał z pewnością potoczyłoby się całkiem inaczej.
Przez chwilę jeszcze trzymała w objęciach brzdąca, po chwili puściła go jednak i nieco zakłopotana wstała. Nie wiedziała, co mogłaby w takiej sytuacji powiedzieć, a nic specjalnego nie przychodziło jej do głowy.
- To ja...pójdę już. Pilnuj latawca - mrugnęła do dziecka, po czym odwróciła się i ruszyła przed siebie żwirowaną alejką.
Kiedy tak szła, liście zdawały jej się mienić tysiącem barw, których nie dane było jej wcześniej dostrzec. Dopiero teraz zwróciła uwagę na ludzi, których mijała, a także na tak banalne rzeczy jak błękitny kolor nieba, po którym tu i tam snuły się chmury. Myślami wciąż wracała do małego szatynka, choć to jeszcze nie dziś miała mu w myślach dziękować. Póki co zastanawiała się tylko, co sprawiło, że koniec końców zebrała się na odwagę. Jednego była pewna - warto było.
Yamanaka Isu
 

Re: Park

Postprzez Jelonek » 5 maja 2015, o 13:40

Chwila w której ciemnowłosy chłopczyk trwał wtulony w Isu Yamanakę była przełomowa i piękna, a uczucie, które obecnie jej towarzyszyło mogło stać się impulsem do dalszego postępowania. Do dalszego czynienia dobra na światłej drodze prawości, w której największą nagrodą była właśnie wdzięczność ludzka. To pojedyncze zdarzenie mogło, ale nie musiało utorować drogę, którą dziewczynka w przyszłości będzie kroczyć. Wędrówkę w poszukiwaniu podobnego uczucia spełnienia w obowiązkach, podobnego powodu do dumy z wykorzystania umiejętności shinobi. Czy wspomni w przyszłości ten dzień? Czy będzie wspominać bezimiennego chłopca z latawcem i wszystkie następstwa ich spotkania? Powoli odstąpiła od szatynka z zakłopotaniem i, niezręcznie, pożegnała się z nim. Łzy na jego twarzyczce zdążyły zaschnąć, a jego buzię rozpromienił piękny, pełen wdzięczności uśmiech. Pomachał jej na do widzenia:
[z][/z] - Do zobaczenia! - rzucił i trzymając w rączkach latawiec, pobiegł w swoją stronę, znikając pośród plątaniny drzew i wielobarwnych liści. Być może Isu już nigdy więcej go nie zobaczy, być może widziała się z nim po raz pierwszy i ostatni, Los miał taką śmieszną przypadłość, że zsyłał ludziom na ich drodze indywidua, które znikały pozostawiając wielkie zmiany dokonane w żywocie. Ile istnień tak na swej drodze spotka mała Isu? Które z tych istnień zostaną w jej życiu na dłużej? Nie wiadomo, tylko czas może to jednoznacznie zweryfikować. Tymczasem mała Yamanaka szła dalej przez park, ciesząc się chwilą.Nieświadomie zbliżała się ku przeznaczonemu spotkaniu...

* * *
Przechadzała się tak wsłuchana w szum szeleszczącego liśćmi wiatru oraz podziwiając mozaikę barw wypełniającą cały park. Mijała ludzi w różnym wieku. Od rozbieganych dzieci, rozkochanych w sobie nastolatków po starszych ludzi, szukających chwili wytchnienia pośród drzew. Ale to nie oni zwrócili jej uwagę gdy tak zagłębiała się we wschodnią część parku. Para jej niebieskich oczu wbiła się w dwójkę dziewcząt dzielnie pracujących z szuflami w rękach. Rozgarniały liście na większe kupki, zaprowadzając porządek w parku. Jak zaraz też oceniła, były w podobnym do niej wieku, nie mogły mieć więcej niż trzynaście lat. Jedna z nich, blondynka w jasnofioletowej sukience, wysoka i nader rozwinięta już fizycznie, kojarzyła się jej z Aiko, kuzynką Isu przynależącą do rodziny. Tak, to bez dwóch zdań musiała być ona! Kochana kuzyneczka Aiko! Druga dziewczyna była zaś drobna, czarnowłosa, ledwo wchodząca w okres dojrzewania, ubrana w kobaltowe spodnie oraz rozpinaną kremową bluzę z symbolem ognia, z odległości z której stała Yamanaka nie mogła dostrzec charakterystycznych białych oczu będących chlubą klanu Hyūga. W momencie, w którym Isu spoglądała na swoje rówieśniczki, dostrzegła również mężczyznę w białej kamizelce z symbolem Konohy, który zeskoczył z gałęzi pomiędzy nie i wypuścił trzymanego w rękach szczeniaczka owczarka niemieckiego, by ten z kolei entuzjastycznie wskoczył w jedną z powstałych kupek liści. Po krótkiej wymianie zdań, mężczyzna wykonał obrót i skierował się w stronę Isu Yamanaki. Nie, nie konkretnie w jej stronę, ale w kierunku, w którym się znajdowała. Przystając w połowie drogi, obrócił się ku dwójce dziewczyn i pomachał im wołając:
[z][/z] - Zaraz przyjdę tu z Gurenem! Uznajcie swoją pracę karną za zakończoną, a niech się tam u góry wypchają!
To powiedziawszy postąpił kilka kroków do przodu i złożywszy jedną pieczęć zniknął. Po prostu zdematerializował się. Zupełnie wyparował w powietrzu. Mała Isu mogła zapamiętać wykałaczkę podskakującą w ustach mężczyzny, gdy ten mówił oraz jego charakterystyczne czerwone oczy i nieco łobuzerski uśmiech, przydające jego pociągłej twarzy lekko awanturniczy wyraz. I tak też Isu Yamanaka stanęła na przeciw Aiko Yamanaki oraz Natarī Hyūgi, z jej suczką owczarka niemieckiego, o świeżo nadanym imieniu Kyōki.
Obrazek
The Dark Deer has come to haunt ya all!~

Yandere gayTakara here
 
Posty: 379
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 13:25
Ranga: Brak
Specjalna Ranga: Shogun

Re: Park

Postprzez Yamanaka Isu » 5 maja 2015, o 19:56

Wędrowała alejkami kopiąc liście, które opadłszy na ścieżkę stworzyły wielobarwny dywan. Gdzieniegdzie, w miejscach, których dotknęła jej stopa, spośród mieszaniny żółci, pomarańczu i czerwieni wyzierały szare kamyki, wyznaczające trasę chodnika. Co jakiś czas dziewczynka unosiła głowę, aby spojrzeć w górę. Za każdym razem widok tak samo ją zachwycał; korony drzew, miejscami już bezlistne, przybrane barwami, którymi jesień pokolorowała niemal wszystko wokół wyglądały pięknie.
Uskoczyła z drogi, widząc zbliżającą się ku niej parę staruszków. Szli, trzymając się za ręce i sprawiając wrażenie tak samo zafascynowanych jak ona, choć ilość jesieni, które przeżyli oni musiała być nieporównywalnie większa niż tych, które miała okazję oglądać Isu. Kiedy wyminąwszy ich, dziewczyna wróciła znów w alejkę, dostrzegła przed sobą pochylone sylwetki dwóch osób z łopatami w dłoniach. Początkowo nie mogła ich rozpoznać, ale gdy podeszła bliżej, rzuciły jej się w oczy złote włosy, mogące należeć tylko do jednej osoby. Gdy już, już chciała zawołać Aiko, z drzewa niespodziewanie zeskoczył jakiś mężczyzna. Syknęła, zauważając, że na rękach trzyma psa, jednak musiała mu przyznać, że obszedł się z nim nadzwyczaj wprawnie, nie tylko nie upuszczając stworzenia, ale odkładając je delikatnie na ziemię. Dopiero teraz albinoska zdała sobie sprawę, że wstrzymywała powietrze w oczekiwaniu na wypadek. Na szczęście nic takiego się nie stało.
Kiedy ów mężczyzna odwrócił się w jej stronę, mogła dokładniej przyjrzeć się jego twarzy. Pierwszą rzeczą, jaką zobaczyła, były czerwone oczy, mocno kontrastujące z czernią włosów. Oddaliwszy się kawałek od drzewa, z którego zeskoczył, odwrócił się jeszcze w stronę Aiko i towarzyszącej jej dziewczyny, na którą Isu dopiero teraz zwróciła uwagę, a zaraz potem krzyknął coś do nich. Kiedy po chwili zniknął, wreszcie się odezwała.
- Aiko! - zawołała radośnie. Widok kuzynki zazwyczaj poprawiał jej humor, a po tym, co się dziś stało mała kunoichi była szczególnie uradowana. Podeszła jeszcze kilka kroków, zawieszając błękitne spojrzenie na tej drugiej, nieco niższej od niej samej.
- Cześć... - powiedziała nieco niepewnie. Stojąca przed nią czarnowłosa dziewczyna o niezwykle jasnej skórze i białych oczach była zjawiskowo piękna, jednak albinoska zachowała kamienną twarz, nie chcąc dać jej zbyt wielkiej satysfakcji.
Zaczęła bawić się w palcach skrawkiem koszulki, jak to zwykle czyniła, kiedy nie wiedziała, co począć z rękami.
- Prace karne? - zwróciła się znów do Aiko, z lekko kpiącym, ale nie prześmiewczym uśmiechem. Ciekawa była, czym kuzynka nagrabiła sobie, że teraz musiała spędzać tak piękny dzień zajęta sprzątaniem parku.
Yamanaka Isu
 

Re: Park

Postprzez Yamanaka Aiko » 5 maja 2015, o 21:52

Praca jaką wykonywały bardziej okazała się plotkami, niż rzeczywistą, realną karą. Aiko cieszyła się w duchu, że w końcu może porozmawiać na spokojnie ze swoim senseiem - bo biorąc pod uwagę jak dobrym nauczycielem był, władze wioski wręcz wykorzystywały go, przydzielając do drużyny raz za razem. Trochę tęskniła za czasami, gdy mieli go na własność i jako genini robili proste, niewymagające misje. Wtedy wydawały się męczące i bezsensu, jednak teraz wspominała je z uśmiechem na ustach.
Cieszyła się też ze spędzonego czasu z Natarii - obydwie miały dużo pracy i nie mogły poświęcić sobie uwagi tak bardzo, jakby tego chciały. Albo inaczej, jakby tego chciała Aiko. Bo a nuż Natarii przesiaduje z nią tylko dlatego, że jest uprzejma i nie chce jej urazić? Ha. ha.
W ich towarzystwie nie zamierzała przymilać się zanadto do Gurena, bo miała na uwadze to, że mogą poczuć się dosyć nieswojo. Mimo szczerego uczucia jakim go darzyła, miała pewne zwyczaje i wciąż pozostawała tą samą, wstydliwą Aiko, która czuła się źle, gdy zwracano na nią uwagę.
Słysząc znajomy głos dochodzący ze ścieżki, odwróciła głowę w tamtą stronę. Uśmiechnęła się szeroko, gdy tylko dostrzegła, że to jej młodsza kuzynka.
- Isu, Isu!- zaczęła machać dłonią w jej stronę, jakby przyspieszając kroku. Cóż za cudowny zbieg okoliczności! Jeszcze tylko Kyasa tu brakowało, a wtedy cała grupa najbliższych jej osób byłaby w jednym miejscu. Nie mogło być lepiej.
- To jest praca u podstaw, kuzyneczko. Żadne prace karne, po prostu spędzamy pożytecznie czas! - odparła, posyłając jej zaczepny uśmiech. Szybko zorientowała się, że Isu może nie znać obecnej tu przyjaciółki.
- Uhm, to jest Natari, moja przyjaciółka.- odezwała się, wskazując na Hyuugę. - Natari, to Isu, moja kuzynka.- przedstawiła je sobie. W razie potrzeby, zamierzała również przedstawić ją reszcie. Zawsze to jakiś łatwiejszy początek, by nawiązać kontakty.
"It's the most heroic thing we can do now
look the truth in the face."

Obrazek
x ; x ; voice

Spoiler:

MK: Yōgan Shion
 
Posty: 708
Dołączył(a): 7 gru 2014, o 20:46
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: Lider Klanu

Re: Park

Postprzez Hyūga Natarī » 6 maja 2015, o 10:08

[z][/z]Kiedy tylko Natarῑ wraz z Aiko skończyły ciężką pracę ze zbieraniem liści, białooka zaczęła się zastanawiać co tak właściwie miały z nimi zrobić. No bo zebrały je wszystkie na kupki, ale byle podmuch wiatru mógł je bez problemu po raz kolejny rozproszyć po okolicy. I na co wtedy byłaby cała ta praca? A może to był cały zamysł tej pracy? Tak zwana... Oszczędność? Liście miały znów pokryć trawnik, tak aby kolejne osoby odbywające tutaj karę miały je zbierać? W każdym razie dziewczyna musiała przerwać te jakże ciekawe rozmyślenia, bo właśnie skończyła się ich "praca". Choć pracą tego nazwać nie mogła. W porównaniu do dnia wcześniejszego, była to po prostu miła pogawędka z najlepsiejszą przyjaciółką. Bardzo cieszyła się ze spędzonego z nią czasu, ale to wciąż było za mało - czekała tylko na to, aż znajdą chwilę żeby porozmawiać w cztery oczy. O Gurenie, o Hibim i o serniku dla Takeru oczywiście! Gdy sensei Aiko postanowił udać się do Gurena, ona sama wprost nie mogła się doczekać chwili w której z nim do nich wróci. Chciała zobaczyć jak będzie zachowywała się ta dwójka razem, w chwili gdy oficjalnie byli oni parą. Wprost nie mogła się doczekać tej chwili. Z rozmyślań jednak wyrwał ją nieznajomy jej dotąd, dziewczęcy głos. Natychmiast zwróciła głowę w tamtym kierunku, gdzie zobaczyła niemalże zupełnie białą postać dziewczyny, która gdy się już do nich zbliżyła okazała się być trochę od niej wyższa. Nie wyglądała jednak na osobę starszą od niej samej, choć jej rysy twarzy mogłyby dodawać jej kilku lat. Natarῑ nie mogła jednak cały czas nadziwić się białej karnacji oraz śnieżnobiałym włosom dziewczyny. Z jakiegoś powodu spowodowały one, że coś ją w niej zaintrygowało. Po krótkim powitaniu, białooka uśmiechnęła się do - jak się okazało, kuzynki Aiko i skłoniła się przed nią, choć było to trochę zbyt ceremonialne zachowanie. Poprawiła się podając jej swą małą dłoń (z umalowanymi na ciemny fiolet paznokciami!) w geście powitania, z wciąż nie znikającym uśmiechem z jej buzi.
- Miło mi cię poznać, Isu.
Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1265
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 16:41
Ranga: Jōnin

Re: Park

Postprzez Hyūga Kyasupa » 6 maja 2015, o 12:07

Żwawo poruszał się do przodu. Krok za krokiem. Rozglądał się dookoła. Aktywowany Byakugan lustrował okolicę w poszukiwaniu pewnych osób. W ustach trzymany był papieros. Swoisty rodzaj zbawienia po tym wszystkim, co tak stresowało naszego nastoletniego bohatera. W końcu, będą już przed parkiem, zatrzymał się i odrzucił resztkę fajki. Uśmiechnął się. Właśnie dostrzegł osoby, których szukał: Aiko i Natari. Dwie z trzech kobiet jego życia. Przyjaciółka i najbliższa kuzynka. Dziewczęta, z którymi bardzo dawno nie rozmawiał... Ale co to? Co one robią? Kyasupa zaśmiał się pod nosem. W głowie miał już szalone myśli. Natychmiastowo ruszył w ich stronę.

Obrazek

- A co wy tutaj robicie? Sprzątacie? Prawdziwe Kunoichi!

Radosny głos świeżego przywódcy rodziny Hyūga, dziewczęta usłyszały już wcześniej. Jeszcze zanim dostrzegły chłopaka. Ten, ze swoją zaciekawioną, lecz przeszytą szyderstwem, miną, uważnie przyglądał się każdej z nich. Ostatecznie jednak, nie chcąc narazić się dziewczętom, uśmiechnął się do nich radośnie. Na prawdę cieszył się z widoku swoich przyjaciół. Jednakże, obok nich, stała jeszcze jedna przedstawicielka płci pięknej. Isu!
- A my chyba jeszcze się nie znamy. Jestem Kyasupa, miło poznać!

Yamanaka nie zdążyła nawet odpowiedzieć, a szesnastolatek już ponownie się odezwał. Tym razem w stronę Aiko:
- Widziałem, że Gurenek jest niedaleko z Sarutobim. Co to za spotkanie mamy? Czy te oto dwie panny dołączą do naszej epickiej drużyny marzeń?

To by było na razie tyle. Palił się do wyjawienia radosnych nowin, jednakże stwierdził, że na razie nie będzie się chwalił. Ukradkiem liczył, że to Sarutobi, jeden z Jōninów Ukrytego Liścia, będzie dobrze i natychmiastowo poinformowany na ten temat.
Hyūga Kyasupa
 

Re: Park

Postprzez Yamanaka Isu » 6 maja 2015, o 20:08

- Tak, tak, uważaj bo uwierzę! Czym sobie nagrabiłaś? - zapytała Aiko, słysząc jej zabawne wyjaśnienie sytuacji.
Ukłon czarnowłosej wywołał kolejny uśmiech na jej twarzy. Odpowiedziała tym samym, śmiejąc się w duchu z tak oficjalnego
powitania.
- Mi również, Natarῑ - odparła, odwzajemniając gest dziewczyny.
Jakby nie dość było powitań na tę jedną chwilę, podszedł do nich chłopak, wołający coś już z pewnej odległości. Albinoska nie znosiła powitań, szczególnie tych pierwszych, a tutaj zdarzyły się właśnie dwa w przeciągu kilku minut.
Nawet nie zdążyła odpowiedzieć, a ten już zwrócił się do jej kuzynki.
"Gurenek? Sarutobi? O kim on mówi? I jaka drużyna marzeń?!" - myślała, nieco zdezorientowana. Pogubiła się już całkowicie, co pewnie łatwo było wyczytać z jej twarzy. Zmarszczyła bowiem brwi i posłała złotowłosej pytające spojrzenie, licząc, że dziewczyna trafnie odczyta sygnał.
Kyas był niewątpliwie od nich starszy. O ponad głowę przewyższał białowłosą, co sprawiało, że czuła się przy nim jak dziecko, którym z resztą była w tym towarzystwie. Zakładała bowiem błędnie, że Natarῑ jest w wieku Aiko.
Chłopak wprost promieniował optymizmem, a jego radość musiała udzielić się towarzystwu, nawet jeśli nie znali jej powodu. Isu ciekawa była, co takiego się stało, jednak po raptem minucie znajomości raczej nie wypadało pytać. Miała cichą nadzieję, że któraś z pozostałych dziewcząt zada pytanie, sprawiając, że i ona się dowie. Chwilowo jej głowę wciąż zaprzątało rozmyślanie nad słowami nowo przybyłego. Była właściwie pewna, że z kimś ją pomylił. Widziała go przecież pierwszy raz na oczy, więc nie mogło być mowy o jakiejkolwiek drużynie. Chociaż...wcale nie wykluczała, że gdyby okazało się, że jego słowa były prawdą, przyjęłaby propozycję.
Yamanaka Isu
 

Re: Park

Postprzez Yamanaka Aiko » 6 maja 2015, o 21:54

W zachowaniu Aiko i Gurena zmieniło się zaledwie to, że bez skrępowania potrafiła objąć go za rękę czy pocałować w policzek. Ale zmiany te nie pojawiły się nagle, od tak. Stopniowo i powoli zaczynała być śmielsza w swoich czynach i słowach, dzięki czemu skończyło się tak, jak powinno skończyć się już dawno temu.
Może trochę bardziej patrzyła na niego tym charakterystycznym spojrzeniem, które zarezerwowane było tylko i wyłącznie dla niego, może trochę bardziej zwracała na niego uwagę. Na pewno jednak nie można było spodziewać się, że przyklei się do niego niczym rasowy glonojad, bo zarówno ona jak i reszta towarzystwa czułaby się skrępowana z tego powodu. W każdym razie skupmy się na razie na obecnej sytuacji.
Z uśmiechem zerkała to na Natarii to na Isu i uświadamiała sobie, jak wielką jest szczęściarą, że los obdarzył ją takimi wspaniałymi ludźmi wokół siebie. Zawsze mogła liczyć na nich, nigdy nie było sytuacji, by musiała sama zmagać się z trudnościami i problemami. Nie musiała bać się tego, co przerażało ją najbardziej - samotność. Nie groziło jej to.
- No wiesz, alkohol, nielegalne spotkania i te sprawy...- machnęła dłonią i zachichotała tak, jakby faktycznie brała w czymś takim udział. Szybko jednak streściła kuzynce całe zajście, o tym że dostali karne prace do wykonania, o tym że musieli zapłacić mandat, o wtargnięciu policji...
-... i skończyło się na zamiataniu liści.- zakończyła swą opowieść z uśmiechem. Do jej uszu dobiegł znajomy głos, za którym faktycznie, niesamowicie się stęskniła. Nawet nie próbowała tego ukrywać.
Zawsze uznawała Kyasa za swojego najlepszego męskiego przyjaciela, jednak odkąd Guren stał się jej chłopakiem - to właśnie tylko na nim spoczywała ta zaszczytna rola.
Niemal pisnęła i z wyskoku rzuciła mu się na szyję, mocno przytulając. Dusząc wręcz!
- Ty synu marnotrawny! Gdzieś Ty się podziewał?!- puściła go, a jej buzia wręcz promieniała z nadmiaru szczęścia. Guren, Natari, Kyas, Isu i Jushiro w jednym miejscu. Lepiej być nie mogło.
- No pewnie, że dołączą! W końcu Yamanaka i Hyuuga muszą trzymać się razem! To przeznaczenie!- odezwała się radośnie. Rozejrzała się w poszukiwaniu Gurena i Sarutobiego - ileż można na nich czekać?
Skierowała wzrok w stronę Kyasa. Nie sposób było zauważyć, że coś się wydarzyło. Coś wyjątkowo szczęśliwego dla niego.
- A co Ty taki ucieszony jesteś? Nie wierzę, że to tylko na nasz widok...- zagadała, przyglądając mu się badawczo.
"It's the most heroic thing we can do now
look the truth in the face."

Obrazek
x ; x ; voice

Spoiler:

MK: Yōgan Shion
 
Posty: 708
Dołączył(a): 7 gru 2014, o 20:46
Ranga: Tokubetsu Jōnin
Specjalna Ranga: Lider Klanu

Re: Park

Postprzez Hyūga Natarī » 7 maja 2015, o 19:29

[z][/z]Po krótkim powitaniu, Natarῑ jakby trochę się speszyła. Może zachowała się trochę zbyt oficjalnie z tymi całymi ukłonami i podaniem dłoni? No ale w końcu pochodziła z klanu sztywniaków, a sztywniaki właśnie tak się zachowują. Poprawka! Tradycjonalistów-sztywniaków! A już jak o nich mówimy, to właśnie zaraz jeden z nich miał się wśród nich pojawić. Ale to za chwilę... Gdy puściła chłodną dłoń dziewczyny, jeszcze przez chwilę jej się przyglądała - z czystej ciekawości oczywiście! No bo nigdy nie widziała żadnej albinoski, a Isu zdecydowanie rzucała się w oczy i było ją na pewno widać z daleka, niczym jakąś lampę odblaskową czy coś. Swoją drogą, miała pewnie dosyć łatwe życie. No bo jakby się zgubiła jakiejś nocy w lesie, to bardzo łatwo byłoby ją odnaleźć, czyż nie? Taki biały punkcik. No ale dosyć o bezpieczeństwie drogowym. No bo wszyscy zapomnieli zupełnie o Kyōki - małej suni owczarka niemieckiego, która właśnie postanowiła dać o sobie znać wyskakując znienacka z kupy zebranych liści, po czym "podhopsała" do śnieżnobiałej kunoichi merdając ogonem i gorliwie ją obwąchując. Natarῑ zaśmiała się na głos na ten widok.
- A to jest Kyōki. Dostałam ją kilka dni temu na moje urodziny od Aiko i Gurena. Czyż nie jest urocza?
Na słowa Aiko uśmiechnęła się szeroko, mając nadzieję że jej kuzynka załapała cały dowcip i posiadała choć trochę poczucia humoru.
- No właśnie tak było! Uchlałyśmy się do nieprzytomności i obudziłam się z szuflą w dłoni, kiedy Aiko za mnie już wszystko pozbierała.
Puściła oko do przyjaciółki i już miała dodać coś więcej, kiedy zobaczyła wyżej wspomnianego pana Hyūgę w całej okazałości. Nie zareagowała na jego zaczepki, a jedynie podleciała do niego i teraz już zupełnie bezceremonialnie uściskała go za wszystkie czasy. Naprawdę długo się z nim nie widziała i bardzo, ale to bardzo się za nim stęskniła. Spojrzała mu prosto w oczy i wyprostowała się, po czym przyłożyła dłoń do wierzchołka swojej głowy i porównała swój wzrost do jego własnego. Uśmiechnęła się z nieskrywaną, niemalże dziecięcą satysfakcją.
- Ha! Urosłam od naszego ostatniego spotkania. Miło cię znów widzieć, Kyasu nii-san!
Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1265
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 16:41
Ranga: Jōnin

Re: Park

Postprzez Gurenshiddo » 7 maja 2015, o 21:10

Opuścił swoje stanowisko pracy, pozostawiając wielokolorowe liście zwarte w jednym solidnym kopcu. Nie wiedział, co się dalej z nimi stanie, czy zostaną w jakiś sposób zagospodarowane, czy też nie, ale szczerze go to nie obchodziło. Co się liczyło, to to, że skończył ostatnią pracę społeczną jaką miał do wykonania i to, że idzie zobaczyć swoją dziewczynę. Cóż mogło być szczęśliwszego? Po za posłanym łóżkiem, gotowym by odespać zarwane w dwóch pracach społecznych godziny? Nie było nic szczęśliwszego, proste. Iskra radości przeszła przez jego ciało tak intensywnie, że wyrwała go z tego półśpiącego stanu w jaki zapadł. Maszerował dzielnie z zachodniego skraju parku na wschodni, z szuflą przerzuconą zawadiacko przez bark i z lewą ręką w kieszeni spodni. W towarzystwie swojego sensei'a, Jūshira z klanu Sarutobi, szedł na spotkanie wciąż powiększającej się grupie nastolatków wśród których była Aiko...

* * *
[z][/z] - Cała drużyna w komplecie, no proszę. - uśmiechnął się Jūshiro Sarutobi, z rozbawieniem łypiąc czerwonymi oczyma to na Aiko, to na Kyasupę, to na Gurena. - Kiedy to ostatni raz tak było?
Gdy tylko dotarli do wszystkich, Gurenshiddo Massai uśmiechnął się szeroko. Zgromadziły się tu same bliskie mu osoby, plus dziewczyna której jeszcze nie znał, chociaż ona mogła go kojarzyć z intensywnych prac przy odbudowie dzielnicy klanu Yamanaka. Prawdą wszak było, że gdy odbudowano neuralgiczne części wioski i większość klanów zajęła się własnymi dzielnicami, to właśnie Guren, z całkiem oczywistych względów jako podówczas najbliższy przyjaciel Aiko, zaangażował się w roboty na rzecz Jej klanu. Dzień za dniem pracował wraz z Ichirou Yamanaką, by być w pobliżu jego córki i nie siedzieć bezczynnie w domu. Po co, gdy mógł się przysłużyć rodzinie, która była mu bliska? Nieoficjalny członek klanu Yamanaka cisnął szuflę na ziemię i uniósł dwa palce na znak pokoju.
[z][/z] - Hej wszystkim! - jego pogodne, zielone, chociaż i zmęczone spojrzenie spoczęło po kolei na każdej osóbce z osobna, a zaraz potem pochylił się do malutkiego źródła szczęścia, które skoczyło mu na czerwony trampek merdając radośnie ogonkiem. Chłopak zrewanżował się Kyōki pogłaskaniem po łebku. - No hej, malutka, tobie też dzień dobry!
Gdy się podniósł, zawahał się i poprawił luźno wiszący na nim czarny t-shirt z nadrukiem zespołu rockowego. Może to przez nieprzespaną noc i zmęczenie płynące z podjętych prac, ale nie wiedział jak się do końca zachować. Spojrzał wymownie na Aiko i uśmiechnął się w sposób zarezerwowany tylko dla Niej. Na Nią pierwszą zwrócił uwagę. Na jasnofioletową sukienkę, którą założyła i blask Jej niebieskich oczu. Przytulił Ją mocno z niekrytym utęsknieniem, a że nie chciał by w towarzystwie zapadły jakieś niezręczności to ograniczył się do pochwycenia Jej prawej dłoni w swą lewicę. Następnie musiał skierować spojrzenie na Kyasupę. Podał mu prawicę i uścisnął mocno, nie kryjąc radości, że go widzi.
[z][/z] - Faktycznie trochę minęło czasu. - podjął zaczęty przez Jūshira wątek i wyszczerzył zęby do Kyasa - Dobrze Cię widzieć, geniuszu.
Przeniósł pytające spojrzenie na drugiego przedstawiciela klanu Hyūga, na małą Natī i zagadnął:
[z][/z] - Nie sprawia kłopotów? - oczywiście miał na myśli suczkę owczarka niemieckiego, którą przemycił pod swym kimonem na imprezę urodzinową Natarī. Uniósł kąciki warg nieco bardziej ku górze. Wątpił, żeby taka urocza psinka mogła być przyczyną zmartwień. W końcu utkwił swoje spojrzenie w towarzyszącej jego znajomym albinosce. Nie wiedział, czy zostaną sobie przedstawieni, czy też nie, więc czekał jak to się potoczy. Był gotów rzucić pełnym imieniem i swoim nazwiskiem, by dopełnić wymaganych kurtuazji. Na koniec tego wszystkiego rozległ się głos czarnowłosego mężczyzny o czerwonych oczach:
[z][/z] - No, no, młodzieży. Tylko nie urządzajcie tu żadnych imprez. - Sarutobi nie mógł się oprzeć i musiał nawiązać do urodzin Natarī, które zakończyły się niefortunną interwencją policyjną.
There's always something behind nothing.
Obrazek
| THEME2 | THEME3 |
| THEME1 |
 
Posty: 738
Dołączył(a): 19 lis 2014, o 21:55
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Następna strona

Powrót do Centrum

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników