Południowe Wzgórza

Mogłoby się wydawać że to prawie pustkowie czy kanion. Nic bardziej mylnego. Jak w okolicznych krainach jest tu duża wilgotność powietrza. Jest bardzo zalesionym krajem, większość porasta drzewami liściastymi. Głównym zajęciem mieszkańców tej osady jest wszelaki przemysł wydobywczy różnych surowców takich jak węgiel, siarka, złoto, cenne rudy metali a nie rzadko diamenty, szmaragdy. Jest to obszar obfitujący w kamienie szlachetne skąd kraj przybrał przydomek kamieni.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Południowe Wzgórza

Postprzez Uchiha Tasogare » 26 sty 2018, o 17:14

Sytuacja, która wynikła pomiędzy dwoma mężczyznami nabrała niezwykle szybkiego tempa. Obydwoje byli przekonani, że przeciwnik nie odpuści i muszą dać z siebie wszystko aby walka miała jakikolwiek sens. W sumie każda walka przedstawia się w takich ramach. Nie wiadomo ile potyczek w swoim życiu stoczył pan w afro, ale Taso też miał za sobą kilka misji i niebywały talent. Już jego klan o to zadbał. Właśnie przedstawiciele rodu Uchiha mogą poszczycić się największą ilością geniuszy w swojej rodzinie. Facet władał mieczem w stopniu z pewnością zaawansowanym. Przeskoczył nawet ognistą barierę, a młody jeszcze czegoś takiego nie widział. Chyba jeszcze wiele rzeczy musi zobaczyć, aby taki manewr nie sprawił na nim wrażenia. Pieczęcie już prawie gotowe, ale pojawiło się nowe zagrożenie, a nie tylko to wynikające z faktu czy młody shinobi zdąży poskładać palce w odpowiedni sposób. Teraz sam Tasogare może otrzymać rykoszet powstały od kuli ognia. Trzeba będzie zrezygnować z tego planu. Młody na powrót chwycił miecz w rękę, aby sparować nadchodzącego z niebios mężczyznę, a drugą wsadził do kabury skąd wyciągnął kunai z wybuchową notką. Plan jest następujący - jeśli manewr parowania się uda, Taso w tym samym momencie rzuci kunai tak aby wbił się w sąsiednie drzewo, a zaraz po tym użyje całej swojej siły mięśni i "wykopie" mężczyznę w stronę drzewa z kunai'em. Prawdopodobnie nie udałoby się to, ale że facet jest w powietrzu i nie ma skąd wziąć presji to manewr wyrzucenia mężczyzny wydaje się być realny. Następnie młody odskoczy i aktywuje notkę. Aby tylko plan się udał...

Straty w ekwipunku:
Torba na biodro (LEWA): -1 kunai w wybuchową notką
Obrazek
 
Posty: 239
Dołączył(a): 27 sty 2016, o 02:13
Ranga: Genin

Re: Południowe Wzgórza

Postprzez Ex MF 3 » 26 sty 2018, o 17:55

Przebudzenie.
ME dla Tasogare od Gurenshidda
Cel misji: pierwszy poziom Sharingana.

Licznik postów: 45
Atak wykonany przez nukenina wywarł wrażenie na młodym ninjy, ale w sytuacji zagrożenia życia nie miało to większego znaczenia. Musiał stanowczo działać i po prostu nie dać się zabić. Rezygnując ze składania pieczęci - Tasogare wyszarpnął swój jednorącz miecz z ziemi próbując w czas sparować nadchodzący atak dwuręczny. Katany z charakterystycznym dźwiękiem starły się ze sobą, przy czym ostrze przeciwnika zsunęło się po defensywie Uchihy i rozcięło prawe ramię młodego shinobi. Nie była to bardzo poważna rana, ale ból był odczuwalny, a uczucie lepkości oraz ciepła spływające po ramieniu jednoznacznie mogły utwierdzić go w słusznym przekonaniu, że krwawi. To i tak była lepsza opcja od zostania przebitym na wylot. Napastnik z impetem wpadł na Konoszanina, a ten miał tylko krótką chwilę, żeby zareagować zanim obydwaj stracili równowagę. Pomimo odniesionych obrażeń, jego plan był dalej możliwy do zrealizowania. Rzucił kunai'em z notką w stronę pobliskiego drzewa, a następnie upadł pod masą swojego wroga, który legł by zaraz na nim. Musiał tylko podkulić nogi i odepchnąć obydwiema nogami cały ciężar przeciwnika w powietrze... Wyrzucił w górę zaskoczonego wroga, który w chwili obecnej nie był w stanie nic zrobić. Tasogare podniósł się i odskoczył, tudzież względnie przeturlał się z dala od zasięgu wybuchu. Chwilę potem nastąpił rozbłysk pojedynczej eksplozji. Czy to miał być koniec? Spojrzenie powędrowało ku przeciwnikowi...

  - Zapłacisz mi za to... - wysapał wściekle mężczyzna w afro. Ciężko dysząc, cały sponiewierany trzymał w prawej ręce ostrze... W jedynej ręce jaka mu się ostała. W wyniku zetknięcia z eksplozją stracił bowiem lewą kończynę górną. Pomału się wykrwawiał, ale pomimo to wciąż potrafił stanąć na nogi i rzucić się do przodu, by zadać kolejny cios. Zdawałoby się, że zakończenie tej walki to już tylko formalność, lecz niestłamszona wściekłość wciąż trzymała wroga na nogach. Bez słowa zwrócił miecz w stronę Uchihy, wypuszczając pojedynczy podmuch powietrza, który odepchnął go do tyłu. Sam zaś sunął do przodu, sącząca się krew znaczyła przebytą przez niego drogę.
Wykorzystana technika:
Yes, I'm Lemon Remon. And yes I am Crap Master ^_^ But please... Dont call me Remy! T_TObrazek
Administrator
 
Posty: 333
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Południowe Wzgórza

Postprzez Uchiha Tasogare » 26 sty 2018, o 18:20

Plan się udał jednak nie obyło się bez zmian w nim. Uchiha bowiem miał ranę ciętą na prawym ramieniu. Bolała jednak adrenalina niejako maskowała ten efekt. Nie mógł jednak on w dalszym ciągu na niej polegać w stu procentach. Mógł nią ruszać, ale co z tego jeśli podczas konfrontacji może zawieść? Trzeba więc skupić się na drugiej - w pełni sprawnej. Gdy plan się powiódł młody poczuł niemałą radość, a do tego brak kończyny u wroga świadczył o przewadze konoszanina. Czyżby jednak to ona dała mu zwycięstwo? Nigdy nie można być przecież niczego pewnym a los jest przewrotny. Trzeba więc zachować zdrowy rozsądek i zimną krew do samego końca, a nie osiadać na laurach w środku walki. Sytuacja zatrzymała się obecnie na chwili gdy szarżujący wściekły pan z afro biegnie prosto na młodego Uchihe. Ten postanowił nie próżnować. Trzymał miecz w zranionej ręce, jednak nie ma zamiaru go jak na razie używać. Wydał on jednak potężny okrzyk bojowy aby wywołać na przeciwniku presję - tak jak uczył się w akademii - i porwał ze swojej torby trzy shurikeny z metalową nitką. Przeciwnik jest oddalony w pewnym dystansie od Genina więc manewr rzucenia gwiazdek w jego stronę powinien się udać. Gdyby przeciwnik sparował atak, linka spowoduje powrót gwiazdki z powrotem w pierwotny cel. Jeśli przeciwnik natomiast okaże się zbyt szybki - młody zawsze ma miecz, który może przerzucić ze zranionej ręki do tej zdrowej. Teraz plan musi się udać i nie ma innej możliwości!

Straty w ekwipunku:
Torba na biodro (LEWA): -3 shuriken z metalową żyłką (20 metrów żyłki na każdej)

Spoiler:
Obrazek
 
Posty: 239
Dołączył(a): 27 sty 2016, o 02:13
Ranga: Genin

Re: Południowe Wzgórza

Postprzez Ex MF 3 » 26 sty 2018, o 18:56

Przebudzenie.
ME dla Tasogare od Gurenshidda
Cel misji: pierwszy poziom Sharingana.

Licznik postów: 47
Część wewnątrz młodego shinobi czuła, że zwycięstwo jest coraz bliższe i poczuła entuzjazm, który został zaraz skompresowany przez profesjonalną koncentrację. Miał racji, dopóki walka się nie skończy - nic nie jest przesądzone. Zakrzyknął groźnie, co nieznacznie obniżyło płonącą wściekłość biegnącego nukenina - ale nie zatrzymało go. Wciąż parł do przodu, jego przymrużone spojrzenie skoncentrowane na Tasogare, było wypełnione wybuchową mieszanką frustracji oraz żywej nienawiści skoncentrowanej wokół osoby Konoszanina. Liścian cisnął trzema shurikenami w kierunku swojego oponenta, zaś ten zamachnął się kataną odbijając dwie z nich. Jedna gwiazdka wbiła się mężczyźnie w podbrzusze i jedynie drobne drgnienie mięśni na twarzy mężczyzny świadczyło o tym, że to poczuł. Tasogare pociągnął za żyłki, przyciągając do siebie wszystkie trzy shurikeny i przerzucił wczas katanę do swojej zdrowszej ręki. Nukenin ponownie drgnął na twarzy, lecz nie przestał biec - prawie już pokonawszy dzielący ich dystans, uniósł rękę dzierżącą miecz by zadać potężny cios znad głowy.

Walka właśnie dobiegła końca.Wystarczył pojedynczy sztych, albo cięcie - jakikolwiek manewr ostrzem by wykończyć czarnoskórego mężczyznę, który osuwając się na ziemię zdołał zmusić się do niepokojącego uśmiechu. W kącika ust oponenta zaczynała spływać krew.
  - Nie wiesz... Z-z kim zadzierasz, shinobi... - osunął się i padł w bez ruchu z na wpół uśmiechniętymi, na wpół otwartymi ustami. Jego niedomknięte oczy wyrażały niezrozumiałą dla Tasogare radość. Oto leżał przed Liścianem pokonany przeciwnik, który pomimo śmierci uśmiechał się. Kałuża jego krwi rozrastała się. Co to wszystko miało znaczyć?

Ukłucie bólu, przypomniało młodemu ninjy o rozciętym ramieniu. Krew sączyła się z rany, a ręka zaczynała coraz bardziej mu drętwieć. Wraz z zakończeniem walki, emocje opadły, a poziom adrenaliny zmniejszył się. Musiał coś zrobić z tą ręką, bo inaczej będzie kiepsko. Spojrzał w stronę, w którą mniej więcej powinien się udać by dotrzeć do Hora-kichi.Trzy czwarte drogi za nami.
Yes, I'm Lemon Remon. And yes I am Crap Master ^_^ But please... Dont call me Remy! T_TObrazek
Administrator
 
Posty: 333
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Południowe Wzgórza

Postprzez Uchiha Tasogare » 26 sty 2018, o 22:51

Walka dobiegła końca. Jedyną stojącą osobą na polu walki był konoszanin. Oto po raz kolejny zabił jakąś osobę. Można powiedzieć, że zabawił się w Boga, ponieważ to on zadecydował czy odbierze takiej samej istocie z krwi i kości życie. Nie jest to jednak pozytywny aspekt boskiej cząstki, którą każdy powinien posiadać. Mimo to ten świat zmusza ludzi do właśnie takich czynów. Jak to mówią pingwiny: przeżyją najsilniejsi. I choć Taso chciałby wieść spokojne życie, nie było mu to najwyraźniej zapisane w gwiazdach. Zamiast tego młody musi własnoręcznie wydawać wyroki i wymierzać sprawiedliwość. Cóż... świata się już nie zmieni. Przynajmniej jedna osoba tego nie dokona. Być może grupa już mogłaby coś zdziałać i zaprowadzić porządek, ale oprócz Tasogare nikt się zgłaszał do wzięcia udziału w tym pięknym, a zarazem trudnym przedsięwzięciu. Kończąc jednak filozoficzne wywody ninja widzimy scenę triumfu. Po krótkiej chwili jednak Taso złapał się za ramię. Przypomniał sobie... nie chwila moment, to rana sama o sobie przypomniała. Trzeba coś z tym jak najszybciej zrobić, bo ręka już cierpnie. Na nieszczęście Taso nigdy nie uczył się o pierwszej pomocy. Na logikę jednak krew musi skądś wypływać. Młody wziął więc miecz i odciął sporą część materiału martwego już przeciwnika. Być może miało to oznaczać jakiś znak triumfu i pogardy, ponieważ Uchiha nie wykorzystał swoich ciuchów do "zabiegu". Nie wiedząc skąd krew "przypływa", na wszelki wypadek Genin ucisnął miejsce pod raną jak i nad. Miejmy nadzieję, że to zda egzamin, ponieważ misja jeszcze nie jest skończona. W dalszym ciągu trzeba dotrzeć do Hora-Kichi i tam na Taso może czekać prawdziwe wyzwanie. No nic... trzeba ruszać, bo nie ma na co czekać. Chowając więc miecz w pochwie krnąbrny konoszanin ruszył przed siebie.
Obrazek
 
Posty: 239
Dołączył(a): 27 sty 2016, o 02:13
Ranga: Genin

Re: Południowe Wzgórza

Postprzez Ex MF 3 » 2 lut 2018, o 20:31

Przebudzenie.
ME dla Tasogare od Gurenshidda
Cel misji: pierwszy poziom Sharingana.

Licznik postów: 49
Trup leżał u jego stóp. Nie było czasu na kontemplowanie ostatnich słów ciemnoskórego mężczyzny, ani tym bardziej na jakiekolwiek inne górnolotne wywody filozoficzne związane z rzeczywistością w której żyli shinobi. Bolące ramię jednoznacznie przypominało o obecnym, przyziemnym stanie rzeczy oraz o wymaganym pośpiechu. Odkładając więc wszelkie ideologie, Tasogare skupił się na priorytetach - naciął materiału z odzieży poległego przeciwnika i zaczął prowizorycznie opatrywać swoje prawe ramię. Zacisnął ciemny materiał wokoło rany dostatecznie prędko by uniknąć dalszego wycieku krwi, w jakimś stopniu uzyskując pożądany efekt, ale oczywistym było, że przy swoim braku doświadczenia prowizoryczny opatrunek nie wystarczy i będzie prędzej, czy później wymagał pomocy Iryō-nin. Jego prawica była odrętwiała, boląca, słaba i czuł, że ma trudności by zacisnąć palce - musiał się oszczędzać i jak najprędzej zakończyć misję. Nie zwlekając ruszył dalej.

Miały minąć kolejne minuty, gdy w pojedynkę Uchiha przebywał swą trasę. Musiał, idąc w kierunku Hora-kichi, pokonywać bloki skalne, stromiznę, jak i uważać by nie potknąć się o kamienie w panującej ciemności. Minęło może z dwadzieścia minut odkąd pokonał nukenina, wspiął się na pojedyncze wzniesienie, z którego na krótką chwilę mógł dostrzec odległy poblask światła. Miał jeszcze nieco do przejścia, ale teraz był w pełni świadom, że jest już blisko - coraz bliżej. Upłynęło dziesięć minut bezustannego przedzierania się pośród skał. Tasogare zbliżył się do Hora-kichi... Jakiekolwiek miał oczekiwania, co do tego miejsca, chyba nie spodziewał się obrazu, który widniał przed jego oczyma.

Czym bowiem było Hora-kichi?
Otóż Hora-kichi było niczym innym jak jaskinią, która wychodziła na swojski plac otoczony blokami skalnymi. W cieniu jednego z takich bloków skalnych znajdował się właśnie Tasogare. Na dole zaś widział pięć sylwetek stojących przy ognisku. Jedna z nich, kobiecy kształt, była spętana mieniącymi się na pomarańczowo obręczami. Druga przywodziła na myśl nukenina, którego postać wcześniej przyjął shinobi Liścia. Trzeci kształt stojący nad spętaną istotą, był niepodobny do nikogo, trudno było cokolwiek zobaczyć z tej odległości, tym bardziej cokolwiek usłyszeć. Dwa pozostałe cienie, jawiły się jako kolejni shinobi, a może jako zwykli oprychowie - nie mógł wiedzieć, nie miał pewności. W cieniu pomiędzy źródłem ognia, a jaskinią stały prawdopodobnie skrzynie, albo kontenery. Musiał podjąć jakąś decyzję. Zachować się jakoś, ale musiał być bardzo ostrożny, gdyż czyjeś życie mogło wisieć na cienkim włosku.
Yes, I'm Lemon Remon. And yes I am Crap Master ^_^ But please... Dont call me Remy! T_TObrazek
Administrator
 
Posty: 333
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Południowe Wzgórza

Postprzez Uchiha Tasogare » 5 lut 2018, o 10:07

Młody miał ciężki orzech do zgryzienia. Ręka powoli odmawiała mu posłuszeństwa, ale mimo wszystko podjął się dalszej części misji. Honor był bowiem w tych czasach ważniejszy niż zdrowie. Poza tym żaden mężczyzna nie rozwodziłby się nad taką raną i dalej prężnie parł do przodu, aby zakończyć zadanie z powodzeniem. Z takim nastawieniem przemierzał kolejne przeszkody, aż dobiegł do okolic, w których królowały skały. Hora-Kichi okazała się być jaskinią. Pozycja Taso była dość dogodna, gdyby nie fakt, że musiał zlikwidować aż cztery jednostki. Trzeba będzie jednak coś wymyślić, a Genin nie miał czasu na zbytnie przemyślenia. Trzeba zatem przejść do dzieła.

Spętana kobieta musi pozostać nienaruszona - z umyśle Taso zrodziła się myśl, że najpewniej jest to jakaś niewinnie przetrzymywana osoba. Tak więc przechodzimy do gwoździa programu. Młody wyjął z kabury fuuma shuriken i cisnął nim w postać, której kształt wcześniej przyjął. Shuriken na żyłkę, więc nawet jeśli przeciwnik odskoczy, można shuriken dalej kontrolować, a zatem ponownie ukierunkować na cel. Jeśli ktoś odskoczy od spętanej osoby, a z pewnością to się stanie. Kto by nie odskoczył widząc wielki shuriken zmierzający w jego stronę? Tak więc jeśli ktoś zechce odejść od ogniska zostanie skierowany na cel ognistych kul ognia, które młody Genin z finezją wykona. Jeśli natomiast po tym wszystkim trzeba będzie wykończyć niedobitków, młody chwyci za swój miecz, a resztę można sobie dopowiedzieć. Powodzenia!

Koszta chakry: 2794 - 100 = 2694

Straty w ekwipunku:
Kabura (LEWA): -1 Fuuma shuriken z metalową żyłką (20 metrów żyłki)

Użyte techniki:
Spoiler:
Obrazek
 
Posty: 239
Dołączył(a): 27 sty 2016, o 02:13
Ranga: Genin

Re: Południowe Wzgórza

Postprzez Ex MF 3 » 5 lut 2018, o 23:47

Przebudzenie.
ME dla Tasogare od Gurenshidda
Cel misji: pierwszy poziom Sharingana.

Licznik postów: 51
Tasogare na widok odgrywającej się w oddali przed nim sceny postanowił przejść do działania. Nie miał najmniejszego pojęcia, czego tak naprawdę był świadkiem, ani też jak bardzo jego działania miały zaszkodzić jego misji. Nie mniej jednak, raz postanowione działanie miało się zrealizować. Wydobył więc ze swojej kabury Fūma Shuriken, który natychmiastowo rozłożył i ruszył naprzód. Pierwszą przeszkodą jaką miał do pokonania był dystans, żeby efektywnie rzucić wielkim shurikenem - musiał przybliżyć się do przeciwnika na odpowiednią odległość. Tylko i wyłącznie wtedy mógł osiągnąć sukces. Zaczął więc przedzierać się pomiędzy ustępami skalnymi, starając się nie zrobić zbyt wielkiego hałasu, który naturalnie zwróciłby na niego uwagę. Wciąż zależało mu na efekcie zaskoczenia, nieprawdaż?

  - ...starczy jedna kropla krwi tej kunoichi, żeby odmienić bieg dziejów. - doszły jego uszu wyzute z emocji słowa, istoty, która stała nad kobietą spętaną w płonące obręcze. - Nawet nie wiesz jak wielką oddałeś mi przysługę, Shiusui Hisagi, ty i twoi ludzie. - to powiedziawszy tajemnicza istota, okryta zakapturzonym płaszczem oraz maską zakrywającą twarz wykonała pojedynczy ruch ręką. Sztylet zabłysnął w powietrzu, kiedy zamaskowany wróg poderżnął gardło dziewczynie, która nagle wydała się dziwnie znajoma przedstawicielowi klanu Uchiha. Krew trysnęła obficie, a tajemniczy byt napełnił nią flakonik i podniósł głowę. Uchiha Tasogare mógł dostrzec w świetle rozpalonego płomienia maskę, na której narysowane było pojedyncze, złowrogo patrzące oko. Płomienne obręcze wokół dziewczyny rozproszyły się, a ona sama upadła bezwładnie na ziemię. Jej oczy patrzyły wokoło, szukając ratunku, lecz na ten było za późno. Wyciągnęła rękę przed siebie, chcąc uchwycić się swego życia. Przeszyły ją tylko pojedyncze spazmy, a potem legła w bezruchu. Tak zginęła kunoichi, którą Uchiha Tasogare mógł przelotnie poznać w Kame. Czy coś w nim drgnęło? Czy śmierć koleżanki z innej wioski mogła na niego jakkolwiek wpłynąć? - Wkrótce otrzymasz swoją zapłatę, Hisagi. - rzucił w przestrzeń zamaskowany mężczyzna, a następnie jego ciało zaczęły spalać płomienie. W następnych sekundach zniknął.
  - Szkoda tej shinobi, co nie szefie? - rzucił jeden z mężczyzn.
  - Ta. Była z niej niezła sztuka. - skwitował Hisagi. W następnej chwili pewnie zajęliby się sprzątnięciem zwłok, gdyby nie fakt, że Uchiha Tasogare naparł na nich. Shuriken zafurkotał w powietrzu, a wymierzony był w nikogo innego jak samego Hisagiego. Mężczyzna bezproblemowo odskoczył, w przeciwieństwie do reszty stowarzyszenia będąc podświadomie na wszystko gotowym. Dwa oprychy towarzyszące mu, nie były w takiej gotowości. Jeden odsunął się z wyrazem wielkiego zaskoczenia, a drugi... Cóż został nadziany na olbrzymi shuriken ze stękiem. W kolejnej chwili Uchiha składał już pieczęci, lecz na to było ponownie za późno. Zarówno Hisagi, jak i jeden z jego ludzi biegli już na Uchihę, dobywając broni i zmuszając ninję Liścia do zupełnej zmiany taktyki. Shiusui zgrabnym ruchem przeciął żyłkę, która mocowała wielki shuriken, a następnie gotował się do zadania ciosu. Tasogare musiał przerwać składanie pieczęci, ale nie miał dość czasu by chwycić miecza. Ułamki sekund dzieliły go od otrzymania nie byle jakich cięć ze strony dwóch wojowników, którzy parli na niego od lewej i po prawej, w pewnej niepisanej synchronizacji.
Yes, I'm Lemon Remon. And yes I am Crap Master ^_^ But please... Dont call me Remy! T_TObrazek
Administrator
 
Posty: 333
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Południowe Wzgórza

Postprzez Uchiha Tasogare » 8 lut 2018, o 09:43

Uchiha Tasogare - ninja, który zgodził podjąć się przeprowadzić samotną misję dedykowaną jednak trzem osobom. Za wszelką cenę chciał zwyciężyć, a zatem wyjść z całego starcia z podniesioną głową. Obecna sytuacja jednak nie wskazywała na pozytywny wynik dla Taso. Zabił tylko jedną osobę przy ognisku, a teraz biegną na niego dwie kolejne. Dodatkowo nie dobędzie on już miecza, nie mówiąc już o skończeniu techniki. Sytuacja jest niesamowicie ciężka, a wybrnięcie z niej może okazać się ciężkim orzechem do zgryzienia. Shinobi liścia nie może się jednak tak łatwo zniechęcać. Na miecz jest już za późno. Trzeba więc znaleźć inną opcję. Biorąc całą sytuację na logikę - kunai w kaburze jest mniejszy rozmiarem od katany, a co za tym idzie - można go dobyć szybciej. To jest jedyna szansa dla młodego Uchihy. Ma on zamiar dobyć kunai'a z wybuchową notką. Notka jednak nie będzie służyła samodzielnemu wysadzeniu się w powietrze. Jeśli młody wybroni się z pod okowów przeciwników zamierza oderwać notkę od kunai'a i umieścić ją na Hisagim. Następnie odejść od niego na należytą odległość i zdetonować cel. Młody zrezygnował więc ze składania pieczęci, sięgnął po kunai i - jak nigdy przedtem - skupił się na analizowaniu ruchów przeciwnika wytężając wzrok...

Straty w ekwipunku:
Torba na biodro (LEWA): -1 kunai w wybuchową notką
Obrazek
 
Posty: 239
Dołączył(a): 27 sty 2016, o 02:13
Ranga: Genin

Poprzednia strona

Powrót do Ishi no Kuni - Kraj Kamieni

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników