Droga do siedziby Daimyo

Mogłoby się wydawać że to prawie pustkowie czy kanion. Nic bardziej mylnego. Jak w okolicznych krainach jest tu duża wilgotność powietrza. Jest bardzo zalesionym krajem, większość porasta drzewami liściastymi. Głównym zajęciem mieszkańców tej osady jest wszelaki przemysł wydobywczy różnych surowców takich jak węgiel, siarka, złoto, cenne rudy metali a nie rzadko diamenty, szmaragdy. Jest to obszar obfitujący w kamienie szlachetne skąd kraj przybrał przydomek kamieni.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Takara » 1 lip 2019, o 00:52

[S] - Yami Saiko, Maji Seitaro - Konfrontacja
Misja po zwój z Kirin i Genjutsu: Sharingan
34/???


Seitaro i Kuromaku

Seitaro - pomimo otrzymanej rany, a zarazem utrudnienia - był zadowolony z efektywności swojej akcji. Nie miał się właściwie co dziwić, stosując jutsu takiego poziom. Jounin - pomimo bycia shinobi najwyższej klasy - nie miał startu do mędrca, kiedy ten używał swoich wzmocnionych technik. Maji podejrzewał też, że chuunini przygotowali się do ponownego ataku na niego. Nie brał nawet pod uwagi tego, że mogą zwyczajnie uciekać, nie chcąc stracić życia walcząc z takim "potworem" co zniszczył ich silniejszych przełożonych.
Chłopak przyzwał sobie chmurkę żelaznego piasku, która to miała służyć za jego sposób poruszania się w najbliższym czasie. Następnie użył techniki tworzącej wir o średnicy 30 metrów niszczący wszystko na swojej drodze - z zamiarem pozbycia się wrogów znajdujących się pod ziemią. Nie wziął tylko pod uwagę, że wrogowie byli zwyczajnie poza zasięgiem jego techniki. Dlaczego? Kto wiedział. Technika jedynie sprzątnęła okoliczne drzewa i kamienie, a także umierającego jounina, jeszcze bardziej zwiększając jego cierpienia, lecz zarazem szybko je kończąc. Według sensora Majiego, chuunini dalej uciekali i znajdowali się teraz 35 metrów od niego.

rany:
1. częściowy paraliż lewej ręki - irytujący ból od środka kończyny, ręka może w losowych momentach przestać wykonywać to czego pragnie od niej Seitaro. Nic groźnego dla życia


Saiko (oryginał)

Dalsze czekanie bez większych zmian, tak wyglądała sytuacja Kazekage. Brakowało jej tylko herbatki.

- odległość od dachu pałacu 30 metrów, 45 metrów pod Saiko znajduje się osoba z zasobami chakry rangi S

Klon Saiko

Saiko całkowicie nie spodziewała się że jounin i tokubetsu będą w stanie zablokować jej technikę. Pewnie nigdy nie natrafiła na taką sytuację. Pomimo bycia znacznie silniejszą od przeciwników, a także bycia niezwykle utalentowaną w technikach ognia, widocznie przewaga żywiołowa w połączeniu z ogromną ilością chakry wyrzuconą przez jonina dla jednej techniki, była wystarczająco by ledwo zatrzymać jej atak. Ta jednak nie czekała aż tamci się ogarną, chcąc jak najszybciej ich załatwić przy niewielkich kosztach chakry.
Użyła swojej techniki fuutonu, która w połączeniu z ogniem otaczającym jej przeciwników, wytworzyła najprawdziwsze piekło. Jej przeciwnicy - jak przystało na Yohei - ponownie szybko zareagowali. Jej technika była jednak bardzo potężna, przez co jounin wraz z tokubetsu wyrzucili całą pozostałą chakrę jaką mieli w postaci jutsu suitonu, tylko po to by zablokować destrukcję jaką ta siała. Wszystko zgodnie z planem Saiko, o czym oni wiedzieć nie mogli.
Yami zbliżała się do wrogów - w taki sposób by nie wpaść przypadkiem w falę ognia - i użyła swojego zmodyfikowanego chidori, rażąc wrogów którzy wypluwali wodę z ust. Poważne porażenie jakiego doznali przerwało ich aktualnie wykonywaną technikę, co jednoczeście pozwoliło przebić się do nich fali ognia z którą to aktualnie walczyli. Ta zżarła ich żywcem, nie pozostawiając po nich nic. Saiko zniszczyła przeciwników swoją przewagą żywiołów, najprościej mówiąc.


Kolejność odpisu dowolna
Mapka z punktami zaznaczonymi przez Raiko

 
Posty: 138
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Maji Seitaro » 1 lip 2019, o 12:55

Seitaro anulował technikę ziemnego wiru widząc jak w ogólnym rozrachunku okazała się ona nieskuteczna. Porwała tylko jonina, a płotki pierzchły. Teoretycznie więc przeciwników do dalszej walki nie było, natomiast kto wie czy chunini aby nie symulowali ucieczki, by użądlić w najbardziej czułym momencie, takim, w którym Seitaro się nie spodziewa. Nie wiedzieli, że dysponuje sensorem, który natychmiast poinformuje o ich obecności nawet jak będą ponad pół kilometra i jeszcze więcej stąd. Póki co uznał, że nie ma co zawracać sobie nimi głowy, nie ma czasu na gonitwę za pionkami kiedy przecież klient może być w niebezpieczeństwie, a Saiko może mieć problemy, dlatego też anulował wir, barierę i zgodne ze wcześniejszym planem powędrował na fali piasku ku Saiko. Poprzez złożenie pieczęci zwiększył zasięg sensora, by móc już teraz - jeśli to możliwe - złapać zasięgiem Kazekage - by móc być pewien co do jej położenia - oraz inne osoby, które znajdą się w zasięgu. Lecąc tak starał się utrzymywać piętnaście metrów ponad ziemią i, przede wszystkim, pilnować się.


Koszta
Spoiler:


Techniki Seitaro
Spoiler:

Techniki Kuromaku
Spoiler:

Atuty
Spoiler:
Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -


MK: Reiwa
 
Posty: 2050
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Yami Saiko » 1 lip 2019, o 20:52

Klon wykorzystał elementy pod swoją korzyść. Ucieszyła się z widoku terenu oraz zwłok na ziemi. Kosztowało ją to jednak trochę chakry a i tak miała przeczucie, że była to jedynie rozgrzewka przed główną imprezą. Kage Bunshin więc zwyczajnie w świecie sam się dezaktywował, co pozwoliło przetransferować pozostałości energii do oryginału wraz ze zdobytą wiedzą.

Yami natomiast wisząc w powietrzu poczuła po chwili jak odzyskała to co wcześniej straciła. W zasadzie dobrze zrobiła, pozbywając się potencjalnych posiłków. Gdzie jednak był ten Seitaro? Czy nie mieli podobnej ilości wrogów do pokonania? Męczył się jeszcze ze swoimi? Przecież chwalił się jakiś czas temu nowo zdobytą mocą. Powiązane było to prawdopodobnie z jego własnym paktem ale na więcej danych musiała zapracować zaufaniem bądź obserwacją.
-Chyba pora powoli zacząć działać i tutaj... - pomyślała i zaczęła znowu przemieszczać się w powietrzu. Pilnowała się pod kamuflażem by nie zbliżać się do najwyższego piętra - tam gdzie znajdował się najsilniejszy wróg z koleżkami - ale celowo obniżyła swoją wysokość. Plan? Pozbyć się wpierw chuninów chodzących w parach po korytarzach na niższych poziomach. Dziewczyna zbliży się do "ścian" by zrobić delikatne przebicia - czy to palcem czy kunaiem bądź shurikenem - niezauważalne na pierwszy rzut oka, szczególnie że będą na poziomie klęczącej czternastolatki. O co mogło jej chodzić? Nie tylko wyczuwała ale i widziała chakrę przez przeszkody. Kiedy Ci się zbliżą otworzy usta i przez otwór natychmiastowo wypuści truciznę w ich kierunku. Efekt zaskoczenia, możliwość idealnego doprecyzowania czasu i miejsca powinny jej pomóc. Na pewno sam fakt, że wystarczyło raz wziąć kilka oddechów chmury by efekty zaczęły oddziaływać. Kiedy pierwszych trafi odleci szybko od budynku - cofając się - i powtórzy numer z pozostałymi chuninami o ile tacy będą z grupy patrolującej.
Zależało jej na stopniowej eliminacji niż na męczeniu się ze wszystkimi na raz.


Spoiler:
Raikiri
Spoiler:

Meiton
Spoiler:

Sharingan
Spoiler:
 
Posty: 1133
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Takara » 2 lip 2019, o 15:11

[S] - Yami Saiko, Maji Seitaro - Konfrontacja
Misja po zwój z Kirin i Genjutsu: Sharingan
37/???


Seitaro i Kuromaku

Po nieudanej ziemnej technice, Seitaro postanowił poprzestać pogoni za niezbyt wymagającymi przeciwnikami. Dalej trzymał ich jednak w zasięgu swojego sensora, nie chcąc być ofiarą niespodziewanego ataku z ich strony. Jak się po chwili okazało, Ci dalej uciekali w tym samemu kierunku co wcześniej, nie zatrzymując się ani na chwilę.
Maji uznał że pomoc Saiko jest ważniejsza od walki z jakimiś przeciwnikami niskich rang, i udał się na swojej chmurce żelaznego piasku do siedziby daimyo, nie chcąc tracić ani chwili więcej w tym miejscu. Powiększył także zasięg swojego sensora poprzez pieczęć. Od razu nie mógł wyczuć Kazekage, jednak po parunastu minutach podróży był w stanie.

- 2 godziny później -
Mędrzec dotarł ostatecznie do stolicy i mógł dojrzeć to samo co wcześniej dojrzała Yami. Tak samo wyczuć. Jedyne co różniło się od momentu w którym Saiko pojawiła się w stolicy, to brak chuuninów patrolujących pałac. Wcześniej wyczuł jednak jak Saiko mieszała chakrę, a parę minut po tym chakry chuuninów wygasały. Dość jasno wyjaśniało to co się stało.

rany:
1. częściowy paraliż lewej ręki - irytujący ból od środka kończyny, ręka może w losowych momentach przestać wykonywać to czego pragnie od niej Seitaro. Nic groźnego dla życia


Saiko (oryginał)

Klon zniknął w obłokach dymu pozostawiając za sobą jedynie zniszczenie i przekazał zdobyte informacje oryginałowi, który to postanowił ostatecznie zacząć działać - zastanawiając się przy okazji co tyle czasu zajmowało Seitaro pokonanie przeciwników.
Zgodnie z planem, dziewczyna podleciała do ścianek - które były bardzo łatwe do przebicia - i zrobiła w nich trudne do zobaczenia otwory. Czekała następnie na zbliżających się do jej pozycji chuuninów, a kiedy znajdowali się w zasięgu, wypuściła w nich chmurę trucizny. Jej wrogowie - pomimo tego że powinni być szczególnie uważni biorąc pod uwagę swoją robotę - nie znali się tak dobrze na wykonywanej pracy aby zauważyć otwór. W momencie nawdychali się trucizny, a po krótkiej chwili upadli na ziemię, nie znając się totalnie na truciznach. Saiko zaczęła poruszać się do kolejnej grupki patrolującej siedzibę daimyo - ponownie zakładając na siebie "pelerynkę niewidkę".
Seitaro znalazł się w stolicy kiedy Yami właśnie eliminowała ostatnią patrolującą grupkę. Nikt jeszcze nie działał jakby ciała chuuninów zostały wykryte. W pałacu dalej panował spokój.


Kolejność odpisu dowolna
 
Posty: 138
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Yami Saiko » 3 lip 2019, o 12:15

Taktyka z zagazowaniem okazała się skuteczna na Chuninów, teraz pozostało zająć się pozostałymi grupkami. Łatwiej jednak powiedzieć niż zrobić. Pozostały jeszcze trzy bodajże do pozbycia się. Jedna pilnująca cywili. Druga patrolująca podziemia. Trzecia najgroźniejsza, bowiem znajdująca się na szczycie budynku a tam najsilniejsze źródło chakry. Ucieszyła się jednak wyczuwając energię Seitaro oraz widząc jego osobę. Obserwując jego wygląd jak i ciągle aktywnego przywołańca, najwidoczniej był to jego nowy styl walki. Kunoichi z wielką ochota zobaczy go w akcji. Co więc zrobiła? Nadal niewidoczna wyciągnęła wachlarz by wykonać nim jeden silny ruch. Posłać będzie chciała wietrzne ostrza w najsilniejsza grupkę znajdującą się w pomieszczeniu. Przebicie się przez ściany i mięso nie powinno być kłopotem. Wątpiła by wiele tym zdziałała ale przynajmniej zwróci ich uwagę.
W momencie wypuszczenia futona raz jeszcze aktywowała swoją niewidzialność by zniknąć w powietrzu oddalając się na bok nim jej ofensywa jeszcze trafi obiekt (robi to więc z odpowiedniego dystansu całą akcję - około 20 metrów pod takim kątem by wyglądało to że to właśnie Seitaro puścił).

Teraz pozostało czekać na ich reakcję by następnie ujrzeć czy zainteresują się Maji. Fakt ten będzie chciała wykorzystać na dwa sposoby. Od reakcji jej żołnierza zależało jednak jaką drogę obierze. Spróbuje mu pomóc i zaatakuje ponownie za ich plecami? A może jednak skieruje się do podziemi? Czas pokaże.

Spoiler:
Raikiri
Spoiler:

Meiton
Spoiler:

Sharingan
Spoiler:
 
Posty: 1133
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Maji Seitaro » 3 lip 2019, o 13:43

Seitaro przybył na miejsce będąc już co nieco, dzięki swojemu sensorowi, zorientowanym w sytuacji. Saiko działała co prawda powoli, ale skutecznie i z dużą rozwagą, o czym swiadczyły w calości zachowane budynki dookoła. Reka co jakiś czas trochę doskwierala, ale nie było to nic, co utrudniałoby walkę. Szczególnie, że to lewa oberwała, a on był praworęczny, wiec ewentualna walka kenjutsu jak najbardziej wchodzila w gre. Na miejsce dotarl z planem przygotowanym w glowie, ale jego realizacja zależała co nieco od warunków bojowych. Te zaś miały okazać się nadzwyczaj sprzyjające. Właściwie od razu po pojawieniu się rozsypał wokół siebie po ziemi swoją dużą ilość żelaza(w promieniu 30m) tak, by podłoże trochę zczerniało od ilości tego surowca. Czyli nie za dużo, by nie brodzić po kolana w tej ilości i nie za mało, by nie było przerw. W następnej kolejności swoje zamiary ujawniła Saiko, którą Maji rzecz jasna wykrywał. Jonin nie był głupi, dostrzegł kierunek z jakiego został wyprowadzony futon. Kazekage wsadziła kij w potężne mrowisko i przekazała ten kij Majiemu. Jej czyn był podyktowany chęcią przetestowania swojego podwładnego czy chęcią pozbycia się go, gdyż z pewnych przyczyn okazał się niewygodny? Ani razu o tym nie pomyślał, bo zwyczajnie nie miał czasu. Musiał natychmiast przystosować się do nowych warunków. Część planu była już gotowa, pozostało. Pomimo utrudnienia zaczął składać pieczęci do czarnego lwa. Jego pojawienie się miało stanowić defensywę i ofensywę zarazem, gdyż stanąłby na polu żelaza, które w kontakcie z nim silnie by się naelektryzowało. Okolica zatem zamieniłaby się w jedną wielką barierę z czarnej błyskawicy, z którą fizyczny kontakt miałby takie same skutki jak zetknięcie się z lwem bezpośrednio. Co więcej, posiadał plan B, który zakładał użycie Satetsu Kaiho na całym obszarze, tworząc bardzo gęsty las wysokich iglic w przypadku, gdyby przeciwnicy znaleźli się we wcześniej wspomnianym polu. Ta taktyka zostałaby wykorzystana także w przypadku, gdyby lew się pojawił, tworząc wtedy las elektrycznych iglic. Prewencyjnie i tradycyjnie odpalił tarczę raitonu.



Spoiler:


Spoiler:

Spoiler:

Spoiler:
Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -


MK: Reiwa
 
Posty: 2050
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Takara » 4 lip 2019, o 01:32

[S] - Yami Saiko, Maji Seitaro - Konfrontacja
Misja po zwój z Kirin i Genjutsu: Sharingan
40/???

Saiko

Para Sunijczyków w końcu się spotakła - tak jakby, bo nadal nie zamienili ani słowa ani się nie naradzili co zrobić. Saiko, ciesząc się z obecności swojego towarzysza i chcąc zobaczyć go w akcji, posłała w jego stronę wilki. A przynajmniej planowała. Wzięła do rąk wachlarz i zaczęła siać zniszczenie, jak na jej miano przystało. Posłała w najsilniejszych przeciwników wiry stworzony z chakry, i z satysfkacją mogła patrzeć jak niszczą pomieszczenie na najwyższym piętrze budynku. W momencie w którym przebiły się one przez ściany, mogła wyczuć natychmiastowe mieszanie się chakry u najsilniejszego przeciwnika na ich drodze. Po chwili mogła zauważyć jak jej technika kontrowana jest przez jutsu bardzo podobne do Shinkū Taigyoku, może wręcz te same. Starcie dwóch technik wytworzyło potężnych wybuch powietrza, który rozsadził dach i wszystkie ściany pomieszczenia w jakim wrogowie się znajdowali. Yami, przez dość niestabilną pozycję w jakiej się wcześniej znajdowała, zachwiała się w powietrzu jednak niewidzialność dalej trwała.
Po tym jak sytuacja się uspokoiła, dziewczyna mogła dokładniej przyjrzeć się osobnikom znajdującym się przy głównym bossie. Jeden z nich miał na plecach wielki wachlarz (jounin), drugi katanę, trzeci łuk, a czwarty był jedyną osobą bez żadnej broni przy sobie (jounin). Wszyscy mieli typowe płaszcze Yohei, z zarzuconymi kapturami na głowę. Do tego na ich twarzach widniały białe maski - z czarnymi numerkami od 1 do 4 napisanymi na ich środku. Poza nimi, w dawnym pokoju stał jeszcze jeden mężczyzna z rękoma założonymi na siebie. Był on górą mięśni, mierzącam pewnie z 190 cm. Nosił on na sobie płaszcz Yohei, jednak górna część była całkowicie zrzucona - odkrywając jego tors i ramiona. Miał on ciemne krótkie włosy, krótką brodę i czerwoną wstęgę, przepasaną w miejscu gdzie normalnie shinobi nosili opaski.
Około 40-letni boss machnął ręką bezinteresowanie, na co jego pomagierzy zniknęli. Saiko dzięki sensorowi mogła wyczuć że udali się w stronę Seitaro - który to był "winny" tego całego zajścia. Sam chakrowy potwór został w miejscu i zaczął się rozglądać po niebie. Po chwili westchnął głośno, tak że nawet Yami będąc 20 metrów dalej, mogło to usłyszeć.
- Mam nadzieję że nie masz nas za takich półmózgów, by się na to nabrać. Obserwowaliśmy naszych podłwadnych i wiemy że Maji nie pracuje sam. Plus, z tego co widzę, w jego obecnym stanie moja technika nie powinna była jego jutsu powstrzymać. Wiemy po co tu jesteś, Tenbatsu no Saiko i w aktualnym momencie was cel jest daleki od osiągnięcia. - krzyknął, tak by wszyscy w okolicy mogli go usłyszeć. W okolicy jednak była tylko ona. Czyżby o niej faktycznie wiedział? A może był to blef? Kazekage wiedziała jedno, ciemnowłosy stał w ciągłej gotowości na walkę, pomimo na pierwszy rzut oka zrelaksowanej postury.

Mapka sytuacji
odległości:
- 20 metrów do giga chakry
- 100 metrów do Seitaro


Seitaro

Maji po dotarciu do stolicy od razu przygotował dla siebie miejsce bitwy, którym była jedna z większych ulic prowadzących w stronę pałacu. Nie zwracał on uwagi zbytnio na to że znajdował się w stolicy kraju, gdzie mimo wszystko byli zwykli cywile żyjący własnym życiem. Ci, na jego widok, wzięli czym prędzej nogi za pas, najwyraźniej nie lubiąc gdzie jego działania prowadziły. Sprawy shinobi nie były dla nich. Jedynie paru odważniejszych strażników stolicy zatrzymało się na okolicznych budynkach i przyglądało jego działaniom. Była ich 6 i wszyscy byli na poziomie chuunina, co mędrzec mógł wyczuć dzięki lwiemu sensorowi.
Chwilę po tym jak Seitaro przygotował swoje pole o promieniu 30 metrów, Saiko zaczęła działać, co mógł ponownie wyczuć dzięki swoim umiejętnościom mędrca. Mógł też zobaczyć, jak w znajdującym się 100 metrów dalej pałacu, wybucha pomieszczenie na najwyższym piętrze - które swoją drogą było złożone z wyłącznie jednego pomieszczenia. Po paru sekundach, cztery źródła chakry (2 t. jouninów i 2 jouninów) zaczęły się kierować w jego stronę. Maji nie czekał na ich przybycie z odpaleniem swojej techniki czarnego lwa, a następnie stworzeniu lasu elektrycznych iglic. Jego ręka z powrotem zaczęła normalnie funkcjonować i nawet zdążył odpalić tarczę z raitonu, tworząc niesamowitą defensywę jak i ofensywę dla każdego kto chciałby wejść w pole jego techniki. Dopiero wtedy, dwóch jouninów i dwóch tokubetsu pojawiło się na czterech budynkach w okolicy (ich opis możesz znaleźć wyżej w części Saiko). Znajdowali się poza zasięgiem barykady jaką stworzył wokół siebie Maji. W momencie lądowania na dachach, Seitaro mógł wyczuć jak dwóch z nich, tokubetsu i jounin, zaczynają mieszać chakry. Po chwili otworzył się nad mędrcem portal (o promieniu 20 metrów, środek znajdował się tam gdzie Maji) z którego to w szybkim tempie zaczęła wyciekać tona gęstego błota, mająca na celu widoczne pojmanie go. Strażnicy stolicy póki co stali i patrzyli w zdziwieniu na całą sytuację, nie mając pojęcia co się dzieje.


Mapka sytuacji
odległości:
- 40 metrów do maski nr 1
- 35 metrów do maski nr 2
- 50 metrów do maski nr 3
- 35 metrów do maski nr 4
- 40 metrów do grupki strażników
- 100 metrów do Saiko


Kolejność odpisu dowolna
 
Posty: 138
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Yami Saiko » 4 lip 2019, o 16:33

Dziewczyna obserwowała reakcje ludzi wewnątrz. Raz jeszcze przekonała się, że ataki z zaskoczenia niespecjalnie jej dzisiaj wychodziły. Zastanawiała się więc na kiego w ogóle marnowała energię na kamuflaż, zwłaszcza kiedy przeciwnik był świadomy jej obecności. Wywołał jej imię i raczej mu uwierzyła. Kiedy tylko pozostał on sam na budynku a reszta pognała w stronę Seitaro, dezaktywowała pelerynę niewidkę. Uśmiechnęła się i odparła w kierunku nieznanego mężczyzny wystarczająco głośno by ją usłyszał:
-Więc wiesz jak kończyli Twoi poprzednicy. Możesz się wycofać, zachowasz życie. - doskonale jednak wiedziała, że nie było opcji by ten scenariusz się ziścił. Wiele razy próbowała dyplomacji i dawania szansy przeciwnikom przed rozpoczęciem potyczki. Nikt nigdy z niej nie korzystał.

Nastała kilkusekundowe przerwa, idealna na usłyszenie odpowiedzi (oraz powolne zbliżenie się przed siebie by dystans spadł do 15 metrów). Przez ten czas kunoichi zaczęła się zastanawiać skąd wykrył jej obecność. Był w stanie wyłapać jej chakrę? Dostrzec ją wizualnie za pomocą Dojutsu? Rozwinął któryś ze swoich zmysłów ponad ludzkie możliwości? A może po prostu strzelił blefem na widok Maji pochodzenia Piaskowego i akurat trafił? Opcji było kilka.

Pomijając kompletnie pieczęci wypuściła ze swoich ust wietrzne pociski. W jakiej ilości? Dziesięciu. Była to chwila ocenienia możliwości oponenta. Ujrzenie jego reakcji, potencjalnego kontrataku, preferowanych metod walki. Wszystko było analizowane dzięki zmysłowi sensorycznemu oraz jej nowym czerwonym oczom. Jedno z drugim wspaniale się uzupełniało i stanowiło piękną kombinację. Mieszanie się chakry do jutsu? Wykonanie jakiegokolwiek ruchu ciałem? Done and done.

O ile naszej bohaterce nie brakowało pewności siebie to poprzednie zlecenia obudziły w niej pewną pokorę. Trzymała więc mimo wszystko odległość i nie rzucała się na oślep. Leczenie własnych cięć, poparzeń, złamań czy uszkodzonych nerwów nie było żadną przyjemnością.

Spoiler:
Raikiri
Spoiler:

Meiton
Spoiler:

Sharingan
Spoiler:
 
Posty: 1133
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Maji Seitaro » 4 lip 2019, o 23:02

Przedstawiciele Yohei, jak należało się spodziewać, nie byli głupi i wiedzieli, że lepiej nie pakować się prosto w przygotowaną przez wroga pułapkę. Zdecydowali się zachować dystans, by z niego atakować Majiego. Pierwszy ruch z ich strony już poszedł w postaci wielkiej ilości błota. Znał tę technikę, potrafił ją wykorzystać, toteż znał jej działanie. Jej wada? Powolność, ale zaleta to dość duży obszar zalania oraz wielka skuteczność w przypadku trafienia. Do tego Seitaro dopuścić nie chciał, nawet pomimo posiadania na sobie elektrycznej tarczy. Niepotrzebne ryzyko nie było w jego krwi. Jednocześnie nie miał zamiaru tracić swojego surowca zebranego dotąd w formie defensywy, dlatego w głowie jonina zrodził się pewien szybki pomysł. Najsampierw posłał lwa w stronę najbliższego przeciwnika(maska nr 2), na którego miejmy nadzieję okazało się to wystarczającą ofensywą, a następnie zniknął pod ziemią, by sekundę po tym posłać we wszystkich niemalże wrogów dziesiątki tysięcy iglic z olbrzymią prędkością. W przypadku tak dużej ilości satetsu unik był niemożliwy nawet w otwartym terenie, choć spodziewał się, że ktoś tam okaże się na tyle szybki, by aktywować odpowiednią defensywę. Ale i to niekoniecznie. To był zresztą także test, który miał umożliwić Seitaro określenie czym władają jego oponenci i jak zareagują w tej sytuacji. Swój atak wspomógł sensorem, dzięki któremu wiedział gdzie i w kogo celować; a celował nawet w puste powietrze, by wrogowie nie mieli nawet opcji odskoku w jakąkolwiek stronę. Przed tą techniką lita skała nie chroni, więc ukrywanie się za budynkami też skończyłoby się dla nich źle. Niech kombinują.
Nie oszczędził nikogo poza chuninami, którzy z racji swego poziomu oraz niepodejmowania żadnych działań nie wydawali się być wrogim oddziałem. Pozory jednak mogą mylić. W tej turze jednak cios się z nimi rozminął, potem się zobaczy.
Co zaś potem? Wystrzelone żelazo miało powrócić w sypkiej, luźnej formie i zaatakować ocalałych członków Yohei. Nie mógł dać im choćby chwili wytchnienia i czasu na wykorzystanie techniki, która wyrzuciłaby go z ziemi lub na jakąkolwiek inną kontrę. Szturm dużą ilością surowca, ot co.



Spoiler:


Spoiler:

Spoiler:

Spoiler:
Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -


MK: Reiwa
 
Posty: 2050
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Takara » 5 lip 2019, o 14:36

[S] - Yami Saiko, Maji Seitaro - Konfrontacja
Misja po zwój z Kirin i Genjutsu: Sharingan
43/???

Saiko

Kazekage postanowiła uwierzyć w słowa jej przeciwnika, dotyczące jej wykrycia. Nie była pewna jak to zrobił, ale biorąc pod uwagę to że jego pomagierzy pobiegli do Seitaro, anulowała swoją niewidzialność. Mężczyzna od razu skupił na niej wzrok i uśmiechnął się lekko. Może był zadowolony z faktu że miał rację? Kto wie. Na słowa dziewczyny jednak, zaśmiał się głośno.
- Widać że młoda jeszcze jesteś, hahaha! W świecie shinobi życie to nie wszystko, Tenbatsu. Masz taką moc do swojej dyspozycji, a jedyne co potrafisz to sianie zniszczenia... - powiedział i pod koniec spoważniał. Na jego twarzy Yami mogła dojrzeć cichą... złość? - Zwą mnie Akabe Tetsu. Jeżeli chcesz odbić daimyo, to lepiej udowodnij mi że faktycznie jesteś kunoichi, a nie dzieckiem bawiącym się niezasłużoną mocą.
Podczas przemowy mężczyzny, Yami zmniejszyła odległość między nimi do 15 metrów (latała 5 metrów nad podłogą pokoju). Czekała aż Tetsu odpowie, nim zaczęła przeprowadzać swój atak. Widocznie rozmowę jako jedną z opcji odrzuciła natychmiastowo, i przeszła do czynów. Może to i lepiej, a może nie?
Zmiejszała chakrę i - pomijając pieczęci - wysłała w kierunku Tetsu dziesięć potężnych próżniowych pocisków, trudnych do zauważenia dla normalnych shinobi. Jej wróg nie był jednak normalnym przeciwnikiem, co mogła zauważyć poprzez sposób w jaki uniknął jej ataku. Nie kontrował żadnym jutsu jak poprzednio. Zamiast tego, wygiął się tak, że wszystkie pociski tylko obtarły się o jego ciało, nie zadając mu poważnych obrażeń. Jego ruchy można było wręcz uznać za idealne. Żaden nie był zbędny, a na twarzy mężczyzny dalej było widać pewność siebie. Chwilę później Tetsu zniknął (Saiko mogła wyczuć błyskawiczne mieszanie chakry do Shunshin'a) i tylko dzięki doświadczeniu, a także swojemu nowemu oku, dziewczyna mogła zobaczyć jak ten się przemieszcza. Nie była jednak w stanie w porę zareagować nim przeciwnik pojawił się tuż obok niej i brał zamach pięścią w jej stronę.

Mapka sytuacji
odległości:
- Tetsu znajduje się tuż obok Saiko, po prawej jej stronie (odległość mniejsza niż 1 metr)
- 100 metrów do Seitaro


Seitaro


Seitaro widząc technikę wykorzystywaną przez jounina - a także znając ją i konsekwencje oberwania z niej - postanowił porzucić swoje pole defensywne by nie utracić cennego materiału. Równoznaczne to było z przejściem do ofensywny, co jak najszybciej zrobił. Posyłając samego lwa w jounina z maską nr 2, sam schował się pod ziemią. Nie widział dokładnie tego co działo się na powierzchni, jednak mógł wyczuć to dzięki sensorowi.
Zamaskowany osobnik nr 2 przelał chakrę wokół siebie, po czym zaczął unosić się w powietrzu. Natychmiastowo postarał się jak najszybciej oddalić od lwa i użył jeszcze jednej techniki - której efektu Maji nie widział przez obecność pod ziemią. Chakra osobnika z maską nr 2 dalej istniała i dalej znajdował się on w powietrzu, czyli musiał dać jakoś radę uniknąć lwa. Seitaro nie mógł jednak wiedzieć w jakim stanie jest jego wróg.
Atak dziesiątkami tysięcy igieł w wrogów przyniósł z pewnością jakieś skutki, jednak pewnie nie wystarczające dla Majiego. Jounin, który wcześniej stworzył portal międzywymiarowy, jeszcze raz przelał chakrę i użył jakiejś techniki nieznanej naszemu bohaterowi. Jego chakra nie wygasła, co najpewniej oznaczało że iglicom nie udało się go zabić. Spadł on jednak trochę niżej, najpewniej do środka budynku (który pewnie nie istniał już przez atak Majiego). Zaczął on przelewać chakrę jeszcze raz, jednak nie wykonał jeszcze żadnego jutsu.
Wcześniej zaatakowany nr 2 na widok iglic wzbił się jeszcze wyżej do nieba i manewrował po nim w szybkim tempie, najpewniej unikając w ten sposób masy żelaznego piasku. Seitaro znał jego pozycję tylko dzięki sensorowi, co dość znacznie utrudniało mu precyzyjne trafienie, a także uwięzienie dzięki ilości piasku, przeciwnika. Wątpliwe było jednak, że tamten całkowicie uniknął jego ataku, ale to mędrzec będzie musiał na własne oczy sprawdzić.
Maska nr 4 nic nie zrobiła. Nawet nie ruszyła się widząc atak. Iglice bez większych oporów musiały go przebić, a przynajmniej tak mógł wywnioskować shinobi ukryty pod ziemią. Jego chakra po chwili wygasła, jasno oznaczając śmierć jednego z przeciwników.
Wróg stojący przy wodzie dalej przelewał chakre do jakiegoś jutsu, o którym Maji nie mógł mieć pojęcia. Ostatecznie użył on jakiejś techniki, która musiała utrudnić iglicom przedostanie się do niego. Lwi mędrzec czuł jednak jak jego chakra dość znacznie przygasła, co musiało oznaczać że i tak dość poważnie oberwał. Dalej jednak żył.
Po połowicznie udanym ataku, Seitaro planował podobijać niedobitki kontrolując żelazny piasek bardziej swobodnie. Nie było mu to jednak dane, gdyż jounin (maska nr.1) ponownie użył jakiejś techniki. Maji nie mógł jej rozpoznać, jednak poczuł że ziemia wraz z nim zaczyna się unosić, tworząc coś na kształt wulkanu a on sam czuł jak wypychany jest do góry. Mógł odnieść wrażenie, że zaraz zostanie "wystrzelony" do góry w powietrze.

Mapka sytuacji
odległości:
- 45 metrów do maski nr 1
- 60 metrów do maski nr 2 (lata gdzieś 100 metrów nad ziemią, więc rzeczywista odległość to jakieś 112 metrów)
- 60 metrów do maski nr 3
- 40 metrów do grupki strażników
- 100 metrów do Saiko


Kolejność odpisu dowolna
 
Posty: 138
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Yami Saiko » 6 lip 2019, o 11:34

Ruch ciała, mimika twarzy, wypowiedziane słowa oraz użyta przy nich tonacja. Saiko może była i młoda, ale jednak przeszła zaawansowany kurs dojrzewania w swojej własnej profesji. Potrafiła zazwyczaj wyłapać emocje swojego przeciwnika. Jak zaś było z tym mężczyzną? Był dumny. Nie dało się tego zignorować. Pewny siebie, bowiem uśmieszek przy unikach był wystarczającym sygnałem. Wyszkolił więc minimum jedno rzemiosło na swoją korzyść. Pogarda jednak z jaką się zwrócił jasno dała jej do myślenia, że nie była jego ulubienicą. Gówniara. Nastolatka. A mimo to osiągnęła tytuł i zarazem odpowiednią reputację u najpotężniejszej organizacji zrzeszającej Nukeninów? Na pewno był to cios dla kogoś, kto był od niej minimum trzy raz starszy. Czy jednak nadmierne szczęście dopisywało Yami? Niespecjalnie. Dostała dużych szkód na psychice i nie wyleczyła się z nich całkowicie. Poniosła więc cenę za swoją siłę. Mało jednak kto o tym wiedział.

Zaskoczona jednak była mimo wszystko kolejną akcją. Gdyby nie sensor oraz jej nowe oczy, zapewne nie zauważyłaby niezwykle szybkiego skoku w jej kierunku. Miała już potwierdzenie, jaki styl walki preferował jej wróg. Miała zalewie ułamek sekundy na reakcję. Wykona prosty unik polegający na schyleniu się w dół by następnie z jej ciała wystrzeliła wiązka elektryczności. Wolała zachować mimo wszystko dystans i być może ten manewr jej pomoże. Niezależnie czy żołnierz Yohei odskoczy czy oberwie, Yami natychmiastowo zacznie się wycofywać. Plan? Oddalić się od budynku. Im więcej szkód tu wyrobi tym większe ryzyko, że osoby na dole mogą przez to ucierpieć. Strażników miała w czterech literach ale lord feudalny tego małego kraju nadal mógł być przydatny.

By upewnić się, że będzie dalej ścigana pośle złośliwy uśmieszek w kierunku faceta. Taki, który sugerował że nie będzie w stanie nic jej zrobić/złapać. Prowokowała celowo. Liczyła, że uderzy w jego dumę.

Spoiler:
Raikiri
Spoiler:

Meiton
Spoiler:

Sharingan
Spoiler:
 
Posty: 1133
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Maji Seitaro » 6 lip 2019, o 13:16

Niestety nie był aż tak szybki jakby tego oczekiwał, gdyż w chwili, kiedy chciał zacząć działać z sypka forma satetsu, poczuł jak ziemia wokół niego zaczyna zmieniać swój kształt, efektem czego mimowolnie zaczął być wysysany na górę. Czy się spodziewał? Zaiste, jak najbardziej. Szkoda tylko, ze tej techniki się jeszcze nie nauczył. Znal, ale się nie nauczył, a przydałaby mu się dzisiaj i to mocno. W każdym razie nie oponował i został wystrzelony wysoko w górę, by od razu pociągnąć przy tym - niczym magnes - całość swojego żelaza. Będąc już w najwyższym punkcie w powietrzu stanął na swoim surowcu, by na nim wylądować bezboleśnie i lecieć jeszcze dalej, do góry za oponentem. Seitaro musiał ustalić priorytety, dlatego za swój cel obrał jonina, który jak dotąd sprawiał największe problemy. Piasek na którym stał zaczął zmieniać się w wielki dysk, a właściwie piłę tarczową, tak że Maji wyglądał teraz jak jakiś podniebny surfer. Pozostała cześć satetsu(średnia ilość) pozostała sypka, ale zaczęła zmieniać się ponownie w stado iglic, które Maji posłał w jonina. Nie był w tym przypadku ograniczony zasięgiem techniki, a co najwyżej oczu i swego sensora, dlatego on jak i jego iglice mogły za nim gonić i gonić tak długo jak go widział i wyczuwał. Zamierzał wpierw wyeliminować najsilniejszego typka w grupie, zanim zajmie się jego płotkami. Na dobitkę wyciągnął z kabury dwa kunaie, skrzyżował je i posłał w niebo dwa elektryczne promienie, by wywołać burzę i tym sposobem dodatkowo razić przeciwnika piorunami. Na koniec zaznaczmy, że sennin miał zamiar utrzymywać dystans, póki co, minimalnie sześćdziesięciu metrów, by nie dać się złapać w zasięg technik przeciwnika.
I niechaj toczy się podniebna Bitwa o Ishi no Kuni... taak, tak to nazwijmy.



Spoiler:

Spoiler:

Spoiler:

Spoiler:
Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -


MK: Reiwa
 
Posty: 2050
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Takara » 7 lip 2019, o 12:45

[S] - Yami Saiko, Maji Seitaro - Konfrontacja
Misja po zwój z Kirin i Genjutsu: Sharingan
46/???

Saiko

Yami wyrobiła sobie zdanie o swoim przeciwniku, tak jak on zrobił to o niej. Dla niego, była ona dzieckiem bawiącym się podobno niezasłużoną mocą. Dla niej, Tetsu był zwykłym, pewnym siebie ignorantem, któremu nie podobało się jak bardzo Yohei zwracała na nią uwagę. Po chwili można jednak było zobaczyć, że faktycznie przeciwnik Saiko posiadał jakieś umiejętności. Jego szybkość była zadziwiająca dla Saiko. Pewnie nie spotkała wielu takich przeciwników, za którymi miała problem nadążyć. Nie zastanawiała się jednak nad tym i zareagowała jak szybko tylko potrafiła. Dzięki swojej technice lotu była szybsza od Tetsu, przez co udało jej się ledwo uniknąć ciosu wymierzonego w jej stronę. Następnie, użyła zmodyfikowanego chidori chcąc zwiększyć dystans między nimi. Mogła wyczuć że Akabe zaczął przelewać chakrę w reakcji na jej technikę, ale nie zdążył jej użyć. Oberwał z potężnej techniki raitonu, która poparzyła go w paru miejscach i przebiła jego ciało w dwóch - trochę nad sercem i między żebrami. Natychmiastowo po tym, Saiko zaczęła się wycofywać. Nie zdążyła nawet oddalić się na 2 metry nim Yohei jej w tym przeszkodził. Tetsu nie zatrzymał się nawet na chwilę po oberwaniu z raitonu, całkowicie ignorując ból. Yami nie brała pod uwagę że ten mógł ją zaatakować mimo użytej przez nią techniki. Użył techniki która już wcześniej była przez niego przygotowywana, a Kazekage znała ją pewnie bardzo dobrze. Kaze no Yaiba.
Instynkt, doświadczenie jak i plany wycofania pozwoliły razem uniknąć poważnych obrażeń które mogły całkowicie wyłączyć ją z walki. Jej twarz została jednak pocięta w paru miejscach, mianowicie czterech. Jedna dość głęboka rana na policzku krwawiła, drugie wietrzne ostrze rozcięło jej pionowo usta, trzecie wcięcie znajdowało się tuż nad lewą brwią, a czwarte pojawiło się na czole. Najgorsze z nich wszystkich było to nad brwią, gdyż krwawiło dość obficie i zalewało jej oko - w skrócie, Saiko miała gorszą widoczność. Mogło jednak być dużo gorzej.
Tenbatsu szybko po tym się oddaliła od przeciwnika, a on sam opadł z powrotem na podłogę pokoju. Po chwili mogła wyczuć jak Akabe używa Kaze Furai i rusza za nią, dalej emanując cichą złością.

Saiko:
ilość chakry Tetsu: 9 300 / 10 000
odległości:
- 10 metrów do Tetsu, odległość stopniowo się zwiększa przez większą szybkość
- 15 metrów do budynku, na którym wcześniej działa się akcja
- 120 metrów do Seitaro
rany:
1. głęboko rozcięty prawy policzek i warga - nie zostało nic poważnego uszkodzonego, krwawią jednak dość obficie
2. rozcięta lewa brew i czoło - brew dość mocno krwawi, ograniczając wzrok Saiko w lewym oku, dopóki ta nie wyleczy rany. Rana na czole jest dość płytka i wywołuje tylko lekki strumyk krwi


Seitaro


Nie opierając się technice "wulkanu", Seitaro został wyrzucony w powietrze. Przyzwał od razu swoje tony żelaznego piasku i zbudował z części platformę, która miała mu posłużyć za metodę transportu w powietrzu. Pozostały materiał został zamieniony w iglice, które Maji posłał w stronę swojego przeciwnika nr 2, chcąc go załatwić raz na zawsze. Był w końcu największą jego kontrą, w dodatku do bycia jouninem. Pozostałych wrogów zignorował, uważając ich za mniejszy problem. Na odległościach na jakich aktualnie znajdowali się on i "wietrzna maska", reszta i tak nie mogła w żaden sposób zadziałać. Nie było wiele technik o tak wielkim zasięgu.
Jego przeciwnik jednak był specjalistą w walce w powietrzu, co można było zauważyć przez jego dość elastyczne ruchy i uniki. Seitaro widział, że przez wcześniejsze ataki jounin miał parę dziur w jednej swojej ręce i wyglądało jakby jego płuco zostało przebite. Dalej jednak jakimś cudem działał, chociaż można było zauważyć że z coraz mniejszą efektywnością. Techniki jakie Maji w niego posyłał był kontrowane przez potężne podmuchy powietrza, które tamten wytwarzał przy pomocy wachlarza. Ostatecznie, wyglądało to że podniebna bitwa będzie ograniczona do walki na wytrzymałość. A w tym Maji nie miał problemów, biorąc pod uwagę swoje prawie pełne zasoby chakry. Nie można było jednak powiedzieć, że walka ta nie była efektowna. Seitaro mógł wyczuć jak z daleka tłumy ludzi się zatrzymują i oglądają jego bitwę.

odległości:
- ponad 100 metrów do wszystkich pozostałych wrogów (latasz jakieś 120 metrów nad ziemią)
- 60 metrów do maski nr 2
- 120 metrów do lokacji Saiko
-


Kolejność odpisu dowolna
 
Posty: 138
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Yami Saiko » 8 lip 2019, o 14:27

Młoda Kazekage miała kolejny dowód na zaawansowane zdolności fizyczne jej przeciwnika. Porażenie prądem niewiele zdziałało, co więcej zdołał się przenieść i ją zaatakować boleśnie bez możliwości obrony czy uniku. Twarz została pocięta wietrznymi ostrzami na tyle poważnie, że straciła możliwość widzenia na jedno oko z uwagi na napływającą krew. Pluła sama obie w brodę za brak odpowiedniego przygotowania w postaci techniki medycznej. Więcej tego błędu nie popełni.

Mimo swojej sytuacji jej celowe zachowanie zdenerwowało wroga i osiągnęła swój cel. Zaczął ją ścigać korzystając z kolejnego futona. Znała większość jutsu z dziedzin elementarnych więc potrafiła jasno i szybko określić ich możliwości, zasięg, siłę, słabe i mocne strony. Niedługo to się przyda.

Zamiar? Oddalić się na minimum kilkadziesiąt metrów do budynku lorda feudalnego. Następnie dziewczyna zrobi coś co było przeciwieństwem jej ogólnego stylu walki z którego była znana wśród organizacji Yohei. Zamiast utrzymywać dystans zawróci gwałtownie i z pełnią swojej prędkości ruszy na nieprzyjaciela. W prawej dłoni pojawi się jedna z najpotężniejszych technik raitona i osobiście jej ulubiona. Ostrze Raikiri zawyło charakterystycznym dla siebie dźwiękiem. Planowała teraz zbliżyć i trafić ciało mężczyzny. Ryzykowne zagranie ale była właściwie przygotowana i mentalnie gotowa.

Znajomość jutsu sprawiało, że Saiko doskonale wiedziała o możliwości uniesienia się ku górze dla uników. Wyłączenie "latania" powodowało szansę również upadku ku ziemi. Sama miała delikatną/minimalną przewagę w szybkości, wyszkolona była w kwestiach uników, sensor podpowiadał o możliwym mieszaniu się chakry a sharingan potrafił ukazać ruch wroga nim ten go wykona. Doskonały zestaw by mimo trudności trafić cel i uniknąć kontrataku (w przypadku jednak kiedy nie będzie mogła, pokieruje swoim własnym ciałem w taki sposób by możliwa odpowiedź była dla niej w konsekwencjach jak najmniej drastyczna. Szkolenie medyka.) Zabezpieczenie iryo było gotowe.

Spoiler:


Spoiler:
Raikiri
Spoiler:

Meiton
Spoiler:

Sharingan
Spoiler:
 
Posty: 1133
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Maji Seitaro » 8 lip 2019, o 15:48

Do końca wciąż było daleko, przeciwnik bowiem odbijał ataki Seitaro za każdym razem. Ten wachlarz zaczął go trochę już irytować, bo tak długo jak te go miał, tak długo bruet nie będzie mógł się na spokojnie zbliżyć bez obawy, że wpadnie w jedną z technik wiatru. Wiedział, że techniki przy użyciu wachlarza mają spory potencjał oraz zasięg, dlatego dalej utrzymywał tą samą odległość. Tych z dołu całkiem zignorował, gdyż musiał skupić się na tym jak przełamać ten impas.
Wreszcie coś wpadło mu do głowy. Wyszedł bowiem z założenia, że jeśli ten typ stale trzyma się na dystans i w ten sam sposób walczy, to dlatego, że nie ma innej taktyki, bo w zwarciu jest istną mameją. Z drugiej strony mogło być to bardzo naiwne założenie, a ponieważ Seitaro nie był człowiekiem skłonnym do wielkiego ryzyka i brawury, to postanowił zwyczajnie przetestować wytrzymałość swego, rannego już, oponenta. Żelazo, którym Seitaro atakował pod postacią shigure, teraz zaczęło zmieniać się w jedna z jego figur. Tym razem jednak nie utworzył piły tarczowej, a ostrosłup, który od razu wprawił w ruch wirowy. Posłał go od razu w stronę futonowca. Maji był pewien, ze opływowy kształt żelaznej struktury zmniejszy opór powietrza wytwarzanego przez przedstawiciela Yohei, a ciężar własny takiej struktury spowoduje, że nie tak łatwo będzie ją strącić, zepchnąć i tak dalej. Niezależnie od wszystkiego postanowił atakować tym tak długo, aż osiągnie sukces, raz za razem powtarzając ten sam atak. W ostateczności, gdy ostrosłup znajdzie się blisko przeciwnika, brunet wytworzy zeń trójwymiarową sieć kolców, która dodatkowo utrudni obronę i jakikolwiek unik oraz - na co miał nadzieje - podziurawi go za pierwszym razem.



Spoiler:


Spoiler:

|[/technika]|[/spoiler]
Spoiler:

Spoiler:
Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -


MK: Reiwa
 
Posty: 2050
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Ishi no Kuni - Kraj Kamieni

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron