Droga do siedziby Daimyo

Mogłoby się wydawać że to prawie pustkowie czy kanion. Nic bardziej mylnego. Jak w okolicznych krainach jest tu duża wilgotność powietrza. Jest bardzo zalesionym krajem, większość porasta drzewami liściastymi. Głównym zajęciem mieszkańców tej osady jest wszelaki przemysł wydobywczy różnych surowców takich jak węgiel, siarka, złoto, cenne rudy metali a nie rzadko diamenty, szmaragdy. Jest to obszar obfitujący w kamienie szlachetne skąd kraj przybrał przydomek kamieni.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Takara » 27 cze 2019, o 01:31

Obrazek
Jedna z trzech głównych dróg prowadzących do pałacu daimyo Ishi no Kuni. Sama droga jest dość wąska, ale za to otoczona jest przez piękny krajobraz. Skały wielkości człowieka z wyrytymi runicznymi znakami prawdopodobnie zostały stworzone po to by ją upiększyć. Poza nimi, tereny wokół drogi są całkowicie porośnięte niską trawą i różnymi kwiatami. Gdzieniegdzie w oddali można zobaczyć wielkie skały - przypominające góry poza paroma różnicami - nieznanego pochodzenia, które prawdopodobnie nadały tym terenom nazwę Ishi no Kuni.




[S] - Yami Saiko, Maji Seitaro - Konfrontacja
Misja po zwój z Kirin i Genjutsu: Sharingan
19/???


Saiko z braku możliwości skontaktowania daimyo zadowolona nie była, ale mimo tego postanowiła pomóc Ishi no Kuni w potrzebie. Kunoichi kraju kamienia widząc że ta nie zmieniła zdania, uśmiechnęła się lekko szczęśliwa. Widocznie jej poświęcenie nie było na marne.
- Tak jest. I dziękuję wam. - powiedziała, kiedy dostała polecenie zaznaczyć najważniejsze lokacje i trasę podróży. Podziękowanie skierowała także do Seitaro, który to miał brać udział razem z Saiko w tym zadaniu. Może jego obecność ograniczy zniszczenie jakie dziewczyna siała sama? Raiko nie miała nawet pojęcia o tym o czym jej aktualny opiekun myślał, w wypadku nieszczodrości nagrody. Dostając odpowiednie przedmioty, pozaznaczała najbardziej istotne punkty w Ishi no Kuni. Był to sam pałac daimyo, dwie siedziby militarne - Raiko radziła ich unikać, gdyż nie było pewne czy armia nie została przekupiona przez szalchciców -, a także obóz najemników Yohei który został odkryty przez kunoichi. W tym momencie prawdopodobnie już opuszczony, jednak został zaznaczony mimo wszystko. Droga do granicy Ishi no Kuni była prosta. Dosłownie. Biorąc pod uwagę że zależało im na czasie podróży, została wybrana jak najkrótsza. W kraju kamienia natomiast miała prowadzić ich droga, która była najmniej obserwowana przez władze tam stacjonujące. Mając wszystko gotowe do podróży, shinobi z Suny zaczęli się zbierać.
- A! Zapomniałabym. Daimyo-sama bardzo ceni swoją rodzinę. Jeżeli przy okazji zapewnilibyście im bezpieczeństwo, to byłby pewnie nawet gotowy stać się wasalem Kaze no Kuni. - dorzuciła w pośpiechu kobieta nim wyszli. Mogli wyczuć że jej ostatnie słowa nie były w 100% żartem i zawierały w sobie jej szczerą opinię. Ile ona była warta? Kto wie. Nikt nie wiedział właściwie jak bliskie kontakty miała Raiko z Isegawą. Nikt też o to nie pytał. Przed podróżą, Kazekage przekazała jeszcze swojemu shinobi informacje by pilnowali rannej kunoichi i przekazali innym kage informację o Hirokim. Po tym, grupka ta udała się w drogę do Ishi no Kuni, by powstrzymać zamach. Taki mieli plan przynajmniej.
Para + lew przekroczyła jakimś czas temu granicę obcego im kraju i znajdowali się aktualnie na drodze prowadzącej do pałacu daimyo. W trakcie podróży własnoręcznie zdobywali pożywienie, a noce nie były straszne dla takich weteranów jak oni. Słońce powoli wyłaniało się zza horyzontu, co oznaczało nastanie nowego dnia. W skrócie, podróż do tej pory była spokojna i nie wymagała od grupki większych pokazów umiejętności. Zbliżali się w tym momencie do miejsca, w którym to Raiko zalecała zboczenie z drogi - tylko jeżeli chcieli sprawdzić pozostałości po obozie wrogów. W innym wypadku, dalej mieli poruszać się wyoraną drogą. Za pomocą sensorów nie wykrywali żadnych potężnych źródeł chakry. Większość była na poziomie cywilów, z paroma wyjątkami prawdopodobnie należącymi do zwykłych chuuninów wykonujących zwykłe zlecenia. Rzecza jasna, mogli oni sprawdzić je dokładniej jeżeli chcieli.

Kolejność odpisu dowolna
Mapka z punktami zaznaczonymi przez Raiko

 
Posty: 138
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Maji Seitaro » 27 cze 2019, o 02:29

No i ruszyli w siną dal. Właściwie to do Kraju Kamieni, w którym Seitaro, jeśli sobie dobrze przypominał, nigdy nie był. Dotychczas, jeśli podróżował do Kraju Ziemi, to wybierał drogę przez Ame, którą znał i która była dlań dość wygodna. Do Ishi no Kuni miał zawitać po raz pierwszy i w sumie nie spodziewał się napotkać niczego fascynującego na tej ziemi poza tym, co zostało wymienione w nazwie. Ot, kupa gruzu i kamieni. Jakże miło się zaskoczył, kiedy krajobraz przypominał łagodniejszą wersję kraju ognia połączoną z krajem ziemi. Przeważnie ktoś taki jak Seitaro nie zwracał uwagi na takie szczegóły jak urodziwość ziemi, na której przebywał, ale musiał przyznać przynajmniej w myślach, że było tutaj dość przyjemnie. No ale, trywializmy na bok, misja na plan pierwszy.
- Yohei mogło już dawno opuścić obóz i zatrzeć wszelkie ślady. Nie sądzę, by tacy profesjonaliści cokolwiek po sobie zostawili. Niemniej zawsze istnieje jakaś szansa. Ignorujemy, idziemy razem czy dzielimy się? W pierwszym przypadku coś może nam umknąć, w drugim możemy tylko stracić własny czas, a dać go przeciwnikom na przeprowadzenie zamachu. W trzecim podzielimy swoje siły i ewentualna konfrontacja w pojedynkę może przysporzyć trudności. - padło pewne rozwiązania i żadne tak naprawdę nie musiało okazać się dobre. Sam tu o niczym nie decydował, nie działał przecież sam. W przypadku obrania trzeciej opcji i/lub zasugerowania opcji użycia klonów, Seitaro powie, że póki co nie ma możliwości korzystania z klonów cienia i żeby to ona, jeśli mogła i chciała, z nich skorzystała. I tyle. Ale dlaczego? Otóż klon w trybie mędrca nie mając na sobie kogoś takiego jak Kuromaku, mógłby mimowolnie zbierać chakrę natury i w konsekwencji zmienić się niedługo w posąg lub zniknąć, przekazując niebezpieczną nadwyżkę tej chakry oryginałowi. Gdyby Seitaro stworzył klona przed aktywacją trybu, nie byłoby takiego problemu. Zawsze może jednak stworzyć klona materialnego, ale tutaj pojawia się kwestia przekazywania informacji po zniknięciu, a materialne klony zazwyczaj tej zdolności nie posiadają. Na aktualnym poziomie tryb mędrca miał tyle zalet, co wad. Może kwestia czasu, nim lwy wtajemniczą go w kolejny krąg tej sztuki. Rzecz jasna nie powiedział tego wszystkiego Saiko. Nie chciał za bardzo się dzielić wiadomościami o SM, tak jak ona nie chciała ujawniać się ze swoją Kimerą. Oboje mieli moc, którą warto chować przed światem i dzielić się tylko w pełni zaufanymi osobami. Ich relacja się polepszała, ale o zażyłości raczej jeszcze nie można było mówić. Być może z czasem ujawnią przed sobą swoje karty... być może ten czas nadejdzie szybciej niż można by się spodziewać... chociażby we wspólnym boju przeciwko Yohei.
- I mam prośbę, jeśli dobrze orientujesz się w Iryojutsu, możesz w wolnej chwili skorygować mój nos? Niefortunnie oberwałem od pewnego mutanta...

Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -


MK: Reiwa
 
Posty: 2045
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Yami Saiko » 27 cze 2019, o 11:43

Podróż trwała jakiś czas ale na szczęście dzięki odpowiednim umiejętnościom, udawało im się odnaleźć jedzenie oraz wodę pitną. Warunki natomiast zdecydowanie polepszyły się w momencie opuszczenia granic Kaze no Kuni by wylądować w malutkim kraju. Saiko będąc tu po raz pierwszy była pozytywnie zaskoczona tutejszym krajobrazem. Pewna zdrowsza i bardziej bogata wersja Kraju Ziemi, aczkolwiek daleko jej było do urodzaju Hi no Kuni. Miała teraz potwierdzenie pewnej rzeczy a przyda się ona przy potencjalnych negocjacjach.

Obecnie dwójka bohaterów miała w zasadzie kilka opcji do wyboru. Sprawdzenie obozu grupy najemników z Amegakure, sprawdzenie źródełek chakry wyczuwalnych w pobliżu o niewielkiej ilości, zajrzenie do obozów militarnych - chodź tutaj mili ostrzeżenie oraz wątpliwości ze strony rannej kunoichi - bądź dostanie się bezpośrednio do zamku lorda feudalnego.

Pierwszym instynktem było ruszyć do klienta ale coś już się jej nie zgadzało. Skoro odległości były tak małe to czemu do tej pory już wynajęci ninja nie zakończyli swojego zlecenia? Czyżby jednak w grę wchodziły jakieś większe przygotowania? A może jednak rozstawione były jakieś pułapki/zasadzki, by odciąć potencjalnych sojuszników?

Skoncentrowała swoją zdolność by poszerzyć swój zasięg sensoryczny do dziesięciu kilometrów. Chciała w ten sposób sprawdzić wszystki zaznaczone na mapie punkty o ile będzie miała taką możliwość. Ile osób gdzie się znajdowało, jakiego byli poziomu, czy się przemieszczali bądź stali blisko siebie w grupkach i tym podobne.

Następnie stworzyła cienistą kopię i tej nakazała lecieć w kierunku obozu Yohei. Nie była tradycyjnym tropicielem więc wątpiła, że wyłapie jakieś ślady. Poszukać jednak jakiś małych wskazówek mogła. Nawet najlepszym czasem zdarza się popełnić błąd a przecież ucieczka dziewczyny, która odnalazła ich obóz mogła wywołać nieprzyjemne emocje oraz zgubny pośpiech u nieprzyjaciół.

Oryginał z Maji ruszą w stronę pałacu. Zarówno ona jak i jej kreacja poruszać się będą w odległości dziesięciu metrów nad ziemią póki co.

Słysząc jednak prośbę nie mogła się powstrzymać i zerknęła na twarz kompana. Wcześniej nic nie mówiła ale teraz się roześmiała. Wyglądał komicznie. Pozwoliła sobie na chwilę relaksu w tej rozmowie, chodź sama doskonale wiedziała jakim utrudnieniem mogły być pozostałości ran po walkach. Gdyby sama nie rozwinęła kilku dziedzin przypominałaby spalonego kurczaka, pozbawionego jakichkolwiek włosów.
-Z tego co zauważyłam już Ci się to zrosło. Musiałabym Ci złamać nos i wtedy go wyleczyć poprawnie za pomocą technik medycznych. Lepszą opcją jednak będzie jak się tym zajmiemy po powrocie do Suny. W domu mam odpowiednie narzędzia, które pozwolą zająć mi się tym w odpowiedni sposób. - nastała krótka przerwa -Powinniśmy sprawdzić czy nasz potencjalny klient żyje, nie wzbudzając jednocześnie podejrzeń i nie alarmując o naszej obecności. Jeżeli dysponujesz jakimiś zdolnościami kamuflującymi wykorzystaj je. W przeciwnym razie posłużysz jako wabik a ja polecę dalej gdyby nas nakryli. - wyszczerzyła zęby, chodź jej słowa nie miały negatywnego tonu. Było to pewne droczenie się. Miała jednak wiarę w zdolności Seitaro. Wątpiła by padł już na samym początku. A przynajmniej miała nadzieję, że się nie myliła.

Jej własna osoba nagle rozpłynęła się w powietrzu. Dopiero osoby ze zdolnościami sensorycznymi bądź Dojutsu mogły ją wyłapać o ile oczywiście patrzyli w odpowiednim kierunku.

Spoiler:
Raikiri
Spoiler:

Meiton
Spoiler:

Sharingan
Spoiler:
 
Posty: 1040
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Takara » 27 cze 2019, o 17:12

[S] - Yami Saiko, Maji Seitaro - Konfrontacja
Misja po zwój z Kirin i Genjutsu: Sharingan
22/???


Seitaro jak i Saiko byli wyraźnie zaskoczeni wizerunkiem kraju kamienii. Nie byli tu nigdy wcześniej, a po samej nazwie kraju bardziej spodziewali się czegoś na wzór Iwa no Kuni. Ilość zieleni jaką byli otoczeni sprawiła na nich dobre wrażenie, a Yami już myślała jak wykorzystać ten fakt podczas negocjacji.
Sennin Lwów zaproponował pewne rozwiązania dylematu przed jakim właśnie stali. Jedne lepsze, drugie gorsze. Wszystkie miały zalety i wady. Nim kunoichi jednak mu odpowiedziała, skoncentrowała się na swojej zdolności sensorycznej i poszerzyła znacznie jej zasięg. Nie udało jej się dosięgnąć wszystkich miejsc zaznaczonych na mapie. Jedynie obóz Yohei i jeden z obozów militarnych - ten bardziej na zachodzie kraju - były w jej zasięgu. Analizując swoim sensorem chakry w tamtych miejscach, mogła dojść do paru wniosków. W siedzibie militarnej były tylko dwie chakry rozwinięte na poziom jouninów. Poza tym, z 20 osób poziomu chuunina a reszta - czyli prawie setka - miała zasoby niczym cywile i genini. Wszyscy przebywali raczej w jednym miejscu i nie podróżowali po kraju zbyt prędko. Co jakiś czas mogła wyczuć jak siedzibę opuszczają grupki - 1 chuunin i 5 osób o niższym poziomie. Ich trasa podróży bardziej wyglądała jednak na patrole.
W obozie najemników natomiast, mogła wyczuć 6 osób. Jedną na poziomie jounina, drugą na poziomie tokubetsu i czterech chuuninów. Czyżby Yohei nie zatarło wszystkich śladów, a może oznaczało to coś innego? Yami mogła tylko się domyślać. Poza tymi dwiema lokacjami, Kazekage mogła zauważyć jeszcze jeden istotny szczegół. Grupkę dokładnie taką samą jak ta co została w obozie Yohei. Jounina, jednego tokubetsu i czterech chuuninów. Znajdowali się oni na drodze, którą w tym momencie para sunijczyków podróżowała. Nie ruszali się z miejsca. Trzymając się trasy jaką poleciła im Raiko, bez wątpliwości natknęli by się na nich za jakiś czas.
Po przebadaniu wszystkiego co było w jej zasięgu, Saiko stworzyła klona a następnie posłała go w stronę obozu Yohei, gdzie to znajdowały się średnio groźne dla niej źródła chakry. Tym samym odpowiedziała na pytanie Seitaro, odnośnie tego co robią. Sam chłopak nie mógł stworzyć klona który wybrałby się do obozu razem z kopią Yami, z powodów znanych tylko mu i lwu na jego ramieniu.
Chwilę później padła dość śmieszna prośba ze strony mędrca o naprawienie jego nosa. Kage, po tym jak już przestała się śmiać, wyjaśniła czemu to może nie być najlepszy pomysł. Maji mógł tylko mieć nadzieję że podczas tej misji nikt nie będzie śmiał się z niego, z powodu tej usterki. Mając ten temat częściowo za sobą, Saiko postanowiła dorzucić pewien pomysł co do planu ich działania, mianowicie kamuflaż. Dziewczyna chwilę po tym zniknęła, i dalej kontynuowała swój lot.

- parę minut podróży później -
Saiko (oryginał), Seitaro i Kuromaku


Grupa dalej kontynuowała swoją trasę, aż w zasięgu ich wzroku znalazły się źródła chakry wcześniej wyczute przez Yami. Droga którą teraz podróżowali była szerokości 6 metrów. Na dalszym odcinku drogi byli oni w stanie zauważyć przewrócony na bok karawan, blokujący drogę. Dzieliło ich od niego 70 metrów. Obok niego mogli dojrzeć też martwe konie, które zapewne ciągnęły ten powóz. Ich zdolności sensoryczne w połączeniu ze wzrokiem dały im określić parę rzeczy. Na karawanie stały dwie niewyraźne z tej odległości osoby. Jedna miała chakrę na poziomie jounina, druga na poziomie tokubetsu. Przed karawaną byli jeszcze czterej chuunini, siedzący na ziemii w kręgu. Jeżeli chcieli dowiedzieć się więcej o tych osobach lub wyraźniej je zobaczyć, to będą musieli podejść do nich bliżej. Z tej odległości jednak, szóstka shinobi na ich drodze jeszcze ich nie wykryła - a przynajmniej nie reagowali jakby zauważyli Seitaro.

Mapka sytuacji

Klon Saiko

Klony stworzony przez Saiko zbliżał się dość szybko do obozu wrogów. Kiedy znajdywał się jakieś 50 metrów od celu, mógł zauważyć 6 osób i obozowisko, a przynajmniej jego resztki. Dziewczyna z takiej odległości widziała tylko dwa namioty i pozostałości po ognisku. Dwie osoby stały przed jednym namiotem i dyskutowały. Był to jounin i tokubetsu jounin. Mieli oni na sobie niebieskie płaszcze. Cztery pozostałe składały drugi namiot i wyglądały one jak typowi bandyci, poza faktem że ich chakra jasno krzyczała chuunin. Widoczniej nie zdążyli zatrzeć wszystkich śladów i parę osób pozostało by posprzątać resztki. Z jakiegoś powodu jeszcze jej nie dojrzeli.

Mapka sytuacji

Kolejność odpisu dowolna
Mapka z punktami zaznaczonymi przez Raiko

 
Posty: 138
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Maji Seitaro » 27 cze 2019, o 18:13

Śmiech Saiko zanadto Seitaro nie poruszył. Nie poczuł się jakkolwiek dotknięty jej wredotą, spłynęło to po nim jak po kaczce. Zadowolił się natomiast tym, że zoperuje go od razu w wolnej chwili po misji. Mógł poczekać, szczególnie, że teraz mieli inne priorytety, a nos był jedynie wadliwy estetycznie; to znaczy, że jego uszkodzenie na całe szczęście nie przeszkadzało w oddychaniu. Po chwili Yami znikła, a Seitaro nie mając w zanadrzu żadnych technik kamuflujących poza tą elementarną płachtą z akademii - która była śmiechu warta - uznał, ze zwyczajnie przyaktorzy podczas gdy Saiko prześlizgnie się ponad ich głowami. Jeśli przed tym Kazekage chciała podzielić się zebranymi informacjami poprzez swojego sensora, to wszystko zanotował w pamięci. Potem zaś skupił się na swoim zadaniu, dlatego śledził ilości chakry każdego z poszczególnych ninja nieopodal, by zwyczajnie udać się w tamtym kierunku jak zbłąkany wędrowiec. W drodze, a także później, obserwował każde szybsze przemieszczenie tych shinobi i zmieszanie chakry. Każde takie kombinatorstwo uzmysłowi Majiemu, że niestety nie znalazł się w strefie ogólnodostępnej dla typowego podróżnego, tudzież innego ninja. Badając wzrokiem otoczenie wątpił, że była to zwyczajna dostawa. Jeśli ci tam nie byli jakimiś śledczymi, którzy badali miejsce zdarzenia, to zapewne coś do niedawna eskortowali... choćby broń, osoby lub tajne dokumenty. To były jednak domniemania, które potwierdziłby lub obalił tylko poprzez rozmowę z nimi.
- Witajcie. Podróżuję do stolicy Ishi no Kuni, mniemam ze krocze właściwym traktem? - po pytaniu zwrócił twarz z serdecznym uśmiechem na jonina. Po jego poziomie chakry sugerował się, że to on tutaj jest kapitanem i to on decyduje o wszystkim i wszystkich reprezentuje. Aparycja Seitaro prawdopodobnie, może raczej na pewno, zaintrygowała zebranych ninja. Bynajmniej nie chodziło o krzywy nos, a o charakterystyczne żółte malunki na twarzy i złote, kocie oczy oraz - przede wszystkim - Kuromaku. Aczkolwiek kocur akurat bardziej zdawał się przypominać przerośniętego kota domowego, więc może on takiej furory robić nie powinien. Pozostawało mieć nadzieję, że ci widzieli już zbyt wiele dziwnych typów, by dziwować się kolejnym takim. Ciekawe jak zareagowaliby na Shotaro z trzema głowami, sześcioma rękoma i ogonem węża...
W każdym razie nie omieszkał zwrócić uwagi wygląd na tych ludzi. Jeśli mieli kamizelki miejscowych ninja, to rządowi. Jeśli nie, to zapewne byli to bandyci, maruderzy, wolni strzelcy, poplecznicy bogatej opozycji Daimyo... coś z tego.
- Co się stało jeśli można wiedzieć?


Spoiler:
Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -


MK: Reiwa
 
Posty: 2045
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Yami Saiko » 27 cze 2019, o 18:32

Po aktywacji techniki sensorycznej Saiko poinformowała towarzysza i wyłapanych źródłach chakry, ich ilości, wielkości oraz położeniu względem siebie. Wtedy skupiła się na samej sobie i oddaliła od kompana, będąc w powietrzu pod aktywnym kamuflażem. Widząc tą grupkę postanowiła pozostawić ich Seitaro. Czy uda mu się nawiązać z nimi kontakt? jakąś pozytywną rozmowę? wątpiła. Była jednak gotów na zdziwienie się. Sama natomiast obejdzie ten mały punkt postojowy, zwiększając odległość od ziemi z dziesięciu na dwadzieścia pięć metrów. Cel? dalej kierować się w stronę samego pałacu. Prędkość natomiast będzie maksymalna.

Pierwszą chęcią klona było zaatakowanie i zmniejszenie potencjalnej grupki nieprzyjaciół. Gdyby jednak wykorzystała swoje techniki, prawdopodobnie ludzie z oddali by się zorientowali. Ninja Ci mogli też posiadać komunikator bądź inne metody komunikacji z pozostałymi grupkami. Skoro Saiko jako twórca Kage Bunshina na razie nie wojowała, jej kreacja pozostanie spokojna. Podleci do prawego głazu by ukryć swoją obecność. Zdolnością sensoryczną natomiast skanować będzie pobliski teren by mieć ciągle pojęcie co się dzieje. Nawet gdyby została zniszczona, dane powrócą i wzbogacą samą Yami.

Spoiler:
Raikiri
Spoiler:

Meiton
Spoiler:

Sharingan
Spoiler:
 
Posty: 1040
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Takara » 27 cze 2019, o 20:09

[S] - Yami Saiko, Maji Seitaro - Konfrontacja
Misja po zwój z Kirin i Genjutsu: Sharingan
25/???


Seitaro i Kuromaku

Mędrzec, pozostawiony samemu sobie poprzez Saiko, postanowił sprawdzić swoje podejrzenia co to dostawy poprzez rozmowę z grupką shinobi znajdującą się przed nim. Najprostsza, a zarazem najbardziej niebezpieczne metoda, bo nigdy nie było wiadomo na kogo można w ten sposób się natknąć. Oczywiście, podejście bliżej do nieznanych ninja było wymogiem w prowadzaniu rozmowy. Kiedy znajdował się jakieś 50 metrów od nich, jounin go zauważył i obserwował uważnie wzrokiem. Maji mógł jednak dostrzec, że ten nie wygląda jakby zamierzał go zaatakować. Podchodząc jeszcze bliżej, dzieliło go od karawanu ostatecznie 20 metrów. Cała 6 go dostrzegła, ale tylko mężczyźni stojący na obalonym karawanie jakoś się nim przejęli. Mieli oni na sobie niebieskie płaszcze, typowe u Yohei jak mędrzec dobrze wiedział. Jeden z nich miał krótkie czarne włosy i bródkę (ten miał przy pasie dwie katany), a drugi miał blond długie włosy i niebieskie oczy (na plecach nosił wielki wachlarz). Reszta grupki wróciła - jak mógł teraz chłopak zobaczyć - do grania w karty. Ubrani oni byli w brązowe płaszcze, jakby byli jakimiś wędrowcami. Może byli? Poza tym, nic szczególniego nie mógł u nich zobaczyć. Przeciętny wzrost i postura.
- A no dobrym szlakiem kroczysz. - powiedział czarnowłosy jounin, który zeskoczył z karawanu i wylądował trochę przed grupką grający w karty. Ci nawet nie zareagowali. Na kolejne pytanie Seitaro, mężczyzna pokręcił jednak głową - Przewróciliśmy karawan by zablokować drogę. Prymitywne, wiem, ale się spisuje. Niestety wędrowcze, stolica Ishi no Kuni jest w tym momencie niedostępna. Nie możemy powiedzieć dlaczego. Sprawy shinobi, jestem pewien że rozumiesz.Te oczy i malunki wyglądają jak coś specjalnego, więc wątpię że jesteś cywilem... choć mogę się mylić. Nie mamy jednak z Tobą żadnej zwady, więc tak długo jak przełożysz wizytę w stolicy, tak długo nie będziemy mieli problemu. W innym wypadku... może zrobić się nieprzyjemnie. - dokończył swoją wypowiedź i położył jedną rękę na katanie, chcąc dać jasny znak co miał na myśli. Tokubetsu na karawanie złapał też jedną ręką wachlarz, a grupka chuuninów zostawiła karty i szybko się podniosła. Maji mógł z takiej odległości dojrzeć, że w niektórych miejscach na drodze były dość świeże kałuże krwi. Ciał jednak brakowało.

Mapka sytuacji
- od jounina dzieli cię 15 metrów, od karawanu 20 metrów

Saiko (oryginał)

Kage postanowiła zostawić swojego kamrata z tyłu, wierząc w jego umiejętności pokonania ewentualnych wrogów. Nie przewidywała że sprawy zakończą się pokojowo, ale kto wie. Może uda się dawnemu iwijczykowi przekonać zaporę drogową do przepuszczenia go? Sama jednak dalej kierowała się w stronę stolicy, a zarazem pałacu daimyo, z maksymalną prędkością. W drodze ciągle używała swojego wyspecjalizowanego sensora, dzięki czemu była w stanie wyczuć sytuację w ostatnich dwóch punktach zaznaczonych na mapie. Jednym była siedziba militarna - w której sytuacja była identyczna co w poprzedniej -, a drugim był jej cel. Siedziba Isegawy. Ale o tym co Kazekage mogła w niej wyczuć za chwilę. Dzięki umiejętności, która czyniła ją niewidzalną dla wszystkich z wyjątkiem sensorów i użytkowników specyficznych technik, jej podróż była wręcz nudna. Każda chakra jaką mijała była na poziomie chuunina i nie zwracała na nią uwagi. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę że jednocześnie latała. Nie minęło długo, nim dotarała ona do swojego celu.
Stolica Ishi no Kuni była dość wielką wioską. Wygladała ona też dość schludnie i bogato, co pasowało do krajobrazu jaki ujrzała w kraju kamienia. Pałac daimyo rzucał się najbardziej w oczy. Zbudowany nad wodospadem, był on pięknym widokiem. Przelatując sensorem po wiosce, Saiko nie wyczuła nikogo specjalnego. Tona cywili, z okazjonalnymi chakrami na poziomie geninów lub chuuninów. Przyglądając się im, dziewczyna mogła uznać ich za zwykłych strażników wioskowych. Tak wyglądali. W pałacu jednak sprawa wyglądała inaczej. Od razu mogła wyczuć chakrę która w tym momencie jej dorównywała. Była tylko jedna taka osoba w całej stolicy. Blisko niej były 4 inne chakry. 2 były na poziomie jounina, kolejne 2 na poziomie tokubetsu. Najpewniej w tym samym pomieszczeniu, znajdowali się oni na najwyższym piętrze budynku. Kunoichi mogła też wyczuć kolejnych 2 jouninów i 4 t. jouninów, 6 chuuninów i 10 cywili na najniższym piętrze - czyli podziemiach pałacu. Poza nimi wszystkimi, w pałacu było tylko jeszcze 6 osób na poziomie chuunina, ciągle się przemieszczających. Sposobów zabrania się za tą akcję Saiko miała wiele, ale który postanowi wybrać?

Klon Saiko

Klon powstrzymał się przed zaatakowaniem wroga natychmiastowo. Zamiast tego, postanowił ukryć się przy głazie i zbierać informacje jakie tylko mógł za pomocą swojego sensora. Niestety, głaz ten był trochę zbyt daleko by ta mogła usłyszeć rozmowy, jakie zapewne zachodziły aktualnie pomiędzy grupką najemniczą. Nic istotnego póki co się nie działo. Chuunini sprzątneli już jeden namiot, a teraz zabierali się za drugi. Jounin i tokubetsu natomiast, podszedli do dawnego ogniska by prawdopodobnie dyskutować w spokoju. Dzieliło ją od nich 25 metrów, co nie pozwoliło jej nawet na odczytanie o czym rozmawiają z ruchu warg. Byli zwyczajnie zbyt daleko.

Mapka sytuacji

Kolejność odpisu dowolna
Mapka z punktami zaznaczonymi przez Raiko

 
Posty: 138
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Yami Saiko » 27 cze 2019, o 21:58

Klon nadal ze sobą walczył. Wyuczone instynkty Saiko nakazywały wnieść chaos i wybić potencjalnych wrogów. Zazwyczaj przynosiło to odpowiednie efekty. Zbudowała nawet na tym reputację wśród tych ludzi, którzy znajdowali się teraz w obozie. Zmrużyła jednak oczy ze złości. Musiała się pohamować. Nie była to odpowiednia pora. Stawka była wysoka a każda informacja może pomóc oryginałowi. Oczy zaświeciły czerwienią i również zniknęła, stosując kamuflaż. Plan? Zbliżyć się na odległość wystarczającą - podlatując powoli, zamiast stawiać kroki na ziemi - by jej Sharingan był w stanie wyłapać usta nieznajomych. Nie musiała słyszeć co mówią, potrafiła czytać z warg. Nad ziemią będzie w wysokości od pięciu do dziesięciu metrów w zależności od potrzeby dostosowania swojej pozycji by osiągnąć sukces w podjętej akcji.

Oryginał zaczął natomiast zastanawiać się jaką strategię obrać. Wyczytała wszystkie źródła chakry na każdym możliwym piętrze. Zazwyczaj nie miała nic przeciwko dużej ilości przeciwników. Było wtedy weselej. Nienawidziła jednak scenariuszy, gdzie klient był trzymany jako zakładnik. Nie był już to pierwszy raz. Była przez to mocno ograniczona. Zamiast zrównać z ziemią budynek a nawet wioskę będzie musiała adekwatnie dobierać swoje jutsu by feudalnemu i jego możliwej rodzinie nie stała się krzywda.
Teraz przydałby się Seitaro. Mógłby zwrócić na siebie uwagę, kiedy ona sama próbowałaby odratować lorda. Cóż.. poczeka. Za pomocą atutu sensorycznego będzie skanowała budynek i okolice. Woli wiedzieć o każdym możliwym ruchu każdego wewnątrz. Znajdować się będzie jakieś trzydzieści metrów nad obiektem.

Strategia? Wpierw pozbyć się znaczących posiłków jakie napotkali na swojej drodze, by dodatkowe wsparcie nie dotarło kiedy nastanie główny akt.

Spoiler:
Raikiri
Spoiler:

Meiton
Spoiler:

Sharingan
Spoiler:
 
Posty: 1040
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Maji Seitaro » 27 cze 2019, o 23:26

Yohei, a więc jednak. Dopiero gdy się zbliżył nieco bardziej mógł spostrzec szczegóły ubioru tych ludzi. Już wiedział, że na jakikolwiek kompromis nie ma co liczyć. Wiedział też, że cokolwiek mu powiedzą i tak koniec końców okaże się to tanią wymówką. Seitaro do tej rozmowy się nie przygotował zanadto, nie miał argumentów słownych ani czasu by takowe wymyślać. Natomiast zbliżenie się do poszczególnych osób mogło mu umożliwić przyjrzenie się ich uzbrojeniu. Od razu rzucił mu się w oczy gigantyczny wachlarz do technik futonu u jednego z shinobi oraz dwie katany u czarnowłosego jonina, najpewniej eksperta od Raitonu, o którym Raiko wspominała. Seitaro analizował rozmieszczenie tych osób, ich sposobność do użycia siły oraz reakcje. Mimo, że Maji nie posiadał aż takiego zmysłu taktycznego jak najwięksi generałowie świata, tudzież najlepsi weterani, to i nasz bohater nie był zielony. We wszystkim kierował się własnym doświadczeniem, logiką i sprytem.
Westchnął teatralnie i pokiwał głową słysząc o utrudnieniach na szlaku. Raczej nie było opcji pokojowego obejścia tego terenu. Mógł się cofnąć i zrobić szeroki łuk, aczkolwiek wątpił by ci byli tak głupi, by dać się wykiwać w ten sposób. Seitaro zatem nie miał za bardzo wyjścia, tym bardziej, że padło wyraźne ostrzeżenie. Korzystając z faktu, że miał na sobie długi płaszcz(ruchy rąk nie były widoczne) dotknął swojej plakietki, by przywołać z sawanny małą bombkę dymną. Miał plan, a jego sukces zależał od szybkości i zachowania zimnej krwi, co akurat senninowi przychodziło bez trudu.
- To tylko soczewki i malunki. Moja mała ekstrawagancja. - uśmiechnął się i wyrzucił przed siebie bombkę, by natychmiast zniknąć pod ziemią wraz z Kuromaku. Wyskoczył tuż za tokubetsu joninem(na mapce dokładniej na północny-zachód od jego kropki) i wypuścił z ust technikę, do której pieczęci zaczął składać tuż po wejściu pod ziemię. Na dokładkę Kuromaku jeszcze dorzucił swojego katona, by uniemożliwić wrogom jakąkolwiek kontrę przed tak silnym atakiem. Pojawienie się za użytkownikiem wachlarza nie było przypadkowe, gdyż znajdował się on w prostopadłej linii do reszty swoich towarzyszy. Oznaczało to, że jeśli ci uruchomią swoją ofensywę, to nie trafią Seitaro bez ryzyka zaatakowania swojaka. Pamiętał także o swoim zmyśle sensorycznym, monitorował wszystko co mógł za pomocą tej umiejętności i gotów był na wszelkie kontry. Nie zamierzał dać ciała jak pod bramą Konohy, na więcej porażek nie miał zamiaru sobie pozwolić.



Koszta i dane
Spoiler:

Techniki Seitaro:
Spoiler:

Techniki Kuromaku:
Spoiler:

Atuty
Spoiler:
Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -


MK: Reiwa
 
Posty: 2045
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Takara » 28 cze 2019, o 03:24

[S] - Yami Saiko, Maji Seitaro - Konfrontacja
Misja po zwój z Kirin i Genjutsu: Sharingan
28/???


Seitaro i Kuromaku

Już w momencie w którym mędrzec dojrzał ubrania shinobi przed nim, wiedział że niskie były szanse na dojście do porozumienia słowami. Spróbował, nie powiodło się, postanowił więc działać na ich zasadach. Walcząc z napotkaną przeszkodą. Jounin Yohei słysząc że to tylko soczewki uniósł jedną brew, jednak nim zdażył coś powiedzieć, Maji przeszedł do akcji.
Natychmiastowo znikając pod ziemią, zaczął składać już pieczęcie do swojej następnej techniki którą zaplanował chwilę wcześniej. Wyskoczył na tyłach grupy, tuż za tokubetsu jouninem - który o dziwo patrzył na niego, jakby się spodziewał że stamtąd wyskoczy. Jego wachlarz był nawet zdjęty z pleców, a Seitaro mógł wyczuć że ten zaraz użyje jakiejś techniki. Mędrzec nie był jednak żółwiem i posłał własny - o wiele szybszy - atak, który w połączeniu z ognistym jutsu przywołańca, całkowicie zmiótł falę powietrza posłaną przez blondyna. Całkowicie spopielając mężczyznę z wachlarzem a razem z nim karawan, ognisty pocisk kontynuował swoją drogę ku chuuninom. Ci jednak dostrzegli kątem oka całą sytuację i znikli głeboko po ziemię (sensor mówi że znajdują się na głębokości 40 metrów). Ogniste jutsu uderzyło w ziemię i wywołało wysoką na 3 metry ścianę ognia. Chuunini póki co siedzieli pod ziemią, ale zaczęli się poruszać w stronę Seitaro. Co natomiast działo się z jouninem przez ten czas?
Seitaro ciągle badając otoczenie przy pomocy chakry, wyczuł jak tamten też ją miesza. Nie widział jednak czarnowłosego przez własną technikę którą wtedy wypuszczał i która dość ograniczyła jego widoczność. Jedynie sensor mówił chłopakowi, że jounin odskoczył poza zasięg ognistego pocisku. Maji zauważył jednak, że chwilę po użyciu Kaze Zansatsu, wokół niego z ziemi zaczęły wyłaniać się cztery pilary (wysokości 5 metrów) i wokół nich pojawiały się małe wyładowania elektryczne. Wieloletnie doświadczenie podpowiadało mu, że nie był to koniec techniki jaką wykonał jonin, ale czy chciał czekać i przekonać się na własnej skórze co wróg potrafi?

Mapka sytuacji
odległości:
- 30 metrów do jounina
- 20 metrów do chuuninów (są oni pod ziemią na głębokości 50 metrów)
- do każdego pilara masz 5 metrów



Saiko (oryginał)

Tenbatsu no Saiko nie działała tak, jak to opisywał jej przydomek. Obecność zakładnika w budynku bardzo ograniczała jej arsenał jutsu. W końcu z nagrody od daimyo nici, jeżeli ten zginąłby przez przypadkowo zawaloną ścianę czy sufit. Brakowało jej kompana, który został z tyłu by zająć się blokadą drogową. Niestety, będzie musiała jeszcze na niego poczekać gdyż jego rozmowy pokojowe nie do końca wyszły - o czym nie mogła właściwie wiedzieć bez sprawdzania sensorem co u niego. Yami podleciała bliżej budynku i zatrzymała się trzydzieści metrów nad nim, znajdując się właściwie tuż nad najwyższym piętrem budynku - co z tym idzie, tuż nad wcześniej wykrytą ogromną chakrą i czterema trochę mniejszymi. Swoim sensorem postanowiła badać otoczenie, chcąc znać każdy ruch ludzi w budynku jak i poza nim. Na najniższym poziomie nie działo się wiele. Chakra cywili wskazywała że byli oni zbici w jedną grupkę i pozostawieni w jednym pomieszczeniu. Rzecz jasna, nie ruszali się oni nawet trochę. Obok nich było 6 stabilnych osób, również nie wędrujących po budynku. 1 jounin, 1 tokubetsu i 4 chuuninów. Ich odległość od cywili i brak ruchliwości wskazywały na to, że pilnowali "zwykłych" ludzi. Pozostały jounin, trzech tokubetsu i 2 chuuninów wędrowało po podziemiach. Nie przechodzili jednak na wyższe piętro. Chuunini przemieszczający się stale po budynku poruszali się w parach, ale zachowywali się tak samo jako poprzednio. Zwyczajnie patrolowali bez używania chakry. Sytuacja na najwyższym piętrze (trzecim) była najmniej ciekawa. "Lider" Yohei i jego pomagierzy jak się nie ruszali, tak się nie ruszali. Można wręcz powiedzieć, że wszyscy w pałacu zachowywali się jakby na coś... czekali.

- odległość od dachu pałacu 30 metrów, 45 metrów pod Saiko znajduje się osoba z zasobami chakry rangi S

Klon Saiko

W głowie klona Saiko działa się wojna pomiędzy instynktami nakazującymi siać zniszczenie, a mózgiem chącym zdobyć pierw informacje. Na szczęście dziewczyna nie musiała być na niczym tak skupiona, by ta bitwa jej zaszkodziła. Nie chcąc stać bezczynnie, postanowiła wykorzystać swoją niewidzialność i sharingana by dowiedzieć się czegoś więcej o swoich przeciwnikach. Lecąc na wysokości pięciu metrów, zbliżyła się na taką odległość by była w stanie wyczytać z warg najemników o czym mówią. Ostatecznie musiała do nich podlecieć tak, że dzieliło ją od Yohei 15 metrów, a od najemników nieznanego pochodzenia 20 metrów.
-...szef nas zabije. Wyraźnie się powtarzał by zatrzeć za sobą wszelakie ślady, kiedy wyruszał przodem w stronę stolicy. A my co? Dalej tu jesteśmy. Pewnie zdążyli już wybić daimyo i całą jego rodzinę. Wszystko przez tych pieprzonych najemników. Powinniśmy sami wykonywać tą misję, a nie zatrudniać pierwszą lepszką bandę nukeninów do pomocy. - te słowa mogła dziewczyna wyczytać z ust tokubetsu, który wyglądał na młodzika zirytowanego swoją robotą. W przeciwnieństwie do niego, starszy jonin stojący obok wydawał się totalnie spokojny. Wręcz melancholijny.
- Nie martw się, Wakaba-kun. Tetsu-sama doskonale sobie zdaje sprawę, że obecność tych najemników utrudniłaby profesjonalne zajęcie się sprawą. Tak długo jak nikt nas nie wykryje, tak długo będzie on zadowolony. Yohei nie może też wysyłać zbyt wielu członków na taką mało znaczącą misję. Jeszcze przyjdzie pora byśmy mogli zabłysnąć. Niespodzianka przygotowana dla naszych pracodawców o to zadba. - te słowa wyczytała Yami z ust starszego mężczyzny, który miał na swoich plecach pojedyńczą katanę. Jonin Yohei spojrzał następnie na chuuninów, którzy to przed chwilą skończyli rozbierać ostatni namiot. Podniósł głos tak, że nawet dziewczyna mogła zrozumieć jego następne słowa bez potrzeby używania sharingana.
- Zrobione wszystko?! Mieliśmy się zbierać już parę minut temu. Tetsu nie lubi opóźnień. - wykrzyknął, a sam butem przysypał zwęgloną ziemię świeżą, tak by nikt kto się przyglądał nie rozpoznał że było w tym miejscu obozowisko.
Czwórka najemników kiwnęła mężczyźnie głową i powoli wszyscy zaczynali się kierować w stronę drogi, którą oryginał i Seitaro razem podróżowali. Klon miał jeszcze okazję interweniować nim opuszczą obozowisko, ale co zamierzał?

Mapka sytuacji
- odległość od pary Jounin/Tokubetsu 15 metrów, od chuuninów 20 metrów

Kolejność odpisu dowolna
Mapka z punktami zaznaczonymi przez Raiko

 
Posty: 138
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Maji Seitaro » 28 cze 2019, o 11:02

Seitaro z powodzeniem wyeliminował pierwszego z przeciwników, tego, który być może mógłby sprawiać największe problemy ze wszystkich. Głównie za sprawą dystansowych i szerokich ataków futonu, na które Seitaro - jako nieposiadający katonu - nie miał jednoznacznej kontry. O jonina raitonowca się nie obawiał, natomiast czterej chunini zaprezentowali swój doton... nimi zajmie się potem. Tymczasem wokół niego wyrosły charakterystyczne i dobrze mu znane filary shichu shibari, które już zaczynały się elektryzować. Maji nie zwlekając wybiegł czym prędzej z niebezpiecznego obszaru. Był szybszy od większości technik raiton, jednak pewność siebie go ostatnim razem zgubiła, toteż na wszelki wielki odpalił jeszcze energetyczną barierę. Ogień ogniem zwalczaj jak to mówią. Mimo wiedzy, że normalnie ta technika przeciwko wyładowaniom tej rangi by nie zadziałała, to będąc wzmocnioną chakrą natury, mogła zadziałać niczym klatka faradaya. Jeśli zaś jakimś cudem nie, to Seitaro zdąży bez problemu uciec, zanim pioruny przebiją jego tarczę. Składając już pieczęci, kierował się na południe od swej dotychczasowej pozycji, by stanąć równo na przeciw obecnej pozycji jonina. Wokół sennina zaczęły pojawiać się wiązki czarnej błyskawicy.. Miał pojawić się gigantyczny czarny lew ze czerwonymi jak krew ślepiami, najpotężniejsza na ten moment ofensywa Majiego. Zaryczał na wstępie i wraz z kierującym go brunetem ruszył do ataku.
Warto wspomnieć, stworzył lwa na najdalszej możliwej odległości, by być może nawet od razu sięgnąć nim jonina-kenusera, jednak jeśli jakoś by się to nie udało, to lew zresztą był tak szybki jak szybki był biegnący z nim twórca. Przeskoczył obszar, pod którym znajdowali się cwani chunini i ruszył na jonina. Kuromaku w tym czasie pełnił rolę supporta.



Koszta
Spoiler:

Techniki
Spoiler:

Techniki Kuromaku
Spoiler:

Atuty
Spoiler:
Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -


MK: Reiwa
 
Posty: 2045
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Yami Saiko » 28 cze 2019, o 23:41

Klon w zasadzie usłyszał co miał usłyszeć a będąc dokładniejszym wyczytał to z ruchu warg obecnie tu zebranych. Zaczynali się również zbierać a na to pozwolić nie mogła. Nie chciała marnować nadmiaru chakry ale na pewno nie pozostawi ich samych sobie. Plan był prostu, posłać odpowiedni atak i potencjalne niedobitki niech uciekają bądź kierują się w stronę Seitaro. Powinien sobie poradzić.

Wzniosła się na odległość kolejnych kilku metrów nad ziemią - będąc w sumie 20 nad - by nadal być jako tako niewidoczna, bowiem chwila w której zmieszała chakrę do kolejnego jutsu anulowało kamuflaż. Smoczyca wspomogła Yami, dzięki czemu koszt był w zasadzie połowiczny do każdego jutsu natury ognia. Postanowiła więc podwoić wydatek, tworząc dwa razy większą ilość kul. Prawdziwy śmiercionośny deszcz miał runąć na najwyższych tu rangą - zahaczając o chuninów jak odległości pozwolą - przyczyniając się do ich śmierci bądź poważnego okaleczenia. Czekała oczywiście na wynik, chcąc wiedzieć jaki był wynik jej ofensywy. Widząc eksplozje uśmiechnęła się szeroko, czując raz jeszcze rosnącą adrenalinę i radość z walki. A może by tak jednak zostać ciut dłużej? Przemyślała to. Zniknie później lub jeżeli zostanie do tego przymuszona.

____________

Oryginał robił dokładnie to samo co wcześniej. Poczeka aż wróci do niej jej chakra oraz przybędzie Maji. Jego obecność na pewno pomoże. Po raz pierwszy nie musiała sama ryzykować. Mogła go więc odpowiednio wykorzystać. Niemniej skanowała cały budynek i okolice, obserwując chakrę wszystkich osób wewnątrz za pomocą sharingana. Zauważyła, że jej oczy potrafią dostrzec ją nawet przez takie przeszkody jak ściany. Kazekage była jednak czujna. Chciała wyłapać potencjalne ruchy tutejszych jednostek, gdyby jednak jakimś cudem dotarła do nich wieść o walkach na wcześniejszych obszarach.

Spoiler:
Raikiri
Spoiler:

Meiton
Spoiler:

Sharingan
Spoiler:
 
Posty: 1040
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Takara » 29 cze 2019, o 17:56

[S] - Yami Saiko, Maji Seitaro - Konfrontacja
Misja po zwój z Kirin i Genjutsu: Sharingan
31/???


Seitaro i Kuromaku

Seitaro znając jutsu które to przed chwilą wyrosło wokół niego i miało zaraz uderzyć, postanowił jak najszybciej uciec z jego zasięgu. Wolał jednak nie popełnić błędu który popełni w poprzedniej walce, dlatego odpalił energetyczną barierę jako dodatkową ochronę. Jak się za chwilę miało okazać, był to dobry wybór. Biegnąc na południe - chcąc przy okazji zmniejszyć odległość do jounina - miał nadzieję że będzie on szybszy od technik raitonu. Ucieczka pewnie powiodłaby mu się w 100% jeżeli filary nie byłby już naelektryzowane wcześniej. Nim udało mu się wyjść poza granice techniki, błyskawice wyskoczyły z filarów i uderzyły w barierę Majiego. Ta - wzmocniona chakrą senjutsu - wytrzymała ciągły atak ze strony pilarów zdolnych powalić nawet duże summony. Niestety, bariera pod koniec została przebita wyjątkowo skoncentrowaną błyskawicą, która następnie trafiła w lewą rękę Majiego. Ciągły przesył chakry odnowił ją w szybkim tempie, jednak ręka oberwała i co jakiś czas mędrzec mógł czuć jak przez jego nerwy przechodzi elektryczność.
Pilary po tej sytuacji schowały się z powrotem pod ziemią, a Maji mógł dalej kontynuować swoje plany z lekkim utrudnieniem. Składając pieczęci na potężną technikę, zatrzymał się w takim miejscu by być naprzeciw pozycji jounina. Ilość pieczęci potrzebnych do techniki była jednak dość spora, przez co Seitaro po zatrzymaniu się dalej je składał. Potrzebował sekundy do dokończenia jej, co chcieli wykorzystać chuunini - przebijając mu nogi kunaiami. Te jednak nie przebiły się przez elektryczną barierę, co mogło ich zdziwić. Sekundę po tej akcji mędrzec wytworzył gigantycznego, czarnego lwa z czerwonymi ślepiami - którego istnienie przy okazji mocno poparzyło ręce chuuninów (ci natychmiastowo się wycofali z powrotem pod ziemię, i pod nią zaczęli uciekać w cztery strony świata). Rozmiary stworzenia były dość obszerne i zgodnie z planem Seitaro, dosięgnęło ono jounina. Łapą lew przygniótł kenusera do ziemi, a ten pomimo odpalenia wcześniej elektrycznej bariery takiej jak Seitaro, został poważnie porażony i poparzony. Dało się jednak wyczuć że jeszcze żył, chociaż ledwo. Na szczęście ręka mędrca odmówiła posłuszeństwa dopiero po pokonaniu wroga. Anulując nie z własnej woli ostatnią pieczęć, technika czarnego lwa się rozpadła.
Mapka sytuacji
odległości:
- 15 metrów do jounina
- 20 metrów do chuuninów (są oni pod ziemią na głębokości 50 metrów)
rany:
1. częściowy paraliż lewej ręki - irytujący ból od środka kończyny, ręka może w losowych momentach przestać wykonywać to czego pragnie od niej Seitaro. Nic groźnego dla życia



Saiko (oryginał)

Saiko dalej czekała na przybycie swojego towarzysza, a sytuacja w samym pałacu się nie zmieniała ani trochę.

- odległość od dachu pałacu 30 metrów, 45 metrów pod Saiko znajduje się osoba z zasobami chakry rangi S

Klon Saiko

Nadszedł ulubiony moment Saiko zwany totalną destrukcją. Za pomocą techniki rangi S od podwojonej sile, spuściła ogromny deszcz kul ognia na swoich wrogów. Jeden z nich - jounin, zauważył podejrzane światło za plecami i odwrócił się w stronę jej ataku. Na chwilę w jego oczach można było dojrzeć zdziwienie, ale dość szybko ono znikło a ten zaczął składać najszybciej jak potrafił pieczęcie. Yami mogła dojrzeć jak wypuszcza on ze swoich ust tornado wodne, w które włożył praktycznie połowę swoje aktualnej chakry. Po tym... kule ognia uderzyły. Chuunini, którzy niczego się nie spodziewali byli w zasięgu techniki i spłonęli nie pozostawiając za sobą nic. Cały okoliczny teren również oberwał kulami ognia, co wywołało mały pożar - nie było jednak żadnych drzew w okolicy, więc może sytuacja nie byłaby taka niebezpieczna dla kraju? Na ten moment były tylko miejscowe ogniska wysokie na dwa metry. W trakcie deszczu Saiko mogła wyczuć jak jounin specjalny również miesza chakrę i używa jakiejś techniki, jednak nie mogła zobaczyć jakiej.
Po zakończonym ataku, Jounin i tokubetsu pozostali nienaruszeni. Widocznie ich techniki były wystarczające by powstrzymać kule ognia które miały ich całkowicie zniszczyć. Atak Kazekage pozostawił ich jednak dalej zdziwionych - a także zmęczonych - i nim wykonali kontratak musieli złapać oddech. Co dało jej ponownie czas na działanie.

Mapka sytuacji
- odległość od pary Jounin/Tokubetsu 15 metrów

Kolejność odpisu dowolna
Mapka z punktami zaznaczonymi przez Raiko

 
Posty: 138
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 18:23
Ranga: Chūnin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Maji Seitaro » 30 cze 2019, o 00:02

Zagranie Seitaro okazalo się na tyle skuteczne, ze niemal wszyscy wrogowie albo padli, albo byli już w grobie obiema nogami. Tyczyło się to w szczególności jonina, który już chyba mógł czekać na dobicie. Ręka trochę szwankowała, ale nie było to nic, co w wielkim stopniu utrudniałoby Seitaro walkę. Być może opcja korzystania z jutsu wymagających wielu pieczęci nie wchodziła w grę, ale nie polegał tylko na takich, więc arsenał miał nie tak bardzo ograniczony jak mogłoby się wydawać. W każdym razie w grze pozostali jeszcze chunini, którzy trochę od lwa oberwali, po czym schowali się w ziemi jak kretoszczury. Kwestia czasu zanim ci się pozbierają i uderzą ponownie. Maji od razu zwrócił uwagę na, na pewno, nieprzypadkowe rozmieszczenie przeciwników. Ustawili się wyuczoną przez siebie formację, by jakimś sposobem ucapić Seitaro. Ten jednak nie miał zamiaru dać się złapać jakiejkolwiek technice, a jednocześnie chciał zakończyć wreszcie co zaczął i udać się do Saiko, która albo robi już niezłą burdę w stolicy, albo bije się z myślami: Bić ich czy nie bić, oto jest pytanie.
Maji wreszcie uznał, że czas najwyższy użyć swojej dziedziny klanowej. Temu też odpieczętował z jednego ze zwojów dużą ilość piasku, która będzie w stanie pokryć spory obszar tego pola bitwy(nie potrzebował do tego obydwu sprawnych rąk). Sennin jednak nie miał zamiaru wykorzystać go do ofensywy, zamiast tego po prostu nań wskoczył, by wznieść się przynajmniej 15m w powietrze. Od razu jak oderwał stopy od ziemi złożył jedną prostą pieczęć barana, by w miejscu, w którym stał przed chwilą wytworzył się ziemny wir. Jego rozmiar idealnie objął jonina oraz wszystkich chuninów, którzy jeśli nie posiadają sensora nie będą wiedzieli co się szykuje. Zostaną zmiażdżeni, zanim zdążą zakląć. Jeżeli akcja się powiedzie, a sensor poinformuje, że wszyscy zdechli, wówczas na tej sporej chmurze czarnego piachu poleci ku Saiko, anulując wir, barierę, a zwój chowają z powrotem w wolne miejsce. Zniży jednak wysokość jeśli będzie to konieczne, by nie ryzykować przedwczesnym wykryciem. Trzepnął lekko sparaliżowaną ręką. Chyba po raz pierwszy oberwał raitonem... ciekawe.
Jeżeli ci jednak dalej będą się po tym stawiać... to coś się wymyśli, ale w tym przypadku nie anuluje bariery ani wiru, ba, jeszcze bardziej zwiększy odległość w powietrzu od oponentów.


Koszta
Spoiler:

Techniki Seitaro
Spoiler:

Techniki Kuromaku
Spoiler:

Atuty
Spoiler:
Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -


MK: Reiwa
 
Posty: 2045
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Droga do siedziby Daimyo

Postprzez Yami Saiko » 30 cze 2019, o 16:33

Klon zdziwiony był refleksem tutejszych ninja. Atakowała bowiem z wysokości i miała po swojej stronie element zaskoczenia. Walka jednak mogła trwać dłużej co ją zadowalało. Trzeba było jednak uważać na swoje rezerwy chakry, bowiem akurat niespecjalnie mogła ich odnowić w swojej obecnej formie. A patrząc na wcześniejsze doświadczenia z Yohei, oryginał będzie potrzebował całego swojego arsenału by móc zwycięsko wyjść z konfliktu.

Chuninów miała z głowy a szkoda było nie wykorzystać teraz terenu na swoją korzyść. Ci dwaj byli wprawieni w element Suitonu, dziewczyna postara się teraz wykorzystać to na ich zgubę. Co więc zrobiła? Wyciągnęła od razu swój wachlarz i posłała ogromne ilości wiatru. Miały złapać ogień na ziemi i stworzyć w zasadzie prawdziwe piekło w miejscu i okolicach, gdzie się znajdowali. Taktyka dość prosta i na pewno dostrzegalna. Kolejny suiton mógł ich osłonić i raz jeszcze uratować. Na to właśnie będzie liczyła. W przypadku kiedy wyczuje mieszanie się chakry i dostrzeże wodę, podleci szybko do niej by uwolnić ze swojego ciała wyładowania elektryczne. Te w zasadzie powinny zostać posłane w wodzie w kierunku przeciwników, rażąc ich dotkliwie. Nie były to tanie zagrania ale nie byłą to przecież prosta misja.

Oryginał dalej skanuje.

Spoiler:
Raikiri
Spoiler:

Meiton
Spoiler:

Sharingan
Spoiler:
 
Posty: 1040
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Następna strona

Powrót do Ishi no Kuni - Kraj Kamieni

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron