Miejscowość Kawamachi

Prowadzą tu główne szlaki handlowe wzdłuż rzek. Jest tu też rozwinięte rybołówstwo i rzemiosło artystyczne. Kraj w całości położony w deltach wielu rzek. Często organizowane są tutaj spływy kajakowe dla turystów. Grunty tutaj są dość grząskie, miejscami ziemia jest bardzo żyzna przez co okoliczni rolnicy zbierają wysokie plony ryżu. Hodują tu rzadsze, bardziej wymagające odmiany tego zboża.
Znajdują się ty wioski Tanigakure no Sato oraz Takumi no Sato.

Takumi no Sato



Tanigakure no Sato

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Miejscowość Kawamachi

Postprzez Nanoha » 25 mar 2017, o 19:56

Obrazek

Miejscowość Kawamachi była niewielką wioską leżącą nad jedną z mniejszych rzek. Umiejscowiona w centralnej części kraju nie narzekała nigdy na braki w turystach czy przejezdnych. Przechodzi przez nią też kilka szlaków handlowych. Miasteczko otacza niewielki mur lub raczej ładna palisada wykonana z drewnianych belek. Za nią rozciągają się lasy, głównie liściaste. Poza oczywiście handlem miejscowość również utrzymuje się z dwóch dużych salonów spa i masażu. Mimo iż te konkurują ze sobą o każdego klienta to i tak zgarniają fortunę. Oba zakłady mogą się poszczycić najlepszym personelem w kraju do którego zjeżdżają się klienci z daleka.

Od 03.03.2018 nowy właściciel, Nara Rin
Obrazek
Administrator
 
Posty: 1382
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 17:01
Ranga: Brak

Re: Miejscowość Kawamachi

Postprzez Dōhito Midoro » 26 mar 2017, o 00:04

Midoro od jakiegoś czasu podróżował przez kraj Rzek. Nie trudno go było rozpoznać na tle innych. Mimo wygody jaką zapewniała wielka Sowa z gliny po całym dniu siedzenia na tyłku było chłopakowi bardzo niewygodnie. Wtedy zobaczył na horyzoncie miasteczko znad którego unosiły się dwa słupy pary. Zaciekawiony wylądował przed nim i ruszył uliczkami do jednego z tych snopów. Jak się fartownie okazało był to salon spa i masażu połączony z saunami oraz basenem termalnym. Nie wspominając o hotelu oraz restauracji. Wtedy chłopak zdał sobie sprawę, że nigdy w życiu nie zażywał takich przyjemności no a kiedyś w końcu musi być ten pierwszy raz. Niech to będzie taka nagroda za awans oraz przetrwanie wojny. Chłopak szybko wszedł do środka i zapłacił za pokój oraz przyjemności za ten wieczór oraz noc. Zostawił klamoty w pokoju i ruszył do bajorka z podobno leczniczymi wodami. Mimo relaksu i braku opaski w dłoniach na rękach miał sporą porcję gliny. Ot tak na wszelki wypadek.
Obrazek
 
Posty: 1923
Dołączył(a): 31 lip 2016, o 02:57
Ranga: Chūnin

Re: Miejscowość Kawamachi

Postprzez Zitsu » 26 mar 2017, o 01:09

Wchodząc coraz bardziej w kraj Rzek Zitsu ujrzał pewną kameralną wioskę z dwoma słupami pary na horyzoncie. Natychmiastowo postanowił zatrzymać się w pobliżu, by oderwać nieco myśl od nurtującego go problemu, którego nie mógł chwilowo rozwiązać. Wyłonił się w jednej z bocznych uliczek, aby nieco pospacerować wśród ludzi, choć to raczej nie należało do jego ulubionych rozrywek. Natychmiastowo wypatrzył swoimi cudownymi oczami jak to turyści i podróżnicy jedzą, piją i wypoczywają w gorących wodach... zastanowiło to na chwilę naszego bohatera, który nie mógł zrozumieć na jaką cholerę powstają takie miejsce... wrodzona wścibskość sprawiła, że obserwował ludzi siedzących w wodzie zauważając na ich twarzy wyrazy relaksu i zadowolenia. Jakby siedzenie w wodzie mogło być komuś potrzebne... dziwni byli ci ludzie.

W pewnym momencie Zitsu zauważył znajomą mu twarz. Młodzieńca o bujnej i fikuśnej fryzurze, którego całkiem niedawno jeszcze obserwował w ukrytym liściu... jak się tak głębiej nad tym zastanowić podobną gębę widział w książce bingo. Młodzian ów jak gdyby nigdy nic zażywał relaksacyjnej kąpieli, jednakże mimo to trzymał glinę w swoich rękach... zaciekawiło to shokubutsu, który nie mógł tego zrozumieć... po co komuś glina w takim momencie? Zanurzył się więc w ziemi, by bez pardonu wyłonić się kilka metrów od chłopaka, aby go za bardzo nie zawstydzać, choć raczej widok pojawiającego się znikąd białego człowieka nie należał do codziennych widoków... niespodzianka!
-No proszę jaki ten świat jest mały. Już drugi raz cię widzę... a może trzeci - czy to twoja gębą w bingo? - powiedział w typowo zimnym dla siebie tonem ukazując od razu książeczkę bingo jednocześnie przysiadając się na jednym z kamieni. Roślinka miała nadzieję, że iwijczyk nie jest zbyt nerwowy i zachowa spokój... ciekawiła go jego reakcja.
 
Posty: 199
Dołączył(a): 2 cze 2016, o 18:53
Ranga: Nukenin

Re: Miejscowość Kawamachi

Postprzez Dōhito Midoro » 26 mar 2017, o 13:26

Młodzieniec po wykupieniu pobytu na przynajmniej tę noc w tym kurorcie udał się do basenu termalnego by zregenerować zmęczone ciało trudami bycia shinobim. Nie żeby kiedyś mu to przeszkadzało lecz czasem relaks był wskazany. Zwłaszcza, że Midoro miał ukrytą naturę lenia. Jeśli można było odpocząć to to robił. Jako iż niedawno była wojna i wiele nieciekawych ludzi łazi po świecie glina była dość zrozumiała. Młodzieniec zdjął szlafrok, położył go koło basenu razem z ręcznikiem i wszedł do gorącej wody. Zanurzył się na tyle głęboko, że jego zaszyte usta na piersi były ukryte pod wodą. Niestety jego przyjemny wypoczynek i rozmyślania o wszystkim i o niczym zostały szybko przerwane. Nagle koło niego pojawił się koleś o idealnie białej karnacji i zielonych włosach. Gdzieś już widział taki komplet. Mimo wszystko koleś miał kilka różnic od tego całego Zero. Dodatkowo wyskoczył z książeczką identyczną jak ta Arashiego. Książeczką BINGO. Gdyby tego było mało na otwartej stronie widniał nie kto inny jak jego brat. Midoro przypatrzył się przez chwilę twarzy swojego brata która była niemal identyczna jak jego tyle, że młodsza po czym rzucił do kolesia.
-Mam dobrą pamięć do twarzy a jakoś cię nie pamiętam. Chociaż kogoś mi przypominasz. Tak czy inaczej to nie ja. Jestem młodszy i przystojniejszy od tego frajera z Bingo.
Midoro przekręcił się lekko by być jak najbardziej przodem do jegomościa. Wyłożył rękę na zewnątrz lecz wewnętrznych ust nie pokazywał.
-Polujesz na nukeninów?
Obrazek
 
Posty: 1923
Dołączył(a): 31 lip 2016, o 02:57
Ranga: Chūnin

Re: Miejscowość Kawamachi

Postprzez Zitsu » 26 mar 2017, o 14:52

Shokubutsu jeszcze bardziej wygodnie rozłożył się na znajdującym kamieniu. Można było rzecz, że miał gdzieś bezpieczeństwo czy jakąś tam gardę... sprawiał wrażenie zupełnie bezbronnego i beztroskiego. Czy była to nadmierna pewność siebie, brawura czy głupota? Kto wie. Nie zmieniało to jednak faktu, że szybko schował książce do wewnętrznej kieszeni, by kontynuować swoje małe przedstawienie.
-Zdziwiłbym się jakbyś mnie rozpoznał, a fakt iż przypominam ci kogoś jest całkowicie naturalny jeśli spotkałeś kogoś z mojego gatunku, a wiem, że spotkałeś. Ciekawe skąd nieprawdaż? - rozpoczął w tajemniczy sposób. Zielonowłosy uwielbiał prowadzić swoiste gierki z ludźmi... można by rzec, że trochę go to bawiło.
-Mówisz, że jesteś bratem Dohito Isao... terrorysty mordującym cywili dla zabawy i bla bla bla... ciekawe rzeczy o nim wypisują. Dobrze kombinujesz... szukam kogoś, ale nie jest to twój brat. Nukenin'i mało mnie interesują. - przerwał na chwilę zastanawiając się, gdzie mógł się ukrywać szalony naukowiec. Pewne było, że młodzieniec nie miał o nim bladego pojęcia.
-Wypoczywamy sobie? A może przybyłeś tu się zabawić w iście eksplozyjny sposób... może zdradzisz mi po co ci te dziwne języki na dłoniach? Nie musisz odpowiadać jeśli nie chcesz... pragnę jedynie trochę się rozerwać. Ostatnimi czasy doskwiera mi odrobinę samotność. - uśmiechnął się dość sztucznie... prawdę mówiąc mimika twarzy nie była mocną stroną Zitsu, jeśli w ogóle można było to tak nazwać. Tak chyba robią ludzie, by lepiej wypaść, prawda? Jego wyjątkowe oczy sprawdziły chłopaka co do joty - ot zboczenie zawodowe - nic się przed nim nie ukryje... tym bardziej, że języki na dłoniach nie należały do rzeczy normalnych. Zielonowłosy był bardzo wścibską osobą... można by rzec, że aż nadto.
 
Posty: 199
Dołączył(a): 2 cze 2016, o 18:53
Ranga: Nukenin

Re: Miejscowość Kawamachi

Postprzez Dōhito Midoro » 26 mar 2017, o 16:43

Zielonowłosy był zaprawdę przedziwnym typkiem. Zupełnie jak tamten koleś, jak on to określił, z jego gatunku. Następnym punktem wypowiedzi było nawiązanie do Isao co zaciekawiło tylko młodzieńca. Koleś sporo widział jak na przechodnia. Może warto by było sobie z nim pogawędzić i dowiedzieć się czegoś? Może będzie na tyle skory by, może przez nieuwagę, zdradzić mu trochę tajemnic świata i odkryć niezbadane tereny wiedzy która z każdym krokiem ciekawiła chłopaka coraz bardziej. Na samym końcu padło pytanie o usta na dłoniach których chłopak mu nie pokazywał. Ciekawostka.
-Zaprawdę interesujące. Sporo wiesz. Nie wspominałem, że jestem jego bratem a mimo to, niefortunnie dla mojej reputacji, trafiłeś. Przybyłem w celach... Edukacyjnych? Jeśli można to tak nazwać. No i oczywiście kolejną ciekawostką jest fakt, że dobrze się kryję z moimi ustami a mimo to je wypatrzyłeś. Jestem ciekaw jak.
Młodzieniec zatrzymał się na chwilę patrząc na swoje usta na dłoni po czym rzucił do kolesia na kamieniu.
-Chcesz sporo wiedzieć o mnie a niewiele dajesz w zamian. Może na początek powiesz coś o sobie? Na przykład o co chodzi z tym gatunkiem? Ten ktoś kogo spotkałem też coś takiego mówił. Dla zachęty ci powiem, że moje języki są... cóż. Dla uciechy płci przeciwnej.
Obrazek
 
Posty: 1923
Dołączył(a): 31 lip 2016, o 02:57
Ranga: Chūnin

Re: Miejscowość Kawamachi

Postprzez Zitsu » 26 mar 2017, o 17:28

Ciekawość Zitsu coraz bardziej dawała się mu we znaki. Przebieg rozmowy wyraźnie świadczył, że może dojść do ciekawej wymiany zdań. Idealna szansa do zaczerpnięcia odrobiny rozrywki.
-Można rzec, że bystrzaka ze mnie. Wspomniałeś, że jesteś od niego młodszy i przystojniejszy, a dodatkowo prawie niczym się nie różnicie... wystarczyło połączyć fakt i wła la... potwierdziłeś moje jakże trafne przypuszczenie. - uśmiechnął się po raz kolejny z podobnym rezultatem co wcześniej. Bawiło go używanie ludzkiej mimiki choć sam zielonowłosy niezbyt dobrze ją rozumiał.
-Coś w zamian? Może warto wspomnieć, że na imię mi Zitsu. Wybacz mi mój brak manier. Nie jestem w tym zbyt dobry. Jesteś ciekaw o co chodzi z moim gatunkiem, prawda? Musisz być. Jak widać ciekawość to nasza wspólna cecha. Niech będzie... nazywają nas roślinki, przebrzydłe dziwolągi czy po prostu Shokubutsu. Jesteśmy prawie jak ludzie... mamy ręce, nogi i mózgi... ale nie do końca nimi jesteśmy. Nasza budowa jest dość specyficzna i nie rodzimy się jak wy, ale to grubsza historia. W każdym razie... - w tym momencie zielonowłosy rozchylił powieki prawego przeżółkniętego oka dwoma palcami robiąc przy tym niezwykle głupkowatą minę.
-Posiadamy swoisty rentgen w oczach... nic co masz na sobie lub w sobie się przed tym wzrokiem nie ukryję. Mogę cię przeniknąć aż do szpiku kości. Tak też wypatrzyłem twe skryte języki i mogę wypatrzeć o wiele więcej. Ciekawa zdolność nieprawdaż? - zakończył wyczekując reakcji młodzieńca który tak jak i on musiał skrywać wiele tajemnic. Te dłonie nie były jedynie ozdobą czy szpanerskim numerem... musiała się za tym kryć coś więcej.
-No więc jak... czym są twoje dłonie? Czy poza oczywistą zdolnością miziania się z ludzkimi kobietami potrafią coś więcej?
 
Posty: 199
Dołączył(a): 2 cze 2016, o 18:53
Ranga: Nukenin

Re: Miejscowość Kawamachi

Postprzez Dōhito Midoro » 26 mar 2017, o 17:54

Koleś połknął haczyk. Szybko zaczął mu tłumaczyć czym tak naprawdę jest on i cały jego „gatunek”. Jak się okazywało to nie była rodzina obdarzona specjalnymi zdolnościami tak jak Midoro i Isao czy inni jego znajomi lecz rodzaj tworu. Zwłaszcza ta wzmianka o innym rodzeniu się. Dziwna sprawa. Wzmianka o specjalnym wzroku również sporo rozjaśniała. Rentgen w oczach. Kto by pomyślał. Jeśli połączyć to z umiejętnością błyskawicznego chowania się w ziemi to koleś posiadał wachlarz całkiem użytecznych zdolności. Niema co. Powiedział mu dużo. Bardzo dużo. Z tego powodu Midoro nie widział problemu by uronić mu rąbka tajemnicy jego rodziny. Nic poza uczciwą wymianą.
-W takim wypadku również proszę o wybaczenie. Douhito Midoro. Brat słynnego nukenina który wedle książeczki Bingo wysadził w powietrze siły Shoguna- razem z Kiri oczywiście ale tego nie trzeba było dopowiadać. Co prawda mieli trochę prywatności ze względu na fakt iż nigdzie w pobliżu nie było na razie ludzi.
-Jak zapewne wiesz, mój brat umie wytwarzać „materiały wybuchowe”. Wszystko za pomocą tych rączek. Co prawda można to robić i zwykłymi ustami lecz tak jest praktyczniej. Łącząc ziemię z chakrą tworzymy glinę która robi swoje. Czyli wybucha. Cóż artyście więcej potrzeba do szczęścia?
Skoro koleś wiedział tak sporo to może od razu by pójść za ciosem?
-Znasz się może na klonach?
Obrazek
 
Posty: 1923
Dołączył(a): 31 lip 2016, o 02:57
Ranga: Chūnin

Re: Miejscowość Kawamachi

Postprzez Zitsu » 26 mar 2017, o 18:32

Oczy czarnowłosego wyraźnie się zaświeciły na wieść, że może dowiedzieć się czegoś o "roślinkach" choć sam Zitsu wiedział, że była to niezwykle okrojona wiedza - wszak najlepsze sekrety zostawiał dla siebie.
-Ciekawe... naprawdę ciekawe. Raczki przesyłające chakre przez języki... chyba nie zamierzasz wysadzić tego przybytku za pomocą tego? - wskazał na glinę, którą nie dawno jeszcze trzymał Dohito. Było widać, że Midoru rajcuje się w zdobywanie nowej wiedzy, a kolejne jego słowa tylko przeświadczyły naszego bohatera w tym jeszcze bardziej, że jego "głód" był wręcz niezaspokojony. Cóż... Zitsu był całkiem podobny, lecz wiedział również, że czasem bycie zbyt zachłannym nie służy dobrej relacji. Zwłaszcza, gdy jeden z rozmówcą weźmie sobie za punkt honoru popisać się przed tą drugą personą.
-Ależ ty narwany... widzę, że chętnie wydębił byś ode mnie wszystko co wiem, co? Coś ci pokaże młodzieńcze. - Zitsu wyciągnął spoczywający w kaburze kunai i jak gdyby nigdy nic odrąbał sobie lewą dłoń... uuuu ale drastycznie. Z niej wyciekła biała maż... przedziwny, obrzydliwy wręcz widok.
-Fajna sztuczka, prawda? Nie znam się jakoś specjalnie, ale wiem, że podział chakry w tego typu technikach nie musi wcale być standardowy, a sam twór nie zawsze znika po zadanym ciosie... w każdym razie istnieją jutsu pozwalające na nieco więcej. Czy taka odpowiedz cię wystarczająco zaspokoiła? Może już domyślasz się jaki sekrecik przed tobą ukrywam? - dodał cynicznie lodowatym głosem.
 
Posty: 199
Dołączył(a): 2 cze 2016, o 18:53
Ranga: Nukenin

Re: Miejscowość Kawamachi

Postprzez Dōhito Midoro » 26 mar 2017, o 20:01

Zitsu był faktycznie innym gatunkiem. Zaskakiwał na każdym kroku. Pomijając różnice w wyglądzie miał dziwne metody... imponowania innym? Zwłaszcza gdy odcioł sobię rękę. Co to w ogólę było? I przede wszystkim co to miało na celu? Zwyczajna pogadanka o klonach a tu nagle bach, nie ma reki. Wtedy chłopak zobaczył, że faktycznie bliżej mu do rośliny niż człowieka. Z rany zamiast cieknąć obficie krew leciała jakaś biała ciecz. Sama struktura jego reki też był zgoła inna od ludzkiej. Co prawda Midoro nie był specem od medycyny lecz takie różnice było widać gołym okiem. Wreszcie padła odpowiedź na jego pytanie która była dość mało satysfakcjonująca ze względu iż to akurat już wiedział. No ale skoro ten wiedział co nieco to można było wkroczyć dalej w ten temat.
-Hmm. Nie mam bladego pojęcia jaki sekrat możesz przede mną ukrywać. Co do wiedzy zaś to owszem. Chętnie „wydębił” bym wszystko pod warunkiem, że gadamy o klonach. To one są powodem mojej małej podróży. Szukam techniki klonującej która umie wykożystywać wszystkie żywioły. Może to właśnie te „jutsu pozwalające na nieco więcej” mnie intresują?
Obrazek
 
Posty: 1923
Dołączył(a): 31 lip 2016, o 02:57
Ranga: Chūnin

Re: Miejscowość Kawamachi

Postprzez Zitsu » 28 mar 2017, o 19:27

Reakcja Midoru nie zaskoczyła naszego bohatera. Wszak kto normalny ucina sobie dłoń ot tak. Na pewno nie normalny człowiek. Ale Zitsu nie był człowiekiem, ani też normalna osoba. Jego drobne przedstawienie miało uświadomić dohito, że przed nim siedzi nie kto inny jak klon - choć faktem było ze różnił się on od innych tego typu tworów. By nieco podkręcić atmosferę zielonowlosy podrzucił kilka razy swą odcięta dłonią, by po chwili cisnąc ja w pobliskie drzewo z którego wyłonił się kolejny sobowtór łapiąc "piłeczkę" z gracją, by po chwili przemówić...
-Jesteśmy klonami jak juz pewnie się domyślasz. A skoro istnieje możliwość stworzenia nowego, samoistniejacego klona to tym bardziej da się osiągnąć to czego potrzebujesz. Nie mam jednak pojęcia jak chciałbyś to zrobić. I jak widzę zarówno ty jak i ja mamy problem ze zrealizowaniem planu. Chyba się sądzisz, że spadnie ci rozwiązanie z nieba? A może wiesz już co zrobisz? - zakończył dając tym samym Midoru szanse na podzielenie się swoim planem. Chyba, że naprawdę liczył na gotowe rozwiązanie. W każdym razie Zitsu pragnął się nieco rozerwać... może dohito da mu na to okazję. Teraz i tak stał w martwym punkcie swojego zadania...
 
Posty: 199
Dołączył(a): 2 cze 2016, o 18:53
Ranga: Nukenin

Re: Miejscowość Kawamachi

Postprzez Dōhito Midoro » 28 mar 2017, o 19:55

Midoro nie miał bladego pojęcia kim jest ten cały Zitsu lecz był... intrygującą personą. Po części pokazał mu część rzeczy dla których chłopak wyruszył z wioski. Zwłaszcza gdy ten cisnął własną rękę a drugi Zitsu ją złapał wychodząc z drzewa. No właśnie. Pierwszy wyszedł z kamienia jakby wypłynął na powierzchnie a ten wyszedł z drzewa jakby kora była zasłoną. Pierwszym żywiołem Douhito był Doton i na tym żywiole się wychował oraz oparł na nim swoją wiarę. Wiedział o nim ile się dało. Znał również taką technikę. Nie była to już banalna technika chowania się pod ziemią lecz średnio zaawansowane jutsu pozwalające przenikać przez wszystko. No ale wszystko miało limity, na przykład szybkość. Technika Shokubutsu była błyskawiczna. Niemniej jednak postanowił rozmyślania nad tym zostawić na jakąś nudną podróż a teraz zająć się innym tematem.
-Wow. To już jest coś. Uciołeś sobie ręke a się nie rozpadłeś jak każdy znany mi rodzaj klona. Pierwszy krok ku celowi.
Młodzieniec zamyślił się chwilę po czym postanowił zaryzykować.
-Mówiłeś, że kogoś szukasz i nukenini cię nie interesują tak samo jak mój brat. Mógłbyś go znaleźć lub posiadasz jakie kolwiek informacje o jego ostatnim miejscu pobytu?
Obrazek
 
Posty: 1923
Dołączył(a): 31 lip 2016, o 02:57
Ranga: Chūnin

Re: Miejscowość Kawamachi

Postprzez Zitsu » 29 mar 2017, o 19:16

Odpowiedz fikuśnego, czarnowłosego młodzieńca zaskoczyła nieco Zitsu. Wszak co osoba o jasnej przynależności do wioski kamienia chciała od brata, który postanowił z znanych tylko sobie powodów opuścić wioskę. Chyba Midoro nie planował pójść w ślady brata, a może liczył, że niebezpieczny braciszek pomoże mu osiągnąć cel. W każdym razie zielonowlosy nie mógł mu bezpośrednio pomóc. Nie miał bowiem pojęcia gdzie mógł przebywać Dohito Isao.
-Niestety nie mam pojęcia. Ale ciekawi mnie czemu uważasz, że twój brat nukenin ci pomoże? Faktem jest iż książka bingo ukazuje go jako niezwykle potężnego, ale jego odszukanie nie będzie prostą sprawą. Nawet nie mam pojęcia gdzie moglibyśmy zacząć jego poszukiwania... tak samo jak mojego celu... Megane Shokushu. Ja przynajmniej wiem, że muszę przeczesać cały kraj wiatru co z naturalnych względów jest niezwykle trudne. Ty drogi Midoro nawet nie masz pojęcia dokąd powinieneś się udać. Naprawdę sądzisz, że jesteś w stanie go odnaleźć? - zakończył swą wypowiedź czekając na to co miał na ten temat do powiedzenia iwyjczyk. W tym czasie nowo powstały klon podszedł do tego wcześniejszego by wchłonąć go niczym gąbka wodę. Po chwili stał tylko jeden Zitsu.
 
Posty: 199
Dołączył(a): 2 cze 2016, o 18:53
Ranga: Nukenin

Re: Miejscowość Kawamachi

Postprzez Dōhito Midoro » 29 mar 2017, o 23:12

Młodzieniec korzystając z chwili ściągnął gumkę z nadgarstka i zaczął sobie związywać włosy w wysoką kitkę prawie na czubku głowy. Ten koleś był dość interesujący. Jak dużo mógł się od niego jeszcze nauczyć? Co powinien mówić by zgłębić jeszcze trochę wiedzy której tak pragnie? Wyznając swoje wartości uznał po pewnej chwili, że nie ważne co by nie zrobił to i tak wszystko się stanie tak jak to już zostało zaplanowane. Przemył sobie twarz wodą słuchając co mówi Zitsu. Wreszcie klon dotarł do drugiego i go za sprawą dotyku wchłonął. Definitywnie to był inny, fascynujący, gatunek. Wreszcie postanowił odpowiedzieć na jego pytania.
-Widzisz. Wierze, że wszystko co robimy jest już z góry ustalone. Wierze, że nasze spotkanie nie było przypadkowe. Liczyłem, że jesteś w stanie go namierzyć ale jeśli nie to trudno. Jeśli podczas wędrówki jakimś cudem bym się na niego natknął to kto wie? Może by mi pomógł a może i nie? Dobrze, że ludzie nie wiedzą co ma się stać za minutę czy za dzień. To sprawia, że jest ciekawiej.
Chłopak zamilknął na chwilę wsłuchując się w swoje słowa. Definitywnie trochę zboczył z kursu.
-Co do twojego poszukiwania. Jeśli nie masz nic przeciwko chciałbym z tobą wyruszyć w podróż do kraju Wiatru. Nigdy tam nie byłem a chętnie bym zobaczył sławną pustynię. Może się natknę na jakiś trop w mojej sprawie? Kto wie.
Obrazek
 
Posty: 1923
Dołączył(a): 31 lip 2016, o 02:57
Ranga: Chūnin

Re: Miejscowość Kawamachi

Postprzez Zitsu » 31 mar 2017, o 13:52

Przemowa Midoro wzieła za serduszko naszego bohatera. Przeznaczenie i obiecanki cacanki... tia... Zitsu raczej nie wierzył w takie pierdoły. Nie wierzył w coś takiego jak przeznaczenie, a raczej w szanse wyboru, w szanse na zmianę swojego niepewnego losu... w końcu to my tu i teraz o wszystkim decydujemy - żyj albo umieraj...
-Zabawne... więc uważasz, że jakiś bożek wszystko ustala... a może nie posiadamy własnej woli i wszystko zastało już zapisane jak w bajkowej mandze? - odpowiedział z wyraźną kpiną w głosie... choć trudno było ją poniekąd wyłuskać pośród zlodowaciałego tonu. Nie mniej jednak kolejne słowa czarnowłosego młodzieńca była dość zastanawiające...
-Nie powinno być problemu... choć jak się na tym zastanowić to jest całkiem sporo zastrzeżeń. Otóż widzisz... właśnie wracam z pustyni, a raczej z jej skraju... jest tam dość nieznośnie... słońce, piach i horyzont jak na morzu... nieskończony. Czy aby na pewno jesteś gotowy? Ja nie muszę jeść, ani pić przez co jakoś bym tam przetrwał, ale co z tobą chłopcze... również jakaś mapa by się przydała, bo szlajanie się po pustyni bez żadnego wskaźnika byłaby dosyć głupie. Czy jesteś tego pewien? Nie lepiej się przygotować? - zakończył, aby Midoro miał czas na chwilę zastanowienia. Zitsu wiedział, że pobył w kraju rzek musiał jeszcze chwile potrwać... w końcu nie był przygotowany na wyprawę na pustynie i szczerze wątpił, że Dohito był...
 
Posty: 199
Dołączył(a): 2 cze 2016, o 18:53
Ranga: Nukenin

Następna strona

Powrót do Kawa no Kuni - Kraj Rzek

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników