Miasteczko Hachō

Uformowany przez liczne erozje i kumulacje. Teren w całości rzeźbiony przez wodę i lód. Występują tu liczne katarakty, rzeki, wodospady. Idealne miejsce do medytacji dla mędrców w celu skupienia się. Kraj raczej jest słabo zaludniony i prawie w całości spowity naturalną florą i fauną.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Miasteczko Hachō

Postprzez Lokacja » 4 wrz 2017, o 23:57


Obrazek

Miasteczko Hachō znajduje się pośród gór na granicy Kraju Ognia oraz Wodospadów. Miejscowość ta nie wyróżnia się właściwie niczym szczególnym, poza tym, iż będąc zewsząd otoczoną górami, zdaje się być całkowicie odizolowana od reszty świata. I tak poniekąd jest, gdyż nie przecina jej żaden główny trakt.


Prawdopodobnie najbardziej charakterystycznym elementem tejże formującej półksiężyc mieściny jest jezioro, wokół którego postawiono zabudowania, a przy brzegach liczne porty, z których codziennie, bardzo wcześnie rano wypływają rybacy na połów, by zapewnić Hachō główny towar eksportowy oraz nieodzowną część targowisk, jakimi były słodkowodne ryby. Swoistą urokliwość tego miejsca podkreśla również fakt, iż jest to strefa całkowicie zdemilitaryzowana - mieszkający tutaj ludzie żyją swoimi własnymi problemami, całkowicie odcięci od problemów gnębiących świat shinobi, o którym wielu nie ma niemalże całkowicie pojęcia. Wszechobecne domki jednorodzinne oraz kamienice, a także wszechobecny spokój czynią z owego miasteczka wręcz idealny punkt wypoczynkowy.


Pomimo faktu, że zazwyczaj niewiele się w tej mieścinie dzieje, mimo wszystko władze Hachō muszą od czasu do czasu zwrócić się o pomoc do wiosek shinobi. Z racji swojego położenia, ich oferty pracy wysyłane są bardzo często do wszystkich trzech wiosek, które są niemalże identycznie odległe.



Obrazek
Administrator
 
Posty: 549
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 14:45

Re: Miasteczko Hachō

Postprzez Shouta » 31 mar 2019, o 00:18

Było późne popołudnie kiedy chłopak postawił swoją stopę w miasteczku pośrodku niczego. Był dość zdziwiony, znajdując to miejsce, idąc przez kompletną dzicz. Jednak jak widać, nawet starając się odciąć od cywilizacji, człowiek kiedyś na nią trafia. Ludzie rozprzestrzenili się na tyle, że wszędzie są wraz z ich miasteczkami i problemami.
Tą noc postanowił spędzić w jednej z karczm, jakie to miasto oferowało, bo jak się okazało, był to kurort wypoczynkowy. Do tego, wszędzie było widać że ludzie żyją z rybactwa i nikt nie był przejęty życiem shinobi, nikt nie mówił o walkach, nikt nie wspominał o jakichkolwiek misjach, wszyscy żyli kompletnie innym życiem.
Pod wieczór, mając już zarezerwowane miejsce, ruszył nad jezioro potrenować coś, co chodziło mu po głowie, kiedy widział popisy ogniste Gurena. Sam nie czuł że byłby dobry w kontroli Katonu, jego ciągnęło do wody...coś było w niej, co wydawało mu się znajome, jednak nie mógł tego wyjaśnić.
Znajdując jakieś ustronne miejsce w okolicy akwenu, rozpoczął trening, który polegał na skupianiu chakry w swoich ustach i pomyśleniu o tym, żeby zamieniła się ona w wodę. Wydawało mu się to logiczne, przecież w ustach zawsze było wilgotno, więc zmuszenie ślinianek do nadmiernego produkowania płynów, powinno być łatwiejsze niż wyprodukowanie ich z innych części ciała. Początkowo niewiele z tego wychodziło, jednak po godzinie czy dwóch już zaczął łapać o co chodzi w kontroli żywiołu i mógł już swobodnie produkować dość znaczące ilości wody, które wylatywały mu z ust przy dość imponującym ciśnieniu, oczywiście jak na kogoś kto nigdy tego nie robił.
Po pierwszej fazie treningu przyszło mu do głowy żeby jakoś wykorzystać otaczającą go wodę i zamienić w coś użytecznego. Bądźmy szczerze, był uciekinierem więc tym czymś mogła by być jakaś zasłona, jednak jak ją wytworzyć z wody? Po chwili namysłu przyszło mu do głowy olśnienie, wystarczy przecież jakoś zamienić ją w parę wodną i powstanie mgła. Skupił się więc i rozprzestrzenił chakrę dookoła siebie, dzięki temu że był w pobliżu zbiornika, wilgotność powietrza była na tyle wielka że chłopak nie miał żadnego problemu, z wprawieniem w wibracje otoczenia aby stworzyć mgłę, to co go zastanawiało teraz, to czy mógłby jakoś jeszcze inaczej wykorzystać chakrę do kontroli żywiołu. Bo jak do tej pory, szło mu znakomicie.
Odpowiedzią na to pytanie było stwierdzenie iż z naturą trzeba się "zjednoczyć", jednak...czy nie można by było tego wziąć dosłownie do siebie i spróbować rzeczywiście zjednoczyć się z wodą? Człowiek składał się z niej w dośc dużym stopniu, więc nic nie stało na przeszkodzie teoretycznie, aby rozmyć się w jakiejś kałuży czy mniejszym zbiorniku, przynajmniej tak podpowiadała fantazja, jaka się rozbujała podczas tego treningu. Znalazł więc jakąś kałużę i stanął w niej, skupiając chakrę w wodzie i swoich nogach, myśląc o tym że się scala z wodą. Jakie było jego zaskoczenie, kiedy się okazało że nogi mu się zapadłu po kolana w kałuży która powinna sięgać po kostki, tego nikt nie może opisać, jednak przerażony tym, natychmiastowo cofnął technikę, miejąc nadzieję że nie scalił się na amen, co na szczęście się nie stało. Postanowił więc, pewny o swoje zdrowie, zanurzyć się cały. Udało mu się to bezproblemowo, co go niezmiernie uszczęśliwiło. Teraz był gotowy na walkę w wilgotnym środowisku i bezproblemowe schowanie się. Pasowało to w sumie do wioski, do której zmierzał czyli tej która była ukryta w deszczu, prawda?
Po ciężkim treningu, wrócił do karczmy w której spędził noc. Następnego dnia, zaczerpnąwszy języka o tym jak ma dalej iść, najedzony i wyspany, ruszył dalej w swoją podróż, nie będąc dalej pewnym, czy nikt go czasem nie śledzi.
z/t



 
Posty: 256
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Nukenin


Powrót do Taki no Kuni - Kraj Wodospadów

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników