Niedźwiedzi Kamień

Tereny lasów sąsiadujących z Kumogakure no Sato. Shinobi wykorzystują je często w celach treningowych, czy też do prywatnych spotkań.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Niedźwiedzi Kamień

Postprzez Uchiha Takeru » 7 lut 2015, o 14:31

Seiki postanowił skończyć walkę jednak nie do końca mu to wyszło. Nie wziął pod uwagę tego że jego noga była w pewnym stopniu sparaliżowana, co utrudniało mu poruszanie się pod ziemią. Po wyłonieniu się z ziemi wystrzelił kości które miały za zadanie zablokować ręce Raimeia, jednak jego ręce znajdowały się teraz przy klatce piersiowej przez co nie było to możliwe. Zdążył więc złożyć pieczęcie do swojej rantonowej chmurki która zaczęła wić się wkoło niego rażąc Kaguyę ładunkiem elektrycznym. Tym razem paraliż był mocniejszy, miał duże trudności z poruszaniem swoim ciałem. Oczywiście miał też wiele poparzeń od pasa w górę, teraz bez wizyty u medyka po walce się nie obejdzie. Sytuacja diametralnie się odwróciła, teraz Raimei miał przewagę. Nadal leżał na ziemi ale teraz to on rozdawał karty, przynajmniej dopóki nie minie paraliż. Należy dodać że chmurka nie zniknęła, nadal wiła się wokół swoje stwórcy, przez co nadal stanowiła zagrożenie.



Kolejność:Obojętna

Seiki-Masz duże trudności z poruszaniem swoim ciałem i sprawia to duży ból po doliczeniu do tego oparzeń-2tury
Uchiha Takeru
 

Re: Niedźwiedzi Kamień

Postprzez Raimei » 7 lut 2015, o 20:36

-Udało się !!- wykrzyczałem w myślach.

Z ziemi, niczym dżdżownica, wypełzł białowłosy chłopak. Jego zamiarem zdawało się przyszpilić swego przeciwnika, którego wcześniej stosownie wymęczył podczas szarpaniny. Jak na rasowego drapieżce przystało - wybrał moment i uderzył z ukrycia, nie spodziewając się tego, co go spotka na powierzchni. Wcześniej miarowo, teraz agresywnie i chaotycznie, wyładowania przeskakiwały w czarnej chmurze, brzęcząc przy tym, jakby stado rozbawionych diabłów. W tej małej burzy skrył się cel drapieżnika.
- Dobór techniki okazał się być idealny-kontynuowałem opiewanie sukcesu w myślach. Przeciwnik był zbyt upierdliwy, by nie cieszyć się z aktualnie osiągniętej przewagi. Reakcja wyładowań jednoznacznie poinformowała mnie o schwytaniu przeciwnika. W tym momencie wyturlałem się spod czarnego obłoku, w stronę katan, by pochwycić jedną z nich. Rokurai, broń wykonana na zamówienie, wykonana ze specjalnej stali, katana której rękojeść obszyta była chabrową nicią. Pochwyciwszy ostrze powstałem, obracając się do skrzącej się chmury i odwołałem ją. Skoncentrowałem czakrę w "burzowym ostrzu", by te zaskrzyło się błękitem. -Walczysz dalej?-zapytałem się dzierżąc laserowe ostrze, w wyjściowej pozycji kendo.
Przeciwnik do połowy wystający z ziemi nie wyglądał na chętnego.
Spoiler:
Raimei
 

Re: Niedźwiedzi Kamień

Postprzez Kaguya Seiki » 8 lut 2015, o 00:55

Kiedy wyłoniłem się z ziemi, zamiast przeciwnika ujrzałem dziwaczną, ciemną chmurę pełną wyładowań elektrycznych. Nie trzeba było wiele czasu abym został trafiony przez kilka z nich co sprawiło niemały ból i nie wróżyło dobrze dalszej walce. Ból jaki czułem na znacznej części swojego ciała, sprawiał, że chciałem zakończyć ten sparing, nie było sensu okaleczać się wzajemnie w towarzyskim starciu.
Rywal wyglądał na wyraźnie zadowolonego z tego, że wreszcie udało mu się zdziałać coś sensownego w tej walce, nie było jednak w tym nic dziwnego. Obolały spokojnie patrzyłem jak mężczyzna wstaje z ziemi i dobywa swojego miecza, który tradycyjnie już chyba przybrał barwy błyskawicy. Przez cały czas od trafienia piorunami, starałem się koncentrować siły na regeneracji ciała do stanu pozwalającego dalej walczyć. Kto jak kto jednak Kaguya nie należeli do tych, którym straszne były jakieś pioruny, oparzenia i zranienia. Odczuwaliśmy ból jednak nasze ciała znacznie różniły się od zwykłych ludzi, był tego świadom każdy członek naszego klanu jednak wiedzieliśmy, że nie należy się tym zbytnio przechwalać, wystarczyło abyśmy rozsądnie korzystali z tej zdolności i wygrywali w imię klanu.
Kiedy rywal stanął wreszcie w swojej eleganckiej pozycji, uśmiechnąłem się do niego lekko spod bandaży osłaniających moją twarz.
Dobyłeś miecza, znaczy to, że walka wciąż trwa, prawda? Pozwól jednak, że i ja dobędę swojego specjalnego ostrza a następnie tak jak i Ty, podejdę do walki bardziej poważnie. - odpowiedziałem na pytanie przeciwnika, powoli podnosząc prawą rękę do swojego kręgosłupa, który to w tej samej chwili zaczął wykonywać pod skórą dziwne ruchy.
Obrazek
Jak już pewnie zauważyłeś, potrafię robić dość ciekawe rzeczy ze swoimi kośćmi. Zapewniam cię jednak, że nie znasz nawet połowy moich możliwości tak jak i ja zapewne nie znam twoich. Z jednej strony cieszę się, że pochodzimy z tej samej osady i w razie czego, będziesz silnym sojusznikiem, z drugiej jednak przyznam, że chciałbym skrócić o głowę kogoś takiego jak ty. Jak ci na imię? - spytałem dość swobodnie, aby nie tylko dowiedzieć się czegoś o mężczyźnie ale również po to, aby dać nam obu chwilę na odsapnięcie przed rundą finałową tego starcia, co do którego wyniku nie byłem jednak przekonany. Ta niepewność sprawiała mi w pewnym stopniu przyjemność, dreszczyk emocji nakręcał do działania i dawał prawdziwą satysfakcję przy każdym udanym posunięciu.

Spoiler:


Chakra: 3320 - 4 - 700 = 2616
Obrazek
NIE KLIKAĆ!

Chętnie poprowadzę misję rangi D-A, proszę zgłaszać się na PW/GG
Druga postać: Nara Shoku
 
Posty: 968
Dołączył(a): 20 lis 2014, o 19:43
Ranga: Nukenin

Re: Niedźwiedzi Kamień

Postprzez Uchiha Takeru » 8 lut 2015, o 12:42

Co tu dużo opowiadać, Raimei przeturlał się do swojego miecza i przy użyciu dziwnej techniki stworzył miecz świetlny, odwołał również chmurkę. Widząc to Seiki zaczął wykonywać dziwne ruchy, aż w końcu wyciągnął swój kręgosłup...Oczywiście z powodu paraliżu zajęło mu to dużo więcej czasu niż normalnie, jeśli chodzi o jego regenerację to nie dało to prawie nic(jeśli dobrze rozumiem musiałbyś wyciągnąć kości w miejscu oparzenia i dopiero wtedy by się zaczęło regenerować). No cóż członek klanu Arashi spokojnie czekał aż przeciwnik skończy swoje dziwne rytuały. No dobra stoicie dwa metry od siebie, obaj dzierżycie swoją broń a Seiki jest do połowy zanurzony w ziemi.



Kolejność:Obojętna
Seiki-1 tura paraliżu
Ostatnio edytowano 8 lut 2015, o 22:01 przez Uchiha Takeru, łącznie edytowano 1 raz
Uchiha Takeru
 

Re: Niedźwiedzi Kamień

Postprzez Raimei » 8 lut 2015, o 14:43

Po odwołaniu burzowej techniki, mym oczom ukazał się wystający z ziemi do połowy białowłosy chłopak.Wyraźnie padł ofiarą porażenia. Wyciągnąłem miecz paradnie, nie byłem pewien co teraz zrobi. Chciałem już zakończyć walkę, a miecz w górze miał sprowadzić się jedynie do gestu honorowego. Zniekształcony swoimi własnymi technikami chłopak, wyglądał jak jakaś turpistyczna fantazja artysty. Tyle było bólu w tym kształcie.
-Potworność, zgroza...świat przeklął twój ród, piętnując was tą ohydną skazą-zwróciłem się do chłopaka jedynie w myślach. Nagle ten potwór przemówił.
-Nie chcę już walczyć, nie ładnie było by na koniec walki nie dobyć miecza, myślałem że naszym celem będzie rekreacja i trening, nie mogę po zostać obojętny wobec twej groźby, chyba że jeszcze odwołasz swe słowa-odpowiedziałem.
Gdy mu odpowiadałem, ulegałem coraz większemu obrzydzeniu. Przeciwnik znów rozpoczął deformować swoje ciało, powoli wyciągał coś z pleców, coś co wyglądało jak...kręgosłup !!
-O zgrozo-krzyknąłem w myślach i od razu odskoczyłem wielkim susem do tyłu, wskakując na jedną ze stworzonych przez przeciwnika cztero-metrowych skał(z całej sytuacji wynika, że ja byłem bliżej skał, wcześniej to był Seiki, lecz przechodząc pod ziemią wcześniej, by mnie zaskoczyć teraz to on jest od nich dalej). W powietrzu wypuściłem miecz i zacząłem składać pieczęcie . Nie przerywając sekwencji skoczyłem ponownie, by stanąć na ściance niedźwiedziej skały, na wysokości siedmiu metrów, licząc od ziemi, me stopy znów zalśniły błękitną czakrą, dającą przyczepność. Ukończywszy sekwencje pieczęci "Tygrys → Pies → Wąż → Smok" splotłem ze sobą dłonie, a te zalśniły. Szybko wypuściłem zebraną energię w formie dwudziestu laserów. Niedoścignione promienie pognały w znajdującego się przede mną przeciwnika. Skierowałem je tak by, tuż przed przebiciem celu, okalały go - tak by w razie próby ucieczki naciął się na nie. Z każdej strony świetlne włócznie okrążyły cel i wbiły się w niego. Pierwsze dziesięć promieni wbiło się w ziemię, by przeszyć nogi, bądź chowającego się tam przeciwnika. Druga dziesiątka została nakierowana na różne miejsca w torsie, na wysokości piersi, brzucha, obojczyków, szyi i ramion.
Obrazek
-Ten dzień nie miał się skończyć w ten sposób. Spotkałem człowieka, lecz ujrzałem potwora...-
Spoiler:
Raimei
 

Re: Niedźwiedzi Kamień

Postprzez Kaguya Seiki » 9 lut 2015, o 00:32

Słowa przeciwnika przywróciły mi zdrowy rozsądek. Spojrzałem na niego, jego krwawiący bok oraz na samego siebie i swoje poparzenia, które nie wyglądały zbyt ciekawie. Jedną ręką trzymając już na wpół wyciągnięty kręgosłup, wystawiłem lewą dłoń ku górze na znak pauzy.
Masz rację, ta walka zupełnie nie jest już tym czy być powinna. - krzyknąłem do mężczyzny, który ze strachu przed moimi zdolnościami zaczął uciekać w tył.
Nie ma powodu aby dalej wzajemnie się okaleczać a niestety nie obyłoby się już bez tego, gdybyśmy dalej ciągnęli tą walkę. - dodałem, niszcząc swój jeszcze nie do końca wyciągnięty kręgosłup, zastępując go jednak nowym.
Powoli wyszedłem z ziemi i otrzepałem lekko zabrudzone ubrania po czym znowu skierowałem wzrok ku mężczyźnie.
Jeszcze się spotkamy. Mam nadzieję, że wtedy będziemy walczyć już ramię w ramię. - po tych słowach skierowałem się w stronę wioski aby zregenerować siły.
Obrazek
NIE KLIKAĆ!

Chętnie poprowadzę misję rangi D-A, proszę zgłaszać się na PW/GG
Druga postać: Nara Shoku
 
Posty: 968
Dołączył(a): 20 lis 2014, o 19:43
Ranga: Nukenin

Re: Niedźwiedzi Kamień

Postprzez Uchiha Takeru » 9 lut 2015, o 18:15

Po w miarę wyrównanej walce, nastąpił jej koniec. Obaj zgodnie stwierdziliście że dalsza walka nie ma sensu, w końcu miał to być trening, a obaj byliście poranieni, dalszy rozlew krwi był zbędny. Seiki ruszył w kierunku wioski ale Raimei nadal stał na ziemnym słupie, mógł w każdym momencie zaatakować rywala, co oczywiście wiązałoby się z poważnymi konsekwencjami. Wasze rany nie były poważne, jednak powinien je obejrzeć medyk żeby przypadkiem nie wdało się zakażenie lub inne powikłania. Nauczyliście się kilku rzeczy podczas waszej walki, na pewno dało to wam więcej niż samotny trening.

Obaj dostajecie:
2PD i 7PN

Sędzia:
2PE + 7PE=9PE
Uchiha Takeru
 

Re: Niedźwiedzi Kamień

Postprzez Raimei » 9 lut 2015, o 20:06

Minęło parę dni od sparingu, a może pojedynku z białowłosym chłopakiem, którego imienia koniec końców nie zdołałem poznać.Z sentymentu do emocji jakie odczułem, wróciłem do "Niedźwiedziej skały". Potrzebowałem jeszcze więcej treningu. Przydały by się też informacje o technikach. Można by też podjąć się jakiejś konkretniejszej pracy. Niewiele teraz zleceń dla regularnych shinobi. -Jestem godny czegoś większego-powiedział mężczyzna sam do siebie, wymachując ostrzem Rokurai z pozycji Kendo. Trzymając się nisko na nogach, przemieszczał się przy tym po płaskim wierchu sławnej w całym Kumogakure skały. Trzy szramy zadane mu kostną bronią zagoiły się, zostawiwszy drobne, nierzucające się w oczy blizny. Nagi tors quasi-samuraja świecił ze szczytu, w blasku słońca. Po jakimś czasie rozpocząłem naukę techniki z dziedziny Rantonu własnego pomysłu.
Spoiler:
Raimei
 

Re: Niedźwiedzi Kamień

Postprzez Raimei » 21 kwi 2015, o 08:21

Po bardzo długiej przerwie odwiedziłem swój niedźwiedzi kamień.
-Wioska nie wygląda już tak samo. Wojna na stałe pozostawiła swe piętno, wbijając swe zęby bardzo głęboko. Nowe mury to już nie to samo co kiedyś-pomyślałem stojąc na wyłaniającej się z morza drzew odpowiadających faunie cieplejszych klimatów skale. Widziałem cały teren bardzo dokładnie mogłem go objąć wzrokiem i zdawało by się, że nawet objąć ramionami. Już kiedyś opuszczałem to miejsce. Trzynaście lat temu wyszedłem z wioski by podróżować, a trzy lata temu by walczyć. Cały czas przyświecał mi jeden cel - siła. Czułem to bardzo głęboko, u samego ziarna duszy. Nawet jeśli udawało mi się zagłuszyć to wołanie, to tylko na parę chwil - miesiąc, dwa i znów niedający się uspokoić skowyt, łaknący siły jak niemowlę pragnie matczynego mleka. -Świat wewnętrzny Kumogakure się zawalił - rozpadł się na drobne kawałki, wraz z jego przywódcą-pomyślałem w reakcje na zasłyszane wieści o zabójstwie przywódcy wioski i lidera ANBU. Wyciągnąłem miecz i rozpocząłem jak mam w zwyczaju od standardowych wymachów, by zaraz przejść do bardziej skomplikowanych ruchów. Pielęgnowałem Kendo od zawsze, jako podstawę swojej siły. Kontynuowałem rozwijając techniki od których myślałem od dawna, błyszczący miecz świecił się długo w moich źrenicach, byłem zaślepiony przez promienisty błękit - spuściznę mojego klanu. Po paru godzinach z oddali można było obserwować niespotykane w przyrodzie zjawiska świetlne koloru niebieskiego, a niedługo potem nad niedźwiedzią skałą pojawiła się czarna chmura.
Nauka trzech technik.
Spoiler:
Raimei
 

Re: Niedźwiedzi Kamień

Postprzez Raimei » 21 kwi 2015, o 15:48

Zaczęło grzmieć i spadł deszcz. Rodowy romantyzm odezwał się w szermierzu i ten krzyknął z radości. Mężczyzna rozpiął woje kimono, pozwalając mu zwisać z nad pasa od hakamy, następnie schował miecz do pochwy. Kontemplował przez parę chwil ogrom tworu jaki właśnie udało mu się wywołać. Potężna, piękna chmura burzowa, z której skrzyło się piorunami rozświetlającymi okolicę. W tej pasji Raimei zaczął wyprowadzać ciosy w powietrze, później wykopy i dalej wyskakiwać w górę. Zwisający z pasa płaszcz trzepotał na wietrze, przywołanym przez sztuczne zjawisko atmosferyczne. Niedźwiedzia skała cała zamokła od deszczu, aż odbijała światło, jakby ktoś pokrył ją szkłem. Pod nogami wojownika zrobiło się ślisko, uspokoił się gdy to zauważył i wrócił do trenowania Rantonu. Po chwili opanował kolejną technikę, dzięki której będzie mógł jedną ręką przebijać przeciwników na wylot, nie męcząc się przy tym.
Drzewa się uspokoiły, wiatr przestał nimi targać, a deszcz nie był już taki rzęsisty. Wtedy młody członek klanu Arashi znów przeszedł do treningu fizycznego. To był przełomowy dzień dla tego człowieka. Najdłuższy, najintensywniejszy i najbardziej produktywny trening od pięciu lat. Dzisiaj Raimeiowi na gromowych bębnach przygrywała sama burza. Opiekuńcze Kami jego klanu przyklaskiwały mu do rytmu na kolejne spięcia jego mięśni. Rodził się zupełnie nowy człowiek, silniejszy i potężniejszy, wreszcie w pełni godny by reprezentować swój klan i zbliżał się do swego celu - by móc wreszcie w pełni obrazować potęgę burzy, rodzinnej świętości.
Trening jednej techniki i atrybutów:
Spoiler:
Raimei
 

Re: Niedźwiedzi Kamień

Postprzez Kaguya Seiki » 24 kwi 2015, o 00:57

Po dość długim opierdzielaniu się i rozmyślaniu nad swoim dalszym losem, postanowiłem wreszcie ruszyć nieco swoje umiejętności. Wiele już razy powtarzałem sobie, że zbytnio polegam na zdolnościach klanowych, podczas gdy mógłbym rozwinąć się też w innym kierunku, stać się bardziej elastycznym wojownikiem. Aby to osiągnąć, przybyłem do dość popularnego miejsca treningów, które sam już wcześniej odwiedzałem, aby nauczyć się czegoś zupełnie nowego z dobrze znanej mi już dziedziny jaką był Doton.
Po zebraniu podstawowych informacji na temat interesującej mnie techniki, zabrałem się za jej opanowanie co jednak okazało się znacznie trudniejsze niż początkowo zakładałem. Zwykłe podnoszenie i opuszczanie terenu samym tylko dotykiem było sporym wyzwaniem. By tego dokonać, musiałem znacznie poprawić swoją kontrolę nad chakrą Doton, aby zdobyć kontrolę nad otaczającym mnie terenem.
Wiele dni zajęło mi opanowanie Chidōkaku, początkowe efekty był bardzo nieznaczne i lekko demotywujące, jednak pamiętałem o wcześniejszych treningach, podczas któych napotykałem podobne trudności. Wiedziałem, że z czasem zdołam opanować tą zdolność i tak też się stało, dzięki czemu stałem się nieznacznie ale jednak lepszym shinobi.

Spoiler:
Obrazek
NIE KLIKAĆ!

Chętnie poprowadzę misję rangi D-A, proszę zgłaszać się na PW/GG
Druga postać: Nara Shoku
 
Posty: 968
Dołączył(a): 20 lis 2014, o 19:43
Ranga: Nukenin

Re: Niedźwiedzi Kamień

Postprzez Kaguya Seiki » 19 paź 2015, o 19:22

Zaraz następnego dnia po powrocie z dość długiej misji ratunkowej, postanowiłem nauczyć się czegoś nowego, aby nie stać w miejscu jeśli chodzi o umiejętności. W tym celu zaopatrzyłem się wcześniej w zwój, który dostępny był dla shinobi wioski, aby ci mogli dokształcać się na własną rękę.
Rozsiadłem się wygodnie na samym szczycie wielkiego kamienia i rozłożyłem przed sobą zwój, wczytując się w jego zawartość w pełnym skupieniu.
Spoiler:

Technika wydawała się bardzo ciekawa dla kogoś takiego jak ja, czyli nastawionego na szybkość i precyzję w atakowaniu. Wiedziałem, że tak szybkie przemieszczanie się mogłoby nie raz pozwolić mi uniknąć obrażeń lub szybciej wykończyć przeciwnika.
Po kilkunastu minutach studiowania podstaw, zabrałem się za praktykę schodząc w tym celu z kamienia i podejmując kolejne próby skupiania chakry w nogach i uwalniania jej w odpowiedniej ilości i w odpowiednim czasie.
Obrazek
NIE KLIKAĆ!

Chętnie poprowadzę misję rangi D-A, proszę zgłaszać się na PW/GG
Druga postać: Nara Shoku
 
Posty: 968
Dołączył(a): 20 lis 2014, o 19:43
Ranga: Nukenin

Re: Niedźwiedzi Kamień

Postprzez Kaguya Seiki » 21 paź 2015, o 23:47

Idąc za ciosem, postanowiłem dalej trenować, gdyż był to jedyny sposób, aby ruszyć z miejsca i pokazać wiosce, że degradacja mnie z poziomu Tokubetsu Jonina była wielki błędem i stratą dla osady.
Tym razem po kilku rozmowach z kameleonami, które były teraz moimi towarzyszami broni, postanowiłem opanować zupełnie nową technikę, łączącą w sobie to co potrzebne dla mnie z umiejętnościami tych wspaniałych zwierząt.
Długo dyskutowałem z kilkoma przedstawicielami Kameleonów, aby wybrać najrozsądniejszą wersję techniki jaką miałem opracować, aż wreszcie doszliśmy do porozumienia względem jej efektów i wyglądu.
Po wielu dniach treningu pojawiły się pierwsze efekty, które można było uznać za zadowalające i dopiero wtedy zdecydowałem się nazwać technikę, będą jednocześnie bardzo dumnym z tego, jak wyszła ona w praktyce i jakie otwierała przede mną możliwości.
Spoiler:
Obrazek
NIE KLIKAĆ!

Chętnie poprowadzę misję rangi D-A, proszę zgłaszać się na PW/GG
Druga postać: Nara Shoku
 
Posty: 968
Dołączył(a): 20 lis 2014, o 19:43
Ranga: Nukenin

Re: Niedźwiedzi Kamień

Postprzez Kaguya Seiki » 27 paź 2015, o 23:26

Spędzając coraz więcej czasu w wiosce, kwestią czasu było aż ponownie wrócę do intensywnego treningu. Tym razem dały o sobie znać wspomnienia, te dość nieprzyjemne, związane z byłym towarzyszem. Wiedziałem, że pewnego dnia ulepszę swoje techniki, aby nigdy już nie powtórzyć błędu z tamtego wydarzenia i dzień ten właśnie nadszedł.
Po upewnieniu się, że teren wokół mnie był całkowicie pusty, rozpocząłem wykonywanie Sawarabi no Mai, które zapełniało cały teren wokół mnie lasem kości, ostrych niczym katany. Po wykonaniu techniki, zacząłem próbować manipulować utworzoną "budowlą" co nie było wcale tak łatwe. Trzeba było zdawać sobie sprawę z tego, jak wielki obszar pokrywa technika, nawet lekka zmiana wymagała sporego skupienia i orientacji w terenie. Na całe szczęście moja motywacja była na bardzo wysokim poziomie, wiedziałem, że nie mogę już dłużej odkładać tak ważnych treningów, wiedziałem, że niedługo będę musiał wyruszyć na kolejną podróż, która będzie miała ponownie pomóc mi się rozwinąć ponad to co osiągnąłem do tej pory.
Spoiler:
Obrazek
NIE KLIKAĆ!

Chętnie poprowadzę misję rangi D-A, proszę zgłaszać się na PW/GG
Druga postać: Nara Shoku
 
Posty: 968
Dołączył(a): 20 lis 2014, o 19:43
Ranga: Nukenin

Re: Niedźwiedzi Kamień

Postprzez Kurogane Azayaka » 5 lis 2015, o 01:04

Chłopak od razu zareagował. To był on..moje przypuszczenia się potwierdziły. Teraz nic już nie stało na przeszkodzie by trochę powalczyć. Znów schowałem swój wachlarz i zacząłem kierować się w jego stronę. -Masz racje-odpowiedziałem trochę się opamiętując. Szliśmy w kierunku znanego mu miejsca. Prawie wychodziliśmy z wioski, ale to dobrze, w końcu ani jego, ani moją intencją nie było wyrządzenie jakichś szkód. Choć, kto go tam wiedział, czy w ogóle potrafiłby wyrządzić jakieś większe szkody wiosce. Gdy szliśmy zagadnął mnie wreszcie.....-Generalnie to spacerowałem sobie większość czasu, to tu, to tam, aż dotarłem do kraju błyskawic, jakoś nie chciało mi się czegokolwiek podejmować po ostatniej misji, tej samej, w której ty też brałeś udział. Chyba...musiałem przemyśleć parę rzeczy-zakończyłem swoje tłumaczenie, gapiąc się na swoje buty w zakłopotaniu, nie miałem żadnej wymówki, ani wytłumaczenia dla tego co się ze mną przez ten czas działo. Po drodze moją uwagę przykuła skała. -Chodźmy tam-wskazałem na miejsce i zaproponowałem byśmy się zmierzyli właśnie tam. Gdy dotarliśmy na miejsca ustawiłem się w odległości pięciu metrów od mojego przeciwnika. Złożyłem ręce w geście podziękowania, oddając cześć swojemu adwersarzowi, by zaraz potem złożyć dwie pieczęci i dobyć prawą ręką wachlarza. Broń zaraz pokryła się czarną, z pewnością dziwną dla przeciwnika substancją.
-Zaczynajmy !-zawołałem, przyjmując postawę bojową.
Spoiler:
Obrazek
 
Posty: 660
Dołączył(a): 17 lip 2015, o 11:38
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Tereny Treningowe