Główny Trakt

Położony tuż przy Kaminari no Kuni - oddziela tą krainę od reszty kontynentu. Roślinność jest tu znikoma, kraina ta jest słabo zaludniona. Rośliny z tego regiony są bardzo cenne, głównie z powodu swojej wytrzymałości.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Główny Trakt

Postprzez Uchiha Rakena » 28 cze 2020, o 11:46

Główny szlak prowadzący do Shimo no Kuni. Zaczyna się w Kraju Dolin, przechodzi przez takie krainy jak Kraj Ziemi czy Dźwięku. Krajobraz tutaj jest dosyć zróżnicowany; na początku jest pełno różnych skamieniałości, by potem zmieniło się to w pola ryżowe i duży las. Droga jest na tyle szeroka by poruszali się po niej zarówno ludzie jak i większe wozy towarowe. Z powodu niewielkiej przestępczości w tych regionach, trakt jest jednym z najbezpieczniejszych. Rzadko kiedy można tu spotkać bandytów czyhających na innych, a jeśli już, to bardzo szybko są łapani.



Z tego tematu



Misja rangi B

Sabataya Tamura
2/?



Jesień w Iwagakure no Sato miała to do siebie, że rzadko kiedy była słoneczna. O wiele częściej niebo było zachmurzone, a z nieba padał deszcz. Tak też było w dzień, w który Sabataya Tamura miał udać się na swoje pierwsze poważniejsze zadanie. Sam Tsuchikage zlecił mu podróż do Kraju Mrozu w celu zbadania informacji na temat szalejącej tam ogoniastej bestii. Chuunin miał prawo mieć wątpliwości czy aby na pewno sobie poradzi, w końcu to była jego pierwsza misja takiej rangi, na dodatek taka, na której mogło stać się właściwie wszystko. W najgorszym możliwym wypadku mógł nawet stanąć oko w oko z takim potworem jak bijuu. Czy miał jakiekolwiek szanse przeżyć takie starcie? Lepiej się było o tym nie przekonywać.
By dotrzeć do Kraju Mrozu, Tamura musiał przejść przez kilka pomniejszych państw. Podróż była długa, ale na szczęście podczas niej obyło się bez żadnych nieprzyjemności. Raz tylko się zgubił w połowie trasy, ale na szczęście udało mu się wrócić na odpowiedni szlak. Przeszedł przez Wioskę Traw, minął Kraj Ognia i Dźwięku by na koniec przejść przez Kraj Drzew. Do miejsca docelowego zawitał już nieco zmęczony, ale nie na tyle, by potrzebował dłuższego odpoczynku. Przy granicy powitało go dwóch strażników. Wbrew pozorom nie wyglądali zbyt potężnie; jeden był chorobliwie otyły, a drugi w podeszłym wieku. Trochę słaba ochrona jednego z najważniejszych miejsc w państwie, czyż nie?
- Imię, nazwisko, cel przybycia? - zapytał jeden z nich, przyglądając mu się z podejrzliwością. Nie było w tym nic dziwnego, to miejsce nie odwiedzało wielu podróżujących, a czasy były jakie były i dobrze, że zachowywano chociaż minimalne środki ostrożności.
Ostatnio edytowano 28 cze 2020, o 15:57 przez Uchiha Rakena, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
MK: Kaguya Tsuki, Mariko
Mogę poprowadzić misję D-B ♥
Prowadzone wątki:
 
Posty: 71
Dołączył(a): 12 cze 2020, o 13:49
Ranga: Genin

Re: Główny Trakt

Postprzez Sabataya Tamura » 28 cze 2020, o 13:19

Nie przywykł do bardzo rozciągniętych w czasie wypraw, a wręcz był niezaznajomiony z pokonywaniem wielu krain w przeciągu kilku dni w samotności. Shinobi przez swoich 19 lat bytowania pośród żywych przebywał przede wszystkim w Iwie, gdyż tam był niezmiernie potrzebny do wspierania wycieńczonej poprzednimi wojnami służby zdrowia. Sytuacja na tle politycznym zawsze wisiała na włosku, toteż nie można było wykluczyć pogorszenia się stosunków Iwagakure no Sato z innymi prowincjami w chwili obecnej, jak chociażby następowało to z Krajem Wodospadów. Działania Hyakuzawy w odczuciu Tamury mogły stać się drastyczne bacząc na jego zawzięty charakter, a tego większość mieszkańców Kraju Ziemi z pewnością nie będzie popierać. Jednak jako wysłannik lidera osady nie czuł się pewnie w ocenianiu najwyższej urzędującego człowieka, zwłaszcza że nie został wyposażony do tej pory w wiedzę przywódczą oraz administracyjną. Jego subiektywna ocena miała po prostu sporą dozę obawy wymieszanej z wiarą w lepsze jutro, ot co.

Najstarszy z nowego pokolenia klanu mężczyzna znalazł się w pobliżu wrót prowadzących do jego docelowego miejsca pozyskania informacji na temat grasującego Bijuu, a to wszystko po męczącej tułaczce przez okoliczne państwa. Strudzenie było wystarczająco wysokie, bo choć ku jego szczęściu nie napotkał bezpośrednich niebezpieczeństw to niestety ciało odmówiło częściowo posłuszeństwa. Nawet sen w jednej z przydrożnych gospód zeszłej nocy nie pozwolił mu odzyskać pełni sił, a “Jaskółka” był zwłaszcza względem siebie bardzo surowy, będąc pod presją ciążącego nad nim zadania. Znajomi oraz rodzina mówili o białowłosym, że jego pogodna natura odnosiła się do osób trzecich, a w szczególności bliźnich, choć stosunek do siebie samego nie miał w posiadaniu tejże taryfy ulgowej. Obecnie można dostrzec tego skutki.

Dostrzegając po chwili dwóch przeciętnych w swym wyglądzie obrońców bramy otworzył szerzej oczy, gdyż spodziewał się w istocie większej obstawy przy głównym wejściu. Niemniej jednak ruszył bez dłuższego zastanowienia przed siebie, regulując swój oddech. - Dzień dobry, nazywam się Tamura Sabataya… - na moment pauzował, ażeby powtórnie móc wypełnić płuca powietrzem. - Przybywam tutaj z polecenia wielmożnego Tsuchikage Hyakuzawy Yogan. Moim celem jest… zdobycie informacji na temat grasującej bestii oraz niesienie pomocy, jeżeli będę miał taką możliwość. - jego wyjaśnienie mogło brzmieć odrobinę teatralnie i wyniośle, choć ton głosu kuzyna Shuten był jak zwykle pogodny i w żadnym wypadku władczy. Wyczekiwał cierpliwie na odpowiedź jednego z nich, kurczowo trzymając swoje rzeczy przy sobie. Liczył na wyrozumiałość odnośnie formy ostatniej wypowiedzi, gdyż nie wiedział za bardzo jak może przedstawić cel swoich działań w inny niżeli dosłowny sposób.
Obrazek
 
Posty: 84
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 23:58
Ranga: Chūnin

Re: Główny Trakt

Postprzez Uchiha Rakena » 28 cze 2020, o 16:53




Misja rangi B

Sabataya Tamura
4/?



Ilość strażników przy bramie faktycznie mogła budzić zdziwienie. W większych krajach jak Hi no Kuni czy zamieszkiwane przez Tamurę Tsuchi no Kuni, taka liczba była wręcz niedopuszczalna. Przy granicy zawsze stało przynajmniej kilkanaście osób. Nie można było przecież wpuścić do siebie międzynarodowych przestępców jak na przykład Nukenini. Pomimo tego, że Shimo no Kuni było nieporównywalnie mniejsze od Pięciu Wielkich Krajów Shinobi, dwie osoby – na dodatek nie sprawiające wrażenia silnych – na warcie to była śmieszna liczba.
- Sabataya Tamura? – obydwoje spojrzeli na siebie porozumiewawczo – Faktycznie, masz w końcu ochraniacz z Iwagakure no Sato. Powiedziano nam, że masz przybyć, możesz iść dalej – odpowiedział jeden z nich, uśmiechając się do niego serdecznie – Jak pójdziesz prosto, prędzej czy później trafisz na rzeźbę smoka. Jest tak wielka, że nie da się jej nie zauważyć. Skręć wtedy w lewo i po około dwudziestu minutach dotrzesz do Wioski Yaminozawy. Pozostał po niej tylko krater, ale może w pobliżu znajdziesz tam kogoś kto udzieli ci więcej informacji. Musisz tylko uważać na krzątających się tam bandytów. Ostatnio przestępczość w tych regionach wyjątkowo wzrosła i nie jest tam ani trochę bezpiecznie – drugi z nich go pokierował, przy okazji ostrzegając przed możliwym zagrożeniem. Jeśli miał jakieś pytania, teraz był czas aby je zadać. Mógł też od razu udać się Yaminozawy i rozeznać w sytuacji. Decyzja należała tylko do niego.
Obrazek
MK: Kaguya Tsuki, Mariko
Mogę poprowadzić misję D-B ♥
Prowadzone wątki:
 
Posty: 71
Dołączył(a): 12 cze 2020, o 13:49
Ranga: Genin

Re: Główny Trakt

Postprzez Sabataya Tamura » 28 cze 2020, o 20:13

Nigdy nie należało lekceważyć czyjegoś wyglądu oraz sposobu bycia nie tylko z powodu zachowania kultury osobistej, ale również umiejętności oraz talentów, jakie może posiadać taka osoba. W końcu nie ocenia się książki wyłącznie po okładce, prawda? Tak samo sytuacja mogła przedstawiać się w przypadku tej dwójki wojowników, którzy w istocie mieli sprawiać pozory zwykłych strażników z podstawowym przeszkoleniem bojowym. O ile tak przedstawiała się w tym wypadku rzeczywistość to Tamura nabrał się bez dwóch zdań, choć jako przyjazna twarz nie musiał dzięki bogom stawać po drugiej stronie barykady i przekonywać się o tym na własnej skórze w postaci walki z nieznajomymi obrońcami.

Blaszka z symbolem Iwagakure no Sato na przedramieniu momentalnie zdradzała jego pochodzenie, toteż nie ukrywał się z tym jak widać. Słusznie czy nie - pozostawało to w ocenie subiektywnej każdego z nich. Tamura uważnie wysłuchiwał ich słów, zwłaszcza że misja nie zakładała pomocy z którejkolwiek strony konfliktu, a Sabataya miał wiele obaw co do swych przyszłych poczynań bliżej Yaminozawy. Miał wiele wątpliwości jak podejść do badania okolicy. - Dziękuję wam Panowie za udzielenie mi wskazówek odnośnie drogi, jednak chciałbym jeszcze dowiedzieć się czegoś… - spojrzał najpierw na jednego, potem na drugiego z przedstawicieli jego płci, po czym westchnął cicho. - Czy widzieliście może jedną z tych grup bandytów? Jak są mniej więcej uzbrojeni i w jak licznych grupach atakują? - czerwonooki, młody shinobi chciał wiedzieć z jakim wrogiem może przyjść mu ewentualnie walczyć. Pchanie nie na wprost w nieznane nie przysłużyło chyba nikomu w historii świata, a co najmniej nie w pożądany przez nich sposób. Chłopak zacisnął rączki od skórzanego plecaka.

- Przyznam wam, że nie jestem pewien czy aby na pewno sam poradzę sobie z tym, co mnie tam czeka. Potrzebuję waszej pomocy albo kogoś, kto tam jest. Nie zrozumcie mnie źle, Panowie. Jeżeli nie jesteście mi w stanie pomóc chociaż słowem to… ja to przyjmę. Sami zapewne wiecie, że to nie będzie łatwe. - zmartwił się przez chwilę, co świadczyło o tym, że w pełni nie pogodził się ze swoim losem, choć bardzo realistycznie podchodził do wizyty w zgliszczach wioski. Chciał jednak wiedzieć czy aby na pewno nie może dostać skądś wsparcia. Zapytać zawsze warto niż potem żałować lub też nie żałować, bo straciło się życie. Białowłosy zlustrował jeszcze dokładnie zabudowę przed nim, aby ewentualnie ocenić swoje szanse na nagły powrót. Jeżeli nie mieli mu do przekazania nic interesującego to brnął przed siebie, lecz miał zamiar udać się zgodnie z opisem ludzi poprzez trzymanie z dala od głównej drogi, aby możliwie uniknąć wykrycia na otwartym terenie przez wrogie jednostki.
Obrazek
 
Posty: 84
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 23:58
Ranga: Chūnin

Re: Główny Trakt

Postprzez Uchiha Rakena » 29 cze 2020, o 13:46




Misja rangi B

Sabataya Tamura
6/?



Przed odpowiedzią na pytanie Tamury, dwójka mężczyzn musiała się najpierw zastanowić. Czyżby były to informację, którymi nie powinni dzielić się z nieznajomym Shinobi? Opaska była łatwa do podrobienia i mogli mieć do czynienia z jakimś szpiegiem, ale chyba nie brali tej opcji pod uwagę na poważnie, bo już po chwili starszy z nich zabrał głos.
- Słyszałeś kiedyś o Asakurze Soichiro? To znany Nukenin, któremu niedawno udało się uciec z więzienia. Niby chciał przeprowadzić jakąś rewolucję, ale tak naprawdę to zwykły świr, który morduje kobiety i dzieci. Ma wielu popleczników, zwykłych bandziorów, którzy atakują i okradają cywilów. Trudno powiedzieć coś o nich więcej, bo za każdym razem pojawia się inna grupa, raz liczy dwie osoby, a raz dziesięć. Ich cechą charakterystyczną są na pewno czerwone bandany na głowie. Po ataku na Yaminozawę pojawiają się coraz częściej – wytłumaczył. Nie brzmiało to zbyt dobrze, jeśli Tamura wcześniej łudził się, że misja będzie prosta i przyjemna, tak po tym co usłyszał, już chyba nie miał na co liczyć. Wszystko zapowiadało na to, że prędzej czy później trafi na popleczników Nukenina i być może będzie musiał nawet z nimi walczyć.
- Chcielibyśmy pomóc, ale jak sam widzisz, jest nas tylko dwóch. W Yaminozawie żyła większość naszych Shinobi. Te przeklęte bijuu! Straciliśmy nasze główne siły i nikt nie wie jak to będzie. Kraj Mrozu nigdy nie miał dużego znaczenia na arenie międzynarodowej, a po tym ataku pewnie nikt nie będzie się już z nim liczył – to była ważna informacja, którą warto było zapamiętać. W wiosce żyli ninja i po jej zniszczeniu, nie było już prawie nikogo, kto mógłby wykonywać misję. Kraj Mrozu był więc zmuszony do proszenia o pomoc innych sojuszników. Nadal jednak miał wrogów, z którymi w każdym momencie mogła wybuchnąć wojna. Nie brzmiało to zbyt ciekawie, a atak ogoniastej bestii tylko pokomplikował sprawy.
- Przykro nam, ale jesteś zdany tylko na siebie. Musisz być jednak silny skoro Yondaime Tsuchikage zdecydował się wysłać ciebie w pojedynkę – powiedział drugi z nich. Jego odpowiedź była do przewidzenia, skoro zniszczono wioskę w której żyli Shinobi, to w pozostałych miejscach kraju żyli głównie cywile. No i bandyci, których pewnie próbowałby uniknąć.
Jeśli nie chciał się jeszcze o nic dopytać, mógł już wyruszać w drogę do krateru. Zdecydował się zejść z głównej drogi by nie rzucać się w oczy. To była rozsądna decyzja, choć nadal nie wykluczała napotkania na drodze nieprzyjaciół.
Po kilku minutach zobaczył rzeźbę smoka, o której mówili strażnicy. Faktycznie była spora, przewyższała go prawie dwukrotnie. Gdy zaczął się jednak do niej zbliżać, zauważył coś niepokojącego. Jakichś ludzi… na ziemi leżała zakrwawiona dziewczyna, a obok niej płakał jakichś mężczyzna. Próbował zatamować krwotok, ale chyba nieskutecznie, bo krwi zbierało się coraz więcej i więcej. W pobliżu nie było żadnych innych ludzi, tylko dwójka nieznajomych i Tamura. Jak powinien się zachować ninja? Pomóc? Może to była jakaś pułapka? Mało możliwe, ale nie można było wykluczyć takiej możliwości.
Obrazek
MK: Kaguya Tsuki, Mariko
Mogę poprowadzić misję D-B ♥
Prowadzone wątki:
 
Posty: 71
Dołączył(a): 12 cze 2020, o 13:49
Ranga: Genin

Re: Główny Trakt

Postprzez Sabataya Tamura » 30 cze 2020, o 08:52

- Dziękuję wam. Mam nadzieję, że wszyscy pozostaniemy żywi... Kieruję to również do was, powodzenia. - odpowiedział na koniec z uśmiechem, zanim ruszył zgodnie ze swoimi założenia w cień porastających roślin, o ile częściowo takie mogły zapewnić jemu schronienie przy tym niewygodnym klimacie. Jesień trwała w najlepsze, toteż nie dało się pominąć masywnej ilości błota oraz kałuż, które tworzyły się po drodze pomiędzy chaszczami, jak też na drodze. Tamura westchnął głęboko, zapalając przy tym kolejną fajkę przed dotarciem w wyznaczony punkt, gdyż wiedział doskonale, że później może już nie mieć takiej okazji. Ten papieros mógł okazać się jego ostatnim, aczkolwiek nie mógł go długo posmakować z oczywistych względów, więc zaciągnął się kilka razy soczyście, apotem umoczył tytoń w napotkanym akwenie wodnym, a tych musiało być sporo w okolicy. Słowa strażników na długo pozostaną w jego głowie, zwłaszcza że mogły być czymś istotnym dla samego Hyakuzawy przy planowaniu następnych ruchów strategicznych na tych terenach.

Nadal niesiony wysokim stresem zatrzymał się niedaleko rzeźby, lecz dystans utrzymał definitywnie większy niż kilka metrów szczególnie po obrazie, który pojawił się dość szybko przed jego czerwonymi oczami. Nie potrzebował wiele czasu, aby wydedukować, że ranna kobieta ze swoim partnerem mogli być "wystawieni" przez jedną z omawianych wcześniej grup grabieżców, nawet jeśli ta dwójka do nich nie przynależała. Ból związany z brakiem możliwości udzielenia pomocy ścisnął sumienie członka klanu Sabataya, który w pokojowych warunkach rzuciłby się bezinteresownie, aby uratować żywot nieznajomej. Teraz choć serce namawiało go do wyjścia w pole oraz zbliżenia się do poszkodowanych, tak rozum nakazywał skradanie się wraz z obserwowaniem otoczenia bez zbędnych ruchów. Wyrośnięty młodzieniec bardzo się źle czuł z podjęciem tak oczywistego wyboru, lecz uczucia musiał pozostawić na wodzy. - Nie mogę... Przepraszam... - rzekł w myślach, przepraszając dziewczynę za bierność, a podążył za tym ogromny smutek. "Jaskółka" nie dał rady spełnić swojego lekarskiego obowiązku.

Przebywając nadal pod osłoną wielkich kęp okolicznej flory, uaktywnił Kekkei Genkai, aby uzyskać rozeznanie odnośnie sił witalnych tej pary oraz czy z żadnego z kierunków nie zbliżają się do niego nieprzyjaciele. Może nawet Soichiro zjawi się za chwilę, aby dobić tych cywili z zimną krwią? Tamura chciał być przygotowany na starcie, nawet jeśli będzie go próbował unikać za wszelką cenę. Pochwycił kunaia, przyjmując postawę obronną oraz lustrując okolice niezwykłymi, karmazynowymi ślepiami. W przypadku nagłego ataku nie omieszkał użyć jednej z własnych technik genjutsu.

Spoiler:
Obrazek
 
Posty: 84
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 23:58
Ranga: Chūnin

Re: Główny Trakt

Postprzez Uchiha Rakena » 30 cze 2020, o 17:40




Misja rangi B

Sabataya Tamura
8/?



Niestety roślin, które mogłyby dać mu przydatne schronienie jako tako nie było*. Jedyne co tu rosło to kilka drzew i jakaś wydeptana trawa, która w najlepszym wypadku zakrywała mu kostki. To prawda, nie szedł główną drogą, ale los postanowił sobie z niego zakpić i nie dał mu możliwości wybrania drogi, w której byłby całkowicie niewidoczny. Nadal był na widoku, choć przynajmniej się tak nie rzucał w oczy. Błoto było, choć niewiele. Kraj Mrozu – jak sama nazwa wskazywała – słynął z zimna, nie z jakichś wielkich ulew. Temperatura była tu niższa niż w kraju, w którym mieszkał Tamura, ale na szczęście dało się ją wytrzymać.
Z wiadomych przyczyn nie mógł schować się w bujnej roślinności, więc musiał zadowolić się zwykłym, pojedynczym drzewem. Zareagował odpowiednio szybko i cywile go nie zauważyli. Znajdował się na niebezpiecznej misji, ktoś mógłby nawet powiedzieć, że samobójczej, więc zachowanie zdrowego rozsądku było bardzo wskazane. Niestety przez ten czas dziewczyna wykrwawiała się coraz bardziej, co mógł zauważyć już po włączeniu Tsūjtegana. Siły witalne mężczyzny były w porządku, ale z nią było coraz słabiej. Jeśli nie zostanie jej udzielona pomoc, na pewno nie pożyje długo. Gdyby Yaminozawa jeszcze istniała, pewnie mieliby jakieś szansę, ale niestety żeby dotrzeć do jakiejkolwiek cywilizacji, potrzebne było przynajmniej kilkadziesiąt minut, których tamci nie mieli. Nadal mogła być to pułapka... dziewiętnastolatek miał ciężki orzech do zgryzienia.
W zasięgu swojej widoczności na 360 stopni nie wykrył nikogo oprócz dwójki nieznajomych przy rzeźbie. Dopiero gdy spojrzał w dał, zobaczył nowe źródła chakry. Trzech mężczyzn oddalało się od nich w zatrważającym tempie. Wyglądało to trochę tak, jakby uciekali z miejsca zbrodni, a ich czerwone bandamy mogły tylko go utwierdzić w takim przekonaniu. Gdy spojrzał jeszcze dalej, zauważył, że ktoś się do nich zbliżał. Na plecach miał dwa miecze, ale oprócz tego wyglądał w zasadzie normalnie. Trudno było ocenić jego zamiary, mógł być zarówno wrogiem jak i przyjacielem. Warto było dodać, że w przeciwieństwie do poprzedników, nie biegł, raczej szedł spokojnym tempem. Co teraz powinien zrobić Chuunin?

Dystanse
Tamura/cywile – 30m
Tamura/uciekający bandyci – 400 metrów, szybko się powiększa
Tamura/nieznajomy – 700 metrów, powoli się zbliża, w tym tempie powinni się spotkać za jakieś 3-4 minuty


*Jest to związane z samym opisem krainy – „Położony tuż przy Kaminari no Kuni - oddziela tą krainę od reszty kontynentu. Roślinność jest tu znikoma, kraina ta jest słabo zaludniona. Rośliny z tego regiony są bardzo cenne, głównie z powodu swojej wytrzymałości.”
Obrazek
MK: Kaguya Tsuki, Mariko
Mogę poprowadzić misję D-B ♥
Prowadzone wątki:
 
Posty: 71
Dołączył(a): 12 cze 2020, o 13:49
Ranga: Genin

Re: Główny Trakt

Postprzez Sabataya Tamura » 1 lip 2020, o 09:55

W istocie sytuacja nie sprzyjała żadnemu człowiekowi, mając na myśli zebraną w tamtym miejscu trójkę ludzi uziemionych z własnymi problemami. Ninja Iwagakure no Sato głęboko zastanawiał się nad swoim kolejnym ruchem, który może równie dobrze zaważyć o dalszym istnieniu co najmniej jednej persony. I choć pierwsi mordercy oddalali się od miejsca popełnionej zbrodni to zbliżający się jegomość mógł oznaczać równie dobrze nowe, a także wielkie kłopoty. Tamura w głębi duszy liczył na to, że teren na pewien czas pozostanie czysty, bo wtedy mógłby zabrać tych cywili w bezpieczny schron oraz udzielić im tak ważkiej w tym momencie pomocy. Los jednak zadecydował inaczej, bo słowa strażnika dość jasno wskazywały na grupy bandytów atakujące pod wodzą nukenina. Częściowo mogły to być wyłącznie plotki, lecz ich geneza wynika zazwyczaj z prawdziwych wydarzeń, które potrafią być częściowo przeinaczane. Podsumowując, medyk nie miał możliwości zbadania prawdziwości tych słów w żaden pogodny oraz komfortowy sposób, a więc zaniechał takich działań. Dwa miecze, spokojny chód? Sabataya nie miał zbyt wielu wątpliwości, że to mógł być omawiany wcześniej Asakuro.

Bezpośrednia walka czy praktycznie każda odmienna jej forma oznaczała śmierć, także udanie się pod rzeźbę nawet pod postacią klona mogło zdradzić jego pozycję oraz sprowadzić katastrofę na niewinne głowy wraz z shinobim na czele. Kuzyn Shuten był obcym tutaj, co definitywnie wytworzyłoby wrogość w oczach zbiega. - Przepraszam, naprawdę jest mi przykro… - powtarzał jak mantrę tak jakby prowadził właśnie dialog z tą kobietą, której było mu niezmiernie żal. Nie potrafił jednak się poświęcić ot tak, gdyż coś go hamowało. Był to przede wszystkim rozum, gdyż ryzyko w danej chwili kwalifikowało się na zbyt duże. Ktoś by mógł powiedzieć, że właśnie zabrakło młokosowi odwagi wraz z głupotą. Może wysoki dziewiętnastolatek jednak nie powinien się tak źle z tym czuć? Trudno powiedzieć.

Pozostając niczym skała w poprzedniej pozycji próbował wpaść na pomysł zamiany swojego ciała w coś, co nieźle zlewałoby się z otoczeniem. Zamierzał wykonać technikę Henge no Jutsu w takim przypadku, starając się obrać postać około kilkudziesięcio centymetrowego konaru pobliskiego drzewa tak, żeby wyglądał jak jego mniejszy bliźniak. Tsujtegan na jego korzyść pozwalał mu nie poruszać głową, więc nie miał problemu z przypadkowych wychyleniem się. Wszak ci mieszkańcy pod presją nadchodzącego możliwie herszta poprzednich bandziorów mieli prawo ich zmusić do zeznania czy ktoś znajduje się w okolicy, toteż dostrzegłszy aktualnie ukrywającego się Tamurę mieliby możliwość odkrycia obserwatora przed najeźdźcą. Tutaj, będąc w potrzasku najstarszy ze swojego klanowego pokolenia uznał, że miał prawo zrobić wyłącznie tyle. Pozostało mu jednak nie opuszczać osłony drzewnej oraz czekać na dalszy rozwój wydarzeń. Serce podchodziło chłopakowi do gardła, no ale nie ma się co dziwić.

Spoiler:
Obrazek
 
Posty: 84
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 23:58
Ranga: Chūnin

Re: Główny Trakt

Postprzez Uchiha Rakena » 1 lip 2020, o 19:11




Misja rangi B

Sabataya Tamura
10/?



Pomimo tego, że Tamura spotkałby się z nieznajomym dopiero za kilka minut i istniała szansa, że zdołałby pomóc rannej, zdecydował się nie opuszczać swojej kryjówki. Czy to było dobre podejście? Na pewno ostrożne, choć niektórzy mogliby się pokusić o stwierdzenie, że nawet przesadne. Osobom, które nigdy nie znalazły się w takiej sytuacji, łatwo było osądzać innych, a przecież Shinobi musiał działać przede wszystkim rozważnie. Gdyby udał się pod rzeźbę, cywile mogliby go wydać, co oznaczało walkę, a w szczególnym wypadku nawet śmierć. Nie mógł zapomnieć, że został wysłany w celu zdobycia informacji na temat szalejącej bestii, a nie żeby pomóc krajowi z narastającą przestępczością.
Dla lepszego ukrycia postanowił się przemienić w konar drzewa. Technika mu się udała, na dodatek nadal był w stanie przeszukiwać teren, więc pełen sukces. Nieznajomemu mężczyźnie wyraźnie się nigdzie nie spieszyło, zbliżał się do nich w powolnym tempie. Po około dwóch minutach zniknęły jednak siły witalne kobiety, a mężczyzna zaniósł się szlochem. Teraz Tamura mógł zauważyć, że dziewczyna mogła mieć co najwyżej kilkanaście lat. Czyżby to była córka cywila? To było zwyczajnie smutne, że musiała skończyć w taki sposób. Na pewno było coś co jako medyk mógłby zrobić, ale najwidoczniej większe znaczenie miało dla niego własne bezpieczeństwo aniżeli życie drugiej osoby. Z pewnością postawa godna Shinobi, ale czy aby na pewno Iryonina?
W końcu pojawił się mężczyzna, którego Tamura tak bardzo się obawiał. Nieznajomy patrzył w niebo i z początku w ogóle nie zauważył dwójki cywilów. Dopiero gdy podszedł wystarczająco blisko, zauważył kałużę krwi na ziemi i szlochającego ojca.
- Co tu się stało?! Bandyci?! – zapytał, na co drugi tylko pokiwał głową ze smutkiem. Dziwne, przybysz chyba nie miał zamiaru ich atakować. Mało tego, wydawał się strasznie przejęty atakiem na dziewczynkę. Uklęknął przy niej i chyba nawet próbował pomóc, ale gdy tylko ją dotknął, zrozumiał, że to niemożliwe.
- Niech piekło pochłonie tego przeklętego Soichiro! Zabiję go! – wykrzyczał, a drugi mężczyzna popatrzył na niego wyraźnie zaskoczony. Przybysz wyglądał na naprawdę wkurzonego. Wstał z gleby i zacisnął pięści. Akurat wtedy spojrzał na drzewo, w którego konar zmienił się Shinobi. Zaczął iść w jego kierunku, aż w pewnym momencie zmarszczył brwi, jakby coś mu nie pasowało.
- Chwileczkę, tylko coś sprawdzę – przyłożył palec do ziemi. Pokiwał głową ze zrozumieniem i nagle… wyrzucił kunai’a z przyczepioną wybuchową notką. Ostrze leciało prosto na Tamurę. Ale… jakim cudem?!
- Przechodziłem obok tego drzewa tysiące razy! Nie nabierzesz mnie, bandyto! – zawołał wściekle w jego stronę. Oho, chyba pojawił się pierwszy problem.

Dystans
Tamura/bandyci - poza zasięgiem
Tamura/cywil - 30m
Tamura/nieznajomy - 20m

Krok po kroku:


Użyta technika:
Obrazek
MK: Kaguya Tsuki, Mariko
Mogę poprowadzić misję D-B ♥
Prowadzone wątki:
 
Posty: 71
Dołączył(a): 12 cze 2020, o 13:49
Ranga: Genin

Re: Główny Trakt

Postprzez Sabataya Tamura » 2 lip 2020, o 20:27

Choć pewnie nikt z zebranych nie byłby w stanie w pełni pojąć poczynań Tamury przy tak intensywnym stresie to swego rodzaju dystans z jego strony miał prawo trafić także do ich głów. Iryonin bał się walki, gdyż zależało mu, aby przeżyć. Nie był nikim wyjątkowym. Nie był nikim potężnym. Był jednym z shinobi Iwy, który wykonywał polecenia Kage. Charakter młodzieńca nie odbiega daleko od wizji prawdziwego altruisty, lecz strach połączony z myślą przetrwania pokonywały nawet te piękne cechy. Sabataya cierpiał niesamowicie, wiedząc już, że zmarła przed jego oczami młoda dziewczyna. Zapewne “duch” małolaty będzie chodził za nim przez długi czas, możliwie nawet aż do końca dni białowłosego.

Minuta goniła minutę, a napięcie w ukrytym ninja rosło z każdym krokiem nieznajomego miecznika, którego pokonywanie dystansu do statuy ciągnęło się niemalże w nieskończoność. Ku okropnemu zdziwieniu członka klanu z Kirigakure no Sato ten mężczyzna zachowaniem odstępował daleko od opisu nadanego tutejszym przez pilnujących wrót do Krainy Mrozu. Ba! Zaraz po odnalezieniu wzrokiem martwej ze swoim ojcem podbiegł do nich, sprawiając wrażenie tego stojącego po właściwej stronie barykady. Wróg Asakuro? Wszystko na to wskazywało, a mowa ciała faceta w parze z niezwykle przejętym głosem, wypełnionym dodatkowo gniewem sprawiły, że “Jaskółka” popadł w szloch. Dotarło do medyka w jednej, krótkiej chwili jak duży błąd popełnił. Nie miał prawa być słusznym przy fakcie, że ten wybór sprowadza właśnie wyłącznie negatywne skutki, ale sumienie go gryzło. Gryzło go niezwykle mocno, dziurawiąc mu metaforycznie wszystkie narządy. - Bogowie, dlaczego?!... - pytał zmarnowany, ciągnąc własną rozmowę gdzieś wewnątrz mózgu z wyobrażeniem bóstw, jakie posiadał, gdzie w dalszym ciągu obserwował trzy postacie w pobliżu drzewa koło którego się skrył.

Jednak zbyt wiele czasu na refleksje nie miał, bo tuż po oględzinach zwłok czujny wojak zbliżył się do kamuflażu wysokiego Iwijczyka. Użył techniki sensorycznej, co świadczyło o jego doświadczeniu w posługiwaniu się czakrą. Tamura bacznie wyglądał ruchów nieznajomego, podobnie jak wsłuchiwał się uprzednio w każde słowo zbrojnego. Nagle bez większego ostrzeżenia w kierunku lekarza poszybował wybuchowy kunai! Jak do tego doszło?! Wyzwanie mieszkańca krainy uplasowało się w kategorii co najmniej bezpodstawnego według czerwonookiego, toteż dołączona do tego reakcja bojowa wiarusa była spontaniczna w złym tego słowa znaczeniu. Kuzyn Shuten, niesiony świadomością nagłej ofensywy próbował odskoczyć na wschód od drzewa, starając się utrzymać odległość około kilkunastu metrów od żądnego zemsty przeciwnika Soichiro, jak i zabójczej notki. Nie potrafił określić swoich szans na unik, toteż wykorzystał na to mnóstwo siły, aby nie pozostać w polu rażenia broni. - Nieee!!! - krzyk młokosa rozległ się w najbliższej okolicy, który to wydostał się z opresji bez lub z obrażeniami. Przyjmował dalej postawę obronną, o ile był w stanie taką uczynić po ataku z zaskoczenia. - Nie jestem członkiem tej bandy, pochodzę z Iwagakure no Sato! I nie noszę czerwonej bandany jak tamci! - próbował negocjować aktualne warunki pozwalające na zaprzestanie potyczki, lecz było na to trochę za późno w jego ocenie sytuacji. Starał się ją uspokoić, nie dolewając przysłowiowej oliwy do ognia na tyle ile potrafił. To jak widać należało do trudnych zadań, bacząc po aurze tej dwójki. - Nie zabiłem jej! - wrzasnął, chcąc być zrozumianym, a nim też zaczęły targać nerwy. Jedna łza wydostała się z lewego oka na jego policzek. Wziął głęboki wdech, szykując technikę obronną na wypadek powtórnego natarcia. Próbował być gotowym.

Spoiler:
Obrazek
 
Posty: 84
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 23:58
Ranga: Chūnin

Re: Główny Trakt

Postprzez Uchiha Rakena » 2 lip 2020, o 23:52




Misja rangi B

Sabataya Tamura
12/?




Tamura popełnił błąd nie udzielając pomocy poszkodowanej nieznajomej, ale czy naprawdę można było go za to winić? Chłopak nie był wybitnym Shinobi, a zwykłym Iryoninem, któremu powierzono zadanie, które przerosło go już na samym starcie. Nie był żadną maszyną do zabijania bez uczuć, a człowiekiem, który zwyczajnie bał się śmierci.
Niestety co się stało już się nie odstanie – dziewczyna zmarła i nie mógł już zrobić niczego by to zmienić. Musiał ponieść konsekwencję swoich działań i przede wszystkim uniknąć lecącego w jego kierunku kunaia. Niestety nie było to takie proste – zaczepiona na nim notka zaczęła się spalać już w locie, przez co wybuchła niemalże od razu po wbiciu ostrza w pień drzewa, niszcząc je doszczętnie. Jak z tego wszystkiego wyszedł Tamura? Średnio. Niestety nie wszystko poszło po jego myśli – nadal był przemieniony w konar, więc jego ruchy były mimowolnie spowolnione. Wraz z odskokiem technika przemiany została przerwana, ale o dwie sekundy za późno. Niestety Shinobi zdołał znależć się w polu rażenia notki, choć na szczęście nie w centrum, a na samym końcu. Dzięki temu nie dolegało mu nic poważnego, ale jego prawy bok zaczął krwawić i zdecydowanie wymagał opatrzenia.
Przez ten czas w którym członek klanu Sabataya odskakiwał, nieznajomy zdążył złożyć cztery pieczęcie. Nie dawał mu wytchnienia ani na chwilę i od razu wypuścił z ust sporą falę wiatru. Na szczęście Shinobi zdecydował się na użycie bezpieczęciowego katonu, dzięki któremu zdążył na czas skontrować technikę szermierza. Jutsu zderzyły się, a że ich siła była na tym samym poziomie, obydwie zlikwidowały się nawzajem. Ten ruch sprawił jednak Tamurze dużo niepotrzebnego bólu. Zdecydowanie nie powinien się poruszać zanadto.
- Jesteś Shinobim z Iwagakure no Sato? – zapytał, spoglądając na niego z podejrzliwością – To prawda, że nie masz bandany. Mów więc co tu robisz. Byłeś tu cały czas? Pozwoliłeś jej umrzeć?! – zawołał w jego kierunku. Wydawał się w ogóle nieprzejęty wyrazem twarzy białowłosego, który w tej chwili wyglądał jak zbity pies. Mało tego, sięgnął po jeden z mieczy. Atmosfera ponownie stała się napięta.
- Ty draniu!! – o dziwo osobom, która przeprowadziła następny atak był nie przybysz, a cywil, który zapłakany zaczął biec w jego stronę. Chyba zamierzał go zdzielić z pięści.

Rany
  • Draśnięcie (lekka rana szarpana) – prawy bok krwawi, szybsze ruchy sprawiają ból


Przeciwnik zaatakował zanim Tamura zdążył coś powiedzieć, więc uznaję, że jego słowa o niewinności odbyły się już po starciu technik

Mechaniczny bełkot
Starcie technik Fuuton C vs Katon C
2+3+1 vs 2+3+1 czyli piękny remis

Dystanse
Tamura/przybysz - 15m
Tamura/dziewczyna - 30m
Tamura/cywil - 10m, stale się zmniejsza

Technika (tym razem C):
Obrazek
MK: Kaguya Tsuki, Mariko
Mogę poprowadzić misję D-B ♥
Prowadzone wątki:
 
Posty: 71
Dołączył(a): 12 cze 2020, o 13:49
Ranga: Genin

Re: Główny Trakt

Postprzez Sabataya Tamura » 3 lip 2020, o 09:50

Gdy już częściowo narastający, gęsty klimat miał opaść to jak na złość karuzela emocjonalna zaczęła się huśtać jeszcze bardziej. Ranny ninja syknął po całym zajściu, przykładając wolną rękę do okropnie rozszarpanego kawałka skóry, a kunaia upuścił z dwóch powodów - chciał okazać akt poddaństwa, jak również mieć wolne ręce, aby przy nadchodzącej okazji móc się dokładnie wyleczyć. Kasai Iki było najwidoczniej słusznym podejściem, bo gdyby nie zdecydował się na wykorzystanie ognistego podmuchu do odbicia fuutonu tego człowieka to możliwie nie uzyskałby szansy na usprawiedliwienie własnych czynów, co właśnie zamierzał zrobić. - Myślałem, że jesteś Asakurą Soichiro! Jakbym pomógł tej dziewczynce to mogłeś także mnie zabić! - dobitnie zaznaczył w napiętej wypowiedzi imię oraz nazwisko zbiegłego nukenina, a te zgodnie z wcześniejszymi słowami nieznajomego był definitywnie mu znanym przestępcą.

Tamura chciał teraz dodać cel swojej podróży jako kontynuację wywodu, lecz domniemany ojciec zmarłej panny w rozpaczy chciał rzucić się na shinobi z odniesionymi obrażeniami od wybuchu broni. Sabataya w swej dobroci oraz pożądania utrzymania ładu nie zmienił zanadto obecnego położenia, a przede wszystkim wyczekiwał na cios pięścią bezbronnego mieszkańca krainy. Uczyniwszy kilka powolnych kroków w kierunku drugiego atakującego kontynuował korzystanie z Kekkei Genkai. Liczył na to, że przewidzi z której strony nadejdzie uderzenie, żeby je móc skontrować poprzez unieruchomienie dorosłego cywila, blokując jemu atakujące dłonie chwytem na tyle sprawnym, na ile pozwolą mu jego opadające siły. Podstawy Taijutsu można by rzec.

W żadnym wypadku nie zamierzał skrzywdzić płaczącego rodzica, a jedynie przemówić mu do rozsądku oraz udzielić oficjalnych przeprosin za brak reakcji względem córki. - Przepraszam, byłem przestraszony. Uwierzcie mi, proszę. - starał się w międzyczasie go kontrolować, aby mężczyzna nie próbował się wyrwać i wyrządzić innym szkody. Oczywiście to wszystko mogło mieć miejsce, jeżeli był w stanie złapać obywatela Krainy Mrozu. - Przybyłem z polecenia Tsuchikage, aby zdobyć informacje na temat Bijuu z tych okolic. Chcemy poznać zagrożenia, jakie tutaj panują. - nie wiadomo czy był w stanie w pełni wyartykułować końcowy dialog, gdyż musiał zapanować nad rozwijającym się z każdą chwilą chaosem albo raczej próbować być tym “poważniejszym” pośród grona napaleńców. Szermierz zaczął wyciągać miecz, aczkolwiek “Jaskółka” miałby duży problem, aby odparowywać ofensywę dwóch osób w jednym czasie. W głębi duszy miał nadzieję, że wróg nukenina przyjdzie po rozum do głowy oraz nie ruszy na siłujących się Tamurę oraz pogrążonego w żałobie taty nieboszczki. Trudno było mieć kompletną podzielność uwagi, zwłaszcza przy kumulującym się bólu prawej części sylwetki.

Spoiler:
Obrazek
 
Posty: 84
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 23:58
Ranga: Chūnin

Re: Główny Trakt

Postprzez Uchiha Rakena » 3 lip 2020, o 16:05

Wybacz Tamura, oczywiście chodziło mi o lewy bok. Skoro skoczyłeś w prawo to lewy znalazł się w zasięgu rażenia, pomyliło mi się po prostu.




Misja rangi B

Sabataya Tamura
14/?



- Ja? Tym gnojem Asakurą Soichiro? Próbujesz mnie obrazić?! – przybysz krzyknął na niego jeszcze bardziej wkurzony niż wcześniej. Wyciągnął drugi miecz, który skierował w kierunku Tamury. Z każdą chwilą sytuacja starała się być coraz bardziej napięta. W tym samym momencie drugi mężczyzna zdążył do niego podbiec i zaatakować go prawym sierpowym. Nawet bez użycia Tsūjtegana zablokowałby cios – atakujący był zwykłym człowiekiem i pierwszy lepszy genin uniknąłby jego ataku. Dla pewności Tamura użył jednak swojego doujutsu i bez problemu powstrzymał jego rękę. Przeciwnik próbował zaatakować drugą, ale i tym razem bezskutecznie.
- Moja słodka Ayako… nie zasłużyła na to wszystko – spuścił wzrok, poddając się. Spojrzał smutno na martwe ciało dziewczynki. Dziewczynki, która z pewnością miała własnych przyjaciół, cele i marzenia, które chciała spełnić. W ciągu zaledwie kilku minut zniknęła z tego świata, a sprawcy tego zamieszania właśnie bezkarnie uciekali do swojego dowódcy. Pewnie jeszcze się ze wszystkiego cieszyli. Świat był okropnie niesprawiedliwy.
- Och? Czerwone oczy klanu Sabataya? – zapytał szermierz, przyglądając mu się z zaciekawieniem – Musisz więc mówić prawdę. Przybyłeś jednak o kilka dni za późno, bestia już dawno stąd zniknęła – odpowiedział na jego drugie zdanie. Cóż, to oznaczało, że przynajmniej nie będzie musiał stawać twarzą w twarz z bijuu, czego obawiał się na początku zadania. Niestety nadal nie mógł się w pełni zrelaksować – poplecznicy Nukenina szaleli i wyrządzali wiele złego. – Jeśli z powodu swojego strachu jej nie pomogłeś, to dla mnie jesteś zwykłym śmieciem – kontynuował, chowając miecze do pochwy. Shinobi’emu chyba udało się go przekonać do zaniechania walki. Drugi mężczyzna również nie zamierzał go ponownie atakować. Zdał sobie sprawę, że nie ma żadnych szans z Chuuninem i tylko patrzył ze smutkiem w posadzkę.
- Na pewno dowiesz się czegoś więcej w Yaminozawie. Został po niej tylko krater, ale w jej pobliżu kręci się pełno bandytów. Któryś z nich na pewno widział co się tam stało. Naturalnie w pobliżu jest również baza Soichiro, więc pewnie się tam nawet nie zbliżysz. Boisz się, prawda? – zapytał. Nie był zbyt sympatycznym gościem, ale miał sporo racji. Faktycznie wolał nie stawać naprzeciwko przestępcy. Co zatem zamierzał zrobić z pozyskanymi informacjami?

Rany
  • Draśnięcie (lekka rana szarpana) – lewy bok krwawi, szybsze ruchy sprawiają ból
Obrazek
MK: Kaguya Tsuki, Mariko
Mogę poprowadzić misję D-B ♥
Prowadzone wątki:
 
Posty: 71
Dołączył(a): 12 cze 2020, o 13:49
Ranga: Genin

Re: Główny Trakt

Postprzez Sabataya Tamura » 5 lip 2020, o 13:18

I nareszcie ład zaczął wracać małymi kroczkami pomiędzy wojującymi ludźmi. Kuzyn Shuten oraz Anzou obawiał się eskalacji walki do tak wielkich rozmiarów, że bandyci przyjdą z powrotem na miejsce zbrodni, aby zebrać w ich mniemaniu nowe żniwo. Ku uciesze większości nie miało to nastąpić, a skuteczna reakcja Tamury połączona z defensywną argumentacją poskutkowały w uspokojeniu zdenerwowanej pary facetów. Dźwięki kłótni wraz z hałasami wywołanymi przez jutsu znajdowały się daleko od uszu maruderów, a przynajmniej taką miał nadzieję chłopak o białych, krótkich włosach. Nie posiadał jednakże tego farta w postaci doświadczenia w dyskusjach z wybuchowymi osobami pokroju miecznika, toteż umiejętność retoryki tego Sabatayi nie pozwoliła mu na szersze przedstawienie swojego stanowiska mężczyźnie z dwoma ostrzami. Choć niektórym nie dało się niczego wytłumaczyć, jeżeli byli całkiem pogrążeni wyłącznie we własnym świecie złudzeń lub zasad, gdzie zarówno empatia nie miała racji bytu. Czy sytuacja wyglądała w ten sposób w kwestii nieznajomego? “Jaskółka” nie był pewien, a nawet jeśli to miało miejsce to nie tracił nadziei na poprawę szermierza.

Zaraz po tym jak ojciec zmarłej zaczął mocniej rozpaczać, shinobi wyswobodził go ze swych objęć, kładąc prawą dłoń na jego ramię gestem wyrozumiałości, bo więcej uczynić już nie mógł. - Naprawdę przykro mi z powodu Ayako… Nie potrafię sobie wyobrazić przez co właśnie przechodzisz. - złamanym, szczerym głosem próbował pocieszyć przez chwil kilka cywila kiedy patrzył na ciało niewinnej dziewczynki. Ach, co za przeraźliwa tragedia. Zabrał się za zasklepianie własnej rany, która z każdą chwilą coraz bardziej zaczynała mu doskwierać. Trzymanie na wierzchu nawet niewielkiego rozcięcia mogło przynieść zakażenie. Wysoki ninja wykorzystał swoje Iryojutsu, tworząc tą samą ręką która spoczęła na sylwetce żałobnika zielonkawo-niebieski promień, zamykając draśnięcie na lewym boku bez efektu ubocznego w postaci blizny. Wykorzystywanie bandaży albo innych narzędzi medycznych z podręcznego plecaka okazało się być zbędne, zwłaszcza że tych Tamura posiadał niewiele ze sobą i potrzebował na bardziej skomplikowane zabiegi.

W międzyczasie wsłuchiwał się uważnie w słowa przeciwnika Soichiro, lecz nie potrafił spoglądać na jego posępny wzrok, bo właśnie to widział poprzez swoje oczy żołnierz Hyakuzawy. Bijuu zniknął, a zatem sprawa miała zabarwienie dobre oraz złe z oczywistych powodów. Człowiek z Iwagakure no Sato nie mógł powrócić z obecną dawką informacji do Kage, gdyż właściwie nic nie posiadał. Brak konkretnych wieści przysporzyłoby mu nie tylko kłopotów, ale także dodatkową utratę wiary we własne możliwości niesienia pomocy społeczności Iwy. Miał tę zagwozdkę, że musiał patrzeć przez pryzmat wszystkich, łącznie z tymi najbardziej poszkodowanymi. Najgorsze jest chyba to, że w tym wszystkim czekało na niego większe piekło niż tutaj bez dwóch zdań. - Wyruszam więc do Yaminozawy. Skoro to, co mówisz jest prawdą to czeka mnie spotkanie ze złem twarzą w twarz. - teraz bardziej się zmotywował. Prawdopodobnie właśnie starał się przezwyciężać swój strach, do którego za chwilę wrócił w kolejnej wypowiedzi. - Bardzo przykro mi, że tak uważasz. Gdybym miał możliwość to postawiłbym Asakurę przed sądem, aby dostał odpowiednią karę. Nie mam takiej siły, aby ich obecnie wszystkich pokonać w pojedynkę. Możesz mi pomóc w mej wyprawie, za co byłbym ci wdzięczny. To jednak jest twój wybór... A strach przed śmiercią to nie jest coś, czego się wstydzę. Boję się jak każdy człowiek. - otrzepał własne ubranie, dopiero co zwróciwszy spojrzenie na byłego “oponenta” uprzednio jeszcze podnosząc kunaia. - Zamierzam przekonać Tsuchikage, aby wysłał tutaj ludzi, którzy zajmą się przestępcami z tej krainy w niedalekiej przyszłości. - objaśnił bez zawahania, lecz nadal utrzymywał skrupulatny ton głosu, aby nie wzburzyć już nerwowego z charakteru mężczyzny. Nie wiedział ile zajmie wojsku na przybycie na te tereny o ile najstarszy z tego pokolenia Sabatayów powróci szczęśliwie do domu, łącznie z pozytywną decyzją lidera wioski ukrytej w skale. Tamura zwrócił się powtórnie na koniec do obywatela Krainy Mrozu. - Opisz mi proszę morderców, jeżeli potrafisz. I jeśli też wiesz co dzieje się aktualnie w Yaminozawie to proszę, udziel mi informacji na miarę swoich możliwości. To pomoże mi w ujęciu chociaż jednego z nich. - prosił go cieple, choć biedak miał prawo nie wiedzieć zbyt wiele. Przy takim obrocie spraw shinobi był zdany na siebie, a więc ruszyłby w ukryciu w stronę krateru.

Spoiler:
Obrazek
 
Posty: 84
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 23:58
Ranga: Chūnin

Re: Główny Trakt

Postprzez Uchiha Rakena » 5 lip 2020, o 18:49




Misja rangi B

Sabataya Tamura
16/?



Na szczęście Tamura nie miał żadnego problemu z wyleczeniem swojej rany. Dzięki jego medycznym zdolnościom już po chwili nie było żadnego śladu po zranieniu. Gdy ojciec dziewczynki zobaczył, że białowłosy posiadał takie zdolności, rozpłakał się na dobre. Był już pewny, że Chuunin faktycznie mógł ocalić jego córkę. Wcześniej mógł się łudzić, że ten może by nie potrafił, ale teraz dotarła do niego smutna prawda. Odsunął się od niego i powolnym krokiem wrócił do Ayako. W ogóle nie słuchał słów Tamury, które wydawały się marnym pocieszeniem po tym wszystkim, co go spotkało. Zbyt wiele złego wydarzyło się w jego zwykłym życiu by jakiekolwiek słowa przywróciły mu dobry nastrój. Szermierz podszedł do niego i poklepał go po ramieniu, jednocześnie patrząc złowrogo na siedemnastolatka. Nie trzeba było być geniuszem, żeby zrozumieć, że nie pochwalał jego decyzji.
- Nie. Nie po drodze mi do Yaminozawy. Kiedyś na pewno wrócę tam po głowę Soichiro, ale póki co muszę zająć się tym biednym człowiekiem. Przecież nie zostawię go tutaj samego, nie po tym co go tutaj spotkało – odparł, podając dłoń drugiemu mężczyźnie. Gdy Tamura zadał pytanie cywilowi, ten spojrzał pytająco na szermierza. Dopiero gdy ten pokiwał głową, zdecydował się odpowiedzieć.
- To była grupa trzech mężczyzn, podeszli do nas i próbowali wziąć nasze pieniądze. Chciałem im wszystko oddać, ale Ayako próbowała się z nimi kłócić. Dopiero co skończyła akademię… nawet nie była na swojej pierwszej misji, a już musiała z nimi walczyć. Nie miała żadnych szans… krzyczałem, w końcu dałem im pieniądze, ale było już za późno. Potem pojawiłeś się ty – ton jego wypowiedzi był bardzo ponury. Na temat samej Yaminozawy nie powiedział niczego. Może nie wiedział, a może po prostu był zbyt pogrążony w żałobie by sobie coś przypomnieć.
- Jeśli chcesz powiedzieć o naszej sytuacji Tsuchikage, to mogę ci trochę powiedzieć – odezwał się drugi z nich – Byłem wtedy poza krajem i nie widziałem samego wybuchu, ale wiem jak mniej więcej wygląda sytuacja. To miejsce było bardzo spokojne, ale po wizycie bestii wszystko się zepsuło. Przeklęty Soichiro wykorzystał sytuację i właśnie wtedy uciekł z więzienia. Popleczników miał zawsze, tylko się ukrywali. Teraz napadają na różne wioski, porywają i gwałcą niewinne kobiety. Wszystko w imię jakieś śmiesznej rewolucji. Przy Yaminozawie mają swoją bazę. To co tam zobaczysz… na pewno ci się nie spodoba. To prawdziwy koszmar, piekło na ziemi. Jeśli jednak chcesz się czegoś dowiedzieć, będziesz potrzebował słów bandytów. Są prawdopodobnie jedynymi osobami, które widziały to wszystko. Pozostali… cóż, wątpię, że ktokolwiek przeżył. Nie lubię cię, ale życzę ci powodzenia. Mam nadzieję, że Tsuchikage się zainteresuje naszą sytuacją. Choć pewnie nic z tym nie zrobi, co go może obchodzić taki mały kraj jak Shimo no Kuni.
Po tych słowach zabrał ze sobą cywili i udał się w przeciwnym kierunku do Tamury. Gdzieś tam, daleko, była jakaś osada, w której mogli się zająć sprawą zmarłej. Shinobi nie mógł im jednak towarzyszyć, bo miał zupełnie inne zadanie. Zgodnie ze wskazówkami, które uzyskał od ludzi pilnujących granicy, udał się w lewo. Po około dwudziestu minutach, dotarł do wioski Yaminozawy, a raczej do krateru, który po niej został. Wystarczyła zaledwie jedna ogoniasta bestia by zabić tak wielu ludzi. Każdy z nich miał swoje życie, a mimo to tak łatwo został go pozbawiony.
Krater był ogromny i Sabataya nie widział zbyt wiele z daleka. W pobliżu nie było nikogo, co wykluczało się ze słowami nieznajomego, jakoby miała być to baza Soichiro. Co teraz? Powinien podejść bliżej?
z/t tutaj
Obrazek
MK: Kaguya Tsuki, Mariko
Mogę poprowadzić misję D-B ♥
Prowadzone wątki:
 
Posty: 71
Dołączył(a): 12 cze 2020, o 13:49
Ranga: Genin


Powrót do Shimo no Kuni - Kraj Mrozu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników