Wioska Yaminozawa - krater

Położony tuż przy Kaminari no Kuni - oddziela tą krainę od reszty kontynentu. Roślinność jest tu znikoma, kraina ta jest słabo zaludniona. Rośliny z tego regiony są bardzo cenne, głównie z powodu swojej wytrzymałości.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Wioska Yaminozawa - krater

Postprzez Sabataya Tamura » 18 lip 2020, o 15:38

Wyczerpanie naprawdę dawało się we znak młodzieńcowi z Wioski Ukrytej w Skale. Od bardzo dawna tak dużych pokładów czakry nie wykorzystywał do celów medycznych, zwłaszcza że posiadał odpowiedni sprzęt w szpitalu, aby energia stanowiła wyłącznie przydatne wspomaganie. Tutaj warunki polowe uplasowały się na prawdziwe wyzwanie, które stopniowo wprowadzało kuzyna Anzou w “stan awaryjny” pod względem wydolności organizmu. Trzy operacje z niezwykle rannymi ludźmi zakończyły się przy okazji jedynie częściowym sukcesem, bacząc po niepełnym wyzdrowieniu silnie poparzonego mężczyzny. Nie posiadając odpowiednich ziół oraz balsamów Sabataya był w stanie jedynie ustabilizować jego stan, “kupując” mu trochę czasu, którego już i tak facet niewiele posiadał. Nie omieszkał wspomnieć o tym niedługo nukeninowi, ażeby chociaż podjąć próbę dalszego ratowania tych najbardziej poszkodowanych. Sumienie białowłosego nie pozwoliłoby mu pozostawić mieszkańców Yaminozawy na przekorny los wypełniony zbrodniami Asakuro. Już raz postawił się swej naturze z Ayako przy próbie przetrwania. - Muszę spróbować. Chcę wam pomóc jak tylko będę potrafił. - objaśnił na temat komentarza odnośnie negocjowania z pomyleńcem, odwracając po wszystkich czynnościach wzrok na pechowca bez kończyn. Te dyplomatyczne rozmowy w istocie łatwym zadaniem nie będą. Prawdopodobnie starcie z wojownikiem pod rzeźbą przedstawiało się jako zdarzenie o mniejszym zagrożeniu. A wszystko jeszcze tego dnia mogło się potoczyć zgoła inaczej, gdyby shinobi pomógł dziewczynce. Jednak odwrotu tutaj uczynić się nie dało.

“Jaskółka” rozpoczął próbę zbierania sił, gdyż jego zadanie nie dobiegło końca. Mając póki co spory zapas minut przy sobie postanowił udać się do reszty pokrzywdzonych. Usiadł przy starcu z zabandażowaną klatką piersiową, który rozpoczął opowiadać mu w większym skrócie o ich przeżyciach oraz samym Soichiro. Dużo rzeczy Tamura wywnioskował ze słów gościa w podeszłym wieku, utwierdzając siebie w fakcie o pogrążaniu się lidera szajki w szaleństwie. Utrata kogoś tak bliskiego jak syn w przypadku zbiega tłumaczyła upadek psychiki dobitnie, aczkolwiek nie mogła być jedyną przyczyną. - Życie nieraz pokazuje, że samymi chęciami nie możemy naprawić świata. Asakuro Soichiro ma piękną ideę w podwalinach, lecz… pewne rzeczy go najwidoczniej przerosły, a przez to cierpią inni... Dobry człowieku, nawet w tak złej dobie my nie możemy się poddawać. Dla nas i dla przyszłych pokoleń, szczególnie tych w tej krainie. - pokrzepiające słowa ninja z Iwagakure no Sato niosły w ciepłym, charyzmatycznym głosie nadzieję pomieszaną z mobilizacją do działania. Nie tylko próbował wzmocnić umysły zniewolonych w tych podziemiach obywateli, ale także samego siebie. Krótki komentarz do uchylonego rąbka historii zdarzeń wypowiedzianych przez starca dał duży zastrzyk pewności siebie dla członka klanu czerwonookich. Przez to w trakcie wygłaszania kolejnych zdań lekarz sprawniej zdjął zabrudzony opatrunek mężczyźnie, używając później Iryojutsu do poważniejszych ran, aby dziadek nie miał zmartwienia w postaci dalszego krwotoku. Zmienił mu na koniec bandaż, który zabezpieczał poprzednie zranienie tak dla utrzymania porządku oraz pewności, że powtórnie nie pojawi się tam nic złośliwego. - Burmistrz został otruty. Na szczęście udało mi się go wyleczyć. Ojciec na pewno będzie chciał ciebie ujrzeć. - oznajmił dziewczynie oraz starszemu Panu, bo ta pierwsza wyjaśniła jasno, że z seniorem są spowinowaceni. Jaki to musiał być okropny ból rozstania, o którym medyk nie miał zielonego pojęcia. I dlatego właśnie planeta potrzebowała więcej dobrych ludzi. Więcej tych mających za cel polepszanie nie tylko bliskich ani siebie, ale całych społeczności. Zbyt wiele zła panowało na tym ziemskim padole. W małym, choć dla niektórych znaczącym stopniu Iryonin chciał to czynić aż po kres swych dni.

Delikwent z poparzoną twarzą został objęty następnie opieką syna lidera klanu, który także czakrą w kolorze morskim (czyli tą bardziej zaawansowaną) próbował odbudować komórki na twarzy ofiary poparzenia, aby w dalszym ciągu nakazać mu przemywania oblicza czymś schłodzonym. Do tego wykorzystał kawałek własnych rękawów, zrywając materiał oraz wręczając nasączony wodą skrawek ubrania do rąk jegomościa. - Przemywaj buzię dokładnie co kilka minut. Weź więcej wody jeżeli potrzebujesz. Możesz też tak pomóc mi przy nim. - tutaj z poleceniem wskazał na indywiduum z poważniejszymi oparzeniami tkanki skórnej, kładąc w pobliżu dwójki pojemnik z resztą pitnej, przezroczystej cieczy. Sabataya miał prawo prosić o pomoc, czyż nie? Zwłaszcza w przypadku, gdy ktoś miał jeszcze możliwość robienia podstawowych czynności i nie był obezwładniony fizycznie. Młody żołnierz Hyakuzawy wszak opadał z sił, ale rzecz jasna nie mógł przestać. Wspierał ich do samego końca, działając jakby ktoś nim kierował. Nie myślał o niczym innym, wyłączając zbędne dywagacje w swej głowie na kilka chwil. - Sama bestia może nie tylko szerzyć destrukcję namacalną, ale też mieszać ludziom w głowach. Junko mogła być ofiarą drugiej z tych rzeczy, tak jak sam nukenin po ataku stwora. Ciekaw jestem jak to Bijuu wyglądało i co robiło tam na górze. To bardzo niepokojące… - ostatnią rzecz dodał jakoby do siebie, kierując swoją sylwetkę do śpiącej, ułożonej w pozycji leżącej młodej dziewczyny. Genjutsu powiadali? O ile Tamura miał rację to mogła być w dużych tarapatach, nawet jeśli jego wiedza na temat ogoniastych potworów była zdawkowa. Musiał ją zbadać dokładniej. Wpierw spróbował użyć techniki iluzji Genjutsu Kai, przykładając prawą dłoń do jej czoła po wykonaniu pieczęci tygrysa. Czy to by zadziałało? - Muszę zapalić... - rzucił cicho, sięgając do kieszeni kurtki po tytoń. Wstrzymał się jednak z zapaleniem, mając na uwadze okoliczności. To byłoby nierozważne oraz niekomfortowe dla zebranych.


Spoiler:
Obrazek

Obrazek

<3

Poprowadzę misję D - C

Zapraszam na PW lub na mój discord - Giliam#7869


Aktualnie prowadzone misje:
Spoiler:


 
Posty: 122
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 23:58
Ranga: Chūnin

Re: Wioska Yaminozawa - krater

Postprzez Uchiha Rakena » 19 lip 2020, o 00:18




Misja rangi B

Sabataya Tamura
32/?



Tamura z każdą minutą stawał się coraz bardziej wyczerpany. Jego oddech stawał się coraz szybszy, a pot skapywał z czoła prosto na posadzkę. Ze sprzętem, który był w szpitalu, wszystko poszłoby prościej, ale niestety, siedział kilkaset metrów pod ziemią i był zdany na własne pokłady chakry i wyposażenia. Zadanie, które zlecił mu Nukenin było trudne i przeciętny Iryonin nie dałby rady. Shinobi jednak nadal się dzielnie trzymał na nogach pomimo tego, że stawało się to coraz trudniejsze. Od tego czy da radę wyleczyć wszystkich mieszkańców, zależało pomyślne wykonanie zadania, a Asakura był prawdopodobnie jedynym człowiekiem, który mógł mu opowiedzieć całą historię.
- Rewolucjoniści nigdy nie kończą dobrze. Soichiro wyraźnie przerosły ambicję i doszło do tragedii, która go odmieniła. Do swojego celu próbuje iść po trupach, niedługo pewnie po naszych. Nie wierz w słowa, które mówi. To zwykły psychol, który zabiłby mnie, gdyby usłyszał, co mówię – tymi zdaniami staruszek zakończył temat szalejącego Nukenina. Na słowa Chuunina o tym, żeby się nie poddawać, uśmiechnął się gorzko. Nie wyglądał na zbyt przekonanego, ale nic nie powiedział. Podobnie jak pozostali mieszkańcy Yaminozawy, którzy wydawali się być pogrążeni we własnych rozmyślaniach.
Dziewiętnastolatek zdjął brudny bandaż jednej z ofiar. Zranione miejsce było już w połowie zagojone, ale nadal potrzebowało rzucenia okiem przez specjalistę. Na szczęście gdy Tamura zgromadził w dłoniach morską chakrę, rana zasklepiła się niemal całkowicie i wyglądała dobrze. Nie było już śladu po przecięciu ostrym przedmiotem, ale na wszelki wypadek założył jeszcze jeden czysty bandaż. Staruszek podziękował za pomoc i spojrzał na niego z wdzięcznością. Umiejętności Iryonina zrobiły na nim spore wrażenie.
- Tak, słyszałam, że ojciec został otruty. Jak dobrze, że udało się go panu wyleczyć, co za ulga– odparła córka burmistrza. Biedaczka, miała zaledwie kilka lat, a już musiała się borykać z czymś takim. Musiała cały czas się zamartwiać. Dopiero teraz, gdy usłyszała, że wszystko już było w porządku, mogła chociaż trochę odetchnąć.
Następnie mógł zająć się człowiekiem, który miał poparzoną twarz. Jego stan był lepszy niż tego, który był nieprzytomny i medyczna chakra bez problemu poradziła sobie z wyzwaniem. Niestety przez zmęczenie Chuunina, zajęło mu to dużo czasu, jego szybkość wyraźnie spadła. Na koniec przekazał jeszcze wskazówki dotyczące przemywania nieprzytomnego, na które wyleczony pokiwał głową, dając znak, że rozumie powagę sytuacji.
- Nie znamy szczegółów pojawienia się demona, bo od razu po jej pojawieniu wylądowaliśmy tutaj. Wiemy tylko tyle co ty, zniszczył całą Yaminozawę i wszystkich ludzi, którzy ją zamieszkiwali, wliczając w to nasze rodziny i przyjaciół. Nie mamy pojęcia o co chodzi z Junko, ale jej stan nie ma nic wspólnego z bestią. To stało się już wcześniej. – tym razem głos wziął niepełnosprawny. Chuunin postanowił sprawdzić czy dziewczyna nie znajduje się w żadnym Genjutsu i użył Kai. Ku jego zdziwieniu, nieznajoma otworzyła oczy i niemal natychmiast poderwała się do siadu, patrząc na wszystkich z przerażeniem.
- Co z bijuu?! – krzyknęła na cały głos. W tej chwili wyglądała jak przestraszony kociak, który za wszelką cenę chciał się stamtąd wydostać. Mimo tego, że spędziła w śpiączce kilka dni i jej ciało było osłabione, w ogóle nie było tego po niej widać. Miała w sobie dużo energii. Na jej pytanie odpowiedział staruszek, który wyjaśnił jej to, co Tamura już wiedział. Oczywiście nie było w tym nic dziwnego, ze zalała się łzami na wieść o śmierci jej bliskich. Ktoś próbował od niej wyciągnąć jak znalazła się w takim stanie, ale nie odpowiedziała. Trudno było ją winić, właśnie dowiedziała się, że straciła wszystkich swoich bliskich. To musiało być najgorsze uczucie w jej życiu.
- Dwie godziny minęły. Co z nimi? - za swoimi plecami usłyszał zimny głos Nukenina. Gdy się odwrócił, zobaczył, że niedoszły rewolucjonista bez cienia emocji na twarzy wpatrywał się w zapłakaną Junko i pozostałych pacjentów. Czas Tamurze skończył się bardzo szybko i ledwie zdążył się wyrobić ze wszystkimi potrzebującymi. Gdyby tylko Soichiro przyszedł kilka minut później, pewnie dowiedziałby się o co chodziło z Genjutsu, ale niestety, przywódca bandytów przybył już teraz i oczekiwał zdania raportu z sytuacji.

Utrata ¾ chakry: postać jest bardzo zmęczona, jej ciosy są słabsze, sama staje się wolniejsza (od pół rangi do rangi gdy postać zbliży się do prawie całej utraty chakry).
Obrazek
MK: Kaguya Tsuki, Mariko, Maji Ryuji
Mogę poprowadzić misję D-B ♥
Prowadzone wątki:
 
Posty: 142
Dołączył(a): 12 cze 2020, o 13:49
Ranga: Genin

Re: Wioska Yaminozawa - krater

Postprzez Sabataya Tamura » 19 lip 2020, o 13:17

Już nastąpił większy sukces, bo gdy Tamura zakładał najgorszy możliwie scenariusz pomimo swojego poświęcenia wraz z optymizmem to ku jego uciesze dziewczynka wybudziła się z iluzji, pod której wpływem znajdowała się od kilku dni. Musiała mieć niezwykle podatną psychikę albo została złapana w Genjutsu z zaskoczenia, gdy jej umysł w zupełności nie był na to przygotowany. Sprawa nabrała lepszego obrotu, toteż Sabataya odetchnął nieco bardziej z ulgą. Usłyszawszy jej załamanie nerwowe jak tylko poznała losy swej rodziny postanowił dać młodej kobiecie przysłowiowe ramię do wypłakania się, a uczynił to poprzez wzięcie jej delikatnej dłoni w swoje własne. - Zachowaj pamięć o nich. Wtedy będą żyli w tobie do końca. - głos młodzieńca wydawał się nabrać jeszcze cieplejszej barwy, a dla uszu sąsiadujących w izbie ludzi mógł wydać się przyjemny. - Bijuu już nie ma. - białowłosy członek klanu czerwonookich próbował zachować masę empatii, ponieważ prawdziwie trudnym zadaniem miałoby być utożsamianie się z ocalałymi, skoro takiej utraty w swym żywocie nie doznał. Największą tragedią mógł określić śmierć rodziców swej kuzynki, a miało to miejsce jeszcze w czasie rozpadu Kirigakure no Sato. Piekło tamtego dnia wyszło na światło dzienne, łamiąc nawet najtwardszych charakterem członków Wioski Ukrytej we Mgle. Nie dopadło to jednak syna Koizumy, wykazującego się naprawdę silną wolą oraz zapałem. Próbował leczyć wszystkich umierających, ale nie zdziałał zbyt wiele jako zwykły genin. Uciekł z resztą familii, dożywając dnia dzisiejszego. Widmo tamtych wydarzeń dopada jego w chwilach samotności od czasu do czasu. Przytaknął głową na informacje od kaleki.

Ciało opadło z sił, a wręcz momentami Tamura miał wrażenie, że jego palce lekko drżą od całego włożonego wysiłku. Energia, którą poświęcił na ratowanie ludzi z Yaminozawy spowodowała nagły spadek wigoru, a zatem chłopak funkcjonował w tej chwili tak jakby właśnie spożył sporą ilość gorzały. Do takiego stanu najwyraźniej nie było potrzeba alkoholu wraz z odmiennymi używkami, a wyłącznie wyczerpania sił witalnych. Zakończywszy ostatnie zabiegi medyczne oraz wyzwolenie niewinnej z technik umysłu shinobi usiadł na środku, ciężko oddychając. Złapał się za klatkę piersiową, ponownie pozbywając się z czoła gromadzącego się potu. Czy każda jego kolejna przygoda będzie wypełniona w takie wyzwania? Tego wiedzieć nie miał prawa, lecz był z siebie również dumny. Ponownie pomógł komuś w potrzebie. Jeżeli istniało coś, co dawała temu ninja satysfakcję oraz podbudowywało jego zdrowe ego to najbardziej takie czynności to opisywały.

Iryonin nie miał wiele czasu na odpoczynek, bo gdy ledwo pomyślnie spełnił swe wytyczne i zasiadł bez stresu na uklepanej ziemi do pomieszczenia powrócił nukenin niczym śnieg jak co każdą zimową porę. Żołnierz Iwy nie zamierzał rozmawiać z nim w pozycji siedzącej, a więc powstał z trudem, starając się utrzymać równowagę. - Zrobiłem tyle, ile dałem radę. Ich stan jest ustabilizowany. Są zdrowi poza jednym… - wyjaśnił twardym tonem, następnie wskazując dłonią na nadal nieprzytomnego mężczyznę z oparzeniami trzeciego stopnia, będącego pod opieką drugiego mieszkańca z lżejszą oparzelizną. - On nie przetrwa kilku następnym dni, jeżeli nie zabierzemy go do szpitala. Do całkowitego wyleczenia jego dolegliwości potrzebuję profesjonalnych narzędzi oraz łóżka operacyjnego. - Tamura wyglądał na bardzo przejętego, zwłaszcza przy swoim zaczerwienionym od pracy obliczu. - Chciałbym, abyś wypuścił całą grupę do najbliższej wioski. Skazujesz ich na śmierć w tej kryjówce. Nawet jeżeli mi nie ufasz to zaufaj swojemu sumieniu oraz roztropności. - wysoki Iwijczyk nie mógł go błagać ani okazać słabości w sposób otwarty, gdyż Asakuro odebrałby takie działanie jako totalne poddaństwo. Nie zgodziłby się tym bardziej na jakąkolwiek prośbę ze strony nieznajomego. Lekarz podjął się negocjacji. Sama próba dawała większe szanse tym ludziom. Na ile jednak sprawdzi się to w praktyce? W głębi duszy modlił się do bogów o pomyślność.

Spoiler:
Obrazek

Obrazek

<3

Poprowadzę misję D - C

Zapraszam na PW lub na mój discord - Giliam#7869


Aktualnie prowadzone misje:
Spoiler:


 
Posty: 122
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 23:58
Ranga: Chūnin

Re: Wioska Yaminozawa - krater

Postprzez Uchiha Rakena » 19 lip 2020, o 15:59




Misja rangi B

Sabataya Tamura
34/?



Nukenin przyjrzał się dokładniej wszystkim zebranym. Na słowa Tamury o tym, że z jego umiejętnościami, nie udało mu się uratować jednego mężczyzny, machnął niedbale ręką. Chuunin zauważył wyraźne niezadowolenie na ustach przestępcy, gdy ten spojrzał na zapłakaną dziewczynę, która właśnie wybudziła się z Genjutsu. Czyżby jej wyleczenie nie do końca było mu na rękę?
- Ty potworze! Jak mogłeś do tego wszystkiego dopuścić?! Zaufaliśmy Ci! – krzyknęła, zaciskając przy tym mocno pięści. Chciała go chyba zaatakować, ale zachwiała się po drodze i omal się nie wywróciła. Choć była silna, jej ciało i tak było wyraźnie osłabione. Nawet najpotężniejsza osoba na świecie miałaby problem z zachowaniem równowagi po kilku dniach przebywania w śpiączce.
- Idziesz ze mną – odparł stanowczo, kompletnie ignorując jego słowa o wypuszczeniu mieszkańców. Chwycił Tamurę i pociągnął go za sobą. Uścisk przestępcy był silny i przy obecnym osłabieniu, nie miał szansy się z niego uwolnić. Asakura zaczął iść z powrotem w górę kryjówki, uparcie milcząc. Dopiero po kilku minutach w końcu go puścił i zabrał głos.
- Dobrze się spisałeś. Masz duże pokłady chakry i będziesz świetnym medykiem – pochwalił go i zgodnie z obietnicą, podzielił się z nim wszystkim, co wiedział. Jego samego nie było na miejscu zdarzenia, ale jeden z jego zwolenników widział co się stało i zdał mu dokładny raport z sytuacji.
Zyskane informacje:
- Wioska została zniszczona przez dwuogoniastego (Matatabi)
- Informacje o fizycznym wyglądzie Matatabi
- Demon rzucił ostrzeżeniem w kierunku Uchiha Arin'a i Yami Saiko. Ogoniaste bestie wyczuły przyrost ich siły jednocześnie zaznaczając, że jeżeli będą dalej korzystać ze swoich Kekkei Genkai, liczba ataków jak i ofiar będą stopniowo wzrastać.
- W razie najgorszego kryzysu, ogoniaste bestie będą skłonne wspomóc shinobi w walce z wyżej wspomnianymi osobami. Będą robiły to jednak na swój sposób a nie jako narzędzie w ludzkich rękach (zaznaczona niechęć do bycia pieczętowanym w ninja).
- Bijuu nie dbają o ludzką politykę, nie mają jednak zamiaru stać się narzędziami w rękach posiadaczy Sharingana oraz Mokutonu. Jakakolwiek próba kontroli nad nimi spotka się z pełnym gniewem wszystkich demonów.

Z taką porcją danych mógł już wrócić do Iwagakure i zdać pełny raport Tsuchikage. Pozostawało tylko pytanie jak się wydostać z tego miejsca i jak uratować mieszkańców na dole kryjówki (jeśli dalej mu na tym zależało). Niestety z resztką chakry, miał bardzo ograniczone możliwości.
Obrazek
MK: Kaguya Tsuki, Mariko, Maji Ryuji
Mogę poprowadzić misję D-B ♥
Prowadzone wątki:
 
Posty: 142
Dołączył(a): 12 cze 2020, o 13:49
Ranga: Genin

Re: Wioska Yaminozawa - krater

Postprzez Sabataya Tamura » 19 lip 2020, o 17:33

Tamura poczuł się niebywale urażony totalną ignorancją Soichiro w kwestii losu tych biedaków. Toż to byli ludzie, którzy jeszcze żyli, myśleli i chcieli żyć w pokoju! Sabataya zazwyczaj był dalekim od bycia wytrąconym z równowagi, toteż tutaj nukenin niezwykle dobrze się popisał, bo wewnątrz białowłosego nerwy grzały się niesamowicie. Nadal shinobi nie mógł jednak dać ponieść się emocjom. Zależało mu na uratowaniu chociażby tej garstki cywili i choć nie mógł wiele zdziałać w sprawie wydobycia ich siłą w potyczce to obmyślał coś zupełnie odmiennego.

Pociągnięty z powrotem do innej izby nie stawiał oporu, idąc równym krokiem prawie z Asakuro. Złość zachował w sobie, powtarzając w pomyślnej głowie jak mantrę że jeszcze szala tych niewinnych istnień nie została przechylona. - Nie dam mu za wygraną, ale będę grał na jego zasadach… - takie myśli krążyły w środku smutnego ninja, bo powody do smutku miał. Rozszalały Matatabi sprawił cierpienie wielu mieszkańcom Yaminozawy, zabijając znacznie większą część ich najbliższych. Krater to tylko niechlubny pomnik sytuacji mającej miejsce niecałe kilka dni temu, ponieważ co gorsza większość jak nie wszystkie demony były na wolności. “Jaskółka” cierpiał, ale dalej się nie poddawał, zgodnie ze swoimi słowami skierowanymi do zranionego wcześniej dziadka.

Ograniczone możliwości pod względem lokacji oraz ubytej czakry zabierały mu być może szerokie pole do manewru poza rzecz jasna zdrowym rozsądkiem oraz planowaniem. Zapalił papierosa, stając już twarzą w twarz z nukeninem bez zbędnych świadków, aby kolejno westchnąć i przybrać minę zbitego psa. - Wybacz, poniosły mnie tam emocje. Muszę zacząć rzucać te przestarzałe wartości. W końcu nie są nam nazbyt potrzebni. - nie tylko próbował solidnie i nieszczerze odpuszczać swojego honoru przy wojowniku, ale też rozbudzić w sobie więcej bezuczuciowej postawy. - Skoro to miał być mój "test" to może pozbędę się ich w twoim imieniu? Nie chcemy mieć tutaj rozkładających się szczątek ani maszyn do zużywania naszych zasobów. Wystarczyłoby wyprowadzić ich w pole, a ja mógłbym uczynić z każdego z nich znak sugerujący, aby nikt więcej się tutaj nie zbliżał. - zaproponował, choć nie był pewien słuszności swych słów. W końcu to był jakimś tam plan wymyślony na szybko, toteż przecież zbyt wiele czasu nie miał. Przywódca bandytów mógł równie dobrze uśmiercić biedaków tej nocy, a zatem Iryonin powinien podjąć odpowiednie kroki błyskawicznie, co też czynił. Uśmiechnął się szeroko do zbiega, kładąc swoją prawicę na jego lewym ramieniu, a następnie wypuszczając kilka kółek tytoniowych w powietrze. - Wystarczy, że pomożesz mi ich wydostać na górę. Zresztą zajmę się osobiście. -

Spoiler:
Obrazek

Obrazek

<3

Poprowadzę misję D - C

Zapraszam na PW lub na mój discord - Giliam#7869


Aktualnie prowadzone misje:
Spoiler:


 
Posty: 122
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 23:58
Ranga: Chūnin

Re: Wioska Yaminozawa - krater

Postprzez Uchiha Rakena » 20 lip 2020, o 01:25




Misja rangi B

Sabataya Tamura
36/?

Zazwyczaj spokojny Tamura aż kipiał ze złości po usłyszeniu chłodnej odpowiedź Nukenina. Los ludzi znajdujących się na samym dole kryjówki nie robił na nim żadnego wrażenia i wcale nie zależało mu na ich dobru. Równie dobrze jeden z nich mógłby się zacząć rozkładać, a pozostali musieliby żyć w tym smrodzie. Gdyby Iryonin nie przybył, prawdopodobnie nikt by się nawet nie kłopotał żeby im jakoś pomóc. Asakura zesłał do nich chłopaka tylko z powodu chęci przetestowania jego siły. Gdy zaś uzyskał potwierdzenie, zgodnie z obietnicą podzielił się z nim wszystkimi informacjami na temat Bijuu. Teraz Chuunin musiał tylko wymyślić sposób aby się stąd wydostać. Siebie i ewentualnie mieszkańców, którzy pełni nadziei czekali na jego ratunek. Niestety nie było to wcale takie proste, przy obecnym osłabieniu i pokładaj chakry, nie miał co marzyć o stanięciu do walki. Nukenin roztaczał wokół siebie potężną aurę, a jego podwładni też nie mogli być słabi. Nie ulegało wątpliwościom, że trzeba było spróbować czegoś innego.
- To prawda, musisz – przytaknął na słowa o rzuceniu przestarzałych wartości. Ciekawe jakimi ideami kierował się w życiu Asakuro? Ciężko było stwierdzić, z jednej strony dążył do rewolucji, ale nie miał problemu z zabijaniem ludzi i trzymaniem ich wbrew ich woli kilkaset metrów pod ziemią, gdzie oddychanie sprawiało pewien dyskomfort, a egipskie ciemności były chlebem powszednim.
- Nie dotykaj mnie – ostrzegł, zdejmując dłoń Tamury z jego ramienia. - Znak sugerujący żeby nikt się nie zbliżał? Czy ciebie do reszty popierdoliło? Nie mam nic przeciwko zabiciu tych ludzi, możesz zrobić to nawet teraz, ale do cholery, jaki niby znak? Ta kryjówka jest ukryta i nie ma sensu zwracać na siebie czyjeś uwagi. Ponadto, każdy jest mile widziany. Nawet taki sługus Tsuchikage jak ty, więc nie będę nikogo odstraszać – warknął. Wyglądało na to, że chłopak źle ocenił zamiary Asakury i musiał wymyślić coś innego. Niestety przestępca zaczynał tracić do niego cierpliwość.
Soichiro zaprowadził go z powrotem do sali, w której kilka godzin temu leczył burmistrza. Gdy rozejrzał się dookoła zauważył, że mieszkańcy „z góry” byli o wiele bardziej zadowoleni od tamtych z dołu. Pogrążeni byli w rozmowie, a czasami mógł nawet usłyszeć jakiś chichot. Pomimo wszystkiego co zrobił Soichiro, nadal go popierali. Ciekawe kiedy przejrzą na oczy?
Dowódca bandytów zostawił go i zaczął dyskutować o czymś z mężczyzną w czerwonej bandamie. Korzystając z okazji, podeszła do niego jakaś nieznajoma kobieta, która gestem dłoni dała mu sygnał żeby się pochylił.
- Czy z nimi wszystko w porządku? – powiedziała cichym tonem tak aby nie usłyszał jej nikt poza Tamurą.
Obrazek
MK: Kaguya Tsuki, Mariko, Maji Ryuji
Mogę poprowadzić misję D-B ♥
Prowadzone wątki:
 
Posty: 142
Dołączył(a): 12 cze 2020, o 13:49
Ranga: Genin

Re: Wioska Yaminozawa - krater

Postprzez Sabataya Tamura » 20 lip 2020, o 21:05

- Niedobrze… - powiedział przejęty w myślach Tamura, wsłuchując się w reakcję Asakuro. Niestety ta próba wkupienia się w jego łaski zakończyła się fiaskiem. Ktoś mógłby zażartować, że melodyjny i hipnotyzujący w swej barwie głos czerwonookiego nie pomógł mu przezwyciężyć bariery językowej albo inaczej mówiąc złapaniu wspólnego języka z adresatem. Tutaj jednak nie było miejsca na jakiekolwiek żarty. Istnienie wielu ludzi wisiało na włosku. Wymęczony shinobi nie chciał nazbyt podejmować kolejnych, niepewnych ruchów nawet w mowie, toteż skinął głową na to, co nukenin miał mu do przekazania w nieprzyjemny sposób. Iryonin znalazł się w niezłym potrzasku razem z cywilami. Nawet jeśli coś schrzanił to może wygnają go razem z tą garstką bogu ducha winnych mieszkańców dawnej Yaminozawy? Drugi, najlepszy scenariusz tak właśnie kształtował się w głowie lekarza z Iwagakure no Sato, który powracając do głównej sali z burmistrzem modlił się znowu o pomyślność w niedalekiej przyszłości.

Powtórnie znajdując się w głównej prawdopodobnie izbie nieźle zaskoczył się sytuacją, którą ujrzał, a nie potrzebował do tego dłuższej analizy otoczenia. Wierni fanatycy Soichiro byli prowadzeni najwidoczniej za rękę przez brutala - mówiąc rzecz jasna metaforycznie, toteż odmienienie ich zdania w przeciągu najbliższej godziny zapewne graniczyło z cudem. Sabataya wiedział co ma robić. Chciał ratować tych mających dosyć reżimu rewolucjonisty, pragnących ucieczki z tego piekła oraz tych najbardziej rannych, bo ci ostatni często nie mogli świadomie podjąć takiej decyzji za samych siebie. Przełknął ślinę, stając w pobliżu ludzi nie należących do bandy zbiega, a jedynie będących ich ofiarami. Ciekawe jak “Jaskółka” sam siebie przedstawił w takiej roli, stając dosłownie po stronie uciśnionych, bo tak zbiry w bandanach mogły to odebrać. Całkiem ironiczne. Otarł pot z czoła nie wiadomo który raz z rzędu, a jego nogi momentami uginały się pod jego własnym ciężarem z wyczerpania. Skończył palić poprzedni, zrolowany tytoń, a wtedy obca przedstawicielka płci pięknej postanowiła zwrócić jego uwagę na siebie. Pochylił się zgodnie z jej prośbą, a słysząc pytanie pokiwał negatywnie obliczem na boki. - Chcę was stąd wydostać. - szybko i zwinnie przedstawił swoje stanowisko, starając się utrzymywać cichy ton głosu. Najgorsze, że Asakuro nabierał coraz większych pokładów niecierpliwości. Jak ujarzmić taką dziką bestię z charakteru? Od okresu, w którym podjął dyskusję z poszukiwanym zabijaką nie chciał nazbyt zagłębiać się w jego chore pomysły na "lepsze jutro". Czas na takie dywagacje minął. Liczyło się jego życie oraz biednych niewolników, nic więcej.

Spoiler:
Obrazek

Obrazek

<3

Poprowadzę misję D - C

Zapraszam na PW lub na mój discord - Giliam#7869


Aktualnie prowadzone misje:
Spoiler:


 
Posty: 122
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 23:58
Ranga: Chūnin

Re: Wioska Yaminozawa - krater

Postprzez Uchiha Rakena » 21 lip 2020, o 20:08




Misja rangi B

Sabataya Tamura
38/?

Kobieta spojrzała na niego z wyraźnym zaskoczeniem. Ewidentnie nie takiej odpowiedzi się spodziewała; pytała o stan ludzi z podziemi, a zamiast tego dostała zapewnienie, że Chuunin chciał ich wydostać z bezpiecznej – tak się przynajmniej wydawało mieszkańcom „z góry” - kryjówki. Właśnie otwarcie przyznał się, że nie jest zwolennikiem Nukenina i gdyby staruszka go wydała, nawet jego medyczne techniki nie uratowałyby go od gniewu Soichiro. Na szczęście przywódca bandytów był pogrążony w rozmowie z jednym ze swojej armii i kompletnie nie zwracał na nich uwagi.
- Dlaczego unikasz tematu? Czy oni… nie żyją? – zapytała, udając, że nie słyszy jego wypowiedzi o wydostaniu ich stamtąd. Tamura nadal nie odpowiedział na jej pytanie i biedulka mogła się jedynie domyślać jak prezentowała się sytuacja na dole. Chyba od razu założyła tę gorszą wersję, bo w jej oczach pojawiły się łzy. – Tak myślałam, Asakuro nie jest wcale taki dobry – powiedziała to jeszcze ciszej, bo gdyby ją usłyszał, miałaby wielkie problemy. Tamura mógł jej wyjawić prawdziwą wersję wydarzeń, chociaż ta, którą sobie założyła, była mu na rękę. Dzięki temu, że myślała, że tamci nie żyją, była w stanie uwierzyć w to, że Nukenin nie był wcale taki świetny, za jakiego go uważała część mieszkańców. Kłamstwo było niemoralne, ale wyjawienie prawdy wiązało się z ryzykiem, że Nukenin dowie się o jego zamiarze wydostania cywili z kryjówki, ale jak zwykle, decyzja należała tylko i wyłącznie do Tamury.
- Witaj w drużynie, stary – po chwili podszedł do nich młody mężczyzna, który wręczył mu bandanę. Czerwoną, charakterystyczną dla zwolenników rewolucjonisty. Rozległy się brawa i wiwaty, a z tego wszystkiego nawet sam dowódca zaczął klaskać.
- Masz jakieś specjalne życzenia? – zapytał, gdy wokoło zrobiło się ciszej i mógł go odciągnąć na bok – Jesteś utalentowany i zasługujesz na nagrodę. Mogę coś dla ciebie zrobić? – czyżby Chuunin dostał właśnie okazję na naprawienie swojej kiepskiej sytuacji? Z pewnością musiał dokładnie przemyśleć swój następny ruch, bo taka okazja mogła się już nie pojawić.Jeśli poprosi o zbyt wiele, istniało ryzyko, że ten go zwyczajnie wyśmieje.
Obrazek
MK: Kaguya Tsuki, Mariko, Maji Ryuji
Mogę poprowadzić misję D-B ♥
Prowadzone wątki:
 
Posty: 142
Dołączył(a): 12 cze 2020, o 13:49
Ranga: Genin

Re: Wioska Yaminozawa - krater

Postprzez Sabataya Tamura » 23 lip 2020, o 19:29

Dla dobra Tamury kobieta nie skomentowała ani nie wyraziła odpowiedzi na jego pytanie, toteż medyk w przypływie braku zrozumienia kim naprawdę ona była, uzyskał szansę na rehabilitację. Można powiedzieć, że cudem uszedł z tak lekkomyślnym zapytaniem. Asakuro nie posłyszał też tej wpadki Iryonina. Serce członka klanu Sabataya stanęło mu w gardle. Było niebywale blisko do tragedii. Jak to się stało, że kuzyn Shuten nie zwrócił większej uwagi na zebranych dookoła ludzi, tych mówiąc kolokwialnie “z góry”? Przebywali pośród bandytów nie bez powodu, gdyż w końcu musieli nosić garść przywilejów. Teraz po momentalnej utracie czujności zorientował się, że ta grupa śmiertelników to przynależący do jego szajki w postaci wyznawców idei brutalnego despoty. Strach jeszcze bardziej obleciał lekarza z Iwagakure no Sato, który popełnił duży błąd, prawdopodobnie ze zmęczenia. Nie zapowiadało się na szczęście, żeby to miał być jego najgorszy dzień w życiu.

- Umierają... - zaznaczył jej grobowym tonem, a potem zamilkł bezpowrotnie. Tyle w zupełności wystarczyło w kwestii tak delikatnej rozmowy, zwłaszcza że nie znajdowali się w tej sali sam na sam. Ninja poniekąd odgrywał owcę pośród wilków, jedynie taką której obecnie nie warto było zabijać. Krótkie słowo, które tak szybko jak strzała poszybowało do uszu nieznajomej mogło w jej głowie wytworzyć gorszy obraz bądź też nie. Niestety ze względu na wrażliwość tego tematu Tamura nie mógł sobie pozwolić na bycie bardziej szczegółowym, a więc wszystko zostało wyjaśnione bardzo tajemniczo oraz lakonicznie.

I wtedy nagle rozszedł się po izbie odgłos bitych braw! Cała rzesza członków organizacji gratulowała pięknymi oklaskami młodzieńca, który być może zacznie swoją przygodę w świecie pełnym niebezpieczeństw. Chłopak z entuzjazmem założył czerwoną opaskę, kłaniając się przed zebranymi teatralnie. - Dziękuję wam, naprawdę to więcej niż oczekiwałem. - odparł do zebranych sojuszników byłego więźnia z wyraźnym uśmiechem, będąc wdzięcznym za tę małą uroczystość. Czuł, że może to jednak odwrócić. Nie miał bardzo przemyślanego planu, ale chciał dalej podjąć jakieś kroki. Nie wiadomo tylko na jak duże pozwoli mu jego obecna relacja z wodzem bandy. Zamierzał działać dość z dystansem. Jeżeli mu się nie powiedzie… Lepiej nie myśleć co wtedy. Zaciągnięty na bok przez swojego nowego “lidera” poczuł się doceniony, a więc głos białowłosego brzmiał śmielej niż przy początku ich znajomości.

- Dziękuję ci, szefie. W sumie to jest jedna sprawa… Mogę? - zamierzał odpalić jednego z ostatnich swoich papierosów, oferując skręta Soichirowi. W przypadku odmowy na obie rzeczy grzecznie odłożyłby przedmioty z powrotem do swej torby. - Tsuchikage wie, że tutaj jestem. W końcu przysłał mnie tutaj osobiście. Jeżeli prędko nie wrócę do niego to będzie chciał tutaj wysłać więcej ludzi, a to stworzy niepotrzebne zagrożenie dla nas… - mówił bardziej tonem ściszonym na tyle, aby herszt stał się jego głównym słuchaczem. - Co możesz dla mnie zrobić, będąc tak hojnym i dobrym jakim jesteś to pozwolenie mi na powrót do wioski i zdanie raportu z tego, co tutaj się stało. Rzecz jasna sprzedałbym przywódcy Iwy tylko kłamliwą historyjkę, nie bądźmy głupi. - tutaj uśmiechnął się kątem ust. - A całe mięso “z dołu” niech idzie jako moja obstawa. Już raz ryzykowałem podróży tutaj w samotności, a mogą mi posłużyć jako dodatkowa “ochrona”. Jak nie to zginą gdzieś w lesie albo ich zabiję osobiście, bo jestem właściwie trochę głodny krwi. Kto wie, może któreś z nich okaże się bycia godnym twojej współpracy z nimi jak śmierć zajrzy im w oczy. Co o tym sądzisz? - próbował być jak najbardziej naturalny, dając zbiegowi możliwość podejmowania decyzji. Przecież on tutaj rządził, czyż nie?! Twardą ręką! - Znaki to kretyński pomysł tak jak słusznie powiedziałeś. Mogę zrobić z tamtymi więcej ciekawych rzeczy. Jak widać uczę się już teraz o co w tym wszystkim chodzi. - skwitował na koniec, mają nadzieję że Asakuro kupi taką prośbę. Kurczowo łapiąc kurtkę przez sekundę lub dwie wyczekiwał reakcji pomyleńca, samemu będąc bez sił i z wielkim lękiem rosnącym z minuty na minutę.

Spoiler:
Obrazek

Obrazek

<3

Poprowadzę misję D - C

Zapraszam na PW lub na mój discord - Giliam#7869


Aktualnie prowadzone misje:
Spoiler:


 
Posty: 122
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 23:58
Ranga: Chūnin

Re: Wioska Yaminozawa - krater

Postprzez Uchiha Rakena » 24 lip 2020, o 16:05




Misja rangi B

Sabataya Tamura
40/?

Kobieta pokręciła głową z niedowierzaniem na słowo „umierają”. Brzmiało bardzo tajemniczo i nie miała pojęcia co miała o tym wszystkim sądzić. Jej przywódca wydawał się dobrym człowiekiem i nie rozumiała, dlaczego doprowadził do takiej sytuacji. Tamurze udało się zasiać ziarno zwątpienia w jej sercu i kto wie, może dzięki temu staruszka przemówi pozostałym mieszkańcom do rozsądku? Sytuacja mogła się rozwinąć na wiele sposobów. W najlepszym przypadku mogli uciec wszyscy, w najgorszym… cóż, zwyczajnie zostać zamordowani.
Huczne powitanie przez rewolucjonistów dało Chuuninowi nadzieję na to, że może jednak uda mu się zakończyć jego zadanie pomyślnie. Gdy zwolennicy Nukenina wrócili do swoich zajęć i Asakura odciągnął go na bok, przywódca wziął od niego skręta i zapalił z nim po przyjacielsku. Wydawał się teraz mniej groźny niż zazwyczaj; wyglądał jak zwykły człowiek i aż trudno było uwierzyć w to, że był zdolny do takich przeraźliwych rzeczy. Śmierć syna musiała mocno na niego wpłynąć, ale to w żaden sposób go nie usprawiedliwiało. Nadal musiał stanąć przed sądem sprawiedliwości, ale niestety Tamura nie był dobrą osobą żeby go przed nim zaprowadzić.
- Rozumiem sytuację. Faktycznie lepiej będzie jeśli wrócisz i zdasz raport Tsuchikage. Posłałbym za tobą kogoś do pomocy, ale moi ludzie są zajęci. Planujemy atak na sąsiednią wioskę za kilka dni – prawdopodobnie miał na myśli tę, do której udał się pogrążony w żałobie mężczyzna z szermierzem spod rzeźby smoka. – Możesz wziąć ludzi z dołu za obstawę. Uleczyłeś większość i powinni ci się jakoś przydać – zgodził się wspaniałomyślnie. Czyżby Chuuninowi nareszcie udało się poczynić jakieś kroki ku zakończeniu zadania? Wydostanie się z kryjówki nie wydawało się już wcale takie odległe. Dzięki uleczeniu rannych „z dołu”, które było testem jego potencjału, zaskarbił sobie bezcenne zaufanie wodza.
- Głodny krwi, huh? Rozumiem cię doskonale. Jesteśmy do siebie bardzo podobni – dodał, uśmiechając się w - charakterystyczny dla niego - nieprzyjemny sposób. Iryonin miał sporo do stracenia, ale wyglądało na to, że los powoli zaczynał się do niego uśmiechać.
- Mój człowiek, Yuichi zaprowadzi cię z powrotem do tych z dołu i wyprowadzi cię z kryjówki. W Iwie mamy szpiega. Damy mu znać jak wyglądasz i gdzie cię szukać. Odezwiemy się do ciebie w swoim czasie, ale nie będziesz wiedział kiedy. Nie powiem ci nic o jego tożsamości, ważne, żeby on znał ciebie. Wyciągnie cię stamtąd gdy nadejdzie pora. To może być jutro, za tydzień, za rok albo nawet nigdy. Wezwiemy ciebie tylko gdy będziesz nam potrzebny – skinął na jednego z mężczyzn i kiedy podszedł, wyjaśnił mu na czym ma polegać jego zadanie. Zwolennik pokiwał głową ze zrozumieniem i po skończeniu rozmowy Tamury z Nukeninem, zaczął prowadzić go w korytarzami w dół.
Obrazek
MK: Kaguya Tsuki, Mariko, Maji Ryuji
Mogę poprowadzić misję D-B ♥
Prowadzone wątki:
 
Posty: 142
Dołączył(a): 12 cze 2020, o 13:49
Ranga: Genin

Re: Wioska Yaminozawa - krater

Postprzez Sabataya Tamura » 24 lip 2020, o 21:36

Wydawało się, że pozycja chłopaka w stadzie znacznie się poprawiła. Asakuro godnie wysłuchał prośby członka klanu Sabataya, który jak tonący chwyta się brzytwy. Na jego szczęście prawdopodobnie brzytwa okazała się być łodzią ratunkową. Tamura szczególnie po swojej wpadce wiedział, że jednak nie może bezgranicznie zaufać obcemu nukeninowi, którego zaledwie zna od kilku godzin. Soichiro jak już wiemy nie należał do ludzi prawdziwie dobrych, a złych oraz chaotycznych w swym światopoglądzie. W każdej chwili mógł obrócić własny humor o sto osiemdziesiąt stopni, co sprawi że wstępne koleżeństwo lub sztucznie rodząca się przyjaźń zamieni się w istną nienawiść. Białowłosy trzymał z tyłu głowy charakter “szefa”, bo najbliższy czas mógł przeważyć o tym czy ta misja zakończy się z sukcesem. A co z istnieniem jego i jak ich przed zbiegiem fachowo nazwał - mięsa z dołu?

- Dziękuję, nie chcę narażać twoich ludzi na taką wyprawę. Będą w istocie potrzebni do kolejnych zadań. Powodzenia przy najbliższym napadzie. - młody mężczyzna z dojutsu oznajmił wdzięcznie wraz z nieszczerymi życzeniami, a następnie skinął głową, tym razem z odmiennymi uczuciami niż wobec jego zwolenniczki. - Wezmę truchło z dołu ze sobą z całą moją przyjemnością. Oby los im sprzyjał. Liczę, że nasz szpieg nie najdzie mnie tylko jak będę kiedyś niedysponowany. - zaśmiał się pod nosem, a następnie zgodnie z dalszym poleceniem lidera bandytów wyruszył z jednym z jego ludzi z powrotem do biedaków. Nie mógł być pewien czy aby na pewno morderca z Krainy Mrozu nie planował jakiegoś ataku z zaskoczenia na shinobi Iwagakure no Sato. W końcu rozmawiał ze swoim człowiekiem z dala od młodzieńca. Czy taką sytuację chciał utworzyć czy też nie “Jaskółka” musiał trzymać nerwy wciąż na wodzy, a do tego zachowywać czujność bez chwili uległości. Aktorstwem na razie popisał się chyba całkiem nieźle, lecz nie nastał koniec tej przygody. Wciąż ludzie wyczekiwali na ratunek. Ninja z czerwonymi oczami nie chciał przedstawiać siebie jako bohatera, wręcz daleko mu było do tak zaszczytnego tytułu. Najzwyczajniej wiedział, że to było coś, co należało zrobić. Doszczętne zniszczenie tych terenów przez Matabiego, a później wytrzebienie resztek ludności ze strony zgrai okrutnego rewolucjonisty kreowały się zdaniem syna Koizumy na jedne z najgorszych możliwych zbrodni, bo tych wobec ludzkości. Bestia czy ogoniasta czy ta w osobie ludzkiej niosła destrukcje na mniejszą lub większą skalę, aczkolwiek w dalszym ciągu zaburzała porządek świata. Z natury Tamura wiedział, że altruizm to główna droga do dobrej przyszłości. Choć bez odwagi do radykalnych działań w chwili obecnej na ile gotów jest żyć zgodnie ze swą osobowością w trudnych chwilach? Przeznaczenie odkrywa przeróżne karty, testując wiarę wielu. Tamura musiał być silny. Po prostu musiał.

Maszerując do znanej mu kryjówki niewolników rozglądał się ponownie dookoła. Przy użyciu Tsujtegana lub nie, te korytarze są na tyle pokręcone, że nie sposób dokładnie zapamiętać ich układu o ile nie mieszka się w tak głębokiej norze. Kawałek pomyślności może sprawi, że już nigdy nie zawita do tego schronienia zbrodniarzy podobnie jak inni uciśnieni cywile. Asakuro planował za parę dób napaść na pobliską osadę, czyniąc to samo spustoszenie co jego para podwładnych pod rzeźbą smoka. Akcje ze strony Iryonina powinny odznaczać się szczególnie w tym czasie szybkością, sprytem oraz dokładnością. Dopóki jest wewnątrz krateru nie miał prawa spocząć na laurach. - Jak wyjdę z tymi idiotami to poradzę sobie dalej sam. - dodał do przewodnika o imieniu Yuichi, kiedy już zbliżali się do grupy uleczonych przez medyka. Co stanie się dalej? Czy wydostanie się z czeluści w jednym kawałku? Tak chciał, oj tak chciał.

Spoiler:
Ostatnio edytowano 24 lip 2020, o 23:20 przez Sabataya Tamura, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

Obrazek

<3

Poprowadzę misję D - C

Zapraszam na PW lub na mój discord - Giliam#7869


Aktualnie prowadzone misje:
Spoiler:


 
Posty: 122
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 23:58
Ranga: Chūnin

Re: Wioska Yaminozawa - krater

Postprzez Uchiha Rakena » 24 lip 2020, o 23:01




Misja rangi B

Sabataya Tamura
42/42

Yuichi zaprowadził nowego członka grupki bandytów na sam dół kryjówki. Droga była bardzo zawiła i ktoś musiał poświęcić sporo czasu na stworzenie tych wszystkich korytarzy. Nawet mężczyzna, który go zaprowadził, wydawał się być trochę zagubiony. Prowadził ich w dobrą stronę, ale musiał czasami stanąć i zastanowić się, którą drogę wybrać. Ciekawe co mogło kryć się w pozostałych przejściach? Kolejni ranni? Raczej nie, wątpliwe, żeby niewielka grupka była w stanie uratować wszystkich mieszkańców Yaminozawy. Może jakiś magazyn broni? Tego prawdopodobnie się już nigdy nie dowie.
- Ruszać się, idziemy na górę – bandyta zwrócił się w ich stronę, a cywile spojrzeli pytająco na Tamurę. On jednak nie mógł się w jakikolwiek sposób wydać, więc prawdopodobnie nic nie powiedział. Ci ludzie nie mieli pojęcia o co mogło chodzić, ale nie protestowali – prawdopodobnie dlatego, że widzieli znajomego Iryonina i wiedzieli, że ich nie skrzywdzi. Mężczyzna zapytał go czy chciał brać ze sobą nieprzytomnego i kalekę, którzy w żaden sposób mu się nie przydadzą jako tarczę. Tamura mógł ich zostawić, ale jeśli wziął ich ze sobą, cywile wzięli ich na plecy.
Grupka została zaprowadzona z powrotem do wyjścia. Gdy Yuichi wykonał swoje zadanie, pożegnał się i wrócił z powrotem do Nukenina. Wydostanie ich na zewnątrz zajęło sporo czasu – wytrenowany Chuunin nie miał problemu z wspinaczką, ale wśród nich były również osoby w starszym wieku i dzieci. Wszyscy wydostali się dopiero po około godzinie. Zaatakowały ich promienie słońca, które wydawało się wyjątkowo mocne po takim czasie spędzonym w ciemnościach. Tamura w końcu mógł wziąć głęboki oddech – oddychanie pod ziemią było bardzo niekomfortowe. Mieszkańcy zapytali w końcu o co w tym wszystkim chodziło, a gdy uzyskali wiadomość, byli przeszczęśliwi i gratulowali członkowi klanu Sabataya sprytu i inteligencji.
- Ten drań… widziałam, że nadciągała bestia i chciałam wszystkich ostrzec, ale jeden z tych perfidnych bandytów rzucił na mnie genjutsu i nie mogłam nic zrobić…! – wyjaśniła Junko, dziewczyna do której dziewiętnastolatek musiał przelać chakrę aby ją obudzić ze śpiączki. Była wściekła i trudno było się dziwić. Sprawy inaczej by się potoczyły gdyby tylko zdążyła wszystkich poinformować. Na pewno nie byłoby tylu ofiar.
Jego zadanie dobiegło końca – zdobył cenne informację i udało mu się wydostać z kryjówki wrogiego Nukenina. Z pozyskanymi danymi mógł udać się do Tsuchikage i złożyć mu pełny raport z sytuacji. Pozostawała tylko kwestia co miał zrobić z ocalałymi mieszkańcami Yaminozawy – pozwolić im pójść ze sobą czy może puścić ich wolno? Decyzja należała już tylko do niego.

Chimu Uchiha Rakena otrzymuje:
+ 5 PZ
+ 2 PD
+ 25 PN
+ 1000 Ryō


Gracz Sabataya Tamura otrzymuje:
+ 1 Misja B
+ 5 PD
+ 25 PN
+ 1000 Ryō
Inne wynagrodzenie: wiedza z postu 34
Obrazek
MK: Kaguya Tsuki, Mariko, Maji Ryuji
Mogę poprowadzić misję D-B ♥
Prowadzone wątki:
 
Posty: 142
Dołączył(a): 12 cze 2020, o 13:49
Ranga: Genin

Re: Wioska Yaminozawa - krater

Postprzez Sabataya Tamura » 25 lip 2020, o 13:14

Faktycznie Tamura w obliczu zniewolonych przeciwników idei Asakuro milczał, gdyż musiał zachować pozory. Sądził, że być może poza wymęczonymi staruszkami i nieprzytomnym mężczyźnie z poparzeniami ludzie zrozumieją dlaczego tak się zachowywał. Poznali białowłosego od strony miłościwego samarytanina, którym wszak starał się być. Pozostało im się przedrzeć przez ściany okalane metrami ziemi aż na samą powierzchnię. Naturalnie Iryonin chciał wziąć wszystkich ze sobą, toteż stanowczo poprosił o zabranie niepełnosprawnych. - Zajmę się nimi, te robactwo mi pomoże. - tak przedstawił to Yuichiemu, a potem skupił się głównie na wydostaniu ze szczeliny. Nie zastanawiał się już tak bardzo nad pozostałymi, ukrytymi korytarzami. Lekarz Iwy potrzebował w chwili obecnej pełnej koncentracji, ponieważ znajdował się blisko celu ucieczki z miejsca ataku Bijuu, mając ze sobą ocalałych mieszkańców wioski. W swoim mniemaniu uważał, że zrobił dużo, a przynajmniej zgodnie ze swoimi własnymi słowami - tyle ile potrafił.

A kiedy już pokonali wejście do groty, stając na skorupie krateru to chłopak odetchnął z niesamowitą ulgą. Udało się im, w końcu. Wyszli na zewnątrz. Zmiana ciśnienia powietrza oraz jego suchości były niczym niebo, a ziemia w porównaniu do warunków w jakich przebywał Soichiro wraz ze swoją elitą morderców. Jeszcze większy upadek wigoru dopadł medyka, który mniej niż ledwo trzymał się na nogach. Ot pierwszy taki wysiłek go spotkał w kwestii używania czakry, ale jak pouczający o istocie poświęcania się bardziej wyczerpujących treningom. Siła energii stanowiła wszak też o jej potędze. - Cieszy mnie to, że już jesteśmy tutaj, z dala od tych bezkarnych przestępców. - dodał im otuchy tym jakże satysfakcjonującym poniekąd komentarzem, jak tylko oddalili się od kryjówki nukenina. Obejrzał jeszcze raz każdego człowieka z osobna, upewniając się co do ich stanu.

W dalszym ciągu obserwował okolicę dookoła tak dla pewności, gdy po chwili objął Junko za ramiona. - Asakuro planuje napaść na pobliską wioskę za kilka dni. Należy ewakuować stamtąd każdego mieszkańca. Proszę cię, przekaż tą informację ludności oraz władzy tej osady. Najlepiej jeśli wszyscy ewakuują się stamtąd jeszcze dzisiaj. Nigdy nie można być pewnym zdania tego zdrajcy. Wiesz o tym zapewne lepiej niż ja. - przekazał informację tej dziewczynie z przejęciem, a stawka nadal była bardzo wysoka, jeśli nie większa. Kolejny pogrom się szykował, a dla nich oznaczało to nowe zagrożenie. - Dwóch ludzi tam będzie wiedziało skąd masz tą informację. Wystarczy, że im przekażesz opis mojego wyglądu. No już, ruszajcie! - powiedział do nich niczym rozkazem, aczkolwiek mając jak najbardziej dobre intencje względem ich zdrowia oraz życia, bo w końcu o to teraz chodziło. Tamura już nie musiał się przejmować swym stanem, co przyniosło mu myśli o zmarłej dziewczynce. Znowu zapłakał w ciszy, udając się do bramy.

z/t
Obrazek

Obrazek

<3

Poprowadzę misję D - C

Zapraszam na PW lub na mój discord - Giliam#7869


Aktualnie prowadzone misje:
Spoiler:


 
Posty: 122
Dołączył(a): 22 cze 2019, o 23:58
Ranga: Chūnin

Poprzednia strona

Powrót do Shimo no Kuni - Kraj Mrozu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników