Spotkanie z przeznaczeniem. "Miko Shogo"

Centrum ukrytej wioski. Tu znajdują się bary, place, miejsca spotkań ludzi. Miejsce to w czasie świąt oraz imprez tętni życiem przez całą dobę. Ze względu jednak na niewielką przestrzeń publiczną wioski zbudowanej na szczytach górskich miejsce nie obfituje w przestrzenie wypoczynkowe.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Spotkanie z przeznaczeniem. "Miko Shogo"

Postprzez Joker » 25 lip 2015, o 20:25

uniform, talent, i pewna ciekawa technika. Nikt nie zadawał zbędnych pytań, nikt nie zawracał sobie głowy kolejnych chuninem... Właśnie, teraz tylko tym żyły wszelkie wioski, przygotowania do wielkiego egzaminu, przygotowania do ukazania wielkości swych Shinobi nad innymi wioskami. Wiadome było, że czasy stały się niepewne, osady zawarły przymierza, Kage ramię w ramię stawali naprzeciw pojawiającym się niebezpieczeństwom. Jednak w głębi duszy, każdy pragnął wygrać, każdy chciał pokazać swą wielkość nad sąsiadami. Wywołać w ich sercach strach, przed tym, co czekało ich po zaatakowaniu wioski z najsilniejszymi geninami. Haro w nowym przebraniu, stąpał boso, pokonując kolejne uliczki, jego zadanie było dość proste, jednak wiązało się z pewnym ryzykiem... Jeśli osoba, którą poszukuje, okaże się na tyle naiwna, by ufać obecnemu stanowi rzeczy, może wpakować się w kłopoty... A on tak bardzo nie lubił tych zimnych cel, pozbawionych czerwonych dywanów. Jednak nie wolno było wątpić w słowa oczyszczonego, przecież nie możliwym jest by osoba, która widziała o wszystkim, osoba, którą porównać można było niemal do boga... Myliła się w sprawie zwykłego dzieciaka, którym w istocie był ten, który właśnie wyszedł naprzeciw odmienionemu Haro. Udawany Chunin wyjął szybko z kieszeni przygotowany świstek, po czym, jak gdyby było to normalne, formalne spotkanie. Podszedł do chłopca, który od razu przykuł jego uwagę.
Białe włosy, zadbana cera, gracja w każdym ruchu jego ciała, i ten strój... Groteska połączona z wyrafinowaniem. Haro, uśmiechnął się w duchu, gdyż wiedział siebie w jego odbiciu błękitnych oczu. Zawsze podziwiany, gość na wszelkich bankietach, postać o niespotykanym intelekcie i wyrafinowaniu... Ktoś, kto nigdy nie mógłby zostać posądzony o ucieczkę z wioski. Wcielając się w swą rolę, skinął chłopcu lekko głową na przywitanie, po czym wypowiedział swą formułkę, wyuczoną do perfekcji.

- Miko Shogo. Mam tutaj list do Ciebie, ktoś szuka pomocy w pewnym zadaniu... A że cierpisz na brak zajęć, zostałeś wybrany do tego przedsięwzięcia. W środku masz wszelkie dane.

Gdy wszystko odbyło się zgodnie z planem, Haro wcisnął Ci kawałek pergaminu opatrzonego znakiem waszej osady, po czym ponownie się ukłonił, odwrócił na pięcie, wyciągając dłoń w górę w znaku pożegnania.

- Miłego dnia chłopcze.

Mężczyzna ruszył w miejsce, które już wcześniej zostało wybrane... Zaskakiwało go, po raz kolejny jak wiele informacji potrafił zgromadzić człowiek w masce... Znał godziny zmiany strażników, choroby poszczególnych mieszkańców, wiedział nawet to, co potrafi ten malec... Mimo iż on sam mógł nie być do końca poinformowany o roli, jaką może odegrać.
Gdy przechodził nad kamienną Fontaną, przez chwilę zapatrzył się w swe odbicie, nie wiedząc, czy powinien zacząć się śmiać, czy raczej zalać gorzkimi łzami.
Ubrany w ten dziwny czerwony strój, z twarzą przypominającą kogoś o dwadzieścia lat młodszego... Szerokie okrągłe okulary wisiały na czubku szpiczastego nosa, jedynie przenikliwy wzrok błękitnych oczu, wskazywał na to, iż nadal była to ta sama osoba. Ta sama osoba, która zmieniała swój wygląd już tak wiele razy, iż prawdziwa powłoka powoli zaczynała się zamazywać... Stawał się widmem, które pochłania innych, szukając własnej duszy.
Z ponurą miną ruszył dalej, nie zwracając uwagi na ludzi wpatrujących się z ciekawością w klnącego młodzieńca, z rękoma wciśniętymi w szerokie kieszenie bufiastych spodni...
Chimu, po prostu chimu.
 
Posty: 605
Dołączył(a): 12 maja 2015, o 18:52
Ranga: Uczeń

Re: Spotkanie z przeznaczeniem. "Miko Shogo"

Postprzez Miko Shogo » 25 lip 2015, o 22:10

Niby dość niedawno zakończył akademię, jednak jakby wiele w jego życiu się nie zmieniło. Podobno miał ten tytuł genina, ale jak na razie nic z tego nie wniknęło. Niby opaskę miał schowaną, ale czy to by na coś wpłynęło? Po prostu ludzie by bardziej zwracali na niego uwagę. Gdyby ktoś naprawdę miał go znaleźć to i tak to zrobi. W sumie ciekawiło go jak może wyglądać taka misja dla shinobi. Jeżeli nic mu nie przydzielą, to pewnie będzie musiał sam po nią iść. Chociaż nie, jeszcze pomyślą, że niecierpliwy i dadzą mu jakieś dno. Nawet jeśli w akademii cały czas powtarzali mu, że spełnianie wymierzonych mu zadań to obowiązek, to wcale nie miał zamiaru tego respektować. Nie będzie przecież sprzątać kibli jeśli mu tak powiedzą. Nie obchodził go, czy wrzucą go za to do więzienia, czy dadzą mu karę. Co najwyżej mógłby znaleźć jakiegoś parobka co zrobi to za niego. Łatwo byłoby zmanipulować jakiegoś biedaka, który by nie chciał kilka ryo na butelkę? Nic by nie zrobił, a jeszcze by miał większą część zysków z misji.

Dziś stał sobie w centrum i obserwował ludzi. Bardzo często to robił. Interesowała go ich psychologia. Patrzał na twarze, gesty, zachowania. Sprawdzał ile z tego co wyczytał w książkach miało pokrycia z prawdą. Co jednostki robiły w poszczególnych sytuacjach. W duszy rozbawiły go niezbyt udane zaloty pewnego młodziana. Cały się czerwienił i nie wiedział co mówić. Po chwili uciekł i pewnie nie powiedział dziewczynie co tak naprawdę czuje. Penetrował tak wszystkich chłodnym spokojnym wzrokiem. Był dość zamyślony.
Z konsternacji wyrwała go sylwetka, która zasłoniła jego pole widzenia. Czemu ktoś wchodził przez niego, skoro chłopak stał sobie spokojnie z boku i nie przeszkadzał nikomu? Pewne było jedno, miał w tym jakiś cel.
Nie odpowiedział żadnym formalnym gestem na machnięcie głową. Nie musiał traktować, że to przecież do niego. Po chwili usłyszał jednak swoje imię, co znaczyło, że nie dane mu będzie uniknąć tej sytuacji.
- Jestem bardzo zajęty, ale jak już jesteś - odpowiedział, ale miało to tylko na celu danie mu więcej czasu na zebranie informacji w głowie. Starał się szybko analizować co się dzieje. Ktoś szukał pomocy w pewnym zadaniu. Sprawa była prawdopodobnie delikatna, skoro wszystko jest przekazywane listowo po cichu. Czy była to inicjatywa wioski? Chyba powinni powiedzieć wprost, że jest jakaś misja, więc możliwe, że jest to osoba prywatna. Wszystko wydawało się takie podejrzane. Przedsięwzięcie? Jeśli jednak to nie było kierowane do niego od władz, to skąd o nim wiedzieli? Mężczyzna znał jego imię i nazwisko. No oczywiście, że miał być sławny, ale to jeszcze nie teraz.
Nie zamierzał jednak się zbytnio sprzeciwiać. Nie miał nic do stracenia, a pobawić się nie szkodzi. Wziął kawałek pergaminu. Tym razem nawet się lekko ukłonił, skoro druga osoba się żegnała i wiedział, że naprawdę sprawa dotyczyła jego. Starał się pokazać, że działa zgodnie z oczekiwaniami nieznajomego.
- MIłego... - odpowiedział zwięźle na siłę.
Shogo wszedł w tłum, dając obcemu do zrozumienia, że zmienia lokację. Prawdopodobnie na bardziej ustronną. Chłopak miał jednak inny cel. Zaczął śledzić Haru, chowając się w cieniach i starając unikać jego pola widzenia. Ukrywał się za ścianami i różnymi barierkami. Obserwował go. W tym samym czasie otworzył pergamin i starał się na raty czytać jego zawartość. Nie wiedział o co chodzi, ale był podejrzliwy. Jeśli się czegoś dowie z zawartości, to zawsze będzie mógł jeszcze wyskoczyć do czworo-okiego z pretensjami. Nie chciał stracić żadnej możliwości działania, nawet jeśli to co robił, miało się okazać później niepotrzebne.
 
Posty: 201
Dołączył(a): 18 lip 2015, o 00:48
Ranga: Genin

Re: Spotkanie z przeznaczeniem. "Miko Shogo"

Postprzez Joker » 25 lip 2015, o 23:49

Młody Genin nie był zbyt szczęśliwy z możliwości wykonania zadania dla swej wioski. Jednak bardziej od informacji zawartych w liście, zaciekawiło go kim był człowiek, który go doręczył. Co więc powinna zrobić osoba pałająca wiedzą, na temat zbyt odległy, by sięgnąć po niego legalnymi środkami... Zachowuje się jak Shinobi i podąża za źródłem nie bacząc na konsekwencje. Tak było i w tym przypadku, mimo że Shogo nie posiadał specjalnych umiejętności, a jego śledzenie było na dość mizernym poziomie. Postać, która poruszała się co jakiś czas, obijając o nieświadomych przechodniów, mamrotała pod nosem niezrozumiałe słowa. Gdy po kilkunastu minutach zatrzymał się, a ty postanowiłeś sprawdzić wreszcie zawartość wiadomości, osobnik złożył dłonie, formując pieczęć, po czym zniknął tak szybko, jak się pojawił w gęstych kłębach białego dymu. Zaskoczony, mogłeś jedynie ujrzeć przed sobą słowa zapisane pochyłym pismem.

Po co śledzisz coś, czego nie potrafisz zrozumieć... Wiemy kim jesteś i czego oczekujesz od swego pochodzenia, wiemy też, co dla ciebie znaczy obowiązek i poświęcenie. Ludzkie życie, a zwłaszcza życie Shinobi spoczywa w rękach tych, którzy przez większość jego trwania, siedzą w wygodnych fotelach, przesuwając dłonią pionki na szachownicy. Zastanawiałeś się czemu mimo tak wielu prób system zawsze wychodził obronna ręką, zastanawiałeś się czemu tacy jak ty zawsze zostawali stłamszeni w zarodku... Mam odpowiedzi na te i wiele innych pytań. Znam prawdę, którą przekazuję każdemu wartemu naszej uwagi... Nie bój się zmian, obawiaj się jedynie tego, że możesz żyć wbrew sobie.

Nie wspominaj nikomu o tym, co zobaczysz, staraj się zrozumieć, i uwierzyć... Wkrótce wszystko stanie się jasne
.”

List kończył się zręcznie nakreśloną literą „O". Pozostałeś sam w wiosce pełnej ludzki, w wiosce pełnej zaślepionych głupców liczących na to, iż kochająca władza otoczyła ich swymi mocarnymi ramionami, niedopuszczającymi krzywdy ponad murami osady. Czy jesteś kolejnym zamkniętym w tej ciasnej przestrzeni, a może jednak list, który trzymałeś w ręku? List dostarczony przez kogoś, kto zniknął niczym fatamorgana, list, który mógł być zarówno żartem, jak i pułapką, mógł być sprawdzianem dostarczonym przez wioskę. Aby ocenić, jak bardzo wierny jesteś jej ideałom... Ale jeśli był on prawdą, jeśli ktoś na świecie postanowił sprzeciwić się istotą, które spychają istniejące krainy w nicość i mrok. Jednak jeśli tak to, czego mogli chcieć od zwykłego genina, czego mogli chcieć od istoty, która nie posiadał nic do zaoferowania... Być może, mogłeś dać im więcej niż Ci się wydawało.
Chimu, po prostu chimu.
 
Posty: 605
Dołączył(a): 12 maja 2015, o 18:52
Ranga: Uczeń

Re: Spotkanie z przeznaczeniem. "Miko Shogo"

Postprzez Miko Shogo » 26 lip 2015, o 01:24

Starał się używać jakichś podstaw wiedzy, które przekazali mu w akademii, jednak raczej był przygotowywany pod pracę w terenie. Nawet głupiego Kakuremino nie był w stanie użyć, gdyż nie miał przygotowanych żadnych materiałów. Jak mogli go nauczyć tak bezużytecznej w praktyce techniki. Musiałby pod każdy teren mieć przygotowaną płachtę. Przydałoby się jakieś wtapianie za pomocą chakry.
Starał się improwizować. Nie mógł też zbytnio odstawać swoim podejrzanym zachowaniem, gdyż zwróciło by to jeszcze większą uwagę. To czasem przystawał przy stoiskach, gdzie stało dużo ludzi, To opierał się o jakąś ściankę. To kucnął zawiązać buta.
W pewnym momencie nieznajomy się zatrzymał. Chłopak miał wreszcie czas na dokończenie czytania do końca.
Haru rozpłynął się nagle w kłębie dymu. Shogo szybko wbiegł do środka, licząc, że coś jeszcze uda mu się zobaczyć. Może coś tam zostało, albo obcy po prostu poszedł gdzieś dalej.
Czy naprawdę wiedzą, że ich śledziłem, czy to po prostu jakaś gra słowna - zastanawiał się.
Jeśli nic ciekawego nie znajdzie, to przysiada na jakiejś odludnej ławeczce i zaczyna analizować bardziej treść pergaminu. Oczywiście, papier jest już schowany. Wszystko jest w stanie sobie przywrócić ze swojej fotograficznej pamięci.

Podobno go znają. Ciekawe skąd. Najwięcej informacji pewnie można wyciągnąć z wioskowych wpisów, jednak oznaczałoby to, że jest to normalna misja. Nadal nie wyglądało to wcale jak normalne zlecenie, kolejne słowa, które krytykowały system to potwierdzały. Zawsze mogła to być prowokacja, jednak według chłopaka nie miało by to sensu. Dla Kumo nie powinien być jeszcze kimś szczególnym.
Mogą mieć jego dane osobowe, ale... skąd mogliby wiedzieć o jego przekonaniach. Część listu wydawała mu się blefem lub pustymi słowami, który miał go zmusić, do uwierzenia im w pełni. "Wiemy co to znaczy dla ciebie obowiązek i poświęcenie". Mogli to równie dobrze umieścić w wiadomości do kogokolwiek i by nadal pasowało. Shogo był ostrożny.
Nie czuł się też zbytnio stłamszony w zarodku, jak to było opisywanie w tekście. Co prawda, powinien mieć więcej władzy i możliwości, ale mógł przecież do tego dojść. Było to trochę wyolbrzymiane.
Były jednak dwie sprawy, które go interesowały. Pierwsza, to fakt, że niby jego życie było w czyiś rękach. Nie podobało mu się to wcale. Jego nadrzędnym celem było nie posiadanie nikogo nad sobą. Zwłaszcza, że te osoby na górze były tak nieodpowiedzialne i nic nie wiedziały o prawdziwych problemach.
Drugie to wiedza. Mógł dostać odpowiedzi na wiele pytań. Bardzo miła perspektywa. Pewnie kilka by się znalazło.

Teraz, na ile ich prawda jest prawdziwa i jak ma się do jego prawdy. Zawsze istniała możliwość, że to była tylko pułapka, a tego typu wiadomości były rozdawane wielu osobom. Mimo wszystko nie czuł jakiegoś specjalnego zagrożenia. Poszedłby na targ organów? Są raczej łatwiejsze sposoby na zdobycie ludzi. Chciał dowiedzieć się o co w tym wszystkim dokładnie chodzi. Nie był pewien po co te podchody. Nie mogli mu dać więcej informacji? Ile miał teraz czekać. Wszystko jednak pewnie miało jakiś cel. Jak na razie nie był do niczego zobowiązany i mógł robić co chciał.

Wstał więc. Kierował się gdzie popadnie.
<ZT>
 
Posty: 201
Dołączył(a): 18 lip 2015, o 00:48
Ranga: Genin


Powrót do Centrum

cron