Plac treningowy

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Plac treningowy

Postprzez Hyūga Natarī » 6 kwi 2015, o 14:01

[z][/z]Jest to spory kawałek ubitej ziemi znajdujący się bezpośrednio wewnątrz głównej posiadłości klanu Hyūga, to tutaj jego członkowie bardzo często trenują techniki oparte o Jūken, czy też prowadzą zwykłe sparingi taijutsu. Plac ten jest też wystarczająco duży by wykonywać na jego terenie techniki ninjutsu na małą skalę. W rogu znajdują się trzy drewniane manekiny dodatkowo zabezpieczone słomą, na których można też dostrzec czerwone znaczniki od farby ukazujące ważne punkty witalne przeciwnika (takie jak serce, wątroba, płuca etc.).




***
Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1303
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Re: Plac treningowy

Postprzez Hyūga Natarī » 9 kwi 2015, o 12:41

[z][/z]Słońce powoli wschodziło nad horyzontem, rozśpiewane ptaki radośnie zapowiadały zbliżający się nowy dzień. Ten nowy dzień miał być dla młodej Hyūga niestety taki sam jak kilka poprzednie - trening, trening i jeszcze raz trening. A tak właściwie to sparing z jej starszym bratem który wyciskał z niej ostatnio siódme poty. Był to pomysł ich ojca, który kilka dni wcześniej stwierdził że jako jego córka, musi doprowadzić swoje Jūken do perfekcji. Tak więc kiedy tylko znalazła się na placu, rozpoczął się jej trening. Polegał on tak właściwie tylko i wyłącznie na próbie trafienia jej przeciwnika w punkty chakry, gdy on próbował robić to samo z nią. Było to wbrew pozorom bardzo trudne, nawet jeśli oboje się oszczędzali i celowali w najmniej niebezpieczne dla zdrowia miejsca. Po takiej godzinnej katordze, na ciałach obojga można było dostrzec wiele czerwonych plam, które były niczym innym niż zablokowanymi kanalikami - choć oczywiście u Natarῑ było ich więcej. Po każdej sesji przychodził wtedy czas na regenerację. Dzisiejszego dnia jednak walka skończyła się szybciej niż powinna, a to dlatego że głowa rodziny postanowiła ją przerwać.

- Dość! Pora żebyś nauczyła się przesyłać większą ilość chakry w swe ciosy.

Następnie przyszedł czas na urzeczywistnienie tej prośby. Rzecz jasna nie mogła tego robić na żywym przeciwniku, mogłoby być to zbyt niebezpieczne, dlatego też dziewczyna musiała skorzystać z kukieł stojących w rogu pola treningowego. Koncentrując większą ilość chakry w swej prawej dłoni, uderzała tam gdzie znajdował się mostek manekina, to samo robiła na zmianę ze swą lewą ręką. Tak właściwie to ta technika polegała tylko na tym...

Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1303
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Re: Plac treningowy

Postprzez Hyūga Natarī » 22 cze 2015, o 00:09

[z][/z]Kiedy Natarī wyszła już z budynku, ujrzała swojego ojca stojącego już pod drzewem na dziedzińcu. Mogła się tego spodziewać - to było zupełnie w jego stylu, kazać jej iść na trening po przeharowanym dniu, bo oczywiście musiała godnie reprezentować jej własny klan, by być najlepszą ze wszystkich, jej najsilniejszą córusią, która prześcignie jeszcze brata. Jakby się tak nad tym głębiej zastanowić, to mogła być mu nawet za to wdzięczna. Dzięki niemu być może miała choć na chwilę zapomnieć o tym, co się wydarzyło kilka godzin wcześniej. Ciekawe co też takiego dla niej wymyślił, zwykły sparing Jūken? Pod jego zadowoloną z siebie, zadziorną miną mogło kryć się wszystko. Liczyła jednak na to, że być może nauczy ją czegoś nowego. Kiedy wyciągnął jednak dłonie w charakterystycznej, obronnej pozie tego stylu, jej nadzieje natychmiast zniknęły. Wszystko wskazywało na to, że miał to być kolejny nudny pojedynek Delikatnej Pięści. Już po krótkiej walce była cała obolała, choć jej czasy bezradności miała już za sobą - zdołała kilka razy uszkodzić kilka punktów chakry swojego przeciwnika, który nie skrywał cienia satysfakcji przemykającego po jego twarzy.
- Jesteś gotowa na kolejny trening - odrzekł, wyprostowując się dumnie, na co jego córka również stanęła w miejscu wpatrując się w niego z zainteresowaniem. Podszedł następnie do kukły stojącej na rogu pola treningowego, po czym zagiął lekko palce i szybko uderzył w kukłę. Gumowa kukła odskoczyła do tyłu pod wpływem ciosu.
- Może to być złudnie podobne do Shōtei, którego uczyłaś się już wcześniej, ale tak nie jest. Ta technika to Hakke Kūshō - gestem ręki przywołał ją do siebie, po czym delikatnie podniósł jej dłoń i pokazał jak powinna ją trzymać - Wiem doskonale, że kukła nie oddaje żywego organizmu, ale gdybyś to trenowała na mnie, byłoby to zbyt niebezpieczne.
Po tych słowach, białooka podeszła do manekina i zaczęła naśladować ruchy ojca - początkowo bez używania techniki. Po jakimś czasie zaczęła mierzyć w czerwone punkty namalowane na kukle, aż w końcu rozpoczął się jej prawdziwy trening, który jak zwykle - zajął jej sporo czasu.

Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1303
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Re: Plac treningowy

Postprzez Hyūga Natarī » 22 cze 2015, o 00:09

Gdy skończyła, był już późny wieczór i jak się okazało - to nie był koniec atrakcji. Gdy usiadła zmęczona na schodach drewnianego tarasu, ojciec poszedł do pomieszczenia służącego za dōjō i przyniósł z niego kilka kukieł, które położył z boku. Były one identyczne co tamte, na których trenowała - teraz zresztą zupełnie zniszczone. Wbił jedną z nich do specjalnie przygotowanej pod to dziury, po czym uszczelnił pręt.
- Druga technika jest w pewnym sensie spokrewniona z Hakke Kūshō. Teraz jednak obserwuj mnie jeszcze uważniej, bo nie będę mógł ci pomagać.
Ustawił się następnie w pozie obronnej Jūken i błyskawicznie zaczął atakować rozmaite czerwone punkty manekina. Najpierw dwa, później kolejne dwa, później cztery, potem osiem, aż nie mogła zliczyć kolejnych, ale było ich szesnaście. Zademonstrował jej to kilka razy, aż sama doszła do tego samego wniosku. Tym razem dał jej jednak zwój, z którego wyczytała wszelkie niezbędne wskazówki do wykonania tej techniki. Gdy uznała, że jest do tego gotowa, zaczęła trening na nowej kukle. Początkowo nie potrafiła połapać się w liczbach, nawet nie rozumiała za bardzo po co one były, ale gdy czas mijał i był już środek nocy, obok niej leżał stos sześciu zużytych kukieł, a ona stała zmęczona do granic wytrzymałości. Jej ojciec skinął z satysfakcją głową.
- To koniec na dzisiaj, jutro do tego wrócimy.
- Jutro?!
- A co, myślałaś że zrobisz sobie wolne?
- No ale...
- Żadnych ale!
Marudząc pod nosem, udała się do domu by wziąć porządną kąpiel i pogrążyć się w zasłużonym śnie. Rzeczywiście, zupełnie zapomniała o wszelkich troskach.

Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1303
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Re: Plac treningowy

Postprzez Hyūga Natarī » 23 cze 2015, o 01:58

[z][/z]W końcu dla Natarī nadszedł nowy dzień. Poprzedni dzień zaliczał się zdecydowanie do najdłuższych z historii i ten również mógł się na takowy zapowiadać - mimo iż nie spodziewała się tego samego rodzaju atrakcji. Terapia w postaci intensywnego treningu sprawdzała się znakomicie i jej ojciec, jak się okazało, chciał ją zafundować swojej córce w całej okazałości, gdyż już wczesnego ranka została przez niego zbudzona, by kontynuować trening. Zaczęli standardowo - sparing Jūken "na rozruszanie kości", a później miały miejsce również powtórzenia technik, w tym Hakke Sanjūni Shō. Gdy skończyła, spojrzała w kierunku miejsca w którym stał wcześniej stał jej trener, lecz go tam nie zauważyła. Zanim zdążyła się zorientować, poczuła na swoim małym, delikatnym ciele żelazny uścisk ramion ojca.
- Co ty?! No weź się tato!
- No, próbuj się uwolnić!
Nie widziała w tym najmniejszego sensu, ale potraktowała to jak część treningu. Początkowo próbowała uwolnić się siłą, ale oczywiście jej próby nie poskutkowały. Wtedy też zaczęła próbować atakować ojca technikami Jūken. Nie pomogło jej to w większym stopniu, ale usłyszała zadowolony głos oprawcy.
- Dobrze myślisz, bardzo dobrze myślisz. A teraz pomyśl, jak ci się to może rzeczywiście przydać. Spróbuj uwolnić chakrę z każdego punktu chakry w twoim ciele.
Jakby się nad tym głębiej zastanowić, to to miało sens, dlatego Natarī zaczęła próbować. Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, metoda prób i błędów była najlepszym rozwiązaniem. Skoro umiała robić to z dłonią, to czemu miałaby nie zrobić tego w całym ciele? Choć tutaj musiała skoncentrować się właśnie na każdym punkciku tenketsu. W końcu jednak jej się udało i odepchnęła ojca, który z satysfakcją skinął jedynie głową - bez problemu utrzymał równowagę.

Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1303
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Re: Plac treningowy

Postprzez Hyūga Natarī » 23 cze 2015, o 14:31

[z][/z]Po kilku godzinach treningu i niezbyt długiej przerwie, przyszła kolej na kolejną technikę. Tym razem po raz kolejny nie obyło się bez zwoju, który Natarī musiała zabrać z niewielkiej biblioteczki znajdującej się w "upublicznionej" części posiadłości. Chakura Hari no Jutsu okazała się nie być typową techniką walki Jūken, gdyż to była technika ninjutsu. Gdy już zapoznała się z niezbędnymi wskazówkami, wyszła na zewnątrz gdzie już czekał na nią ojciec, który przygotował specjalne pole treningowe. Zadziwiła ją szybkość z jaką to zrobił - wszędzie były porozwieszane żyłki, na których zawieszone zostały rozmaite owoce. Już wiedziała co miała z nimi zrobić - poprzecinać je na części. Najśmieszniejsze w tym wszystkim było to, że pod nimi znajdowały się pojemniki do których posiekane owoce zapewne miały opaść. Gdy białooka weszła pomiędzy "obiekty treningowe", zaczęła koncentrować chakrę w punktach tenketsu, by następnie próbować je uwalniać formując z nich igły. Początkowo nie wychodziło z nich nic poza niebieską mgiełką, jednakże po jakimś czasie zaczęło jej się to co raz bardziej udawać, gdy zaczęła nacinać co raz to głębiej gruszki, jabłka, czy banany. Trening miał jednak jej zająć kolejne kilka godzin.

Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1303
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Re: Plac treningowy

Postprzez Hyūga Natarī » 23 cze 2015, o 21:57

[z][/z]Powoli zbliżał się już wieczór, kiedy po treningach w celu opanowania nowych technik przyszła kolej na ostatnią. Nie była to jednak żadna technika klanowa, a żywiołu - Fūton. Prawdę mówiąc, odkryła ten żywioł stosunkowo niedawno, kiedy to jej ojciec dał jej kawałek kartki, który następnie miała przytrzymać między palcami. Gdy się zgiął, jakimś cudem określił iż naturalnie posiada ona żywioł wiatru. Nie miała wtedy pojęcia co to konkretnie dla niej oznaczało, ale teraz już o tym się miała przekonać. Kiedy otrzymała zwój, który następnie miała przeczytać, kompletnie nie wiedziała jak się za to zabrać. Stanęła wiec jak słup i rozłożyła prostopadle ramiona, by następnie próbować uwolnić chakrę przekształcającą się w element natury. Przez długi czas nie odnosiła żadnych rezultatów, poza delikatną mgiełką chakry wydobywającą się z jej punktów tenketsu. Nie było tutaj żadnych pieczęci, więc najpewniej efekty miały przyjść do niej znikąd. W końcu pod wpływem irytacji, albo może skupienia, uwolniła niewielki podmuch wiatru. Nie było to zbyt wiele, ale zdecydowanie jakiś początek to to był. Tak więc od tego momentu cały czas próbowała, by stopniowo zwiększać potęgę opanowywanej techniki>

Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1303
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Re: Plac treningowy

Postprzez Hyūga Natarī » 7 sie 2015, o 19:45

 Jedno było pewne. Mimo iż nikt jej teraz nie kontrolował (nawet Kazuyuki który dostał takie zadanie od jej ojca), Natarī nie mogła zaniedbywać swojego treningu. Egzamin na chūnina zbliżał się wielkimi krokami, dlatego też starała się spędzać trochę mniej czasu z Isu i Fumi i zamiast tego, poświęcić go treningowi. Oczywiście podstawowym treningiem któremu się poddawała było Jūken. Choć nie mogła z wiadomych przyczyn polegać na pomocy ojca lub brata, bez problemu mogła znaleźć przeciwnika w postaci innego członka jej klanu. Raz trenowała z jedną z jōninów, niejaką Ayako, innym razem z jej rówieśnikiem, a ostatnio nawet, z samym Kazuyuki. Jednakże ostatnio najważniejszym jej treningiem stała się nauka techniki, którą dostała od Takeru-sensei na jej urodziny. W końcu postanowiła zapoznać się z treścią tego tajemniczego zwoju. Jak się okazało, była to technika klonująca - Kage Bunshin no jutsu. Od tego czasu, codziennie próbowała się tego nauczyć. Choć była bardzo podobna do Bunshin no jutsu, sama nauka nie była wcale tak prosta jak mogłaby się wydawać, no i w dodatku - białooka nie miała pojęcia, jak cenna jest to umiejętność. Uświadomił ją w tym nie kto inny jak sam Kazuyuki, który to widząc jak trenuje ona na odśnieżonym placu, postanowił ją o tym poinformować. Gdy zdała sobie więc sprawę z tego, jakie korzyści może z tego czerpać, dawała z siebie jeszcze więcej. I to właśnie tego dnia, kiedy Isu postanowiła opuścić jej dom w celu treningu (choć ona sama o tym nie wiedziała), w końcu jej się udało. Gdy skrzyżowała palce za pewnie już setnym razem, obok niej pojawiła się jej dokładna kopia, która patrzyła na nią w pełni inteligentnym wzrokiem.
- Jesteśmy identyczne! - wypowiedziały te słowa w tym samym momencie - ona, jak i jej klon.

Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1303
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Re: Plac treningowy

Postprzez Hyūga Natarī » 11 sie 2015, o 02:20

 Zdecydowanie najważniejszą rzeczą przy walce za pomocą klonów jest zgranie. Natarī przekonała się co do tego przy jednym z jej "zbiorowych" treningów Jūken, których to sesje urządzała sobie niemalże codziennie od momentu w którym opanowała Kage Bunshin no Jutsu. To właśnie wtedy zdała sobie sprawę, że mogłaby je wykorzystać nie tyle do sparingów, co do walki z realnym przeciwnikiem. W tym celu, jeden z klonów pełnił rolę "ofiary", kiedy to pozostałe kopie próbowały w jak najlepszy sposób zsynchronizować się z resztą, tak aby nie wchodzić sobie w drogę i unikać ciosów zadawanych przez "wroga". W pewnym sensie można by to nawet uznać za choreografię, bo jest to coś, czego tak naprawdę nie można nauczyć się tak jak to można by zrobić ze zwykłymi technikami, gdyż trzeba tu wyczuć intencje pozostałych kopii, jak i samego oryginału. Był to więc trening na wiele dni, a nie tylko na kilka godzin.

Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1303
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Re: Plac treningowy

Postprzez Hyūga Natarī » 14 sie 2015, o 13:37

 Po powrocie z misji przyszedł czas na kolejny trening. Czas mijał nieubłaganie, a egzamin na chūnina miał się odbywać już na dniach, o czym świadczyły wszędzie porozwieszane plakaty. Postanowiła nie skupiać się już jednak na współpracy z klonami, a na tym, żeby móc w jakiś w miarę efektywny sposób bronić się przed przeciwnikami, jeśli jakimś cudem jej Byakugan zawiedzie, jak to miało swoje miejsce kilka misji wcześniej. I tu z pomocą przychodzi jej jej żywioł wiatru, który to odkryła w sobie dosyć niedawno. Miała ogromne szczęście jeżeli chodzi o użytkowników tej techniki, gdyż sam Kazuyuki - aktualny przywódca jej klanu, go posiadał i z chęcią jej pomagał, jako dobry przyjaciel jej ojca. Choć nie był tak bardzo wymagający jak on, to nadal trening z nim był naprawdę ciężki. Jak zawsze zaczęło się od teorii, a później od nauki pieczęci i prawidłowej kontroli chakry. Kumulując chakrę w ustach i wciągając przy tym masę powietrza, miała za zadanie zginać gumowe kukły wbite na placu treningowym, a sukces był tutaj zależny od tego, czy dotkną one ziemi.

Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1303
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Re: Plac treningowy

Postprzez Hyūga Natarī » 14 sie 2015, o 13:45

 Kolejna technika jaką nauczył ją Kazuyuki była bardzo podobna do poprzedniej. Prawdę mówiąc, różniła się od niej jedynie ilością składanych pieczęci oraz szybkością, choć miała również mniejsze pole rażenia. I tutaj przebieg ćwiczeń przebiegał dokładnie tak samo jak poprzednio - nauka pieczęci, kontroli chakry, wprawienie powietrza w odpowiednią prędkość no i... sprawienia by gumowe manekiny się uginały. Przez ten czas praktycznie nikt jej nie przeszkadzał, a ona sama, by nie przeszkadzać innym, musiała robić to późnym wieczorem, a nawet w nocy, przez co wracała nie raz nawet rano, by opaść zmęczona na łóżko. Zdecydowanie źle zrobiła, że tak bardzo zaniedbała treningi podczas nieobecności rodziców. Nie mogła teraz sobie na to pozwolić, musiała koniecznie zdać egzamin.

Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1303
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Re: Plac treningowy

Postprzez Hyūga Natarī » 14 sie 2015, o 14:01

 Do następnej techniki potrzebowała z kolei użytkownika Dōton, gdyż ta właśnie technika sprawdzała się najlepiej do tego typu technik - no i przede wszystkim, mogłaby nią zniszczyć ściany budynku wokół placu treningowego. Dlatego też poprosiła jednego z bardziej doświadczonych członków klanu Hyūga, aby postawił jej ogromną ziemną ścianę, na której mogłaby trenować w miarę efektywnie wraz z Kazuyukim. Tutaj zadanie nieco się komplikowało, gdyż teraz nie miała korzystać z żadnych pieczęci, a nadać jej kształt, tak aby przypominała wirującą kulę powietrza. Siła skoncentrowanej energii miała być zdolna do skruszenia twardej skały, co też próbowała zrobić - początkowo bez efektów, by po wielu żmudnych godzinach, zaczynać wywoływać wgłębienia, a nawet prosić o nowe ściany.

Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1303
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Re: Plac treningowy

Postprzez Hyūga Natarī » 14 sie 2015, o 14:38

 O ile nie potrzebowała już do walki żadnego odepchnięcia, gdyż potrafiła to zrobić dzięki zaawansowanemu użyciu Jūken punktami tenketsu w jej ciele, a sama użyteczność techniki wiatru której chciał jej nauczyć Kazuyuki mogła wydawać się wątpliwa, to mogła się ona przydać do używania technik ogniowych, co też mogło jej pomóc we współpracy z drużyną. Największą jej zaletą było tutaj to, że nie wymagała żadnych pieczęci, dzięki czemu była niezwykle efektywna podczas dynamicznej walki, podczas której nie raz nie ma po prostu czasu na ich składanie. Dlatego też korzystała z tego samego muru wykonanego techniką Doton, oraz z pomocy użytkownika Katon z którym próbowała się zsynchronizować by zwiększyć siłę jego ataku swoim wiatrem.

Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1303
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Re: Plac treningowy

Postprzez Hyūga Natarī » 15 sie 2015, o 12:59

 Zapewne najpożyteczniejszą techniką jakiej mogłaby się nauczyć jako kunoichi jest technika pieczętująca. Nie mogła w końcu sobie pozwolić na obładowywanie się ogromnymi ciężarami, takie coś zmniejszałoby jedynie jej efektywność, co też mogłoby nie raz odbić się na powodzeniu misji. W tym celu właśnie Kazuyuki postanowił ją jej nauczyć, kiedy to zauważył jej pełne różnorakich narzędzi torby na biodro. Położyła więc na ziemi trzy małe zwoje, które dostała kiedyś od towarzysza z drużyny i rozpoczęła trening. Jej celem było oczywiście zapieczętowanie swoich przedmiotów, żeby przy okazji skorzystać na tym dwojako. W jednym zwoju miała zapieczętować 100 makibishi, w kolejnym 20 shurikenów oraz 5 kunai, a w ostatnim 70m stalowej żyłki i 50m bandaża.

Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1303
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Re: Plac treningowy

Postprzez Hyūga Natarī » 29 lis 2015, o 23:45


Timeskipowe treningi

Od początku jesieni, Natarī naprawdę ciężko trenowała by udoskonalić swój Jūken, ten fakt zdecydowanie nie ulegał wątpliwości. Kiedy została Chūninem, stało się również jasne to, że potrzebowała nowych, silniejszych technik, by sprostać coraz to trudniejszym misjom. Jedną z takich technik, było Hakkeshō Kaiten, technika na której musiała skupić szczególną uwagę, gdyż wymagało ono dopracowania jej co do najmniejszego szczegółu - pewne było tutaj to, że nie była to pojedyncza sesja, czy też tygodniowa. Musiała trenować używanie tego jutsu niemalże codziennie, nawet gdy będzie myślała, że opanowała je do perfekcji. Była to wyższa szkoła jazdy - w końcu musiała kontrolować wszystkie swoje punkty tenketsu, by wytworzyć wir nie do przedarcia. To właśnie Kazuyuki, wcześniej czasowy zastępca Kyasupy, a aktualnie zastępca do czasu wybrania nowego przywódcy klanu, pokazał jej po raz pierwszy tę technikę, a potem nakierowywał ją co do prawidłowej kontroli chakry. Gdy w końcu załapała, rozpoczęła ćwiczenia na własną rękę - od tego momentu, miała zapewnioną na placu własną przestrzeń, którą swobodnie mogła sobie niszczyć.



Koszt nauki: 10PN

Rozwiń mnie :<:

No one can determine… another's destiny.


MK: Kiyomi
 
Posty: 1303
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 18:41
Ranga: Jōnin

Następna strona

Powrót do Hyūga

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników