Główna siedziba Kazekage

Sporej wielkości budynek w którym znajdują się biura Kazekage i jego podwładnych. Tutaj też pracują radni Sunagakure no Sato.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Główna siedziba Kazekage

Postprzez Takara » 23 gru 2020, o 17:07

Chłopak chciałby aby odpowiedź jaką obdarowała go Shuten coś zmieniła. W końcu, była ona bardzo neutralna. Takie nie jednoznaczne "nie, i nie jednoznaczne "tak". Kasurage, z racji że lubił kiedy rzeczy były proste, wolał aby waga została przechylona w którąś stronę. Równowaga, którą to wiele ludzi promowało, wcale nie była taka dobra we wszystkim. Ostatecznie, Kasurage musiał użyć swojej ostateczniej techniki. Zignorować całe zajeść. Po prostu... przejść dalej. Żeby się już nie zamartwiać zbyt skomplikowanymi - dla jego niedoświadczonego w pewnych kwestiach umysłu - rzeczami. I blondyn wykonał tą technikę, bardzo płynnie i losowo przechodząc w temat Fuinjutsu. Który, wywołał dość proste pytanie ze strony Kage. Ahhh... tak, w ten sposób to on mógł rozmawiać.
- Lepiej niż początkujący, ale nie musisz być mistrzem. Powiedzmy... wymagany jest do techniki poziom Adepta. - stwierdził, z racji że technika była bardziej skomplikowana od przeciętnych, ale równocześnie dość podstawowa. - Przydatna do wyciszania pomieszczeń. Jak jakieś tajne informacje lub polecenia jako Kage będziesz wydawać, to będziesz mogła z niewielkimi kosztami wyciszyć pomieszczenie. Wtedy nikt spoza niego nie będzie w stanie usłyszeć co mówicie. Tylko... to średnie miejsce do zaprezentowania jej. Potem Ci pokażę, jeszcze przed szczytem lub bezpośrednio po nim.
Jego stwierdzenie, zdawało mu się dość logiczne patrząc na otaczający ich teren. Byli w szklarni. W parku. Wyciszenie tego, mogło zaiste być dość problematyczne.

Po ostrzeżeniu co do Ishi no Kuni i ich podstępnych karczmarzy, a także upewnieniu się że Tsuchikage wcale nie wywoływała jakiegoś zagrożenia w swojej wiosce będąc porwaną - co niestety było kłamstwem jakiego nie wyłapał bo nawet nie próbował -, para mogła ruszyć do siedziby Kazekage. Chyba mniej chętnie, w przypadku Shuten, jak tak na nią patrzył. Chociaż... dziewczyna generalnie zdawała się dość wyciszona momentami, więc może zwyczajnie wróciła do swojego pierwotnego stanu? Kasurage nie mógł być pewien, jednak skoro ta się zgodziła i kazała prowadzić, nie wypytywał też zanadto. Czasami myśli same w sobie były w stanie przytłumić człowieka.
Do gabinetu, weszli - bez przytupu. Sam chłopak odsunął się trochę na bok, biorąc pod uwagę że to rudowłosa zabrała głos. Mimo wszystko, był tu niższy rangą, więc nie zamierzał się nawet wcinać. Nawet mu to pasowało, z racji że jako tako było to dla niego okazją do ocenienia własnego Kage, którego to nigdy nie miał przyjemności spotkać. Blondyn nie mógł nie otworzyć szerzej oczu kiedy został nazwany własnym tytułem. Hmm... wieści musiały się rozejść bardziej niż się spodziewał. Chociaż, Kage znający nawet mało popularny przydomek własnego żołnierza, raczej nie był wielce specjalny. Trzeba było wiedzieć rzeczy o swoich własnych żołnierzach, żeby dobrze nimi dysponować. Rzecz jasna, był to przejaw mądrości, więc punkt tutaj dla Sandaime. Chociaż ten nieszczery uśmiech kiedy nazywał ich doborowy towarzystwem pozostawiał po sobie mieszane uczucia. Ciężko było przewidzieć, co on może tak naprawdę oznaczać, a nawet czy faktycznie coś oznaczał. Zaoferował im miejsca żeby usiąść, a to... było czymś nowym dla Takary. Siedzenie w otoczeniu dwóch Kage, kiedy sam był zwykłym tokubetsu, było trochę... niepokojące. Nawet jak nie miał czego faktycznie się obawiać.
Traktując więc słowo "Proszę" prawie jak rozkaz, blondyn przysiadł na jednym z foteli. Dalej dość wyprostowany i oficjalny, co niejako musiało być komicznym wyglądem. Takara siedział jednak cicho, kiedy to dwójka rozmawiała. Wtrącanie się im w zdanie, mogło być przejawem braku szacunku. A chłopak był kulturalnym-shinobi, preferującym zachowywać się podczas pracy jak najbardziej perfekcyjnie. Poczekał więc, aż Ci zakończą mniej lub bardziej ważne tematy, żeby wtrącić się samemu.
- Kazekage-sama. Poza pokazaniem drogi Tsuchikage-dono tutaj, przyszedłem też z raportem i... - tutaj zatrzymał się na chwilę, a w jego oczach dało się dojrzeć zastanowienie. - ...prośbą?
Pokręcił po chwili głową, przechodząc do rzeczy.
- Razem z Sabaku no Kumari prowadziłem dochodzenie w Ishi no Kuni, co do wojny która nas ominęła. Jestem pewien że ona zdała już raport. Sam zostałem z tyłu, chcąc się upewnić, że nie jest to żaden podstęp. Nagłość tej sytuacji była podejrzana. - powiedział poważnie, nim wzruszył ostatecznie ramionami. - Ale niestety lub stety, nie był to żaden podstęp. Armie które stacjonowały przy granicach w pełni się wycofują, a przeglądając dokumenty jednego z dowódców nie znalazłem niczego podejrzanego.
- Druga kwestia natomiast... po powrocie, dojrzałem grupkę geninów ćwiczącą razem i... Sandaime-sama, czy jest możliwość abym został senseiem trójki z nich? - zapytał, nie przedłużając już. Wcześniej, chłopak nigdy by o czymś takim nie pomyślał. Teraz? Musiał lepiej poznać lisy z którymi to podpisał pakt, i posiedzieć chwilę w wiosce, po ostatniej misji. Pokierowanie drużyny w tym czasie zdawało się być dość... korzystnym wykorzystaniem owego czasu. Jednocześnie, zdolności przywódcze jakie mógłby nabyć powinny się przydać, prędzej czy później. Skoro chciał zostać elitą wioski, na pewno będzie miał pod sobą jakichś shinobi. Dowodzenie nimi, to byłaby cenna dla niego umiejętność - nawet jak żadnym Kage w najbliższym czasie zostawać nie zamierzał. Ani w żadnym czasie.
Obrazek
Main Theme Main Theme v2 Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki | MK: Kotoki Jirei
Ubranko
Prowadzone wątki (3/3):
 
Posty: 1206
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Główna siedziba Kazekage

Postprzez Sabataya Shuten » 23 gru 2020, o 19:32

Ciężko o jednoznaczną odpowiedź w temacie, który ją ni mierził, ni parzył tak na dobrą sprawę. Nie miała nic przeciwko zakończeniu tematu w tym miejscu przechodząc do kolejnego, nijak związanego z jej perspektywy z początkowymi bolączkami w kwestii gościnności czy procedur. Wyjaśnienie Takary jednak niewiele jej mówiły, chociaż miała wrażenie, że załapała ogólny sens. Nie bardzo podstawowy poziom, ale też nie bardzo wysoki. Taki... Środkowy, o. Wydawało jej się, że chyba najlepiej by to podsumowało stopniowanie zasugerowane przez Kasurage i wierząc w to, że podłapała ogólny koncept, kiwnęła głową.
- Brzmi rzeczywiście przydanie. Co prawda mogę posiadać coś o zbliżonych efektach, ale raczej to, o czym mówisz, zdaje się być bardziej... poręczne? - zdecydowanie jak coś, co mogłaby wykonać klonem. Ostatecznie więc nie było powodu, by odmówić blondynowi. Wszelaka prezentacja i tłumaczenie wykonania można jednak było spokojnie odłożyć w czasie. Nie śpieszyło jej się nigdzie, a jednak chciała wierzyć, że wygląd Szczytu Kage nie będzie wymuszał na niej zbyt prędkiego opuszczenia Piasku.

Gabinet jak gabinet - szybki rzut okiem do środka wystarczył by stwierdzić, że prócz kadzidełek nie różnił się wiele od własnych wyobrażeń. Ostatecznie i tak większość jej uwagi skupiona została na mężczyźnie rezydującym w pomieszczeniu. Jej pojawienie się w tym miejscu, zwłaszcza dość niespodziewanie - w kocu kto by się fatygował do gabinetu, skoro równie dobrze można było poczekać w hotelu? - wywołało jakąś reakcję. Dobrą czy złą - ciężko było ocenić przez dość oszczędną mimikę Sandaime. Posłany w ich stronę uśmiech wystarczył, by przypomnieć sobie część posłanych przez Kare-dono ostrzeżeń. Skinęła jednak głową na zaproszenie zajmując miejsce na jednym z odsuniętych w dość niestandardowo sposób foteli. Kaze no Te, huh? Prawie zapomniała, że rzeczywiście przedstawiał się również za jego pomocą w Yukigakure. Niedługo musiała czekać na odpowiedź ze strony Kazekage. Usiadła wygodnie na miejscu nie wiedząc, czy nieobecność Kawauso bardziej ją w tym momencie dziwi czy bawi. Zdawała się nosić na tyle dumnie, by wkroczyć na tereny Kaze no Kuni z podniesioną głową - najpewniej wypudrowaną i wymalowaną do granic możliwości, wyłączając się z większości wątków poruszanych na Szczycie. Uniosła nieznacznie kącik ust z tego wszystkiego, chociaż daleka była od stwierdzenia, że jej nieobecność cieszyła ją jakoś szczególnie. Przeniosła wzrok na zaprezentowany list, po czym otworzyła nieco szerzej oczy. Godaime Hokage? Konoha zdawała się zmieniać władzę częściej niż jej nastrój ostatnimi tygodniami - a to był wyjątkowo wyczyn.
- Doceniam gościnność. Skoro tak wygląda sytuacja, na pewno skorzystam. - odparła uśmiechając się delikatnie do Cienia Wiatru. Niewiele było potrzeba, by jej wzrok uciekł gdzieś w bok, gdzie dostrzegła niespodziewany ruch. Tak jak dwóch Kazekage w jednym miejscu nijak było zaskoczeniem, tak jego nagłe pojawienie się wymusiło większe baczenie na własne otoczenie. Odprowadziła go wzrokiem w kierunku Majiego siedzącego za biurkiem poprawiając dłonią własny kapelusz i czekając... Właściwie nie wiedziała, na co, ale niedługo po tym ten ponownie zabrał głos rozwiązując jej tymczasowy problem. Samej nie widziało się Sabatayi omawianie ważkich spraw po za zwołanym ku temu forum, to też bardziej trywialne pytanie było dziewczynie bardziej na rękę.
- Cieplej niż w Iwie. Chociaż po Wiosce Ukrytej w Piasku spodziewałabym się mniej drzew. Wygląda jednak, że dobrze służą. - stwierdziła po chwili namysłu chociaż zdawała jej się sprawę z tego, że pewnie sama odpowiedź mogła nie być najlepszym punktem zaczepienia dla rozmowy. - Cokolwiek przyniesie Szczyt Kage warto było odwiedzin jedną z Wielkich Wiosek chociażby dla turystyki. Chociaż widzę, że macie też część dóbr, których nie widziałam w Iwie. Z drugiej strony raczej czułabym się nieswojo mając spędzić tu dużo więcej czasu. - dodała bez większego entuzjazmu, który z resztą zdawał się nie być obecny w żadnej części jej wypowiedzi, uplasowując się na skali wyrazistości zapewne niewiele wyżej od Seitaro.
Nie wtrącała się w żadne słowo wypowiedziane przez Kasurage, chociaż skoro była w pomieszczeniu szkoda było nie posłuchać. Ot, z czystej ciekawości niż z chęci wykorzystania czegokolwiek, co padłoby w tym pomieszczeniu, w jakimś bardziej konkretnym celu - zwłaszcza pod kątem rozmów, które nie zostały specjalnie odłożone w czasie. Z resztą! Ani przedstawiony raport, ani złożona przez blondyna prośba nie zdawały się mieć dla niej większej, politycznej wartości.
MK: Yuki Yuna
Obrazek

Tsūjtegan: 5000m w dal / 500m widzenia sferycznego
Discord: Amphare#3038 //Moje GG nie działa jakby ktoś pytał, RIP [*]
 
Posty: 944
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 12:16
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Lider Klanu

Re: Główna siedziba Kazekage

Postprzez Maji Seitaro » 26 gru 2020, o 12:00

Maji rozsiadł się nieco wygodniej w swoim fotelu, odłożył list i spojrzał na osobę, która pierwsza postanowiła zabrać głos, czyli nas Shuten. Aczkolwiek nie mógł powstrzymać się od zdawkowego zerknięcia na Takarę, który czuł się co najmniej nieswojo w takim otoczeniu i za wszelką cenę usiłował wyglądać naturalnie i poważnie. ,,Zmuszenie'' swojego żołnierza, by siedział w pozycji na równi z Kage było swego rodzaju testem charakteru, który to Seitaro lubił dawać wielu ludziom, których jeszcze nie znał. Co prawda do niczego nie było mu to potrzebne, po prostu cudzy dyskomfort wprawiał go w lepsze wibracje.
- Nidaime swego czasu zadbała o to, by mieszkanie i pobyt w wiosce był jak najprzyjemniejszy. Począwszy od stworzenia z Piasku swoistej oazy, przez ustanowienie wioski wiodącą siłą, kończąc na wszelakich dobrach, niespotykanych w większości rejonów świata. To kurs, który warto kontynuować. - zaznaczył ledwie niewielki procent dokonań swojej poprzedniczki. Tak jak powiedział, zamierzał kontynuować jej dzieło, a nawet wejść poziom wyżej... jednak to, co siedziało w głowie Sandaime było dla większości osób tajemnicą. Na razie nie zamierzał pokazywać wszystkich kart, to byłoby nierozsądne.
- Mimo, że nieco czasu już upłynęło, to chciałbym złożyć kondolencję z powodu śmierci Shodaime Tsuchikage. Wybitna osobowość jak na standardy waszej wioski, świetnie wyprowadził mnie w pole i aż żal wiedzieć, że zmarł w spokoju, a nie na polu bitwy jak na wojownika przystało. - skrzywił nieco usta. Faktycznie, żal, że w porę nie zdołał się staremu odwdzięczyć za to oszustwo. Zamiast tego zdechł najpewniej w otoczeniu alkoholu i dziewek. Mimo, że jego słowa były okraszone lekką nonszalancją i awersją, to bardziej dało się wyczuć podziw względem osoby Shodaime. Seitaro doceniał nawet wroga, jeśli ten zaimponował mu w jakiś sposób.
- I gratuluję pozbycia się Hyakuzawy, a także tobie nowej funkcji. Jeśli wierzyć słowom Saiko, to masz w sobie więcej rozumu niż wszyscy twoi poprzednicy razem wzięci. Jestem pewien, że dojdziemy do wielu skutecznych ugód i kompromisów.

Skierował tym razem spojrzenie na Kaze no Te. Jego raport zaakceptował skinieniem głowy, zaś nad prośbą trochę się zastanowił, po czym odpowiedział. Musiał sobie przypomnieć kartotekę i dokonania tokubetsu. W tej chwili, przy gościach, nie chciał babrać się w dokumentach, a przecież nie tak dawno miał styczność z dokumentami każdej osoby wysłanej na misje do Kraju Kamienia.
- Sytuacja polityczna jest mi doskonale znana. Niedawno podpisałem traktat pokojowy oficjalnie kończący zmagania wojenne, jeżeli nie dotarła do ciebie jeszcze ta informacja to poddali się, ale poza kontrybucjami pozostał status quo. Co do twojej prośby, to oczywiście, nie widzę ku temu przeciwwskazań.

Obrazek

Hyou Aka Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, Książę Mrozu, Generał, Shimo Kara Nikuya i Sandaime Kazekage. Maji Seitaro, do usług.
Spoiler:

Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
 
Posty: 2773
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 18:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Główna siedziba Kazekage

Postprzez Takara » 27 gru 2020, o 15:14

Czekając na swoją kolej, chłopak zwyczajnie nie mógł nie słuchać rozmowy między Kage. Miał początkowo nadzieję na przedstawienie sytuacji, otrzymanie odpowiedzi i opuszczenie pomieszczenia już na samym początku, żeby Ci mogli porozmawiać w cztery oczy - bez żadnego "intruza" dla potencjalnych politycznych rozmów. Tak... się jednak zwyczajnie nie stało. Niemożliwym też było całkowicie wyłączenie umysłu i ignorowanie słów rzucanych przez parę.
Chociażby stosunkowo szybka zmiana Hokage, był informacją, jakiej to wcześniej nie posiadał. Właściwie, pewnie niewiele osób ją posiadało w tym momencie. Jakby nie spojrzeć, było to coś dość świeżego skoro poprzednik zdążył odrzucić zaproszenie na szczyt. Co, było kolejną, naprawdę zadziwiającą dla niego rzeczą. Jak można było traktować Kage, który nie chciał się zebrać na szczycie, kiedy całą reszta się zgodziła? Chłopak podejrzewał że zapewne Yondaime miała jakieś powody - chociażby strach przed tym, do czego doszło na egzaminie na chuunina w którym to brał udział. Zginął wtedy Cień Liścia, nawet jeżeli sam zaatakował pierwszy. Jakiś... uraz mógł pozostać. Co nie zmieniało faktu, że dla dobra swojej wioski, Kage powinien być w stanie odłożyć przeszłość na bok. A współpraca z resztą, na pewno byłaby dobrą rzeczą dla wioski. Lepszą od odcięcia się od wszystkich.
Czas jaki był potrzebny Godaime Hokage na przybycie, jednocześnie oznaczał że rudowłosa Tsuchikage spędziłaby w ich wiosce więcej czasu. Było to... dobre? Złe? Zależało od jej intencji, a te mimo wszystko nie wydawały mu się zbyt... "groźne". Poznanie ich wioski trochę lepiej, mogło okazać się plusem dla późniejszych relacji, zależnie od tego jak pozytywne miały być. Jednocześnie, niejako czyniło to chłopaka pewniejszym swoich zadań przez najbliższe parę dni. Pilnowanie Tsuchikage może najgrzeczniejsze nie było, ale skoro sama wyraziła zgodę to wolał się upewnić że nie dojdzie do jakichś komplikacji podczas jej pobytu.
Kwestia dawnych Tsuchikage, była kwestią, na której szczerze powiedziawszy się nie znał. Słyszał o tym że pierwszy umarł, jednak z racji że praktycznie nic o nim nie wiedział, nie poświęcił tej myśli nawet minuty. Poprzedniego również nie znał, chociaż... Hyakuzawa... imię kojarzyło mu się z kimś kto brał udział w tym samym egzaminie na chuunina co on. Nie był jednak tego do końca pewien, biorąc pod uwagę że nigdy nie spotkał mężczyzny. "Pozbycie" się go jednak... brzmiało trochę źle. Nawet nie trochę. Nie było to jednak jego miejsce, aby komentować takie rzeczy. Tym bardziej, że poprzedni Tsuchikage mógł równie dobrze mieć negatywną reputację we własnej wiosce i faktycznie jego utrata byłaby "szczęściem". A mogła to też być jakaś prowokacja w stronę Shuten. Kasurage nie był pewien. Plus był jednak taki, że w końcu nadeszła chwilę gdzie mógł zająć trochę czasu swojemu Kage. I, niejako, poczuć się bardziej komfortowo.

- Faktycznie, w trasie nie spotkałem tak oficjalnej wiadomości. To jak się poddali jednak... - zatrzymał się na chwilę i ostatecznie pokręcił głową. Nie miało sensu dyskutowanie o tym, ze sposób ich poddania się był bez sensu. Wszyscy to dobrze wiedzieli. Podobnie, wszyscy wiedzieli że ich próba pójścia na wojnę z Suną była jeszcze większą głupotą. Może więc, dostali zwyczajnie oświecenia nim ludzie zaczęli ginąć? Uświadomili sobie jak głupia byłaby ta wojna? Jaka by prawda nie była, na ten moment istotne było to że mogli skupić się na innych rzeczach. Chociażby wytrenowaniu lepiej przyszłych żołnierzy. Kasurage, mimo że jednocześnie czuł się wymagany do zachowania neutralnej twarzy przez nastrój w pomieszczeniu, nie mógł się nie uśmiechnąć na pozytywną odpowiedź. Delikatnie, rzecz jasna. Ukłonił się więc lekko.
- Dziękuję, Sandaime-sama. Czy jest coś do czego mógłbym się jeszcze przydać, czy mogę ruszyć już zająć się geninami? - dość istotne pytanie. Seitaro nie powiedział, że może on opuścić pomieszczenie. To też, nie mógł go opuścić, a jednocześnie nie miał już nic do dodania. Tym samym, nie wiedział czy jego Kage może przy okazji czegoś od niego nie chcieć. Chociażby oprowadzenia rudowłosej po wiosce. Jak dobrze, że istniały klony i pozwoliłyby mu robić te dwie rzeczy na raz.
Obrazek
Main Theme Main Theme v2 Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki | MK: Kotoki Jirei
Ubranko
Prowadzone wątki (3/3):
 
Posty: 1206
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Główna siedziba Kazekage

Postprzez Sabataya Shuten » 27 gru 2020, o 16:45

To, ile Saiko zrobiła dla Suny nie było kwestią, jaką zamierzała poddawać wątpliwościom. Koniec końców jeszcze nie tak dawno była to ruina pośród pustyń Kraju Wiatru, a teraz? W rzeczy samej wioska, na którą musiała mieć baczenie. Żeby zaś tego było mało - Sandaime był człowiekiem na tyle specyficznym, by zachować podwójną ostrożność. Było jednak coś zabawnego w wymienianiu przez Seitaro dokonać Yami. Może w rzeczy samej nie uśmiechnęła się na twarzy przy całej tej wyliczance, jednak wsparła głowę o dłoń na podłokietniku obserwując Kazekage rubinowymi oczami.
- Wygląda na to, że Nidaime wysoko podniosła Twoim rządom poprzeczkę. - zauważyła w nader neutralnym tonie pozwalając sobie zostawić pewne opinie tyko dla samej siebie - Podejrzewam jednak, że nie bez powodu pokłada w Tobie nadzieje, Kazekage-dono. - dodała mrużąc nieznacznie powieki. Saiko zapewne znała go od zupełnie innej strony niż wszyscy inni, a sama mogła jedynie patrzeć na Seitaro przez pryzmat jego znanych poczynań i opinii ludzi, którzy mieli okazję zamienić z nim słowo czy dwa. Mogła mieć jedynie nadzieję, że wraz z objętym stanowiskiem "wyrósł" z bycia tornadem krążącym po znanym im świecie.
Kolejne słowa padające z ust Majiego stawiały ją jedynie w co raz mniej komfortowej sytuacji. Ściągnęła lekko brwi nie wiedząc szczególnie, jak odpowiedzieć na otrzymane kondolencje. W gruncie rzeczy sama nie znała dobrze Shodaime i chociaż wiedziała, że na tle wszystkich Kage Iwy wypadał najlepiej, tak słowa te prędzej winien usłyszeć Hyakuzawa. Ostatecznie Pierwszy był jego dziadkiem, osobom dużo bliższą niż dla Shuten, dla której w innych okolicznościach byłby raczej "przyjacielem po fachu" niż kimkolwiek innym. A skoro mowa o Yondaime - pewne rzeczy Kazekage mógł rozumieć inaczej, niż jak wyglądały w rzeczywistości. Cicho westchnęła prostując się na swoim miejscu.
- Śmierć Tadaokiego-dono zdecydowanie była czymś nagłym i smutnym dla osób pamiętających czasy jego panowania. Nieco żałuję, że nie było mnie podczas jego pogrzebu w wiosce. Wydaje mi się jednak, że gdyby chciał zginąć w boju jak na wojownika przystało, nie przechodziłby na emeryturę. - odparła nieśpiesznie mogąc się jedynie zastanawiać, ile prawdy rzeczywiście było w jej przypuszczeniach. Teraz jednak nie szło sprawdzić, czy śmierć zaserwowana mu przez rzeczywistość trafiała w gusta Yogana, a sama nie zamierzała stawiać jednej nad drugą. - Po za tym... Dziękuję? Chociaż nie posuwałabym się do stwierdzenia, że "pozbyłam się" Hyakuzawy. - machnęła mimowolnie ręką zdając sobie sprawę, że przecież jej przejęcie władzy mogło wyglądać tak samo w oczach nie tylko Sandaime. - Nie był w stanie znaleźć wspólnego języka z innymi głowami klanów, to wszystko. Nie robił ze swoim odejściem jakichkolwiek problemów. - dodała wzruszając bezradnie ramionami i taktycznie ignorując zdanie Saiko na temat rudowłosej, które jedynie wprawiało Tsuchikage w zakłopotanie. Nidaime pokładała w niej więcej wiary niż robiła to sama Sabataya względem swoich rządów, zaś nazbyt wybujała opinia prowadziła niejednokrotnie do rozczarowań.

W całych tych wojnach było coś, co zdecydowanie nie podobało się Tsuchikage. Wybuchły dość prędko w wielu miejscach wokół nader sztampowych kwestii, po czym nagle ucichły pozostawiając wiele osób zdezorientowanymi. Cokolwiek jednak sądziła w tej kwestii nie było czymś, czym zamierzała dzielić się przy okazji raportu składanego przez jednego z Sunijczyków. Tym bardziej, że we własnych oczach wnioski rudowłosej zapewne nie były niczym odkrywczym. Ani tym bardziej czymkolwiek potrzebnym w gabinecie Seitaro. Wodziła wzrokiem to po Kasurage, to po Seitaro pozwalając blondynowi załatwić kwestię, z którą sam przyszedł do gabinetu głowy własnej wioski. Dopiero po tym zamierzała znowu zwrócić swoją uwagę ku mężczyźnie za biurkiem.
- Swoją drogą skoro wszystkie konflikty zdążyły wygasnąć, a granice na powrót są otwarte - sądzę, że to dobry czas by zacząć myśleć o kolejnym egzaminie. Z tego, co jest mi wiadome, następna w kolejce do roli gospodarza jest właśnie Suna. - zauważyła przekrzywiając delikatnie głowę. Nie, żeby uznawała ową kolejność za rzecz świętą, jednak zdecydowanie w Kamieniu było wiele Geninów, którzy z pewnością czekają, by móc się wykazać w walce o awans. Przez wszystkie te zawirowania we władzy i na arenie politycznej nic nie było nazbyt pewne.
MK: Yuki Yuna
Obrazek

Tsūjtegan: 5000m w dal / 500m widzenia sferycznego
Discord: Amphare#3038 //Moje GG nie działa jakby ktoś pytał, RIP [*]
 
Posty: 944
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 12:16
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Lider Klanu

Re: Główna siedziba Kazekage

Postprzez Maji Seitaro » 31 gru 2020, o 14:56

- A ja ją zawyżę... - odparł zdawkowo. Co do tego akurat nie miał wątpliwości, bo jeśli kiedyś znajdzie się ktoś na tyle kompetentny i godny, by objąć schedę po Seitaro i Saiko, to będzie miał od początku mocno pod górkę, starając się utrzymać raz obrany kurs i nie dopuścić do sytuacji, w której Suna spada do... jakiegokolwiek niższego poziomu. Byłoby to niedopuszczalne. Kiwnął głową, potwierdzając słowa Cienia Skały o nadziejach Saiko, ale nie zagłębiał się bardziej w ten temat. Powody dla których Nidaime przekazała stanowisko były publicznie znane, nie było tutaj mowy o jakimś nepotyzmie, tudzież wymuszeniach. Sytuacja polityczna sama podyktowała warunki, a oprócz Seitaro nie było nikogo równie dobrze nadającego się na przywdzianie togi i charakterystycznego, trójkątnego kapelusza.
Nie umknął mu krzywy wyraz twarzy i ta chwila zastanowienia u Shuten. Na jego usta wpełzł delikatny uśmieszek, który czym prędzej ,,starł'', nie chcąc tak bardzo jawnie ujść za jakiegoś prowokatora.
- Ja pamiętam, choć nie zabawiłem wtedy długo pod sztandarem Iwy. Złożyłem mu jako pierwszy raport z Konohy dotyczący wojny z sześćdziesiątego drugiego roku i niebawem po awansie opuściłem wioskę. Trzeba jednak przyznać, że w tamtym czasie Iwa miała wiele więcej do powiedzenia. - uśmiechnął się cierpko. Nie darzył Iwy sympatią, szanował jedynie pojedyncze jednostki z tej wioski, które można było policzyć na palcach jednej ręki. Kiedyś można było mówić o wdzięczności Seitaro względem Skały za przyjęcie sunijskich uchodźców, ale pod wpływem pewnych wydarzeń nabrał awersyjne podejście. No, ale osobiste odczucia nie mogły przysłonić mu tego, co wymagało dobro wioski, a mówiło ono ,,dobrobyt budowany wspólnymi siłami jest lepszy''
- Bardziej miałem na myśli gratulacje WAM, nie TOBIE pozbycia się Yondaime Tsuchikage. Wiem, że ty sama nie miałaś na to większego wpływu. To głupiec, który i mnie, i Arinowi dał się z łatwością wywieść w pole, a przy tym w trakcie swego urzędowania podyktował idiotyczne decyzje. Że tak powiem, spadliście w pewnym momencie z deszczu pod rynnę, choć ty sama jeszcze nie zdajesz sobie z tego sprawy, bądź to ignorujesz. - odpowiedział całkowicie spokojnym i neutralnym tonem. Zakładał że czerwonooka mówiła o swoim poprzedniku całkowicie neutralnie i oszczędnie, wiedząc, że jest to temat dość grząski. No, chyba, że wiedziała co nieco i starała się skrzętnie ukryć niewygodne szczegóły, tak jak zwykło się to robić. Rozumiał to, gdyż sam był gotów stosować podobne, jeśli nawet nie drastyczniejsze, metody.

- W każdym razie, co do egzaminu na chunina... jestem niechętny organizowaniu podobnych widowisk, kwestię awansów i sposobie w jaki ninja będą go zyskiwali uzależniłbym od woli Kage, nie od rozmiaru wrzawy na trybunach, jaki potrafią wywołać uczestnicy. Oprócz tego egzaminy mają tendencję do tego, by stawać się epicentrum głośnych i nigdy przyjemnych wydarzeń. Do tego ostatnimi czasy sprowadza się jego formuła i, ponadto, dopóki nie unormujemy stosunków między krajami, dopóty nie będzie można myśleć o przeprowadzeniu kolejnego, wspólnego i przede wszystkim bezpiecznego Chunin Shiken. - odniósłszy się do tematu egzaminu na chunina przeniósł spojrzenie na Takarę.
- Nie, możesz wrócić do swoich obowiązków. Możesz dotrzymywać towarzystwa Tsuchikage, jeśli tego zechce. Możesz także zjawić się na Szczycie Kage, została bowiem udostępniona loża dla chętnych obserwatorów.

Obrazek

Hyou Aka Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, Książę Mrozu, Generał, Shimo Kara Nikuya i Sandaime Kazekage. Maji Seitaro, do usług.
Spoiler:

Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
 
Posty: 2773
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 18:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Główna siedziba Kazekage

Postprzez Takara » 1 sty 2021, o 21:04

Kasurage, jak to już sam w głowie wcześniej ustalił, był tokubetsu między 2 Kage. Gdyby chociaż był wprawionym jouninem, czułby się... lepiej. Pewniej. Może by nawet jakoś włączył się bardziej do ich dyskusji. Może częściowo same wspomnienia związane z gabinetem, jako miejscem oddawania kompletnego szacunku Saiko, jakoś wpływały na jego... niewielką ingerencję w rozmowę. Myślenia, na szczęście, nikt mu nie ograniczał i spokojnie mógł sobie analizować słowa jakie zostały tutaj rzucane.
Przewyższenie Saiko w kwesti jej zasług dla Suny... jako uczeń Nidaime, Takara częściowo miał ochotę się uśmiechnąć. Wszyscy wiedzieli ile ona zrobiła. I, jak bardzo by nie chciał, to... nie był na ten moment w stanie porównywać nawet zasług Sandaime do tych jakie miała Saiko-sensei. W końcu ona odbudowała wioskę. Suna aktualnie istniała dzięki niej. Oczywiście, niezaprzeczalnym było że Seitaro na świecie dokonał dość niesamowitych rzeczy. Może więcej dobrego niż Yami. Może. Takara nie był tak naprawdę pewien. Nie był na tyle "światowy", przejmował się głównie swoim domem. Nie mniej jednak, jeżeli ambicją Sandaime było, aby ludzi wspomnali jego rządy lepiej niż rządy Nidaime... to miał przed sobą dość ciężką drogę. A najmniejsze błędy, byłyby w stanie jego opinię mocno zranić, patrząc na to jak chaotyczna była jego reputacja.
Kwestie Tsuchikage zdawały się... dość śliskimi kwestiami, z tego co zauważył. Nie dziwił się. Słowa Kazekage zdawały się mieć cień... prowokacji? Może. Czy był to zły ruch? Niekoniecznie. Jako lider wioski, raczej nie było miejsca na bycie w pełnie przyjemnym, grzecznym, uczynnym i tak dalej. Podstęp, zdawał się być ważną cechą. Tak naprawdę, zależało to wszystko od rodzaju władcy, i Kasurage nie był w stanie powiedzieć, że jeden rodzaj jest lepszy od drugiego. Że manipulator jest gorszy od szczerego Kage.
Iwa miała więcej do powiedzenia dawniej. Takie padły słowa. Miała? Nie miał pojęcia. Czy teraz miała mało? Też niezbyt wiedział. Zdawało się, że była taka jak każda wioska. Problem w tym, że też nie znał pozostałych. Słyszał że w Oto mieli jakiś bunt, a Konoha szybko zmieniła Kage. To był minusy które mógł im zarzucić, i właściwie jedyne aktualne rzeczy jakie o nich wiedział. Iwa... nie wiedział co z Iwą. Miała problemy z innym krajem, podobnie jak Suna. Opinia Seitaro na pewno byłaby bardziej kreatywna o tej wiosce, patrząc na to że miał z nią największą styczność. Średnio pozytywną, z tego co Kasurage wywnioskował.
Podobnie też było z kwestią Yondaime. Był głupcem? Chłopak nie wiedział. Tak zwyczajnie. Fakt że nie był w stanie dogadać się z liderami klanów, być może jakoś to pokazywał. Nie mu było oceniać Kage, którego sam nie miał przyjemności spotkać. Shuten i Seitaro go znali. Takara, nie znał. Czy rudowłosa kunoichi natomiast ignorowała sprawy w swojej wiosce? No... też nie wiedział. Mimo że ją znał, to właściwie typowo o sytuacji Iwijskiej nie rozmawiali. Jaki był jej stan. Trochę nie wypadało zresztą, nie w aktualnym czasie kiedy mogło to podchodzić pod wyłudzanie informacji. Czy było tak źle jak Sandaime to prezentował?... Chyba nie. Słyszeliby, gdyby jakaś wioska była na skraju upadku. Nie da się takich rzeczy nie słyszeć. A wioska nie jest w stanie takich rzeczy ukryć.
Egzamin na chuunina. Coś, czemu w końcu mógł więcej uwagi przykuć. Nie był na żadnym od czasów tego w którym brał udział. Słyszał jedynie, że lubiły zjawiać się na nich problemy, ale detale tych sytuacji też potrafiły być mgliste dla Kasurage. Był zbyt mało aktywny w tamtych czasach by dobrze wiadomości z nich pamiętać. Na myśl jednak, o tym że Sandaime chciał zaniechać ich... no, Kasurage był częściowo na nie temu pomysłowi. Nie był tutaj jednak jako doradca, daleko mu było do tej roli, więc nic nie mówił. Zwyczajnie, pamiętał swój egzamin. Okres przed nim. Na myśl, o udziale w takim widowisku i możliwości reprezentowania wioski... ekscytacja. Energia. Większe chęci do treningów. Cenne doświadczenie mogąc zetrzeć się z osobami z innych krain, z innymi specjalizacjami. Egzamin, był rzeczą która mu się zwyczajnie podobała. Większości geninów, chyba podobnie. Nawet kiedy miał on tendencje do bycia mniej... przyjaznym.

Otrzymał jednak pozwolenie, na wrócenie do obowiązków. Czy to co zamierzał zrobić nimi było?... Może. Chociaż częściowo. Ukłonił się więc przed Sandaime, podobnie jak poprzednio.
- Z chęcią zjawię się na Szczycie. - stwierdził, i wzrokiem uciekł w stronę Shuten. Hm. - Zostawię na zewnątrz klona, dotrzyma towarzystwa w razie czego.
I... tak jak powiedział, tak też postanowił zrobić. Wyszedłby z gabinetu i zamknął drzwi, zostawiając parę Kage samych sobie. Szybka pieczęć, i Kage Bunshin zająłby miejsce przy ścianie, podparty o nią z przymkniętymi oczami. A "oryginalny" Takara?
No... czekało go odwiedzenie domu, krótki odpoczynek i sprawdzenie paru geninów.

[z/t oryginał, klon stoi przed gabinetem i czeka]

Spoiler:
Obrazek
Main Theme Main Theme v2 Sad Theme Battle Theme
MK: Kurogane Kyōki | MK: Kotoki Jirei
Ubranko
Prowadzone wątki (3/3):
 
Posty: 1206
Dołączył(a): 3 maja 2019, o 16:23
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Główna siedziba Kazekage

Postprzez Sabataya Shuten » 2 sty 2021, o 00:26

- Pierw sam do niej dosięgnij, Sandaime. - odpowiedź na jego deklarację przyszła Sabatayi nader szybko. Może nie powinna tego mówić, ale słowa Kazekage nosiły znamiona aż nazbyt dużej pewności siebie. Ta zaś bywała wystarczająco gubiąca, by jednak podejść do oświadczenia Cienia Wiatru z należytym dystansem. Czyżby podniesienie Suny dosłownie z ruin uznawał za tak niewiele znaczące osiągnięcie, by był w stanie bez problemu z nim konkurować? Miała co prawda świadomość tego, że osoba przed nią jest jednostką daleką od przeciętnej, jednak widząc zdolności Lwiego Mędrca do niszczenia rzeczy: kto nie miałby wątpliwości? Podejście Majiego było jednym z tych, które drażniły jej nader delikatne nerwy, a mimo tego twarz rudowłosej nie drgnęła, żadna żyłka nie wyskoczyła jej na czole dalej trzymając się neutralnego tonu.

Czy odejście Seitaro z Iwy tuż po zdobyciu awansu powinno ją dziwić? Ani trochę. Większym zaskoczeniem było to, jak bez większych problemów przywołał ten fakt dość skutecznie przypominając rudowłosej, że rozmawia koniec końców z byłym nukeninem, który usytuował się nader dobrze pomimo łatki terrorysty. Pieniądze z Kraju Mrozu może uwolniły go z wiszenia w Bingo, jednak nie sprowadzały nagłej amnezji na nikogo, kto był świadom ostatnich wydarzeń. Przymknęła nieznacznie powieki obserwując spod nich czarnowłosego mężczyznę. Więc Iwa miała kiedyś więcej do powiedzenia. Może. A może nie. W dużej mierze zależne to było od władzy, a w tej chwili dosłownie na każdym stołku nastąpiły dość istotne zmiany. Kilka słów cisnęło jej się na usta, jednak ostatecznie nie widziała większego powodu odpowiadania na jego stwierdzenie pozwalając rozmowie toczyć się dalej. Dopiero wtedy uniosła brew. Nie ma co się oszukiwać: nie wiedziała, czy właśnie tak powinna wyglądać rozmowa pomiędzy Kage różnych wiosek. Chociaż może chodzi tutaj o jakaś cechę wspólną osób trzymających się nazbyt władzy? Każde kolejne zdanie padające ze strony Seitaro przypominało jej jedynie rozmowę z własnym Daimyo, której nie wspominała nazbyt miło. Teraz zaś czuła, że nie tylko krytykował jej własną wioskę - o której rzecz jasna miał prawo mieć własne zdanie - ale też zaatakował bezpośrednio osobę czerwonookiej w najgorszy możliwy sposób. Niemal jak "nie chcę nazwać cię niekompetentną ignorantką po kilku minutach rozmowy, aleee...". To samo w sobie dawało jej wystarczająco dużo informacji na temat tego, jakim człowiekiem jest obecny władca Piasku.
- Muszę przyznać, że Kazekage stosuje wystarczająco śmiałe stwierdzenia jak na kogoś o wątpliwej reputacji i z talentem do pozyskiwania sobie wrogów. - odparła po chwili widocznie zaskoczona tą nagłą zmianą, jaka nastąpiła podczas całego ich dialogu. Komukolwiek gratulował: nie było to szczególnie istotne. Nawet parafraza jej własnych słów brzmiała w kontekście wszystkich kwestii, jakie tu padły, jak próba pokazania, kto rzeczywiście stoi "na szczycie" tego całego łańcucha pokarmowego. Może była przewrażliwiona. Może tak na prawdę intencje Sandaime były inne. Pewne schematy poznała jednak na tyle dobrze, by zaufać własnemu przeczuciu. A to jej mówiło, że przekroczono granicę kulturalnej rozmowy.

Kwestia egzaminu została jej przedstawiona dość konkretnie. No, przynajmniej zdanie Trzeciego co do organizacji, na którą w tym momencie nie patrzył przychylnym wzrokiem. Tak samo powątpiewał w jego formę jako wydarzenia przyciągającego widzów z wielu krajów. Miała pytania. Żadne z nich jednak nie zostało przez nią zwerbalizowane głownie przez fakt, że sama dziewczyna nie widziała w ich zadawaniu większego sensu. Ostatecznie spodziewała się pewnych konkretnych odpowiedzi już po poznaniu jego stanowiska, a czasu też nie zamierzała tracić. Zwłaszcza, że Takara najwidoczniej załatwił co miał załatwić, a sama czuła, że dalsza rozmowa z Majim może skończyć się dość nieprzyjemnie. A po co był testować się nadto przed głównym wydarzeniem? Tylko... Chwila, moment. Jaka loża? To to nie było tak, że Szczyt Kage polegał na zebraniu się w jakiejś sali i... no, obradowaniu? Tak pomiędzy sobą, bez niepotrzebnych osób nadstawiających uszy? Byli w końcu ninja. Egzamin egzaminem, pooglądanie bijących się między sobą Geninów nie nosiło znamiona nadto istotnego dla świata wydarzenia. A taki Szczyt? Skrzywiła się nieznacznie nie komentując jakkolwiek tego mierżącego jej elementu. Jedyne, co jej pozostało, to mieć go pod uwagą.
- Skoro wiem, kiedy spodziewać się rozmów nie wygląda na to, by i mnie cokolwiek tutaj więcej trzymało. - stwierdziła spokojnie wstając z fotela - Dziękuję za poświęcony czas, Sandaime. Nie zamierzam zabierać go więcej, zwłaszcza przed takim wydarzeniem jak Szczyt Kage. - skłoniła się delikatnie i z szacunkiem. Nawet, jeśli część słów rzuconych w jej kierunku nie miały jego znamienia, sama nie zamierzała zniżać się do pewnego poziomu. Od razu po tym ruszyła ku wyjściu poprawiając kapelusz oraz głową wskazując klonowi Kasurage hol prowadzący do wyjścia.

z/t + klon Takary
MK: Yuki Yuna
Obrazek

Tsūjtegan: 5000m w dal / 500m widzenia sferycznego
Discord: Amphare#3038 //Moje GG nie działa jakby ktoś pytał, RIP [*]
 
Posty: 944
Dołączył(a): 6 lut 2020, o 12:16
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Lider Klanu

Re: Główna siedziba Kazekage

Postprzez Maji Seitaro » 3 sty 2021, o 13:03

- Och, naturalnie, czeka mnie mnóstwo pracy. - nie potraktował jej słów jako próbę uświadomienia mu, że stoi o rząd lub dwa niżej w zasługach dla wioski niż Saiko. To była oczywistość, z którą trudno było się nie zgodzić, ale jego pewność siebie wynikała raczej z posiadanego doświadczenia, wiedzy, siły i planu dla tej wioski, który będzie wytrwale realizować.
Szczerze mówiąc trochę odechciało mu się prowadzenia tej rozmowy, bowiem nie wnosiła ona wiele więcej poza tym, że Maji miał już jakiś pogląd na temat Sabatayi. Poza tym jednak nie padały w tej rozmowie bardziej interesujące konkrety, które to miały być pozostawione dopiero na główną część obrad.
Uśmiechnął się, czując się jak zwykle pewnie w tym co mówił. Czyżby zbyt pewnie? Nah, po prostu nie bał się bezpośredniości. Na taką sobie pozwolił w tej rozmowie, gdyż nie lubił jakoś szczególnie wymyślnych, miłych słówek mających zabawić gościa. Nie powstrzymywał się nawet od pobłażliwego spojrzenia, gdy Shuten zarzuciła mu tak śmiałe stwierdzenia pomimo takiej, a nie innej reputacji. Klasycznie wystarczy jeden zły uczynek, by pogrzebać całą serię tych dobrych, dlatego dzisiaj Maji był odbierany w każdym calu jako osoba na wskroś negatywna.
- Zatem do zobaczenia. - pożegnał się z Takarą i Shuten, by wreszcie przejść do swoich zajęć. Coś pozostało mu jeszcze do zrobienia zanim Hokage pojawi się w wiosce, toteż chwycił długopis i zawołał tę samą asystentkę, która od lat służyła głowie Piasku. Lojalność nie do złamania.
Obrazek

Hyou Aka Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, Książę Mrozu, Generał, Shimo Kara Nikuya i Sandaime Kazekage. Maji Seitaro, do usług.
Spoiler:

Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
 
Posty: 2773
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 18:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Główna siedziba Kazekage

Postprzez Maji Seitaro » 24 sty 2021, o 19:18

Klon Seitaro powrócił do pracy w gabinecie, by zmierzyć się z kolejnymi papierkowymi wyzwaniami. Tak się składało, że po szczycie kage doszło mu więcej roboty, ale nie demotywowało go to. Na takie obowiązki się zgodził, przyjmując tę funkcję. Przejął władzę wraz z dobrodziejstwem jej inwentarza. To, czym jednak miał się zająć było ważką kwestią. Wpierw zaczął od odręcznego napisania dokumentu, w którym zawarty został formalny skrót z wydarzeń ze Szczytu Kage oraz ustalenia do których przywódcy wiosek doszli. Dokument ten był raczej czysto informacyjny, gdyż prawdziwy sojusz zostanie wpisany na papier dopiero, gdy Feudalni wyrażą nań zgodę, toteż nie rozpędzał się i nie stawiał w piśmie niczego, co sugerowałoby postawienie kogokolwiek przed faktem dokonanym. Dokument ten nakazał powielić i wysłać Lordom Ziemi, Wiatru, Dźwięku i Ognia oraz Kage wyżej wymienionych krajów.
Przetarł twarz, już nieco ze zmęczenia, bo pora była późna a negocjacje na swój sposób jednak absorbujące psychicznie i fizycznie. W pracy na dziś jednak ustąpić nie zamierzał, toteż sięgnął po kolejny plik dokumentów i przyjrzał mu się, by sfinalizować ostatecznie to, co należało zrobić od dłuższego już czasu. Dom Trucizn, Dom Handlowy oraz koszary... pomysł na istnienie tych dwóch pierwszych był dobry, natomiast istnienie trzeciego obiektu najwyraźniej musiało zostać w którymś miejscu przeoczone. Podpisując odpowiednie dokumenty zezwolił na eksploatacje istniejących, ale nieużywanych budynków, pod wyżej wymienione funkcje. Wzbogaci to wioskę o dodatkowe możliwości. Koszty były jednak niemałe, a że Seitaro nie był człowiekiem, który chciał być odpowiedzialny za znaczące przeciążenie wioskowego skarbca, to wypisał kolejny dokument zlecający bankowi przeznaczenie osobistych środków Kazekage na poczet skarbca. Pieniądze nie były dlań ważne, stale kisiły się na koncie, więc nie miał oporów przed wydaniem ich na użyteczne budynki. Po zakończeniu pracy odłożył komponenty i dokumenty, resztę pozostawił w gestii swojej zaufanej asystentki.



Powstaje:
  • Dom Trucizn
  • Dom Handlowy
  • Koszary
Łącznie 65tyś ryo
+50tyś ryo do skarbca wioski z konta Maji Seitaro
Obrazek

Hyou Aka Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, Książę Mrozu, Generał, Shimo Kara Nikuya i Sandaime Kazekage. Maji Seitaro, do usług.
Spoiler:

Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
 
Posty: 2773
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 18:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Główna siedziba Kazekage

Postprzez Maji Eiji » 25 sty 2021, o 18:42

Oto ja najmajestyczniejszy z ninja wioski piasku, leżałem po uszy w piasku, przyglądając sie wrednej kurze, która patrzyła na mnie pełnym nienawiści wzrokiem. GŁUPIA PARSZYWA KURA. Ktoś kiedyś dobrze mi powiedział, że są to istoty pełne nienawiści i grozy, ja głupi nie wierzyłem. A teraz padłem u nóg tego zwierzyna. I płacze jak mała dziecina. O matko- wołam w myślach na widok potwora. Bagatelizowanie, to zła zmora. I morał z tej powieści choć zdawać się można, że prosty. Jest taki...Gdy kury spotykasz, to ich nie lekceważ. To istoty pełne złości, powie ci to każdy menel z pod bogatych włości. Morał to piękny bajki ten, jednak nie jest to wcale jej kres. Mówienie dziwnym wierszem na psy już schodzi, lepiej przestanę bo...boo. co się rymuje z schodzi? Dobra nie szkodzi. Powstałem więc ja z miejsca upadłego. Gdzie cienie nadzieji...i kopnąłem to kure, a ta tylko zagdakała. Następnie otrzepałem się z prawdziwego piasku i zmyślonego kurzu. Widzicie! Niczym artysta! Tak bowiem się powinni do mnie zwracać..no i gdzie ten magnetyczny pałac..pfu biuro kage. Tak to tam miałem się udać. -To było chyba w lewo...- Odparłem na głos skręcając w spomnianym kierunku...no i trafiłem do dzielnicy jakiegoś klanu, ale za chiny nie umiałem rozpoznać znaczka na wejściu. Co powinno być dziwne zwarzywszy jakby zobaczyć dosyć nikłą ich liczbe w wiosce. No bo byli..napewno Sa..a może Ya..YABAKU! Tak z całą pewnością...był taki. Tak mi się przynajmniej zdaje. Niemożliwe, żebym pomylił jakiś wioskowy klan. To by było raczej głupie. Z cała pewnością...to jak nie w lewo to w prawo. I tak jak się pewnie domyślacie, również nie było to to czego poszukiwałem, ale przynajmniej zjadłem sobie pyszne włos..jakieś tam lody. I MIELI CZEKOLADOWE! ROZUMIECIE. Tak to prawdziwe spełnienie. A teraz, czas rzucić lody w piach i do biura. Chyba wezme ślepego psa.
Wreszcie po tysiącu prób i multumię zdarzeń oraz dziwnych przygód z menelami udało mi się dotrzeć pod drzwi biura kazekage. Szybko w głowie ułożyłem sobie tekst i otworzyłem drzwi z trzaskiem.
-Dzień dobry pani Yami Kazekage-sama Saiko! Wie pani gd..- Wykrzyknąłem...zapadła cisza. Tak..to co aktualnie miałem przed sobą z pewnością nie było panią Yami Kazekage-sama Saiko. Dlatego też chwyciłem klamkę, i powoli się wycofałem, zamykając po cichutku drzwi.
-Dzień doberek nie-pani -nie-Yami Kazekage-sama nie-Saiko-Odparłem z nową werwą, otwierając drzwi z taką samą siłą...chyba nikogo nie przygniotłem. NIE MOGŁEM BYĆ KOLEJNY RAZ POZWANY! Naszczęście ściana nie zawierała człowieka.
-Nie skapnąłem się kiedy Hitek, zaczął mówić że Taro jest w biurze. A teraz to nabiera sensu! Chyba, że jednak zostałeś sekretarką pani Saiko?- Tak..no tak w teorii wszyscy sunijczycy wiedzieli o nowym władcy..no ale nie byłem tego tak do końca pewien.
-漫~*'¨¯¨'*·舞~ ༒ ~舞*'¨¯¨'*·~漫-
Obrazek
-漫~*'¨|Głos|¨'*·舞~ ༒ ~舞*'¨|Theme song
|Battle song|¨'*·~漫-
Absorpcja Czakry: 1000
◇━━━━━━━━━━━━ ◯ ━━━━━━━━━━━━◇
Wskaźnik zjedzone jedzenia

Kasa:

Prowadzone Misje:

Natury Czakry:
  • Uwolnienie Ziemi (Doton):
  • Uwolnienie Wiatru (Futon):
Limity Krwi
[*]
Uwolnienie Magnetyzmu [Jiton:

Wspomagania:
 
Posty: 235
Dołączył(a): 14 mar 2020, o 17:28
Ranga: Chūnin

Re: Główna siedziba Kazekage

Postprzez Maji Seitaro » 25 sty 2021, o 23:41

Klony Seitaro miały zazwyczaj ciężko w swoim życiu, bo zajmowały się taką robotą, za którą oryginał nie przepadał. Robotą papierkową mianowicie i ogólnym siedzeniem w gabinecie w oczekiwaniu na jakiegokolwiek interesanta. Jednak tuż po szczycie kage i zajęciu się kwestiami, które od jakiegoś czasu czekały na rozpatrzenie mógł po prostu nic nie robić, kontemplować, myśleć i zwyczajnie oczekiwać. Temu też spoglądał przez okno na nocne życie na ulicach Suny, usiłując sobie przypomnieć kiedy tak naprawdę żył tak jak zwyczajni ludzie, ale lata spędzone na wojaczce skutecznie przysłoniły mu widok przeszłości. Można powiedzieć, że przez chwilę popadł w lekką melancholię. Korzystając z samotności otworzył okno, odpalił papierosa i usiadł półdupkiem na parapecie. Nocny wiatr w porze suchej na pustyni nie był za ciepły, ale przystosowanie do trudniejszych warunków już posiadł, a i mokutonowe drzewa w wiosce ograniczały siłę podmuchów. Jego wieczorną sielankę przerwało nagłe wtargnięcie białowłosego osobnika, które spowodowało wyuczony odruch u Seitaro - czyli dobycie broni. W wyprostowanej już postawie wyciągnął rękę i skierował sztych swojej katany między oczy kuzyna. Reakcja w pełni naturalna i uzasadniona, gdyż aktualnie Maji nie miał aktywnego sensora, tak jak i nie miał szóstego zmysłu czy nadludzkiego słuchu. Jednak mając niezgorszą pamięć do twarzy szybko zdał sobie sprawę, że ma do czynienia z bratem Hitoshiego, którego nie widział od... momentu w którym opuścili Sunę w kierunku Iwy. Jak na ich młody wiek, to byłyby grube lata, ale i tak zdążył zapamiętać Eijiego głównie za sprawą jego zachowania. Lwi Mędrzec jakoś nie żył w zażyłości z resztą swojego klanu.

- Wciąż jesteś idiotą... - pierwsze słowa po tylu latach rozłąki wypowiedziane bez jakichkolwiek emocji, brzmiących bardziej jak stwierdzenie suchego faktu. Dzieliło ich niespełna dziesięć lat różnicy, więc... właściwie to nie kwestia wieku. Pod praktycznie każdym względem różnili się od siebie biegunowo i chwała bóstwom, że starszy brat nie stał na porównywalnym poziomie debilizmu. Jego wejście smoka zignorował, uznał, że nie ma się tego co czepiać i liczył na to, że na drodze dalszej interakcji Eiji zrozumie, że dalsze wygłupy jedynie mu zaszkodzą.
- Z czym do mnie przychodzisz? - zadał pytanie i opuścił uzbrojoną dłoń, by ostatecznie schować miecz do pochwy

Obrazek

Hyou Aka Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, Książę Mrozu, Generał, Shimo Kara Nikuya i Sandaime Kazekage. Maji Seitaro, do usług.
Spoiler:

Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
 
Posty: 2773
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 18:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Główna siedziba Kazekage

Postprzez Maji Eiji » 26 sty 2021, o 08:44

Człowiek mojego pokroju zawsze miał ciężko w życiu. Tutaj pamięć, którą można by było wyrzucić do śmieci i równie dobrze zapomnieć, że posiadał on w ogóle jakiekolwiek zdolności, pozwalające na zapisywanie wewnętrzne rzeczy. Innym również razem udało mi się wpaść do rowy, innym razem pokonała mnie kura, albo pomyliłem mieszkania...i łazienkę w jednym biurowcu. Jednak to nie było, aż takie ważne w tej oto chwili. Bowiem chwile po zakończeniu jego słów...dostał kataną między oczy. I było to tak zaskakujące, że jego oczu, można by powiedzieć wyszły z orbit. Nie spodziewał się, aż tak ciepłego przywitania, ze strony swojego kuzyna, którego swoją drogą nie widział szmat czasu. Nawet szczerze pogubił się w jego tytułach i dziwił się że sam on się nie gubił. Tak częste zmienianie stron. Przyjaciół stronników...to musiało być bardzo kłopotliwe. Chyba, że wymienia sobie tytuły co tydzień i utrzymuje tylko jeden. Tak...było to w pewnym sensie możliwe. Będe musiał się w to o wiele bardziej zagłębiać..ale najpierw trzeba było coś zrobić z tą kataną przed oczami. Na początku pomyślałem -,,chej jak odsunę tą broń i powiem coś to będzie wyglądało cool". Jednak trudno stwierdzić czy mi nie utnie palca, potem pomyślałem, że zrobienie tego kunaiem, też wygląda wow. Jednak by trwało to zadługo...no i Seitaro już chyba zdążył zabrać katanę z przed mojej twarzy. Czemu wszyscy chcą mi popsuć zajebiste wejścia!! To było totalnie nie fair pff. Nawet ciastek nie przygotował. Wogóle nie dbał o gość, przydałaby mu się asystentka, do parzenia herbaty i pieczenia ciastek. W końcu jest to ich zadanie. I tak..raczej Seitaro nie był sekretarką Saiko. Nie umiał gotować...na takiego przynajmniej wyglądał.
-Jak widać to rodzinne- Odmruknąłem tylko, żeby sobie nie pomyślał, że dalej nie jestem zły na niego. Bo jestem! Ale wypada chociaż odpowiedzieć po 10 latach rozłąki. Choć kompletnie go nie pamiętałem. Ile wtedy miałem? Pięć czy sześć lat?
Wcześniej z kataną, a teraz co? Teraz po co przychodzisz! Szczyt wszystkie. Naprawdę szczyt.
-Miałem na ciebie mały prezent z okazji dzisiejszego święta!-Dalej nie mogłem rozgryść jakie było dzisiaj..mam jeszcze parę do wypróbowania. Jednak odłóżmy to na później..gdzie ja położyłem ten zwój. I zacząłem przeczesywać kieszenie..jakieś kunaie...shuriken..reszta piasku.
-Ta da!- Wykrzyknąłem pokazując mu zwój zawierający informacje o sztuce Sakin.

Spoiler:
-漫~*'¨¯¨'*·舞~ ༒ ~舞*'¨¯¨'*·~漫-
Obrazek
-漫~*'¨|Głos|¨'*·舞~ ༒ ~舞*'¨|Theme song
|Battle song|¨'*·~漫-
Absorpcja Czakry: 1000
◇━━━━━━━━━━━━ ◯ ━━━━━━━━━━━━◇
Wskaźnik zjedzone jedzenia

Kasa:

Prowadzone Misje:

Natury Czakry:
  • Uwolnienie Ziemi (Doton):
  • Uwolnienie Wiatru (Futon):
Limity Krwi
[*]
Uwolnienie Magnetyzmu [Jiton:

Wspomagania:
 
Posty: 235
Dołączył(a): 14 mar 2020, o 17:28
Ranga: Chūnin

Re: Główna siedziba Kazekage

Postprzez Maji Seitaro » 26 sty 2021, o 18:31

Eiji był takim typem osoby, która w interakcji z kimś pokroju Seitaro powodowała bóle głowy, nagłe spadki cierpliwości i procentowy wzrost szans na ciężką w skutkach agresywną reakcję. Zacisnął zęby i spojrzał krytycznie na swojego kuzyna, zastanawiając się przy tym czy pozwolić mu mówić, czy z miejsca sprowadzić go boleśnie na ziemię. Pierwszą możliwość odłożył na plan dalszy, chcąc uzyskać odpowiedź na swoje pytanie. A gdy je otrzymał, to podniósł brew nie rozumiejąc za bardzo o jakie święto chodzi. Tym samym im dalej w las, tym bardziej cierpliwość tracił. Właściwie tak się składa, że od samego początku nie miał jej za wiele dla kogoś, kto wykazywał się niesubordynacją na takim poziomie. Chwilę odczekał zanim chłopak wyjął zwój, po czym go przyjął i ostrożnie otworzył, spodziewając się jakiegoś taniego psikusa. Ten jednak nie nadszedł i Kazekage zaczytał się w zapiskach. Krytyczne spojrzenie zostało zastąpione lekkim zaintrygowaniem. Co jakiś czasu rzucał spojrzenie na białowłosego Majiego, bo nie do końca wierzył, że ten ćwierćinteligent pozyskał taki zwój. Treść zawierała rzecz jasna wszelkie tajemnice, techniki i wskazówki opanowania ścieżki złota ich klanu. Na podstawie własnej wiedzy teoretycznej oraz biegłości w sztuce klanowej był w stanie stwierdzić, że nie ma do czynienia z blefem. To tym bardziej potęgowało zdziwienie, ale nie zamierzał przechodzić obok tego obojętnie. Już po raz kolejny gniew Seitaro spowodowany przez zachowanie podkomendnego był gaszony przez zasługę, której się nie spodziewał, a którą docenić wypadało. Szczęście w ich nieszczęściu.

- Dobra robota, ale na przyszłość dobieraj słowa i zachowanie odpowiednio do sytuacji w której się znajdujesz. W przeciwnym razie długo nie pożyjesz, bez żalu z mojej strony. - odparł i zwinął zwój z Sakin po przyswojeniu informacji. Zwrócił go Eijiemu, wszak to jego zdobycz i jego własność, choć miał przeczucie, że oddawanie mu zwoju z informacjami o takim znaczeniu dla ich klanu było... nierozsądne. W każdym razie nie zamierzał pozostawać dłużny, bo jakby nie patrzeć dzięki temu przygłupowi właśnie zdobył ostatnią ścieżkę magnetyzmu, więc i jemu postanowił zrobić prezent. Wyciągnął z kieszeni płaszcza niewielki zwój, z którego odpieczętował drugi zwój. Kolejny dokument przywołał z plakietki na nadgarstku za pomocą Kuchiyose: Raikō Kenka. Przywołane zwoje Jishaku Ninpo i Jishaku Kengeki położył obok siebie na biurku i gestem dłoni wskazał kuzynowi, że może podejść i je przejrzeć.
- Domyślam się, że typowo dla ludzi z naszego klanu ścieżkę żelaznego piasku opanowałeś jako pierwszą, więc tutaj są pozostałe dwie ścieżki. Ich działanie, wady oraz zalety są szczegółowo opisane w tych zwojach. Możesz je zabrać ze sobą, ale kiedy przyswoisz wiedzę z nich, to będą do zwrotu. Miłej nauki i rozsądnego korzystania z dobrodziejstw naszego klanu. - i na tym zakończył. Zainwestował w Eijiego, licząc(być może naiwnie), że wiedzą i umiejętnościami, które otrzymał będzie posługiwać się odpowiedzialnie. Co przyniesie przyszłość, to już zobaczymy.
- I jeszcze jedno... - wyciągnął z kabury kunai, który od razu oznaczył pieczęcią Hiraishin i wręczył go Eijiemu wraz ze zwojami. - Przekaż bratu kunai i powiedz, by trzymał go stale przy sobie i nie podejmował się zadań, które mogą się rozciągnąć w czasie. Na przestrzeni przyszłego tygodnia ma być jak najbardziej dyspozycyjny. Zrozumiałeś? Nie zgub broni, bo dowiem się czy ją przekazałeś bądź nie. - usiadł w swoim fotelu i sięgnął po kubek z herbatą. Jeśli Eiji niczego już nie chciał i przyswoił słowa Seitaro, to mógł się odmeldować.

Obrazek

Hyou Aka Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, Książę Mrozu, Generał, Shimo Kara Nikuya i Sandaime Kazekage. Maji Seitaro, do usług.
Spoiler:

Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
 
Posty: 2773
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 18:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Główna siedziba Kazekage

Postprzez Maji Eiji » 26 sty 2021, o 20:10

Nie jednokrotnie słyszał zewnętrznowewnętrzne monologi ludzi na temat jaki to Eiji był lub nie, co jest przedmiotem dyskusji wielu sunijskich filozofów. Czyli tych ludzi, których pamiętniki akurat były na widoku i nie mówcie tego nikomu. Dotąd myślą że to szop jakiejś przybłędy. Lub osoba w stanie gdy picie z kolegami wchodzi za mocno. Tak były to bardzo racjonalne przekonania, dlatego nie zmieniałem ich. Pozatym dzięki temu miałem pewność jak ludzie o mnie myślą i naprawdę resztkami woli powstrzymywałem się by położyć się na biurku kage. Zawsze mnie to korciło...a teraz był pusty..nie licząc paru papierów. Raczej by się nie pogniewał gdybym je zrzucił. Nie nie wolno! Utnie ci rączki pączki jak tak zrobisz! Chyba, że jednak umiałby odciąć same plecki...wole się chyba nieprzekonywać. Teraz, przeciez kiedyś trzeba spróbować wszystko. Uważnie kiwałem moją głową na wszystkie słowa odnoszenie się grzeczniej. Pilnowanie zwojów z technikami maji...i jakiś tam kunai dla hitosia. Prościzna. Dlatego też ruszyłem z uśmiechem do wyjścia zamykając za soba drzwi.
-Zapomniałbym!- Wykrzyknałem otwierając drzwi z trzaskiem kolejny raz.-Pozdrów pana młodego!- I znowu zamknąłem drzwi...a może to była pani młoda? Jak już mówiłem za dużo tych ślubów i dyrdymałów. I chyba dzisiaj faktycznie nie był żadnego święta.

z/t
-漫~*'¨¯¨'*·舞~ ༒ ~舞*'¨¯¨'*·~漫-
Obrazek
-漫~*'¨|Głos|¨'*·舞~ ༒ ~舞*'¨|Theme song
|Battle song|¨'*·~漫-
Absorpcja Czakry: 1000
◇━━━━━━━━━━━━ ◯ ━━━━━━━━━━━━◇
Wskaźnik zjedzone jedzenia

Kasa:

Prowadzone Misje:

Natury Czakry:
  • Uwolnienie Ziemi (Doton):
  • Uwolnienie Wiatru (Futon):
Limity Krwi
[*]
Uwolnienie Magnetyzmu [Jiton:

Wspomagania:
 
Posty: 235
Dołączył(a): 14 mar 2020, o 17:28
Ranga: Chūnin

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Siedziba Kazekage

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników