Biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Sporej wielkości budynek w którym znajdują się biura Kazekage i jego podwładnych. Tutaj też pracują radni Sunagakure no Sato.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Nieaktywny MG » 10 lip 2015, o 16:35

Mini-event
pt. "Spisek"
wcześniejszy temat: (KLIK)

dla Yuri Yamaha




[z][/z]Na twoje słowa, starszy mężczyzna jedynie skinął ze spokojem głową, podczas gdy młodszy nadal nie wykazywał zbytniego zainteresowania twoją osobą. Można by się zastanawiać, dlaczego twój rozmówca przyszedł w eskorcie dwóch osób - przecież równie dobrze mógłby przyjść tutaj sam i nie potrzebował do tego żadnej pomocy. Z drugiej strony, możliwe było to, że spodziewał się zagrożenia z twojej strony i to dlatego właśnie potrzebował dwójki ludzi jako wsparcia. W każdym razie, gdy tylko wyszedłeś ze swojego domu, tamta dwójka natychmiast udała się na twoje tyły, a radny idąc tuż przed tobą, prowadził cię w głąb Sunagakure no sato. Już po chwili mogłeś zorientować się, że byłeś prowadzony do centralnej części wioski, w stronę budynku w którym przesiadywał sam Kazekage. Słońce już dawno schowało się za wielkimi murami osady, dzięki czemu na jej terenie powoli zaczynało się robić chłodno. W pewnym momencie waszej wędrówki, kilkoro dzieci w wieku akademii przebiegając akurat obok waszej grupy, wpadło na ciebie odbijając się od ciebie i upadając na ziemię. Ci natychmiast się podnieśli i ze zmieszaniem w oczach po spojrzeniu na "zmumifikowaną" kobietę, skłonili się przed tobą w geście przeprosin i czym prędzej pobiegli w stronę jakiejś wąskiej uliczki. Poza tym, cała trasa przebiegała bez większych problemów. Nikt się nie odzywał, a przy jakiejkolwiek ewentualnej próbie nawiązania przez ciebie z nimi rozmowy, dawali ci zdawkowe, wymijające odpowiedzi. W sumie to lepsze to, niż całkowite ignorowanie twojej osoby.
[z][/z]Kiedy znaleźliście się już w środku, od razu mogłeś się zorientować, że nie byłeś prowadzony na wyższe piętro kulistego budynku. Oznaczało to tylko tyle, że nie byłeś prowadzony do samego Kazekage. Zamiast tego, zaprowadzono cię do niedużego pomieszczenia z niewielkim, kwadratowym oknem wybiegającym na wschód, w którym to stało kilka szafek na dokumenty, oraz długi, prostokątny stół przy którym zostało ustawionych kilkanaście krzeseł. We wnętrzu panował przyjemny chłód. Do środka natomiast wszedł z tobą jedynie najstarszy z nich, dając ci gestem do zrozumienia, abyś usiadł, choć sam tego nie zrobił nadal stojąc w progu.
- Poczekajcie tutaj, niedługo ktoś do was przyjdzie - powiedział jedynie i zniknął za progiem, pozostawiając na korytarzu swoich strażników, którzy teraz stali po obu stronach wyjścia.
Obrazek
 
Posty: 765
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Yamaha » 10 lip 2015, o 16:36

Hmm, cała sytuacja wydawała mi się coraz dziwniejsza. Droga przebiegała bez problemów, nie było pytań z mojej strony, a więc i odpowiedzi z ich. Po całej poważnej atmosferze, bardzo cichej i obojętnej oznaczało to tyle, że mam kłopoty. Z jakiego powodu? Tutaj nic nie przychodziło mi do głowy. Wszystkie misje przebiegły dobrze, zadania zostały wykonane. Nie zrobiłem ostatnio nic głupiego, nie miałem czasu na dziewczyny czy alkohol. Jedyne, co złego stało się w ostatnim czasie, to śmierć kapitana drużyny na ostatniej misji... No właśnie, śmierć kapitana, zapomnieliśmy wziąć jego ciała... Ale wtopa. No, ale nawet jeśli, to czemu robiliby z tego taki raban, mogli przecież wysłać list i tyle. Chwilę moich rozmyślań przerwały dzieciaki, które wręcz we mnie wleciały, aby się odbić jak od ściany. Uśmiechnąłem się tylko do nich przyjaźnie, po czym przeprosiły i odeszły w swoją stronę. Dopiero wtedy zauważyłem, że wchodzimy do siedziby Kazekage, jednak nie do jego biura, a na dolną część. Zdziwiłem się wtedy bardzo, nie wiedziałem, co mam myśleć. Jedyne, co mogłem przypuszczać, to to, że mam kłopoty, a schody w dół mogą prowadzić do niezbyt przyjaznej części wioski. Nie okazałem jednak specjalnie tego zdziwienie, zostawiłem je dla siebie, nie odzywając się ani słowem i dając się dalej prowadzić. Kiedy weszliśmy, kazano mi usiąść, co bezzwłocznie zrobiłem i skinąłem głowę na znak, że rozumiem to. Siadają rozejrzałem się po ciemnym i niezbyt czystym pomieszczeniu. Wyglądało trochę jak sala tortur, czy przesłuchań, dzięki czemu mogłem się domyślić, że mogę być o coś podejrzany. Tylko o co...?
 
Posty: 245
Dołączył(a): 15 lis 2014, o 02:56
Ranga: Jiyūjin

Re: Biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Nieaktywny MG » 10 lip 2015, o 19:19

[z][/z]Czas oczekiwania ciągnął się przez dobrych kilkanaście minut, przez co miałeś wystarczająco dużo czasu by doskonale zaznajomić się z umeblowaniem, a przez otwarte drzwi pomieszczenia mogłeś zauważyć, iż "twoi strażnicy" nie ruszyli się nawet o krok, cały czas stojąc w tych samych pozach. Zapewne słusznie przewidywałeś, iż nie czekało cię nic przyjemnego, ale sam pokój nie wyglądał wcale na salę przesłuchań, a bardziej na salę obrad. W każdym razie, po jakimś czasie mogłeś usłyszeć kroki dochodzące z korytarza, których dźwięk co raz to bardziej się nasilał. Nie było w tym nic dziwnego - biorąc pod uwagę fakt, iż nieustannie ktoś nimi przechodził, w końcu był to najważniejszy budynek w Sunagakure no sato. Ale jak się okazało, te kroki należały do osoby, która właśnie weszła do tego pomieszczenia. Był to kolejny mężczyzna z turbanem na głowie, choć był wyraźnie młodszy od swojego poprzednika. Można by powiedzieć, że był w kwiecie wieku. Jego niebieskie oczy patrzyły na ciebie ze spokojem zza kwadratowych okularów, a starannie przystrzyżona, blond broda wskazywała na to, iż był on człowiekiem dbającym o swój wizerunek. W dłoni trzymał niebieską teczkę, którą to natychmiast rzucił na środek stołu, gdy usiadł na jednym z krzeseł znajdującym się niedaleko ciebie. Zanim zwrócił się do ciebie, odchrząknął głośno i pstryknął palcami, na co czerwonowłosy zareagował wejściem do sali, jakby doskonale rozumiejąc znaczenie tego dźwięku. Nie patrzył jednak na swojego przełożonego, ani też na ciebie. Cały czas patrzył przed siebie obojętnym wzrokiem osoby, która zdawała się na nic nie reagować.
- Przynieś nam dwie szklanki wody.
Młodzieniec pokłonił się przed nim, po czym wyszedł posłusznie w poszukiwaniu niezbędnych zasobów H2O. Następnie twój rozmówca odchrząknął po raz kolejny, patrząc teraz prosto w twoje oczy.
- Nazywam się Inoguchi Thoki, chciałbym z tobą porozmawiać o twojej ostatniej misji.
Obrazek
 
Posty: 765
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Yamaha » 10 lip 2015, o 19:33

Cóż, moje oczekiwanie na nowych gości nie trwało długo. W korytarzu wyraźnie dało się słyszeć kroki, i to dość głośne. Do pokoju wszedł podobnie ubrany do tamtego dziadka mężczyzna. Był jednak od niego dużo młodszy, gdzieś koło czterdziestki, więc kilkanaście lat starszy ode mnie. Miałem nadzieję, że dzięki temu rozmowa będzie trochę inaczej wyglądała, niż wymądrzanie się starszych panów, którzy często myślą, że wiedzą wszystko. Ten wyglądał na kulturalnego, poważnego mężczyznę, co było dobrym znakiem. Nie miałem nic do ukrycia, więc miałem nadzieję, że rozmowa przebiegnie sprawnie i szybko, dzięki czemu będę mógł wykorzystać resztę wolnego dnia. Po chwili poprosił swojego czerwonowłosego asystenta o dwie szklanki wody, po czym powiedział, że chciałbym porozmawiać ze mną o mojej ostatniej misji. Potwierdził tym moje przypuszczenia, ale nie miałem nic do ukrycia, więc odpowiedziałem szybko na jego słowa:
- Proszę pytać o co pan chce, panie Thoki. Powiedziałem, kiwając przy tym twierdząco głową. Byłem gotów odpowiedzieć na wszystkie pytania, w końcu nie zrobiłem nic, co mógłbym pominąć w rozmowie. Jedynie to, że zostawiliśmy ciało kapitana na miejscu, nie było tym, czego oczekiwali przełożenie. Nie dziwię się im, jednak w tamtym momencie mieliśmy wystarczającą ilość "bagażu", a ciało kapitana było w kawałkach, więc nie było za bardzo sensu go brać. Powinniśmy więc go zakopać, ale nie wiedzieliśmy, jak długo na więźniach podziała paraliż, który im zafundowałem...
 
Posty: 245
Dołączył(a): 15 lis 2014, o 02:56
Ranga: Jiyūjin

Re: Biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Nieaktywny MG » 10 lip 2015, o 20:41

[z][/z]Po wypowiedzianych przez ciebie słowach, mężczyzna spojrzał na ciebie badawczym wzrokiem, po czym wstał z miejsca i wyciągnął z jednej z szuflad szafki kałamarz, staroświeckie orle pióro oraz zwykły notatnik, które położył przed sobą gdy wrócił na miejsce. Przez chwilę mogłeś usłyszeć jedynie głośne skrobanie na papierze, na którym to Thoki już coś zapisywał. Gdy już skończył, oparł się dłońmi o blat stołu i nachylił się ku tobie.
- Dobrze, Yamaha. Chciałbym żebyś opowiedział mi co się wydarzyło podczas tej misji, zgodnie z całą niezbędną chronologią i nie zatajając niczego.
Zanim jednak zacząłeś mówić, do pomieszczenia wszedł młodzieniec o beznamiętnym spojrzeniu z metalową tacą, na której stał metalowy dzbanek wypełniony wodą, oraz dwie szklanki. Postanowił następnie jedną przed tobą, a drugą przed swoim przełożonym, a dzbanek między wami, po czym skłonił się i wyszedł na korytarz. Gdzieś za oknem mogłeś usłyszeć głośne krzyki dzieci bawiących się jeszcze na podwórku, oraz głośne krzyki shinobi u których przeprowadzano jakiś trening - a przynajmniej na to wskazywały ich podniesione głosy. Poza tym nic ci nie mogło już przeszkodzić.
Obrazek
 
Posty: 765
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Yamaha » 11 lip 2015, o 12:51

- No cóż, zaczęło się zwyczajnie. W godzinach porannych jakiś młody genin porozdawał wezwania na misję. Ja, kapitan Kaneki i Orichime, zostaliśmy połączeni w drużynę, która miała złapać wrogiego nukenina, zabójcę. Kaneki był najwyższy rangą, więc został kapitanem. Ślady i informacje zebrane poprowadziły nas do posterunku na granicy kraju, został doszczętnie zniszczony, a oficerzy, którzy w nim siedzieli, zostali zabici. Kapitan powiedział, że zbada miejsce zbrodni, a my mamy udać się do najbliższej wioski i wysłać list do dowództwa w naszej wiosce o tym, co się tam stało i wezwać ewentualną pomoc. Jak więc powiedział Kaneki - tak zrobiliśmy. W pobliskiej wiosce znaleźliśmy biuro, z którego wysłaliśmy list. Wychodząc już z niego, podbiegł do nas jakiś roztrzęsiony gościu mówiąc, że jego kolegów zabił shinobi z naszej wioski, a także go okradł i, że tylko on przeżył. Wtedy postanowiłem, że sam zbadam tą sprawę, zaś Orichime powiedziałem, aby zbadała okolicę w poszukiwaniu nienaturalnie dużych źródeł chakry, w końcu, skoro był to nukenin klasy B, to jego poziom energii powinien być na poziomie Tokubetsu Jounina, lub silniejszego Chunina. Zaraz później miała do mnie dołączyć, jednak na miejsce, gdzie zostali zabici przyjaciele tamtego kupca, przybyła już razem z kapitanem Kanekim. Wtedy ustaliliśmy, że udamy się po śladach i znajdziemy nukenina. Kapitan powiedział, że mamy ich zabić, nie złapać, a zabić. Po jakimś czasie ich dogoniliśmy i postanowiliśmy zaatakować. Dowódca powiedział, że zrobi za przynętę, a wtedy my zajmiemy się atakiem z zaskoczenia. Ustaliłem z Orichime, że każde z nas weźmie po jednym przeciwniku, aby odciążyć kapitana. Moim okazała się kobieta, więc siłą rzeczy, nie umiałem jej zabić, ale sparaliżowałem na tyle, że nie mogła dalej walczyć. Zaraz później zająłem się też przeciwnikiem mojej towarzyszki, z którym zrobiłem to samo. Niestety, nie zdążyliśmy pomóc kapitanowi, jego przeciwnikiem był ten zbiegły ninja, który okazał się być za silny dla kapitana. Nie mieliśmy jednak zamiaru odpuszczać, Orichime zajęła przeciwnika, okazując się szermierzem równie dobrym, co on, a ja w tym czasie zaszedłem go od tyłu i jego też sparaliżowałem. Temu nukeninowi podciąłem jeszcze ścięgna podkolanowe i przedramienia, by nie mógł w żadnym wypadku jeszcze nam zagrozić. Całą trójkę zanieśliśmy do wioski, tego wielkiego ciągnąłem po ziemi, zaś drugiego wziąłem na ramię. Nie było zbyt wygodnie i lekko, ale nie jest ułomkiem i dałem radę. Niestety, ciało kapitana zostało na miejscu. Możliwe, że była to zła decyzja, przyznaję, ale czasu nie cofnę. To chyba wszystko, Inoguchi-san.
 
Posty: 245
Dołączył(a): 15 lis 2014, o 02:56
Ranga: Jiyūjin

Re: Biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Nieaktywny MG » 11 lip 2015, o 18:10

[z][/z]Przez cały ten czas, kiedy opowiadałeś swoją wersję wydarzeń przesłuchującemu cię mężczyźnie, ten zawzięcie zapisywał coś na kartce kiwając raz po raz głową, nie zatrzymując tego procesu praktycznie nawet na sekundę, dzięki czemu mogłeś mówić od początku do końca, bez jakichkolwiek przerw. Gdy skończyłeś swój monolog, a radny skończył zapisywać informacje, po raz kolejny odchrząknął i wziął łyk wody ze szklanki stojącej przed nim. Wyjął następnie kilka zdjęć z niebieskiej teczki, które z pozorną niedbałością rzucił w twoim kierunku. Kiedy się im uważniej przyjrzałeś, zobaczyłeś nagie ciało pociętego mężczyzny, który był nikim innym jak twoim ostatnim przeciwnikiem.
- Dlaczego to zrobiłeś?
Jego niebieskie oczy wpatrywały się w ciebie z uwagą. Nie mogłeś w nich dopatrzyć się żadnej wrogości, a co najwyżej zawziętości i determinacji w odnalezieniu prawdy. Nie ulegał tutaj wątpliwości fakt, że byłeś o coś podejrzewany i mimo iż ten mężczyzna poruszył ten temat jako pierwszy, miał najpewniej w zanadrzu jeszcze inne karty do odkrycia.
Obrazek
 
Posty: 765
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Yamaha » 11 lip 2015, o 18:26

- Zrobiłem to tylko z powodów bezpieczeństwa. Zbieg nie był martwy, ale tylko sparaliżowany, więc upewniłem się, że nie wykona już żadnych niebezpiecznych ruchów, ani nie zbiegnie. To jedyne, co mną kierowało, o ile o to pan właśnie pyta. Odpowiedziałem oficerowi. Wyraźnie byłem o coś podejrzany, próbowali się czegoś doszukać we mnie? Jakiś odchyłów psychicznych, czy co? Prócz tego, że jestem kobieciarzem i i kobiety nie skrzywdzę poważniej, to żadnych więcej ich nie mam. Dziwię się tylko, że nagle zaczęli mnie o coś takiego podejrzewać. Nigdy nie byłem oskarżony o nadmierną przemoc, nadużywanie władzy, czy ogólnie jakieś władcze zapędy. No, ale cóż, muszę się dostosować i po prostu odpowiadać na pytania. Nie denerwowałem się, nie zadawałem zbędnych pytań, ani bez nich się nie odzywałem, czekałem na rozwój wypadków i tyle. Ciekawił mnie ten gościu, który mnie przesłuchiwał, nie wydawał się jakiś zdenerwowany, bardziej ciekawy tego, co mną kierowało w czasie tych walk. Nie miałem mu tego za złe, wykonywał swoją robotę i tyle. Szanuję to, ja wykonuje swoją, on swoją i mam wrażenie, że on też mnie szanuje, a na pewno nie nienawidzi. Ciekawe, jak to wszystko się dalej potoczy, bo mimo tego, że byłem podejrzany, to ciekawość trochę mnie męczyła...
 
Posty: 245
Dołączył(a): 15 lis 2014, o 02:56
Ranga: Jiyūjin

Re: Biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Nieaktywny MG » 11 lip 2015, o 21:26

[z][/z]Mężczyzna ze spokojem skinął głową na twoje słowa, po czym po raz kolejny zapisał coś w swoim notesiku i przewrócił kartkę. Nie skomentował twoich słów w żaden sposób, tylko wziął kolejny łyk wody i odchrząknął.
- Idźcie po naszego świadka - powiedział głośno, kierując swoją głowę ku wyjściu przy którym stała dwójka strażników. Tym razem jednak to ta "zmumifikowana" kobieta ruszyła się z miejsca, by zniknąć gdzieś na korytarzu. Przez ten czas radny nie odzywał się do ciebie ani słowem, wpatrując się w pustkę przed sobą. Minęło kolejnych kilkanaście minut, aż do sali weszła doskonale ci znajoma osoba. Dziewczyna o imieniu Orichime, która na początku spojrzała na ciebie nerwowo, po czym skłoniła się przed osobą, która ją wezwała.
- Nazywasz się Yakuzo Orochime?
- Tak - powiedziała szybko, spuszczając wzrok.
- Czy poznajesz tego mężczyznę?
- Tak, był z nami na naszej ostatniej misji... - powiedziała, nie patrząc nawet na ciebie.
- Opowiedz mi, co się wydarzyło.
I wtedy młoda kobieta zaczęła opowiadać o całym przebiegu misji. O tym jak wyruszyliście z Sunagakure, o waszych poszukiwaniach, o rozdzieleniu, o poinformowaniu Suny, o tym jak wyruszyłeś sam... Przez cały ten czas pióro blondyna rozpisywało wszystkie informacje na papierze. Wszystko zgadzało się z twoimi zeznaniami, aż nadszedł moment, w którym okaleczyłeś nukenina.
- I wtedy... Jakby nigdy nic, okaleczył bezbronnego, obezwładnionego przeciwnika. Rozciął mu ścięgna, a ja widziałam rządzę krwi w jego oczach. Nie chciałam nic powiedzieć, bałam się cokolwiek powiedzieć. Ja... Myślę że on jest niezrównoważony psychicznie. I potem... Nie zabrał nawet ciała naszego kapitana.
Na jej twarzy rzeczywiście mogłeś dostrzec przerażenie, a ona sama zdawała się być tym wszystkim poruszona. Mężczyzna uniósł brew i skinął głową, po czym wrócił do notowania.
Obrazek
 
Posty: 765
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Yamaha » 11 lip 2015, o 21:43

Cóż, sytuacja rozwijała się ciekawie, ale z drugiej strony niekorzystnie dla mnie. Orichime uważała, że wszystko, co zrobiłem, było spowodowane rządzą krwi, moim domniemanym niezrównoważeniem. Przykro mi było to słyszeć, tym bardziej, że gdyby nie ja, to pewnie zginęliby oboje, a nie tylko kapitan, który znał ryzyko, jakie niosło za sobą jego zachowanie. Ja w każdym razie nie zamierzałem w żaden sposób bronić się przed tymi zarzutami. Siedziałem spokojnie i przysłuchiwałem się tylko temu, co ma do powiedzenia. Zastanawiało mnie tylko, czemu to robi? Czyżby chciała mnie w coś zrobić? Czyżbym kiedyś ją uwiódł i zaliczył? Cóż no, mogło tak być, w końcu nie widzę dobrze jej twarzy, więc może tak było. Jeśli nie, to jaki miała powód? Może była podstawiona przez kogoś? Naprawdę, nic mi nie przychodziło do głowy, nie miałem pojęcia, czemu chciałaby to zrobić. Mimo to spokojnie siedziałem i nawet brew mi nie tyknęła, kiedy to wszystko mówiła. Nie miałem zamiaru się do tych słów ustosunkować. Czekałem po prostu na dalszy rozwój wydarzeń z poważną i szczerą miną. W końcu powiedziałem wszystko, co do powiedzenia miałem i wszystko to było szczerą prawdą...
 
Posty: 245
Dołączył(a): 15 lis 2014, o 02:56
Ranga: Jiyūjin

Re: Biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Nieaktywny MG » 11 lip 2015, o 23:39

[z][/z]Wyglądało na to, że przesłuchujący cię mężczyzna spodziewał się jakiejś reakcji z twojej strony, lecz jak się okazało, przez cały czas milczałeś. W końcu, gdy stało się już jasne, że nie chciałeś temu w żaden sposób zaprzeczyć, odchrząknął głośno i spojrzał się po raz kolejny na dziewczynę.
- Możesz już iść, to nam wystarczy - skinął głową, na co Orochime skłoniła się przed nim i wyszła z pomieszczenia. Gdy jej kroki na korytarzu ucichły, Thoki zwrócił ku tobie swoje spojrzenie, gładząc swoją idealnie przystrzyżoną brodę. Tym razem, pomimo tego iż jego spojrzenie nadal było w pewnym stopniu "neutralne", zdawało się ono przeszywać cię od środka, tak jakby chciał on doszukać się prawdy bezpośrednio we wnętrzu twojej czaszki. Można by rzecz, że jego wzrok był w pewnym stopniu hipnotyzujący. Kiedy zaś spojrzał znów do notesika, ten efekt minął. Znów odchrząknął.
- Ciało Kaneki zostało po pewnym czasie odnalezione, aczkolwiek nasi medyczni ninja dokonują właśnie w tym momencie autopsji. Chyba nie muszę ci przypominać, że ciało shinobi posiada w sobie bardzo cenne informacje? - uniósł lewą brew - Naraziłeś naszą wioskę na niebezpieczeństwo, Yamaha, gdyby ktoś odkrył to ciało... - pokręcił ze zrezygnowaniem głową i postukał piórem o blok kartek - W dodatku, twoim zadaniem było tylko i wyłącznie sprowadzenie tego zbiegłego shinobi na miejsce, a nie jego okaleczanie. Takie zachowanie było prawdziwą niesubordynacją z twojej strony - spojrzał na ciebie, jakby oczekując wyjaśnień.
Obrazek
 
Posty: 765
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Yamaha » 12 lip 2015, o 12:10

- Cóż, rozumiem swój błąd, nie powinienem zostawiać ciała kapitana w tamtym miejscu, i za to przepraszam, a także jest gotów ponieść ewentualną karę. Co do zbiegłego shiobiego. Podjąłem taką a nie inną decyzję ze względów bezpieczeństwa, widziałem co potrafi i uznałem, że pozbawienie go ruchu będzie bezpieczniejsze, niż liczenie na to, że przy użyciu tradycyjnych metod krępowania ruchów nie uda mu się jakoś wydostać. Tej decyzji nie żałuję i podjąłbym ją znów, jeśli uznałbym, że zapewni to bezpieczeństwo mnie i Orichime. Nie byłem w stanie na czas pomóc kapitanowi, ale członkiem drużyny była także ona, a ja jako dowodzący miałem za zadanie zapewnienie nam bezpieczeństwa. Wykonałem zadanie, złapałem go, a później pozbawiłem ruchów. Powtórzę i podkreślę: zrobiłbym to ponownie, jeśli uznałbym to za potrzebne. Jeśli jednak postąpiłem nieodpowiedzialnie i nieregulaminowo - jestem gotów i za to ponieść karę. Zawód shinobi nie jest łatwy, czasem podejmujemy trudne decyzje, czasem są one dobre, a czasem nie. Z tych dwóch, w moim mniemaniu, pierwsza była zła, owszem, ale drugiej nie mam nic do zarzucenia, Inoguchi-san. Cóż, tym oto zdaniem zakończyłem swoje tłumaczenia, przynajmniej na razie, dopóki Inoguchi nie zada kolejnych pytań...
 
Posty: 245
Dołączył(a): 15 lis 2014, o 02:56
Ranga: Jiyūjin

Re: Biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Nieaktywny MG » 12 lip 2015, o 16:35

[z][/z]Po raz pierwszy od początku waszej rozmowy, Thoki zareagował jakoś na twoją odpowiedź. Na jego twarzy mogłeś dostrzec nieznaczny grymas, który chwilę później zniknął, gdy zapisał kolejne informacje na papierze. W tym właśnie momencie, mogłeś usłyszeć kolejne kroki na korytarzu, a do pomieszczenia wszedł ten sam, starszy mężczyzna który odprowadził cię wcześniej na miejsce. Teraz trzymał w dłoni kilka plików kartek, które położył przed drugim radnym, a następnie nachylił się przed nim mówiąc o czymś przyciszonym głosem. Nie mogłeś dosłyszeć niczego, poza szmerem który nie układał się w żadne słowa. Ten drugi jedynie skinął głową, a starzec rzucił w twoim kierunku krótkie spojrzenie i jak szybko się pojawił, tak szybko też wyszedł. Przez cały ten czas słońce zupełnie już zniknęło za ogromnym płaskowyżem przysłaniającym wioskę, a za oknem nie można już było usłyszeć niczego poza zwykłymi odgłosami nocy, która to nieuchronnie nadchodziła. Thoki za to pobieżnie przejrzał dokumenty, by w końcu do ciebie przemówić.
- Mówisz, że Kaneki kazał ich zabić. Byłoby mi w to trudno uwierzyć, gdybym doskonale nie rozumiał jego sytuacji, bo widzisz... - przerwał na moment swoją wypowiedź, by nalać sobie wody z dzbanka do szklanki i wziąć łyk napoju - On był kiedyś nauczycielem całej tej trójki. Najprawdopodobniej od początku o tym wszystkim wiedział, a to że zniknął... Wszystko powoli zaczyna układać się w całość - pogładził swoją brodę. Pstryknął jeszcze raz palcami.
- Mari, przynieś więcej wody, a ty Junzo, idź po tamte dokumenty o których ci wcześniej mówiłem.
Gdy strażnicy zniknęli, pozostaliście sami, a radny przemówił do ciebie przyciszonym głosem.
- Potrzebuję twojej pomocy.
Obrazek
 
Posty: 765
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Yamaha » 12 lip 2015, o 17:38

No cóż, sytuacja rozwijała się co najmniej... Dziwnie? Po wysłuchaniu moich słów, Inoguchi-sam nie bardzo się zdziwił, co prawda lekkie grymas na jego twarzy mógłby wskazywać coś innego, ale okazało się inaczej. Dwójkę młodych, którzy byli w środku, odesłał, jednego po wodę, a drugiego po papiery, o które prosił wcześniej. Nagle, ni stąd ni zowąd, poprosił mnie o pomoc. Zdziwiło mnie to trochę, co tym razem już mu okazałem zewnętrznie. Na początku nie wiedziałem, co powiedzieć, ale szybko się otrząsnąłem i zapytałem:
- W czym, Inoguchi-san? Nie bardzo wiem, co mam powiedzieć. Cóż ja mogłem więcej powiedzieć? Nic nie przychodziło mi do głowy, żaden powód, sprawa, w której mógłbym pomóc Inoguchiemu. Trochę wyskoczył z tym pytaniem jak Filip z konopi, bez w ogóle wcześniejszego uprzedzenia, nawet najmniejszego. Ciężko, ciężko powiedzieć, co miał na myśli. Mam tylko nadzieję, że mnie jakoś nie wkręca, bo nie jest mi jakoś do śmiechu, w tej sytuacji...
 
Posty: 245
Dołączył(a): 15 lis 2014, o 02:56
Ranga: Jiyūjin

Re: Biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Nieaktywny MG » 12 lip 2015, o 21:55

[z][/z]Nie musiałeś czekać długo na odpowiedź twojego rozmówcy. Mężczyzna wyraźnie śpieszył się z odpowiedzią, gdyż chciał po prostu zdążyć przed powrotem strażników. To było ewidentne, iż nie chciał żeby tamta dwójka o tym usłyszała, dlatego przerwał ci jedynie niecierpliwym machnięciem ręki.
- Okłamałem cię co do tego, iż Kaneki był ich mistrzem. W każdym razie... Nie powiedziałem ci całej prawdy. Lecz nie mogłem tego powiedzieć przy nich, dlatego urządziłem całą tę scenę. Prawda jest taka... - przyciszył jeszcze bardziej głos - Że tamta trójka posiada bardzo istotne informacje, które nie mogą wyjść na światło dziennie - urwał, jakby na moment się wahając - Byli oni członkami działu szyfrującego i byli bezpośrednio pod moimi rozkazami, tak jak Kaneki. Posiadali informacje, które były najbezpieczniejsze właśnie poza naszą wioską - po tych słowach przyśpieszył z wypowiadaniem kolejnych, tak że musiałeś jeszcze bardziej się skoncentrować, by cokolwiek z tego zrozumieć - Tamten starszy radny który ciebie tutaj przyprowadził nazywa się Subaru. On doskonale wie o tym, że ci ninja mogą posiadać niezwykle ważne, przydatne dla niego informacje. Może tego nie zauważyłeś, ale rada Sunagakure to jest prawdziwa gra. Siedlisko intrygantów, którzy myślą tylko o sobie i o własnym interesie. A on jest jednym z graczy i nawet teraz próbuje wyciągnąć z nich te dane, które doprowadzą go do celu - urwał na kilka sekund, by złapać powietrza - Dlatego też, chcę żebyś zrobił coś dla dobra ogółu, dla dobra Sunagakure no sato. Chcę żebyś w nocy zlikwidował tamtych nukeninów. Wierz mi lub nie, ale on w końcu osiągnie swój cel i będzie się piąć cały czas w górę, żeby tylko otrzymać jak najwięcej władzy. Przypominałem ci już przecież, jak ważne są informacje w świecie shinobi. A gdy już otrzyma tę władzę... Nie będą to dobre czasy dla naszej wioski. Bo widzisz... Wiem ze swoich źródeł, że on współpracuje z Daimyō. Ale nie mogę mu tego udowodnić. Jest w tym zbyt dobry. A teraz jest tylko o krok... - urwał i pokręcił głową. Miał teraz spuszczoną głowę, a na jego czole pojawiły się kropelki potu.
Obrazek
 
Posty: 765
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Następna strona

Powrót do Siedziba Kazekage

cron