Kolejne biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Sporej wielkości budynek w którym znajdują się biura Kazekage i jego podwładnych. Tutaj też pracują radni Sunagakure no Sato.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Kolejne biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Nieaktywny MG » 31 lip 2015, o 21:25

Mini-event
pt. "Spisek"
wcześniejszy temat: (KLIK)

dla Yuri Yamaha




 Kiedy już bez jakiejkolwiek dyskusji zgodziłeś się na podążanie za agentem ANBU, pozostała trojka otoczyła cię od trzech pozostałych stron, tak aby uniemożliwić ci ucieczkę. Szliście normalnym, zwykłym tempem bez przeskakiwania między budynkami, przez co wszyscy ciekawscy gapie mogli bez problemu obserwować, jak jeden z wyżej położonych shinobi był prowadzony niczym jakiś przestępca w kierunku olbrzymiego budynku o kształcie kuli. Bez wątpienia szliście do siedziby Kazekage. Tym razem jednak nie przeszkodził ci w tym żaden brzdąc - nawet nie zostałby on do ciebie dopuszczony przez taką eskortę, która budziła o wiele większy respekt niż zmumifikowana kobieta oraz czerwonowłosy mężczyzna. Po kilkunastu minutach, w końcu znaleźliście się w środku budynku, choć tym razem prowadzony byłeś w innym kierunku niż poprzednio. Mimo to, teraz również nie kierowałeś się do biura przywódcy Sunagakure no sato, a do kolejnego pomieszczenia, które tym razem zostało już zaaranżowane jak prawdziwa sala przesłuchań. Na samym środku ustawiony został stolik z lampką, a po obu stronach znajdowały się krzesła. Na jednym z nich, naprzeciwko ciebie siedział już ten sam, starszy mężczyzna z turbanem na głowie którego spotkałeś kilka dni wcześniej - radny Subaru we własnej osobie. Przed sobą miał również tę samą teczkę, którą wcześniej posiadał Thoki. W przeciwnym sobie rogach stali również doskonale ci znani strażnicy - kobieta z obandażowaną głową, oraz czerwonowłosy, młody mężczyzna. Przywódca czteroosobowej drużyny ANBU skłonił się przed radnym.
- Subaru-sama, przyprowadziliśmy podejrzanego.
- Bardzo dobrze, możecie iść - machnął ręką, w geście który miał znaczyć, iż ich odprawia.
- Tak jest! - po raz kolejny się ukłonił, tym razem razem z jego towarzyszami, po czym wszyscy wyszli zamykajac za sobą drzwi, pozostawiając w sali tylko waszą trójkę.
- Złapaliśmy twoją wspólniczkę - powiedział jedynie, patrząc prosto na ciebie i doszukując się w twojej twarzy jakiejkolwiek reakcji.
Obrazek
 
Posty: 765
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Kolejne biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Yamaha » 31 lip 2015, o 22:31

No cóż, tym razem panowie postarali się bardziej, aby sala wyglądała na prawdziwą salkę do przesłuchań, a nie jakąś marną podróbkę. W niej znów znajdowała się ta sama dwójka przybocznych Subaru, która przyprowadziła mnie tu kilka dni temu, więc przynajmniej tyle widziałem. W dodatku okazało się, że dziewczyna ze wczoraj została złapana. Okazało się, że zbytnio przeceniłem jej umiejętności. Myślałem, że chociaż ona nie da się złapać, ale widać myliłem się. Nie prezentowała aż tak wysokich umiejętności. Chyba, że Subaru tylko mnie podpuszczał, abym pomyślał, że nie mam wyjścia i się przyznał. Na tę chwilę nie miałem jednak zamiaru mu odpowiedzieć jednoznacznie. Wyraźnie było widać, że czeka na jakąś moją reakcję, tyknięcie brwi, czy jakiś inny tik nerwowy, ale niczego takiego się nie doczekałem. Tą informację przyjąłem ze spokojem, dalej mając ten samym wyraz twarzy co wcześniej. Patrzyłem się po prostu na niego i po chwili odpowiedziałem na to, co powiedział:
- Yhm, nie bardzo wiem, co to za dziewczyna, ale rozumiem. Coś jeszcze chce mi pan powiedzieć, zapytać się mnie? Chciałbym też wiedzieć, jaki są dowody na to, że w ogóle kogoś zamordowałem. Nie przypominam sobie, aby ostatnio kogoś zamordował w sumie. Skończyłem dalej wpatrując się w niego, ale nie okazując żadnych emocji, jak oczekiwał. Chyba po leniwcach widać więcej niż było po mnie.
 
Posty: 245
Dołączył(a): 15 lis 2014, o 02:56
Ranga: Jiyūjin

Re: Kolejne biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Nieaktywny MG » 31 lip 2015, o 23:34

 Na twoje słowa, Subaru uśmiechnął się jedynie krzywo, po czym nachylił się ku tobie. Jego mina wskazywała na to, że twoje słowa nie robiły na nim żadnego wrażenia - prawdę mówiąc, to pewnie mógłbyś powiedzieć mu coś zupełnie innego, a efekt byłby dokładnie taki sam.
- Wierz mi, mamy swoje sposoby i wiemy wszystko. Z jakiegoś powodu, ostatniej nocy próbowała mnie zabić - przekrzywił głowę - Wiesz coś o tym? - nie dał ci czasu an odpowiedź - Nie ważne. Dzięki niej, dowiedziałem się, że zeszłej nocy wraz z jej pomocą zamordowałeś mojego dobrego przyjaciela, Inoguchi Thoki. Nawet nie możesz sobie wyobrazić, cóż to była dla nas wszystkich radnych, za smutna wieść - złapał się za serce, robiąc przy tym minę przygnębionego ową stratą człowieka - Z trudem się pozbierałem, w końcu dowiedziałem się, że jej pomocnik nadal chodzi na wolności. Musiałem więc działać. W międzyczasie powiedziała mi jeszcze, że przed tym poszliście do archiwum, gdzie zamordowaliście dwójkę strażników - zrobił jeszcze bardziej przygnębioną minę - Z bólem serca musiałem poinformować o ich śmierci ich rodziny. Ale obiecałem im, z ręką na sercu - położył rękę na piersi - Że zajmę się tą sprawą i złapię tego złoczyńcę, który to zrobił. No i to zrobiłem - pokręcił głową - Ale to nie wszystko! Dowiedziałem się też od niej, że Thoki próbował powstrzymać waszą dwójkę przed zamordowaniem trójki nukeninów, lecz kiedy okazało się, że się spóźnił, właśnie wtedy postanowiliście go zabić - spojrzał się na ciebie z żalem - Cóż to się stało, że tak szanowany, dobry shinobi naszej wioski dopuścił się takiej zbrodni? Czemu to zrobiłeś, Yamaha?
Słuchając jego słów, mogłeś zaobserwować doskonałą grę aktorską i oddanie całej dramaturgii przez tego starego już dosyć radnego. Z jego słów mogłeś wywnioskować jedną, ważną rzecz spośród wielu innych - ktoś tutaj próbował cię w coś wrobić.
Obrazek
 
Posty: 765
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Kolejne biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Yamaha » 1 sie 2015, o 12:49

Radny dwoił się i troił, aby świetnie zagrać zmartwionego śmiercią innego radnego wioski, ale wychodziło mu to raczej z marnym skutkiem. To, co próbował mi wmówić, było także komiczne. Dziewczyna może i została złapana, ale wątpię, aby dodatkowo obciążała siebie i mnie oskarżeniami, o kolejne zabójstwa tych dwóch strażników, których tylko ogłuszyliśmy. Mimo to, każde słowo radnego przyjmowałem ze spokojem, zarówno wewnętrznym, jak i na twarzy. Wiedziałem, że gościu próbował zmusić mnie do mówienia, do tego, abym sam się przyznał, bo widać mają niewystarczająco mocne dowody na to, że coś zrobiłem. Inaczej od razu by mnie wsadzili, oskarżyli i przedstawili niezbite dowody. Postanowiłem więc pograć jeszcze chwilę w grę radnego, podroczyć się z nim. Owszem, byłem tam tamtej nocy, ale nikogo nie zabiłem, jedynie Thoki zginął z ręki tamtej kobiety:
- To naprawdę ciekawe rzeczy powiedziała ci ta kobieta, Subaru-san, kimkolwiek ona jest. Ja jednak w dalszym ciągu nie przypominam sobie, aby zabił kogoś w ostatnim czasie, a jak waszych dowodów przeciw mnie nie widziałem, tak dalej nie widzę. Bo jednak słowa kobiety, która niby kogoś zabiła i próbuje teraz zwalić na kogoś winę lub pociągnąć za współudział - nie są ciężkim dowodem mojej winy. Niech mi tylko powie pan jedną rzecz. Czemu miałbym zabijać tą trójkę nukeninów, skoro na misji ich oszczędziłem, a spokojnie mógłbym ich zabić w czasie walki, bez podejrzeń, bez jakichkolwiek wątpliwości? A tym bardziej, po co miałbym zabijać pana Thokiego? Spotkałem go raz w życiu, w dodatku, jako jedyny, nie oskarżał mnie bez wyraźnych dowodów. Widzi pan chyba, że pańska logika i bajeczka, zupełnie nie trzymają się kupy. O ile oczywiście nie chce mnie pan w coś wrobić, Subaru-san. Mogę nawet pod obecność Kazekage poddać się przeszukaniu umysłu, wtedy zobaczycie, że nie mam z tym nic wspólnego. Ale tylko i wyłącznie pod jego obecność i przy wyznaczonych przez niego ludzi. Dodałem, ale moja twarz dalej pozostawała taka, jak na początku. No, może prócz zdania z tym wrabianiem, gdzie może było zobaczyć i usłyszeć lekki przekąs i ironię w moich zachowaniu.
 
Posty: 245
Dołączył(a): 15 lis 2014, o 02:56
Ranga: Jiyūjin

Re: Kolejne biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Nieaktywny MG » 1 sie 2015, o 15:44

 Twoje założenia na temat słabej gry aktorskiej radnego były co najmniej bezpodstawne, gdyż ten doskonale odgrywał swoją rolę, przez co każdy niewtajemniczony w sprawę obserwator, mógłby być skłonny uwierzyć w jego wersję wydarzeń. Wysłuchawszy twoich słów, Subaru pokręcił jedynie głową, ze smutnym wyrazem twarzy i wyjął z teczki zdjęcie, które następnie położył przed tobą. Przedstawiało ono ciebie, oraz dziewczynę której towarzyszyłeś wciągających bezwładne ciała dwóch mężczyzn przed drzwi - było to zdjęcie bez wątpienia zrobione kamerą z monitoringu. Data oraz godzina odpowiadały rzeczywistości.
- Nie próbuj mnie oszukać Yamaha, nie próbuj mnie oszukać - zrobił smutną minę - Takiemu dowodowi nie możesz w żaden sposób zaprzeczyć. Twoje kłamstwa są dla mnie bardzo bolesne, dlaczego po prostu nie przyznasz się do winy? - wyciągnął z teczki kolejne zdjęcie, przedstawiające tym razem nieprzytomną kobietę znajdującą się w urządzeniu do odczytywania myśli. Już po samej jej twarzy mogłeś zauważyć, że była to właśnie ona - Wiemy wszystko. Przeczytaliśmy jej myśli, a jak doskonale wiesz, myśli nie kłamią, Yamaha. Mamy niezbite dowody na to, że zabiłeś naszego zasłużonego radnego i mojego dobrego przyjaciela, Inoguchi Thokiego, trzech nukeninów oraz planowałeś morderstwo kolejnych radnych - dodał, zabierając od ciebie zdjęcia - Powtarzam. Dlaczego to zrobiłeś?
Obrazek
 
Posty: 765
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Kolejne biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Yamaha » 1 sie 2015, o 19:42

- No i to są dowody! Problem w tym, że nikogo z nich nie zabiłem. Strażników ogłuszyliśmy i schowaliśmy do składzika, czy czegoś takiego. Thokiego zabiła ta dziewczyna, zanim zdążyłem się zorientować, dobyła senbonów i go zabiła, ja nie umiem posługiwać się tak zaawansowaną i precyzyjną bronią. Trójki nukeninów zaś nawet nie tknęliśmy. Skoro więc macie takie niezbite dowody w postaci myśli tej kobiety, to proszę bardzo. Pod obecność Kage i wyznaczonych przez niego ludzi, także jestem w stanie poddać się przeszukaniu umysłu. W końcu myśli nie kłamią i są niezbitymi dowodami, prawda, Subaru-san? Zanim jednak to nastanie, chciałbym osobiście porozmawiać z czcigodnym Kazekage i zobaczyć, co on powie na tą całą sprawę. Cóż, wyraźnie nie byłem w najlepszej sytuacji, zdjęcia to dowody na to, że tam byłem. Mieli wspomnienia kobiety, jednak to, co mówili, odbiegało od prawdy. To ona zabiła Thokiego, strażnicy na pewno żyli, kiedy ich ogłuszyliśmy, a nukeninów tam nie było. Zastanawiało mnie jednak, czemu wrabiają akurat mnie. Czy byłem pierwszym lepszym, czy mieli w tym jakiś głębszy cel? Jeśli i Kazekage uwierzy w te bzdury i nie będzie chciał mnie wysłuchać, to będę musiał się poważnie zastanowić nad tym, co dalej. Na pewno nie zamierzam siedzieć w więzieniu za niepopełnione w zbrodnie. Mimo całej sytuacji dalej zachowywałem spokojną twarz i nawet mi brewka nie tykła, chociaż w środku zaczynałem czuć lekki niepokój i miałem coraz to więcej obaw co do tego, że w wiosce może nie być choćby jednej osoby godnej zaufania...
 
Posty: 245
Dołączył(a): 15 lis 2014, o 02:56
Ranga: Jiyūjin

Re: Kolejne biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Nieaktywny MG » 1 sie 2015, o 21:49

 Subaru po raz kolejny ze smutkiem pokręcił głową i skinął głową do czerwonowłosego, młodego mężczyzny który stanął w drodze do i tak zamkniętych drzwi. Obandażowana kobieta natomiast nie ruszyła się nawet o krok, cały czas stojąc w rogu pomieszczenia.
- Wybacz, ale Kazekage nie ma na to czasu. Jest zajęty o wiele ważniejszymi sprawami i z pewnością nie będzie mieć czasu na zdrajcę - rzucił tobie wymowne spojrzenie - Oczywiście, że Thoki zginął z jej ręki, jednakże to ty jej to umożliwiłeś. Z tego co wiem, sam przystałeś na jej propozycję, abyś to ty wywabił go z jego kryjówki. Wiedzieliście, że był wtedy bez strażników. To była doskonała okazja, nieprawdaż? Czy tego chcesz czy nie, nawet jeśli nie kiwnąłeś nawet palcem by go zabić, przyczyniłeś się do tego, mój drogi Yamaha. A z tego co mówiła nam twoja wcześniejszego towarzyszka z którą wykonywałeś misję... - wyjął z teczki kartkę, której zawartość zaczął czytać na głos - Jakby nigdy nic, okaleczył bezbronnego, obezwładnionego przeciwnika. Rozciął mu ścięgna, a ja widziałam rządzę krwi w jego oczach. Nie chciałam nic powiedzieć, bałam się cokolwiek powiedzieć. Myślę że on jest niezrównoważony psychicznie. Nie zabrał nawet ciała naszego kapitana - powtórzył dokładnie słowa wypowiedziane przez Orochime kilka dni wcześniej, po czym włożył dokument na miejsce i nachylił się ku tobie - Już wtedy byliśmy bardzo zaniepokojeni twoim zachowaniem. Chyba rzeczywiście czułeś jakąś niechęć do tamtej trójki, skoro dopuściłeś się tak okrutnego czynu. Wiesz, ja również czuję się winny, gdybym wiedział... - zawiesił na moment głos - Próbowałbym ci pomóc, służyłbym ci radę, naprawdę - uśmiechnął się do ciebie smutno - A teraz już jest za późno - skinął głową do stojącego za tobą strażnika, do którego dołączyła również kobieta w bandażach - Zaprowadźcie go do starszyzny, to ich zdanie jest tutaj ostateczne.
Obrazek
 
Posty: 765
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Kolejne biuro gdzieś w siedzibie Kazekage

Postprzez Yamaha » 2 sie 2015, o 09:35

- To źle wiesz, Subaru-san. Naszym zadaniem nie było zabicie Thokiego, a trójki nukeninów. Kiedy przyszliśmy na miejsce, był tam sam Thoki. Kobieta bez zapowiedzi, z zaskoczenia zabiła go, a ja nawet nie miałem szansy zareagować. Gdybym miał, powstrzymałbym ją. Taka jest właśnie prawda, Subaru. Rzuciłem tylko na odchodnym, wraz z bardzo wrogim spojrzeniem na radnego. Wiedziałem, że jeśli tylko udałoby mi się porozmawiać z Kazekage, dać mu do przejrzenia myśli zobaczyłby wspomnienie o liście, który pokazała mi ta kobieta, w dodatku zobaczyłby resztę wspomnień i miał dowód na to, że nie kłamię, choć na pewno jestem winny planowania zabójstwa więźniów wioski i działanie bez rozkazu. Nie miało to jednak znaczenia. Odpowiadać za kilka morderstw, a jedynie za planowanie i próbę zabicie trzech nukeninów, to duża różnica. Teraz prowadzą mnie do starszyzny, więc jeśli udałoby się z nimi porozmawiać bez obecności Subaru-sana i przeszukać moją głowę, to wyplątałbym się z tego, dlatego nie podejmowałem teraz żadnych pochopnych działań i zachowywałem chłodną głowę, chociaż chwilę wcześniej zacząłem się lekko gotować, to opanowałem nerwy. Byłem w nieciekawej sytuacji, bardzo nieciekawej, żeby nie powiedzieć fatalnej. Ten spisek w stosunku do mnie był szyty bardzo grubymi nićmi, a ja nie bardzo miałem szansę je przeciąć. Jedynym moim asem w rękawie jest wspomnienie o tym liście starszyźnie o Kazekage, tylko chyba to może mnie uratować od tej beznadziejnej sytuacji. O ile on jeszcze istnieje, bo jeśli przeszukali głowę dziewczyny i zniszczyli go, to moja głowa będzie jedynym źródłem informacji...
 
Posty: 245
Dołączył(a): 15 lis 2014, o 02:56
Ranga: Jiyūjin


Powrót do Siedziba Kazekage

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników