Willa Yami

Mieszka tu większość ludzi z Sunagakure no Sato. Przeważnie są to bezklanowcy i mało znane rodziny, czasem też znaleźć tu można niektórych członków znanych w wiosce klanów.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Willa Yami

Postprzez Yami Saiko » 10 lip 2017, o 16:51

Obrazek

Budynek ten był jednym z wielu, które można było dostrzec w tej dzielnicy mieszkalnej. Sama przestrzeń obiektu budziła podziw przez sam fakt swojej przestrzeni. Jakby tak się zastanowić, zmieściłoby się tutaj kilka rodzin i wciąż byłoby sporo miejsca. Dziewczynka jednak nie weszła do środka, dlatego nie miała zielonego pojęcia jaki jest wewnętrzny układ pomieszczeń i jakie pełnią one funkcje. Jadalnia, salon, kuchnia, sypialnia, łazienka i piwnica - która zapewne dostosowana była do cichej i spokojnej nauki/treningów - to z pewnością minimum, co będzie można tu odnaleźć. Brunetka nie zdziwiłaby się, gdyby któreś ze wcześniej wymienionych powtórzyłoby się, chociażby przez wzgląd kolejnych pięter.
Tak jak u pozostałych domów, materiał - glina i tynk szlachetny - został odpowiednio dobrany, by nie tylko przetrzymać surowe warunki klimatyczne Kraju Wiatru, to również pełnić funkcję ochładzającą za dnia. Architekcie nie zapomnieli oczywiście o wzorcach wizualnych, dlatego budowla sama w sobie jest dziełem sztuki, które niezwykle cieszy oko.

________________________


Yami wędrowała dość długo, szukając jakiegoś miejsca dla siebie. Oczywiście poświęciłaby na wszystko większą ilość czasu, lecz skończyła się już jej woda a pot lał się z jej czoła. Była przemęczona tutejszym klimatem, nie dało się tego ukryć. Kato zaproponował jej wybór willi czy pałacu. Szczerze mówiąc to pierwsze było już przesadą, nie wspominając o drugim. O ile posiadanie własnego zameczku by ją niezwykle uszczęśliwiło, gdyż myślałaby o sobie jak o prawdziwej księżniczce to z tego zrezygnowała. Tak wielka rezydencja spełniała wszelkie wymogi kilkukrotnie, gdzie takiemu dziecku jak ono wystarczyłby mały pokoik lub dwa. Nie wierzyła, że los tak pokieruje jej życiem. Było jej ciężko w to wszystko uwierzyć, ale już dawno odrzuciła na bok jakiekolwiek podejrzewania względem blondyna. Był jej bohaterem a sama zaczynała czuć się zakłopotana ile to otrzymuje, samej nic nie dając w zamian..
Saiko usiadła więc przy pobliskiej ławeczce i czekała...
ObrazekMeitonObrazek
Spoiler:
 
Posty: 692
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Willa Yami

Postprzez Dōhito Isao » 12 lip 2017, o 03:31

Isao sensorem szybko odnalazł dziewczynkę, pośród wielu budynkach. Gdy się zbliżył stwierdził że wybrała sobie całkiem niezły budyneczek, gustowny, zupełnie inaczej niż Rirka. Zdjął ze siebie Setsu, który wrócił do ziemi. A sam zakradł się za Yami, która siedziała na ławce. Chwile przypatrzył się jej włoską i zastanawiał się, co może siedzieć w jej główce. Po czym powiedział miłym tonem głosu.
-Już jestem, mogę się dosiąść Saikuś?
Jeśli otrzymał pozwolenie to usiadł blisko niej i uśmiechnął się. Był bardzo ciekawy jej przeszłości, poglądów, nie mógł się doczekać aż pozna ją bliżej. Do tej pory była taka dobra, widział w niej swoją szanse na wypełnieniu pustki w jego sercu. Opieka i nauka młodej kobiety, był dal niego idealną trapią na szaleństwo. No i żeby ją trenować musiał również, wiedzieć jaki styl preferuję. Przybliżył do niej twarz i zaczął się uważnie przyglądać, po czym zapytał:
-Opowiesz mi coś więcej o sobie, no i jak lubisz walczyć! Proszę bardzo chce się dowiedzieć coś więcej, to tak miłej dziewczynce.
Obrazek
Spoiler:
 
Posty: 1085
Dołączył(a): 14 kwi 2015, o 21:15
Ranga: Brak
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Willa Yami

Postprzez Yami Saiko » 12 lip 2017, o 21:05

Kiedy tak siedziała na ławeczce, starała się zająć czymś swoje własne myśli. Po pierwsze, mogła tym zabić narastającą nudę. Po drugie, próbować zignorować tutejszy klimat. Po trzecie, przestać przeżywać sytuację, która wyszła w trakcie zlecenia rangi C. Przetarła pot po czole lewą ręką, zerknęła na pokaźną i gustowną budowlę przed sobą i złapała głębszy wdech. Nie wiedziała kiedy Kato powróci, lecz zapewnił ją, że tak się stanie, dlatego postanowiła czekać ile trzeba.

Lekko zaskoczona jego głosem zza swoich pleców podskoczyła. Uspokoiła się jednak szybko, widząc znajomą twarz. Pytanie jakie zadał wydało jej się dziwne, zwłaszcza kiedy spojrzy się na różnicę wieku, siły i wpływów w wiosce. Szybko jednak skojarzyła, że chciał być miły i trzymał się manier, za co nagrodziła go uśmiechem i kiwnięciem głowy. Kiedy siedzieli tak obok siebie, zaczęła się rozmowa. Złotowłosy chciał ją poznać, dowiedzieć się czegoś o niej, co było zrozumiałe. Zastanowiła się przez chwilę by zaraz odpowiedzieć:
-Szczerze mówiąc.. niedawno ukończyłam akademię. - dało się wyczuć pewien wstyd w jej głosie -Od tamtej pory udało mi się zrobić łącznie osiem misji rangi D i cztery C. - tutaj już trochę była pewniejsza siebie, bowiem wiedziała, że ze swojego rocznika prawdopodobnie prowadziła w tej kwestii -A co do stylu walki... techniki Ninjutsu idą mi bardzo dobrze, nawet lepiej niż pozostałym Geninom. Nie udało mi się jednak rozwinąć jeszcze tej dziedziny ponad poziom akademicki.. więc głównie polegam na elemencie ziemi. Zamiast bezpośrednio szarżować na wroga, lubię wskoczyć pod powierzchnię, przemieścić się szybko pod jego nogi i podciąć ścięgna za pomocą kunaia. - mówiła radosna i pewna siebie. Tą cieplejszą atmosferę wprowadził jej bohater samą swoją obecnością. Same jednak użycie słów mogłoby się wydawać śmieszne i niepoważne u kogoś tak młodego jak ona. Byli jednak ninja, profesja ta mimo wszystko była nastawiona na walkę a też chciała w ten sposób ukazać, że jednak sama też jest w stanie coś zdziałać. Zaraz po tym wszystkim, zaczęła wspominać o swoich pasjach, rodzinie i przyjaciołach. Posiadacz białego pancerza mógł wychwycić, że w przypadku tej kunoichi, los ją aż tak mocno nie uderzył. Nie doznała żadnych tragedii czy utraty kogoś bliskiego. Najpoważniejszym przeżyciem i zarazem najgorszym to była właśnie zdrada Chunina dowódcy, pełniącego rolę kapitana całej ekipy. Byłe jednak mimo wszystko szczera i niczego nie ukrywała, gdyż wewnętrznie czuła, że nie trzeba. W jej oczach był wybawcą i opiekunem, kimś na kim mogła i chciała polegać. Zarumieniła się jednak i z cichym głosikiem rzuciła, starając się teraz uniknąć kontaktu wzrokowego:
-Co się teraz ze mną stanie...? - chwila niepewnej ciszy. Szczerze mówiąc, nie miała żadnych planów. Jej świat praktycznie kręcił się teraz tylko wokół siebie jak i jej rycerza. Za żadne skarby jednak nie chciała pełnić rolę pasożyta, czy co gorsza ciężaru. Chciała mu się jakoś odwdzięczyć, ale przy jego sile, sam potrafił zapewne zadbać o każdy napotkany problem.
ObrazekMeitonObrazek
Spoiler:
 
Posty: 692
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Willa Yami

Postprzez Dōhito Isao » 13 lip 2017, o 03:11

Isao nawet lekko ucieszyło że wystraszył małą Yami, ponieważ nie wiedzieć czemu zaczynał lubić sprawdzać jej reakcje okazujące różne uczucia. Od taki sposób na lepsze poznanie uczennicy, w końcu ciało też sporo mówi o danej osobie. Czuł się też spoko, gdy został nagrodzony uśmiechem. Jego uprzejmości dla niego nie były jakoś specjalnie dziwne, ponieważ oceniał on ludzi pod innym względami niż siła, wiek czy tam z jakiej jest wioski. Bardziej liczyło się wnętrze i charakter, ponieważ jego wcześniejsze mierzenie osób pod względem potęgi doprowadziło go jedynie do cierpienia. Tak myślał że dopiero skończyła akademię, po jej zachowaniu i nieznajomości świata ją otaczającego. Jednak zadziwiło go że wykonała już tyle misji, to naprawdę imponujące liczby. Jedno było pewne Saiko, to bardzo zdolna kunoichi. Postanowił pogłaskać ją po czuprynce w geście pochwały i dalej słuchał co miała do powiedzenia. Ninjutsu dobrze jej szło, zupełnie jak jemu. Ponadto obecny styl walki również idalenie pasował do jego na początku kariery, on kiedyś też opierał się głównie na dotonie ponieważ był to jego pierwszy żywioł. Zaczął zastanawiać się na szkoleniem kruczowłosej, gdy nagle jej pytania i rumieniec na twarzy wybił go z podświadomość. To drugie bardzo działało na Isao, ponieważ na ten niewinny widok jego serduszko czuło że dusza blondyna znów odżywa i promienieje. Ogólnie całe to zdarzenie było bardzo kontrastowe, bardzo doświadczony przez życie mężczyzna i dziewczynka dopiero na starcie swojego życia. Na dodatek nie zadająca sobie sprawy, że tak na prawdę to Dohito otrzymał od niej co bardziej cenniejszego niż sam jej dał, a mianowicie nadzieje. Wrócił oczami i powiedział poważnym tonem głosu:


-Mam zamiar się tobą opiekować i trenować, tak byś mogła naprawić ten zepsuty świat. Ja nie będę już nigdy w stanie tego zrobić niezależnie od siły, ponieważ moje serce jest pogrążone w mroku po stracie bliskich i błędach które popełniłem. Ehh.. pewnie myślisz że teraz plotę od rzeczy ale przyjdzie czas gdy zrozumiesz moje słowa. A co do treningów, to chyba znam pewną przydatną technikę Dotonu, której mógłbym cie nauczyć na twoim aktualnym poziomie. Choć za mną pójdziemy potrenować na wydmy, yyy... no znaczy jeśli chcesz?
Obrazek
Spoiler:
 
Posty: 1085
Dołączył(a): 14 kwi 2015, o 21:15
Ranga: Brak
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Willa Yami

Postprzez Yami Saiko » 13 lip 2017, o 10:51

Obserwowała Kato, starając się również wyczytać jego reakcje oraz intencje. Nie podejrzewała go o nic złego, jedynie była ciekaw, co teraz mu siedzi w głowie. Ucieszyło ją bardzo pogłaskanie po główce, jako aprobata wykonanych przez nią misji. Nie uważał ją więc za kompletną porażkę, bowiem status świeżego Genina mało komu mógł zaimponować. Była świadom jednak wielu różnic między nimi. Nie chodziło wcale o tak "banalne" jak inna ranga, siła czy ilość posiadanych technik. Jej wybawca był dorosłym mężczyzną, lecz wciąż młodym a i tak nosił na sobie ślady egzystencji w takim a nie innym systemie. Zmartwiło ją to bardzo, gdyż to był dowód, że ją także może to dopaść. Cierpienie i utrata wiary we wcześniej wyznawane rzeczy czy ludzi...
Minęło kilka sekund i po jego słowach czuła ból... smutek wręcz, lecz nie względem siebie a blondyna, który ją wcześniej wybawił z opresji.

Ruch jaki wykonała był instynktowny, nie przykładała do niego wiele myśli. Nie martwiła się nawet o konsekwencje. Kiedy siedzieli na ławeczce, przytuliła się do niego i przyłożyła głowę do piersi. Nie wiedziała co powiedzieć, jednak na swój sposób chciała dać mu wsparcie i otuchę, nawet jeżeli miałaby to być tylko krótka chwila. Zarumieniła się lekko ale tym razem była pewna, że przez wzgląd na pozycję, różnicę wzrostu oraz jej czarną czuprynę, mogła się z tym skryć.

Na wieść o tym, że Ōtsutsuki postanowił się nią zająć i trenować wybuchła uradowana. Uśmiechnęła się szczerze i pokazała swoje białe ząbki. Podskoczyła nawet lekko w powietrze, co było dość oklepane ale nie można wymagać nie wiadomo czego od dziecka, które jeszcze się rozwijało w wielu kwestiach. Ochoczo się zgodziła na powrót do wydm. Była przed nią jeszcze długa droga, musiała więc się starać. Czy chodzi tylko o sam trening? Nie. Kunoichi postanowiła, że jej nową i najważniejszą zarazem w życiu misją będzie próba odnalezienia światełka w sercu Kato. Za długo przebywał w mroku. Być może uda jej się wyciągnąć z niego jak najwięcej dobrego?

Jak jednak dziecinne było to podejście. Nastolatka sama życia nie zaznała, więc zapewne przekona się - zgodnie ze słowami swojego obecnego senseia - że, jednak nie wszystko jest tak piękne, jak jej się wydawało. Czy była głupia? Nie. Ostatnia misja otworzyła jej lekko oczy na prawdziwą rzeczywistość. Wiedziała również, że jeżeli jej pierwszy plan się nie powiedzie, jej zapał nie ostygnie. Nadal będzie starała się mu pomagać, walczyć o jego pochwały i sprawiać, by był z niej dumny. Niezależnie gdzie to ją doprowadzi..

[z/t]
ObrazekMeitonObrazek
Spoiler:
 
Posty: 692
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Willa Yami

Postprzez Dōhito Isao » 15 lip 2017, o 20:29

Isao nieco zmieszał się gdy dziewczyna tak niespodziewanie się do niego przytuliła, jego ciało przeszedł lekki dreszczyk. Tym razem był bez swojej zbroi z Setsu, przez co czuł Jej ciepło i dotyk. Na początku rozszerzył nieco szczerzej swoje oczy, lecz chwile później uśmiechnął się po ojcowsku. W końcu ktoś się o niego martwił i przejmował jego uczuciami, a nie jedynie potęgą. To bardzo podnosiło go na duchu, przez co był jej bardzo wdzięczny. Mimo że tak krótko się znali, Saiko dodawała mu dużo otuchy i radości, której na pewno potrzebował po stracie Rirki. I tutaj można było zauważyć wyjątkowość młodej dziewczynki ponieważ małymi gestami potrafiła stopić lód okrywający serduszko blondyna, co nie udało się nawet jego rodzinie czy też przyjaciołom. Trudno było określić dlaczego tak stało, oraz czemu miała na niego taki wpływ. Jednak wątpliwe że chodziło tu jedynie o to że akurat Isao miał dołka, a Yami się napatoczyła. Bardziej o to że Ona w przeciwieństwie do innych poświęciła mu całą swoją uwagę, udowadniając to dobrowolnym opuszczeniem wioski i on to powoli zauważał i doceniał. Dlatego też ucieszył się widząc zadowolenie swojej uczennicy na wieść o treningu. Razem z Nią wyruszył z powrotem na wydmy, powolnym krokiem i już z powrotem poważną miną.



Z/T
Obrazek
Spoiler:
 
Posty: 1085
Dołączył(a): 14 kwi 2015, o 21:15
Ranga: Brak
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Willa Yami

Postprzez Yami Saiko » 22 lip 2017, o 14:12

Dziewczynka powróciła z technicznie drugiej wspólnej misji z blondynem. Pierwszy raz jednak wykonywali ją sami, co ją bardzo ucieszyło. Sensei jednak wspomniał, że ma jakieś sprawy do załatwienia, dlatego spotkają się w niedługim odstępie czasu. Yami więc powróciła do swojej willi i zeszła do piwnicy. Czuła, że nabrała sił po ostatniej bitwie, jakby jej rezerwy chakry zaczynały się powiększać. Być może byłą to reakcja organizmu na wykorzystywanie męczących dla niej technik rangi B?

Rozejrzała się po masywnym pomieszczeniu. Będzie się nadawało.

Pierwsze jutsu bardziej miało naturę uzupełniającą i defensywną. Yami potrafiła już wchodzić pod ziemię i się pod nią poruszać z dużą szybkością. Co jednak ze ścianami czy sufitem? Tej umiejętności jej brakowało a na pewno znalazłaby zastosowanie Iwagakure no Jutsu na ostatniej misji, która odbyła się w jaskini. Raz jeszcze umiejętność bez pieczęci, dlatego podskoczyła radośnie. Co więc było potrzebne? Odpowiednia koncentracja, skupienie chakry i orientacja w terenie. Stanęła więc przy pobliskiej ścianie. Zamknęła oczy i powoli wyobrażała sobie efekt. Szybko jednak przeszła do działania i aż musiała szybko otworzyć oczy, by ujrzeć, jak powoli znika wewnątrz obiektu. Z czystej ciekawości zaczęła się poruszać w lewą stronę, następnie w górę i w dół. Czując się pewnie z tym co osiągnęła, powoli wyszła. Na dzisiaj już chyba koniec.

Spoiler:


z/t
ObrazekMeitonObrazek
Spoiler:
 
Posty: 692
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Willa Yami

Postprzez Yami Saiko » 5 sie 2017, o 19:59

Yami wróciła do domu a daleko w sumie nie miała. Mimo tego, że znajdowała się kilkanaście minut na pustyni, to dzięki teleportacji Isao mogła oszczędzić dużo energii i czasu. Biegiem ruszyła do piwnicy, trzymając w dłoniach świeżo zdobyty zwój. Była bardzo podekscytowana dzisiejszą nauką. Powód? W końcu chodziło o jej własne zdolności klanowe.

Usiadła na zimnym kamieniu, rozłożyła przedmiot i zaczęła raz jeszcze czytać zasadę działania techniki Kyūketsukō. Koncepcję rozumiała, lecz ciężko było sobie jej wyobrazić jak miałaby wywołać opisane efekty. Kolejne godziny medytowała, jakby próbując uwolnić w sobie jakąś cząstkę samej siebie, która była uśpiona. Kiedy otworzyła oczy, dostrzegła na swojej lewej dłoni dwa charakterystyczne znaczki. Oczy kunoichi rozszerzyły się ze zdziwienia a po chwili wstała i skoczyła z radości. Teraz pozostaje jedynie przetestować ale był problem... nie był w stanie. Potrzebowała wpierw kogoś, od kogo mogłaby wziąć chakrę i trzymać ją we własnej dłoni. Dopiero wtedy, jej Kekkei Genkai będzie możliwe do użycia, bo energia będzie pobierana właśnie z tego miejsca. Zaczęła więc nawoływać po raz pierwszy pana roślinkę. Wierny przywołaniec i pomocnik Isao, który nie raz towarzyszył im podczas misji. Pragnęła się nim posłużyć, licząc w duchu, że jej mistrz nie obrazi się za ten ruch. Nie wiedziała jednak czy to da jakiś efekt, mimo to dalej prosiła na głos by się zjawił.
Jej sensei widać był człowiekiem, który był w stanie przewidzieć wiele rzeczy. Czytał także zawartość zwoju i pewnie domyślił się przed nią, jakie problemy się utworzą.
-Witaj! - odparła, przytulając go -Będziesz mi potrzebny do treningu, nie martw się, dużo czasu Ci nie zabiorę. - odparła i dotknęła go lewą dłonią. Czuła, jak chakra zostaje wchłaniana, chodź nie mieszała się z jej własnymi zasobami. Nie wiedziała jak to się działo, że mimo stania się pijawką i zabierania tak wielkich ilości, istota przed nią wydawała się niewzruszona. Robiła celowo przerwy, tak na wszelki wypadek. Później dla pewności przywołała kamiennego klona i przystawiła do niego rękę. Technika rozpadła się natychmiastowo. Dla pewności powtórzyła jeszcze proces by zapamiętać odczucie.
-Dziękuję bardzo! - podziękowała, ukłonem a ten wszedł w ziemię i zniknął.

Spoiler:
ObrazekMeitonObrazek
Spoiler:
 
Posty: 692
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Willa Yami

Postprzez Yami Saiko » 26 wrz 2017, o 21:43

Dziewczynka wracała z kolejnej już misji. Z początku była trochę zmęczona przez nadmiar silnych technik, jakie przyszło jej użyć ale odpowiednio przystosowany organizm bardzo szybko przywracał utraconą energię. Zbliżała się już noc ale nie oznaczało to, że zaraz pójdą kłaść się spać. Yami zerknęła na swoją lewą stronę, gdzie znajdował się Isao. Posłała mu ciepły uśmiech, który miał mówić więcej niż tysiąc słów. Po kilku sekundach złapała go za rękę i wspólnie weszli do jej domu. W Sunie znaleźli się natychmiastowo a wszystko za sprawę techniki teleportującej mistrza. Co teraz zamierzali zrobić? Wpierw umyła ręce, później pobiegła do kuchni by przygotować jakąś kolację. Najlepszą kucharką nie była, ale zdołała podłapać nie jedną rzecz od swojej mamy, szczególnie w okresie gdy przyszło jej mieszkać w liściu.

Wpierw zjedzą, później złapią oddech by następnie być może kontynuować ich trening. Blondyn pokładał dużą nadzieję i wiarę w swoją uczennicę, ta zaś ze wszystkich sił starała się mu zawsze zadowolić.
ObrazekMeitonObrazek
Spoiler:
 
Posty: 692
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Willa Yami

Postprzez Zeref » 26 wrz 2017, o 22:25

Isao NPC

Wieczorowa pora, zimno w Sunie było odczuwalne dla każdego, kto jeszcze nie zdążył skryć się w swoim domu. Wioska ta, obecnie coraz bogatsza w mieszkańców zaczynała być coraz bardziej widoczna przez ilość włączonych świateł czy lamp w oknach. W jednym z budynków, dwójka ninja rozpoczęła swój trening. Na czym polegał? Na powiększeniu wiedzy i ulepszeniu zdolności Yami Saiko, która była oczkiem w głowie samego Isao. -Naraście córuś rozwinęłaś Ninjutsu. Najwyższa pora, być nawiązała lepszą relację z łasicami. - powiedział, wiedząc doskonale jakim entuzjazmem dziewczyna się zaraz wykaże. Z tymi stworzeniami miała już kilka razy do czynienia. Ona je kochała a one zdawały się ja lubić. Był to dobry sygnał. Pierwszym krokiem było wytłumaczenie na czym polega jutsu przywołania. Znaki, wymóg krwi jak i oczywiście podpis na pakcie. Kiedy przećwiczyła pieczęci, wyciągnął zwój powiernika i rozłożył go. Nie był jego pierwszym właścicielem ale od niego właśnie go dostał na przechowanie. Kunoichi na pewno rozpozna dwa podpisy. -Musi być to Twoja krew. - zaznaczył i czekał, aż ta wykona polecenie. Po wszystkim poklepie ją po głowie, wyrażając swoje zadowolenie. Isao i Saiko nie byli jednak sami. Ktoś ich obserował.. w mroku i ciszy. Wokół nie dało się wyczuć żadnego umarlaka Dohito, więc musiało to być coś zupełnie innego. Istota była zaciekawiona nową relacją swojego Yoki. Za długo otaczała go ciemność i rządza mordu. Osobiście jej to nie przeszkadzało, lecz zbyt duże skupienie się na tylko jednych aspektach życia nie było zdrowe. Smoczyca rozmyślała długo. Doskwierała jej nuda, co było dość zrozumiałe. Jej pojemnik stał się wystarczająco silny, by pokonywać trudności losu bez jej udziału. Potęga jego sięgnęła tak wysoko, że nawet nie musiał się starać obmyślać zaawansowanych strategii, oszustw bądź przekrętów w swych potyczkach. Nastał czas by coś zmienić. Poznać coś nowego. Dwunastolatka była zaangażowana, adaptatywna i zdolna. Podczas pobytu w Ame no Kuni, wykazała się sprawnym umysłem a młody wiek i jeszcze brak większego doświadczenia tworzyło z niej pewną zagadkę. Kim się stanie? Co osiągnie? Na ile będzie zdolna poświęcić rzeczy sobie bliskie? Ciało Dohito zaczęło się dosłownie świecić, by po chwili wypuścić z siebie niezwykle jasną kulę światła. Ta nie marnując czasu powędrowała przed siebie, by uderzyć w młodzutką przybraną córkę. Proces sam w sobie wystarczył, by pozbawić ją przytomności na dość długi okres czasu. Isao jako chyba jedyny w całym tym kraju wiedział co przed chwilą się stało. Rui'a opuściła jego ciało, by zamieszkać teraz w nowym gospodarzu. Czy przejął się tym? Niespecjalnie, ale zdziwiło go to dość mocno. Zazdrość jednak było ostatnią rzeczą, jaką by dopuścił do siebie względem tego dziecka. Kiedy tylko otworzyła oczy, przytulił się do niej i dokładnie wyjaśnił jak wygląda teraz jej sytuacja. -Mam nadzieję, że zadbacie o siebie wzajemnie. - dokończył z troską w głosie.

Atuty nabyte przez Saiko:

Spoiler:
Senju Shiro.
Kontakt przez PW (bez wysyłania nagich zdjęć kappa )
Administrator
 
Posty: 122
Dołączył(a): 16 sie 2017, o 07:29
Ranga: Uczeń

Re: Willa Yami

Postprzez Yami Saiko » 26 wrz 2017, o 22:47

Trening się rozpoczął ale do trudnych nie należał. Yami mimo tego, że ninjutsu dopiero niedawno podszkoliła, miała do tego niezwykle dużą smykałkę. Jakby urodziła się do tego, by był to jej główny styl walki a tak nie było. Usiadła na czterech literach i słuchała Isao, sącząc każde jego słowo co do teorii. Większe skupienie jednak miała kiedy nadeszła pora zapoznać się ze znakami. Ilość całkiem spora ale nie było to coś, co by jej przeszkodziło opanować technikę przywołania. Dla pewności gesty powtórzyła kilka razy, chcąc nabyć pewności siebie jak i doświadczenie.
Mając to za sobą, ujrzała rozłożony duży zwój na ziemi. Znajdowały się tam podpisy, które rzekomo łączyły zwierze z człowiekiem. Przegryzła kciuk, by wytworzyła się odpowiednia ilość krwi na każdy palec, który się z nim zetknie. Wpierw przyłożenie dłoni do materiału a następnie podpisanie się swoim imieniem i nazwiskiem. Teraz pozostała kwestia sprawdzenia, czy wszystko wypaliło. Powtórzony proces... i obok nich pojawiła się mała znajoma łasiczka. Saiko przywitała się oficjalnie by po chwili złapać ją i przytulić. Opamiętała się jednak szybko, przepraszając za swoje zachowanie. Ten sam uścisk trafił się mistrzowi, bo raz jeszcze dał jej uroczy prezent.

Spoiler:


Dalszych wydarzeń nie była pewna jak opisać. Zamiast spokojnego spędzenia nocy, ujrzała rosnące światło dochodzące z ciała Isao. Te wyskoczyło z niego pod postacią kulki, która natychmiast powędrowała w jej kierunku. Przestraszona starała się bronić, lecz zaskoczenie, bliski dystans oraz chwila zawahania przyczyniły się do porażki. Upadła na ziemię, tracąc przytomność. Dopadł ją sen, który był chaotycznym splotek wielu sytuacji, których nigdy nie była świadkiem czy nawet nie przyszłyby jej do głowy. Obraz dorosłej kobiety, której los nie poskąpił walorów. Rozmowa z gromadą mężczyzn, później samotne spotkania.. czasem zabawne, czasem dzikie... czasem kończące się śmiercią adoratorów. Na samym końcu niebo przykryły płomienie a z nich wydobyła się majestatyczna i przerażająca istota. Smok?! Nie dowierzała. Jakim cudem? Projekcja skończyła się słońcem, które zaczynało gwałtownie zbliżać się do ziemi, paląc wszystko na swojej drodze...

Yami obudziła się przerażona, zlana wręcz potem. Pewności nie miała, gdzie teraz jest ale czując papę przy sobie starała się zapanować nad biciem serca oraz potencjalną chęcią płaczu. Jej bohater wytłumaczył jej kim jest smoczyca, co potrafi, jak długo byli razem oraz co czeka właśnie ją. Stała się nowym Yōki. Zapewnił ją, że nie należało się bać a wręcz cieszyć, gdyż jej własna potęga wzrosła i rosnąć będzie..
-Mam nadzieję, że nie masz mi za złe.. - rzekła cicho ściskając go. Kreatura zadecydowała sama, więc technicznie nie było to jej winą. Stworzenie jednak długi czas przesiadywało w Dohito, więc mimo wszystko coś dzisiaj stracił..
ObrazekMeitonObrazek
Spoiler:
 
Posty: 692
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Willa Yami

Postprzez Nieaktywny Admin » 9 paź 2017, o 23:49

NEKO MG MODO

Opuściwszy swoją kryjówkę, Isao postanowił sprawdzić, co działo się z jego śliczną, ukochaną córeczką, z podporą jego starych lat, jak mówili starożytni kronikarze - ze śliczną Yami, mrokiem, w którym mimo wszystko dostrzegał światłość życia. Ach, czyż to nie był cudowny oksymoron? Życie potrafiło tworzyć takie cudowne paradoksy i właśnie dla nich Douhito nie zamierzał go porzucać!
Kiedy pojawił się w willi należącej do dziewczynki, świat ogarnął już mrok. Ciemność roztaczała się nad Krajem Wiatru, chroniąc niepewne, ludzkie losy pod swoim płaszczem.
Drzwi były, jak zawsze, otwarte. Zresztą potrafiłby się tam dostać i wtedy, gdyby je przed nim zamknęła, raniąc serce Douhito.
Ale otworzyła je, zapewne na powitanie, chcąc przyjąć ojca pod swój dach.
-Tadaimaaaa!-zawołał pogodnie, po czym ruszył na poszukiwania dziewczynki. Gdzieś musiała być jego kochana, mała, rozkoszna kruszynka. Musiał ją znaleźć, gdyż miał zamiar z nią potrenować.
Córcia, jesteś w domu? Potrenować chciałem!
OBECNIE PROWADZONE MISJE:



ZAWSZE CHĘTNIE POMAGAM W WT I W KUŹNI, A TAKŻE W INNYCH SPRAWACH JAKO #KOTSTUDENT (Akademii). W RAZIE POTRZEBY NAJLEPIEJ PISAĆ NA PW!

Yukisora Kenshin, samuraj - konto fabularne
Administrator
 
Posty: 110
Dołączył(a): 14 wrz 2017, o 18:12
Ranga: Uczeń

Re: Willa Yami

Postprzez Yami Saiko » 10 paź 2017, o 13:45

Dziewczyna po udanych zakupach ruszyła prosto do domu. Nie miała szczerze mówiąc lepszych rzeczy do roboty a musiała również ochłonąć po ostatniej misji, która tak ją poddenerwowała. O co chodziło? O pewną grupę Nukeninów, którzy zaszyli się w Kraju Wiatru i przyjęli formę Saiko jak i Isao, roznosząc fałszywe słowa oraz złą reputację. Nic więc dziwnego, że Yami od razu ruszyła zbadać sprawę. Śledztwo doprowadziło ją do pewnej kryjówki na pustyni. Obrońcy nie mieli żadnych szans i pozabijała większość. Główni sprawcy zostali zabici przez oddziały Iwy, która postanowiła się zemścić za wcześniejsze straty we własnych ludziach. Tą zemstę im dała, wiedząc doskonale, że i tak z tego przestępcy nie wyjdą.
Teraz chciała się zrelaksować ale gdy usłyszała znajomy głos, podskoczyła i podbiegła do niego. Przywitała się szerokim uśmiechem i silnym uściskiem. Propozycja treningu? Jemu nigdy nie odmawiała.
ObrazekMeitonObrazek
Spoiler:
 
Posty: 692
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Willa Yami

Postprzez Nieaktywny Admin » 11 paź 2017, o 02:18

NEKO MG MODO

Na twarzy młodego mężczyzny pojawił się szeroki uśmiech. Był zadowolony, cieszył się, że ją widział, chociaż...Przez chwilę wydawało mu się, że wyczuwał gniew, wściekłość, negatywne fluidy bijące od małej, ślicznej dziewczynki z kucykami, która tak przyjemnie go wyściskała. Aaach, od tego naprawdę mogło stopić się serce, i to każde - nie tylko takie zakamieniałe w lodzie nienawiści, chłodnej obojętności, ale i ciepłe, przepełnione serdecznością. Sam Isao na pewno nie był ani skurwysynem, ani świętym, raczej czymś pośrednim (a przynajmniej za takiego się uważał. Poczochrał włosy swojej córki, nie tracąc radosnego wygięcia kącików ust z twarzy, po czym rzekł:
-Dobrze, Saikoś, patrz uważnie. Na początek pokażę ci ciekawą rzecz. Proste i łatwe, kiedy mamy jakichś naprawdę ciemnych samurajów albo chcemy śledzić tatusia...Hehehe, żartowałem!
To rzekłszy, wykonał szybko stosowne pieczęcie, szepcząc coś, co utonęło w letniej (tak, letniej, ani nie za ciepłej przez miłość, ani nie za zimnej przez wrogość i chłód nocy) atmosferze pokoju, w którym przebywali, wtopiło się w ściany, musnęło długie, miękkie włosy Saiko pieszczotliwym:
-Kage Bunshin no Jutsu.
Spoiler:


Zaśmiał się cicho, widząc, że jego piękna, słodka Saikoś, księżniczka piaskowej ziemi, którą na swój sposób kochał (nie bójmy się użyć tego słowa!), próbuje go naśladować. Mimo wszystko była jeszcze młoda. Była jak kwiat, który wyrósł znienacka, niespodziewanie, w jego błyskawicznym, zmiennym życiu przesyconym jak wilgotna ziemia po deszczu obłędem, wniosła w to jego istnienie stabilność i poczucie odpowiedzialności za drugą osobę. On, Isao Douhito, najniebezpieczniejszy chyba Kazekage w historii Sunagakure, poczuł się odpowiedzialny za to urocze dziecko - za córkę, którą sam sobie wybrał. I był jej za to - mimo szeptów, plotek i krążących w różnych kręgach dywagacji - głęboko wdzięczny.
-Świetnie, córcia! Teraz bawimy się w doprowadzanie ludzi do szału~~-uśmiechnął się pogodnie.-Czas poznać coś...bliższemu naszej naturze.
Znów wykonał pieczęcie, znów jego głos wyszeptał z pasją, z napięciem, z drwiąco-kochającym uśmiechem migoczącym gdzieś na pobladłych przez lata wargach jakieś słowa, być może istotne, a być może nie. Wszystko sprowadzało się do tego, jak je interpretować i jak odnieść je do sytuacji.
-Bunretsu no Jutsu-rzucił z niespodziewaną stanowczością, a po krótkiej chwili dorzucił:-Jeden nieistotny błąd, jedna chwila, a ty i twoja połowa umieracie. Nigdy nie pozwól na to, by umarła, Saikoś. Tego nie naprawią nawet najlepsze techniki!

Spoiler:


Przez chwilę milczał, oczy utkwione w oknie, przez które widać było ciche, pogrążone w śnie uliczki i domy Suny. Nie wiadomo było, o czym myślał, co właściwie snuło mu się po głowie, kiedy podchodził do okna i niemal czule muskał szybko, w zamyśleniu wypolerowaną, chłodną szybę. O czym mógł myśleć? Co czuł? Czy wspominał Ririkę? Czy myślał o swojej dzisiejszej rozmowie z Asami, błękitnym, wolnym snem, który sam niejako podsuwał mu się w ręce, szukając krwistookiej, gniewnej Isis z kraju, w którym ostatni raz chmury burz i deszczu widziano w czasach Uzumakich?
Cokolwiek czuł i myślał, machnął ręką niedbale.
-Aaaa, w cholerę z tym, nie myślę, trenujemy dalej, Saikoś-wyszczerzył się, podchodząc do dziewczynki i znów czochrając jej głowę w czułym, ojcowskim geście.-Dobra, teraz Kagura Shingan aka szukamy przeciwnika. W końcu od tego mamy nasze boskie oczy.
Powiedziawszy to, Isao znów wykonał pieczęcie. Staranne "r" zawibrowało w jego gardle, przypominające ryk tygrysa gotowego do walki, "s" zasyczało niczym głodna kobra, a po chwili już uśmiechał się do Saiko i informował ją:
-W pobliżu nie czuję żadnych wrogich shinobi oprócz ciebie. Dalej, mała, pokaż, co potrafisz!
Pokręcił głową z rozbawieniem, nie kryjąc uśmiechu. Minęły lata i wiele się zmieniło, a jednak...Jednak w Saiko było coś, co pozwalało mu wierzyć, że wszystko się ułożyło na lepsze.
Oby nie była to gówno prawda.

Spoiler:


Przyglądał jej się, naprawdę długo się jej przyglądał, szukając jakichś punktów słabych, szczególnych, witalnych. Tym, co było słabe i niepotrzebne w dziewczynie, były chyba...uczucia? Tak, uczucia i niewinny wygląd. A jednak, mimo wszystko, nie chciał czynić z dziewczynki potwora, którym sam się stał. Wolał, by go kochała, niż by miała go nienawidzić - nawet, jeżeli ta cała miłość sprowadzała się do mordowania ludzi na jego cześć. Sam kochał Ririkę, ale właśnie w imię tej całej miłości był zdolny uprowadzić przedstawicielkę klanu Kamizuru z jej egzaminu na chuunina, ot tak, aby tylko podzieliła jego uczucia.
Teraz...Było nieco inaczej. I Isao wolał, by tak zostało.
Na wszelki wypadek.
-Ostatnia technika na dzisiaj, córuś-poinformował. Nie wiedział, ile upłynęło już czasu - z godzinę? Dwie? Półtorej? Może więcej, nie miał jak tego sprawdzić, bo w pokoju nie było zegara, zresztą nawet nie miał na to ochoty. Na zewnątrz panowała głucha cisza i ciemność, księżyc zaglądał martwo i obojętnie do środka, jak krwawa luna, która wiodła w obłęd i krzyk.
-To będzie...-urwał na chwilę, sam nie wiedząc dlaczego. Może bał się, że kiedyś obróci się to przeciwko niemu? Ale z drugiej strony...
Cóż, podjął decyzję. Czas pokaże, czy słuszną.
-...Meisaigakure no Jutsu-dokończył.-Stajesz się całkowicie niewidzialna, ale ci, którzy posiadają doujutsu oczne takie jak Sharingan czy Rinnegan, wyśledzą cię. Pamiętaj o tym, Saikoś, i ostrożnie wybieraj osoby, z którymi się tak zabawisz. Nie byłoby śmiesznie, gdyby cię zlokalizowali, nie?
Puścił dziewczynce oko, po czym wykonał z kolei pieczęcie. Szept, który wyrwał się z jego gardła, zlał się w jedno z jego ciałem, wnikającym w ścianę w milczeniu i ciszy.
-Tak to wygląda, Saikoś-odezwał się niedługo później, przerywając działanie techniki. Wyglądał na rozbawionego...i być może na zmęczonego? Tego nie dało się tak jednoznacznie ocenić.

Spoiler:


PRZEKAZANO:
4 techniki - Kage Bunshin no Jutsu, Meisaigakure no Jutsu, Bunretsu no Jutsu, Kagura Shindan no Jutsu
[color=#408080DO:[/color] Yami Saiko

UWAGI NEKO MG:
Relacje Saiko i Isao - mistrz i uczennica (zarejestrowane).
Fabuła rozgrywana wcześniej wielokrotnie.
Posiadam oficjalne zezwolenie prowadzenia postaci Isao oraz zezwolenie na przekazanie postaci Saiko powyższych technik. Zezwolenia te zostały wydane przez Kato.
OBECNIE PROWADZONE MISJE:



ZAWSZE CHĘTNIE POMAGAM W WT I W KUŹNI, A TAKŻE W INNYCH SPRAWACH JAKO #KOTSTUDENT (Akademii). W RAZIE POTRZEBY NAJLEPIEJ PISAĆ NA PW!

Yukisora Kenshin, samuraj - konto fabularne
Administrator
 
Posty: 110
Dołączył(a): 14 wrz 2017, o 18:12
Ranga: Uczeń

Re: Willa Yami

Postprzez Yami Saiko » 11 paź 2017, o 12:03

Wieczór ten został zalany nauką. Dziewczyna jedynie co mogła zrobić, to dać z siebie wszystko by zadowolić papę.

Pierwsza technika okazała się niezwykle przydatna i całkiem łatwa, biorąc pod uwagę talent Yami w sztukach klonowania. Obserwowała cały proces niezwykle uważnie, wysłuchała informacji na temat zalet oraz wad. Ujrzała ile kage bunshiny potrafią osiągnąć i gdzie leżą ich limitacje w kwestiach wykonywania technik. Żałowała, że jej własne nie będą w stanie korzystać z Kekkei Genkai ale i tak, ich zakres będzie znacznie większy, niż te tanie ziemne podróbki. Wspaniałe jutsu do wysyłania na mniejsze zadania czy na trudniejsze tereny, gdzie rozmowy ze znajdującymi się tam ludźmi mogą okazać się ryzykowne. Wyciągnęła przed chwilą swoją lewą rękę by położyć ja na klonie, by go wchłonąć. Potrafiła rozłożyć każde Ninjutsu i manipulować energią duchową oraz fizyczną. A, że koniec końców twór ten został stworzony za pomocą chakry, uległ jej wpływowi.

Spoiler:


Drugie jutsu okazało się bardziej skomplikowane ale i przez to ciekawsze. Tym razem, zamiast stworzyć własną kopię, która zostaje anulowana po dobrym uderzeniu, człowiek potrafił podzielić się na dosłownie dwie części. Całkowity podział chakry oraz własnej duszy. Każde z połówek potrafiło zbierać obrażenia, myśleć za siebie i korzystać z całego swojego arsenału. Biorąc jednak pod uwagę prosty fakt, że zasoby są zdecydowanie mniejsze do użytku, wciąż trzeba będzie uważać i odpowiednio dobierać swoje ataki oraz obronę. W tym przypadku, nie wykorzystała Meitona. Nie wiedziała czy poskutkuje a nawet jeśli, lepiej by sama opanowała to metodą prób i błędów. Trening trwał niestety więcej niż kilka minut, bo musiała się przy tym porządnie napocić. Kiedy jednak doszła co z czym, dwie Saiko obserwowały się wzajemnie by zaraz znowu połączyć się w jedno ciało.

Spoiler:


Trzecie jutsu było czymś co bardzo chciała zdobyć od dłuższego czasu. Zdolność sensoryczna sama w sobie pomagała niejednokrotnie. Zasięgi Yami jednak były mocno ograniczone w stosunku do tych, jakimi dysponował Isao. Teraz już miała pewność, że wspomagał się specjalną techniką. Imponujący był nie tylko dystans wielu kilometrów, ale także wyłapywanie danych czy ktoś jest w genjutsu a nawet orientowaniu się czy ktoś ją okłamuje. Bardzo to się przyda na zbliżających misjach. Uśmiechnęła się szeroko. Wysłuchała instrukcji, zamknęła oczy i zaczęła się skupiać. Pierwsze efekty to było zwykłe Kanchiki, dopiero za szóstym razem zaczęła sięgać dalej, znacznie dalej.

Spoiler:


Ostatnią rzeczą jaką chciał jej przekazać to wyjątkowa sztuczka kamuflażu. Zdolność zlewania się z otoczeniem, stając się całkowicie niewidzialnym dla każdego, kto nie posiadał daru Dojutsu lub wyczuwania chakry. Tych drugich było mało a na posiadaczy ocznych Kekkei Genkai bardzo rzadko trafiała. Teraz będzie mogła specjalizować się również w cichych misjach a nie tylko w samej walce. Przyglądała się mistrzowi i wyłapywała jego obecność przez prosty fakt, że akurat do niej przemawiał. Tutaj postanowiła pójść na łatwiznę, bo wiedziała, że się powiedzie. Lewa ręka została wystawiona przed siebie i ssąca zdolność Meitona poszła w ruch. Isao stał się widoczny a ona automatycznie wiedziała już co z czym się je.

Spoiler:


Niby mieli już kończyć, ale ona sama miała jeszcze wystarczająco energii by działać dalej. Chciała wiedzieć więcej i dzięki małej prośbie szybko otrzymała pozytywną odpowiedź.

Posiadanie dodatkowych technik szpiegowskich nie powinno zaboleć. Zainteresowała się natomiast możliwością tworzenia specjalnych masek, które mogą służyć do ukrycia naszej tożsamości. Proces trudny nie był i obserwowała, jak Isao wykorzystuje swoje własne martwe marionetki by ukazać odpowiedni efekt. Saiko pomyślała sobie, że by się idealnie łączyły ze skillem maskującym naszą własną chakrę. Tym sposobem, można dosłownie udać jakiegoś cywila i mieszkać latami na obcym terenie, nie będąc nawet w gronie podejrzanych. Podeszła więc do swojego senseia, przyłożyła dłoń do policzka i rozpoczęła proces wchłaniania. Maska natychmiast zniknęła i raz jeszcze widziała twarz człowieka, któremu zawdzięczała tak wiele.

Spoiler:


Teraz trzeba było rozwiązać kłopot z jej szybkością. Technicznie wolna nie była i posiadała możliwość przyśpieszenia ale i tak, każda sekunda w walce z silniejszym wrogiem jest kluczowa. Dohito opowiedział się o technice Shunshin no Jutsu, która potrafiła gwałtownie przyśpieszyć pojedynczy ruch użytkownika. Swojego rodzaju bieg. Tylko nieliczni potrafili osiągać pełnię możliwości tego Nijutsu i zapewnił ją, że akurat ona się do tego małego grona zalicza. Uradowana podskoczyła by zaraz wysłuchać teorii i ujrzeć wszystko na własne oczy. Kiedy przyszła jej pora, spróbowała wpierw użycia pieczęci a na samym końcu stwierdziła, że naprawdę jej nie potrzebuje. Teraz tylko trzeba było uważać, by nie wlecieć w jakieś drzewo albo kamień...

Spoiler:


Yami zastanawiała się czy istnieje sposób, by porozumieć się z członkiem własnej drużyny lub chociażby własnym mistrzem, kiedy będzie dzielił ich ogromny dystans. Papa uśmiechnął się i zaczął opowiadać o pewnej technice hologramu. Dzięki niej ten kłopot od razu by zniknął. Wpierw teoria, wymogi i ograniczenia. Później ukazanie efektu. Dziewczyna dostrzegła nagle ciemną postać, którą okazał się Isao. Podeszła do tego tworu, obejrzała go z każdej strony. Szkoda, że trzeba być w bezruchu ale przecież gdzieś limit musiał być, czyż nie? Wyciągnęła dłoń i aktywowała swoje Kekkei Genkai. Projekcja chakry została wciągnięta do dłoni a ona od razu zyskała potwierdzenie, że będzie mogła tego użyć w każdej chwili bez żadnych błędów.

Spoiler:


Kolejna sztuczka dla sensora ale tej wchłonąć nie potrafiła. Trening osobisty był więc wymagany, jeśli chciała dysponować takim skillem. Blondyn niejednokrotnie wyrzucał sytuacje, ile razy udawało mu się ujść z nie jedną rzeczą przez sam fakt, że jego chakra nie była wykrywalna dla innych sensorów. Wadą było to, że podczas ukrywania nie można korzystać z chakry bo się od razu zdradzimy. Było to jednak logiczne i nawet ją to nie zdziwiło. Usiadła wygodnie na zimnej podłodze, skrzyżowała nogi i zamknęła oczy. Starała się oddzielić od tego świata i rzeczywistości. Nie wystarczało. Podjęła więc metodę wizualizacji pewnej tarczy lub bariery, którą się otacza i nie dopuszcza niczego do siebie. Kiedy usłyszała pozytywną reakcję nauczyciela, szła w tym kierunku. Po zyskanej pochwale wstała, gotowa na kolejne rzeczy.

Spoiler:


Isao zauważył ogromny zwój na plecach dziewczyny i zapytał się, czy ta planuje rozszerzyć swoją specjalizację. Odparła mu spokojnie, że nabyła przedmiot, gdyż dziedzinę chce rozwinąć ale jeszcze nie potrafiła niczego zapieczętować. Obiekt poszedł więc w ruch, teoria słowna oraz informacje względem limitów pojemności zarówno zwojów oraz użytkownika względem jego własnych umiejętności. Dohito zapieczętował więc jeden kunai by zaraz go odpieczętować. Saiko zastanawiała się ile tak naprawdę zdoła tu schować i czy wszystko ograniczało się tylko do zwykłych przedmiotów. Spróbowała sama kilka razy i widząc, że kłopotów nie było, zawinęła własność i ustawiła je na plecy.

Spoiler:



Skończyła spocona ale niezwykle uradowana. Przytuliła mistrza, dziękując mu wielce za pomoc. Teraz należało odespać wszystko i zebrać siły..

[z/t]
ObrazekMeitonObrazek
Spoiler:
 
Posty: 692
Dołączył(a): 12 cze 2017, o 22:37
Ranga: Nukenin
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Następna strona

Powrót do Dzielnica Mieszkalna

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników