Las

Kraj ten to średniej wielkości wyspa o kształcie półksiężyca. Kraina ta jak większość terenów kontynentu shinobi charakteryzuje się łagodnym klimatem.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Las

Postprzez Ex MF 3 » 1 cze 2015, o 22:00

Przepraszam za nieobecność na forum w weekend, byłem u znajomego i nie było szansy żebym od niego dał jakiś solidny odpis.
Następujące po sobie sekundy były świadectwem tego, jak wiele się działo na polu bitwy, jakim stały się lasy okalające spokojny Kraj Księżyca. Płomienie zaczynały trawić coraz więcej drzew, czarne kłęby dymu unosiły się z kolejnego miejsca wewnątrz Tsuki no Kuni. Alarmowały o odbywającej się bitwie oraz niebezpieczeństwie jakie czyhało na przechodniów, bądź ewentualnych gapiów, którzy mogli wybrać ten trakt. Czerwona łuna unosiła się nad płonącym lasem zwiastując śmierć.

W trakcie, gdy dwie potężne techniki przeciwnych sobie żywiołów zderzyły się ze sobą, w niebo wzbiła się para. Była ona jedynym śladem po ognistych pociskach, które zderzyły się z potężną wodną barierą. Tam gdzie potężne kule ognia natrafiły na drzewa, wiadoma była destrukcja, która następowała zaraz potem. Niezaalarmowany przez Isao klon Takeru podjął się ryzykownego manewru, który miał zagrozić bezpośrednio przeciwnikowi. Nie wiedział jednak, że drugi oponent tuż za barierą przygotowuje technikę, która mogła go z łatwością dosięgnąć - skąd miał wiedzieć, skoro nie dostał jasnego sygnału od swojego sojusznika z klanu Dōhito? Zaraz, gdy wyskoczył w powietrze i metodycznie zamierzył się ze swoim atakiem. Plakietka. Przywołanie zwoju. Otwarcie zwoju i... Użycie go. Zza bariery wodnej wyfrunęły odłamki skalne, które zderzyły się z częścią wysłanych przez Takeru pocisków, ale też i zagroziły jemu samemu. Ułamki sekund oraz zła koordynacja drużynowa, a w zasadzie jej brak sprawiły, że kolejny cienisty klon Takeru zniknął w chmurze dymu. Ponownie Isao mógł wyczuć, że brakuje z nim sygnatury chakry Uchihy.

Zaraz potem Isao z dumnego klanu Dōhito wytworzył potężnego ziemnego smoka, który miał zagrozić jego dwóm potężnym oponentom. Znowu kilka rzeczy stało się na raz. Wyłaniający się pomiędzy drzewami smok rzucił się w kierunku dwóch wojowników, którzy jak na komendę rozpierzchli się: jeden na lewo, a drugi na prawo. W takiej okoliczności blondwłosy mężczyzna musiał działać z rozwagą i zadecydować, które źródło chakry jest dla niego ważniejszym celem: większe, które odbiło w stronę zachodnią, czy słabsze, które odskoczyło na wschód. Trzydzieści słabszych źródeł chakry zbliżało się coraz bardziej ku dwójce, która przytrzymywała dzielnych shinobi Isao oraz Takeru (obecnie, znów nieobecnego na polu bitwy). Salwa ciemnych pocisków z chakry nakierowana spomiędzy drzew po za polem bitwy, poleciała dokładnie w kierunku Dōhito.
Użyta technika:
Yes, I'm Lemon Remon. And yes I am Crap Master ^_^ But please... Dont call me Remy! T_TObrazek
Administrator
 
Posty: 333
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Las

Postprzez Dōhito Isao » 3 cze 2015, o 01:56

No a więc kolejny raz, jestem sam w środku oddziałów wroga. W sumie mogłem się tego spodziewać, ciekawe czy Takeru na prawdę umarł, czy tak jak ostatnio. No nic nie mam czasu, się tym przejmować ponieważ jestem zajęty teraz. Smokiem chciałem, zaatakować mniejsze źródło czakry. Tego co ma większe, ilość czakry zostawię na koniec czyli na deser. Mój smok, spróbował zmiażdżyć wroga z mniejszą ilością czakry. Gdy tak sobie atakowałem, wroga nagle zaczęły lecieć na mnie kulki czakry co ogromnie mnie zdziwiło. Nie mam pojęcia jaką siłę mają, lecz przy mojej szybkość powinienem na spokojnie móc zrobić unik. Dlatego odskoczyłem do góry, jednak po chwili nie spadłem ponieważ zabrałem z siebie już wcześniej grawitację. Mój pelikan też był szybki dzięki technice, dlatego postanowił zanurkować w dół, szybkim ruchem. Na prawdę, ciekawa walka się zapowiada a ja nie mam gliny.
Obrazek
Spoiler:
 
Posty: 1085
Dołączył(a): 14 kwi 2015, o 21:15
Ranga: Brak
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Las

Postprzez Uchiha Takeru » 3 cze 2015, o 11:14

To wszystko naprawdę robiło się denerwujące, jego klony ciągle znikały w kłębach dymu. Jednak nie mógł ryzykować że zginie w jakiejś bezsensownej walce z siłami Oni no Kuni, przed śmiercią miał przynajmniej jeden ważny cel do zrealizowania. Skoro ataki z dystansu okazały się bezużyteczne to trzeba było spróbować bezpośredniej walki. Takeru, znajdujący się obecnie na innej wyspie, stworzył tym razem cztery klony które teleportowały się do kunai, każdy do innego i ruszył na przeciwników. Po dwóch na każdego z nich, na razie klony dążyły do zbliżenia się do swoich przeciwników, skoro dystansowe ataki obszarowe nie zadziałały. Oczywiście klony uważały na wszelkie ataki które leciały by w ich kierunku, każdy z nich od razu po teleportacji przyzwał kunai. Gdyby nadchodziły jakieś ataki których nie można byłoby uniknąć w staromodny sposób, to ratowały się użyciem shunshin no jutsu.
Spoiler:
Uchiha Takeru
 

Re: Las

Postprzez Ex MF 3 » 5 cze 2015, o 20:00

Cały czas kontrolując potężnego ziemnego smoka, Isao odnotował zbliżające się na niego ciemne pociski chakry o niewielkiej średnicy. Lecz nie rozmiar miał tutaj znaczenie, a moc. Dōhito nie był w stanie dostatecznie skalibrować swych zdolności sensorycznych, jednocześnie kontrolując smoka by ocenić jaką siłę posiadały te niewielkie kulki energii które leciały w jego stronę w szybkim tempie. Jedyną słuszną opcją był unik, którego też blondwłosy przedstawiciel klanu Dōhito się podjął wzorowo. Gliniany pelikan na którego grzbiecie przesiadywał Isao zanurkował w powietrzu, zaś jego jeździec skoczył. Uskakując, mężczyzna zawisnął w powietrzu i mógł dalej kontrolować swój smoczy twór.

* * *
W tym samym momencie cztery cieniste klony Takeru, który siedział cały czas bezpiecznie w swojej kryjówce odległej od Kraju Księżyca, przeteleportowały się do oznakowanych pieczęcią kunai'ów rozrzuconych na polu bitwy. Dwóm klonom materializacja na miejscu się udała, jednak dwójka kolejnych klonów nie miała takiego szczęścia, materializując się w płomieniach i znikając w chmurze dymu. Jeden z klonów pojawił się w otoczeniu płomieni, lecz na bezpiecznym od nich dystansie, przynajmniej na razie, gdyż bezlitosny ogień pożerał coraz więcej terenu. Ten klon mógł zaobserwować sześcioosobową grupkę umundurowanych żołnierzy z Oni no Kuni, którzy zamierzali się w niebo.

Drugi z klonów zmaterializował się w zupełnie bezpiecznym otoczeniu, przynajmniej jeśli chodzi o warunki atmosferyczne. W następnej chwili ten sam klon musiał przeskoczyć w przestrzeni za pomocą techniki Shunshin, gdyż w powietrzu zafurkotał pocisk wycelowany wprost w niego. Materializując się dalej, młodzieniec mógł zaobserwować panujący wokół zgiełk, żołnierzy biegnących pomiędzy drzewami oraz majaczące w oddali dwie postaci zmagające się z ogromnym ziemnym smokiem. Bestia akurat zaciskała szczęki na wysokiemu mężczyźnie, któremu towarzyszyło jakieś dziecko. Biała czupryna dziecka mignęła pomiędzy zasłoną z solidnych pni drzew. Trzeba było określić, kto po za żołnierzami z Oni no Kuni jest wrogiem, a kto jest przyjacielem. Kunai był zmaterializowany w ręku, wystarczyło wyznaczyć sobie konkretny cel.

W powietrzu, kontrolujący smoka Isao dokonał tego, czego usilnie zapragnął. Zamknął szczęki swego dotonowego tworu na słabszym źródle, lecz ku jego zdumieniu istota ta wcale nie ustąpiła, a oparła się sile ziemnego smoka. Drugie źródło chakry, to potężniejsze, uskoczyło na bok. Pomniejsze, liczne źródła chakry przybliżały się coraz bardziej.
Yes, I'm Lemon Remon. And yes I am Crap Master ^_^ But please... Dont call me Remy! T_TObrazek
Administrator
 
Posty: 333
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Las

Postprzez Dōhito Isao » 6 cze 2015, o 14:36

No a więc postanowiłem, uniknąć kulek czakry. Jak się okazało, nie był to głupi pomysł. Smok też wykonał, swoją robotę. Co prawda wróg się oparł, lecz jego zadaniem nie było zabicie wroga a jego unieruchomienie. A więc mój ptak znowu wrócił, do mnie i mogłem sobie na nim przycupnąć. Dlatego postanowiłem, unieruchomić naszych przeciwników techniką, Nentsuchi Otoshi postanowiłem stworzyć jak najwięcej błota. Ponieważ moją jedyną przewagą, jak na razie jest szybkość dlatego muszę ją jak najlepiej wykorzystać. Przy czym smok cały czas trzyma naszego przeciwnika. Mam nadzieję że, zbliżająca grupka również ugrzęznę w błocie ponieważ nie będą się spodziewali takiego ataku. Ja sam postanowiłem, od razu po wykonaniu techniki, wykonać manewr taktyczny odwrót. Ponieważ nie chcę, zgrywać tu bohatera którym nie jestem. Mój ptak, szybko pofruną w stronę z której tutaj przybyłem, zrobił to ekspresowo by, przypadkiem nie dostać błotem. Chcę się oddalić o jakiś kilometr, by uzupełnić chociaż nieznacznie zapasy, mojej gliny. Z nią było by mi o wiele, łatwiej. Pewnie nie wszystko, pójdzie idealnie po mojej myśli i ktoś jednak ruszy za mną w pogoń. Jednak, jeśli wróg się rozdzieli łatwiej mi będzie go pokonać co jest kolejną częścią mojej taktyki. Jednak mogą mieć z tym problem, ponieważ z tego co wywnioskowałem człowiek którego zabiłem wykazywał umiejętność sensora. Mogę się mylić lecz jeśli to prawda, wątpię że mają drugiego tropiciela w drużynie.

Obrazek
Spoiler:
 
Posty: 1085
Dołączył(a): 14 kwi 2015, o 21:15
Ranga: Brak
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Las

Postprzez Uchiha Takeru » 6 cze 2015, o 21:21

Niestety tylko dwa z czterech klonów były w obecnej chwili zdolne do walki, jednak zawsze mógł przyzwać ich tutaj więcej. Każdy z klonów obrał sobie inny cel, pierwszy z nich miał za zadanie rozprawienie się z sześcioosobową grupką która z jakiegoś powodu gapiła się w niebo. Ostatnio widział tam jedynie Isao więc mógł podejrzewać że to własnie on jest ich celem, jak na razie był jego sojusznikiem więc jego śmierć nie działała na jego korzyść. Jako że jego przeciwnicy byli obecnie skupieni na czymś innym, nie powinni w porę zauważyć potężnej fali ognia mknącej w ich kierunku. Nawet jeśli im się to uda to jest mała szansa że zdołają się przed tym obronić dlatego postanowił użyć swojej atutowej techniki ognia do zabicia tej grupki. Jednak na początku przy pomocy shunshin no jutsu zmienił trochę pozycje żeby ogień trawiący las go nie dosięgnął tak szybko. Zadaniem drugiego klona była dobicie przeciwników którzy w obecnej chwili byli zajęci walką z kamiennym smokiem stworzonym przez obecnego sojusznika. Postanowił zaatakować tematycznie i dołożyć do walki ognistego i piorunowego smoczka. Do tego potrzebował jednak pomocy dlatego stworzył cztery kolejne klony, każdy z nich miał do wykonania konkretną technikę. Dwa z nich zajęły się stworzeniem ognistego smoka, zaś jeden z pozostałych dwóch stworzył burzę która była potrzebna ostatniemu do stworzenie piorunkowego smoczka. Oba twory zostały skierowane na osoby walczące z ziemną glizdą. Klon który nie był zaangażowany w ten zmasowany atak, czuwał nad bezpieczeństwem czwórki klonów gotów żeby wciągnąć i wysłać technikę w stronę przeciwników gdyby zamierzali oni atakować.

Spoiler:
Uchiha Takeru
 

Re: Las

Postprzez Ex MF 3 » 9 cze 2015, o 00:00

Blondwłosy Isao z klanu Dōhito z powrotem przysiadł na swoim glinianym pelikanie jednocześnie luzując kontrolę nad wytworzonym ziemnym smokiem, wykonał technikę czasoprzestrzenną, która otwarła nad jego głową portal zza bram którego miała zsunąć się na pole bitwy gęsta lawina błotna. Moment nieuwagi, który był potrzebny do użycia nowej techniki został wykorzystany skrupulatnie przez oponenta o słabszym skupisku chakry do fizycznego przełamania smoczej techniki. Isao mógł się tylko zdumieć. Jaki człowiek byłby zdolny do stawienia oporu i rozwarcia paszczy kamiennego smoka potężnej techniki rangi S? Jaki osiłek siłowałby się z takim tworem ziemi i kamienia, nie rozrywając sobie mięśni i ścięgien w naparciu? Ale też z drugiej strony, nie mógł się dziwić. Wszak sam anulował technikę na koszt innej. Nie mógł tego zobaczyć na własne oczy, nie mógł się zatrzymać i obejrzeć - był już na trajektorii ucieczkowej z zamierzeniem uzupełnienia zapasów gliny, bez której nie mógł kreować swoich pięknych, wybuchowych dzieł sztuki. W powietrzu przeszło jeszcze kilka pocisków chakry, które nie mogły dosięgnąć samowolnego przedstawiciela klanu Dōhito. Zaskakująco bezpieczna ucieczka.

* * *
Sytuacja klonów Takeru w następujących sekwencyjnie po sobie chwilach zaogniała się coraz bardziej. Dosłownie i w przenośni. Pierwszy cienisty klon, ten zmaterializowany w pobliżu płomieni, przeszedł natychmiastowo do działania. Jego celem było sześć nic nieświadomych przedstawicieli Oni no Kuni, którzy wpatrzeni w niebo wystrzelili szybką salwę pocisków ciemnej chakry. Młody Uchiha widział już nieraz urządzenia, którymi posługiwali się ci żołnierze, były to miotacze chakry, zakładane na przedramiona. Mając cały czas na oku szóstkę swoich ofiar skutecznie użył techniki Shunshin no Jutsu, a następnie skoncentrował na nich swój atutowy, ogniowy atak. Jakikolwiek wojownicy nie mieliby czas reakcji, było dla nich stanowczo za późno. Rozległ się prędko urywany krzyk ludzki, a powietrze wypełnił swąd spalonych ciał. W kolejnej chwili, następna część lasu zajęła się ogniem, a pomiędzy płomieniami dalej za pozycją sześciu żołnierzy wyłoniła się kolejna grupka wojowników, którzy nie próżnując otwarli ogień w kierunku sklonowanego Uchihy - byli oni ulokowani przeszło w przybliżeniu dwadzieścia pięć metrów od tego klona i "kukali" do niego zza drzewa, którego nie dotknął jeszcze ogień.Przybliżona liczba przeciwników: 4. Możliwy błąd rachunkowy z racji zalesionego terenu.
Drugi klon zmaterializowany w bezpiecznym otoczeniu, widząc toczącą się walkę o życie z ziemnym smokiem założył, że tenże smok powstał w wyniku działań mężczyzny, którego uznał za sojusznika. Czy słusznie? Czy niesłusznie? Trudno powiedzieć. Było w tej chwili bardzo wiele niewiadomych, które palący się do bójki Takeru po prostu zignorował. Ani dwójka, która uskakiwała przed smokiem, ani też sam smok nie były w stanie jasno zasugerować po czyjej stronie stoją, były tak naprawdę niewiadomego pochodzenia. Kierując się jedynie czystymi przeczuciami sklonowany Uchiha mógł trafić w dziesiątkę! Ale co jeśli w wyniku swych działań zabije niewinne dziecko, które powiedzmy, zostało porwane przez olbrzyma, który mu towarzyszył? Czy mógłby wtedy zasnąć spokojnie ze świadomością morderstwa niewinnej duszy? Nie zastanawiał się nad tym, po prostu działał niesiony ferworem walki. Tak też obok niego zmaterializowały się kolejne - cztery klony, które wraz z nim miały stanąć do wspólnego, destruktywnego tańca. Dwa klony z pięciu stworzyły rozżarzonego ognistego smoka. Kolejne dwa współpracując stworzyły burzę i potężnego smoka błyskawic. A ostatni klon po prostu czuwał. Wszystko było zsynchronizowane, co do chwili, żadnego uszczerbku taktycznego...

...i wtedy nastąpiły kolejne kluczowe dla rozwoju wydarzeń rzeczy.Na wpół zasłonięty przez drzewa, oddalony o niemały od Takeru dystans człowiek, na którym zawarły się szczęki ziemnego smoka, rozwarł jego paszczę, uwalniając się z techniki. Sam smok zaś rozsypał się w kupę ziemi oraz gruzu. Chłopczyk z białą czupryną gdzieś zniknął w biegu, zupełnie wyparował z pola bitwy, jakby nigdy nie istniał. Pomiędzy drzewami przemknęły pojedyncze mundury Oni no Kuni i zaraz też w kierunku zbieraniny klonów śmignęła salwa pocisków, którą sam interesant skutecznie odbił z powrotem na przeciwnika. Tyle w temacie sukcesów. Na samo pole bitwy zaczęła spadać przytłaczająca masa błota, której nieświadome klony Takeru nie mogły zapobiec. Potężny mężczyzna który wyswobodził się z jarzma smoczych szczęk również gdzieś się ulotnił pomiędzy potężnymi drzewami.Dym unosił się z kolejnych punktów wewnątrz Kraju Księżyca.    
Jeśli tak dalej pójdzie to cała wyspa zamieni się w jedno wielkie pogorzelisko...
Yes, I'm Lemon Remon. And yes I am Crap Master ^_^ But please... Dont call me Remy! T_TObrazek
Administrator
 
Posty: 333
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Las

Postprzez Dōhito Isao » 10 cze 2015, o 21:35

Postanowiłem, kontynuować swój plan odwrotu. Muszę przyznać że takeru, posiada bardzo silne techniki jednak przezorny zawszę ubezpieczony. Nie lubię, polegać na kimś, dlatego korzystając z zamieszanie próbuje się oddalić by stworzyć glinę. Jeśli ja zdobędę, moja sytuacja obróci się diametralnie. Dopiero co tyle mojego cennego materiału, straciłem w kiri a teraz jeszcze te oddziały. Niedługo muszę, zapatrzyć się w większe ilość by taki moment się już nie powtórzył. Mój ptak powinien, być o wiele szybszy od tych żołnierzyków. Gdy przyglądnąłem się krajobrazowi, lekko się uśmiechnąłem ponieważ był dla mnie fantastyczny. Szkoda że nie stworzyła, go moja sztuka. Jednak mam nadzieję że to się zmieni.
Obrazek
Spoiler:
 
Posty: 1085
Dołączył(a): 14 kwi 2015, o 21:15
Ranga: Brak
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Las

Postprzez Ex MF 3 » 14 cze 2015, o 20:40

Wycofujący się Isao pozostawiał za sobą smugi czarnego dymu unoszące się złowieszczo z płonącego lasu, był coraz dalej od miejsca zajścia. Coraz dalej od pola bitwy. Pojedyncze pociski chakry śmignęły za nim, lecz nie mogły już dosięgnąć siedzącego na glinianym pelikanie członka klanu Dōhito. Shinobi oddalił się bezpiecznie i frunąc nad Krajem Księżyca dopatrzył się spokojnej polany widniejącej w bezpiecznej odległości od rozgorzałej, zaciekłej walki. Mężczyzna stracił ze swego radaru sensorycznego wszelkie groźne źródła chakry. Lądując na polanie, poczuł, uchodzący efekt swoich technik przyspieszających oraz zmniejszających wpływ ciążenia grawitacji. Czarne pasma wznoszące się ku niebu były teraz bardzo odległe. Słońce wznosiło się wysoko na niebie, ogrzewając jego twarz przyjemnymi promieniami. Łagodny szum trawy oraz liści pochylonego, pięknego drzewa powiewających na wietrze, a także chrobot polnych owadów. Wszystko to utwierdzało go w jednym pozytywnym przekonaniu. Mógł wyprodukować potrzebną mu glinę, a także ukoić się panującym tu spokojem...Był bezpieczny.
* * *
Sytuacja klonów Takeru przedstawiała się nieciekawie w nowym świetle. Sam Uchiha nie mógł wiedzieć, kto stał za błotną techniką, która spowiła całe pole bitwy, ktokolwiek to był uziemił wszystkie jego klony oraz żołnierzy Oni no Kuni, prawdopodobnie wraz z dwójką obcych istot, które Takeru uznał za wrogie. Co miało stać się potem, było niewiadomą...
PODSUMOWANIE DOTYCHCZASOWYCH DZIAŁAŃ:
    Dōhito Isao: +6 PE; kontynuacja na Polanie Kogunoiki,
    Uchiha Takeru: + 6 PE.
Yes, I'm Lemon Remon. And yes I am Crap Master ^_^ But please... Dont call me Remy! T_TObrazek
Administrator
 
Posty: 333
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Las

Postprzez Uchiha Takeru » 9 lip 2015, o 23:04

To co się tutaj działo wprawiło by normalnych ludzi w osłupienie. Dziwne, czarne pociski latające wte i wewte, piorunowe, ogniste, ziemne smoki latające tu i ówdzie, a do tego jeszcze błoto spadające z nieba. To nie był jednak sen, scenariusz kiepskiego filmu erotycznego, lub kolejny level w jakiejś głupiej grze. To była rzeczywistość, pole bitwy na którym musiały wykazać się klony jounina z wioski liścia. Jak na razie sytuacja w której się znalazły był opłakana, błoto przyzwane przez jakiegoś idiotę, skutecznie unieruchomiło jego klony. Najprostsze rozwiązania często okazują się być najlepszymi dlatego klony postanowiły spróbować uwolnić się manualnie, krzepy im nie brakowało.Dodatkowo żeby wspomóc się w tych działaniach użyły prostej techniki nauczonej podczas akademii, skupiły chakrę w stopach żeby wybić się z błota. Gdyby plan zadziałał wtedy klony teleportowały by się do najbliższego kunaia który znajdował się poza zasięgiem błocka. Gdyby nie zadziałał to wtedy również spróbowały by użyć swojej atutowej techniki żeby teleportować się po za błoto. W ostateczności gdyby ich próby spełzły na niczym, po prostu by zniknęły. A oryginalny Takeru siedzący sobie spokojnie i bezpiecznie kilometry stąd, wysłałby tam dwie kolejne kopie, oczywiście do pieczęci znajdującej się po za zasięgiem błotnistego portalu i błota które zdążyło już zalać część pola bitwy.
Spoiler:
Uchiha Takeru
 

Re: Las

Postprzez Ex MF 3 » 13 lip 2015, o 20:58

W jednej chwili sytuacja na niesamowitym polu bitwy zmieniła się nie do poznania. Fala tajemniczego, gęstego błota pokryła najbliższy obszar, a wraz z nim unieruchomiła wszystkie istoty żywe, które były na tyle blisko by wejść w zasięg techniki. Poszczególne klony Takeru, mogły dostrzec jak żołnierze z Oni no Kuni siłują się z nieustępliwą zawiesiną, lecz nie wszystkie jego kopie mogły mieć takie szczęście. Pierwszy klon rozprawił się, co prawda z szóstką najemników, którzy wystrzeliwali pociski w niebo, ale w wyniku dalszych okoliczności zupełnie stracił koncentrację w zderzeniu z kolejnymi, czterema ukrytymi żołnierzami z Oni no Kuni. Ten cienisty klon w jednej chwili zniknął z pola bitwy pod naporem specyficznej salwy oddanej zza drzew, pozostał po nim jedynie zwiewny obłok dymu, który w następnej sekundzie został rozwiany. Bitwa wciąż trwała...

Pozostała piątka sklonowanych Uchihów podjęła się próby wyzwolenia z nieco lepszym rezultatem. Nieco lepszym, gdyż w trakcie, gdy priorytet samego Takeru się nieznacznie zmienił, przeciwnik z Oni no Kuni pozostawał nieugięty nawet w sytuacji zupełnego braku mobilności. Gdy pięć cienistych klonów Takeru, podjęło się siłowej próby wyrwania z błota niebo przeszyły kolejne pociski. Gdyby Takeru Uchiha miał tylko jedno ciało i nie posiadałby możliwości powielania swej tożsamości, byłby święcie przekonany o swojej porażce w tym starciu. Dwójka cienistych klonów zamieniła się w obłok dymu, nim zdążyła w ogóle zareagować, dwóch kolejnych zniknęło liźniętych płomieniami, gdyż zdążyli się oni wyzwolić z sideł przeklętego błota, lecz zakończyli swą ucieczkę używając techniki Hiraishin no Jutsu na kunai'u, którego obręb już dosięgnęły płomienie - tym samym dając jasny znak pozostałemu przy życiu piątemu (a w zasadzie szóstemu) klonowi, a także oryginalnemu Takeru, że dwa kunai'e z plakietkami, które obecnie znajdowały się na polu bitwy nie były już odpowiednimi punktami odniesienia. Pozostawały plakietki w dalszej części Kraju Księżyca, albo inne mniej konwencjonalne rozwiązania. Akcja wre. Sytuacja jest trudna - przeciwnik jest w przewadze liczebnej i otacza pozostałego przy życiu klona, do tego zniknęła gdzieś tajemnicza dwójka, którą Takeru wziął uprzednio zupełnie bez podstaw za wroga. Każda chwila znowu jest znacząca.
Yes, I'm Lemon Remon. And yes I am Crap Master ^_^ But please... Dont call me Remy! T_TObrazek
Administrator
 
Posty: 333
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Las

Postprzez Uchiha Takeru » 15 lip 2015, o 00:41

Sytuacja była naprawdę skomplikowana, można nawet rzecz podbramkowa, nie było sensu tego ukrywać, taka była okrutna prawda z którą trzeba było się zmierzyć. Zewsząd nadciągały wojska Oni no Kuni, ogień był niebezpiecznie blisko, a bezpieczne miejsca do teleportacji skurczyły się niemal do zera. Większość śmiertelników błąkających się po tym padole łez, najpewniej załamała by ręce i czekała na koniec. Takeru nie był jednak zwykłym człowiekiem, kroczył po długiej i wyboistej ścieżce jednak to co widniało na jej końcu, motywowało go dalszej wędrówki. Nie ważne ile razy upadł i ile razy jeszcze upadnie, nie mógł się poddać, na swoich barkach niósł życie wielu ludzi, choć oni nawet nie zdawali sobie z tego sprawy. Musiał jakoś rozwiązać sytuację w której się znalazł, porażka nie wchodziła w grę, stawka była zbyt wysoka. Przez cały czas używał obszarowych technik o olbrzymim zasięgu jednak jak na razie nie odniosło to oczekiwanego przez niego skutku. Przyszła pora zmienić strategię i wykorzystać zamieszanie powstałe na polu bitwy, każdą katastrofę i przeciwność losu można wykorzystać na swoją korzyść bądź zginąć, on chcąc nie chcąc musiał wybrać pierwszą opcję. Przeciwnicy byli rozproszeni i tak samo jak on, musieli uważać na ogień, błoto i latające wszędzie pociski z chakry. W takim miejscu jak to czekało na nich wiele zagrożeń, na pewno byli skupieni i uważni, jednak nie powinni spodziewać się ataku którego nie będą widzieć. Przyszła pora na działanie, ogień był coraz bliżej, tak samo oddziały wroga, nie było czasu do stracenia. Klon, bez użycia jakichkolwiek pieczęci, przyzwał dwa kunaie, następnie również bez użycia ręcznych pieczęci stworzył klona. Jego olbrzymie umiejętności i doświadczenie w ninjutsu pozwalały mu pokonywać wiele barier, w zakresie tej dziedziny nie istniało dla niego słowo "niemożliwe". Klon trzymające w obu dłoniach kunaie wyrzucił jednego z nich jak najdalej w kierunku miejsca której wydawało się względnie bezpieczne, o ile można o takim mówić w tych okolicznościach. Chodziło o teren którego jak na razie nie strawił ogień i w którym nie trzeba było przedzierać się przez hektolitry błota, które jakiś idiota bezmyślnie spuścił na pole walki. Kopia która powstało dosłownie chwilę temu, teleportowała się bez słowa do ostrza które poleciało w kierunku bezpiecznej przystani. Po bezpiecznym wylądowaniu po drugiej stronie pola walki, Takeru wypuścił z ust olbrzymią falę ognia przy pomocy swojej atutowej techniki katonu. Technika ta siała olbrzymie spustoszenie, używał jej dzisiaj nie raz, teraz jednak została użyta w innym celu, miała odwrócić uwagę wszystkich zgromadzonych tu osób. Ogień jest zły i parzy, to wiedział chyba każdy i chyba każdy wolałby tego uniknąć, palenie żywcem nie należy w końcu do najciekawszych i najprzyjemniejszych doświadczeń. W tym czasie pierwszy klon zeskoczył na ziemię bądź po prostu zmienił pozycję unikając złego gorącego ognia, który sam stworzył kilka chwil temu, wybrał taką trasę która nie groziła utknięciem w śmierdzącym błocku, to zniszczyło by cały plan. No ale jakiż ten plan był?Bardzo prosty, klon podczas zmieniania pozycji nagle rozpłynął się w powietrzu, bez użycia jakichkolwiek pieczęci, wsiąkł jak kamfora. Widząc jego wcześniejsze teleportacji przeciwnicy mogli by pomyśleć że znowu się gdzieś teleportował, to działało na jego korzyść. On jednak stał się niewidzialny i teraz z ostrzem w swojej dłoni, zachodził łowców shinobi od tyłu korzystając z całego zamieszania i kończył ich nędzny żywot. Proste wbicie ostrza w szyję powinno zabić nawet najtwardszych zabijaków, wszechobecny chaos i hałas również powinien przechylać szalę zwycięstwa na stronę Uchihy. Trzeba nadmienić ze niebezpieczeństwa panujące w tym terenie działały również przeciwko jouninowi z wioski liścia, doskonale wiedział że atak może nadejść z każdej strony dlatego priorytetem było unikanie ataków bądź chowanie się za jakąkolwiek osłoną. Minusem klonów było to że znikały w przypadku jakichkolwiek obrażeń dlatego bezpieczeństwo było priorytetem który miał zapewnić powodzenie każdej akcji wymagającej wsparcia klonów.

Spoiler:
Uchiha Takeru
 

Re: Las

Postprzez Ex MF 3 » 19 lip 2015, o 18:21

Plan działania jakiego się spontanicznie podjął w zastałych okolicznościach Takeru był niemalże bezbłędny. Kreacja kolejnego cienistego klona oraz wyrzucenie kunaiów ze specyficznymi plakietkami miało zapoczątkować serię następujących po sobie, przemyślanych sekwencji, które miały być zgubą dla przeważającego liczebnie w starciu przeciwnika. Wytworzony klon przeteleportował się to w jedno, to w drugie miejsce, po czym niepostrzeżenie zniknął z pola widzenia wroga. W tym samym czasie klon, który podjął się całej tej operacji wydmuchnął z siebie potężną falę ognia, która miała na celu wykurzyć wojowników z Oni no Kuni ze swoich kryjówek i zmusić ich do ucieczki. Część z nich nie miała tyle szczęścia, gdy kolejna ognista pożoga rozgościła się pośród drzew Tsuki no Kuni. Po części działania Uchihy przyniosły zamierzony dla nastoletniego bohatera skutek, ale po części jak to bywało z przewrotną Fortuną, miały one się też nie udać.

Zaczęła się cicha eliminacja pojedynczych jednostek wroga w sztuce iście godnej shinobi. Jeden żołnierz Oni no Kuni. Drugi. Trzeci. Wszytko szło aż za prosto, gdy przy eliminacji czwartego z wojowników, ktoś uderzył w "sklonowanego klona" Takeru od tyłu. Pojedyncze, mocne, uderzenie w potylicę wystarczyło. W jednej chwili klon ten wyparował w chmurze dymu, informując zarazem o swym zniknięciu pozostałego na polu bitwy klona oraz oryginał znajdujący się na jednej z sąsiadujących z Krajem Księżyca wysp. Z poziomu koron drzew nad Takeru rozległ się nagły szum wody, który jednoznacznie zwiastował zagrożenie, które trzeba było jak najprędzej uniknąć. Kolejne sekundy, kolejne wyzwania.
Wykorzystana technika:
Yes, I'm Lemon Remon. And yes I am Crap Master ^_^ But please... Dont call me Remy! T_TObrazek
Administrator
 
Posty: 333
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Specjalna Ranga: Akatsuki

Re: Las

Postprzez Uchiha Takeru » 21 lip 2015, o 12:26

Każdy przeciętny sensor z łatwością mógłby wyczuć że coś tutaj się dzieje, coś niedobrego. Źródła chakry po kolei znikały, padały jak muchy, jedno za drugim. Niektórzy kończyli swój żywot przez gorące płomienie, pokrywające teraz większą część pięknego niegdyś lasu, inni nagle orientowali się że coś przebija im krtań ale wtedy na reakcję było już za późno. Kostucha pewnie w tym momencie zacierała swoje kościste dłoni, myśląc o ilości trupów którymi będzie mogła się dzisiaj zająć, a lista ofiar jeszcze się wydłuży. Człowiek jest istotą która posiada instynkt przetrwania, na pytanie "Zabić czy zostać zabitym?" każdy odpowiada tak samo...zabić. Nic dziwnego że od razu po jego ataku żołnierze Oni no Kuni postanowili zaatakować wodnym strumieniem. Ten atak mógł oznaczać tylko jedno, w szeregach ich armii znajdują się zdrajcy którzy polują na ludzi z którymi wcześniej wspólnie walczyli. To była dla niego motywacja, musiał im pokazać że znaleźli się po niewłaściwej stronie barykady i dopilnować żeby spotkała ich za to odpowiednia kara. Na początku musiał jednak zadbać o swoje własne bezpieczeństwo. Na początku przyzwał, bez użycia ręcznych pieczęci, kunai dwa kunaie z plakietki, po jednym w każdej dłoni. Potem przy użyciu shunshin no Jutsu zrobił unik przed strumieniem wody, oczywiście pobiegł tak żeby nie wbiec w ogień,drzewo, czy atak któregoś z przeciwników. Jeśli znajdował się na gałęzi, skupił chakrę w stopach i użył jej do odbicia się w kierunku ziemi a następnie wykonał tam swój poprzedni plan(shunshin). W tym momencie powinien być w miarę bezpieczny, mógł przejść do kontrofensywy. W jego głowie narodził się pewien plan był trochę ryzykowny ale przy odrobinie szczęścia mógł zabić wszystkich w jednym momencie co oszczędziło by mu sporo czasu. Stworzył cienistego klona który miał przykuć uwagę przeciwników i chwilę ich zająć. W tym czasie drugi klon zamierzał rozstawić kunaie z pieczęcią na około przeciwników, a raczej na około ich domniemanej pozycji którą w przybliżeniu znał, było to prowizoryczne zapewne kanciaste koło o promieniu około trzydziestu metrów. Miał zamiar zostawić sześć ostrzy, każde z miejsc było przemyślane nie można było przecież zostawić ich w ogniu,w miejscu do którego zaraz dojdą płomienie albo przy jakimś żołnierzu Oto no Kuni. Żeby cała akcja poszła szybciej klon biegł przy użyciu shunshin przerywając technikę tylko po to żeby przyzwać kunai i zostawić w odpowiednim miejscu, po wykonaniu swojego zadania zniknął przekazując tę informację pozostałym Uchihom. Oryginalny Takeru po dostaniu tej informacji stworzył sześć klonów każdy z nich teleportował się do innej pieczęci na około przeciwników, następnie każdy z nich użył Gōka Mekkyaku kierując płomienie do środka koła. Wróćmy jednak do klona który miał odwracać uwagę przeciwników. Przydałoby się określić jak on to robi, co jakiś czas zionął w przeciwników strumieniem ognia, jednak nie tak dużym jak zwykle, nie mógł ryzykować trafienia klona lub spalenia nieodpowiedniej części lasu. Na pierwszym miejscu stało jednak jego bezpieczeństwo dlatego był przygotowany na użycie shunshin no Jutsu żeby uniknąć jakiegoś ataku. Po dostaniu informacji od klona wiedział że mógł zacząć działać, przyzwał kunai i wyrzucił go wysoko w powietrze. Następnie teleportował się do niego, przyzwał wachlarz i stworzył huragan który powinien stanowić olbrzymie zagrożenie dla przeciwników razem z falą ognia która powinna już dochodzić do celu.
Spoiler:
Uchiha Takeru
 

Re: Las

Postprzez Ex MF 3 » 21 lip 2015, o 21:41

Uchiha Takeru wymyślnie dostosowując się do sytuacji zrobił unik i zaczął posyłać kolejne oplakietkowane kunai'e na pole bitwy. Kolejne chwile miały decydować o tym, w którą stronę przeważy szala zwycięstwa. Sharinganowiec działał, licząc się z możliwymi ewentualnościami. Wszystko podług schematu, który chciał sobie rozplanować i który miał nadzieję zrealizować w stopniu doskonałym. Jeden z nowo co powstałych klonów miał zająć przeciwników, w trakcie, gdy ten, który przetrwał dłużej miał się wyrzucić z kolejnych oplakietkowanych kunai'ów. Ryzykowny i godny podziwu plan, choć działania Takeru nie obiegły bez echa po stronie przeciwnika. Oj nie. Sytuacja nabierała rumieńców i zaczynało robić się coraz ciekawiej. Znacznie ciekawiej. Klonowi, który miał na sobie skupić uwagę wroga wyskoczył naprzeciw chuderlawy chłopczyk o białych włoskach i rozbieganych, szalonych oczach. Dziecko śmiało się obłąkańczo i wiodło wzrokiem wokoło. Gdy klon-przynęta zionął ogniem, chłopczyk odpowiedział potężnym strumieniem wody, który dosłownie wypluł z głębi swojego układu oddechowego i nie dość, że zagasił płomień Takeru, to zmiótł przynętę z pola bitwy. Klon, który cieszył się najwyższym współczynnikiem przetrwania również miał przekląć nie trwające długo szczęście. Dwoje rąk pochwyciło go mocno pomiędzy przeskokami i zatrzymało w miejscu, gdy w tym samym czasie jego świadomość uciekała już do oryginalnego Takeru...Złowrogi impuls został wysłany.
Yes, I'm Lemon Remon. And yes I am Crap Master ^_^ But please... Dont call me Remy! T_TObrazek
Administrator
 
Posty: 333
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 15:25
Specjalna Ranga: Akatsuki

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Tsuki no Kuni - Kraj Księzyca

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron