Pole treningowe Shotaro

Tereny lasów i pól sąsiadujących z Otogakure no Sato. Shinobi wykorzystują je często w celach treningowych, czy też do prywatnych spotkań.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Pole treningowe Shotaro

Postprzez Shotaro » 17 sie 2017, o 14:41

Shotaro znalazł sobie jakaś łąkę z kilkoma drzewami i mniejszymi krzakami, aby w spokoju opanowywać kolejne jutsu. Teren był w miarę prosty i nie wyróżniał się niczym szczególnym
Pomiędzy swoim napiętym grafikiem jashinista znalazł trochę czasu dla siebie. Oczywiście nie będzie odpoczywał. Chciał jak najszybciej stać się godnym wyznawcą Jashina. Ostatnio w sklepie kupił sobie nową broń i teraz chciał opanować walkę nią. Wielu szermierzy miało swój unikalny styl walki. Shotaro też wybrał sobie jeden. Chciał opanować walkę, trzymając broń tylko w jednej dłoni. To pozwalałoby mu na wykonywanie dowolnych czynności drugą ręką. Idealna kombinacja. Nie mógł się doczekać, kiedy wykorzysta go w akcji. Teraz machał bronią, trzymając ją tylko w prawej dłoni. Na początku wydawało mu się, że ten ekwipunek jest zbyt ciężki. Z czasem się jednak przyzwyczaił i nie przeszkadzało mu to już ani trochę.
Shotaro nie marnował czasu. Gdy tylko nauczył się już władać swoim mieczem, przeszedł do rzucania bronią. Chciał nauczyć się rzucać tak, aby zawsze trafiać. W akademii miał już pierwsze treningi z bronią miotaną. Teraz chciał udoskonalić swoje zdolności związane z tą dziedziną. Rzucał shurikenami do drzewa. Technika, której próbował się nauczyć, miała dać mu możliwość ukrycia drugiego shurikena w cieniu tego pierwszego. Bardzo przydatna umiejętność. Więc nie przestawał próbować. Z każdą minutą dało się zauważyć postępy. Po czasie technika wydawała się być opanowana perfekcyjnie. Sam Shotaro nie widział drugiej broni, jedynie wiedział, że się tam znajduje.
Shurikenjutsu było drugą z dziedzin, która sprawiała przyjemność naszemu bohaterowi. Z tego powodu postanowił przećwiczyć jeszcze jedną technikę. Tym razem również będzie ona wykorzystywała shurikeny, ale dodatkowo też metalową żyłkę. Podczas ostatniej wizyty w sklepie, Shotaro zaopatrzył się również w nią. Przywiązał kilka shurikenów i rozpoczął trening. Na początku to trudność sprawiało mu nawet rzucanie tymi shurikenami. Przeszkadzała mu metalowa linka. Z czasem się przyzwyczaił, ale shurikeny leciały tylko wzdłuż linii prostej. Z czasem dopiero jashinista zaczął nimi skręcać w lewo i prawo, aż w końcu opanował to do perfekcji.








 
Posty: 1195
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin

Re: Pole treningowe Shotaro

Postprzez Shotaro » 23 sie 2017, o 12:23

Shotaro wróciwszy z poważnej misji z nowym zwojem, postanowił rozpocząć trening. Na początek chciał się dowiedzieć, jak można umieścić przedmioty w zwoju. Bardzo przydatna umiejętność. Później nie trzeba nosić ze sobą ciężkiego ekwipunku, wystarczy, że będziemy mieli zwój. Dlatego Shotaro wyciągnął zwój, który ukradł nieboszczykowi. Zabrał z domu odpowiednią ilość broni, aby zmieściła się w zwoju. Ciężko mu było ją przytachać, ale tak samo ciężko było ją zabrać ze sklepu. Położył wszystko na zwoju i przelewał chakrę, aby wszystko znikło w zwoju. Nie było to proste. Fuuinjutsu to dziedzina, z którą się dopiero oswajał. Ale wszystko musi mieć swój pierwszy raz, tak też się nie poddawał. Z jakimś czasem przedmioty zaczęły znikać ze zwoju, a na papierze pojawiały się dziwne znaczki, co oznaczało, że znajduje się w nich broń. Z czasem cały ekwipunek znikł. Shotaro odpieczętował wszystko i jeszcze raz zapieczętował, aby wejść w wprawę. Podczas walki nie miał czasu na błędy.

Gdy Shotaro udało się już zapieczętować broń w zwoju, przyszła pora na naukę techniki Shurikenjutsu. Już zdążył ją zaobserwować podczas swojej ostatniej misji. Chwycił zwój i podskoczył do góry. Zaczął nim kręcić wokół siebie. Ale zanim zdążył zrobić coś poważniejszego, upadł na ziemię oplątany zwojem. Tym razem mu się nie udało. Ponowił próbę. Znów klęska. Aż w końcu po kilku razach zwój kręcił się już wokół niego i upadł na nogi. Ale jeszcze zostało wyrzucenie broni. Kolejne próby miały zweryfikować, czy uda mu się tego nauczyć. Na początku odpieczętował broń, ale nie zdążył jej wyrzucić. Za drugim razem rzucił, ale zupełnie nie tam, gdzie planował. Dopiero za trzecim razem się udało mu to wszystko połączyć.

Shotaro zabrał też z domu swoją parasolkę, chociaż nie padało. Naładował do niej senbonów. Była to zabójcza broń. Wyrzucał parasolkę w górę, ale ta spadała cały czas własnym tempem. Nic nie wychodziło po jego myśli. Wziął głęboki oddech i zaczął rozmyślać, co robił źle. Przeanalizował to i wyrzucił jeszcze raz parasolkę.Ta utrzymała się w górze dość długo. Jednak nie wyleciały z niej żadne senbony. I również spadła na ziemię. Tym razem nic z tego. Shotaro jednak się nie poddawał. Kiedyś ta technika okaże się przydatna, wiedział to. Kontynuował trening i w końcu nauczył się techniki. Mógł dowolnie sterować lotem senbonów, co bardzo mu się spodobało.

Dzisiejszy trening wydał się dłuższy, niż Shotaro to planował. Ostatnią rzeczą, którą pragnął się nauczyć, to jak funkcjonuje jego ciało. Odwiedził bibliotekę, gdzie zabrał zwoje z anatomii człowieka. Wszystko sprawdzał na sobie. Próbował wyczuć swoje własne tętno, bicie serca. Zagłębił się w lekturze zwojów. Wszystko to go bardzo interesowało. Wiedział, że dzięki temu, łatwiej mu będzie wypełniać ofiary dla Jashina. Tylko on się tutaj liczył. Był jego najlepszym przyjacielem. Choć zaczął też poznawać ludzi z wioski i poza niej. Jakoś bardziej się do nich przekonywał. Dowiedział się, że osoby z innych wiosek też lubią zabijać.











 
Posty: 1195
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin

Re: Pole treningowe Shotaro

Postprzez Shotaro » 2 wrz 2017, o 21:15

Shotaro zrobił sobie jeszcze przerwę na nauczenie się kliku technik. Ostatnio poczuł przypływ energii Raitonu w jego ciele. Najpierw chciał nauczyć się strzelać piorunami. Było to bardzo wymagające zadanie. Na początku mu nie wychodziło. Chciał nauczyć się tego bez składania pieczęci. Próbował kilka razy. Za cel sobie obrał drzewo. Skoncentrował się nad zadaniem. Skupił chakrę Raitonu w dłoni i próbował wystrzelić. Kiedy już mu się to udało, zaczął próby z mieczem w dłoni. Uderzał w drzewo i próbował strzelać piorunami. Musiał to opanować, aby w walce ta umiejętność mu się przydała. Udało mu się w końcu wytworzyć kilka piorunów pod rząd.

Przed zbliżającym się sparingiem Shotaro musiał jeszcze opanować kilka technik. Tym razem próbował skupić chakrę Raionu w dłoni. Technika była bardzo poważna i mogła przynieść mu wygraną w wielu walkach. Próbował skupić ją w prawej dłoni. Dawno już odłożył miecz. Najpierw przeleciała mała iskierka. Z każdą kolejną próbą ilość woltów była większa. Uderzał za każdym razem w drzewo. Roślina była olbrzymich rozmiarów, dzięki czemu nic jej nie groziło. Choć może z czasem techniki Shotaro tak się polepszą, że się obali. Po kilku próbach Shotaro uznał, że opanował już tę technikę do perfekcji. Mógł przejść do kolejnego treningu.

Jashinista elektryzował kawałek metalu. Nie udało mu się to od razu. Wcześniej opanował potężniejsze techniki Raitonu. Po ostatnich misjach wiedział, że techniki to podstawa. Bez nich ciężko było pokonywać silnych przeciwników. Shotaro wyciągnął swój miecz. Bardzo ładnie odbija światło słońca. To tą broń Shotaro bardzo chciał naelektryzować. Próbował z całych sił. Ale ni udawało mu się to. To było zupełnie coś innego niż naelektryzowanie kawałku metalu. Miecz też był metalem, ale innej jakości, dlatego shinobi musiał się bardziej natrudzić. Chciałby, żeby przydało mu się to podczas technik Kenjutsu. Razem łączyło się to w niezłe combo. W końcu udało mu się opanować technikę do perfekcji i mógł wrócić pod bramę.

[z/t]








 
Posty: 1195
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin

Re: Pole treningowe Shotaro

Postprzez Shotaro » 16 wrz 2017, o 11:41

Shotaro wrócił na pole treningowe po ostatniej misji. Nabyte doświadczenie pozwoliło lepiej zrozumieć mu niektóre dziedziny. Rozpoczął swój trening od Fuinjutsu. Próbował zamknąć w zwoju ogień. Od tego miał ze sobą swoją zapalniczkę. Podpalił najpierw kilka patyków. Zrobił to na kupie ziemi, aby ogień nie mógł chwycić niczego innego. Później otworzył przyniesiony ze sobą zwój i próbował zapieczętować ogień w środku. Nie wychodziło mu to zbytnio. Dlatego próbował sobie przypomnieć, jak pieczętować normalne przedmioty. Dokonał kilka udoskonaleń, ale dalej nie wychodziło. Po pewnym czasie na zwoju pojawił się znak ognia. Szybko zamknął zwój. Schował go. Mógł mu się przydać na nadchodzącym wydarzeniu.


Kolejna technika miała coś wspólnego z żywiołem Suitonu. W zwoju miała być pieczętowana teraz woda. Żeby nauczyć się tej techniki Shotaro udał się nad rzekę. Wyciągnął kolejny pusty do tej pory zwój i rozłożył go obok strumyka. Ponownie próbował przelewać chakrę. Nabyte do tej pory doświadczenie bardzo mu się przydało. Ułatwiło mu to podejście do nowego żywiołu. Nie od razu mu się udało. Niby miał doświadczenie z ogniem, ale każdy żywioł stawiał kolejne bariery. Trochę wody się przelało, zanim Shotaro załapał, o co w tym wszystkim chodziło. Następnie w zwoju znalazła się woda. I dało się ją bez problemu odpieczętować. A później znów zapieczętował wodę. Zwój z nią schował do jednej z kieszeni. Jeśli trafi do jednej drużyny z Kaną, może mu się przydać.

Jashinista był również użytkownikiem Genjutsu. O ile dotychczas nie znał żadnej techniki z tej dziedziny, to teraz miało się to zmienić. Ta technika miała pozwolić mu wychodzić z iluzji innych osób. Bardzo przydatna technika, biorąc pod uwagę, że do tej pory znał tylko technikę Kai. Najpierw nałożył na siebie iluzję. Poprosił o pomoc kilku znajomych. Później zaczął składać pieczęcie. I ... nic się nie stało. Był zamknięty w świecie Genjutsu i nic nie mógł z tym zrobić. Przez chwilę miał myśli, aby uwolnić się za pomocą zwykłego Kai, ale szybko odrzucił tą możliwość. Miał się nauczyć nowej techniki i zrobi to, choćby nie wiem co. Skupił się i złożył potrzebne pieczęcie. Zamienił się w mnóstwo płatków róży, które ruszyły w dowolnym kierunku. W tym samym momencie mógł zadać obrażenia przeciwnikowi.

Shotaro uczył się kolejnej techniki. Tym razem również z dziedziny Genjutsu. Miała ona sprawiać, że przeciwnik nie będzie widział prawdziwej rzeczywistości, a tylko tą narzuconą mu przez nas. Jashinista widział kilka zastosowań tej techniki, dlatego z wielką przyjemnością próbował nauczyć się tej techniki. Znalazł sobie znów jednego z kolegów i próbował narzucić na niego różne dziwne wizje. Zaczynając od wybuchowych notek na jego nogach, których nie dało się zerwać. Ta wizja sprawiła ogromną radość Shotaro. Wypróbował jeszcze kilka innych, podobnych wizji i uznał, że nauczył się techniki. Iluzje musiały wyglądać na prawdopodobne, gdyż bardzo łatwo dało się wyjść z techniki.

Ostatnią techniką, jaką chciał się nauczyć Shotaro dziś, miało być Raigen Raikōchū. Wymagała ona dodatkowo otwartej chakry Raitonu. Jashinista spełniał te wymagania. Znowu wykorzystał jednego ze swoich towarzyszy treningowych. Zbliżało się CE, wszyscy chcieli być jak najlepiej przygotowani. Shotaro składał pieczęcie, stojąc na przeciwko swojego towarzysza, ale nic się nie działo. Nie do końca wiedział dlaczego. Nie poddawał się jednak. I wtedy natchnęło go. Skoro technika wymagała otwartej dziedziny Raiton, to musi go jakoś wykorzystać. Tym razem do swojej techniki dodał odrobinę chakry Raiton i pojawił się błysk, który oślepił kolegę. Shotaro w tym czasie dobył miecza i wyprowadził atak od tyłu. Po zakończonym treningu Shotaro wrócił do domu.










 
Posty: 1195
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin

Re: Pole treningowe Shotaro

Postprzez Shotaro » 30 lis 2017, o 20:13

Shotaro przyszedł na polane treningową i rozpoczął trening kolejnej techniki genjutsu. Wybrał swoją ulubioną polanę treningową, gdzie opanował już mnóstwo technik. Ta miała być kolejną. Potrzebował do tego ofiary. Długo nie musiał szukać. Zawsze jakiś cywil pałętał się w okolicy. Shotaro schował się za drzewem i obserwował swoją ofiarę. Po chwili postanowił działać. Wyskoczył na przeciwko niego i złożył kilka pieczęci. Następnie za nim wyłoniła się fasola, która chwyciła cywila i uniemożliwiło mu poruszanie. Oplątała go tak, że ciężko byłoby mu ruszyć palec, a co dopiero się uwolnić. Później jashinista zaszedł go od tyłu i wyłonił się z drzewa. Ale technika nie zakończyła się śmiercią, choć Shotaro bardzo tego pragnął. Następnie przeszedł do nauki kolejnej techniki. Jej tajemnice poznał w wioskowej bibliotece. Genjutsu było bardzo fascynującą dziedziną. Tym razem technika nie wymagała żadnej pieczęci. Za zadanie miała spowolnić przeciwnika. Mogła doprowadzić do rozkojarzenia. Shotaro postanowił potrenować ją na mężczyźnie, który uciekał teraz przerażany wcześniejszym treningiem. Najpierw technika nie zadziałała. Później jednak udało się i mężczyzna zapadł się w błocie. A przynajmniej tak mu się wydawało. Nie mógł poruszyć żadną nogą. Chwila minęła, kiedy Shotaro uwolnił go z techniki i wyjaśnił, że to była tylko iluzja. Teraz przyszła pora na techniki z trochę innej dziedziny, która również bardzo fascynowała naszego bohatera. Shurikenjutsu. Umiejętność rzucania shurikenami. Jak prosto to brzmiało. Ale w rzeczywistości było o wiele bardziej skomplikowane. Rzucać można było na różne sposoby. Nawet na takie, które nie wymagały dotykania używanej broni, co bardzo spodobało się naszemu bohaterowi. To najlepsza metoda na przelanie krwi, która hipnotyzowała Shotaro. Jashinista rozpoczął od wyrzucenia przed siebie wielkiego zwoju z zapieczętowaną bronią. Kiedy to nie pomogło, przeszedł do dalszego etapu. Za każdym razem skupiał chakrę i starał się odpieczętować broń. Po którymś podejściu mu się udało, ale broń nie nabierała początkowej prędkości. Dopiero kolejne próby zaradziły temu problemowi. Ale Shurikenjutsu to nie tylko kunai'e i shurikeny. To także senbony i parasolki. Tak więc, Shotaro odpieczętował swoją parasolkę, która była wypełniona po brzegi igłami. Następnie bardzo porządnie ją chwycił. Zamierzał odlecieć na niej bardzo daleko. Nic jednak nie zdawało się skutkować. Technika wymagała użycia dużej ilości chakry, czego jashinista jakimś sposobem nie zauważył, dlatego jego próby z góry były spisane na porażkę. Kiedy poprawił swój błąd, oczekiwane rezultaty pojawiły się dużo szybciej. Shotaro odleciał na swojej parasolce, zrobił kilka kółek dookoła polany i wrócił na ziemię. Senbony były cały czas w gotowości do wystrzału, ale teraz nie było potrzeby ich wykorzystywania. Następnie przyszła pora na techniki Raitonu. To był pierwszy żywioł, jaki udało się opanować naszemu bohaterowi. Miał do niego duży szacunek, gdyż już podczas nie jednej misji okazał się przydatny, dlatego Shotaro pragnął poznać go dogłębniej. Zwoje w bibliotece mówiły coś o kilku przydatnych technikach. Jashinista dobył swojego miecza i próbował przelać na niego chakrę Raitonu. Nie było to proste zadanie i wymagało dobrego opanowania chakry. Inaczej Shotaro nie miałby szans opanować tak poważnej techniki. Kiedy w końcu chakra znalazła się na mieczu był w stanie przeciąć prawie wszystko. Następna technika działała na większy dystans. To było bardzo ważne, aby przygotować się na każdą możliwość. Podczas misji shinobi mogli być postawieni w różnych sytuacjach i jeśli nie będą się przykładać podczas treningów mogą sobie po prostu nie poradzić podczas treningów i zginąć, co nie byłoby na rękę nikomu. Shotaro dawał z siebie wszystko i składając pojedynczą pieczęć starał się wytworzyć błyskawicę. Wszystkie jego trudy były jednak na marne. Nic nie chciało wyskoczyć z jego ust. Chwilę mu zajęło, nim małe wyładowanie elektryczne zebrało się w jego ustach. Sekundy później wystrzeliło z pełną mocą w drzewo. Ostatnią techniką Raitonu na dziś była technika tarczy. To była jedna z niewielu technik obronnych należąca do żywiołu Raiton. Shotaro próbował zrozumieć na czym ona dokładnie polegała, ale jego rozumienie świata było zbyt małe. Zwoje w bibliotece mówiły coś o pewnego rodzaju wyładowaniu. Miała to być przydatna wskazówka podczas treningu tej ciekawej umiejętności. Nie wymagała ona pieczęci, co tylko ułatwiało sprawę. Podczas walki Shotaro lubił korzystać ze swojego miecza, dlatego każde jutsu, które nie wymagały pieczęci, były dla niego błogosławieństwem. Po chwili prób wokół niego pojawiła się tarcza, która ochroniłaby go przed bardzo silnymi atakami.
Po wcześniejszym treningu Shotaro wrócił zmęczony do domu. Przespał się porządnie. Śniły mu się różne sny, w większości związane z poznawanymi technikami. Gdy tylko się obudził, miał ochotę, aby poznać więcej technik. Szybko zjadł śniadanie i ruszył na pole treningowe. Tak dobrze się złożyło, że czekał tam na niego już jakiś śpiący mężczyzna. Shotaro zakradł się do niego i stanął obok. Próbował wkraść się do jego cienia. Nie było to proste zadanie. Wyzwolił dużą ilość chakry i znalazł się w jego cieniu. Później potrafił sterować ruchami tej osoby i mógł w każdej chwili opuścić cień. Technika dawała dużo możliwości. Najgorzej, jakby ktoś potrafił go wykryć. Kiedy już mu się to znudziło przeszedł do kolejnej techniki. Tak zwany Shunshin. Pozwala na bieganie w linii prostej na krótkie dystanse. Shotaro widział jego inne zastosowania, które nie były opisane w zwoju. Jashinista złożył pojedynczą pieczęć i skupił chakrę w stopach. Było to bardzo podobne do techniki pozwalającej chodzenie po wodzie, dlatego technika w miarę szybko przyswoiła się naszemu bohaterowi. Skakał po całym terenie terenu treningowego jak łania. Technika miała wady. Trzeba było cały czas trzymać pieczęć i dodatkowo skupić chakrę w nogach, a to wszystko zajmowało czas. A skoro chcieliśmy użyć tej techniki, to najpewniej nam się śpieszyło. Shotaro bardzo zadowolony był ze swoich białych włosów. Kiedy dowiedział się, że może nimi manipulować, żeby pokonywać swoich przeciwników, bardzo się z tego faktu ucieszył. Od razu zabrał się do pracy. Najpierw odpowiednio przeczesał je grzebieniem, żeby wyeliminować nieżywe końcówki. Później wlał w nie tak dużo chakry, że tylko naturalnym było, że się trochę powiększyły. Wydawało mu się, że to może przez zmęczenie, efekty są takie powolne. Ale nie poddawał się. Musiał opanować jak najwięcej technik, zanim rada uzna, że pora wysłać go na kolejną trudną misję. Po chwili ciężkiego treningu włosy osiągnęły zdumiewającą długość 20 metrów. Shotaro był w stanie nimi manipulować na różne sposoby, a nawet przebijać ściany. Końcówki włosów okazały się tutaj kluczowe. Naturalnie przeszedł do nauki kolejnej techniki związanej z jego białą dumą. Tym razem miało to być coś trochę prostszego, więc spodziewał się, że opanuje tę technikę szybciej. Tą część treningu również zaczął od pieszczot swoich włosów. Wrócił do domu, aby dokładnie je umyć. Następnie wytarł je porządnie ręcznikiem. Nie chciał używać suszarki, żeby ich nie wykończyć, a z mokrą głową również nie wypadało chodzić po mieście. Ta technika była o tyle lepsza, że nie wymagała składania pieczęci. To było to, co Shotaro lubił. Dzięki temu mógł walczyć mieczem i dodatkowo wykorzystywać ninjutsu. Po kilkunastu minutach ciągłego treningu, udało mu się opanować kolejną technikę. Senbony z włosów leciały we wszystkich kierunkach. Ninjutsu oferowało mnóstwo wszelakich technik. Kolejną z nich, którą Shotaro bardzo chciał opanować było Kuchiyose: Raiko Kenka. Technika ta bardzo pasowała do stylu walki Shotaro. Uwielbiał on używać w swoich walkach broni Shinobi. Technika ta powiązana była z Shurikenjutsu. Shotaro miał w swoim domu zwój z bronią, który zamierzał teraz wykorzystać. Stworzył sobie specjalne plakietki, które umieścił na swoich nadgarstkach. To było wymagane, żeby w ogóle próbować wykonać tę technikę. Następnie przyłożył dłoń do tej plakietki i przelał na nią minimalną ilość chakry. Nic dziwnego się nie wydarzyło. Shotaro najpierw przybliżył się do domu, żeby zmniejszyć dystans pomiędzy zwojem i osobą przyzywającą. Taki zabieg okazał się skuteczny. Następnie oddalił się znacznie i próbował dalej. Nic nie wychodziło. Z czasem dopiero ogarnął na jakiej zasadzie to działo i udało mu się opanować to bez względu na odległość, czyli tak, jak zamierzał twórca techniki. Od razu zachował sobie specjalne plakietki na nadgarstkach. Po męczącym treningu wrócił do domu.


























 
Posty: 1195
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin

Re: Pole treningowe Shotaro

Postprzez Shotaro » 4 sty 2018, o 02:51

Shotaro przyszedł na swoje pole treningowe ze zwojem, który zdobył na ostatniej misji. Przeczytał go dokładnie i rozpoczął trening. Musiał się nieźle namęczyć, żeby otworzyć pierwszą bramę. Ograniczenie siedziało w jego mózgu. Musiał je po prostu przełamać. Dużo medytował, żeby to odkryć. Postępował zgodnie ze wskazówkami z zwoju. Shotaro był dość dobrze obcykany w Taijutsu, więc otwieranie bram przyszło mu łatwiej. Otworzył pierwszą bramę. Poczuł nagłe orzeźwienie i jego prędkość wzrosła. Z łatwością mógł okrążyć swoje pole treningowe. O wiele szybciej znajdował się tam, gdzie pragnął. Zakończył bramę. Już po chwili używania, pojawiły się pierwsze rany na ciele. Opatrzył je i przeszedł do nauki technik.


Rozwój Dotonu otwierał przed Shotaro dużo możliwości. Jashinista był ich bardzo ciekawy. Na początek coś z przesuwaniem ziemi. Czasami zdarzała się sytuacja, że Shotaro potrzebował uniknąć jakiegoś ataku i najlepiej by było, jakby po prostu zapadł się pod ziemią i ta technika to umożliwiała. Jashinista przyłożył ręce do ziemi i długo przelewał chakrę, aż w końcu podniósł do góry duży teren wokół niego. A później pojechał w dół. Technika imitowała windę na zewnątrz. Shotaro był zachwycony. Mógł fruwać bez potrzeby jakiegoś zaawansowanej techniki. Kiedy schodził z platformy, potknął się upadł na ziemię. Nie dla niego były podróże w powietrzu. Jeszcze by się tutaj zabił.


Kolejna technika miała mu zapewnić ochronę. Od tego w końcu była - Doryūheki. Shotaro znów składał podobne do poprzedniej techniki pieczęcie i próbował wyłonić z ziemi mur, którego nie tak łatwo zniszcyć. Na początku nic się nie wydarzyło. Później pokazał się mur. Ale nie wyglądał jakoś szczególnie specjalnie. Ostatnim razem Shotaro dodał mu znak Jashina do ozdoby. To było to, czego pragnął od samego początku. Wykonał technikę jeszcze kilka razy, żeby dopracować znak Jashina na murze. Za piątym razem cały mur oblepił znakami Jashina. Jego przeciwnicy jak i sojusznicy mieli wiedzieć, z kim mieli do czynienia. Nie było to poprawne zachowanie Ninja, ale nie obchodziło to Shotaro. Oby nigdy nie musiał zapłacić za to.

Doryō Dango. Technika wymagała mnóstwa siły od wykonującego. Shotaro trochę trenował ten aspekt swojej fizyczności, ale wciąż było wiele do wyćwiczenia. Jashinista przyłożył ręce do ziemi i przelał w nią mnóstwo chakry. Następnie podniósł niezbyt pokaźny skrawek ziemi i rzucił go stronę drzewa. Nie był zadowolony z efektu. Powtórzył technikę i tym razem wyrwał kawał ziemi o wielkości 100 metrów. Posłał go daleko przed siebie z dala od wioski i zabudowań. Technika mogła okazać się przydatna na wiele sposobów. Mógł nią niszczyć mury i całe osady. W miejscu wydobycia powstała olbrzymia dziura, w środku której Jashinista ćwiczył kolejne techniki. Wykonał jeszcze jeden raz technikę, ale z dużo mniejszym kawałkiem gleby.


Następnie przyszła pora na bardziej ofensywne techniki. Dosekidake. Technika pozwalała na przekłuwanie przeciwnika. I jedyną ucieczką był skok w górę, a to otwierało mnóstwo możliwości. Nie trzeba było składać pieczęci, co było dużym plusem techniki. Shotaro skupiał się na wykonaniu techniki, ale to nic nie dawało. Nic nie przychodziło od razu. Przelewał swoją chakrę na ziemię, aż w końcu technika się powiodła i kolce przebiły pobliskie drzewo ze wszystkich stron. Ich szybkość wydobywania się jeszcze nie była satysfakcjonująca. Shotaro próbował ile tylko sił miał, aż ostatecznie był zadowolony. Podczas misji nie miała prawa mu się nie udać.


Shotaro bardzo dobrze szło i nie zamierzał przerywać swojego treningu. Chciał opanować jak najwięcej technik za jednym podejściem. Doton: Iwadeppō no Jutsu. Tym razem próbował wypluwać kamienie ze swoich ust. Nie było to wcale proste. Musiał odpowiednio zmieszać chakrę, aby wypluć coś podobnego do kamienia. To jeszcze nie był koniec kłopotów. Drugim problemem było to, że kamień miał zwiększyć swoją wagę podczas lotu i wielkość. To wymagało zaawansowanego Dotonu i kontroli chakry. Próbował z cały swoich sił, aż ostatecznie kule wielkości piłek latały w każdą stronę. Technika bardzo chakrochłonna, dlatego Shotaro musiał uważać, kiedy ją wykonuje.

Shotaro nie chciał rozwijać tylko swojego ofensywnego potencjału, ale wszystkie możliwości. Dlatego spodobała mu się technika Dotonu, która pozwalała na śledzenie przeciwnika w różnym terenie. Shotaro podszedł do jaskini na skraju lasa i przylgnął do skały. Nic się nie działo. Przelał chakrę na skałę i próbował wejść do środka. Po kilku próbach udało mu się to. Znalazł się we wnętrzu jaskini. Mógł podróżować przez skałę i wyłaniać się w każdym miejscu. Wychodzenie było powolne, ale to mu nie przeszkadzało. Gdy tylko był pewien, że technika była opanowana, spróbował ją jeszcze wykonać, wkradając się do czyjegoś mieszkania. Nie wychodził cały, jedynie zajrzał i opuścił budynek.

Technika następna miała być bardzo przydatna przeciwko innym użytkownikom Dotonu. Posiadała bardzo duży koszt, ale Shotaro się tym nie przejmował. Jeśli kiedyś miała uratować mu życie, to warto było się jej nauczyć. Dotknął dłońmi podłoża i przelewał na nie chakrę. Po chwili z ziemii wysunął się potężny gejzer i wyrzucił w powietrze małego kreta. Shotaro nie był nim zainteresowany, ale cieszył się, że wykonał technikę. Położył się na chwilę na ziemi i zasnął z wyczerpania. Technika była bardzo kosztowna. Jashinista ćwiczył już tutaj od jakiegoś czasu i zasłużył sobie na odpoczynek. Kiedy się obudził powtórzył technikę, przykładając ręce do ziemi i zjadł sobie posiłek, które ze sobą przyniósł.


Shotaro pamiętał czasy, jak w akademii uczyli go techniki klonowania. Teraz miał poznać coś zupełnie odmiennego. Iwa Bunshin no Jutsu. Tutaj klony nie były już zwykłą iluzją jak dotychczas. Były prawdziwe i mogły wykonywać techniki dotonu, a to już coś. Shotaro doceniał potencjał tej techniki, dlatego pragnął się jej nauczyć. Złożył wymagane pieczęcie i po chwili pojawiły się jego dokładne kopie. Mogły wykonywać techniki, które opanował Shotaro, co było bardzo przydatne. Mógł wydawać im polecenie bez mówienia ani słowa, co mogło przydać się podczas walki w terenie. Klony powalczyły między sobą i rozleciały się w błoto, co również miało swoje zalety.

Shotaro rozpoczął swoją przygodę z Dotonem, że zapomniał o innych dziedzinach. I w tej chwili przypomniało mu się, że w ninjutsu też była technika, którą zawsze pragnął poznać. Miała mu ona pomóc zdradzić pozycję przeciwnika. Miała coś wspólnego z technikami Dotonu. Shotaro przyłożył palec do ziemi i czekał na efekty. Po chwili poczuł wszystkie układy chakry znajdujące się w okolicy. To było jak olśnienie. Technika miała zastosowanie wszelakie i dziwił się, że wcześniej nie poznał tej techniki. Awans na TJ zbliżał się wielkimi krokami i chciał być przygotowany. Dla pewności powtórzył jeszcze kilka razy tą technikę, przykładając swój palec do ziemi. Był zaskoczony, jakie szczegółowe informację mógł poznać o przemieszczających się robakach.

Jedna technika Fuinjutsu również przykuła jego uwagę. Pozwala zapieczętować w zwoju ogień różnego rodzaju. Shotaro nie wiedział, co go w przyszłości czeka, dlatego postanowił nauczyć się tej techniki. Rozpalił ognisko za pomocą swojej zapalniczki i wyciągnął mały zwój. Złożył potrzebne pieczęcie i czekał. Nic się nie działo. Ogień rozszerzał się na większe pole powierzchni i jeśli zaraz nic nie zrobi, to wybuchnie pożar. Musiał działać szybko. Ponownie spróbował wykonać technikę. Tym razem płomienie wciągnęły się do zwoju i tam zostały. Shotaro poszedł nad rzeczkę i tam je wypuścił. Ogień wpadł do rzeki i szybko znikł. Technika nauczona. Jashinista wrócił do domu i zabrał ze sobą wszystko, co było jego.

z/t






















 
Posty: 1195
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin

Re: Pole treningowe Shotaro

Postprzez Shotaro » 22 sty 2018, o 22:03

Shotaro udał się do swojego zakonu. Czuł, że był już gotowy, aby oddać się Jashinowi bardziej. Złożył się na ofiarnym stole. Wokół niego zbiegło się mnóstwo wyznawców i wznieśli swoje modły do Jashina. Później któryś podał jakiś lek Shotaro, przez który ten stracił przytomność. Nie wiedział, ile czasu minęło w takim stanie. Obudził się po chwili. Przez jego serce był przebity pręt. Wystraszył się w pierwszym momencie, lecz zrozumiał co takiego się wydarzyło. Od teraz był nieśmiertelny. Wyciągnął pręt z serca i rzucił go w kąt pomieszczenia. Dookoła niego były znaki Jashina. Wszyscy wierzący pokłonili się Jashinowi. Tak samo zachował się Shotaro. Kiedy rytuał dobiegł końca, Shotaro wrócił do domu. Na dzisiaj wystarczy mu wrażeń. Jeszcze przyjdzie pora na naukę reszty technik.


 
Posty: 1195
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin

Re: Pole treningowe Shotaro

Postprzez Shotaro » 29 sty 2018, o 15:51

Wyruszył na swoje pole treningowe, aby poznać kolejne techniki, dzięki którym pomoże spełnić plan Jashina. Shotaro spodobała się pewna technika, o której usłyszał podczas swojego treningu Ninjutsu. Kumonshin no jutsu. Z jej pomocą miał opanować technikę teleportacji. Już wcześniej marzył o czymś podobnym. Do tej pory udawało mu się przesyłać tylko ekwipunek na duże odległości. Zaczął składać pieczęci i nie przestał, dopóki pojawił się kłęb dymu. To nie było wszystko, gdyż nie to było celem techniki. Musiał jeszcze nastąpić efekt teleportacji. Po ostatnim treningu składał pieczęcie szybciej, dzięki temu też szybciej uczył się technik. Więcej razy mógł spróbować w jednostce czasu. W końcu się udało i Shotaro przeszedł do nauki kolejnej techniki. Tym razem coś z dziedziny Raitonu. Shotaro znał już podobną do tej techniki, ale chciał ulepszyć swoje umiejętności. Tym razem miał poznać coś, co zapewni mu ochronę przed większością technik. Nie wymagała żadnych pieczęci, przez co była wyjątkowo szybka. Shotaro użył kilku innych technik Raitonu, aby wprawić się w rytm. Musiał odkryć, jak ulepszyć swoje umiejętności. Zwój coś o tym mówił, ale nie zbyt dużo. To było prawdziwa męczarnia. Shotaro próbował i próbował, ale nie wychodziło mu to ani trochę. Później nadszedł przełom i w mig pojął na czym ma polegać ta technika i wykonywał tarczę bez zastanowienia, automatycznie. Skoro tak dobrze mu szła nauka technik tego żywiołu, postanowił opanować jeszcze jedną. Tym razem technika była o tyle ciekawa, że działała również na summony. Z taką siłą żaden shinobi nie będzie w stanie się jej oprzeć. Tym razem wymagała już składania pieczęci, ale nie przeszkadzało to Shotaro. W końcu większość technik tego wymagała. Wiedział, przynajmniej że trzeba się postarać. Składał pieczęcie, jedną po drugiej, aż w końcu ziemia zaczęła wibrować. To jeszcze nie było to, o co się starał. Po jakimś czasie z ziemi wyłoniły się filare. Nie wyglądały na specjalnie groźne. Shotaro spodziewał się czegoś bardziej pokazowego. I nagle wyładowania elektryczne zaczęły skakać z jednego filara na drugi. Wszystkie małe zwierzątką, które znalazły się w między czasie pomiędzy zostały spalone przez prąd. Nie był to zbyt przyjemny widok, dla słabych duchem. Skoro techniki Raitonu tak dobrze szły Shinobiemu, naturalnym było, że przeszedł do swojego drugiego żywiołu, którym był Doton. Shotaro lubił babrać się w ziemi. Chciał opanować technikę, która dawała mu mnóstwo możliwości. Dzięki niej będzie wstanie wymusić na przeciwniku walkę w powietrzu. Nie wiadomo, kiedy może mu się to przydać. Ta technika wymagała złożenia tylko jednej pieczęci. Obserwator z boku mógłby zauważyć Shotaro składającego w kółko jedną pieczęć. Nie był to zbyt ciekawy widok. Po czasie w ziemi zaczął się tworzyć taki korek. Choć bardziej przypominał bezdzietną dziurę. I ziemia dookoła zaczęła wpadać prosto do tego otworu. Shotaro musiał odskoczyć kilka razy do tyłu, żeby nie wpaść do swojej techniki. Wszystkie robaczki zostały pochłonięte i kolumny ze wcześniejszej techniki. Nawet drzewa nie mogły się czuć bezpieczne. Coś pięknego. Shotaro szybko zatrzymał technikę, zanim cała okolica na zawsze zmieniła się w pustynię. Shotaro również postanowił nauczyć się techniki zamiany w błoto. Wydawała się ona być bardzo przydatna podczas wszelakich zwiadów lub prób uniknięcia ataku. Błotem można było również atakować, ale bez poważniejszych technik. Ogólnie wszystko się dobrze zapowiadało. Shotaro przechodził dziwne etapy nauki tego jutsu. Jego ciało powoli zamieniało się w błoto. Czuł jak odpadają mu ręcę i nogi. Reszta ciała pozostała na miejscu. Z czasam przyszedł jednak ubłagany efekt. Shotaro mógł poruszać się pod postacią błota. Przebył ogromne odległości, żeby się dostosować, ale ostatecznie wrócił na pole treningowe. Zmienił się znów w swoją dawną postać. Tak wyglądał lepiej. Kolejną techniką miała być technika Dotonu. Shotaro lubił ten żywioł nawet bardziej niż Katon. Składał pieczęcie, aż do znudzenia, aż w końcu zaczęło się coś pojawiać. Miał nadzieję, że będzie to głowa smoka, ale nic w tym rodzaju. Było to niewiadomo co. Shotaro postanowił, że należy mu się chwila przerwy po tym całym treningu. Położył się na ziemi i odpoczywał sobie. Po chwili zasnął. Gdy się obudził, był w pełni sił, gotowy do dalszego treningu. Zabrał się do pracy. Zaczął składać pieczęcie i nie potrafił skończyć. Po kilku minutach pojawiła się głowa smoka. I nawet otworzyła paszczę, co mogło wprawić w zachwyt. Shotaro jednak się nie zatrzymywał na tym. Chciał, by teraz wystrzeliwała pociski. W końcu miała to być technika ofensywna. W przecięgu sekund w pysku stwora pojawiła się biała plama, z której zaczęły wylatywać błotne pociski i mknęły w nieznane. Technika była opanowana do granic możliwości. Shotaro jednak nie rozstawał się z swoim ulubionym żywiołem. Chciał teraz opanować technikę, która miała mu pozwolić na przemieszczanie się pod ziemią, bo w końcu nie ma niczego fajnieszego, prawda? Tą techniką miał osiągać takie wielkie prędkości, że głowa mała. Żadne korki już nigdy nie będą mu straszne, kiedy będzie wykorzystywał tę technikę. Z początku nie mógł się jednak jej nauczyć. Nie wychodziło mu to. W pewnym momencie aż zakopał się łopatą po głowę w piasku, aby zainicjować tą technikę. Na nic jednak było jego wysiłki. Musiał bardziej postarać się wykorzystać chakrę. Aż ostatecznie znikł pod ziemią i wyskoczył z niej równie szybko. Technika była opanowana. Shotaro nie mógł powstrzymać radości.























 
Posty: 1195
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin

Re: Pole treningowe Shotaro

Postprzez Shotaro » 8 lut 2018, o 01:11

Shotaro miał coś ciekawego do nauczenia się. Chciał opanować świeżo poznaną technikę. Chakra Hebi skrywało mnóstwo tajemnic, o których chciał się dowiedzieć Jashinista. Choć sam trening miał zająć mu trochę czasu. Członek sekretnego kultu ustawił się na swoim polu treningowym i przeczytał każdy możliwy artykuł na temat tajemniczych Chakra Hebi. Umiejętności jakie oferował demon były bardzo przydatne. Shotaro postanowił odmówić jeszcze kilka modlitw w ciszy i przeszedł do medytacji. Bez Jashina nie mógł liczyć na zbyt wiele. Bogowie byli idealnymi medium do poznania demonów. A Moryuo był jednym z nich. Shotaro następnie postanowił opanować lepiej techniki, które oferował tajemniczy wąż. Shotaro nakazał mu atakowanie wiewiórki, która skakała po drzewie. Wąż kąsał, ale nie potrafił trafić ruszającego się obiektu. Był na to za słaby. Potrzebował czasu, aby się dobrze zakomodować. Shotaro powtarzał trening kilka razy. Aż w końcu wiewiórka została trafiona techniką węża i upadła na ziemie jak porażona. Paraliż był bardzo silny i był w stanie unieruchomić dorosłego shinobiego, a co dopiero takiego zwierzaka. Wiewiórka nie przeżyła tego spotkania z potworem. Nie było to nic dziwnego. Shotaro postanowił zrobić sobie przerwę, gdyż trening był czasochłonny.

Chakra Hebi na C - 10 godzin
 
Posty: 1195
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin

Re: Pole treningowe Shotaro

Postprzez Shotaro » 8 lut 2018, o 14:17

Shotaro zakończył ostatni trening i wrócił do domu po wielu godzinnym treningu. Długo jednak nie wytrzymał na spaniu. Już po kilku godzinach snu wrócił na pole treningowe, aby jeszcze lepiej przygotować się do nadchodzących misji. Chakra Hebi nie dawała mu spać. Był to rodzaj mocy, którą trzeba było opanować. Shotaro rozpoczął swój trening od medytacji. To był zawsze dobry początek. Mógł przemyśleć kilka spraw, ale też oddać się błogiemu wypoczynkowi. Później odmówił kilka pacierzy do swojego Boga. Bez tego nie zaczynał żadnego treningu, gdyż tylko w rękach Jashina było, czy uda mu się opanować kolejne techniki. Kiedy już modlitwy zostały odmówione, przeszedł do właściwego treningu. Napełniał się chakrą Hebiego - tak zwaną mroczną chakrą. Demon miał nieograniczone ilości chakry. Był jak nie kończąca się studnia. Podczas walki na pewno przyda się to Shotaro, aby mieć możliwość skorzystać z dodatkowego źródła chakry. Jashinista wykonał kilka technik z żywiołów ziemi i elektryczności. Jego techniki jeszcze nigdy nie były tak silne, jak w tym momencie. Czuł się, jakby miał naturalną predyspozycję do ich wykonywania. Lecz to nie było wszystko. Kiedy poczuł, że jego zapasy mrocznej chakry chylą się ku końcowi, mógł ponownie się naładować. Moryo działał jak nie kończąca się bateria. Shotaro nauczył się wykorzystywać chakrę w ten sposób, że był w stanie wykonywać techniki rangi B z różnych żywiołów. Katon, Fuuton i Suiton czekały jeszcze na niego. Ale najpierw musiał nauczyć się jakiś technik z tych żywiołów, aby mógł z nich korzystać. Trening był bardziej czasochłonny, niż mogłoby się wydawać. Shotaro jeszcze nigdy nie poświęcił tyle czasu na nauce takich rzeczy. Szybko nie opanuje perfekcyjnie swojego demona, jeśli każdy kolejny poziom wtajemniczenia będzie zajmował więcej czasu. Chwała Jashinowi, że nie był już początkującym. Gdyby był, to może poszukałby jakiejś innej metody nauki. Teraz gdy już był bliżej końca nie miało to sensu. Tajemniczy potwór rozumiał się z Shotaro jeszcze lepiej niż zwykle. Głowę Shotaro nawiedzały dziwne myśli, ale przez większość czasu wiedział, które należały do niego, a które były obce.

Chakra Hebi na B - 15h
 
Posty: 1195
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin

Re: Pole treningowe Shotaro

Postprzez Shotaro » 9 lut 2018, o 11:37

Ledwo Shotaro zakończył swój ostatni trening, kiedy było mu mało nowych wrażeń. Nie chciał zostać w tyle, jeśli chodzi o podboje i postanowił opanować jeszcze jeden poziom kontroli swojego nowego nabytku. Po tym poziomie będzie już musiał zrobić sobie przerwę, gdyż nie będzie wstanie rozwinąć maksymalnie swojej nowe umiejętności. Przeszedł do odpowiedniego rozpoczęcia swojego treningu. Usiadł w spokoju obok rzeczki. Dużo trenował fizycznie, dlatego taki trening nie był teraz potrzebny. Jedyne czego potrzebował to odrobina rozluźnienia. Nie było w tym nic dziwnego. Kiedy tam siedział w siadzie skrzyżnym i myślał o niebieskich migdałkach, pogoda zmieniła się diametralnie. Zaczął padać śnieg i zrobiło się zimno. Shotaro był odporny na nagłe skoki temperatury. Zima to nie był dobry okres na wypady na polanę treningową, ale jashinista był zdeterminowany aby polepszyć swoje osiągi. Nic nie było w stanie go teraz powstrzymać. Dopóki nie będzie rozwinięty do granic swoich możliwości, nie wróci do domu. Pierwszy etap treningu miał już za sobą. Poczuł się zrelaksowany i zgodny z naturą. Ostatnio Shotaro poświęcił bardzo dużo czasu rozwojowi żywiołów i zaniedbał przez to jedną technikę Chakra Hebi. A tak być nie mogło. Tym razem zamierzał trochę dłużej nad nią posiedzieć. Rozkazywał swoim wężom w taki sposób, aby te w sposób pełen gracji wykorzystywały jego polecenia. Jeśli zamierzał dokonywać z ich pomocą operacji, musiały się go słuchać do granic możliwości. Podczas zabiegów każdy błąd może decydować o śmierci lub życiu pacjenta. Węże od samego początku przejawiały duże posłuszeństwo, dlatego shinobi podejrzewał, że tylko drobny trening wystarczy, aby opanować ich zdolności do granic możliwości. A później już tylko będzie rozwijał swoje umiejętności dotyczące przekazywania chakry. To był jeden z najważniejszych aspektów jego nowej mocy. Czuł się trochę jak superbohater ze swoją nową mocą. Miała ona swoje zalety i wady, o czym zdążył się już dowiedzieć. Bestia mówiła do niego o swoich celach na przyszłość. Zagłada świata? Tak długo jak Shotaro był brany pod uwagę, nie miał nic przeciwko. Demon nie pragnął zawładnąć na stałe ciałem Shotaro, zwłaszcza że mieli podobne plany na przyszłość. Nic mniejszego od masowej zagłady nie było dozwolone. Shotaro jeszcze raz napełnił się mroczną chakrą i zaczął swój trening. Wykonywał bardzo zaawansowane techniki i wcale się nie męczył. A gdy jego ilość chakry malała, znów mógł się do pełna napełnić i dalej korzystał z tej cudownej chakry. Z czasem zauważył, że coraz bardziej polegał na swoich nowych umiejętnościach. Na razie nie robiło mu to różnicy, ale kiedyś mógł się srogo rozczarować. Na razie atakował sobie wiewiórki wężami i miał przy tym niezły ubaw.

Chakra Hebi na A - 20h
 
Posty: 1195
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin

Re: Pole treningowe Shotaro

Postprzez Shotaro » 10 lut 2018, o 02:39

Shotaro rozpoczynał swoją edukację od zajrzenia do biblioteki. Nie było w tym nic nadzwyczajnego, gdyż tam lokowały się wszystkie ciekawsze tytuły. Jashinista miał ochotę poznać trochę dogłębniej medycynę, którą do tej pory skrzętnie zaniedbywał. Nie mógł tak robić dalej, jeśli chciał być uzdolniony we wszystkich dziedzinach. Trening rozpoczął od dobrego przyjrzenia się wypożyczonym książkom. Zależało mu, aby dobrze poznać ciało człowieka. Za każdym razem kiedy przeczytał nowy rozdział, sprawdzał czy potrafi wyczuć konkretny punkt na swoim ciele. Jeśli była taka potrzeba przebijał swoje ciało kunai'em, aby dobrze wszystko sprawdzić. Ból był przy tym nie do zniesienia, ale przynajmniej poznał lepiej swoje ciało, a co za tym idzie ciało każdego innego człowieka. Jashinista nie poprzestawał na tym swojego treningu. Od razu przeszedł do bardziej zaawansowanych technik Iryojutsu. Shotaro składał pięć pieczęci, mając nadzieję, że jego ręce zamienią się w ostre skalpele. Przeczytał, że było to możliwe dzięki technice Chakra Scalpel. Skoro pisali tak w zwoju, to musiała to być prawda. Shotaro nie poddawał się po kilku nie udanych próbach. Wiedział, że determinacja była kluczem do sukcesu. Składał pieczęcie do oporu, aż pewna niebieska chakra zaczęła zbierać się na jego koniuszkach palców. Z czasem pojawiła się na całej dłoni. Shotaro był gotowy. Ruszył na dalszy trening. Ciął wszystko, co było w zasięgu jego ręki. Złowił tak nawet jedną rybę, wbijając w nią swoją dłoń. Był zdolny do przeprowadzenia operacji, bez rozcinania pacjenta. Kolejną technikę, którą chciał poznać, również należała do medycznego ninjutsu. I jak swoje poprzedniczki miała ofensywne zabarwienie. Shotaro nie znał się za bardzo na truciznach, ale miał pojęcie, że mogły one przynieść szybką śmierć, dlatego też tak bardzo spodobała mu się następująca technika. Wdychał do swoich płuc ogromne ilości świeżego powietrza i podobnie do technik Katonu wypluwał ze swoich ust zupełnie coś innego. Żeby nigdy nie wypompować się z chakry napełniał się chakrą hebiego i kontynuował trening. Z jego ust wyleciał fioletowy gaz, który zostawiał za sobą tylko śmierć. Później Shotaro opanował technikę, która pozwalała na chwile przywrócenie kogoś do życia. Aby ją poznać musiał się udać do szpitala. Tam najłatwiej było o świeże zwłoki. Kiedy znalazł się już na dziale, gdzie przynosili nieboszczyków, uderzał dłonią w jedną ofiarę. Jeśli nie będzie wykorzystywał kontrowersyjnych metod, to nigdy się nie nauczy. Ofiara szybko wstała na równe nogi i była w stanie poruszać się jak za życia. Ktoś by powiedział, że była nawet żwawsza. Shotaro cieszył się z uzyskanego efektu i odłożył zwłoki na swoje miejsce. Nie chciał robić większego zamieszania, niż było to potrzebne. Nikt nie musiał wiedzieć o jego eksperymentach. Przeczuwał, że najlepsi shinobi trenowali w dokładnie taki sam sposób. Nie było na to reguły. Każdy ninja musiał zaczynać tam gdzie on. Skoro był już w szpitalu to postanowił opanować jeszcze jedną technikę medyczną. Poszedł na oddział zajmujący się zatruciami. Niedawno opanował technikę, która zatruwała innych, a teraz chciał pomagać ofiarom zatrucia. Techniki medyczne skupiały się głównie na leczeniu, czego również chciał doświadczyć jashinista. Kiedy znalazł się na oddziale, otoczył swoje dłonie wodą i wkładał je w pacjentów, aby wyciągnąć truciznę. Technika wydawała się być wsparciem dla pomocników, ale nigdy nie wiadomo, jaką misję mógł dostać Shotaro, dlatego wolał być przygotowany na wszystko. Nie było tam miejsca na niedociągnięcia. Zwłaszcza, że miał trochę wolnego czasu, więc mógł go wykorzystać. Po nauce tej techniki opuścił szpital i wrócił na swoją polanę treningową, gdzie zamierzał kontynuować trening. Tym razem chciał poznać technikę Dotonu. Tak dawno nie rozwijał swojego ulubionego żywiołu. Składał pieczęcie jak szalone. Aż na jego palcach zaczęły się robić przetarcia i blazy od uderzania o ziemię. Chciał wywołać małe trzęsienie ziemi. Technika ta mogła się przydać, gdy miał do czynienia z większą ilością przeciwników albo jakimś jednym ale bardzo szybkim. Technika wydawała się być stosunkowo prosta, więc nauka jej nie zajęła zbyt dużo czasu. Shotaro rozwijał swoje umiejętności związane z błotem. Nie lubił za bardzo zabaw w tej lepkiej mazi, ale zdawał sobie sprawę, jak ważne było jej wykorzystanie w ofensywie. Nie zastanawiając się długo, przeszedł do treningu. Tym razem pozwolił swoim dłoniom odpocząć i położył je spokojnie na ziemi. Musiał siedzieć, żeby to było możliwe. I próbował siłą woli (przelewając ogromne ilości chakry) przyzwać portal do błota. Śmiesznie to brzmiało, ale technika zapowiadała się całkowicie przyjemnie. Przynajmniej do popatrzenia z boku. Shotaro wolałby nie znaleźć się w jej centrum. Choć może z czasem wypłynął by na powierzchnię. To nie był koniec ziemnych technik. Zaawansowanych technik było w tym żywiole na prawdę dużo. Tym razem technika wymagała złożenia jednej pieczęci, był nią wąż. Bardzo ciekawy zbieg okoliczności ze wzglęgu na nowo zdobytą technikę Shotaro. Jashinista uzupełnił swoje zasoby chakry. Teraz nie musiał już oszczędzać. To była prawie jak wygrana na loterii. Nie musiał się martwić o efekty swojego wydawania. Moryo cały czas był gotowy wręczyć mu bezzwrotną pożyczkę. Jashinista ćwiczył dalej swoje umiejętności i z czasem opanował technikę wysokiej rangi. Potrafił zamknąć duży obszar ziemi i odciąć go od dopływu tlenu. Duszenie zajmowało dużo czasu, ale zawsze mógł wpuścić do środka truciznę i zrobić pewnego rodzaju combo. Techniki Dotonu pewnie znał już każdy. Ale może wciąż jakaś zabłąkana duszyczka gdzieś się tam pałętała, co wpadnie w jego pułapkę. Shotaro opanował ostatnią technikę Dotonu na dziś. Doładował sobie chakry z pomocą Chakra Hebi i uzyskał tym samym dostęp do technik Fuutonu. Shotaro próbował ze swoich ust wytworzyć tnące ostrza, które rozwijają się na odległość 10 metrów. W tym całym przypływie euforii zapomniał o składaniu pieczęci. Zaraz musiał ponownie przysiąść do tej techniki i od razu wcześniej doczekał się upragnionych efektów. Kolejna technika również była z dziedziny Fuutonu. Teraz gdy Shotaro miał dostęp do tych technik nie zamierzał się ograniczać. Jutsu wydawało się być bardzo zabójcze. Tym razem jashinista nie zapomniał już o wykonaniu kilku pieczęci na początku. Powtarzał technikę do znudzenia. Miał jeszcze wystarczająco dużo chakry, aby móc kontynuować trening. Prędzej go teraz nogi od stania rozbolą, niż braknie mu chakry do treningu. Chwycił jeden z listków i sprawdził, czy aby na pewno dalej ma w sobie chakrę Fuutonu. Przelał odrobinę chakry na listek i ten przeciął się w pół. Nie było żadnych wątpliwości. Shotaro kontynuował swój trening. Stanął na przeciwko drzewa i próbował okiełznać żywioł powietrza. Z czasem zaczął wiać porywisty wiatr. I udało się. Powstało ostrze z powietrza, które przemieściło się na odległość trzydziestu metrów i przecięło drzewo. Roślina obaliła się na ziemię z głośnym hukiem. Shotaro powtórzył kilkukrotnie technikę, żeby mieć pewność, że w czasie walki go nie zawiedzie. Techniki Futonu napędzały go i chciał poznawać coraz to więcej ich. Kolejne jutsu miało działać na krótkim zasięgu. Czasami przychodziło mu się mierzyć również i w takich odległościach. Chciał być przygotowany, gdyby jego miecz zawiódł (uśmieszek dla kumatych). Shotaro kontynuował trening i podnosił swoje dwa palce do góry. Nic dziwnego się niestety nie działo. Technika nie działała jeszcze. Shotaro jednak się nie poddawał. Napełnił się znów mroczną chakrą i ruszył do boju. Potrzebował opanować tę technikę przed kolejną misją. Nie będzie mógł spać spokojnie, jeśli jej poprawnie nie wykona. Nigdy nie wiadomo, kiedy spotka jakiegoś przeciwnika. A Shotaro już teraz miał manię poznawania dużej ilości technik. Błysk w jego oku mówił, że nie wróci do domu z pustymi rękoma. Podniósł jeszcze raz palce do góry i przelał na nie chakrę Fuutonu. Dookoła niego zaczęła się pojawiać jego chakra, która cięła wszystko co popadnie w okolicy 3 metrów. Udało się, technika została opanowana.


























 
Posty: 1195
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin

Re: Pole treningowe Shotaro

Postprzez Shotaro » 21 lut 2018, o 00:15

Shotaro przyszedł na pole treningowe, aby pouczyć się czegoś praktycznego. Tym razem chciał opanować korzystanie ze swoich węży chakry na jeszcze większym poziomie. Nigdy nie odważyłby się tego zrobić, gdyby nie osiągnął wcześniejszych poziomów. Teraz miał trochę czasu dla siebie, który postanowił poświęcić na rozwój. Wszystkie te treningi zbliżały go do ostatecznej przemiany, którą zamierzał odbyć. Nie chciał się z nią śpieszyć, czekał wciąż na odpowiedni moment. Musiał najpierw przebyć odpowiednie treningi i znaleźć kogoś, kto zaakceptuje jego nowy wygląd. Poznał jak do tej pory dużo ciekawych ludzi, lecz najpierw chciałby poznać ich bliżej, żeby dostrzegli jego wewnętrzne piękno, żeby nie musieli skupiać się tylko na jego zewnętrznej osobliwości. Shotaro rozmyślał nad tymi pomysłami, biegając po swoim ulubionym polu treningowym z wyciągniętymi wężami na wierzchu i gonił dzikie zwierzęta. Próbował zaimplikować im odpowiednią ilość trucizny paraliżującej, która położyła by je na łopatki w kilka sekund. Węże były już w stanie wykonać większość jego poleceń. Zastanawiał się nad ich smakiem. Czy mu zasmakują? Wiedział, że gdy spróbuje jednego cała reszta ucieknie przed nim i już nigdy nie wrócą. Pozbędzie się przez to też wpływu demona. Nie miał niestety innego wyboru. Ulepszenie jakie oferował ten tryb było zbyt duże, żeby Shotaro mógł przejść obok niego obojętnie. Jashinista sparaliżował chyba większość futrzastych zwierząt żyjących w okolicy. Teraz postanowił spróbować wykonać kolejną technikę ze swojego arsenału wykorzystania Hebich. Ustawił się nad jedną biedną ofiarą - myszką. Węże wyłonił się z jego rękawa i groźnie wirowały w powietrzu. Chwyciły za ostrza i ruszyły na myszkę. Cięły ją w różnych miejscach i doprowadziły do jej śmierci w ostatecznym rozrachunku. Nie zostało po tym żadnego śladu. Tak jakby umarła naturalnym sposobem. Shotaro nie zlekceważył tego treningu i powtórzył technikę kilkukrotnie na różnych zwierzątkach. Sam miał pewną wiedzę o ludzkim organizmie, co pozwalało mu na perfekcyjne skomponowanie tego z tą techniką. Żeby wszystko sobie odświeżyć udał się do biblioteki. Wiedział, że trening zajmie mu dużo czasu, więc mógł sobie pozwolić na taki przerywnik. Przeczytał wszystko, co tam było na temat ludzkiej medycyny i znalazł nawet książkę historyczną opowiadając o ataku Moryuo na świat. Był bardzo zaskoczony tym tematem. Wiedział, że jego demon do najprzyjemniejszych nie należy, ale że chciał przejąć władzę nad światem to się nie spodziewał. Jego marzenie mogło żyć dalej w Shotaro. Demon rozmawiał czasami z naszym bohaterem, ale nigdy nie mówił mu o swoim marzeniu. Pewnie dlatego, że nie mogło ono już zostać ziszczone przez coś. Demon był mniej rozmowny niż kiedyś był. Shotaro wrócił na pole treningowe i naładował się teraz mroczną chakrą. Poczuł nagły przypływ energii. Mógł góry przenosić. Wykonał mnóstwo technik Dotonu. Ziemia wokół niego wyglądała już zupełnie inaczej, niż na początku. Później naładował się chakrą Raitonu i tworzył techniki tego elementu. Wysyłał pioruny we wszystkie możliwe strony. Poczuł się po tym wszystkim lepiej na duchu. Jashin miał rację, że taka destrukcja była potrzebna i pomocna. Człowiek inaczej się czuł po tym, jak mógł sobie coś zniszczyć. I w każdym była taka potrzeba. Shotaro nie kończył swojego treningu zbyt szybko. Teraz przeszedł do wykonania kilku technik Fuutonu. Naładował się wcześniej chakrą tego żywiołu. I to było zdumiewające. Był w stanie wykonać techniki Fuutonu, nigdy wcześniej nie trenując tego żywiołu. I to było to, co umożliwiał mu demon. Dostęp do technik wszystkich żywiołów. Sam nigdy nie posiadłby takiej mocy. Wiedział, że żeby opanował lepiej swojego demona musiał też być odpowiednio przygotowany na to fizycznie, dlatego zrobił też trening siłowy. Podczas każdej misji musiał się trochę wysilać, więc ogólnie to już był przygotowany, ale odrobina treningu jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Położył się na ziemi i zrobił jakieś dwadzieścia pompek na lewej ręce, później zmienił na prawą. Zrobił sto brzuszków i sto przysiadów. Całą taką serię powtarzał kilkukrotnie. Pojedyncza seria nie była dla niego wyzwaniem. Po zakończonym treningu siłowym był już trochę zmęczony. Odpoczął sobie w siadzie skrzyżnym, medytując. Mógł zebrać potrzebny mu do życia spokój i energię. Czuł jak przepływa przez niego jego własna chakra i chakra demona. Węże krążyły po jego ciele i czekały na dalsze rozkazy.

Chakra Hebi na S
 
Posty: 1195
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin

Re: Pole treningowe Shotaro

Postprzez Shotaro » 23 lut 2018, o 00:21

Shotaro udał się do biblioteki z zamiarem pogłębienia swojej wiedzy o Iryojutsu. Ostatnio dużo czasu spędzał w tej budowli, zwłaszcza kiedy opanował wyższe poziomy kontroli swojego węża. Teraz jednak chciał skupić się na czymś zgoła odmiennym. Przeszczepy. Temat zainteresował go od pierwszego momentu, kiedy o nim usłyszał. Wiedział, jakie korzyści to ze sobą niosło. Nie chodziło tylko o uzupełnienie brakującej kończyny. Przeszczep pozwalał jeszcze na opanowanie technik właściciela, których sami nie bylibyśmy w stanie się nauczyć. Jashinista przeczytał wszystkie książki na ten temat i udał się na swoje pole treningowe. Tam przeprowadził zabieg na jakiejś niedorozwiniętej wiewiórce.

Wrócił znów do biblioteki aby pogłębić swoją wiedzę o ludzkim ciele. To również mu się przyda podczas przeprowadzania przeszczepu. Chciał wiedzieć o każdej komórce w ciele człowieka i jak ona działa. Przeleciał przez wszystkie książki, które znajdowały się w bibliotece. Nie znalazł jednak nic na własną rękę, co pogłębiłoby jego wiedze. Dlatego udał się do bibliotekarza i poprosił o pomoc. Tak się złożyło, że to on przetrzymywał jakiś ważny tytuł z tej dziedziny. Na prośbę Shotaro udostępnił ją mu, żeby mógł rozwinąć się jeszcze bardziej. Bibliotekarz nie był shinobim ani Iryoninem. Nie potrzebował tej wiedzy na wczoraj. Jashinista przeczytał dokładnie informację z każdej strony i zrozumiał jak działa każda komórka w ludzkim ciele. Książka zawierała też informacje dla shinobich, o tym jak wprowadzić w stan sztucznej śmierci.


Następna technika miała dotyczyć Fuutonu. Shotaro bardzo był zadowolony, że dzięki chakrze Hebiego był w stanie opanować techniki tego żywiołu. Teraz potrzebował tylko trochę czasu, aby przyswoić sobie kilka technik. Składał pieczęcie jak szalony. Jego ręce aż zrobiły się nieco bardziej czerwone. Wiedział, że kiedyś tak opanuje składanie pieczęci, że przy tej technice nie będzie musiał ich składać wcale. Później wciągał chakrę swoimi ustami i wypuszczał ją w postaci pocisków. Pociski nie były pociskami. Przypominały bardziej smarki z nosa. Nikt nie chciałby nimi oberwać, ale żadna szkoda by się mu nie zrobiła. Przynajmniej nie fizyczna, psychiczna już prędzej. Shotaro nie poddawał się i kontynuował. Wtedy nastąpił przełom. Złożył trzy pieczęci i już wtedy wiedział, że technika się uda. Wystrzelił trzy pociski w drzewo, które spenetrowały je na wylot.

Kaiten Shuriken. Bardzo ciekawa nazwa techniki. Jej opis dobrze się komponował z innymi umiejętnościami bohatera. Jashinista nie miał wyjścia jak tylko nauczyć się tej techniki. Wiedział, że jeszcze mu się kiedyś przyda. Jutsu nie wymagało składania pieczęci. Dlatego jego ręce mogły sobie trochę odpocząć. Kolejnym problemem mógł być wiatr, który zerwał się z nienacka. Trochę wytrącał shurikeny z rytmu. Shotaro położył kilka elementów uzbrojenia na ziemi i koncentrował się na nich. Chciał przelać na nie swoją chakrę, żeby wprawić je w ruch wirowy. Dzięki temu będzie mógł posłać je na przeciwnika i dowolnie sterować. Dużo krwi będzie mógł przez to zdobyć. Czasami nie potrzeba wykorzystywać jakiegoś zaawansowanego jutsu, żeby dostać to co się chce.

Suyaki no Jutsu. Tym razem przyszedł czas na rozwinięcie swojego kolejnego żywiołu. Ogień był bardzo niebezpieczny. I to głównie dlatego Shotaro się nim zainteresował. Palenie swoich wrogów nie należało do jego jakiś tam upodobań, ale podczas walki nie było miejsca na jakieś takie preferencje. Trzeba było używać tego, co zapewniało wygraną. Jashinista znalazł jakiś opuszczony młyn, żeby kontynuować swój trening. Nie chciał zrobić zbyt dużo szkody nikomu, przynajmniej na tym etapie. Składał trzy pieczęcie, dzięki którym miała powstać jego technika. Wielki płomień ognia, który spali wszystko, co znajduje się w środku. Technika przysporzyła mu więcej kłopotów niż jakakolwiek inna. Nie spodziewał się tego. Zanim opanował technikę minęło kilka dni. Ciągle przychodził w to samo miejsce z samego rana i składał pieczęcie aż do późnego wieczoru. Ostatecznie płomień ruszył w stronę młynu i spalił wszystko co znajdowało się w środku.

Ryuen Hoka no Jutsu. Techniki ognia miały swój potencjał i Shotaro chciał go wykorzystać. Kolejna technika kolejne pieczęcie. Tym razem miały powstać głowy z ognia o kształcie smoka. Niewierzący mogli w nich ujrzeć oblicze Jashina. Z przyjemnością przyniesie im śmierć. Shotaro ćwiczył dalej. Nie poddawał się. Składał dzielnie pieczęcie. O wiele szybciej zauważył efekty swoich treningów, niż to było ostatnim razem. Już powoli zaczynał rozumieć, na czym polegał ten żywioł. Później zostanie mu już ostatni żywioł do opanowania, ale trochę potrwa nim się go nauczyć. Teraz musiał się skupić na Katonie. Koncentrował się, na tyle na ile pozwalały mu jego umiejętności. Z czasem wyrobi sobie nawyk lepszego skupiania się, ale na razie musiał pracować z tym co miał. Po kilku minutach zaczęły latać kule ognia we wszystkich kierunkach. Coś cudownego. Jashin byłby zadowolony.














 
Posty: 1195
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin

Re: Pole treningowe Shotaro

Postprzez Shotaro » 30 kwi 2018, o 09:41

Ostatnia technika polegała na leczeniu swojego towarzysza. Shotaro pomimo swojego zaawansowania w medycznym ninjutsu nie poznał jeszcze żadnej techniki, która bezpośrednio miałaby pomóc rannemu przyjacielowi. Teraz była najwyższa pora, aby się tego nauczył. Jashinista udał się nad potok i złowił jakąś większą rybę. Położył ją na ziemi z dala od wody. Nie chciał, aby mu teraz uciekła. Zwierze przez pierwszą chwilę skakało jak opętane. Chciało wrócić do swojego naturalnego środowiska. Shotaro przetrzymał je trochę dłużej, aż opadło z sił. Następnie złożył wymagane pieczęcie i przyłożył je do ciała ryby. Niebieska chakra zebrała się wokół jego dłoni. Nie wyglądało jakby technika działała. Nie było żadnych efektów. Po chwili dopiero ryba ożyła na nowo. Była jeszcze bardziej skoczna niż na początku. Jashinista musiał wyleczyć ją ze wszystkich niedogodności i teraz popisywała się na nowo.

Następna technika wymagała wykorzystania chakry fuutonu i miecza. Shotaro przywołał swój miecz z pomocą specjalnych plakietek. Nie wyobrażał sobie bez nich życia już teraz. Tak się w życiu działo. Człowiek łatwo przyzwyczajał się do kolejnych udogodnień. Ciężko się było odzwyczaić. Ale na razie nie musiał o tym myśleć. Zaczął ruszać swoim mieczem na lewo i prawo. Wytwarzał przy tym małe podmuchy powietrza. Nie robiły one zbyt dużej krzywdy nikomu. Nie były chyba nawet połączone z chakrą Fuutonu. Jashinista się cieszył, bo mógł sobie pomachać bronią, ale nic z tego nie było. Skupił się o wiele bardziej i próbował dalej. Z czasem coś ostrego wychodziło z końca jego miecza zdolne do przecięcia dźba trawy. Shotaro nie poddawał się i dalej machał we wszystkie kierunki. Chciał przeciąć jedno z drzew. Wtedy będzie pewien, że technika go nie zawiedzie. Poruszał swoją bronią trzy metry od drzewa i liczył, że na wskutek tego roślina się przewróci. I udało się. Technika była opanowana.

Shotaro pozostał przy treningu Fuutonu. Tym razem musiał poczekać na bardziej nie sprzyjające warunki atmosferyczne. A że była bardzo słoneczna pogodna poszedł do domu coś zjeść. Na odpowiedni moment czekał gdzieś z tydzień. Wtedy przyszła ulewa. Udał się ponownie na swoje pole treningowe i przyłożył się do treningu. Zanim dotarł na miejsce zdążył dwa razy zmoknąć, mimo że wziął do jednej ze swoich rąk parasol. Teraz miał opanować technikę bez potrzeby składania pieczęci. Jego ręce od ostatniego razu już odpoczęły, więc nie byłby to problem. Jashinista skupił swoją energię i próbował posłać ją w kierunku chmur. Nie było to proste. Żaden wiatr nie chciał się wzmóc. Shotaro próbował mocniej. Wysyłał większe ilości chakry w niebo. Miał jej trochę, więc mógł szaleć. W końcu wzniósł się potężny wiatr, który przegonił wszystkie chmury i próbował porwać parasol. Shotaro złożył przedmiot swojej mamy zanim było za późno. I tak już nie potrzebował go, bo przestało padać.

Następna technika miała być czymś co przypominało pułapkę na myszy. Kiedy ktoś pojawi się w określonym miejscu aktywuje się pieczęć. Shotaro ćwiczył wykonanie tej techniki w swoim domu. Nie musiał wychodzić na zewnątrz, gdyż wystarczyła zwyczajna ściana, aby wykonać technikę. Shotaro rozłożył na ziemi potrzebny ekwipunek i rozpoczął przygotowanie techniki. Nikt przed nim nie poznał takiej techniki. Sam musiał dopracować jej szczegóły. Shotaro zastanawiał się, jak połączyć technikę z użytkownikiem. Doszedł do kilku rozwiązań. Włączył ją również tak, że była aktywowana zdalnie, gdy obca chakra się na niej pojawiła. Można też było aktywować ją zdalnie. Jashinista zapieczętował ekwipunek w podłodze. Pojawiła się tam specjalna pieczęć, która niczego nie sugerowała. Oddalił się na dwa metry odległości i aktywował technikę. Broń wystrzeliła w sufit. Było to dość zgradne i niczego nie spodziewający się przeciwnik mógł dać się trafić. Jashinista pozbierał cały swój ekwipunek i przeszedł dalej uczyć się technik.

Jashinista znał sekret swoich technik klanowych, dlatego przyszedł mu do głowy pomysł na kolejną technikę. Tym razem z dziedziny Iryojutsu. Ale z leczeniem to ona nie miała zbyt dużo wspólnego. Technika była też pewną formą zabawy, ponieważ kręcił go ból do tego stopnia, że lubił go sobie zadawać. Nie musiał składać żadnych pieczęci, co było kolejnym plusem techniki. Dzięki temu miała jeszcze jedno zastosowanie, którego wcześniej nie planował. Może kiedyś nauczy tej techniki kogoś innego w wiosce. W końcu kto nie chciałby się zabić od czasu do czasu. Jeśli Jashin pozwoli przywróci ich do życia. Shotaro skumulował chakrę w swoim serduszku i zamknął dopływ krwi do niego. Poczuł jak olbrzymi ból rozpościera jego klatkę piersiową. Nie stało się jednak nic więcej.

Z awansem na Jonina Shotaro miał dostęp do większej liczby technik. Między innymi tych klanowych. Jashinista cieszył się na tą wiadmość. Dzięki temu będzie w stanie składać prawdziwe ofiary dla Jashina z wykorzystaniem odpowiedniego rytuału. Shotaro postanowił nie wykonywać tej techniki na razie na człowieku. Nie miał nikogo koło siebie godnego poświęcenia za kogo nie ścigałby go oddział ANBU. Jakby już nie zwracał na siebie uwagi poprzez swój nowy wygląd. Wyciągnął swój miecz i ruszył w pościg za wiewiórką. Dorwał ją i delikatnie skaleczył. Nie chciał, aby jeszcze na tym etapie umarła. Narysował na ziemi krąg i wpisał w niego trójkąt. Stanął na tym znaku. Wszystko było gotowe. Trzeba teraz było tylko zadać sobie jakieś obrażenie. Shotaro wbił sobie miecz w wątrobę. Poczuł ogromny ból, a zwierzątko w tym samym momencie zmarło i dostało krwotoku wewnętrznego. Zadanie wykonane.


Później przyszła pora na kolejną technikę klanową. Mógł już się jej nauczyć dzięki rozwojowi wytrzymałości. Wcześniej miał ją zbyt niską. Teraz mógł się pobawić. Nie trzeba było się z tym ukrywać. Swój miecz miał przy sobie. Wbijał go w różne miejsca swojego ciała. Za każdym razem czuł niewyobrażalny ból, który zatrzymywał go przed dokończeniem zadania. Nie potrafił się przebić na wylot. Musiał sobie uświadomić pewną rzecz, zanim będzie kontynuował. Ból był tygo wytworem jego umysłu. To neurony, które przechodziły przez jego ciało dawały mu sygnał, że coś było nie tak, żeby uważał na siebie. Ale w tym momencie jego zmysły były w błędzie. Zwykłe przecięcie nie było w stanie mu zaszkodzić. Musiał przezwyciężyć to uczucie w sobie. Nie było potrzeby, żeby dalej działało, gdyż nie spełniało swojej fukncji. Shotaro wbijał miecz tak długo, aż zaczał odczuwać przyjemność. Ból dalej odczuwał, ale nie był on już paraliżujący.

To jednak nie był koniec treningu. Shotaro potrzebował bardziej zaawansowanych technik, aby odnaleźć się w świecie Joninów. Nie chciał pozostawać w tyle. Musiał nauczyć się kilku technik rangi S, żeby mieć jakieś szansę w pojedynku z innymi Joninami. Teraz padło na technikę Dotonu. Shotaro miał przyzywać wielką głowę świni. Technika raczej nie nadawał się w bezpośrednim starciu z shinobim, gdyż ninja byli wystarczająco szybcy aby uniknąć techniki. Większe istoty mogły już tak łatwo nie uniknąć obrażeń. Dodatkowo gdyby udało się kogoś wziąć z zaskoczenia albo sparaliżować, to świna mogłaby sprawić kłopotów. Jashinista składał jedną pieczęć i przelewał duże ilości chakry. Aż w końcu pojawiła się świnia i zmiażdżyła duży teren jego pola treningowego. I tak już było nieźle zniszczone.

Kolejna technika była z dziedziny Raitonu. Shotaro potrzebował opanować wszystkie żywioły, jeśli zamierzał coś w życiu osiągnąć. A skoro miał taką możliwość, to dlaczego miałby z tego nie skorzystać. Później przyjdzie jeszcze pora na ostatni żywioł - Suiton. Ale to dopiero później. Teraz składał w kółko tylko cztery pieczęcie, aby wytworzyć elektryczne filary. W przyszłości zmniejszy ilość wymaganych pieczęci, ale na razie potrzebował oswoić się z prawidłowym wykonaniem techniki. Później będzie mógł bardziej kombinować. Próbował zamknąć świnię w klatce. Nie było to proste, ale jak najbardziej możliwe, gdyż świnia była mniejsza niż elektryczna klatka. W pewnym momencie się udało i z ziemi wyrosły filary, które zamknęły świnię i zniszczyły ją na drobny mak. Techniki Raitonu zawsze były bardziej efektywne od Dotonu.

Katon. Nie był to nigdy ulubiony żywioł Shotaro, dopóki nie przemienił się w potwora. Teraz mógł spokojnie nauczyć się paru technik tego żywiołu. Jedną z nich miała być potężna technika rangi S, która nie wymagała żadnych pieczęci. Jashinista obrał sobie za cel dużą skałę. Nie chciał wywoływać niepotrzebnego pożaru, więc jeśli się dobrze złoży to może trafienie w skałę go nie wywowała. Kule, które miał stworzyć, będą ogromne, dlatego wybrał sobie pożądną skałę z małą ilością roślinności wokół. Wydmuchał z siebie mały płomyczek ognia. Nie była to jeszcze pełna technika. Musiał zrobić coś podobnego do tego, ale bardziej się postarać. Dmuchał z całych swoich sił, jakby chciał napompować balona. Ogień robił się coraz większy, aż posłał w kierunku skały ogromny promień ognia. To wciąż nie było to. Potrzebował jeszcze rozszczepić ogień na mniejsze kule. Kilka kolejnych prób okazały się owocne. Dzięsieć kul uderzyło w mur i zrobiło nie małe szkody. Technika pobierała duże ilości chakry, dlatego trzeba ją było używać roztropnie.

Demon Lantern - jaka cudowna nazwa techniki dla Shotaro. Mógł się, w jakiś sposób pojednać z techniką. Sam wygląd techniki pasował też do nowej aparycji jashinisty. Złożył jedną pieczęć i czekał na efekty. Był trochę zmęczony po nauce ostatniego jutsu, dlatego zrobił sobie chwilę przerwy. Zasnął na polance treningowej. Kiedy się obudził, wszystko nadal było na swoim miejscu. Zrobiło się tylko trochę ciemniej. Shotaro dalej próbował wykonać technikę. Złożył jedną pieczęć i jakieś ogniste stwory zaczęły się pojawiać, nie było to jednak nic konkretnego. Technika wymagała tylko jednej pieczęci, więc była możliwość, że kiedyś jashinista będzie ją wykonywał bez składania jakichkolwiek pieczęci. Na razie nie to jednak było głównym problemem. Shotaro próbował zrozumieć esencję techniki, żeby móc ją prawidłowo wykonywać. Kiedy zaczęło już mu coś tam świtać, nauka poszła o wiele szybciej. Stworzone głowy demona leciały na skałę i niszczyły ją kawałek po kawałku. Były trochę samonaprowadzające i nie dało się zmienić ich kierunku lotu.

Shotaro opanował już mnóstwo technik Nijutsu. Teraz chciał sobie trochę odpocząć psychicznie, dlatego postanowił opanować coś zupełnie innego. Kiedyś podczas jednej z misji zdobył zwój z opisem sposobu na otwarcie drugiej bramy. Teraz zamierzał ją opanować. Przed treningiem zrobił sobie małą rozgrzewkę. Nie chciał sobie niczego naciągnąć, a wiadomo, że ruch to zdrowie, tylko trzeba być mądrym. Kiedy już poczuł przyjemne ciepełko, przeszedł do bardziej wymagających ćwiczeń. Nie otworzy bramy bez odpowiedniego treningu siłowego. Kiedy to już miał za sobą, przeszedł do prawidłowego treningu. Skupił się i próbował otworzyć od razu drugą bramę. Wiedział, że było to możliwe. Nic podobnego jednak się nie wydarzyło. Jedyne co mu się udało to otworzyć pierwszą bramę, którą potrafił już otworzyć wcześniej. Z czasem jednak otworzył drugą bramę, która pozwoliła mu się poczuć, jak świeżo wypoczęty. Miał znów siłę, aby uczyć się kolejnych technik.

Trening nigdy się nie kończył. Zawsze czekała na niego jakaś techniką, którą mógłby opanować. Trzeba było być przygotowanym na wszystkie możliwości. Nie chciałby przecież zostać zaskoczony podczas misji. Lepiej być przygotowanym. Kolejna technika miała zapewniać mu trochę bezpieczeństwa i pozwolić na ukrycie się przed oczami przeciwnika. Shotaro nie bardzo ją lubił, ponieważ nie miał żadnych zdolności sensorycznych, które pozwalałyby mu namierzyć przeciwnika. Ale wiedział, że Saiko takie posiadała, dlatego technika mogła się nieźle wkomponować w ich połączenie. Nie trzeba było dłużej namawiać jashinisty do nauki tej techniki. Shotaro ponownie musiał wypuścić ze swoich ust trochę ognia połączonego z dymem. Spalenie przeciwnika było gwarantowane. Dużo wody się przelało w strumyczku nim Shotaro opanował do porządku tę technikę. W końcu dym unosił się na obszarze 30 metrów. Zasięg tej techniki był wystarczający, aby coś więcej pokombinować z jakimś combo.


Shotaro miał nauczyć się kolejnej techniki Dotonu. Tym razem zależało mu na podmieniu się z błotem. W akademii nie nauczył się zwykłego kawarimi, ale kawarimi z błotem już bardziej go zaciekawiło. Najpierw wykonał jakąś technikę, która zapewniła mu odpowiednią ilość błota do treningu. Później przeszedł do nauki. Nie była to prosta sprawa. Składał pieczęcie z bardzo dużą szybkością. Nigdy nie było jednak wystarczająco szybko. Ale to też nie było jego priorytetem. Teraz chciał opanować kolejną technikę, a nie nauczyć się szybciej składać pieczęcie. Powtarzał składane pieczęcie aż do znudzenia. Z czasem zaczęło mu wychodzić. Opanował technikę. Zrobił już generalną próbę. Złożył pieczęcie i przebił się mieczem. W jego miejsce pojawiło się błoto, a on pojawił się kilka metrów dalej.

Kolejna technika nie była zbytnio wymagająca. Zwykła technika pomocnicza, która miała umożliwić złapanie przeciwnika w pułapkę. Jeśli zasłonimy mu obie strony nie będzie w stanie tak łatwo nam uciec. Shotaro złożył jedną pieczęć i spróbował złapać wiewiórkę w pułapkę. Zawsze mogła się wycofać, ale to już nie było tak oczywisty kierunek. Jashinista od razu znalazł sobie swoją ofiarę. Jakby miał do tego jakieś wrodzone zdolności. Następnie biegał za nią, żeby mu nie uciekła. Składał w kółko jedną i tą samą pieczęć, aby wykonać technikę. Nic jednak fascynującego się nie działo. Efekt przyszedł dopiero z czasem. Dobrze, że zwiększył swoją szybkość ostatnio, inaczej mógłby mieć problem aby nadążyć za wiewiórką. W takiej sytuacji nie była w stanie nigdzie mu uciec. Nie wiedział też, czy technika nie była zbytnio przerostem formy nad treścią. Skoro już udało mu się zbliżyć do kogoś na taką odległość to równocześnie mógł już kogoś kataną dorwać. Jego życie zapewne pokaże, czy nauka tej techniki miała jakikolwiek sens.

Doro Kogeki. Shotaro był fanem technik, które nie wymagały pieczęci, ponieważ były bardzo szybkie. Cały czas starał się zwiększyć prędkość swoich pieczęci, ale zawsze mógł coś polepszyć. Techniki, które ich nie wymagały, były dla niego błogosławieństwem Jashina. Prawdziwy dowód na to, że Bóg ich kocha. Tak więc bez składania żadnych pieczęci Shotaro próbował wypluć choć odrobinę błota. Wyglądał trochę jakby się dusił przy nauce tej techniki. Dobrze, że nikogo nie było w pobliżu, bo ktoś mógłby pójść po medycznych shinobich. Po kilku nieudanych próbach Shotaro wypuścił ze swojej twarzy błotną technikę. Udało mu się tego dokonać z każdej po kolei. Techniki Katonu wykorzystał jako wzór, gdyż miały dużo wspólnego z tą techniką. Wystarzyło zmienić wykorzystywaną chakrę na chakrę Dotonu. I wszystko stało się proste i przyjemne.

Shotaro wraz ze swoim rozwojem Genjutsu poznał bardzo ciekawy sposób na łapanie przeciwników w swoje techniki Genjutsu. Nie był to sposób dla każdego, a tylko wprawieni w oszukiwaniu shinobi byli w stanie go opanować. Jashinista na szczęście należał do tej drugiej grupy. Znalazł sobie jakąś ofiarę, na której pragnął przećwiczyć swoje techniki. Nie trzeba było daleko szukać. Jakiś zagubiony mężczyzna pojawił się w zasięgu wzroku. Shotaro zbliżył się do niego i zapytał w czym może pomóc. Mężczyzna poprosił o trochę wody. I wtedy Shotaro złapał go w genjutsu wskazując na niego swoim palcem. Wszystko miało wyglądać tak, jakby chciał pokazać mu drogę. Mężczyzna odwrócił się i zobaczył wannę wypełnioną wodą. Napił się z niej. Następnie rozebrał się i cały się w niej zanurzył. Shotaro nagle wyciągnął go z iluzji i dał chwilę czasu, aby mężczyzna zaznajomił się z sytuacją w jakiej się znalazł. Chwilę później uciekł gdzieś w kierunku wioski.

Następnie technika miała być powrotem do technik Dotonu. Doro Hoshi. Nie miała zbytnio potencjału ofensywnego, ale nie można było tylko myśleć o walce. Może kiedyś Shotaro wykorzysta tą technikę. Zaczął naukę od odnalezienia jakiegoś bagniastego terenu. Nie chciał rzucać się na głęboką wodę. Tam próbował przywołać strumieć świeżego błota. Wypuszczał w świat chakrę, która miała przybrać odpowiednią formę. Błoto, które już się tam znajdowało powoli zaczęło się ruszać i pognało w kierunku wybranym przez jashinistę. Ale nie do końca o to chodziło w tej technice. To było tylko jednym z walorów tej techniki. Potrzebne jeszcze było przyzywanie błota. Z kilkoma kolejnymi próbami i ten aspekt został opanowany. Przyzywane błoto tańczyło, jak mu Shotaro zagrał.

Doryu Taiga. Technika bardzo podobna do chwilę wcześniej nauczonej i wiele osób powiedziałoby, że jak najbardziej niepotrzebna nikomu. Jashinista widział jednak zastosowanie, z którym nie chciał się z nikim podzielić, dlatego postanowił i tak się niej nauczyć. Składając jedną pieczęć, stworzył mały strumyczek błota. Nie było to jeszcze to, co zamierzał później osiągnąć. Ale bez treningu nie byłby nigdy niczego opanować. Przykładał się coraz bardziej z każdą próbą i efekty były widoczne. Na tym etapie nie warto byłoby atakować jeszcze nikogo tą techniką podczas misji, ale jacyś genini mogliby się w nią złapać. Próbował dalej rozszerzać swoje horyzonty, aż opanował ją wyśmienicie. Później będzie można połączyć ją z innymi technikami Dotonu, które chciał opanować. Kochanego błota nigdy za wiele.

Doryukatsu. Przez tą chwilę czasu Shotaro prawie już zapomniał na czym polegały prawdziwe techniki ofensywne. Od jakiegoś czasu uczył się, jak walczyć z różnymi przeciwnikami i jak przeciwstawiać się ich techniką, ale nie opanowywał kolejnych technik, które miałyby mu pomóc pokonać tych przeciwników bezpośrednio. No ale taki był los Shinobiego. Musiał on nie tylko atakować, ale też czasami się bronić. Shotaro nie za bardzo lubił ten aspekt walki, ale zdawał sobie sprawę, jak ważne to było. Przyłożył się więc do nauki. Próbował rozstąpić ziemię. Nie wychodziło mu to zbytnio i tylko małe robaczki wychodziły na powierzchnię, pobudzone wstrząsami ziemi. Z czasem coraz większe kawały ziemi się przewracały, aż w końcu cała ziemia połamała się w pół i odsłoniła to, co skrywała pod sobą. Może powiedzenie cała ziemia to przesada, ale kawałek jej nie należał do najmniejszych. Technika była opanowana.

Żeby opanować następną technikę Shotaro udał się na poszukiwania. musiał znaleźć jakąś dobrą miejscówkę, gdzie mógłby dokończyć naukę swojej techniki. Trochę mu zeszło zanim znalazł odpowiednie miejsce. Wszedł do środka jaskini i rozejrzał się dookoła. Niekogo nie było w środku, ani nawet żadnego zwierzęcia. Idealnie się nadawało do jego treningu to miejsce. Przyłożył wszystkie swoje sześć rąk do ziemi i przelewał chakrę Dotonu do podłoża. Nie działo się nic ciekawego. Pomyślał, że skoro jest taki wysoki, a jaskini niska, to może wykorzysta to na swoją stronę. Przyłożył dwie górne dłonie do sufitu i przelewał też chakrę w tą stronę. Jego chakra przenikała strop w jaskini i dało się zobaczyć wirowania. Z czasem zaczęła się walić. Kamienie zaczęły spadać na ziemię i jaskini zaczęła się zawalać. Shotaro bojąc się o swoje życie, opuścił to pomieszczenie. Zapomniał, że nic poważnego nie może sie mu stać. Jaskinia się zawaliła. Nie było żal jashiniście. Nie przejmował się jakoś bardzo środowiskiem. Był na odludziu, nikomu przynajmniej nic złego się nie mogło stać.

Kolejna technika również należała do Dotonu. Shotaro był w miarę zadowolony, że mógł tak porządnie rozwinąć tą dziedzinę. Podstawowym plusem było odosobnienie w jakim się znalazł. Nikomu nie groziła krzywda. Jashinista składał pieczęcie do nowej techniki, żeby ruszyć jakoś ziemię wokół niego. Nie było to proste zadanie. Ziemia była stabilnie ze sobą połączona i jeszcze ograniczała nią grawitacja. To bardzo niewdzięczna siła, która działa na wszystkie materialne obiekty. Shotaro musiał jednak coś zaradzić, żeby przeciwstawić się tej sile. Składał swoje pieczęcie i przelewał chakrę do podłoża. Już nie raz rozpoczynał tak naukę silniejszych technik. Z czasem ziemia zaczęła się trząść. Ale to nie miał być efekt techniki. Trzeba było ją jeszcze dopracować. Shotaro dołożył wszelkich starań, aby zwiększyć skuteczność tej cudownej techniki, która miała mnóstwo zastosowań. Po jakiejś godzinie udało mu się opanować ją i zrobił sobie przerwę, żeby zregenerować siły.

Shotaro bardzo lubił swoje Dotonowe techniki. Dawały mu poczucie bezpieczeństwa. Nie wszystkie z nich dotyczyły zadawania bezpośrednich obrażeń, czy obronny. Jedne z nich były technikami uzupełniającymi. żeby nauczyć się kolejnego jutsu, jashinista popełzał w jakieś miejsce, gdzie było więcej zwięrzątek, zwłaszcza ssaków, które twardo stąpały po ziemi. Większość z nich była przestraszona na widok Shotaro, ale bardziej dla tego, że wciąż przypominał człowieka. One nie miały wyobrażenia o piekle, ani o rzeczach nadprzyrodzonych. Nie miały pojęcia o demonach. To nie zmieniało rzeczy, że Shotaro musiał je gonić. Kiedy znajdował je w zasięgu techniki, składał pieczęć i dotykał ręką ziemi, aby wyprowadzić zwierzęta z równowagi. Nie było to proste, kiedy one były cały czas w biegu, ale taki trening pozwolił Shotaro na wykorzystanie tej techniki podczas walki. Po zakończonym pełzaniu za zwierzętami, czuł się wystarczająco gotowy, aby wykonać tę technikę podczas misji.

Fuuton nigdy nie był mocną stroną Shotaro. Dopiero niedawno poznał jego siłę. Dlatego postanowił poznać zawarte w nim techniki, żeby wykazywać się większą inicjatywą podczas misji. Dodatkowe umiejętności dawały więcej możliwości podczas wykonywania zadań. Jashinista nie mógł odpuścić sobie takiej okazji. Zdawał sobie sprawę, jak daleko od wioski się znajdował. Nikt nie zamierzał mu tutaj przeszkadać. Dla pewności jeszcze się rozejrzał, żeby niz zrobić nikomu krzywdy. Choć nawet gdyby ktoś się znalazł, to zbliżał się na własną odpowiedzialność i żaden ANBU nie mógł nagle wbić tutaj. Nie mieli oczu dookoła głowy. Bez składania pieczęci Jashinista tworzył rękę, które miała być przedłużeniem jego naturalnej kończyny. Była oczywiście dużo większa i miała taki nietypowy kształt, przez co nikt raczej nie pomyliłby jej z prawdziwą ręką. Technika nie była iluzją, a potężnym żywiołem, który niszczył wszystko, co napotkał na drodze. Jashinista czuł się, że opanował większość technik, jakie zamierzał po osiągnięciu rangi Jonina. Teraz spokojnie mógł wrócić do wioski i czekać na kolejne zlecenie. Misje miały być przez to łatwiejsze.
































































 
Posty: 1195
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin


Powrót do Tereny Treningowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników