Miejsce do ćwiczeń Laia.

Tereny lasów i pól sąsiadujących z Otogakure no Sato. Shinobi wykorzystują je często w celach treningowych, czy też do prywatnych spotkań.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Miejsce do ćwiczeń Laia.

Postprzez Shiin Lai » 20 mar 2018, o 12:56

Ostatnimi czasy brakowało Laiowi miejsca, w którym spokojnie mógłby trenować, ćwiczyć czy też po prostu wypocząć. Nie chciał, by inni poznawali jego techniki, by wiedzieli o jego zdolnościach, więc odpowiednie miejsce do samotnego doskonalenia swoich umiejętności, musiało się pojawić. Szukanie tego idealnego zajęło mu trochę czasu, jednak efekt był zadowalający. Była to dość niewielka polanka, z jednej strony otoczona lasem, a z drugiej zasłaniały go dość sporej wielkości skały. Miejsce dla niego idealne. Dzisiaj nastała pora, na szkolenie jego umiejętności Genjutsu. Przez chwilę zastanawiał się od czego zacząć, jednak najbardziej potrzeba wydała mu się technika tworzenia iluzji klonów.
Przygotowania nie trwały nadto długo. Ot wyrzucił z głowy niepotrzebne myśli, skupiając się wyłącznie na wykonywanej technice. Zaczerpnął odpowiednią ilość chakry, ułożył pieczęć tygrysa, skoncentrował chakre i absolutnie nic się nie zmieniło. Wbrew pozorom, stworzenie iluzji wcale nie było takie proste, chociaż przecież teorię znał. Nie zniechęciło go do jednak i próbował raz, za razem. Mimo iż chakra uciekała z niego, pierwsze kilka razy nie udało mu się nic. Dopiero za piątym razem, stworzył dwie, idealne iluzje. Nie było to dla niego wystarczająco, więc kontynuował trening. Po bliżej nieokreślonym czasie i wyczerpaniu niemalże całych sił, udało mu się przywołać sześć iluzji, które według jego woli zaczęły się rozdzielać i znikać. To zdecydowanie było dla niego wystarczające i wyczerpany udał się do domu.

Uczucia, co? W moim przypadku ich nie ma. Nie wspominałem Ci, gdy pierwszy raz się spotkaliśmy? Jestem wężem. Zimnym mięsem, pozbawionym serca. Mój język wije się wprzód i w tył, wiecznie w poszukiwaniu nowej ofiary, zdobyczy. A jeśli spodoba mi się to, co znajdę, pożeram je w całości.

Obrazek
I'm the one who beats the wind and the loneliness.

PZ


Jeśli Ci się nudzi, chcesz pogadać, bądź chcesz bym poprowadził dla Ciebie jakąś misję, pisz śmiało na chacie, pw bądź gg.
 
Posty: 182
Dołączył(a): 17 mar 2018, o 10:46
Ranga: Genin

Re: Miejsce do ćwiczeń Laia.

Postprzez Shiin Lai » 20 mar 2018, o 13:41

Następnego dnia, Lai powrócił na swoje miejsce, tym razem mając przy sobie bardziej wyspecjalizowany sprzęt. Plan na ten dzień - opanować Suzu no Oto, które wcale nie było nazbyt skomplikowaną techniką i właściwie nie do końca będzie mógł sprawdzić, czy działa, czy też nie. Nie miał towarzysza, na którym by ją przetestował ale to nie miało znaczenia. Odpowiednia ilość czasu poświęcona na ćwiczenie, z pewnością sprawi, że technika go nie zawiedzie, kiedy faktycznie będzie chciał ją wykorzystać. Z kabury wyjął dziesięć sztuk senbon, do których przywiązał zakupione już jakiś czas temu dzwoneczki. Te miały posłużyć do stworzenia iluzji. Wydawany przez nie dźwięk, sprawiał że przeciwnik widzi wiele kopii osoby, która posłała je w jego stronę. A to może być pomocne w wielu sytuacjach.
Trening rozpoczął się tradycyjnie. Najpierw kilkukrotne powtórzenie pieczęci, ułożenie ich bez używania techniki i wyrzucenie kilku zwykłych senbon w pobliskie drzewo. Zaraz po tym zbierał je i powtarzał czynność. Po kilku razach, nadeszła pora na ćwiczenie właściwej techniki. Powtarzał ćwiczenie seriami po pięć razy. Ułożenie pieczęci węża, później szczur, skoncentrowanie chakry, użycie jej i posłanie senbon z dzwoneczkiem w drzewo. Momentalnie po pierwszym, powtarzał czynność, aż piątka znalazła się w drzewie. Dawał sobie chwilę na wytchnienie, zbierał je, wracał na swoje poprzednie miejsce i ponawiał ćwiczenie. Ćwiczył tak przez kilka godzin, aż słońce wzeszło wysoko ponad horyzont. Tedy też po raz ostatni wykonał serie, zebrał wszystko i ruszył w drogę powrotną do domu.

Uczucia, co? W moim przypadku ich nie ma. Nie wspominałem Ci, gdy pierwszy raz się spotkaliśmy? Jestem wężem. Zimnym mięsem, pozbawionym serca. Mój język wije się wprzód i w tył, wiecznie w poszukiwaniu nowej ofiary, zdobyczy. A jeśli spodoba mi się to, co znajdę, pożeram je w całości.

Obrazek
I'm the one who beats the wind and the loneliness.

PZ


Jeśli Ci się nudzi, chcesz pogadać, bądź chcesz bym poprowadził dla Ciebie jakąś misję, pisz śmiało na chacie, pw bądź gg.
 
Posty: 182
Dołączył(a): 17 mar 2018, o 10:46
Ranga: Genin

Re: Miejsce do ćwiczeń Laia.

Postprzez Shiin Lai » 20 mar 2018, o 15:43

Czas mijał, a Lai nie marnotrawił go nawet trochę. Niemalże codziennie przychodził tutaj ćwiczyć, czy to techniki, które już opanował jakiś czas temu, by je doskonalić, czy też rzucać kunaiami, senbon bądź po prostu wykonywać ćwiczenia fizyczne. Miejsce to było idealne dla tego typu rzeczy, więc póki ktoś go tu nie nakrył i go nie odkrył, korzystał. Przybył tu jednak, by nauczyć się kolejnej techniki, na którą zapatrywał się już od dłuższego czasu. Nie należała ona już do tak prostych jak poprzednie, których tutaj się uczył, jednak wierzył, że jest w stanie ją opanować bez większego problemu. W końcu po coś tyle ćwiczył. Wykorzysta ona większą ilość chakry, więc nie może sobie pozwolić na wielokrotne powtarzanie jej, a to oznaczało, że będzie musiał się na tym skupić wyjątkowo mocno. Zaczął tradycyjnie od ćwiczenia pieczęci. Ułożył kilkukrotnie pięć z nich, robiąc to na początku powoli i bardzo dokładnie, a przy kolejnych próbach, przyspieszając. Kiedy uznał, że jest gotowy, skumulował odpowiednią według niego ilość chakry, ułożył pieczęci i przyłożył ręce do ust, nabrał powietrza i wypuścił przed siebie ogromną, ognistą kulę. Poczuł żar, który świadczył o tym, że technice niczego nie brakuje. Posłał kulę w stronę drzew, którym oczywiście nic się stać nie mogło. Ćwiczenie powtórzył jeszcze kilka razy, wykorzystując prawie całą swoją chakrę. Po tym, ułożył się pod skałami i uciął drzemkę. Gdy się obudził, słońce zbliżało się ku zachodowi, a on ruszył w stronę miasta. Należał mu sie porządny obiad.

Uczucia, co? W moim przypadku ich nie ma. Nie wspominałem Ci, gdy pierwszy raz się spotkaliśmy? Jestem wężem. Zimnym mięsem, pozbawionym serca. Mój język wije się wprzód i w tył, wiecznie w poszukiwaniu nowej ofiary, zdobyczy. A jeśli spodoba mi się to, co znajdę, pożeram je w całości.

Obrazek
I'm the one who beats the wind and the loneliness.

PZ


Jeśli Ci się nudzi, chcesz pogadać, bądź chcesz bym poprowadził dla Ciebie jakąś misję, pisz śmiało na chacie, pw bądź gg.
 
Posty: 182
Dołączył(a): 17 mar 2018, o 10:46
Ranga: Genin

Re: Miejsce do ćwiczeń Laia.

Postprzez Shiin Lai » 12 kwi 2018, o 18:31

Lai nie przychodził już tutaj od dłuższego czasu, zajęty przede wszystkim misjami i innymi obowiązkami, jednak w końcu znalazł chwilę na nadrobienie zaległości i naukę nowych technik, o których ostatnio myślał. Musiał się podszkolić. Ostatnia misja rangi C dała mu to wyraźnie do zrozumienia, kiedy ledwo zdołał sobie poradzić ze swoimi przeciwnikami, a było ich zaledwie dwóch. Na następną będzie przygotowany lepiej. Planował dziś zająć się swoją najsłabszą stroną, czyli taijutsu, z wykorzystaniem przy okazji innych technik, dzięki czemu będzie mógł trenować kilka rzeczy jednocześnie. Przywołał swojego klona, który miał dzisiaj znosić wszelkie niedogodności związane z otrzymywaniem ciosów i pomocą Laiowi w treningu.
Zadanie na początek było dosyć proste, przede wszystkim, przelać chakrę zarówno do nóg jak i do rąk, co sprawiało iż będzie mógł posługiwać się raitonem. Dopiero niedawno odkrył, że ma predyspozycje do tego żywiołu i teraz planował nad nim zapanować możliwie jak najlepiej. Początki zdecydowanie nie należały do najłatwiejszych. Przelanie chakry w odpowiednie miejsce nie należało do zadań trudnych, jednak przekształcenie jej w prąd wymagało już troszkę więcej wysiłku i determinacji ze strony genina, której jednak mu nie brakowało. Pierwsze spięcia dało się dostrzec już po dwóch minutach, jednak takie nie miały prawa zrobić przeciwnikowi jakiejkolwiek krzywdy, więc Lai skupiał się na przelewaniu chakry i przetwarzaniu jej na prąd nieustannie. Dopiero po pół godziny zdało mu się, iż wykonuje tą czynność prawidłowo. Wykonał kilka próbnych ciosów, a następnie kopnięć, sprawiając iż przy jego kończynach trzaskały wyładowania. Nie przerywał jednak techniki przez następną godzinę, doskonaląc ją na tyle, na ile był w stanie.
Po godzinie stwierdził, że to odpowiedni moment by zacząć trening bojowy, z wykorzystaniem tej techniki również. Tedy też rozgorzała walka na całego. Lai był osobą, która preferowała agresję, ofensywę i atak, więc nic dziwnego, że skupił się podczas tej walki również na tym, przelewając w swe ciosy ogromne pokłady sił ale również starając się, by były one jak najszybsze. Połączenie tych dwóch rzeczy sprawiało, że taki cios mógł z pewnością nawet połamać komuś kości, a przynajmniej go porządnie poobijać. Genin ćwiczył ten styl walki seriami, skupiając się najpierw na serii ciosów rękoma, przerywając na moment, a następnie przeprowadzając kolejną serię nogami, by ostatecznie stworzyć połączenie zarówno ciosów dłońmi i nogami, które przeplatały się wzajemnie. W połączeniu z elektrycznością wywoływaną chakrą genina, było to zaprawdę niebezpieczne połączenie. Gdyby ktoś go obserwował, stwierdziłby iż sama walka przypomina swego rodzaju taniec.
Kolejną rzeczą, nad którą chłopak postanowił popracować, było udoskonalenie przesyłania chakry w przedmioty i przetwarzaniu jej na elektryczność. Wyciągnął dwa kunai i umieścił je w dłoniach, a następnie skupił się na przelaniu chakry do broni. Nie było to jakoś bardzo skomplikowane, aczkolwiek zajęło mu chwilę na opanowanie. Następnie ją musiał przetworzyć, podobnie jak przy pięściach. Polegało to przede wszystkim na manipulowaniu chakrą, mieszaniu jej cały czas i dostarczaniu do swej broni. Kilkanaście minut zajęło mu opanowanie tego w stopniu, który go zadowalał, lecz na tym nie przestał. Co chwilę przerywał technikę i zaczynał ją od nowa, by zajmowała mu jak najmniej czasu i żeby robił to również odruchowo, bez zbytniego myślenia nad tym. Pół godziny zleciało jak z bicza strzelił ale efekt był zadowalający i Lai mógł przejść do kolejnej techniki.
Odwrócił się od swojego klona i zaczął biec, zmuszając go do pogoni i atakowania kiedy tylko nadarzyła się taka okazja.Teraz wystarczyło jedynie odwrócić jego uwagę wyrzuceniem kunai, a następnie wyskoczyć z wyciągniętą nogą przed siebie i z zaskakującą siłą, jak i z zaskakująco szybkością przyłożyć swojemu klonowi. Całą tą czynność powtórzył kilkukrotnie, doskonaląc przede wszystkim siłę z jaką odpychał się od ziemi ale również sposób w jaki wykonywał technikę. Za pierwszym razem nie wyszła mu doskonale, w końcu nie był mistrzem taijutsu, więc perfekcyjne jej wykonanie, idealny kąt nogi, ułożenie drugiej i wystrzelenie w kierunku wroga zajęło mu chwilę nim nie wymagało dalszych poprawek. Po całym tym wyczerpującym treningu, udał się po prostu do domu, wypocząć.

Spoiler:
Uczucia, co? W moim przypadku ich nie ma. Nie wspominałem Ci, gdy pierwszy raz się spotkaliśmy? Jestem wężem. Zimnym mięsem, pozbawionym serca. Mój język wije się wprzód i w tył, wiecznie w poszukiwaniu nowej ofiary, zdobyczy. A jeśli spodoba mi się to, co znajdę, pożeram je w całości.

Obrazek
I'm the one who beats the wind and the loneliness.

PZ


Jeśli Ci się nudzi, chcesz pogadać, bądź chcesz bym poprowadził dla Ciebie jakąś misję, pisz śmiało na chacie, pw bądź gg.
 
Posty: 182
Dołączył(a): 17 mar 2018, o 10:46
Ranga: Genin


Powrót do Tereny Treningowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników