Siedziba Kyokukage

Sporej wielkości budynek w którym znajdują się biura Kyokukage i jego podwładnych. Tutaj też pracują radni Otogakure no Sato.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Maji Seitaro » 20 sty 2020, o 23:09

,,Czarny kruku, czemu krążysz
Nad mą głową, blisko, tuż ?
Ty zdobyczy tu nie złowisz,
Czarny kruku, ja nie Twój!
Ty zdobyczy tu nie złowisz,
Czarny kruku, ja nie Twój!''




Los Dźwięku



Las kości rozrastał się w niebywałym tempie, pożerając po drodze te istnienia, które nie zdołały przed nim umknąć i wszystkie zabudowania w promieniu stu metrów. Otogakure no Sato przeżywało kolejny kataklizm w swoich dziejach. Najpierw wybuchy buntowniczej Oroshiego przeciwko władzy Nagano Yusuke, potem wojnę z Shogunatem, którą Oto przeżyło najciężej ze wszystkich wielkich wiosek. Nadal pamiętało się fioletowego węża o monstrualnych rozmiarach i pojedynczego człowieka, który przyobleczony w zbroję stawiał czoła gadowi. A teraz to... rzeź cywili i słabszych shinobi w wykonaniu Jashinistów i wiernych im, fanatycznym ninja. Po co to wszystko? Na co? W odwecie? Pogorszyli tylko tym swoją sytuację, ale nie było już odwrotu. Wiedzieli to oni i wiedział to Arin. Tutaj już nie było mowy o jakimkolwiek kroku w tył. Zwycięstwo w walce ze zdrajcami i niewiernymi lub śmierć i wieczne potępienie.
Krew dziewczynki trysnęła na twarz Uchihy. Mimo utraty części swego człowieczeństwa na rzecz genów shokubutsu, poczuł na swojej skórze ciepłą posokę o charakterystycznym, choć nieznośnym na dłuższą metę zapachu. Krew doskonale kontrastowała z białą jak kreda skórą Arina... choć mówić ,,dobrze'' w tym wypadku byłoby dużym nietaktem. Świat był piekłem i Arin w coraz większym stopniu się o tym przekonywał. Szkoda tylko, że to właśnie tak musi przeżywać swój pierwszy rok po ,,narodzinach''.
Nic to, musiał działać jeżeli chciał jeszcze zaprowadzić pokój i porządek w tej wiosce. Trzy pieczęci złożył bez ociągania się i ziemia zadrżała od grubych, wyrastających wszędzie korzeni. Arin wyczuł moment, bo w momencie jak uniósł się w górę, między jego nogami pojawiła się kościana iglica. Niecałe pół metra i ugodziłaby go w newralgiczny punkt. W tym momencie naprawdę mógł się cieszyć, że walczył jako klon. Ale gdzieżby w tym momencie było mu do śmiechu. Z powodzeniem wyratował tych cywili, którzy jakimś cudem zdołali umknąć przed techniką Kaguyi bądź po prostu szczęśliwie zagrzebali się między kośćmi. Była ich jedynie garstka, lecz zawsze to coś.
Wtem powietrze przeciął śmiech kilku, być może kilkunastu osób. Arin mający z powietrza dobry widok widział jak grupka ludzi rozsianych tu i ówdzie rusza się, będąc nabitymi całym ciałem na kościane pale. Śmiali się maniakalnie i grzebiąc niezgrabnie rękoma udawało im się wyjść z tej pułapki. Niektórzy nie mieli kończyn, zaś większość miała poprzebijane torsy na całej powierzchni; od serca po podbrzusze zionęła im pustka. Nie sposób było wiedzieć jakim cudem to przeżyli i mieli się dość dobrze. Arin nie wiedział, że horrendalny ból jaki odczuwali napawał ich tylko ekstazą i większą wolą walki. Mógł się tylko domyślać, co potrafiłby Shotaro - jako głowa wyznania tej zbrodniczej religii - gdyby miał z nim walczyć jeden na jednego. Bo skoro niby zwykłe płotki potrafiły coś takiego...
Arin wykrywał twórcę kościanego lasu, lecz ten bezpiecznie tkwił, wmaterializowany w swoją strukturę, raz po raz wędrując od kości do kości by nie dać się złapać. Mógł na niego zapolować, lecz wtem okolicę zaczęła zalewać wielka ilość wody, która im była większa, tym bardziej zaczęła przypominać bańkę, która miała otoczyć Uchihę i wszystkich w - ponownie - promieniu stu metrów. Woda zmyła krew z kości, aż sama zabarwiła się na czerwonawy kolor. Jednocześnie dało się dostrzec mknące ku niebu promienie raitonu. Pogoda zaczęła diametralnie się przez to zmieniać...

Ishina w dalszym ciągu była świadkiem zmagań, nikt jej nie niepokoił i wyglądało na to, że się to nie zmieni. Była poza zasięgiem technik. Wszyscy byli zbyt zaabsorbowani walką z Arinem, by zwracać uwagę na chowającą się gdzieś geninkę. Poza uwiecznieniem w jakiś sposób tej chwili nie miała za wiele do roboty...

Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
MK: Reiwa
 
Posty: 2326
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Uchiha Arin » 21 sty 2020, o 19:53

Klon, jedyny który pozostał przy "zdrowych" zmysłach, wiedział jedno o ludziach. Nie potrafili oni oddychać pod wodą i nie wszyscy z nich a tym bardziej cywile, mieli możliwość ucieczki z wodnej bańki która się tworzyła wokół. Choć miał ograniczoną ilość chakry, musiał pozbyć się cywili z pola rażenia techniki, dopóki ta nie została jeszcze do końca wytworzona. Choć nie rozumiał w jaki sposób taka ilość wody mogła być utrzymana w formie tak relatywnie idealnej, wiedział że nie miał styczności z amatorem. Choćby miał stracić tym ostatnie pokłady chakry i zniknąć. Nie miał nic innego do stracenia, był tylko klonem. Klony można tworzyć, chakry mu nie brakowało w prawdziwym ciele...
Składając ponownie pieczęci, powrócił do fazy wzrostu i kontroli roślinności. To był prosty ruch, który będzie go kosztować swoje. Pierwsze 50 metrów kokony z drewna powinny przebyć bez problemu. Kolejne 50, Klon powinien czuć zmęczenie. Ostatnie metry były już na wyczerpaniu, po przebyciu 150 metrów przez każdy we wszystkie strony, byle jak najdalej od centrum "zbiornika" wodnego, klon powinien zniknąć, przenosząc wszystkie wspomnienia do oryginalnego ciała.

Ciemność i przesuwające się źródła chakry. Tyle był w stanie odczuwać swoimi zmysłami Arin. Powinien żyć w słodkiej niewiedzy. Nie mając pojęcia jak wygląda to, co się dzieje na powierzchni. Jednak jedno źródło wyczerpywało się szybciej niż powinno i wraz ze zniknięciem. Pojawiło się to, o co prosił Bogów żeby się nie pojawiło. Widok poprzebijanych ciał. Zapach krwi niewinnej dziewczynki. Śmiech wyznawców Jashina, dla których Śmierć nie jest wrogiem. Czy świat naprawdę tak wyglądał? Czy to jest widok osób, które bronią "prawdy" w którą wierzą? Czy to są osoby, które walczą tylko w sprawie swoich ideałów a nie prawdziwego dobra i sprawiedliwości? Czy świat nie byłby piękny gdyby nie było ludzi, którzy zabijają tylko dla swojej korzyści?
A co jeżeli on był jednym z nich? Tylko o tym już zapomniał?

Ciemność umknęła, znajdował się w pomieszczeniu. Poznawał je, jednak nie był w stanie powiedzieć dlaczego. Choć wiedział co się dzieje, nie miał kontroli nad swoim ciałem. Czuł się tak, jakby oglądał przedstawienie z pierwszej osoby. Aktor, którego oczami spoglądał podszedł do osoby którą dobrze znał. Był to Takeru Uchiha, jego daleki kuzyn, biorąc pod uwagę to co mówiły akta Konohy. Akcja jednak poszybowała do przodu, ręce które widział zostały splamione krwią. Ciało które trzymał było pozbawione oddechu. Poczuł że ma chwilę swobody ruchu, wykorzystał to żeby spojrzeć w oczy Takeru. To co w nich zobaczył, sprawiło że zapłakał. Otaczała ich pustka, znajdowali się na pustyni. Kto sprawił że się tutaj znaleźli? Nie miał pojęcia. Jedyne czego był pewien, choć z całego serca nie chciał to świadomość, że nie był człowiekiem bez krwi na rękach. Zabił go, zabił część Takeru. Nie wiedział jeszcze w jaki sposób tylko część. A może to nie była część? Może wrócił z martwych? Może ten który był w Konoha, tylko się pod niego podszywał? Cokolwiek by było odpowiedzią. Był mordercą. Zabił swojego kuzyna, przyjaciela... czy tacy byli właśnie Uchiha? Czy tacy byli właśnie shinobi?

Choć miał pustkę w spojrzeniu, jego oczy były krwisto czerwone. Kolor Doujutsu które posiadał, był bardzo symboliczny dla tego klanu. Rodząc się w nim i obierając drogę na szczyt, nie mogła być ona inna. Każdy musiał przejść po tej samej drodze przez zgniłe mięso, zaschniętą krew, kości obgryzione przez zwierzęta. Nie było innej drogi dla tych, którzy pragnęli sięgnąć nieba. Choć wydawało im się, że schody prowadzą w górę. Zawsze lądowali na samym dnie. Świat był iluzją, nie sposób było być tym który wybawi świat, bez przepłynięcia morza krwi. Bez skaleczenia nóg o złamane kości. Ktoś kto urodził się rok temu, nie był w stanie w to uwierzyć. Do czasu aż prawda siedząca w jego głowie pojawiła się wyraźnie przed jego oczami. Nie był bohaterem, był takim samym ścierwem jak wszyscy którzy wyrzynali swoich braci z wioski tylko po to, aby utrzymać swoją władzę.

Wyłonił się na dachu jednego z budynków, oddalony o około 30 metrów od krawędzi gigantycznej bańki. Ostatkiem logicznego myślenia, aktywował technikę leczenia. Następnie znów te same trzy pieczęcie. Znów ten sam schemat działań. Do porzygu, do ostatniej kropli chakry. Choć to drugie, nie chciało się kończyć...
Masyw drewna wyłonił się z ziemi, wbijając się wewnątrz wodnego masywu. Rośliny szukały żywych. Ponieważ tylko oni zostali w środku. Oczywiście w razie gdyby jednak jakiś wróg pojawił się przy nim, broniły by go. Również wokół samej bańki utworzyły się drzewa, które za zadanie miały złapać każdego który postanowił uciec z więzienia, które przeciwnicy sami sobie stworzyli. Nie było miejsca na przeżycie tego. Wiedział gdzie wszyscy się znajdują. A tam gdzie nie sięgał swoim zmysłem sensorycznym, utworzył tak gęstą roślinność, żeby nikt nie był w stanie tego sforsować. Nie miał już o co się martwić, cywile byli poza bańką, w środku znaleźli się tylko ci, którzy byli jego wrogami. Proste było wybicie...wszystkich.

Spoiler:

MK: Haretsu Shimeji, Ragi
Nie odpowiadam na gg a na discordzie/pw nie mam zamiaru odpisywać na rzeczy które można znaleźć na forum.
 
Posty: 713
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Jinchūriki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Maji Seitaro » 23 sty 2020, o 01:56



Los Dźwięku

Olbrzymie ilości wody zaczęły zalewać okolicę i piąć się ku górze, formując bańkę, która... nigdy miała nie powstać. Arin w swej żądzy zemsty zaczął działać szybko i nadzwyczaj skutecznie. Dokładnie tak jak twierdził, będąc klonem nie miał nic a nic do stracenia, więc rzucił wszystko na jedną kartę i wykorzystując wszystkie swoje zasoby chakry wykorzystał istniejący las korzeni, by stworzyć jeszcze większy i większy. Wystarczająco wielki i potężny, by po drodze naruszyć i zniszczyć strukturę techniki suitonu, zabić poniektórych shinobi, którzy się nawinęli po drodze, usiłując bezskutecznie stawić opór oraz zetrzeć na pył spory odcinek lasu kości Kaguyi - z czego sam twórca tej techniki zdołał się skryć na jednym z krańców owego lasu. Udało mu się w każdym razie wyswobodzenie reszty ocalałych z rzezi cywili. Nie obyło się jednak bez strat materialnych. Spora część Otogakure zaczynała przypominać gruzowisko, na którym rozrósł się gigantyczny las i po którym przetoczyła się solidna powódź. Jeżeli wioska i jej mieszkańcy w jakiejś części przetrwają ten kataklizm, to sporo czasu zajmie im odbudowanie dawnej chwały osady. Na razie nic nie zapowiadało na to, by ta wojna miała się skończyć. Lecz czy na pewno?

Klon poświęcił się, lecz oryginalny Arin w dalszym ciągu żył i pod względem fizycznym miał się nadzwyczaj dobrze. Lecz, kolokwialnie mówiąc, psychika całkiem mu siadła. Nie był przygotowany na emocje, których dzisiaj doświadczył. To miała być szybka, stosunkowo prosta misja pozbawiona ofiar i okraszona stuprocentową skutecznością. Dokładnie tak, jak to miało miejsce w przypadku eliminacji Kyokukage... lecz niestety działanie solowe przeciwko całej wiosce nosiło inny stopień trudności. Ci z wrogów Uchihy na powierzchni, którzy ocaleli, zaczęli rozglądać się za nim i przygotowywać się na kolejny atak. Byli lekko zdezorientowani, ale nie czuli się w żadnym razie pokonani. Fanatycy nie znali tego słowa, więc choćby ostatni miał pozostać na polu trupów swoich towarzyszy, nie było tu mowy o złamanych morale.
Arin, po swoich rozterkach wreszcie postanowił osobiście stawić czoła buntownikom i fanatykom. Miał zamiar to wszystko zakończyć i ponownie postawił na tą samą technikę. Ziemia ponownie zatrzęsła się od powstających na dużym obszarze korzeni. Oponenci z rozradowaniem przyjęli wyzwanie i wszyscy jak jeden organizm zaatakowali najsilniejszymi sobie znanymi jutsu. Pojawiły się wszystkie żywioły, techniki klanowe, hijutsu... w momencie zderzenia mokutonu z technikami Otończyków nastąpiła wielka eksplozja, od której w całej wiosce postrzelały szyby w oknach. W samej strefie zero pojawiła się fala ognia i dymu, spod której wyłoniło się Jukai Kotan. Konary były w dużej części zniszczone, lecz ciągły wzrost drzew negował ten fakt i koniec końców ilość materiału przyćmiła walczących. Nikt nie uciekał. Wszyscy rzucili się na wirujące korzenie, atakując tym co się miało. Ucieczka nie miała sensu, śmierć lepsza była od hańby. Arin wyczuwał swoim sensorem jak kolejne źródła chakry gasną, aż w końcu na polu bitwy pozostała jedynie garstka, która została dobita przez technikę Uchihy.
Nagle wszystko ucichło. Drzewa zatrzeszczały w ruchu, wijąc się we wszystkie strony.
Zaczynało ciemnieć coraz bardziej, ale dopiero teraz w spokoju można było ujrzeć skalę zniszczeń. Centrum wioski praktycznie przestało istnieć, jako że tutaj rozegrały się główne zmagania. Paradoksalnie siedziba Kyokukage była tutaj w najlepszym stanie, otoczona z każdej możliwej strony przez korzenie uniemożliwiające ucieczkę tym, którzy jeszcze się w owym budynku znajdowali. Woda? Wszędzie, na całej długości wioski sięgająca przynajmniej do łydek. Depresyjnego obrazu dopełnił deszcz i burza wywołana przez kilku użytkowników raitonu chwilę wcześniej. Deszcz zaczął gasić gorejące drzewo, o które nie tak dawno zabiegał Arin.
Wyglądało, że wszystko się skończyło. Jeżeli Arin wypuścił ocalałych cywili, jedyne co mógł zobaczyć w ich oczach to smutek, żal, zdezorientowanie i strach o siebie oraz o przyszłość. Nie zauważali go, ale wiedział, że potrzebują kogoś, kto mógłby ich prowadzić, wesprzeć w tych trudnych chwilach. Właściwie sami nie wiedzieli co o tym tak naprawdę wszystkim sądzić. Byli jedynie biernymi uczestnikami i obserwatorami całej tej rzezi, której również na nich się dopuszczono. To był najtragiczniejszy dzień w historii wioski ukrytej w dźwięku, bez wątpienia. Ale tam, gdzie był koniec tyranii, istniała nadzieja na dobre rządy. Wszystko, co teraz będzie miało miejsce, zależeć będzie w dużej mierze od Uchihy Arina. Cóż pocznie nasz bohater...? Usiądźmy i się przekonajmy.




KONIEC


Spoiler:
Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
MK: Reiwa
 
Posty: 2326
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Uchiha Arin » 23 sty 2020, o 15:42

Wszystko się skończyło, żadne źródło chakry już się nawet nie tliło. Zrobił co zrobić być powinno. Choć czuł się potraktowanym niesprawiedliwie przez los, że to właśnie na jego oczach musiało się to wszystko rozgrywać. Spojrzał w górę, na chmury z których powoli zaczął padać deszcz. Krople wody zmywały krew z jego twarzy, gasiły ogień którym zajęło się gigantyczne drzewo, jedyne czego nie potrafiły, to sprawić, aby każdy zapomniał tą noc, która uwolniła ludzi spod władzy tyrana, kosztem wielu żyć...

Kontrolując drzewa, sprawił że odstępy między nimi były na tyle luźne, żeby dało się zebrać ciała martwych osób. Tych, którzy zostali zabici przez Jashinistów, oraz tych którzy zostali zabici przez Arina. Każdemu należał się pogrzeb, pomimo tego kim byli.
Myśląc o tym w ten sposób, przypomniał mu się zwój z trzema ciałami w plecaku. Będzie musiał tam wrócić i zwrócić to, co nie należało do niego... Gdyby tylko była możliwość przywrócenia im życia... gdyby tylko taka istniała.

W ogromnym drzewie, które pochłonęło wcześniej cały budynek będący siedzibą Kage, zrobił ogromny otwór, którym ludzie mogli wyjść a tych, którzy byli zawinięci w kokony, uwolnił, pozwalając im zobaczyć skalę zniszczeń oraz swoich bliskich, którzy odeszli za wioskę. Pomagał wszystkim odszukać swoich bliskich, ci którzy byli nabici wysoko, byli zdejmowani delikatnie gałęziami drzew. Prosił o ułożenie ich wszystkich blisko siebie, ponieważ po wszystkim miał zamiar oddać im honor i do pogrzebu przywrócić ich dawny powierzchownie "atrakcyjny" wygląd, lecząc rany jakie te martwe ciała miały. Wiedział że nie przywróci tym życia, ale mógł robić to, co wydawało mu się, że będzie dobre dla rodzin zmarłych.
Oczywiście ci którzy byli ranni, również mogli liczyć na pomoc od Arina.

Kiedy wszyscy mieli już pewność, że nie było żadnych ciał wśród drzew i kości, skruszył cały kościsty las na mączkę kostną. A na jego miejscu, powstało jedno gigantyczne drzewo, otoczone mniejszymi. (drzewo ma 250 metrów wysokości i około 30 metrów średnicy.) Połączone było one z poprzednim mniejszym monumentem w jeden twór, który miał na zawsze już przypominać wszystkim o tym, że Oto już nigdy nie będzie takie, jakie było przez ten ostatni rok. Było symbolem zmian na lepsze. przynajmniej miał na to nadzieję...

Sam budynek Kage został wcześniej "wydalony" na miejsce pod gigantycznym drzewem. Były w nim dokumenty niezbędne do poprawnego funkcjonowania wioski. Shouta wiedział że całe to "zamieszanie" zabrało wielu ludziom domy w których żyli, na najbliższy czas jedyne co mógł zrobić, to postawić im nowe miejsca do mieszkania. Domy zaczęły się pojawiać jeden po drugim. Na początek powstało pomiędzy drzewami około 50 nowych domów. Wszystko jednak trwało, nie miał nieograniczonych pokładów chakry. Musiał co jakiś czas odpoczywać, nawet pomijając ogromne rezerwy w postaci Gedo Mazo. Nie był studnią bez dna, jednak robił co mógł dla mieszkańców wioski, którą....chyba uratował.

Po wszystkim, kiedy sytuacja się ustabilizowała na tyle że nie był potrzebny na tu i teraz. Zrozumiał, że ci ludzie nie dadzą sobie rady w tym świecie sami. Postanowił zostać ich nowym Kage. Nie miał też nic innego do zaoferowania po tym, co się wydarzyło tej nocy. Byli to ludzie specyficzni o innym podejściu do życia, jednak... nie było już teraz nikogo, kto by był w stanie dorównać Arinowi. A on sam wiedział, że nie był najsilniejszy na tym świecie. Prawdę mówiąc, był okropnie daleko od tego tytułu.

Poszedł więc do siedziby kage. Wszystko było blisko, wiec swoim szóstym zmysłem, sprawował pieczę nad wioską. Ale nie sądził, by ktoś znów spróbował zaatakować cywili po tym co się wydarzyło. Będąc już w środku i spoglądając na ponadpękane mury, wiedział że będzie trzeba zrobić poważny remont tego budynku... Odszukał gabinet kage, musiał być tam jakiś zapasowy płaszcz i kapelusz, którego by używał Shotaro jeszcze tak niedługo. Kiedy już znalazł taki, dokładnie zbadał swoim sharinganem i sensorem, żeby mieć pewnosć że nie było tam żadnych "niespodzianek" w postaci pieczęci, i tym podobnych a następnie przyodział go, na znak że zaopiekuje się tymi ludźmi. Nie widział się jeszcze w nim, więc poszukał jakiegoś lustra.
Ujrzał w nim siebie, w stroju jakim by nigdy nie podejrzewał ujrzeć. Jednak coś przykuło jego uwagę bardziej od nowego ubioru. Był nim sharingan, którego wzór wyglądał na kompletnie inny niż powinien być. Czyżby zdobył to o czym mówił Mort i co zdobyła też Saiko? Czy właśnie przypłacił krwią tej wioski, za swój...sukces? Był z klanu, który rodził ostatnich śmieci. Sam był jednym z nich. Widział co Saiko robiła, spróbował więc skoncentrować chakrę tak jak i ona...działało, był w stanie wysłać przedmioty do kompletnie innego wymiaru... Był też w stanie sam się przenieść do niego i wrócić... -Piękne...- skwitował, uśmiechając się pod nosem, choć wcale do śmiechu mu nie było po tym co się działo parę godzin temu.

Na następny dzień zaplanowane były pogrzeby, wszystkie opłacone z funduszy wioski. Na każdym z nich był osobiście, obserwując i pilnując żeby nie doszło do żadnych zamieszek. Wszędzie chodził w "swoim" nowym płaszczu oraz kapeluszu.
Mniej więcej w samo południe, znalazł dokument mówiący o egzaminie na chunina. Niestety, na pierwszy etap było już za późno, jednak postanowił wybrać się tam z paroma Jouninami. Sprawę awansów geninów postanowił załatwić w niedalekiej przyszłości na własną rękę. Oto wymagało wielu reform, które musiały zostać wprowadzone jak najszybciej...

z/t klon z 5k chakry + paru Jouninów Otogakure no Sato

Spoiler:

MK: Haretsu Shimeji, Ragi
Nie odpowiadam na gg a na discordzie/pw nie mam zamiaru odpisywać na rzeczy które można znaleźć na forum.
 
Posty: 713
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Jinchūriki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Maji Seitaro » 23 sty 2020, o 16:07


PODSUMOWANIE

Dziękuję za uwagę. :)
Obrazek

Raion Sennin Mōdo

Spoiler:

Adventurer Theme Sad Theme Fight Theme Main Theme Fight Theme 2 Chill Theme

Obieżyświat, samotny wojownik, pokrętny altruista i idealista, poszukiwacz wiedzy, cień shinobi. Maji Seitaro, do usług.
Prowadzone misje:
  • -
  • -

Głos Seitaro
MK: Reiwa
 
Posty: 2326
Dołączył(a): 2 wrz 2016, o 20:50
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: Sennin

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Hoshigaki Ishina » 26 sty 2020, o 15:01

Dziewczyna była świadkiem tego wszystkiego. Nie siedziała może w pierwszym rzędzie, ale czy cywile którzy widzieli wszystko najbliżej mogli to przeżyć? Najpierw śmiercionośny taniec kościanego lasu, później jej rodzima zdolność do stworzenia akwenu... To wszystko sprawiło, że bezbronni mieli niewielkie szanse na przeżycie. Nie była zachwycona tym obrazem, ale czy była też przejęta? Raczej nie. Najwidoczniej tak musiało być, a jej jako słabemu geninowi zostawało zaakceptować obecny stan rzeczy.
Czy chciałaby zwycięstwa jashinistów? Niezbyt. Wolała oderwania chorej na przysłowiową gangrenę części osady. Ten rozdział powinien być zamknięty i niech odejdzie. Niech mordują samych siebie, ale nie niewinnych ludzi. Czy zwykli mieszkańcy Oto od początku mieli być ofiarami dla szalonego bóstwa? Czy oni jako młodzi ninja także? Trudno jej było odpowiedzieć na te wszystkie pytania, wciąż niewiele wiedziała, ale liczyła że z czasem pozna swoje miejsce.
W jej oczach wszyscy tego dnia utonęli, czy to w śmierci, krwi, albo kompletnej obojętności. Ishina nie wiedziała czy wypłynie na powierzchnię, czy sięgnie dna, nikt tego nie wiedział. Poprawiła swoje ubranie, które silny podmuch wiatru kompletnie poprzestawiał, by wrócić do rodzinnej posiadłości zanim narobi sobie więcej problemów.

Z/T
 
Posty: 74
Dołączył(a): 18 mar 2018, o 23:10
Ranga: Genin

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Uchiha Arin » 26 sty 2020, o 18:41

Przejęcie władzy wiązało się z nowymi prawami, które po podpisaniu wielu dokumentów, miały wejść w życie. Arin pracował nad nowymi ustawami, które miały zapewnić bezpieczeństwo wioski jak i ich mieszkańców. Choć nigdy nie był władcą czegokolwiek, był na tyle rozumny, żeby przeczytać stare ustawy i zrozumieć ich format. Jego zmiany były dość...proste. Nie miał zamiar powoływać nowej rady, kolejnych dziadów którzy tylko dorzucają swoje niepotrzebne trzy grosze. Na pewno nie teraz, kiedy podejmowanie decyzji musiało być szybkie i sprawne.

Nowe decyzje obejmowały sprawy religijne wioski jak i system nauczania w akademii shinobi a najważniejsze zasady zostały obwieszczone publicznie za pomocą wszechobecnych ogłoszeń.

Najważniejsze zasady:
-Zdjęto "krwawy" egzamin na Genina. Od teraz, pozyskanie tego tytułu polega na zdaniu pisemnego testu i zaprezentowania losowo wybranych przez egzaminatora technik, które zostały uczone w Akademii.
-Dołączenie do akademii shinobi nie wymaga pobrania krwi od kandydata.
-Jashinizm zostaje wycofany ze szkół
-Propagowanie treści związanych z wyznawaniem Jashina jest karane grzywną 1000 Ryo. Recydywiści będą sądzeni indywidualnie przez Kage Otogakure no Sato.
-Świątynie postawione na cześć Jashina, zostają zamknięte a wejście do nich jest możliwe tylko za pozwoleniem Kage Otogakure no Sato.
-Misje rangi D i C nie przewidują już morderstw.
-Osoby które straciły majątek podczas przewrotu, mogą liczyć na pomoc od Kage Otogakure no Sato.


Po podpisaniu wszystkiego i wydaniu rozkazu rozgłoszenia nowych ustaw. udał się do archiwum, aby przeczytać dostępne informacje na temat klanów, które mieszkają w tej wiosce.

MK: Haretsu Shimeji, Ragi
Nie odpowiadam na gg a na discordzie/pw nie mam zamiaru odpisywać na rzeczy które można znaleźć na forum.
 
Posty: 713
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Jinchūriki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Hoshigaki Ishina » 26 sty 2020, o 20:56

Ishina niedługo po stabilizacji sytuacji w wiosce otrzymała specjalny zwój. Nie dowierzała, kiedy zobaczyła sygnaturę Kyokukage. Shotaro już nie żył, a jego edykt dotyczący krwawego egzaminu został wycofany. Czyżby to zasługa tego człowieka, który walczył z jashinistami? Może wie, że była świadkiem tego wszystkiego? Czyżby miała mieć problemy? A może jest wzywana dlatego, że członek jej rodu walczył ramię w ramię z jashinistami? Tak czy inaczej, do siedziby przywódcy osady szła z niepokojem i niepewnością. Jakby nie patrzeć, była jedną z ostatnich osób, które przeżyły krwawy egzamin, część ludzi mogła jej mieć za złe, że w ogóle żyje i była wychowywana w takiej doktrynie, nawet jeśli nie wierzyła w krwawego boga.
Idąc przez osadę, czuła na sobie wzrok niechętnych ludzi. To ta dziewucha z rekiniego klanu, byli gotowi utopić tych, którzy przeżyli kościany las śmierci... Niby udawała, że ją to nie boli, ale w sercu czuła się jeszcze bardziej nieswojo niż zwykle. Dlatego chętnie skryła się w siedzibie kage. Wszystko wydawało się być inne niż jeszcze tydzień temu, ale ona nie miała na to wpływu. Trzymając kurczowo zwój, nie wiedząc co ją tak naprawdę czeka, zapukała do pomieszczenia. Nawet nie była w stanie ukryć swojego zdenerwowania, jakby szła na ścięcie. Poczekała na pozwolenie i weszła do środka.
- Dzień dobry, otrzymałam wezwanie żeby się tutaj stawić. - Chciała się najchętniej wtopić w ścianę, ale nie mogła.
 
Posty: 74
Dołączył(a): 18 mar 2018, o 23:10
Ranga: Genin

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Abumi Kin » 26 sty 2020, o 22:03

Kin nie wiedział od początku dlaczego dostał od nowego Kyokukage list, że miał się zjawić w jego siedzibie. Chyba jeszcze niczego nie przeskrobał, ale zamierzał się dowiedzieć o co chodzi. Przed tym jednak postanowił się przebrać w coś bardziej stosowniejszego, gdyż nie wiedział co może chcieć taka persona od prostego, zafascynowanego tworzeniem kowala. Ach, no tak. Przypomniał sobie. Kiedyś został przecież shinobi, ale tak bardzo zapomniał o tym, że dopiero rodzice mu przypomnieli. Więc wszedł dopiero do gabinetu, kiedy odnalazł w swoich rękach ochraniacz. Widząc przebywającą w pomieszczeniu inną osobę, Kin jedynie przeczesał w głowę: — Em, proszę wybaczyć, Kyokukage-sama. Dostałem list od rodziców, że mam się stawić, ale nie wiem czemu ja... Eee... Coś trzeba wykonać? Ojciec jest zdecydowanie lepszy w te klocki.

 
Posty: 13
Dołączył(a): 25 sty 2020, o 01:27
Ranga: Uczeń

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Fuuka Himiko » 26 sty 2020, o 22:41

Przemierzała ulice wioski, lekko podskakując i machając rękoma. Prawie zawsze dopisywał jej humor, a ostatnie wrzaski bólu spowodowane przez wydarzenia w centrum wioski, jeszcze bardziej go polepszały. Na dodatek z samego rana dostała zwój z wezwaniem do nowego przywódcy osady. Ciekawe, jaki jest? Czy będzie to kolejny szurnięty facet, który teraz zgrywa niewiniątko? Czy może jakiś nudny, praworządny bohater, który ma szczytne cele. Na taką myśl śniadanie podchodziło jej do gardła. Życie shinobi to ciągła walka. Prawdziwego ninja powinien otaczać odór krwi i śmierci. Dobroć i honor powodują, że mają mniejsze szanse na wykonanie zleceń i tacy przeważnie pozostają geninami i skupiają się na noszeniu zakupów i opieką nad zwierzątkami. Po co zostawać shinobi, gdy boi się zabijać? Żałosne.

Podczas tych rozmyślań dotarła do wejścia do siedziby Kyokukage. Kto wymyślił tak beznadziejną nazwę stanowiska? Zbyt ciężko ją wymówić. Dalej podskakując, minęła straż i od razu skierowała się do gabinetu. Z rozmachem otworzyła drzwi i z szerokim uśmiechem podeszła bliżej. Oprócz niej były jeszcze dwie osoby, ale nie przejmowała się nimi.
-Dzień doberek. Wzywał Pan Nowy Kage, Który Rozjebał Jashinistów i Umilił Mi Dzień Ich Krzykami? - i krzykami cywili, ale tego nie musi wiedzieć. Ciekawe, po co wezwał tyle osób. Himiko nie interesowały zbytnio przyjaźnie i drużyny, które na to stawiały. Wolała mroczne korytarze szpitali i laboratoriów. Chociaż rodzice nie pozwalali jej się tam plątać. Przynajmniej na razie.
 
Posty: 12
Dołączył(a): 17 sty 2020, o 17:12
Ranga: Uczeń

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Uchiha Arin » 27 sty 2020, o 01:30

Arin siedzący na stole kage i przeglądający kolejne dokumenty, zawierające informacje o klanach wioski, czekał na kolejnych geninów z którymi miał się spotkać. To była już kolejna "drużyna" na "przesłuchaniu", jednak ta była szczególna ponieważ postanowił się ją zaopiekować sam, jeżeli wydadzą się odpowiedni w jego oczach
-Dzień dobry, dzień dobry. Usiądźcie, stójcie. Jak wam wygodnie.
Powiedział, przechodząc za biurko i zbierając wszystkie papiery w jedną stertę, zostawiając tylko trzy kartoteki. W sumie, były wybrane dość losowo, jednak coś musiało siedzieć w tych osobach, które chciały lub zostały zmuszone, żeby zostać częścią siły militarnej.
-Chciałbym, żebyście opowiedzieli coś o sobie. Co rozumiecie przez swój status społeczny jako shinobi. Co dla was oznacza bycie Geninem, co dla was oznacza "ukryta wioska"?
Zadał pytanie, spoglądając spokojnym wzrokiem to na Ishine, to na Himiko...to na rodzynka...

MK: Haretsu Shimeji, Ragi
Nie odpowiadam na gg a na discordzie/pw nie mam zamiaru odpisywać na rzeczy które można znaleźć na forum.
 
Posty: 713
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Jinchūriki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Abumi Kin » 27 sty 2020, o 01:43

Kin tak naprawdę nie wiedział co ma powiedzieć o całym tym zbiegowisku. Miał przy sobie dwie dziewczyny, jedna nawet zachowała się trochę dziwniej. Popatrzył na nią i syknął. — Ej, zachowuj się. To nasz nowy Kyokukage. Musi zobaczyć, że wioska nie składa się z samych dziwaków. — Podrapał się po tyle głowy i zaraz uśmiechnął się łagodnie do siedzącego w fotelu Kage. — Em, co ja mogę powiedzieć? Abumi Kin, najczęściej siedzę w kuźni od momentu, gdy dawny Kyokukage zaczął wprowadzać krwawe rządy. Chyba mogę powiedzieć, że nie podobało mi się to, prawda? Jakoś nie wychylałem się za bardzo z tłumu i robiłem z ojcem co nasze. Zaopatrujemy sklepy z Oto w miecze i inne tego typu narzędzia. Trochę bardziej mu pomagam, jeszcze nie znam się tak perfekcyjnie jak on, ale daję sobie radę. Służę pomocą jak trzeba, ale nadal nie wiem o co chodzi. — Ale zaraz zauważył, że chodzi o to co to znaczy być shinobi. — Według mnie... Shinobi to raczej powinni mieć w sobie jakąś pasję do doskonalenia siebie, może kiedyś to.. znaczy osiągnę to. Póki co jednak jestem trochę zardzewiały w tym wszystkim. Wolałem siedzieć w kuźni, jak już mówiłem. A ukryta wioska to po prostu wioska. Ojciec mówi, że jesteśmy jedną wielką wspólnotą o którą trzeba dbać, jak jeden organizm. — I wzruszył ramionami, chowając dłonie w kimono.

 
Posty: 13
Dołączył(a): 25 sty 2020, o 01:27
Ranga: Uczeń

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Hoshigaki Ishina » 27 sty 2020, o 02:24

Okazało się, że Ishina była pierwsza z obecnej tutaj trójki geninów. Kage czekał, aż przyjdą pozostali, chociaż młoda Hoshigaki jeszcze nie wiedziała co się święci. Jako drugi przyszedł dość zwyczajny chłopak... Żadnych kilku par rąk, skrzeli na twarzy czy innych nietypowych oznak zmodyfikowanej aparycji. Nie rozumiała co miał na myśli, ale nie przejęła się tym. Na pierwszy rzut oka wydawał się być zwyczajnym chłopakiem. Następne weszła z buta Ona. Dość bezpośrednia i całkiem wulgarna. Podskórnie czuła, że z tą dziewczyną będą same kłopoty i wolałaby trzymać się od niej z daleka. Ishina instynktownie przygarbiła się, obserwując drugą kunoichi znacznie uważniej.
Zatem nie została wezwana tutaj z powodu rodzinnych koneksji i ataku jej krewnego. Przynajmniej pod tym względem mogła odetchnąć. Okazało się, że była świadkiem "narodzin" nowego kage. Co gorsza, na własne oczy widziała do czego był zdolny. Gdyby tylko wiedziała, że to był zaledwie klon, pewnie by leżała już na podłodze. Teraz rozmawiał z nimi jak ze zwykłymi dzieciakami, które chciał poznać. Aż dziwne, że w takiej chwili poświęcał czas nic nie znaczącym pierdołom jak początkujący genini.
Najpierw opowiedział o sobie chłopak. Pewnie by się z nim nawet polubiła, ale zaczął od tego, że Oto nie jest wioską dziwaków. Czy pamiętał, że stał w jednym pomieszczeniu z krzyżówką człowieka z rekinem? Niebieskoskórą dziewczyną ze skrzelami na twarzy i rybimi oczami?
- Jestem Ishina, z klanu Hoshigaki. - Część o rodzinie powiedziała znacznie ciszej. Raz, że widać było po niej, że pochodzi i nietypowego rodu, a dwa nie chciała mieć na dzień dobry przewalone za próbę utopienia wioski przez krewnego.
- Jeden z ostatnich geninów poprzedniego formatu egzaminu w akademii. Miłośnik wody i świętego spokoju. - Stanęła w kącie, tak by nikt nie wyskoczył od niej zza pleców, a przy okazji móc dalej patrzeć to na Kage, to na Himiko.
- Być geninem? Tą pierdołą, która nie może nic zrobić kiedy wyrasta las kości, a potem mieszkańcy zaczynają tonąć? Tylko patrzeć jak dorośli robią syf tutaj? Sama utopię wszystkich tych, którzy niszczą ten świat, bo ja już dawno utonęłam. - W jej głosie było słychać żal, a oczy niby wydawały się być puste, ale jednak głębiej kłębił się smutek. Wciąż widziała obraz tamtej walki i Arina, który to zakończył.
- Modelowo odpowiedź powinna zahaczać o wielką wspólnotę, rodzinę, inny zbiór o wspólnych wartościach czy innym mianowniku. Zaczęła wymieniać, jakby wywołana do odpowiedzi ze szkolnej ławki.
- Ale ja tego ani nie widzę, ani nie czuję. Większość patrzy na Hoshigakich jak na dziwaków i zwierzęta. Ryba, która zapragnęła być człowiekiem. Rodzice powtarzają, że muszę dać czas ludziom by się przekonali, że nie jesteśmy bestiami... Chociaż to powoli traci dla mnie znaczenie. Ludzie są, a za chwilę ich nie ma... Ukryte wioski powinny mieć coś co zachwyci ich mieszkańców, a inni patrzyli na to z podziwem lub zazdrością. Coś, co uczyniłoby Oto miejscem prawdziwie niezwykłym, z czym można by się utożsamić albo przynajmniej czuć dumę i chęć ochrony. - I żeby to nie była świątynia Jashina.
 
Posty: 74
Dołączył(a): 18 mar 2018, o 23:10
Ranga: Genin

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Fuuka Himiko » 27 sty 2020, o 03:12

I w końcu przyszła kolej na Himiko. Chociaż mina jej lekko zrzedła. Trójka geninów na spotkaniu u Kage mogła oznaczać jedno, a było to uformowanie drużyny i pomysł był zaprawdę dobry. Jednak po przemowach pozostałej dwójki, dziewczyna czuła, że będzie tutaj nudno i drętwo. Z jednej strony najstarszy członek, chłopak, który wychodzi na to, że żyje tak, jak mu rodzice powiedzą. Nie ma własnego zdania, tylko mówi to, co mu powiedziała rodzina. Przypadek beznadziejny, a raczej świetny piechur i tylko tyle. Dostanie rozkaz, to go wykona bez pytań, jednak gdy tylko nastąpi nagła zmiana sytuacji, to nie da sobie sam rady. Może z czasem rozwinąłby zdolność samodzielnego podejmowania zdania, ale Himiko słabo to widziała.

Drugi członek, a raczej członkini. Na pewno aparycję miała ciekawą i Himiko nawet pocieknęła ślinka po brodzie. Chciałaby sprawdzić, jak możliwe jest, że powstałą taka istota, która wyglądała jak połączenie człowieka z rybą. Jednak jej charakter niestety psuł całą otoczkę. Wychodzi na to, że wstydzi się swojego klanu, co jest dosyć dziwne. Na dodatek miała jakąś urazę do samej siebie, a słysząc o lesie kości ,dostała wypieków. Ah te słodkie krzyki.

- A więc przyszła moja kolej. - Okręciła się na palcach stóp. - Nazywam się Himiko i pochodzę z klanu Fuuka, który nie jest zbyt lubiany przez innych. - Zaśmiała się i oblizała swoje usta, jakby coś sugerowała. - Jednak pochodzę z gałęzi, która specjalizuje się w medycynie, ale z naciskiem na rozwój. - Uśmiechnęła się szeroko i spojrzała w oczy nowego cienia wioski. Chciała się o nim dowiedzieć jak najwięcej i żałowała, że nadal nie opanowała najłatwiejszej techniki klanowej.
-Co znaczy być shinobi? Widzę, że Pogromca Jashina lubi trudne pytanka filozoficzne. - Przekręciła lekko głowę, jakby się nad czymś zastanawiała. - Filozofia to nie moja bajka, wolę jednak książki medyczne, ale skoro muszę odpowiedzieć. Według mnie, shinobi to ktoś, kto nie tylko pomaga. Shinobi to ci, którzy dążą do rozwoju. Doskonalenia tego, co już otrzymali. Jednak wielu pozostaje jedynie przy rozwijaniu samego siebie. Na ćwiczeniach i treningach. Nie myślą o rozwoju innych. O rozwoju nas, jako społeczności. Dlatego, mój status jako shinobi, rozumiem jako obowiązek. Obowiązek pomagania, ale nie w sposób leczenia objawów, a wyleczenia powodów. - Okręciła się ponownie.
- Genin. Jest to linia startu w byciu shinobi. Osoby, które rozwiązują najbardziej przyziemne problemy mieszkańców, ale i przyszłością. To właśnie genini zostaną w przyszłości chuninami, jouninami, członkami ANBU, a któryś z nich zostanie Pana następcą. Dlatego, genini, chociaż są najsłabsi, są największą siłą wioski. Jeśli nie będzie geninów to w przyszłości nie będzie nikogo w strukturze ninja. - I kolejny obrót, przechodząc do ostatniego pytania.
- Nie powinniśmy używać już terminu ukryta wioska od wielu lat. Czemu mówimy ukryta, skoro każdy może tutaj przyjść? Ukryte wioski wymarły wraz z narodzeniem się sojuszy i współpracy między krajami. Pozostały jedynie wioski, czyli główne struktury ekonomiczno gospodarcze krajów, a także główne punkty wojskowe. Poza wioskami nie ma szkół shinobi, ponieważ wioski na to nie pozwolą. Innymi słowy, ukryte wioski to przeszłość, a Wioski Shinobi to po prostu miejsca, które są centralnym systemem kraju. Chociaż osobiście uważam, że taki system centralizowania jest zły, ale nie mam tutaj dużo do powiedzenia. - Następnie spojrzała na chłopaka.
- I nie zapominajmy, że nasza osada, Oto, to wioska stworzona właśnie dla dziwaków. Powstała po to, aby zebrać wszystkie te klany, które nie mogły się odnaleźć w innych krajach i wioskach. I nie zapominajmy, że założył ją największy dziwak wszechczasów!
 
Posty: 12
Dołączył(a): 17 sty 2020, o 17:12
Ranga: Uczeń

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Uchiha Arin » 27 sty 2020, o 19:57

Słuchał każdego, nie przerywając im. Nie wyrażał też przy tym specjalnie żadnych emocji, nie chciał w żadne sposób wpłynąć na to, co powiedzą jego prawdopodobnie przyszli uczniowie. Kiedy skończył ostatnia osoba, uśmiechnął się i zanotował sobie na kartce pobieżnie to, czym się charakteryzowały te trzy indywidua. Wycofany kowal, przypominał mu przyjaciela z Suny. Himiko miała podobne podejście do Arina, choć widać było że miała dziwne zapędy. Ale czy Arin też był tak naprawdę normalny? Największą zagadką była Hoshigaki, która próbowała brać winę całego świata na siebie.
-Zanim się pokłócicie, o to czy ta wioska jest dla dziwaków czy nie. Uprzedzę was, każdy shinobi jest dziwny. Niektórzy po prostu urodzili się w ten sposób, że pewnych zdolności nie są w stanie ukryć.
Uśmiechnął się i kliknął długopisem, odkładając go na notatki które zrobił
-Shinobi zapomnieli po co tak właściwie są. Myślą, że są Panami świata, ponieważ potrafią robić sztuczki. Myślą, że te fajerwerki, kule ognia i hektolitry wody są po to żeby krzywdzić niewinnych, trzymać ich w zamknięciu. Co jednak po tym wszystkim, po tej władzy, kiedy wszyscy się boją tych, którzy mieli ich bronić?
Pokiwał głową, dając chwilę swoim "słuchaczom" na to, żeby mogli sobie odpowiedzieć w głowie na to pytanie
-Pogrzeby setek cywili, które tak niedawno miały miejsce, są tylko dowodem na to, że dotychczasowe spojrzenie na zdolności jakie posiadamy, jest okrutnie błędne. Z jakiegoś jednak powodu, cała wasza trójka, odpowiedzieliście dobrze na moje pytania. Czy młode pokolenia, tak naprawdę nie chcą tyranii, czy młode pokolenia rozumieją po co człowiek się rozwija? Wygląda na to że tak. Nasza... wioska, potrzebuje osób które ją obronią. Wśród najmłodszych rangą, szukam tych którzy chcieli by się przyczynić do lepszego jutra. Nie chcę jednak nikogo zmuszać, więc tutaj zadam wam kolejne pytanie. Chcecie być dalej Shinobi? Chcecie się uczyć pod okiem kogoś, kto będzie w stanie wyciągnąć z was to, co jest najlepsze?

MK: Haretsu Shimeji, Ragi
Nie odpowiadam na gg a na discordzie/pw nie mam zamiaru odpisywać na rzeczy które można znaleźć na forum.
 
Posty: 713
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Jinchūriki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Siedziba Kyokukage

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron