Siedziba Kyokukage

Sporej wielkości budynek w którym znajdują się biura Kyokukage i jego podwładnych. Tutaj też pracują radni Otogakure no Sato.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Hebi Oroshi » 26 lip 2016, o 06:45

Hebi nie spodziewał się podobnego obrotu sprawy. Został zdradzony, zdradzony przez wioskę, przez innych shinobi, przez wszystkich dla których miał zamiar walczyć o wolność kraju. Teraz jednak stał przed nim karaczan, niegodny robal którego cała egzystencja to tarmoszenie odpowiednich jajec by utrzymać się na stanowisku. Oroshi wiedział że śmierć Kyokukage to kwestia czasu, jeśli nie teraz to już wkrótce będzie mógł dobić to ścierwo które miało czelność zasiadać na stanowisku kage... Teraz jednak miał większy problem, walka okazała się złym pomysłem gdyż w każdy chwili mogły pojawić się tutaj jej wierne pieski, wraz z shogunistami na czele, z osobą która o dziwo sądziła, że on, wielki Hebi Oroshi dziedzic klanu węży, dziedzic krwii Orochimaru i mocy weżowego boga, da się złapać.... Śmieszne prawda?
Jego plan był prosty a zarazem niesamowicie niebezpieczny. Gdy podłoga się zapadła, a oni spadli wraz z nią w sąsiedztwie zniszczonych mebli i sterty papieru, chłopak przegryzł palec wskazujący po czym stworzył kilka pieczęci, tak by tuż po wylądowaniu przyłożyć dłoń do zimnej podłogi.
W następnej chwili rozluźnił mięśnie karku, po czym przywołał ogromne cielsko Mandy tak by znaleść się na czubku jej głowy przebijając nią strop, dach, i wszystko co odgradzało go od światła dziennego... Wiedział że jego ciało ucierpi dość mocno, jednak dzięki zdolnością swego klanu nie bardzo się tym przejmował... Teraz liczyło się wyjscie z obecnej sytuacji.
Jeśli planowany fortel mu się udał, miał nadzieję zawalić cały ten pieprzony budynek, zasypując Kyokukage wraz z jej ludźmi, po czym ukryć się w paszczy Mandy anulując jutsu by zniknąć wraz z nią w krainie węży.
Obrazek
 
Posty: 1292
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Nagano Yusuke » 26 lip 2016, o 14:42

W tej chwili, Nagano Yusuke nie przejmowała się w żadnym wypadku stanem swojego biura, jej największym celem było zatrzymanie Oroshiego w wiosce. Jego odejście mogłoby zaszkodzić całemu Otogakure no sato i to nie tylko dlatego, że straciłaby jednego z shinobi - już się przecież pogodziła z tą stratą. Mając w umyśle obraz organizacji do której dołączył, za którą najprawdopodobniej stał, jej obowiązkiem było to, by nigdy nie opuścił osady, gdyż zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że mógł żywić urazę nie tylko do niej, ale również całej Wioski Dźwięku - historia lubiła się powtarzać. Opadając w dół pod wpływem zniszczonej podłogi, Kyokukage zaś, wypuściła z ust kłęby trującej trucizny, która miała zadziałać na chłopaka, gdy sama zatrzymała dopływ powietrza do płuc i chciała przylepić się stopami do ściany, by wskoczyć następnie na piętro, z którego wcześniej upadła, a konkretnie na tę część podłogi lub framugi okna, która nie została zniszczona. Wtedy też, w razie przywołania ogromnego węża miała jeszcze raz uskoczyć do tyłu, formując przy tym pieczęci, by kumulując chakrę wystrzelić tnącą wiązkę powietrza która miała przeciąć olbrzymiego potwora. Nie było czasu na szok, nie było czasu na zaskoczenie, które bez wątpienia pojawiło się w umyśle Yusuke. Jak daleko ten dzieciak zaszedł?
- Błoto! Unieruchomić to błotem! - krzyczała, chcąc zaangażować do walki innych.



 
Posty: 41
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:34
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Carla » 26 lip 2016, o 21:29


Muzyka!


Zarówno Hebi Oroshi jak i Nagano Yusukę nie chcieli odpuścić, ba nie mogli sobie oboje pozwolić na odrobinę słabości, gdyż nie wróżyłoby to wtedy zbyt dobrego scenariusza. Każdy z nich reprezentował zupełnie inne podejście do problemu jakim bez wątpienia był Shogun... Oroshi był jawnym aktywistą, który nie przebierał w środkach, aby dostać akurat to czego pragnął najmocniej nie licząc się z konsekwencjami swoich działań... Nagano zaś była osobą o skrajnym momentami poczuci bycia liderką, który za wszelką cenę chciała dobra ogółu stawiając przede wszystkich na przetrwanie, które można było niekiedy osiągnąć po przez poświęcenia części społeczeństwa, by inna jego część mogła czuć się bezpiecznie... czy była to dobra droga? Nie mnie to oceniać, lecz właśnie te małe nieścisłości sprawiły, że dwójka shinobi z jednej wioski stała teraz na przeciwko siebie...

W trakcie, gdy oboje otomejczyków spadało w dól Kyokukagę zebrała chakrę w ustach by wypuścić zabójczą chmurę, która zakryła praktycznie całego Oroshi'ego, gdy ten powolutku formował pieczęcie... naturalnym odruchem było wstrzymanie oddechu i kontynuowanie działań jakie zaplanował sobie były już Tokubetsu Jounin. Akcja działa się niezwykle szybko to też trudno było zaabsorbować pierwsze objawy zatrucia o którym za chwilę... sama Kagę nie chciała natomiast lądować piętro niżej i przejść do decydującego starcia co dało spokojnie czas, by spadkobierca Orochimaru ugryzł się w palec(jeszcze przed wypuszczeniem zabójczej chmury), złożeniu kilka pieczęci i przywołał ogromnego węża - Mande, gada na gadami, szerzącego wszędzie tam, gdzie się pojawiał pożogę i zniszczenie. Sposób przywołania zostawiał wiele do życzenia jakby się mogło wydawać z samego początku, lecz był to plan głównego antagonisty obecnego wydarzenia... Oroshi będąc dosłownie na szczycie głowy fioletowego giganta czuł niszczycielską siłą swego "partnera", gdyż Manda jak to Manda zawsze oczekiwał czegoś w zamian za swoje usługi, nawet jeśli tym kimś jest osoba pokroju Orochimaru... nie było to jednak teraz ważne, gdyż siedziba Kyokukagę w ułamku sekundy została dosłownie zrujnowana...

Yusukę musiała zrobić kolejny unik(odskok) wsteczny jeśli chciała uniknąć zmiażdżenia co było dość proste w jej obecnej sytuacji, lecz sprawiło, że kunoichi musiała opuścić budynek, który zaczął się dosłownie walić ze wszystkich stron. Ogromny potwór przewyższał bowiem swoimi gabarytami nawet największy budynek w mieście... ba, jego niszczycielska moc jednym sunięciem powalała burzyć równie spore kolosy... Nagano bardzo szybko złożyła serie pieczęcie, by wypuścić potężny strumień wietrznej chakry w formie niewidzialnego ostrza, który poleciał wprost w kierunku Mandy przez której paszczę wchodził aktualnie Oroshi... chwilę później ostrze dotarło do wężowej istoty, lecz fakt, że wąż był cholernie trudny do trafienia za sprawą ogromnej szybkości jaką dysponował oraz ogromnej ruchliwości sprawił, że Kyokukagę nie do końca dobrze w niego trafiła i nie udało jej się przeciąć na wylot węża, co nie zmieniało faktu, że bardzo mocno go zraniła tak, że spora plama krwi wylądowała na ziemi... grupa otaczająca aktualne ruiny w których nie pozostało wielu ocalałych co wiedziała sama Kusuke rozpoczęła działać... ogromne bagno pojawiło się w pobliżu, a fioletowy wąż zaczął tonąc... kolejnym ruchem było posłanie serii potężnych kombinacji, które miały zmasakrować najpodlejszego węża na świecie... jednakże nim do niego dotarły ten zniknął w przeogromnej chmurzę białego dymu... sama Kyokugakę dzięki zdolnością sensorycznym wiedziała co to mogło oznaczać... Hebi Oroshi zbiegł z samego centrum wioski tuż pod jej nosem... co dalej chciała zrobić doświadczona Kunoichi... nie łatwo będzie pogodzić się z takimi stratami... bardzo wiele osób straciło życia za sprawą zawalonego budynku... z pewnością dzień ten na długo pozostanie w pamięci mieszkańców centrum wioski...


Z/T dla Hebi Oroshi do krainy węży


Dla Oroshi'ego...

Gdy chłopak znajdował się w wnętrzu Mandy mógł zacząć odczuwać pierwsze skutki zatrucia chmarą dymu, którą mimowolnie przynajmniej raz się "sztachnął"... również zrobienie z jego ciała prawdziwego ludzkiego tarana sprawiło, że jego ciało jest aktualnie w opłakanym stanie... liczne pęknięcia i złamania kości... cała masa drobny krwotoków wewnętrzny... boli jak cholera... bez natychmiastowej, specjalistycznej interwencji medycznej(lub innego sposobu na uleczenie) czeka go niechybna śmierć w skutek odniesionych ran.
29.09.2017
DrużynaKato
 
Posty: 233
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 14:21
Ranga: Brak

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Nagano Yusuke » 26 lip 2016, o 22:39

Wąż, który zmaterializował się pod wpływem techniki Oroshiego był olbrzymi, kolos ten przyćmiewał wszelkie wyobrażenia Yusuke o tych gadach, wąż ten był zwiastunem spustoszenia, zniszczenia, żywej, uosobionej prymitywności. Kyokukage słyszała jednak krzyki pełne agonii ludzi, którzy mieli to nieszczęścia, by znaleźć się pod sunącym po ruinach budynku który niegdyś był siedzibą Kyokukage, oślizgłym cielskiem purpurowego potwora. Wizja ta była istnym koszmarem, na jej własnych oczach otaczające niegdyś jej siedzibę budynki były niszczone, jakby były wykonane z piasku, mimo iż ludzkie istnienia które tam przebywały, które były na pobliskich ulicach, były całkowicie niewinne. Wiedziała już, że Hebi Oroshi był zły, wiedziała, że nie powinna się o niego troszczyć, wiedziała, że był wrogiem nie tylko shōgunatu, ale i wszystkich wiosek ninja. On nie dbał o mieszkańców własnej wioski, był czystym, chorym egoistą. Wąż był niebywale szybki, tak szybki, że jego nieustannie zmieniająca się pozycja była niezwykle uciążliwa, Yusuke nie mogła go trafić. Gdy pierwsza tnąca wiązka wiatru wystrzeliła w jego kierunku, zdołała go jedynie zranić. Nieustannie również rozpraszały ją płomyki ludzkich istnień, gaszące się jedno po drugim, gdy wyczuwała to wszystko dzięki swoim zmysłom sensorycznym. Trzeba było natychmiast zatrzymać ten obłęd. Pozostali shinobi również zabrali się do pracy, z dużo lepszym skutkiem. W końcu udało im się zatrzymać rozszalałą bestię, która zaczęła właśnie tonąć w bagnie. Mieli go. Wystarczyło jedynie dobić tę bestię. Wszystkie, połączone ataki wielu ninja wystrzeliły w podobnym czasie ku monstrum, były już blisko, jeszcze trochę... A potem, w miejscu położenia gada pojawiła się chmura dymu. Ataki uderzyły o ziemię i pobliskie gruzy, a Kyokukage doskonale wyczuwała, co takiego się wydarzyło. Nie wyczuwała już z dwóch chakr. Zniknęły. Gdy chmura rozproszyła się, wszyscy dostrzegli, że w bagnistym jeziorze nie było nawet śladu po wężu, który dopiero co został przyzwany. Zawiodła. Wszyscy zawiedli. Pozwolili kryminaliście uciec. Zaklęła szpetnie.


Rozejrzała się po zdewastowanej okolicy, przegryzając ze złości wargę i ściskając pięści. Tyle strat przez jednego idiotę. Znajdujące się w najbliższej okolicy siedziby budynki, chodniki, ogród, a także sam budynek, w którym urzędowała. Wszystko to było jedynie pobojowiskiem po krótkiej walce, która tutaj rozgorzała. Wystarczyło jednego szczeniaka który nauczył się takiej techniki, by dokonać tego w zaledwie kilka minut. Do tego, a właściwie to przede wszystkim, dochodziły jeszcze wszystkie przypadkowe ofiary. Natychmiast podeszła do grupy shinobi.
- Natychmiast zajmijcie się wydobywaniem rannych oraz ofiar, oczekuję od was szczegółowego bilansu strat - zaczęła wydawać rozkazy, szukając kogoś z oddziału medycznego - Wezwać wszystkich dostępnych medyków, będę im przewodziła - dodała, będąc w końcu sama wykwalifikowaną medyczką - Od dzisiaj Hebi Oroshi jest wrogiem nie tylko shōgunatu, ale i całej naszej wioski - po tych słowach natychmiast ruszyła w teren, szukając swoim zmysłem sensorycznych źródeł chakry osób, które potrzebowały jej natychmiastowej, medycznej pomocy.

 
Posty: 41
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:34
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Carla » 28 lip 2016, o 22:59

Gęsta mgła rozmyła się po chwili na wietrze. Po uciekinierze nie było już śladu, jednakże to co zostawił powodowało jedynie smutek i rozpacz. W jednej chwili zginęły dziesiątki niewinnych cywilów, których jedyną zbrodnia było to, że znaleźli się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze. Lekko poirytowana tym faktem Kyokukagę postanowiła jednak pozostać dumną przywódczynią Otogakurę i ruszyć z pomocą czym prędzej mieszkańcom jej rodzimej wioski nad którą sprawowała pieczę. Jej podwładni natychmiast zaczęli działać... polecenie swojego kagę było dla nich absolutną świętością i gdyby nawet kazała im otwarcie zaatakować siły shogun'a zrobiliby to bez mrugnięcia oka... jednakże nie wszyscy shinobi tacy byli o czym przykład Hebi Oroshi'ego pokazywał doskonale. Medyczni ninja natychmiast zabrali się za pomoc poszkodowanym jak i sama kage... ogarnięcie wszystkich tych ludzi i przetransportowanie ich do wioskowego szpitala zajęło chwilę czasu, lecz po godzinie sama Nagano mogła odetchnąć z ulgą... zrobiła co mogła, by ofiar było jak najmniej... nie mniej jednak, gdy po skończonej pracy patrzyła na okolicę, gdzie jeszcze godzinę temu tętniło wioskowe życie i stał ogromny budynek najważniejszy w całej wiosce teraz obrócony w ruinę mógł ją ogarnąć sentymentalny smutek i zawód. Konieczna odbudowa z pewnością będzie sporo kosztować, a w tak trudnych czasach zdobywanie funduszy nie należało do łatwych rzeczy.

Nie mniej jednak kolejna lawina zdarzeń, która miała nastąpić dalej brnęła swoim niezaburzonym rytmem. Demony świata teraźniejszego nie zniknęły zaraz po ucieczce Oroshi'ego... był to dopiero początek koszmaru jaki miał nastać nad Otogakurę. W pewnym momencie sensor naszej pani Kyokukagę aktywował się pokazując, że zbliżają się od niej dość silne skupiska chakry... gdy się odwróciła, by tylko spojrzeć na nich ujrzał dwóch starszych mężczyzn ubranych w czarne mundury shogunatu jednostek specjalnych oraz młodego samuraja w pięknej, reprezentacyjnej zbroi generała... Nagano wiedziała kto to od samego początku... delegacja rządzących w wiosce Shogunistów... z pewnością oczekiwali wyjaśnień i nowych zapewnień bezpieczeństwa jak i lojalności. Czegóż bowiem mogli chcieć więcej?
-Pani Nagano... sądzę, że wydarzenia jakich byliśmy dziś świadkami wymagają pewnej interwencji. Zapraszam na rozmowę w gronie przywódców całej wioski. Obecna sytuacja musi uleć zmianie i to drastycznie, nie pozwolę, aby w zarządzanej przeze mnie prowincji Shogunatu dochodziło do jawnego sprzeciwiania się najwyższemu panu oraz kpienia sobie z naszej władzy. Nie będzie litości dla zdrajców. - powiedział z dumą w głosie młody mężczyzna o krótkich, blond włosach wygolonych po bokach. Jego twarz była niezwykle wręcz spokojna pośród tych wszystkich ruin, a postawa wydawała się niezwykle wręcz nieugięta. Mimo jego młodego wieku Kyokukagę musiała wiedzieć, że nie stała przed zwykłym dzieciakiem dopiero wkraczającym w świat dorosłych... w końcu nie byle kto zostaję jednym z generałów Shogun'a i to w tak młodym wieku. Co chciała dalej zrobić przywódczyni wioski Dźwięku? Jaka była jej odpowiedz...
29.09.2017
DrużynaKato
 
Posty: 233
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 14:21
Ranga: Brak

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Joker » 29 lip 2016, o 04:25

Z budynku zostały jedyne zgliszcza, cała konstrukcja rozpadła się niczym domek z kart pod ciężarnym cielskiem jednego z węży naszego byłego antagonisty klanu Hebi. Niezbędny jest remont oraz naprawa kilku okolicznych budynków które ucierpiały w mniejszym lub większym stopniu. Do czasu naprawy, zebraniu funduszy przez głowę wioski ( na skarbcach shinobi pieczę trzyma shogun) wszelacy interesanci będą przyjmowani w specjalne zaadoptowanym budynku który kiedyś był główną siedzibą naukowców z tej właśnie osady. (Temat powstanie jutro)
Chimu, po prostu chimu.
 
Posty: 605
Dołączył(a): 12 maja 2015, o 18:52
Ranga: Uczeń

Poprzednia strona

Powrót do Siedziba Kyokukage

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników