Siedziba Kyokukage

Sporej wielkości budynek w którym znajdują się biura Kyokukage i jego podwładnych. Tutaj też pracują radni Otogakure no Sato.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Hebi Oroshi » 26 lip 2016, o 06:45

Hebi nie spodziewał się podobnego obrotu sprawy. Został zdradzony, zdradzony przez wioskę, przez innych shinobi, przez wszystkich dla których miał zamiar walczyć o wolność kraju. Teraz jednak stał przed nim karaczan, niegodny robal którego cała egzystencja to tarmoszenie odpowiednich jajec by utrzymać się na stanowisku. Oroshi wiedział że śmierć Kyokukage to kwestia czasu, jeśli nie teraz to już wkrótce będzie mógł dobić to ścierwo które miało czelność zasiadać na stanowisku kage... Teraz jednak miał większy problem, walka okazała się złym pomysłem gdyż w każdy chwili mogły pojawić się tutaj jej wierne pieski, wraz z shogunistami na czele, z osobą która o dziwo sądziła, że on, wielki Hebi Oroshi dziedzic klanu węży, dziedzic krwii Orochimaru i mocy weżowego boga, da się złapać.... Śmieszne prawda?
Jego plan był prosty a zarazem niesamowicie niebezpieczny. Gdy podłoga się zapadła, a oni spadli wraz z nią w sąsiedztwie zniszczonych mebli i sterty papieru, chłopak przegryzł palec wskazujący po czym stworzył kilka pieczęci, tak by tuż po wylądowaniu przyłożyć dłoń do zimnej podłogi.
W następnej chwili rozluźnił mięśnie karku, po czym przywołał ogromne cielsko Mandy tak by znaleść się na czubku jej głowy przebijając nią strop, dach, i wszystko co odgradzało go od światła dziennego... Wiedział że jego ciało ucierpi dość mocno, jednak dzięki zdolnością swego klanu nie bardzo się tym przejmował... Teraz liczyło się wyjscie z obecnej sytuacji.
Jeśli planowany fortel mu się udał, miał nadzieję zawalić cały ten pieprzony budynek, zasypując Kyokukage wraz z jej ludźmi, po czym ukryć się w paszczy Mandy anulując jutsu by zniknąć wraz z nią w krainie węży.
Obrazek
 
Posty: 1146
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Nagano Yusuke » 26 lip 2016, o 14:42

W tej chwili, Nagano Yusuke nie przejmowała się w żadnym wypadku stanem swojego biura, jej największym celem było zatrzymanie Oroshiego w wiosce. Jego odejście mogłoby zaszkodzić całemu Otogakure no sato i to nie tylko dlatego, że straciłaby jednego z shinobi - już się przecież pogodziła z tą stratą. Mając w umyśle obraz organizacji do której dołączył, za którą najprawdopodobniej stał, jej obowiązkiem było to, by nigdy nie opuścił osady, gdyż zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że mógł żywić urazę nie tylko do niej, ale również całej Wioski Dźwięku - historia lubiła się powtarzać. Opadając w dół pod wpływem zniszczonej podłogi, Kyokukage zaś, wypuściła z ust kłęby trującej trucizny, która miała zadziałać na chłopaka, gdy sama zatrzymała dopływ powietrza do płuc i chciała przylepić się stopami do ściany, by wskoczyć następnie na piętro, z którego wcześniej upadła, a konkretnie na tę część podłogi lub framugi okna, która nie została zniszczona. Wtedy też, w razie przywołania ogromnego węża miała jeszcze raz uskoczyć do tyłu, formując przy tym pieczęci, by kumulując chakrę wystrzelić tnącą wiązkę powietrza która miała przeciąć olbrzymiego potwora. Nie było czasu na szok, nie było czasu na zaskoczenie, które bez wątpienia pojawiło się w umyśle Yusuke. Jak daleko ten dzieciak zaszedł?
- Błoto! Unieruchomić to błotem! - krzyczała, chcąc zaangażować do walki innych.



 
Posty: 41
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:34
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Carla » 26 lip 2016, o 21:29


Muzyka!


Zarówno Hebi Oroshi jak i Nagano Yusukę nie chcieli odpuścić, ba nie mogli sobie oboje pozwolić na odrobinę słabości, gdyż nie wróżyłoby to wtedy zbyt dobrego scenariusza. Każdy z nich reprezentował zupełnie inne podejście do problemu jakim bez wątpienia był Shogun... Oroshi był jawnym aktywistą, który nie przebierał w środkach, aby dostać akurat to czego pragnął najmocniej nie licząc się z konsekwencjami swoich działań... Nagano zaś była osobą o skrajnym momentami poczuci bycia liderką, który za wszelką cenę chciała dobra ogółu stawiając przede wszystkich na przetrwanie, które można było niekiedy osiągnąć po przez poświęcenia części społeczeństwa, by inna jego część mogła czuć się bezpiecznie... czy była to dobra droga? Nie mnie to oceniać, lecz właśnie te małe nieścisłości sprawiły, że dwójka shinobi z jednej wioski stała teraz na przeciwko siebie...

W trakcie, gdy oboje otomejczyków spadało w dól Kyokukagę zebrała chakrę w ustach by wypuścić zabójczą chmurę, która zakryła praktycznie całego Oroshi'ego, gdy ten powolutku formował pieczęcie... naturalnym odruchem było wstrzymanie oddechu i kontynuowanie działań jakie zaplanował sobie były już Tokubetsu Jounin. Akcja działa się niezwykle szybko to też trudno było zaabsorbować pierwsze objawy zatrucia o którym za chwilę... sama Kagę nie chciała natomiast lądować piętro niżej i przejść do decydującego starcia co dało spokojnie czas, by spadkobierca Orochimaru ugryzł się w palec(jeszcze przed wypuszczeniem zabójczej chmury), złożeniu kilka pieczęci i przywołał ogromnego węża - Mande, gada na gadami, szerzącego wszędzie tam, gdzie się pojawiał pożogę i zniszczenie. Sposób przywołania zostawiał wiele do życzenia jakby się mogło wydawać z samego początku, lecz był to plan głównego antagonisty obecnego wydarzenia... Oroshi będąc dosłownie na szczycie głowy fioletowego giganta czuł niszczycielską siłą swego "partnera", gdyż Manda jak to Manda zawsze oczekiwał czegoś w zamian za swoje usługi, nawet jeśli tym kimś jest osoba pokroju Orochimaru... nie było to jednak teraz ważne, gdyż siedziba Kyokukagę w ułamku sekundy została dosłownie zrujnowana...

Yusukę musiała zrobić kolejny unik(odskok) wsteczny jeśli chciała uniknąć zmiażdżenia co było dość proste w jej obecnej sytuacji, lecz sprawiło, że kunoichi musiała opuścić budynek, który zaczął się dosłownie walić ze wszystkich stron. Ogromny potwór przewyższał bowiem swoimi gabarytami nawet największy budynek w mieście... ba, jego niszczycielska moc jednym sunięciem powalała burzyć równie spore kolosy... Nagano bardzo szybko złożyła serie pieczęcie, by wypuścić potężny strumień wietrznej chakry w formie niewidzialnego ostrza, który poleciał wprost w kierunku Mandy przez której paszczę wchodził aktualnie Oroshi... chwilę później ostrze dotarło do wężowej istoty, lecz fakt, że wąż był cholernie trudny do trafienia za sprawą ogromnej szybkości jaką dysponował oraz ogromnej ruchliwości sprawił, że Kyokukagę nie do końca dobrze w niego trafiła i nie udało jej się przeciąć na wylot węża, co nie zmieniało faktu, że bardzo mocno go zraniła tak, że spora plama krwi wylądowała na ziemi... grupa otaczająca aktualne ruiny w których nie pozostało wielu ocalałych co wiedziała sama Kusuke rozpoczęła działać... ogromne bagno pojawiło się w pobliżu, a fioletowy wąż zaczął tonąc... kolejnym ruchem było posłanie serii potężnych kombinacji, które miały zmasakrować najpodlejszego węża na świecie... jednakże nim do niego dotarły ten zniknął w przeogromnej chmurzę białego dymu... sama Kyokugakę dzięki zdolnością sensorycznym wiedziała co to mogło oznaczać... Hebi Oroshi zbiegł z samego centrum wioski tuż pod jej nosem... co dalej chciała zrobić doświadczona Kunoichi... nie łatwo będzie pogodzić się z takimi stratami... bardzo wiele osób straciło życia za sprawą zawalonego budynku... z pewnością dzień ten na długo pozostanie w pamięci mieszkańców centrum wioski...


Z/T dla Hebi Oroshi do krainy węży


Dla Oroshi'ego...

Gdy chłopak znajdował się w wnętrzu Mandy mógł zacząć odczuwać pierwsze skutki zatrucia chmarą dymu, którą mimowolnie przynajmniej raz się "sztachnął"... również zrobienie z jego ciała prawdziwego ludzkiego tarana sprawiło, że jego ciało jest aktualnie w opłakanym stanie... liczne pęknięcia i złamania kości... cała masa drobny krwotoków wewnętrzny... boli jak cholera... bez natychmiastowej, specjalistycznej interwencji medycznej(lub innego sposobu na uleczenie) czeka go niechybna śmierć w skutek odniesionych ran.
29.09.2017
DrużynaKato
 
Posty: 232
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 14:21
Ranga: Brak

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Nagano Yusuke » 26 lip 2016, o 22:39

Wąż, który zmaterializował się pod wpływem techniki Oroshiego był olbrzymi, kolos ten przyćmiewał wszelkie wyobrażenia Yusuke o tych gadach, wąż ten był zwiastunem spustoszenia, zniszczenia, żywej, uosobionej prymitywności. Kyokukage słyszała jednak krzyki pełne agonii ludzi, którzy mieli to nieszczęścia, by znaleźć się pod sunącym po ruinach budynku który niegdyś był siedzibą Kyokukage, oślizgłym cielskiem purpurowego potwora. Wizja ta była istnym koszmarem, na jej własnych oczach otaczające niegdyś jej siedzibę budynki były niszczone, jakby były wykonane z piasku, mimo iż ludzkie istnienia które tam przebywały, które były na pobliskich ulicach, były całkowicie niewinne. Wiedziała już, że Hebi Oroshi był zły, wiedziała, że nie powinna się o niego troszczyć, wiedziała, że był wrogiem nie tylko shōgunatu, ale i wszystkich wiosek ninja. On nie dbał o mieszkańców własnej wioski, był czystym, chorym egoistą. Wąż był niebywale szybki, tak szybki, że jego nieustannie zmieniająca się pozycja była niezwykle uciążliwa, Yusuke nie mogła go trafić. Gdy pierwsza tnąca wiązka wiatru wystrzeliła w jego kierunku, zdołała go jedynie zranić. Nieustannie również rozpraszały ją płomyki ludzkich istnień, gaszące się jedno po drugim, gdy wyczuwała to wszystko dzięki swoim zmysłom sensorycznym. Trzeba było natychmiast zatrzymać ten obłęd. Pozostali shinobi również zabrali się do pracy, z dużo lepszym skutkiem. W końcu udało im się zatrzymać rozszalałą bestię, która zaczęła właśnie tonąć w bagnie. Mieli go. Wystarczyło jedynie dobić tę bestię. Wszystkie, połączone ataki wielu ninja wystrzeliły w podobnym czasie ku monstrum, były już blisko, jeszcze trochę... A potem, w miejscu położenia gada pojawiła się chmura dymu. Ataki uderzyły o ziemię i pobliskie gruzy, a Kyokukage doskonale wyczuwała, co takiego się wydarzyło. Nie wyczuwała już z dwóch chakr. Zniknęły. Gdy chmura rozproszyła się, wszyscy dostrzegli, że w bagnistym jeziorze nie było nawet śladu po wężu, który dopiero co został przyzwany. Zawiodła. Wszyscy zawiedli. Pozwolili kryminaliście uciec. Zaklęła szpetnie.


Rozejrzała się po zdewastowanej okolicy, przegryzając ze złości wargę i ściskając pięści. Tyle strat przez jednego idiotę. Znajdujące się w najbliższej okolicy siedziby budynki, chodniki, ogród, a także sam budynek, w którym urzędowała. Wszystko to było jedynie pobojowiskiem po krótkiej walce, która tutaj rozgorzała. Wystarczyło jednego szczeniaka który nauczył się takiej techniki, by dokonać tego w zaledwie kilka minut. Do tego, a właściwie to przede wszystkim, dochodziły jeszcze wszystkie przypadkowe ofiary. Natychmiast podeszła do grupy shinobi.
- Natychmiast zajmijcie się wydobywaniem rannych oraz ofiar, oczekuję od was szczegółowego bilansu strat - zaczęła wydawać rozkazy, szukając kogoś z oddziału medycznego - Wezwać wszystkich dostępnych medyków, będę im przewodziła - dodała, będąc w końcu sama wykwalifikowaną medyczką - Od dzisiaj Hebi Oroshi jest wrogiem nie tylko shōgunatu, ale i całej naszej wioski - po tych słowach natychmiast ruszyła w teren, szukając swoim zmysłem sensorycznych źródeł chakry osób, które potrzebowały jej natychmiastowej, medycznej pomocy.

 
Posty: 41
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:34
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Carla » 28 lip 2016, o 22:59

Gęsta mgła rozmyła się po chwili na wietrze. Po uciekinierze nie było już śladu, jednakże to co zostawił powodowało jedynie smutek i rozpacz. W jednej chwili zginęły dziesiątki niewinnych cywilów, których jedyną zbrodnia było to, że znaleźli się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze. Lekko poirytowana tym faktem Kyokukagę postanowiła jednak pozostać dumną przywódczynią Otogakurę i ruszyć z pomocą czym prędzej mieszkańcom jej rodzimej wioski nad którą sprawowała pieczę. Jej podwładni natychmiast zaczęli działać... polecenie swojego kagę było dla nich absolutną świętością i gdyby nawet kazała im otwarcie zaatakować siły shogun'a zrobiliby to bez mrugnięcia oka... jednakże nie wszyscy shinobi tacy byli o czym przykład Hebi Oroshi'ego pokazywał doskonale. Medyczni ninja natychmiast zabrali się za pomoc poszkodowanym jak i sama kage... ogarnięcie wszystkich tych ludzi i przetransportowanie ich do wioskowego szpitala zajęło chwilę czasu, lecz po godzinie sama Nagano mogła odetchnąć z ulgą... zrobiła co mogła, by ofiar było jak najmniej... nie mniej jednak, gdy po skończonej pracy patrzyła na okolicę, gdzie jeszcze godzinę temu tętniło wioskowe życie i stał ogromny budynek najważniejszy w całej wiosce teraz obrócony w ruinę mógł ją ogarnąć sentymentalny smutek i zawód. Konieczna odbudowa z pewnością będzie sporo kosztować, a w tak trudnych czasach zdobywanie funduszy nie należało do łatwych rzeczy.

Nie mniej jednak kolejna lawina zdarzeń, która miała nastąpić dalej brnęła swoim niezaburzonym rytmem. Demony świata teraźniejszego nie zniknęły zaraz po ucieczce Oroshi'ego... był to dopiero początek koszmaru jaki miał nastać nad Otogakurę. W pewnym momencie sensor naszej pani Kyokukagę aktywował się pokazując, że zbliżają się od niej dość silne skupiska chakry... gdy się odwróciła, by tylko spojrzeć na nich ujrzał dwóch starszych mężczyzn ubranych w czarne mundury shogunatu jednostek specjalnych oraz młodego samuraja w pięknej, reprezentacyjnej zbroi generała... Nagano wiedziała kto to od samego początku... delegacja rządzących w wiosce Shogunistów... z pewnością oczekiwali wyjaśnień i nowych zapewnień bezpieczeństwa jak i lojalności. Czegóż bowiem mogli chcieć więcej?
-Pani Nagano... sądzę, że wydarzenia jakich byliśmy dziś świadkami wymagają pewnej interwencji. Zapraszam na rozmowę w gronie przywódców całej wioski. Obecna sytuacja musi uleć zmianie i to drastycznie, nie pozwolę, aby w zarządzanej przeze mnie prowincji Shogunatu dochodziło do jawnego sprzeciwiania się najwyższemu panu oraz kpienia sobie z naszej władzy. Nie będzie litości dla zdrajców. - powiedział z dumą w głosie młody mężczyzna o krótkich, blond włosach wygolonych po bokach. Jego twarz była niezwykle wręcz spokojna pośród tych wszystkich ruin, a postawa wydawała się niezwykle wręcz nieugięta. Mimo jego młodego wieku Kyokukagę musiała wiedzieć, że nie stała przed zwykłym dzieciakiem dopiero wkraczającym w świat dorosłych... w końcu nie byle kto zostaję jednym z generałów Shogun'a i to w tak młodym wieku. Co chciała dalej zrobić przywódczyni wioski Dźwięku? Jaka była jej odpowiedz...
29.09.2017
DrużynaKato
 
Posty: 232
Dołączył(a): 7 mar 2015, o 14:21
Ranga: Brak

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Joker » 29 lip 2016, o 04:25

Z budynku zostały jedyne zgliszcza, cała konstrukcja rozpadła się niczym domek z kart pod ciężarnym cielskiem jednego z węży naszego byłego antagonisty klanu Hebi. Niezbędny jest remont oraz naprawa kilku okolicznych budynków które ucierpiały w mniejszym lub większym stopniu. Do czasu naprawy, zebraniu funduszy przez głowę wioski ( na skarbcach shinobi pieczę trzyma shogun) wszelacy interesanci będą przyjmowani w specjalne zaadoptowanym budynku który kiedyś był główną siedzibą naukowców z tej właśnie osady. (Temat powstanie jutro)
Chimu, po prostu chimu.
 
Posty: 527
Dołączył(a): 12 maja 2015, o 18:52
Ranga: Uczeń

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Shotaro » 8 kwi 2019, o 09:41

Shotaro przed wejściem do swojej siedziby zapalił sobie papierosa. Miałeś jakieś przeczucie, że gdy już wejdzie nie będzie za bardzo czasu na to, żeby sobie spokojnie zapalić. Papieros dodał mu trochę sił na zbliżający się armagedon. Wszedł do środka i zaczął zabawę. Najpierw przeanalizował wszystkie dokumenty, do jakich miał dostęp. Potrzebował rozeznać się we swojej wiosce. Poznać klany, które tutaj przebywały. Nie chciał nikogo urazić swoją niewiedzą. Musiał zapoznać się też z obecną sytuacją polityczną. I tutaj natrafił na kolejne wzmianki o pewnym geninie. Ciekawe, bardzo ciekawe. Nie chciał jednak teraz tym zajmować. Kiedy ogarnął papierowe sprawy, przyszła pora na wprowadzenie zmian, które siedziały mu tam od jakiegoś czasu w głowie. Wprowadził lekcje religii w akademii. Oczywiście chodzi o jedynie słuszną religię - Jashinizm. Czekał na tę chwilę od dłuższej chwili. Zdanie na genina wiążę się z zabiciem swojego kolegi z akademii. Kolejna zmiana, która od jakiegoś czasu chodziła mu po głowie. Misję dla genina, które wymagają zabicie celu? Jak najbardziej tak! Shotaro nie miał nic przeciwko takiemu rozwiązaniu. Śmierć mogła już się pojawić na misji rangi D, jeśli nie było zbyt dużego zagrożenia.
Shotaro wpadł też na ciekawy pomysł. Nakazał obowiązkowe pobieranie krwi dla każdego shinobiego. Tłumy ludzi mieli uważać, że zostało to zrobione żeby sprawdzić czy każdy z shinobich jest zdrowy i czy wszystko w porządku. Shotaro jedynie wiedział, jaki był cel za tym wszystkim. Krew była przechowywana w specjalnych zwojach w szpitalu z odpowiednim oznakowaniem do kogo ona należała. Na chwilę obecną nie nasuwało mu się więcej zmian, które zamierzał wprowadzić.
 
Posty: 1445
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Shotaro » 8 kwi 2019, o 11:16

Shotaro nie zapomniał też o obietnicy, którą złożył dla Saiko. W Bingo Booku z Oto wykreślił swoich przyjaciół, aby przypadkiem żaden shinobi z jego wioski nie zamierzał ich ścigać. Nie żeby którykolwiek z nich miał jakiekolwiek szanse w starciu z jego znajomymi. Ogłosił również też, że Oto uznaje Sunę za wioskę. To powinno przysporzyć nowych klientów Sunie, co tylko umocni ich sojusz. Na Konohę przyjdzie jeszcze czas, teraz trzeba się było zająć sprawami wioski. Shotaro po ciężkiej pracy postanowił na chwilę się położyć. Tyle nowych rzeczy wprowadził, że należało mu się odrobina odpoczynku. Odprawił modlitwę przed snem i zdrzemnął się na chwilę. Gdy tylko odzyskał siły, powrócił do dalszej pracy.
 
Posty: 1445
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Shiin Lai » 8 kwi 2019, o 22:04

Dzień jak co dzień, chociaż jak dla Laia, zdecydowanie za spokojny. W domu nie mógł wysiedzieć, a atrakcji poza nim jakoś również nie mógł znaleźć, tak więc w pewnej chwili naszła go myśl, by odwiedzić pewnego osobnika... Poniekąd bardzo ważnego w tej chwili osobnika w wiosce, choć gdy sami się zapoznawali jakiś czas temu, przepaść mimo że ogromna, nie wydawała się aż tak... Cóż, zdecydowanie łatwiej przychodziło mu się zwracać do niego wtedy na "Ty", wątpił by teraz było to możliwe. Tak czy owak, nogi pokierowały go jakoś w stronę siedziby Kyokukage. Nie miał tak naprawdę nic konkretnego do załatwienia, ale może warto było ot choćby zajrzeć? Stanął przed drzwiami i zapukał kilka razy. Ubrał się raczej w swe tradycyjne, w końcu nie planował oficjalnych wizyt.
Uczucia, co? W moim przypadku ich nie ma. Nie wspominałem Ci, gdy pierwszy raz się spotkaliśmy? Jestem wężem. Zimnym mięsem, pozbawionym serca. Mój język wije się wprzód i w tył, wiecznie w poszukiwaniu nowej ofiary, zdobyczy. A jeśli spodoba mi się to, co znajdę, pożeram je w całości.

Obrazek
I'm the one who beats the wind and the loneliness.

PZ


Jeśli Ci się nudzi, chcesz pogadać, bądź chcesz bym poprowadził dla Ciebie jakąś misję, pisz śmiało na chacie, pw bądź gg.
 
Posty: 207
Dołączył(a): 17 mar 2018, o 10:46
Ranga: Genin

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Shotaro » 8 kwi 2019, o 22:58

Shotaro siedział przy swoim biurku zawalony papierami. Kiedy zmienia się coś w wiosce, potrzeba do tego mnóstwo pracy. Jashiniście zależało na dobru wioski, dlatego dołożył wszelkich starań, aby je zapewnić. Teraz jako Kyokukage miał do tego możliwości. Z pracy wyrwało go pukanie do drzwi. Nie spodziewał się gości, ale jako Kage musiał liczyć się z tym, że ludzie zaczną przychodzić do jego biurka, aby pytać o różne sprawy. To spotęguję tylko ilość jego pracy. Jak na razie nie miał z tym problemu, ale okaże się później, jak ludzie potrafią dać wycisk. Ubrany był w strój oddający jego obecną rolę w wiosce. Już się do niego przyzwyczaił.
- Proszę - zawołał do osoby pukającej. Nie odciągał wzroku od kartek papieru, aż ktoś nie otworzy drzwi. Od nieplanowanych napaści miał jeszcze drugą głowę, która spoglądała teraz na drzwi i wyczekiwała gościa.
 
Posty: 1445
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Shiin Lai » 9 kwi 2019, o 18:48

Kage z całą pewnością wiele obowiązków miał, a papierkowa robota... Cóż, jeśli się tego nie lubiło, trzeba było i tak się przyzwyczaić, bo prędko z pewnością można by oszaleć od ich natłoku. Słysząc głos Shotaro, Lai wszedł spokojnie do środka i pochylił lekko głowę w powitalnym geście.
- Witaj, Kyokukage. - Spojrzenie mężczyzny powiodło niespiesznie po dwugłowym mężczyźnie i przywołało uczucie lekkiego niepokoju, poczuł się ot nieswojo, w końcu nie co dzień obserwuje się takie zjawiska, mimo iż powinien być dość przyzwyczajony. Uczucie prędko minęło, a na twarzy Laia wyłonił się lekki uśmiech.
- Mam nadzieję, że nie przeszkadzam?
Uczucia, co? W moim przypadku ich nie ma. Nie wspominałem Ci, gdy pierwszy raz się spotkaliśmy? Jestem wężem. Zimnym mięsem, pozbawionym serca. Mój język wije się wprzód i w tył, wiecznie w poszukiwaniu nowej ofiary, zdobyczy. A jeśli spodoba mi się to, co znajdę, pożeram je w całości.

Obrazek
I'm the one who beats the wind and the loneliness.

PZ


Jeśli Ci się nudzi, chcesz pogadać, bądź chcesz bym poprowadził dla Ciebie jakąś misję, pisz śmiało na chacie, pw bądź gg.
 
Posty: 207
Dołączył(a): 17 mar 2018, o 10:46
Ranga: Genin

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Shotaro » 9 kwi 2019, o 20:45

Shotaro czekał aż ktoś wejdzie do środka. Nie minęła chwila, aż pojawił się tam Lai. Jashinista na chwilę przestał pisać w swoich papierach, aby za chwilę znowu zacząć. W pisanie zaangażował lewą głowę i lewą rękę. Prawa głowa była skupiona na drzwiach, a środkowa na gościu, który się okazał kolegą Shotaro.
- Witaj Lai. Miło Cię widzieć.
Yamura nie mógł nie zauważyć lekkiej obawy w oczach mężczyzny. Trochę go to zabolało. Nie ważne jak długo był we wiosce, ludzie i tak będą się go bali. Strach szybko jednak ustąpił uśmiechowi, co zaskoczyło chłopaka.
- Dla Otończyków zawsze mam czas. Proszę usiądź - powiedział Shotaro i wskazał na krzesło po przeciwnej stronie biurka.
- W czym mogę Ci pomóc?
Przyjacielski uśmiech nie schodził z twarzy Shotaro. Po to tam był, żeby pomagać mieszkańcom wioski w troskach i zmartwieniach. Nie wiedział, czy Lai przyszedł z konkretną sprawą, ale podejrzewał, że tak mogło być.
 
Posty: 1445
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Shiin Lai » 10 kwi 2019, o 02:03

Skąd zatem mógł pojawić się uśmiech? Może ze świadomości tego, że mimo wszystko byli znajomymi? Może dlatego, że nie ma powodu do obaw, wszak jak Kyokukage mógłby skrzywdzić Otończyka. A może jeszcze z jakiegoś innego powodu, któż to mógł wiedzieć prócz samego Laia.
- Ciebie również - odparł i ruszył ku wskazanemu krzesłu, uprzednio zamykając za sobą drzwi. Po chwili je odsunął i usadowił swoje szanowne cztery litery na nim, przenosząc zaraz wzrok na Shotaro, a konkretnie na środkową głowę, która to na nim właśnie była skupiona.
- Prawdę mówiąc nie przychodzę z jakiegoś konkretnego, czy ważnego powodu, dlatego zapytałem czy nie będę przeszkadzał. - Chłopak poprawił się nieco na krześle, acz nadal nie siedział w taki sposób, żeby wyglądać lekceważąco, a ot raczej chciał usiąść nieco wygodniej.
- Od ostatniego spotkania, nie było zbyt wielu okazji do choćby zamienienia kilku słów.
Uczucia, co? W moim przypadku ich nie ma. Nie wspominałem Ci, gdy pierwszy raz się spotkaliśmy? Jestem wężem. Zimnym mięsem, pozbawionym serca. Mój język wije się wprzód i w tył, wiecznie w poszukiwaniu nowej ofiary, zdobyczy. A jeśli spodoba mi się to, co znajdę, pożeram je w całości.

Obrazek
I'm the one who beats the wind and the loneliness.

PZ


Jeśli Ci się nudzi, chcesz pogadać, bądź chcesz bym poprowadził dla Ciebie jakąś misję, pisz śmiało na chacie, pw bądź gg.
 
Posty: 207
Dołączył(a): 17 mar 2018, o 10:46
Ranga: Genin

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Shotaro » 10 kwi 2019, o 08:10

Shotaro przyglądał się Laiowi i aż na chwilę przestał pisać, żeby lepiej skupić się na tym, co ma do powiedzienia. Jashinista kiwnął głową na fakt, że nie widzieli się od jakiegoś czasu
- To prawda. Dawno się nie widzieliśmy - powiedział i zamyślił się, aby przypomnieć sobie dokładnie okoliczności ostatniego spotkania. Był wtedy z nimi jeszcze Orinosuke. Ta znajomość dobrze rozkwitnęła i dzięki temu udało im się łatwiej przejąć władzę w Iwie. Prawa głowa na chwilę spuściła wzrok z drzwi i spojrzała na szafkę. Wyciągnęła stamtąd jakiś plik papieru i przyjrzała się dokładnie jednej kartce. Następnie schowała wszystko do biurka.
- Tak więc opowiadaj, co tam u Ciebie? Coś się zmieniło? Z tego co widzę w aktach, za niedługo pewnie będziesz chciał awansować.
Shotaro uśmiechnął się przyjaźnie. Raczej każdy shinobi myślał gdzieś tam o najbliższym awansie.
 
Posty: 1445
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Siedziba Kyokukage

Postprzez Shiin Lai » 10 kwi 2019, o 13:55

Sam przez chwilę rozważał nad okolicznościami poprzedniego spotkania. Przypomniał sobie nawet osobnika, który z nimi był, ale jakoś szybko te myśli umknęły, kiedy to w ruch poszły jakieś dokumenty. Nie próbował zerkać, czy podejrzeć czegokolwiek, acz wyraz jego twarzy zdradzał zaciekawienie. Słysząc pytanie, uśmiechnął się lekko.
- Co u mnie... Prawdę mówiąc dopiero co wróciłem z misji. Zdołałem się przekonać, że mam trochę zaległości, które muszę nadrobić w najbliższym czasie. - Zmarszczył lekko brwi i przez chwilę się nad czymś zastanawiał.
- Niewiele się zmieniło. Nadal w tym samym miejscu mieszkam, nadal zajmuje się tym samym... Może jedynie trochę starszy jestem. - Rozłożył lekko ręce. Cóż, czas mimo wszystko przecież się nie zatrzymuje.
- Co do awansu, myślę że niedługo rzeczywiście będę o nim myślał. Albo inaczej... Myślę już teraz, acz chyba nieco mi jeszcze brakuje.
Uczucia, co? W moim przypadku ich nie ma. Nie wspominałem Ci, gdy pierwszy raz się spotkaliśmy? Jestem wężem. Zimnym mięsem, pozbawionym serca. Mój język wije się wprzód i w tył, wiecznie w poszukiwaniu nowej ofiary, zdobyczy. A jeśli spodoba mi się to, co znajdę, pożeram je w całości.

Obrazek
I'm the one who beats the wind and the loneliness.

PZ


Jeśli Ci się nudzi, chcesz pogadać, bądź chcesz bym poprowadził dla Ciebie jakąś misję, pisz śmiało na chacie, pw bądź gg.
 
Posty: 207
Dołączył(a): 17 mar 2018, o 10:46
Ranga: Genin

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Siedziba Kyokukage

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników