Jedna z uliczek Otogakure

Centrum ukrytej wioski. Tu znajdują się bary, place, miejsca spotkań ludzi. Miejsce to w czasie świąt oraz imprez tętni życiem przez całą dobę.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Jedna z uliczek Otogakure

Postprzez Nieaktywny MG » 6 sie 2016, o 19:59


Obrazek
Event powiązany z postacią Zitsu.

Ciasna, kręta uliczka nazywana pieszczotliwie przez mieszkańców wioski "Kostkoskręczacem", była jednym z bardziej malowniczych miejsc Otogakure no sato, a także jednym z nowszych tworów budowniczych, gdyż nie istniała ona przed zniszczeniem osady przez Samanosuke. Jej prawdopodobnie najbardziej charakterystyczną cechą, którą sobie zresztą zasłużyła na swoje przezwisko było właśnie to, że była wręcz stroma, a każdy krok tutejszych przechodniów mógł okazać się zgubny dla ich kostek. No ale była ona też dosyć często uczęszczana - z dwóch konkretnych powodów. Była to najkrótsza droga do centrum, a także znajdowały się tutaj sklepy jubilerskie, drogerie, a także restauracje. No i był też nieduży, choć równie atrakcyjny park, z całkowicie dorosłymi już i wysokimi drzewami wiśni - niektórzy do dziś zresztą mogli pamiętać ten skomplikowany proces przesadzania.


Zitsu zaś, jak to Zitsu, poruszał się po swoich własnych ścieżkach i tak mu się właśnie trafiło, że znalazł się w tym momencie na tejże niezbyt ruchliwej o tej porze dnia uliczce - było w końcu jeszcze przed południem, czyli za późno na pójście do pracy lub akademii, ale też za wcześnie na spożywanie obiadu. Na niebie nie widniała nawet jedna, najmniejsza chmurka, błękitne niebo było idealnie czyste, nieskalane niczym promienie słońca odbijały się od jego białej skóry. Schodząc po stromej uliczce mógł po drodze zauważyć jedynie kilka patroli ubranych w bordowo-czarne mundury i pancerze ludzi shōguna, a także pojedynczych zbłąkanych mieszkańców - a to jakaś staruszka idąca powoli ku swojemu celowi, a to mężczyzna w średnim wieku, który ciągnął za sobą wózek wypełniony gałązkami i zielonymi liśćmi - wszak był ogrodnikiem. Otaczały go codzienne, wioskowe odgłosy - a to rozćwierkane ptaszki siedzące na liniach wysokiego napięcia, a to miauczący kot, czy restauratorzy przygotowujący swoje lokale do nadejścia klientów. W pewnym momencie jednak nadszedł kolejny, tym razem wyróżniający się od pozostałych odgłos. Głośne tupanie zbiegającego po dróżce młodego mężczyzny, co się okazało dopiero w momencie, w którym ni stąd ni zowąd, stanął przed samym Zitsu. Miał on na sobie typowy strój shinobi Otogakure no sato, jednakże bez samej kominiarki. Ochraniacz z nutką miał zawieszony na prawym ramieniu. Jego krótkie, czarne włosy wyglądały tak, jakby je sobie przycinał kunai. Oczy brązowe, twarz kwadratowa, zarost dla odmiany regularny, kilkudniowy. Wpatrywał się nieco rozdrażniony w samego Shokubutsu, oddychając miarowo. Nie był zasapany, ale wyglądało na to, że przez długi czas był w ruchu.
- No, nareszcie cię znalazłem - odparł, przypatrując mu się z uwagą - Zitsu, tak? Nie pomyliłem się? Wszyscy wyglądacie tak samo, psia krew - dodał, masując sobie kark - Ruszasz na misję. Masz szczęście, że cię znalazłem, bo masz jeszcze pół godziny żeby znaleźć się w tymczasowej siedzibie Kyokukage - po tych słowach złożył dłońmi jedną, pojedynczą pieczęć by zniknąć następnie w kłębie białego dymu. Zitsu za to raczej nie miał innego wyboru, jak udać się do wyznaczonego miejsca - w końcu mimo migracji, wciąż był shinobi służącemu wiosce, mimo iż zgoła innej niż ta, w której żył dotychczas.

Obrazek
 
Posty: 726
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Jedna z uliczek Otogakure

Postprzez Zitsu » 6 sie 2016, o 20:41

Pewnego zwyczajnego dnia, niewyróżniającego się na tle innych Zitsu dotarł do malowniczej uliczki prowadzącej do samego centrum Otogakurę. Miejsce to wydawało się być niezwykle pięknym i urokliwym miejscem. Wydawało się, gdyż po prawdzie znajomość na sztuce architektonicznej naszego bohatera była praktycznie znikoma, a trasę tę obrał najpewniej z bardziej praktycznego powodu - mały ruch zapewniał mu odpowiedni spokój ducha, a wyjątkowe oczy sprawiały, że opustoszałe prawie miejsce wydawało się idealne do unikania wszelakiego kontaktu ludzkiego. Wszak po wiosce kręciło się pełno zwyrodnialców okupujących praktycznie cały świat w imię większej idei. Sam Shokubutsu nie rozumiał do końca po co to w ogóle robią... jak nisko ludzie potrafią upaść tylko po to by poczuć się lepszymi od innych. Zamyślony "chłopak" wędrował więc przez ciasną, wąską i niezwykle stromą uliczką rozmyślając jakie będą jego dalsze poczynania oraz co gorsze do czego może doprowadzić obecna polityka świata. Z drugiej jednak strony przedstawiciel niezwykle pospolitego i jednorodnego gatunku nie wiedział o tym świecie więcej niż tylko to, że praktycznie stawał się z nim jednością za sprawą unikatowych zdolności, które posiadał. Na dobrą sprawę mimo wysokiej rangi nie znał nawet dobrze geografii... nie żeby ta wiedza była jakaś zbawienna dla kogoś kogo nie interesowały podziały na kraje, granice i inne zbędne bzdety... wszak nie był człowiekiem.

Z jego jakże melancholijnego stanu wyciągnęła go jednak pewna mało zabawna sytuacja. Niezwykle zadyszany człowiek podbiegł do niego. Wyglądało na to, że dość długo go szukał, a z słów, które wypowiedział jasno wynikało, że nieźle się za nim nabiegał... jednakże nikt nie mówił, że odszukanie jego gatunku jest sprawą prostą, prawda? Pełne pustki oczy Shokubutsu wpatrywały się w nowo przybyłego mężczyznę. Wyglądał dość pospolicie jak sądził nasz bohater, lecz po chwili porzucił jednak tę myśl, gdyż sam uświadomił sobie, że jest jednym z wielu identycznych sobowtórów. Jego praktycznie jedynym elementem odróżniającym go od innych osobników były pionowe kreski pod oczami - mały aspekt fizyczny. Nie mniej jednak posłaniec wydawał się cholernie zadowolony, że jego zadanie dobiegło końca.
-Tak to ja. Nie pomyliłeś się człowieku. Mów co cię sprowadza... - zielonowłosy odpowiedział krótko, płynnie i na domiar sztucznie niczym translator mowy. Niezwykle charakterystyczną cechą była kompletna pustka w głosie, brak choćby najmniejszej krztyny emocji. Nie oznaczało to jednak, że Zitsu był ich pozbawiony... można by rzecz, że "czuł" całkiem normalnie jak na shokubutsu jednakże za nic na świecie nie potrafił wydobyć tej emocji na zewnątrz. Czyniło go to idealnym shinobi, lecz również fatalnym rozmówcą. Nie mniej jednak kolejne słowa posłańca potwierdziły przypuszczenia żółtookiego - władzę wioski coś od niego chciały, pytanie zachodziło tylko jedno... czego dokładnie od niego oczekiwano. Po chwili dopiero co przybyły mężczyzna oddalił się w najlepsze zostawiając tokubetsu jounin'a zupełnie samego. Zitsu popatrzył znudzonym wzrokiem prosto w niebie, wzruszył ramionami i natychmiast po tym zaczął wchłaniać się w podłoże na którym stał. Ciekawość naszego "młodziaka" wzięła górę co skutkowało niezwykle szybką podróżą tuż przed budynek tymczasowej siedziby Kyokugakę... przywódczyni wioski. Ciekawe czy dane mu będzie po raz pierwszy porozmawiać z nią o tejże "misji" czy znowu jego odprawę będzie prowadził mało znaczący i interesujący gość...
 
Posty: 199
Dołączył(a): 2 cze 2016, o 18:53
Ranga: Nukenin

Re: Jedna z uliczek Otogakure

Postprzez Nieaktywny MG » 6 sie 2016, o 22:12


z/t nowa siedziba Kyokukage: link będzie tutaj
Obrazek
 
Posty: 726
Dołączył(a): 4 maja 2015, o 14:31
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Specjalna Ranga: ANBU
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Jedna z uliczek Otogakure

Postprzez Bito » 3 cze 2017, o 13:10

Z cienia uliczki w szemranej dzielnicy Oto wyłoniła się postać dziewczyny. Rozejrzała się bacznie sprawdzając swym ponadprzeciętnym wzrokiem okolicę. Było mnóstwo turystów i podróżników z całego kontynentu chętnych obejrzeć widowisko, jakim było CE.
Poprawiając fryzurę i ubranko ruszyła powolnym krokiem w stronę areny gdzie jak zawsze odbywały się walki. Ta część była najciekawsza i pozwalała wyłonić prawdziwe perełki pośród wszystkich biorących udział. Oczywiście wioski pewnie pękają z dumy gdy ich przedstawiciele rozkładają resztę jednak akurat Bito sam najlepiej wiedział jak krucha potrafi być więź z wioską.
Wyglądając wręcz idealnie przyśpieszyła kroku by czym prędzej dostać się na trybuny, skąd będzie mogła w spokoju obejrzeć walki.
Wytrzymałość Muchołówki - 7
(Forma płaszcza z wysokim kołnierzem zdolnym do zamknięcia i osłonięcia ciała oraz głowy)
Zasięg wzroku - 3km
Absorbcja chakry - 300/turę
Regeneracja chakry - 100/turę

Obrazek
 
Posty: 183
Dołączył(a): 5 gru 2016, o 22:07
Ranga: Chūnin

Re: Jedna z uliczek Otogakure

Postprzez Hebi Oroshi » 12 lip 2017, o 22:34

Dzień zaczął się jak zawsze… Ludzie wstawali i walczyli z codziennością w lepszym lub gorszym stopniu. Powodzenie zależało od siły charakteru i woli tego czy przyszłość miała znaczenie.
Tylko jedna rzecz zmieniła się gdy pierwsze promienie otoczyły wioskową drogę dźwiękowej osady Otogakure.
Tego dnia pojawiła się tu istota o której większość zapomniała… Istota która poza własną świadomością wciąż pozostawała obca nawet dla najbliższych towarzyszy.
Chłopak powoli opuścił kaptur którym okrywał swe oblicze, zmierzając śmiałym krokiem w stronę budynku nowej siedziby Kyokukage.
Nie liczyły się zaskoczone spojrzenia i ciche szepty gdy mijał pierwszych mieszkańców… Czego jednak miał się spodziewać, był Widmem, miejscowym bohaterem którego znały nawet małe dzieci, wojownikiem którego wszyscy wpierw nienawidzili, później się się bali a na koniec podziwiali… Gdzie jednak się podział, co robił podczas ostatniego czasu… Znalazł świątynie o której mówiły opowieści dostarczone przez raporty jego podwładnych. Miejsce w którym przetrzymywali shinobi pojmanych w czasie wojny… Poznał wreszcie znaczenie zwoju podarowanego mu przez Sukeru.
Zyskał moc o której nawet bogowie nie mogli śnić… Jak wiele jeszcze tajemnic skrywał przed nim świat, jedno było pewne. Musiał donieść Kyokukage o swym odkryciu, zebrać ludzi po czym zniszczyć ostatnie ognisko panowania Shoguna.
Ostatnio edytowano 13 lip 2017, o 01:31 przez Hebi Oroshi, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
 
Posty: 1146
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Jedna z uliczek Otogakure

Postprzez Risa » 13 lip 2017, o 01:24



Przechodziłam sobie grzecznie jedną z uliczek Otogakure no Sato, po ostatnich zamieszkach na trybunach miło było odetchnąć porannym powietrzem i nie być wytarganym przez strażników, generalnie nic do nich nie miała, ale a każdym razem, gdy miała z nimi do czynienia to nie była to miła pogawędka o pierdołach, a raczej ustawianie jej do pionu. Złość w niej powoli odchodziła do lamusa, chociaż gdy tylko przypominała sobie jak ją potraktowali Ci mądrale to pięści same się zaciskały. Wzięłam kilka oddechów po czym znowu oddałam się w "ręce" chłodnego, porannego powietrza, które muskało delikatnie moją skórę. Co zaskakujące Raisa dzisiaj siedziała cicho, w duchu łudziłam się, że powoli zaczynam nad nią panować, ale niestety w moim wnętrzu odezwał się zduszony diabelski chichot. Nie pozostało mi nic innego jak tylko pokiwać z głową z zdezaprobatą po czym cicho pod nosem wymruczeć.
Cholerna wiedźma... - krótkie zdanie, ale kojące nerwy, znów błogi spokój opanował moją duszę i ciało, więc z uśmiechem na ustach maszerowałam ciasną uliczką, zamyślona nawet nie zauważyłam idącego w przeciwną stronę chłopaka, na którego wpadłam - trącając go barkiem.

Bardzo przepraszam! - odpowiedziałam szybko, jakby z automatu, jednak już cichy chichot i krótkie Idiotka... pojawiło się w mojej głowie, zacisnęłam jedną pięść, tak aby mój przybysz nie widział, że z czymś walczę po czym przesunęłam się o kawałek w bok i dopiero spojrzałam kogo potrąciłam - otworzyłam szeroko oczy z wrażenia.
On wygląda jak ten, którego zwą "Widmem", to on żyje? Koleś wyglądał jak z obrazka z akademii kropka w kropkę, był jednak nieco wyższy i nieco starszy, ale to musiał być on, przynajmniej takie miałam przeczucie...

Risa: Myśli | Słowa | Raisa: Myśli | Słowa

Obrazek
 
Posty: 115
Dołączył(a): 23 cze 2017, o 01:16
Ranga: Genin

Re: Jedna z uliczek Otogakure

Postprzez Hebi Oroshi » 13 lip 2017, o 01:54

Hebi nie znał najnowszych wieści z wioski, pozostawił wszystko w rękach najwierniejszych podwładnych z Seitaro na czele. Liczył się z tym że jego nagłe zniknięcie może pokusić wrogów o atak na osadę, jednak nie miał wyjścia. Musiał działać szybko i pewnie nie pozostawiając nawet śladu, był w istocie połączeniem genów węży i ludzi, jednak te pierwsze często górowały biorąc przodownictwo nad zdrowym rozsądkiem.
Oroshi musiał wykonać zadanie bez świadków, zbędne przygotowania i rozgłos mogły tylko spowodować że informacja o zniknięciu najsilniejszego wojownika Otogakure, trafią do zbyt wielu wścibskich słuchaczy.
Oroshi miał serdecznie dość opiekowanie się wszystkimi do około, jednak z jakiegoś powodu odpowiedzialność dawała mu siłę napędową by otwierać złote oczy w czasie kolejnych poranków.
Od siedziby Kyokukage dzieliło go zaledwie kilkanaście metrów, jednak wciąż myślał o tym co powie kobieta na jego kolejne zniknięcie… Przecież obiecał ją chronić, mówił że zawsze będzie w pobliżu… Jednak nie tylko to trapiło jego myśli, Aohebi którego wysłał z Seitaro powinien był już dawno wrócić. Czemu wciąż nie otrzymał raportu, co działo się w czasie jego nieobecności…
Z zamyślenia wyrwała go dopiero drobna istota która z niejasnego powodu potrąciła młodzieńca na drodze. Uśmiechnął się do siebie zdając sobie sprawę jak śmiesznie wyglądało spotkanie w którym niewysoka dziewczyna mogła zbliżyć się do Hebiego na tyle blisko by zadać morderczy cios… Jednak czy była w stanie, czy ktokolwiek wiedział jak zabić istotę która zginęła już dwa razy.
Oroshi spojrzał na nią z zaciekawieniem, po czym odezwał się przywołując na twarzy swój zwyczajny uśmiech.
-Sam powinienem być bardziej ostrożny… Czasami zapominam o całym świecie, chociaż intuicja krzyczy że zachowuje się jak dureń
Chłopak poprawił kosmyki opadające na twarz, po czym założył ręce na plecy, zastanawiają się czy widział już wcześniej ową istotę.
Obrazek
 
Posty: 1146
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Jedna z uliczek Otogakure

Postprzez Risa » 13 lip 2017, o 13:12



Uśmiechnęłam się serdecznie do chłopca, po czym lekko zarumieniona podała mu rękę i powiedziała:
Fuuka Risa - genin Otogakure, który uwielbia wplątywać się w kłopoty... W moim przypadku nie tylko intuicja tak krzyczy... uśmiechnęłam się pod nosem, a z tyłu mojej głowy po raz kolejny pojawił się chichot postaci zwanej przeze mnie i przez siebie Raisą. Jednak cisza, która nastała po chichocie pokazywała, że jest bardzo zainteresowaną postacią, z którą rozmawiam. Dając sobie kilka metrów wolności z lustrowałam go ciekawskim wzrokiem od stóp do głowy po czym lekko otworzyła mi się buzia i zaczęłam w głowie bardzo potężną analizę. Niestety nie za bardzo wiedziałam jak zagadać jakoś i tylko z moich ust wypadło niezdarne:
To Ty jesteś, tym co mówili, że jest Widmem? Dziecięca naiwność wzięła górę, wiedziała w duchu, że zapewne takie zachowanie nie przysporzy jej życzliwego uśmiechu od rozmówcy, gdyż ten zapewne takich pytań słyszy co niemiara . W głowie jednak zrodził jej się pomysł, aby spróbować zakręcić się na jakąś wyprawę, jeśli z kimś miałaby się czegoś nauczyć to tylko z nim, bo Kyoukage sama pozwoliła na wybicie własnych wioskowiczów, co było wręcz obrzydliwe...

[
Risa: Myśli | Słowa | Raisa: Myśli | Słowa

Obrazek
 
Posty: 115
Dołączył(a): 23 cze 2017, o 01:16
Ranga: Genin

Re: Jedna z uliczek Otogakure

Postprzez Hebi Oroshi » 13 lip 2017, o 23:45

Hebi spoglądał na młodą osóbkę, która w pierwszej chwili wydała mu się dość ciekawym obiektem… Mimo swych przyzwyczajeń względem przypadkowych spotkań, oraz natłoku spraw które czekały na niego przez czas nieobecności w wiosce, postanowił poświęcić jej chwilę czasu którego ostatnio miał znacznie mniej…
Tak w głębi serca zazdrości małolatcie tej swobody wyboru, zazdrościł jej braku skrępowania i wolności w stawianych krokach.
Spokojnie spojrzał przed siebie oceniając jak długo może potrwać zdanie wszystkich raportów z podróży, po czym z cichym westchnieniem odpowiedział na jej pytanie…
- Nie rozumiem tego tytułu, jednak ludzie często kierują się własnymi poglądami na podjęte działania…
Oroshi zdecydowanie wolałby poświęcić dzień na bezowocną rozmowę, niż kolejny raz zarywać noc nad dokumentami dostarczonymi mu przez członków Anbu.
- Nie mam zbyt wiele czasu w tej chwili… Jeśli jednak nie masz innych planów, możesz mi towarzyszyć do biura Kyokukage.
Oroshi przerwał na chwilę, spoglądając tym razem w wesołą twarz dziewczyny.
- Nie było mnie w osadzie od czasu ostatniego egzaminu… Jestem ciekaw jak wyglądają wszystkie sprawy które zostawiłem… Jeśli chcesz później możemy porozmawiać o twojej przyszłości.
Chłopak uśmiechnął się szerzej przy ostatnim zdaniu, specjalnie akcentując słowo “przyszłości”...
Obrazek
 
Posty: 1146
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Jedna z uliczek Otogakure

Postprzez Hebi Oroshi » 14 lip 2017, o 15:18

Oroshi spokojnie wyczekiwał momentu by zdobyć się na odwagę. We własnych myślach nie był skrępowany przez obowiązki i powinności względem regulaminu, więc dalej bezczynnie stał na środku drogi czekając na reakcję dziewczyny… Wkrótce jednak musiał przyznać że zabawy typu dawnych lat musiały ustąpić nowym obowiązkom, więc jedynie przekrzywiając głowę w prawą stronę spojrzał na budynek Kyokukage, a następnie na bramę osady, powoli niknącą za wysokimi zabudowaniami centrum Otogakure…
Przecież nic się nie stanie jak zniknie jeszcze na kilka dni, właściwie to był uznawany za zaginionego, później martwego, czemu więc jeszcze chwili nie poświęcić na opanowanie techniki ze zwoju Sukeru… Czemu nie sprawić by życie stało się łatwiejsze dzięki tej niezwykłej umiejętności przenoszenia się między miejscami.
Chłopak widział w życiu wiele, a jeszcze więcej pozostawało poza zasięgiem jego wzroku… Nie ograniczał go czas, bo dzięki technice Fushi Tensei wciąż pozostawał nieśmiertelny.
Jedyna istota gotowa podjąć próbę walki z mijającymi epokami… Oroshi uśmiechnął się do siebie, zdając sobie sprawę że chyba właśnie podjął decyzję…
Spokojnie na powrót spojrzał w twarz dziewczynki, po czym przemówił spokojnie zdając sobie sprawę jak dziwnie mogło wydawać się dla niej to spotkanie…
- Chyba jednak zrobię sobie dłuższe wakacje… Jeśli brakuje Ci rozrywki po powrocie mogę zabrać Cię pod swoje skrzydła, gwarantuje że zobaczysz więcej niż siedząc w tej osadzie otoczona murami…
Oroshi uśmiechnął się szeroko po czym zniknął, korzystając jedynie ze swej szybkości… Dziewczynka była geninem z umiejętnościami których on już nawet nie pamiętał, dla niej mogła to być zarówno technika jak i zaskakująca niewiadoma… No ale czemu się dziwić, czy chociaż jedna osoba która znała Hebiego, była w stanie stwierdzić co siedziało w tej pokrętnej głowie.
Obrazek
 
Posty: 1146
Dołączył(a): 28 kwi 2015, o 15:09
Ranga: Nukenin
Specjalna Ranga: Akatsuki
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Jedna z uliczek Otogakure

Postprzez Risa » 17 lip 2017, o 18:28


Chłopak był dosyć specyficzny, rozmowa z nim sprawiała mi radość, mało było tak zasłużonych postaci w naszej wiosce, więc, chciałam jak najwięcej wynieść z tej rozmowy i tego spotkania. Troszkę się zestresowałam, gdy wspomniał o wizycie u Kage, ostatnio gdy się z nią widziałam ostro nabałaganiłam, co utrudniało mi okropnie dalsze postępowanie. Przełknęłam ślinę po czym powiedziałam:
Z chęcią pójdę do Kyoukage w Twojej asyście, chociaż ostatnio ostro nabałaganiłam... powiedziałam, stykajac wymownie ze sobą dwa palce wskazujące i lekko się rumieniąc. Następnie jednak moje usta szeroko się otworzyły z wrażenia tak samo oczy...
Przyszłość? Wyprawa? To byłoby cudowne! Ale zaraz, zaraz on przecież mordował ludzi, raz dobry raz zły skąd mam wiedziewć, że ma dobre zamiary?! wręcz w panice wykrzyczałam sobie w głowie na co jak na zawołanie odezwał się głos Raisy Może mamy ze sobą więcej wspólnego niż myślisz, hi hi hi hi... zachichotała złowieszczo. Czyżby Raisa miała rację i on także ma swoją ciemną stronę, którą zwalcza? Postanowiłam odezwać się na głos następującymi słowami:
Jeśli chciałbyś, abym Ci towarzyszyła i mogła się przy tym uczyć zrobię to z przyjemnością, ale nie wiem czy Kyoukage się na to zgodzi... Westchnęłam cicho nad swoją niedolą po czym skierowałam swoje kroki w stronę gabinetu Kage, dosyć mocno wyprzedzając Oroshiego - chciałam najpierw dostać opierdziel, a dopiero później niech wejdzie wężowy ludek.




[z/t]
Risa: Myśli | Słowa | Raisa: Myśli | Słowa

Obrazek
 
Posty: 115
Dołączył(a): 23 cze 2017, o 01:16
Ranga: Genin

Re: Jedna z uliczek Otogakure

Postprzez Hōzuki Mō » 29 lis 2017, o 16:07

Trochę odpoczynku od misji było potrzebne. Z jednej strony Mo ciągle spędzał czas na treningach z kuzynem, z drugiej strony nadal chciał rozwijać się. Tym samym miał w głowie nietypowy dla siebie mętlik, spowodowany faktem, że musiał i tak wybrać co zrobić następnie. Dlatego też, trzymając swoje tachi przy pasie, a na rękojeści swoją dłoń, szedł w towarzystwie zabłąkanego kota przez pustawą uliczkę wioski dźwięku. Prosta, zwyczajna ścieżka. Dla wodniaka była ona jak najbardziej odpowiednia. Mimo tego ciągle się rozglądał, jak gdyby chciał być gotowy na to, że w pewnym momencie zaatakować go może jakiś nieznany przeciwnik. Jedna z zasad przetrwania - spodziewaj się wszystkiego.

Spoiler:


Theme | Sad Theme
 
Posty: 122
Dołączył(a): 16 paź 2017, o 22:32
Ranga: Genin

Re: Jedna z uliczek Otogakure

Postprzez Shotaro » 29 lis 2017, o 16:17

Niedawno temu odbywał się egzamin na Chuunina. Nie wszyscy jeszcze wrócili z niego do wiosek. Woleli bawić się w gronie nowo poznanych znajomych w wiosce skały. Shotaro nie należał do nich. Gdy tylko dowiedział się, że zdał, wrócił do wioski, żeby kontynuować swoje treningi. Idąc sobie jedną z uliczek Otogakure, myślami był już na swojej polanie treningowej, opanowując kolejne techniki Ninjutsu. Z zamyślenia wyrwał go widok shinobiego, noszącego Tachi przy swoim pasie. Nie znał dużo osób, które tak samo jak on posługiwało się mieczem. Postanowił poznać lepiej tego człowieka. Shotaro również miał swój miecz ze sobą, ale raczej nie spodziewał się żadnej rozróby w centrum miasta, dlatego nie był tak bardzo przygotowany do walki, jak drugi shinobi. Ta niepewność również rzuciła się w oczy jashinisty.
- Cześć. Jestem Shotaro. Widzę, że również masz miecz. Umiesz się nim posługiwać? - zapytał z uśmiechem na ustach. Nie miał pojęcia, jaką siłą dysponował drugi ninja, ale spodziewał się, że nawet jeśli byłby silniejszy to nie obraziłby się na tego typu pytanie i nie zaatakował go w centrum wioski. Bycie w centrum miało plusy i minusy - z jednej strony nie można było zabijać, a z drugiej nie można było zostać zabitym.
 
Posty: 1495
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei

Re: Jedna z uliczek Otogakure

Postprzez Hōzuki Mō » 29 lis 2017, o 16:27

Chłopak zawsze starał się być bezpieczny względem wszystkich osób. Nie zawsze dobry z wyglądu człowiek był dobry z charakteru. Dlatego też nic dziwnego, że spotykając na swojej drodze innego Otończyka drgnęła mu ręka, żeby wyciągnąć miecz. Zaskoczył go. Na szczęście to nic takiego. Krótkie wypuszczenie powietrza przez nos i gra toczyła się dalej.
- Mō. Nie za źle, nie za dobrze. Komfortowo jak na mnie.
Enigmatyczna odpowiedź, ale właściwa. Hoozuki nie wiedział na ile jest dobry z posługiwania się mieczem, ale walka w poprzedniej misji wskazywała mu, że były widoczne postępy w jego postawie, ruchach czy atakach. Mimo tego nadal pragnął rozwijać się w przód. Miał nadzieję, że tak się w końcu stanie.
- A ty? Wyglądasz mi na kogoś, kto JUŻ ma trochę więcej doświadczenia.

Spoiler:


Theme | Sad Theme
 
Posty: 122
Dołączył(a): 16 paź 2017, o 22:32
Ranga: Genin

Re: Jedna z uliczek Otogakure

Postprzez Shotaro » 29 lis 2017, o 16:45

Shotaro kiwał głową, kiedy słyszał wypowiedź Mo. Oznaczało to, że miał już jakąś wprawę. Jashinista z chęcią sprawdziłby umiejętności chłopaka. Ostatnio jakoś bardzo czuł odpowiedzialność za mieszkańców Oto. Chciał, żeby wszyscy rozwijali się jak najlepiej i byli przygotowani na złe czasy. Nie wiedział, skąd ta troska pochodziła. Może widział w nich potencjalnych wyznawców jego religii? Jako jedyni, którzy mogą zostać przekonwertowani?
Jashinista zawstydził się na uwagę Mo. Podniósł swoją prawą rękę i zaczął czochrać się po włosach w widocznym zawstydzeniu. Jego policzki zrobiły się lekko bardziej czerwone.
- Nie wiem - oznajmił. - Też bym powiedział, że tak sobie.
Shotaro nie był w stanie określić swoich umiejętności obiektywnie. Nie miał się do kogo porównać. Na ostatnim egzaminie nie popisał się zbytnio. Nie wiedział, co wskazywało na to, że niby miał jakieś większe doświadczenie, ale miło było mu słyszeć tego typu komentarz.
- Wyglądasz na dość ... zaniepokojonego? - zawahał się Shotaro, nie wiedząc, czy użył odpowiedniego słowa. - Coś Cię męczy? Powiedz.
Słowa jashinisty wydawały się być szczere i chyba takie były w rzeczywistości. Zachowanie tego typu nie pasowały do krwiożerczych morderców, ale jakoś naturalnie brzmiały w ustach Shotaro. Ludzie się zmieniają i to byłby dowód na to, że tak rzeczywiście było.
 
Posty: 1495
Dołączył(a): 26 lip 2017, o 00:58
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage
Specjalna Ranga: Shintaisei

Następna strona

Powrót do Centrum

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników