Dojo gdzieś w mieście

Mieszka tu większość ludzi z Otogakure no Sato. Przeważnie są to bezklanowcy i mało znane rodziny, czasem też znaleźć tu można niektórych członków znanych w wiosce klanów.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Dojo gdzieś w mieście

Postprzez Kaguya Memoshi » 11 kwi 2017, o 10:14

Memoshi wkroczył do Dojo, które znalazł niegdyś jego ojciec. Na dworze dalej panowała zima, a Memoshi miał zamiar poznać dzisiaj nową technikę. Technikę swojego klanu, która miała mu pomóc stać się potężniejszym. Ojciec powiedział mu, na czym wszystko polega. Technika nazywa się Saisei i jest absolutnie podstawową w przypadku korzystania z repertuaru umiejętności Kaguya. Bez niej shinobi tego klanu padłby martwy po użyciu dwóch technik. Leczenie obrażeń odniesionych przez wyjmowanie kości jest wymagane. Wymaga ona tylko skupienia chakry na odpowiednim obszarze ciała. Jest to najprostsza technika, ale dla Kaguy jest to tak naturalne jak oddychanie. Memoshi tworzył delikatne rany na swoim ciele, po czym goił je przy użyciu tejże umiejętności. Przynajmniej tek wyglądało to teoretycznie, bo początek był ciężki. Zanim zagoił delikatne nacięcie, krew zdążyła już utworzyć strupa. Na szczęście po kilkunastu minutach skupienia zaczęło mu się udawać korzystać z tejże techniki.
 
Posty: 123
Dołączył(a): 7 kwi 2017, o 13:14
Ranga: Genin

Re: Dojo gdzieś w mieście

Postprzez Kaguya Memoshi » 11 kwi 2017, o 10:24

Treningu na dziś nie było dosyć, bo miał za zadanie poznać jeszcze styl walki zanim wróci do domu. Yanagi no Mai był najbardziej akrobatycznym tańcem z całego podstawowego zestawu. Wymagał szybkości, zwinności oraz umiejętności właściwego posługiwania się ograniczeniem krwi. Najpierw należało wysunąć jedną z kości poza ciało i tu wychodził pewien problem. Nie było to takie proste. Z całych sił chłopak próbował zwiększyć kość na kolanie, ale efektu bardzo długo nie było widać. Dopiero po około godzinie pojawiła się delikatnie większa wypustka na kolanie. Po dwóch godzinach mógł się pochwalić wystającą kością, która jednak nie specjalnie zwiększała zasięg jego ciosów. Udało mu się po paru godzinach opanować sztukę wystawiania kości na odpowiednich częściach ciała. Teraz pozostało tylko atakować. Memoshi skakał, robił salta, obroty za każdym razem uderzając któregoś ze stojących manekinów kością. Starał się również wysuwać je w odpowiednim momencie. Kolejne godziny treningu wyczerpały go tak bardzo, że musiał wrócić do domu. Wracał jednak zadowolony.
 
Posty: 123
Dołączył(a): 7 kwi 2017, o 13:14
Ranga: Genin

Re: Dojo gdzieś w mieście

Postprzez Kaguya Memoshi » 19 kwi 2017, o 02:05

Ostatnio na misji Memoshi znalazł coś bardzo ciekawego, aż dziw brał, że samurajowie mieli w posiadaniu zwoje dotyczące klanu Kaguya. Ciekawe w jaki sposób zdołali je nabyć? Kiedyś na pewno uda mu się zgłębić bardziej temat zagnionych zwojów z technikami jego klanu. Teraz ważna była dla niego zawartość zwoju, a było tam nie byle co. Znalazł technikę, a właściwie taniec, który pozwalał na stworzenie kości w każdym miejscu swojego ciała. Czym prędzej zapoznał się ze wszystkim, co potrzebne i zabrał się do treningu. Potrafił już sprawnie wysuwać kości, ale czym innym było je przedłużać, a czym innym tworzyć masę nowych. Niemniej jednak w miarę szybko mu się to udało, co zaskutkowało natychmiastowym obrotem przy manekinie, aby sprawdzić obrażenia. Technika pozwalająca skutecznie walczyć z taijutsu wydawała mu się niesamowicie przydatna. Obracał się z ogromną szybkością starając się skoordynować wystawianie kości z odbijaniem manekina tak, aby być pewnym, że żaden atak go nie dosięgnie. Teraz był gotów podjąć kolejne misje i wyzwania.
 
Posty: 123
Dołączył(a): 7 kwi 2017, o 13:14
Ranga: Genin

Re: Dojo gdzieś w mieście

Postprzez Kaguya Memoshi » 19 kwi 2017, o 02:32

Memoshi nigdy nie pomyślał, że kiedyś wpadnie na pomysł, żeby nauczyć się walki przy użyciu miecza. Kości świetnie nadawały się do walki, ale po co od razu używać chakrę skoro może poznać przeciwnika przy użyciu miecza? Ruszył do dojo, aby podjąć się kolejnego treningu. Ojciec wytłumaczył mu wszystko jak należy, a w rękach syna pozostawił całą resztę, żeby mógł wyszkolić się w jak najlepszej walce przy użyciu ostrza. Chłopak ruszał na manekina raz po raz. Wykonywał pchnięcia, cięcia, parady, przy okazji zapewniając sobie dobry balans przy użyciu wolnej ręki, dzięki czemu był w stanie zawsze na czas odskoczyć, bądź doskoczyć, a ciężar miecza nie zawadzał mu tak przy tym. Po całym dniu machania ostrzem zdobytego tsurugi mógł wrócić do domu zadowolony z poznania nowego stylu walki.
 
Posty: 123
Dołączył(a): 7 kwi 2017, o 13:14
Ranga: Genin


Powrót do Dzielnica Mieszkalna

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników