Prywatna sala operacyjna

Główny szpital w Otogakure no Sato, właśnie tu kurują się ranni na misjach shinobi. Duża część tutejszych medyków to specjalnie wyszkoleni shinobi.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Prywatna sala operacyjna

Postprzez Lokacja » 11 kwi 2015, o 19:09

Zwykła sala położona w odosobnieniu w szpitalu w Oto. Mieści się tu mnóstwo sprzętu oraz dwa łóżka gdzie mieści się dookoła cała aparatura. Mnóstwo narzędzi oraz maszyny podtrzymujące życie. Tak krótko można by to opisać. Ściany pokryte białą farba miały dawać wrażenie nieskazitelności a płytki miał pomagać w higienie całej sali. Co do łóżek wyglądają one jak do eksperymentów jeśli nikt nigdy nie był w szpitalu w kraju dźwięku. Szafki z narzędziami wysterylizowane położone w oddali od łóżek w przeciwieństwie do kroplówek które czekały tyko na włączenie gdy pacjent się położy
Administrator
 
Posty: 550
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 14:45

Re: Prywatna sala operacyjna

Postprzez Ryūdōin Kaede » 18 kwi 2020, o 21:01

Haruki próbowała się skontaktować z Kaede już od jakiegoś czasu, lecz czy ktoś chciałby rozmawiać z osobą która tak ciebie urządziła? Gdyby rzeczywiście miały próbować się zabić - mogłaby to zrozumieć. W chwili gdy chodziło jedynie o zwycięstwo robienie sobie takiej krzywdy, w dodatku napędzanej chęcią czego? Koleżeństwa? Równego statusu? Ciężko powiedzieć. One nigdy nie będą równe, zarówno za sprawą wózka na którym poruszała się Kaede, jak i za sprawą pieniędzy które posiadała. To było tak proste. I chyba okularnicę bardziej w sercu bolała strata tych pieniędzy niż połamane kości - choć zdawała sobie sprawę, że stan jest poważny, za co może być wdzięczna koleżance i nic tego nie zmieni.


Tak to czasem bywało, gdy nic innego jak chęć szczera czyniła z ciebie... No nie bohatera. Kto wie co stało się dalej, patrząc na to co poszła zrobić Haruki, jednak dla Kaede nie miało to w obecnej chwili większego znaczenia. Nie było jej tam gdzie była przedtem - czyli na sali z innymi rannymi po walkach egzaminu chunninowskiego. Gdyby mogła wybrać nie urządziłaby się tak sama. Bywają jednak sytuacje gdy jedna krzywda, tudzież tragedia, może być początkiem czegoś nowego. Nie mogła zbyt dużo od siebie dodać, ot. Pierwszy przejazd specjalną windą zwaną Kamui - nie każdy ma okazje podróżować tak prędko i tak bez wysiłku - obecnie inaczej i tak by nie mogła. Wyskoczyli z Kamui, ale gdzie rzeczywiście byli? Czy wciąż w wiosce, czy w jakimś inny, bardziej skrytym miejscu - nie wiedziała.

 
Posty: 120
Dołączył(a): 20 lut 2020, o 23:10
Ranga: Chūnin

Re: Prywatna sala operacyjna

Postprzez Niko » 20 kwi 2020, o 18:03

Pojawił się w jednej z sal operacyjnych, dziewczyna za to została wypluta z czasoprzestrzennej wyrwy prosto na stół operacyjny gdzie została od razu uśpiona techniką Sharingana. Była tylko Geninem, więc nie było szans żeby mogła się przeciwstawić temu Genjutsu. Dla pewności, żeby nie musieć się na przyszłość martwić o niespodziewanych ucieczkach spowodowanych niezrozumieniem sytuacji w jakiej znajdowała się dziewczyna, przypiął ją pasami do stołu operacyjnego po uprzednim zdjęciu spodni z jej nóg. Może i był Iryoninem, ale nie miał zamiaru operować jej upośledzonych kończyn przez ubrania. To nie tak, że by nie potrafił... zwyczajnie było mu wygodniej pozbyć się tego.
Następnie wyszedł z sali, kierując się za pomocą Kanchi-ki do najbliższego pracownika. Bez zbędnego tłumaczenia dał rozkaz zatrzymania każdej osoby, która by próbowała wejść i jeżeli ona użyje siły, oddać taką samą.
Po powrocie do sali, zamknął ją i przygotował się do zabiegu, sterylizując potrzebne narzędzia, ubierając odpowiedni strój oraz czyszcząc ręce. Założył jednorazowe rękawiczki i wyczyścił skórę, którą miał zamiar operować.
Kolejnym krokiem było stworzenie nagiego klona techniką shokubutsu, zabił go, wsysając jego głowę do wymiaru kamui jednym z kalejdoskopów. Tak jak Kaede, jego skórę też oczyścił tak, żeby materiał który będzie pobierał nie wprowadził zakażenia.
Zanim przystąpił do zabiegu, zamontował aparaturę do pomiaru funkcji życiowych oraz wstrzyknął substancję, która miała zapewnić Kaede sen i znieczulenie na czas operacji.
Sama operacja polegała na dostaniu się skalpelem do tkanki mięśniowej w nogach dziewczyny i scalenie jej za pomocą technik medycznych z materiałem, który pobrał od swojego klona. Podczas operacji, używał chakry Gedo Mazo aby zwiększyć efektywność leczenia. Proces, choć dla typowego przeszczepu byłby trudny, to dla tego jednego przypadku zaliczał się do jednych z prostszych. Tkanki syntetycznych ludzi były niezwykle kompatybilne z każdym ciałem, więc potrzeba było dokładać mniejszych starań, aby wszystko się powiodło.
Po scaleniu w danym mięśniu kaede z białą tkanką, zaleczał to miejsce, zostawiając niewielki płat bladej skóry, dzięki któremu w przyszłości będzie mogła używać technik tego klanu gdyby chciała. Następnie przechodził do kolejnego mięśnia i powtarzał cały proces od nowa, uzupełniając każdy mięsień o dodatkową tkankę. Efektem tego miała być możliwość kontroli nóg, nawet, jeżeli układ nerwowy szwankował. A wiedział, że nie do końca wszystko działało z nim, dzięki wynikom badań lekarzy którzy się najpierw nią zajęli.
Po zakończonym zabiegu, nastawił jej kości i zaleczył je, te u nóg oraz żebra. Choć tych drugich raczej nie nastawiał, wykorzystując fakt że były trzymane przez ciało w odpowiednim miejscu.
Gdy już wszystko było gotowe, całego klona wyrzucił do kamui, przebrał się i poczekał, aż dziewczyna obudzi się. W międzyczasie oczywiście odwiązał ją od pasów, które ją trzymały... Nie miał zamiaru jej AŻ tak straszyć.

Spoiler:

MK: Haretsu Shimeji, Ragi
Nie odpowiadam na gg a na discordzie/pw nie mam zamiaru odpisywać na rzeczy które można znaleźć na forum.
 
Posty: 903
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Jiyūjin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Prywatna sala operacyjna

Postprzez Nanoha » 20 kwi 2020, o 18:36

Shokubutsu daje +200 punktów do udania się przeszczepu więc operacja zostaje uznana za udaną.
Kaede otrzymuje przeszczep shokubutsu oraz odzyskuje władze w nogach. Dodatkowo na nogach kaede widać pare białych plan, z których możliwe jest wykonywanie technik klanu Zetsu
Od 03.03.2018 nowy właściciel, Nara Rin
Obrazek
Administrator
 
Posty: 1382
Dołączył(a): 5 kwi 2014, o 17:01
Ranga: Brak

Re: Prywatna sala operacyjna

Postprzez Ryūdōin Kaede » 21 kwi 2020, o 16:32

Arin nie przebierał w środkach. Szybko wziął się za działanie. Od razu zabezpieczył się wystarczająco przed potencjalnymi możliwościami buntu - choć, takowe nie miały prawa nadejść i nie nadeszły. Okularnica była zbyt mocno " uszkodzona " by się sama ruszyć, a co dopiero odpiąć pasy czy złożyć jakąś pieczęć. Nawet jakby mogła, raczej by tego nie zrobiła. Ból był spory, a i przytomna za bardzo nie była, wprowadzona w sen za pomocą jakiegoś medycznego jutsu.


Arin zrobił "coś" o czym Kaede nie miała wielkiego pojęcia, nie była medyczną ninja, jedynym sposobem by dowiedzieć się takich rzeczy byłoby zapłacenie ogromnych sum pieniędzy by sobie pooglądać takie operacje - nie czuła takiej potrzeby, toteż jej wiedza pozostawała nikła. Sam zabieg trwał ile musiał trwać. Przebudziła się dopiero po całkowitym zaleczeniu jej ran powstałych podczas walki, oraz tych wynikłych w trakcie dodatkowego zabiegu, i rzecz jasna odpięciu pasów.
Rany jakie zostały jej zadane w wyniku walki z Harukino nie były małe, starcie wyglądało jak niezbyt ambitna walka w której nikomu nie stanie się więcej niż złamanie albo siniak - było brutalniej i nieprzewidywalnie.


Otworzyła oczy przyglądając się z początku sufitowi - nie wyglądał tak jak go zapamiętała, bo ostatnie co widziała to arena, a teraz znajdowała się w innym miejscu, chyba jakimś szpitalu. Nie zrywała się z łóżka - to była standardowa procedura by zająć się rannymi po walce. Godziła się już niemal z tym, że zawiodła i tyle pieniędzy poszło do śmieci. Kaede nie czuła się jak ranny skowronek, choć musiała przyznać, że chwila w której spadała, a ta tutaj to różnica godna nieba i ziemi, no i miała to dziwne uczucie, że coś jest inaczej...


– Ugh... Jak dużo czasu minęło? Wygrałam? — Choć pewności jej zabrakło, w końcu straciła nad sobą kontrolę, a ostatnie co pamiętała to ból który rozchodził się po całym ciele. Rozejrzała się po lewej, po prawej i zawiesiła wzrok na tym kto się tutaj kręcił - ktokolwiek to był. Pewnie mógł odpowiedzieć na wszystkie jej pytania, przynajmniej powinien spróbować. – Co z tą drugą? Skończył się już egzamin? — Nie byłaby sobą gdyby nie zatroszczyła się od razu o swoje dochody pieniądza – Czy jeśli obstawiłam, że wygram... To stracę wszystko? —

 
Posty: 120
Dołączył(a): 20 lut 2020, o 23:10
Ranga: Chūnin

Re: Prywatna sala operacyjna

Postprzez Niko » 21 kwi 2020, o 21:36

Wreszcie się obudziła, miał już delikatne obawy że przesadził z dawką środka znieczulającego i się nigdy nie ocknie... Znaczy, nie żeby to był dla niego wielki problem, zawsze miał kilka asów w rękawie, jednak było by to zwyczajnie kłopotliwe...
-Sędzia ogłosił remis, minęła godzina...może dwie maksymalnie od kiedy cie pozbierali z areny.
Powiedział wstając z krzesła na którym czekał aż dziewczyna powróci do żywych
-Egzamin pewnie chyli się ku końcowi, Harukino była już pod opieką innych lekarzy kiedy zabrałem cię na operację. Podobało mi się jak walczyłaś pomimo swoich praktycznie martwych nóg... Więc jakby to powiedzieć, wózka już nie potrzebujesz. Spróbuj wstać.
Mówiąc to, założył swój czarny płaszcz i kapelusz Kyokukage. Następnie oparł się o jedną z szaf, za którymi były lekarstwa i oglądał, jak sobie młoda radzi ze sprawnymi nogami.

MK: Haretsu Shimeji, Ragi
Nie odpowiadam na gg a na discordzie/pw nie mam zamiaru odpisywać na rzeczy które można znaleźć na forum.
 
Posty: 903
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Jiyūjin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Prywatna sala operacyjna

Postprzez Ryūdōin Kaede » 24 kwi 2020, o 10:44

Remis. Nie to oczekiwała usłyszeć - oczekiwania czasem bywają zgubne, lub zbyt wielkie. Stąd może nie zawód, a rozczarowanie zaczęło malować się na twarzy Kaede. Pokręciła lekko głową i uderzyła o poduszkę. W tej chwili była już w zupełności pewna, że zakłady i sporo innych rzeczy przepadło - musiała się z tym pogodzić. – Eh, zakłady jednak są zgubne... — Słowa o tym, że Harukino już została objęta opieką wywołały nie tyle co delikatną ulgę, pewien ciężar zszedł, lecz pojawiły się kolejne. – Powinnam się lepiej przygotować przed tą walką. Przepadło. Nie potrzebuje wózka? — Zapytała wyraźnie zaskoczona. Niezbyt wiedziała o co chodzi, ani co miał na myśli. W końcu przeczuwała, że mógł zostać uszkodzony w trakcie walki, to było możliwe. Kolejne słowa Arina wprawiły ją w zakłopotanie. Nie tego się spodziewała. Jakoś właśnie teraz otrzymała informacje od Haruki. Całkiem niespodziewanie. – Nic mi nie jest. Co z tobą? — Odpowiedziała do Harukino przekazem nie wdając się w szczegóły. Fizycznie może i była już w lepszym stanie niż przed walką, lecz i tak czuła się ugodzona tą walką. Stracone ryo to prawie jak ugodzona duma i przebite ego niczym balonik. – Co masz na myśli... — Dopiero teraz przyjrzała się mężczyźnie uważanie, nie był to byle kto. W pierwszej chwili niezbyt wiedziała co powiedzieć. To był nikt inny jak sam organizator. Przecież każdy go widział z trybun przed walkami.


– Kyokukage-sama — Co z tego, że nie był jej kage. Wciąż, jako shinobi takiego poziomu wymagał szacunku, nawet jeśli był z innej wioski. No i kapelusz też swoje zrobił przy zdradzeniu jego tożsamości. – Ale... — Wyboru wielkiego nie miała. Choć nie próbowała przedtem, teraz próbowała się ruszyć - głównie nogami, nie było to dla niej aż tak naturalne zważywszy, że korzystała do tej pory z pomocy w tym zakresie - jeszcze. Na pewno więc nie przychodziło to łatwo. Teraz dopiero zwróciła uwagę na plamki które się na nich znajdowały. Wcześniej umknęło to jej uwadze. A jak efekty samego ruszania? Na pewno było widać zadziwiające efekty Otogakurskiej medycyny którym nie można zarzucić niczego. – Ja... Nigdy bym się nie spodziewała, co się stało? Dlaczego? Nikt przedtem nie próbował, a teraz... Teraz one działają. Jak? Ktoś za to zapłacił? Zawsze uczono mnie, że nic nie jest za darmo, a to... To nie jest nic, Kyokukage-sama — Może nie wypadało mówić o pieniądzach przy takiej osobistości. Może - bo sama doskonale wiedziała jak odbywają się takie rozmowy. To było niczym prezentacja produktu i zaraz miała nastąpić licytacja - tylko jaka i o co. To wciąż pytania na które odpowiedzi nie znała.

 
Posty: 120
Dołączył(a): 20 lut 2020, o 23:10
Ranga: Chūnin

Re: Prywatna sala operacyjna

Postprzez Niko » 26 kwi 2020, o 21:39

Bawiło go nastawienie dziewczyny, myślała że wszystko w życiu musiało być opłacone pieniędzmi. To co zrobił, z jej punktu widzenia było i będzie bezinteresowne, jednak w jego głowie będzie to odpłaceniem się za to, co zrobił w swoim "poprzednim" życiu. Klan z którego pochodził był okrutny, być może nawet nie powinien istnieć... Ale takie przemyślenia nie były teraz ważne
-Nie, nic z tych rzeczy. Nikt za to nie zapłacił mi, zwyczajnie miałem taki kaprys. Może nie jest to sprawiedliwe, bo mógłbym uleczyć tak każdego, ale czasem trochę egoizmu się przydaje. Ciesz się nowymi nogami, to co zrobiłem mogli by już dawno zrobić w twojej wiosce, jak widać brakuje im tam piątej klepki i nie potrafią zbadać materiału który sam im podstawiam pod nos.
Westchnął stając prosto, szykując się do kolejnej podróży przez wyrwy w wymiarach. Z obsługą szpitala już rozmawiał kiedy dziewczyna spała, wiec nie musiał się tym martwić
-Ubieraj się, nie ma co siedzieć tutaj wieczność.
Powiedział jej stanowczym tonem. Kiedy już to zrobiła, dotknął jej ramienia i zniknęli w wirze. Po drugiej stronie, czyli na trybunach w loży vip, pojawił się tylko na chwilę, wypluwając ją i zostawiając reszcie kage oraz swojemu klonowi. Rozmawiał telepatycznie w tym czasie ze swoim sobowtórem i dowiedział się, że była dość żywa rozmowa na temat tej dziewczyny.

z/t(Kamui)
Kaede: viewtopic.php?f=486&t=11963&start=15

MK: Haretsu Shimeji, Ragi
Nie odpowiadam na gg a na discordzie/pw nie mam zamiaru odpisywać na rzeczy które można znaleźć na forum.
 
Posty: 903
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Jiyūjin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Prywatna sala operacyjna

Postprzez Uchiha Kawauso » 7 cze 2020, o 21:15

Na jego pierwsze słowa poczuła się zmieszana. Nic nie wiedziała o tym, by ktokolwiek z klanu Uchiha wybierał się legalnie, a do tej nawet wbrew prawu miała ambiwalentne podejście. Z jednej strony nie była sprzedajna i nie chciała o takich incydentach powiadamiać Kage, której nie poważała zbytnio. Z drugiej strony ciekawiło ją to i dlaczego pojawił się w Oto. Zapewne gdyby nie ten incydent i egzamin, wcale nie byłaby ciekawa wioski. Czym innym była sprawa Arina. Do niego również miała dość neutralne podejście. Wiedziała, że jest członkiem jej klanu, domyślała się, że musiał zatem uciec z niej lub zostać "zabity", bo tak kiedyś głosiły plotki na jego temat. Nie zamierzała go nawracać na powrót, bo sama nie czuła więzów z wioską. Miała tam tylko kuzynów i Sushi, z czego ta ostatnia trzymała ją najmocniej w jednym miejscu. Gdyby nie ona, już dawno by chciała opuścić wioskę jako cywil czy wieść życie jiyūjina. Bez celu. Tylko ona i ciekawość świata.
- Przykro mi z powodu Zott, jednak sądzę, że jest całkiem dobrze zapowiadającym się ninja. Niestety nie chcę bardziej ingerować w sprawy wioski, wywołać konfliktu na linii Oto i Konoha. - ta jej sławetna neutralność, której się póki co udawało trzymać. Mimo, że to łaska pstra, gwałtowna i butna jeszcze nie udało się zrzucić takiej Kawauso, a przynajmniej nie tak boleśnie, że uznałaby to za dotkliwe. Sam Arin nie zmartwił się zbytnio zaginięciem, jak sięgała pamięcią to on właśnie był tym troszkę innym dzieckiem w tłumie. Ciekawiła ją natomiast droga jaką przebył do tego stanu emocjonalnego wszak Kage powinno leżeć na sercu dobro wioski i ninja. Przekręciła nieco głowę, jakby chciała spojrzeć lekko w lewo, na drzwi przez które przeszła niejako odprowadzić wzrokiem tego kogoś kto był w pomieszczeniu. Dopiero jej wzrok przykuła dziwna metamorfoza. Nigdy nie widziała takich oczu. Tak jakby tęczówka zajęła całe oko łącznie z twardówką. W dodatku odcień nie był typowy dla sharingana i okręgi. Obserwowała jedynie poczynania Uchihy. Wcześniejsza aktywacja nieznanych rezerw chakry była nieco niepokojąca, ale w połączeniu z jakimś jutsu i jego oczami napawały ją niemal lękiem, który ściskał żołądek niczym pierścień. Serce załomotało jej w piersi obawiając się co się stanie i czy będzie kolejną ofiarą kuzyna. Mężczyzna usunął się na ziemię, zupełnie bez życia. Cofnęła się o krok przestraszona.
-Mogłeś więcej informacji wyciągnąć z niego pytając, przeszukując jego mózg, bo wydaje mi się, że to jutsu odpowiada jedynie na pytania proste. - zwilżyła jedynie usta na chwil. - Mylę się? - wolała się upewnić. Nie do końca wiedziała jak jutsu działa, czy w grę wchodzą pytania gdzie, kiedy, jak jedynie czy i odpowiedź twierdząca lub przecząca. Obserwowała jak mężczyzna tworzy klona z paneli podłogi. Nie zdążyła zareagować kiedy jego oczy zmieniły się na czerwone. Wir pochwycił ją, jego i denata. Teraz już była niemal pewna, że to nie jest zwykła odmiana sharingana. Jej żołądek ścisnął się mocniej kiedy znaleźli się w szpitalu i odruchowo złapała się za niego. Uczucie to było porównywalne do kopniaka. Kiedy doszła do siebie spojrzała na ciało i miała dość pytający wzrok.
- Chcesz zrobić sekcję?
 
Posty: 1263
Dołączył(a): 14 paź 2019, o 09:55
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Prywatna sala operacyjna

Postprzez Niko » 12 cze 2020, o 00:11

Arin spojrzał z pogardą w oczach na Kawauso, kiedy ta była pewna swojej racji co do techniki którą użył. Była w ogromnym błędzie, nie miała kompletnego rozeznania w tym co potrafił a i tak kłapała jęzorem, jakby pozjadała wszystkie rozumy
-Poznałem całe jego życie. Jestem w stanie dotykiem wyciągnąć duszę z człowieka i dowiedzieć się, co robił i kiedy...
Westchnął, tłumacząc jej co tak naprawdę zrobił i dlaczego nie musiał już pytać się o jakiekolwiek szczegóły. Następnie ruszył do szafki z chemikaliami. Potrzebował ich sporo, musiał zabezpieczyć ciało przed rozkładem, stworzyć swojego rodzaju mumię z tego faceta. Miał zamiar zrobić z niego swoją kukłę, taką jaką są zwierzęta które nauczył się przyzywać wraz z opanowaniem cebulowych oczu.
-Czym się zajmujesz na co dzień? Jak mijają dni w Konoha? Co u rodzinki? Hokage wam powiedziała, że ja was okradłem z technik?
Zapytał się, szykując się do procesu zamiany byłego "jashinisty" w swoją pierwszą ścieżkę - Tendo. Przy czym kątem oka obserwował, czy aby dziewczyna nie próbuje go zaatakować. Nie mógł opuścić gardy przy kimkolwiek, musiał mieć możliwość kontrataku.

MK: Haretsu Shimeji, Ragi
Nie odpowiadam na gg a na discordzie/pw nie mam zamiaru odpisywać na rzeczy które można znaleźć na forum.
 
Posty: 903
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Jiyūjin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Prywatna sala operacyjna

Postprzez Uchiha Kawauso » 12 cze 2020, o 17:02

Poznała jego pogardliwe spojrzenie i wcale się nie zdziwiła. Może tylko naiwnie się łudziła, że jest po tej samej stronie barykady co ona. Liczyła na to, w końcu byli z tego samego klanu. W ich żyłach niby buzowała ta sama krew, jednak widocznie dla Arina było to zbyt mało. Nic nie powiedziała na temat jego dziwacznej techniki. Przyglądała się kiedy wyciągał słoje z chemikaliami, odczynniki potrzebne do konserwacji zwłok.
- Jestem ninja jak widać - wzruszyła ramionami, ale wiedziała, że nie takiej odpowiedzi oczekiwał. - Pracuje w szpitalu prócz misji, ale co raz rzadziej - jego pytania były tendencyjne i wiedziała, że do czegoś zmierza aż usłyszała ostatnią wypowiedź mężczyzny.
- Rodzinie? Czemu sam ich nie odwiedzisz? Widziałam twojego ojca zaraz po tym incydencie kradzieży, wyglądał na zmartwionego - szkoda jej było wuja. Teraz wszystko zaczynało składać się w całość, bardziej spójną i logiczną.
- Nie chciał byś by twoi rodzice zamieszkali w Oto? - zapytała finalnie pomijając fakt Hokage. Z nią pomówi w swoim czasie osobiście. Zauważyła to, że jest spięty, dlatego nie podchodziła bliżej do Arina. Wolała uniknąć nieporozumień i afer. Była tylko pionem i zdawała sobie z tego sprawę. Wywołanie wojny to tylko kwestia iskry, a ona nią być nie chciała.
- Mówiono, że nie żyjesz, jak się ci udało ukrywać tak długo przed wszystkimi? Niczym samotne ziarno piasku w pustyni? - była bardziej ciekawa człowieka jakim był Arin niż jego jako ninja. Pozostawał nadal zagadką, którą przyszło jej rozwikłać z próżnej ciekawości.
- Pomóc ci z nim? - zaoferowała zupełnie bezinteresownie swoje umiejętności.
 
Posty: 1263
Dołączył(a): 14 paź 2019, o 09:55
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Prywatna sala operacyjna

Postprzez Niko » 16 cze 2020, o 01:06

-Nie obchodzą mnie bo ich tak naprawdę nie pamiętam. Oni też jakoś nie zbierają się na wycieczkę do Oto żeby zobaczyć swojego Synka.
Westchnął, wstrzykując kolejne porcje substancji mających zapobiec rozkładowi tkanek, nie był to najszybszy proces. oczywiście mógłby już od samego początku naszpikować to ciało prętami, chodziło by... ale przy tym szybko by zgniło, czego nie chciał
-Będą chcieli tu zamieszkać, to zamieszkają. Będę chciał ich odwiedzić, to odwiedzę... Co mnie mają obchodzić jakieś dwie osoby, tylko dlatego że mnie stworzyły? Nie widzę żeby miały ze mnie wroga czy tam przyjaciela... Tyle czasu jestem w tej wiosce, dobrze widzą jak tu dojść, nie uwierzę że nie. Ale... z tego co widzę, mają mnie za powietrze
W jego głosie można było jednak usłyszeć odrobinę żalu, jaki miał do swojego ojca i matki. Mogli choć raz spróbować go zobaczyć, mieli tyle okazji. Najwidoczniej był w ich oczach śmieciem, co dosyć bolało mimo wszystko... Szczególnie, że nie wiedział dlaczego, a dokładniej - nie pamiętał
-Nie było mnie na tym świecie. Jakiś chujek z naszej popapranej rodzinki sobie wymarzył nowe oczka, więc mnie zabił dla nich. Witamy w klanie Uchiha heh... -"zaśmiał się" sztywno - Kuglarz z Suny który przeprowadzał ten zabieg mnie wskrzesił... Ale zrobiłto na tyle gównianie, że przez kolejne 5...czy też 6 lat chodziłem z praktycznie przegniłym mózgiem, aż pewnego dnia chyba zasłabłem i obudziłem się w jakiejś jaskini niedaleko Konohy...
Opowiedział w takim minimalnym skrócie swoją historię
-Nie potrzeba pomocy

MK: Haretsu Shimeji, Ragi
Nie odpowiadam na gg a na discordzie/pw nie mam zamiaru odpisywać na rzeczy które można znaleźć na forum.
 
Posty: 903
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Jiyūjin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Prywatna sala operacyjna

Postprzez Uchiha Kawauso » 16 cze 2020, o 01:37

-Wiesz, że nie mogą sobie dobrowolnie opuścić wioski tym bardziej podając powód, że wybierają się do Oto. Teoretycznie rzecz biorąc jesteśmy teraz "wrogami". - podkreśliła ostatnie słowo z przekąsem i przeszła w koło stołu sekcyjnego na drugą stronę bliżej prawej krawędzi w odległości metra przyglądając się poczynaniom Arina.
- Masz jeszcze w wiosce innych członków klanu, których coś obchodzisz. - odparła. Nie chciała tu bezpośrednio wskazywać na samą siebie, a fakt, że byli teoretycznie po dwóch różnych stronach płotu nie odbierał jej zdolności współczucia kuzynowi. Ona tak po prawdzie siedziała okrakiem na tym płocie. Chciała mieć dobre relacje w wiosce, bo miała tam znajomych, przyjaciół, znaczną część rodziny, jednak Arin również był rodziną. Od mężczyzna biła niesamowita aura samotności przepojonej bólem. Nie miała pojęcia co przeszedł, jednak czuła, że było tego wiele.
- Co jeszcze wiesz o klanie? Nigdy nic mi nikt nie mówił o tym, znam się na przeszczepach nieco i wiem, że można implementować niektóre tkanki, jednak w książkach nic takiego nie przeczytałam, jedyne co zauważyłam, że im większa siła sharingana, tym głębiej wchodzisz w mrok. Boję się tego. - ostatnie słowa powiedziała niemal szeptem i spuściła wzrok. Czy kiedyś będzie w stanie przezwyciężyć zło świata i mroki. Czy zawsze ceną mocy będzie szło zepsucie świata. Przypominała sobie każdy najdrobniejszy i traumatyczny szczegół, kiedy te krwiste, pieprzone oczy dawały jej większy zastrzyk adrenaliny i siły. Wysłuchała jego opowieści. Nie mogła się odnaleźć w rzeczywistości gdzie klnaowicze, kuzyni, bracia i siostry się zabijają.
- Wszystko w tym świecie jest takie przerażająco złe...- mruknęła jakby sama do siebie. Po dłuższej ciszy wyrwała się z zamyślenia, jednak obserwowała każdy ruch Uchihy.
- Mówisz, że znasz całe jego życie. - wskazała głową na denata. - Czego chciał od dzieci, czemu je porywał, zabijał? - zapytała. Takie informacje rzeczywiście mogły się przydać. To była jakaś zorganizowana grupa, na którą lepiej było mieć baczenie, a skoro było ich kilku, gdzieś mogłoby być ich więcej.
- W ogóle czemu wbijasz w jego ciało pręty? - zastanawiała się nad tym, a jej głos nieco ochrypnął od tego, że dawno nie paliła i zaczynała tęsknić za tym uroczym zawiniątkiem z tytoniu.
 
Posty: 1263
Dołączył(a): 14 paź 2019, o 09:55
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Re: Prywatna sala operacyjna

Postprzez Niko » 23 cze 2020, o 01:06

-Trudno nazwać kogoś wrogiem, kto z pomocą całej nie byłby w stanie mnie pokonać. Macie kage który jest skrajnie bezużyteczny. Każdy w tej zapchlonej wiosce może wyjść w każdym momencie i nikt nic nikomu nie zrobi... W tym momencie przykładowo Uchiha Hisashi podpisał dokumenty, dzięki którym należy teraz do Oto...
Westchnął, zaczynając wbijanie prętów w ciało. W wielu miejscach, różnych. Żeby nie było możliwości że ktoś wyciągnie jeden pręt i straci kontrolę nad ścieżką...
-Co wiem o klanie? Tak jak mówisz, czym bardziej pakujesz się w moralne bagno tym większą siłę posiadasz. Początki są niewinne, widzisz jak świat dookoła ciebie się rozpada. Twoja pierwsza misja nie idzie tak jak powinna. Umiera ktoś, kogo miałaś chronić. Ale zamiast być tym przejętym, dostajesz marchewkę w postaci kolejnych zabawek. To lepszy wzrok, to zdolność kopiowania technik. Ten klan to stado osłów z marchewką na wędce. W pewnym momencie nie widzisz już w tym wszystkim niczego złego, zabijasz swoich bliskich żeby twoje oczka potrafiły wykonywać kolejne sztuczki. Władasz nad iluzją, nad cudzą wolną wolą. Na samym końcu władasz nad życiem i śmiercią. Możesz naprawić swoje błędy, ale i tak nie możesz żyć z samym sobą, wiedząc że szło się do celu który był niepewny, że szło się po drodze wysłanej trupami. Ale nie jest to chyba nowość w naszym świecie, prawda?
Kończąc wbijanie ostatnich prętów, odsunął się od stołu i skupił chakrę w celu ożywienia ciała i postawienia go na nogi. Mężczyzna otworzył oczy w których zaświecił się fioletowy wzór Rinnegana
-Mogłem go zostawić przy życiu, ale więcej będzie z niego pożytku kiedy zostanie moją marionetką. Należał do jakiegoś dziwnego kultu "Zmierzchu młota", nie spotkałem ich wcześniej to nie szukałem o tym wiele informacji w jego głowie. Wiem tylko to, że to co mówiłaś to była prawda, tyle wystarczy dla mnie żeby go zabić.
Odpowiedział głosem faceta, samemu sprzątając wszystko po zabiegu. Uśmiechnął się pod nosem, będąc zadowolonym z tego jak dobrze wyszedł ten zabieg.

MK: Haretsu Shimeji, Ragi
Nie odpowiadam na gg a na discordzie/pw nie mam zamiaru odpisywać na rzeczy które można znaleźć na forum.
 
Posty: 903
Dołączył(a): 21 wrz 2016, o 22:53
Ranga: Jiyūjin
Specjalna Ranga: Shintaisei
Dodatkowa Ranga: S-Rank

Re: Prywatna sala operacyjna

Postprzez Uchiha Kawauso » 23 cze 2020, o 17:35

Uwagę o kage znowu pominęła stosownym milczeniem i tylko się przyglądała poczynaniom mężczyzny, dopóki nie wspomniał o kuzynie Hisashim.
- Stawiasz mnie w niezręcznej sytuacji jako nadal jest Konoszaninem, w dodatku przyznanie się do kradzieży zwojów. Wiele masz na sumieniu przeciwko wiosce, ale nadal jesteś moim kuzynem- wskazała na niego otwartą lewą dłonią, zaś prawą nadal miała oplecioną wkoło talii.
- Mogę chociaż cię prosić o powody dla jakich to zrobiłeś i prosić o zwrot zwojów obydwu klanów? W wiosce nadal są zdolni ninja, a ja sama nie posiadłam całej wiedzy o klanie, by przekazać im naukę- podparła się znowu dłonią za drugi bok. Słuchała go w milczeniu kiedy mówił o Uchiha. Nie była świadoma wielu rzeczy jakie dzisiaj usłyszała z ust Arina.
- Nie ma żadnych alternatyw dla tego stanu rzeczy?- odparła zatroskanym i zawiedzionym głosem. - Czy jeśli miałbyś zaatakować Konohę musiałabym się upodlić do takiego stopnie by posiąść większą moc i cię powstrzymać? To czysto teoretyczne pytanie, jednak co powinnam JA zrobić wiedząc to wszystko? Co zrobiłbyś na moim miejscu? Czy może rozwiązaniem nie byłoby połączyć wioski unią? Nie chcę byśmy kiedyś byli wrogami i mówię tu zarówno o tobie jako przywódcy wioski jak i moim kuzynie.- serce Kawauso niejako rozdzierał ból i nostalgia. Nie chciała być w takiej pozycji w jakiej była, najmniej niezręcznej.
- Czy ty go ożywiłeś?- zapytała niepewnie po raz kolejny.
 
Posty: 1263
Dołączył(a): 14 paź 2019, o 09:55
Ranga: Jōnin
Specjalna Ranga: Kage

Następna strona

Powrót do Szpital

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników