Teren Akiko

Tereny lasów i gór sąsiadujących z Iwagakure no Sato. Shinobi wykorzystują je często w celach treningowych, czy też do prywatnych spotkań.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Teren Akiko

Postprzez Kurogane Akiko » 20 kwi 2018, o 02:00

Obrazek

Opuszczona chata, która kiedyś, gdy Akiko była jeszcze dzieckiem, służyła jej za niezawodną kryjówkę, gdzie mogła zwiać przed matczynym gniewem. Teraz - oprócz tego, że nadal zdarza jej się tam czasem nocować, gdy posprzecza się z rodzicielką - jej sekretne miejsce okazało się też idealnym terenem, gdzie może rozwijać nowe umiejętności. Spora odległość od jakiejkolwiek żywej duszy i otwarta przestrzeń pozwalają dziewczynie na trening bez ryzyka, że przeszkodzi jej w tym niepożądane towarzystwo. Nieopodal znajduje się mały zbiornik wodny. Całkiem sympatyczna okolica.



Aki, zniechęcona wiecznym lataniem na posyłki, które jak na razie było jej jedynym doświadczeniem jako shinobi, jakie miała przyjemność przeżyć od kiedy zdała Akademię, zdecydowała się w końcu tu wrócić. W końcu, jeżeli miałaby wziąć na swoje barki bardziej niebezpieczne zadania, pasowałoby, by nie padła jak mucha na pierwszej misji! Dawno nie zaglądała w te progi - przed egzaminami praktycznie nie wystawiała nosa za drzwi domu, siedząc ciągle nad książkami, a po nim cały czas spędzała na lataniu po wiosce i załatwianiu różnorodnych sprawunków za lichą opłatą. Z zadowoleniem stwierdziła jednak, że jakimś cudem stojąca jeszcze chata, którą przysposobiła sobie na swoją sekretną kryjówkę, nie zmieniła się ani trochę - nic nie wskazywało na to, by ktoś w ogóle postawił tu nogę. Poleniuchowała parę chwil, rozkoszując się widokiem i lekkim wiaterkiem, by w końcu podnieść zesztywniałe cielsko ze zbutwiałych desek i otrzepać się z kurzu. Wiedziała, że dzisiaj nie obędzie się bez potu - ściągnęła więc z grzbietu nadprogramowe warstwy ubrania, czyli pelerynę i grubą koszulę, by zostać w samym podkoszulku. Było dość chłodno, ale dobrze wiedziała, że zaraz się rozgrzeje. Czas ruszać do roboty.

  • Taijutsu: Dainamikku Entorī
Po krótkiej rozgrzewce była gotowa, by zabrać się do nauki nowej techniki. Ćwiczenie ciosów i kopniaków zawsze było jej ulubioną częścią nauki w Akademii - może było to mało finezyjne, ale za to jakie praktyczne! Idealne dla tak nieskomplikowanej osoby jak Aki. Technikę, którą obrała za warsztat, poznała, o ironio, przez swoją mamę. Ta, mimo tego, że teraz zrezygnowała z niebezpiecznej kariery shinobi, była kiedyś całkiem niezłą kunoichi – dziewczyna kiedyś uważnie podglądała treningi swojej rodzicielki, starając się chłonąć z nich jak najwięcej. Tak i teraz przyjęła znajomą postawę, którą kiedyś zaobserwowała u swojej matki, by, na razie dość pokracznie i nieudolnie, spróbować wybić się ze sporą siłą od gruntu i zakończyć skok mocnym kopnięciem w pokrytą mchem belkę zniszczonego budynku. Belka spotkanie z jej nogą przetrwała – noga dziewczyny zabolała za to tak cholernie, że Aki musiała na chwilę przysiąść na ziemi i zacisnąć mocno zęby, starając się nie wydać z siebie płaczliwego jęku. Będzie siniak, ale cóż – ryzyko zawodowe. Niestrudzenie zabrała się do powtarzania ćwiczenia, pozwalając sobie na krótkie przerwy tylko po to, by napić się trochę wody – po jakimś czasie, powoli i stopniowo, jej starania zaczęły przynosić efekty. Kopniak może nie był tak efektowny, jak niegdyś jej matczyny – ale był przynajmniej zadowalający.
 
Posty: 22
Dołączył(a): 20 lis 2017, o 03:29
Ranga: Genin

Re: Teren Akiko

Postprzez Kurogane Akiko » 23 kwi 2018, o 00:31

  • Taijutsu: Dainamikku Akushyon
Koniec nieróbstwa! Czas się wziąć do dalszej pracy. Rozpoczęła naukę kolejnej, siostrzanej techniki - wykonanie salta okazało się samo w sobie dostatecznie dużym wyzwaniem, a co dopiero zakończenie go precyzyjnym kopnięciem, które miałoby zwalić z nóg przeciwnika. Przy jednej z pierwszych prób była właściwie gotowa dać sobie spokój i wziąć się za coś mniej wyrafinowanego, jeśli chodzi o ilość czynności, które musiałaby opanować, by poprawnie wykonać sekwencję – za nic nie mogła połączyć ruchów w płynną całość. Stopniowo jednak, gdy z uporem maniaka powtarzała poszczególne podejścia, w końcu zaczęła intuicyjnie rozumieć, co następuje po czym i dlaczego; ciało powoli zaczęło się uczyć techniki, reagując odruchowo w odpowiednim momencie. Gorszą częścią tego był ból, jaki towarzyszył kopnięciu, którym kończyła atak – trening fizyczny nie należał do najprzyjemniejszych i powoli musiała już emocjonalnie szykować się na to, jak w niewesołym stanie będą jej nogi po tym wszystkim. Mimo dyskomfortu jednak powtarzała sekwencję z uporem, o który właściwie sama siebie niekoniecznie podejrzewała, w duchu obiecując sobie rozmaite nagrody za odbyty trud - dopiero, gdy perfekcyjnie dało jej się odtworzyć technikę parokrotnie, opadła na trawę ciężko mokrym od potu grzbietem, pozwalając sobie w końcu na chwilę przerwy. Jedna z głowy.

  • Iryōjutsu: Ōkyū no Shirōto
Po pracy fizycznej postanowiła dać odpocząć biednemu ciału, podniosła więc zad z zielonej trawki i wygrzebała z prowizorycznej szafki, którą zmajstrowała tu podczas jednej z wcześniejszych wizyt, dość starą książkę o podstawach Iryōjutsu - starą literaturę swojej matki, którą podebrała z rodzinnej biblioteki w momencie, gdy zaczęła naukę w Akademii. Po krótkiej chwili spędzonej na lekturze książeczki Akiko stwierdziła, że medyk chyba będzie z niej żaden, a monotonne tłuczenie nogą o słup było jednak porażająco atrakcyjnym zajęciem. Próbę opanowania technik leczniczych odłożyła więc w czasie, a na razie skupiła się próbie przyswojenia tego, jak powinna się zachować w sytuacji, gdy albo ona, albo ktokolwiek inny, dostanie trochę po pupie. Szczerze mówiąc nawet nie przykładała się szczególnie do nauki, zadowalając się w pełni tym, co było wiedzą w pigułce – resuscytacja, łatanie małych ran, dezynfekcja, wyciąganie odłamków. Nie musi tego nawet znać na pamięć, wystarczy jak będzie wiedziała, co zrobić, by za bardzo nie szkodzić.
 
Posty: 22
Dołączył(a): 20 lis 2017, o 03:29
Ranga: Genin

Re: Teren Akiko

Postprzez Kurogane Akiko » 26 kwi 2018, o 01:37

  • Raiton: Dendō Hando
Kolejny dzień, kolejna próba wtłoczenia do tej pustej głowy praktycznej na polu bitwy umiejętności. Specjalnie zwlekała z dalszym ciągiem treningu, wiedząc, że nauka przepływów chakry będzie niemałym wyzwaniem. Rozsunęła więc przed sobą wypożyczony z wioskowej biblioteki zwój i, marszcząc brwi z wyraźnym skupieniem, wczytała się w spisaną w nim treść. Przeprowadzenie impulsów elektrycznych wzdłuż własnych ramion nie było tak proste jak wyuczenie się sekwencji ciosów – nic dziwnego, że zajęło jej to dłużej niż przyswojenie poprzednich technik taijutsu. Była już bliska rezygnacji i wybitnie poirytowana, gdy - w końcu - dostrzegła nieśmiały błysk wyładowań elektrycznych wokół swoich nadgarstków, który chwilę później zauważalny był przez całą długość ramion dziewczyny. Wykrzywiła wargi w zadowolonym grymasie, wykonując jeden cios w przestrzeń przed sobą i podziwiając poprawnie wykonaną technikę. Teraz pozostało domyślić się, jak to wyłączyć.

  • Fūton: Enshō No Kaze
Gdy w końcu udało jej się pozbyć elektrycznego napięcia, którym pokryła uprzednio swoje ręce, odetchnęła z wyraźną ulgą i zabrała się za dalszą naukę – zwinęła poprzedni zwój i rozłożyła przed sobą drugi, kucając nad nim i czytając instrukcje z dość bezmyślnym wyrazem twarzy. Skupić się i wygenerować podmuch wiatru – pięknie to brzmiało na papierze, ale w rzeczywistości nie za bardzo wiedziała się jak za to zabrać. Złożyła dłonie w pieczęć, zezując na załączoną ilustrację i spróbowała skumulować w niej czakrę, by w końcu rozłożyć łapska, oczekując cudów. Oczywiście nic się nie stało, zaklęła więc mało elegancko i, przygryzając język w skupieniu, powtórzyła cały proces, początkowo nie zyskując żadnych efektów, a dopiero za szóstym razem wyczuwając lekki wiaterek. Czując narastającą irytację zacisnęła ślepia ciasno, starając się jak najbardziej skupić, by jeszcze raz złożyć dłonie wedle polecenia i rozłożyć łapska na boki gwałtownie, generując taki powiew wiatru, że właściwie sama zachwiała się na szeroko rozstawionych nogach, nie spodziewając się aż tak widowiskowych efektów. Wyszło!

Zadowolona z efektów swojej ostatniej pracy poklepała się po plecach krzepiąco, by otrzepać nieświeże już ciuchy z potreningowego brudu i zacząć zbierać wszystko to, co pomogło jej w ostatnich dniach w przeżyciu kilku dób pustelniczego trybu życia. Do tobołka wrzuciła swoje ciuchy na zmianę, zwoje i resztki prowiantu, by skontrolować ostatni raz, czy na pewno nic nie zostawiła i leniwie wrócić do wioski znajomą trasą.

(z/t)
 
Posty: 22
Dołączył(a): 20 lis 2017, o 03:29
Ranga: Genin


Powrót do Tereny Treningowe

cron