Pole treningowe Thokiego

Tereny lasów i gór sąsiadujących z Iwagakure no Sato. Shinobi wykorzystują je często w celach treningowych, czy też do prywatnych spotkań.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Pole treningowe Thokiego

Postprzez Yogan Thoki » 12 sty 2015, o 22:15

Obrazek

Jest to miejsce, które dawno temu odnalazł Thoki. Otoczona drzewami polana, nienaruszona żadną stopą poza tymi, które należały do Iwijczyka. Tylko on wiedział jak tu dotrzeć. W tej okolicy znajduje się wiele krzewów, w tym takich, które zawierają pożywne jagody oraz inne zioła, a gdzieniegdzie można znaleźć grzyby. W jednej z jaskiń przy wodospadzie znajduje się schronienie Thokiego. Tam znajdują się jego techniki, uzbrojenie, a także pożywienie na czarną godzinę. Wejście do niej jest zaopatrzone w pułapkę. Nieznajomy, który wszedłby bez pociągnięcia za ukrytą dźwignię, zostaje od razu nafaszerowany zaostrzonymi kijami, który spadają z nad jego głowy oraz z boku ściany.
Yogan Thoki
 

Re: Pole treningowe Thokiego

Postprzez Yogan Thoki » 12 sty 2015, o 22:20

Po opanowaniu żywiołu katon Thoki postanowił zaopatrzyć się w pierwszą technikę tej dziedziny. Nie można było ukryć podniecenia, które wywołała w chłopaku pierwsza, samodzielna nauka, bez nadzoru nauczycieli. Już od dawna miał upatrzone miejsce, do którego nieraz zaglądał przez ostatnie trzy lata. Tutaj mógł znaleźć spokój, tutaj mógł uciec od ulicznego zgiełku. Młodzieniec rozwinął zwój. Bakufū, poprzez wdrożenie chakry do wydmuchanego powietrza powoduję jego podpalenie, zamieniając niegroźny mieszankę atmosferyczną w płomienie. Najsu, już mi się podoba. - pomyślał genin. Pierwsze próby nie wychodziły, ponieważ wdrażania niebieskiej ambrozji w powietrze nie uczyli w akademii. Jednak po kilku próbach Thoki odniósł sukces, nauczył się swojej pierwszej techniki.
Yogan Thoki
 

Re: Pole treningowe Thokiego

Postprzez Yogan Thoki » 12 sty 2015, o 22:32

Drugą techniką, którą przyniósł ze sobą Thoki, pochodziła, podobnie jak poprzedniczka, z świeżo otwartej dziedziny. Doton, potencjalna specjalizacja młodziana. Genin rozwinął zwój i zaczął czytać. Doton no jutsu, z tego co tu jest napisane, dość dobra technika, która pozwoli na uniknięcie tam, gdzie zwykły odskok nie wystarczy. Jak na taką rangę całkiem nieźle, muszę przyznać. - przemknęło przez głowę Thokiemu, gdy wodził wzrokiem po tekście. Jutsu nie wymagało pieczęci. Młodzieniec odszukał jedynie dość miękkiej gleby, co powinno ułatwić naukę i zaczął koncetrować chakrę w stopach wedle wskazań w zwoju. Po kilku próbach, niespodziewanie zapadł się pod ziemię, jednocześnie kaszląc i przecierając oczy. Następnym razem, musi bardziej się przygotować przed zapadnięciem się w grunt.
Yogan Thoki
 

Re: Pole treningowe Thokiego

Postprzez Yogan Thoki » 12 sty 2015, o 22:39

Okej, ostatnia technika na dziś. Doro Kawarimi no jutsu. Powinno być proste. - mruknął do siebie chłopak, pamiętając, że kawarimi no jutsu było jedną z czynności jakie wykonał na egzaminie. Z tego co widzę, muszę tym razem złożyć kilka pieczęci. - pomyślał, czytając instrukcję. Chwila ciszy i powtarzania gestów. Do znudzenia. W końcu, od nich może zależeć jego życie, zwłaszcza w technice podmiany. Kiedy odnalazł niewielkie bajoro, w którym błota było pod dostatkiem złożył szereg gestów, w których była jego ulubiona pieczęć - Wół, i skumulował chakrę. Już po chwili podmienił się z błotem znajdującym się w zbiorniku, pamiętając jednocześnie o akademickiej technice, aby nie wpaść w odmęty szlamu. Nikt nie chciał by wracać cały ubrudzony, przez głupi błąd.
Yogan Thoki
 

Re: Pole treningowe Thokiego

Postprzez Kōseki Sabishī » 28 wrz 2017, o 00:31

Przyszedł na to pole treningowe z pięcioma zwojami. Każda z nich zawierała podstawową technikę rangi D. Całe szczęście że jego ojciec nadal je miał, a na dodatek z chęcią się ich pozbył bo jedynie zawadzały w jego gabinecie. I jak coś to Sabi może przychodzić po kolejne, jeśli ten będzie je trzymał u siebie w mieszkaniu. Nie było to dla niego problemem, ponieważ i tak posiadał swój mały pokoik z wieloma wolnymi miejscami na zwoje. Na sam początek rozłożył je przed sobą i każdy z nich dokładnie przeczytał. Na sam początek wybrał technikę pokrewną do kawarimi no jutsu, czyli doro kawarimi no jutsu. Do jej wykorzystania potrzeba błota więc niestety nie mógł jej wykonać w każdej sytuacji, a na dodatek sam nawet nie miał jak wytworzyć takowego. Chociaż na wyższych poziomach dotonu zapewne będzie już mógł. Tym razem wykorzystał błoto przy niedalekim stawie. Ustawił się dwadzieścia metrów od niego i złożył pieczęci, po czym po chwili zamienił się miejscami. Był to jednak nie do końca dobry pomysł ponieważ cały był teraz mokry. Gdy już się wysuszył zabrał się za kolejny zwój. Tym razem było to Doton no Jutsu. Dosyć prosta technika polegająca na zapadnięciu się pod ziemię i...tyle. Nic więcej. Technika mogła uratować życie, ale w sumie to była mało przydatna podczas walki. Jednak od czegoś trzeba zacząc. W tym celu ustawił się niedaleko zwojów i skupił chakrę na stopach. Następnie przeniósł ją na ziemię i jakby spulchnił ją, po czym zapadł się po kolana. Zrobił krok w bok i ponownie spróbował wykonać technikę z podobnym wynikiem. I tak jeszcze dwadzieścia cztery razy, aż w końcu zapadł się całkiem pod powierzchnię i znikł. Po chwili wygrzebał się i złapał za kolejny zwój. Tym razem padło na Ishi Maru no Jutsu. Kolejna prosta technika, ale tym razem nawet pożyteczna, przynajmniej na pospolitych bandytów. Polegała ona na wyrwaniu z ziemi kuli, którą następnie można rzucić. Zabić co prawda nie idzie tym, ale odepchnąć, ogłuszyć, albo chociaż coś złamać może się uda. Sabishi zebrał chakrę w dłoni i wbił ją w ziemię, a następnie przelał na obszar, który zamierzał poderwać w powietrze. Niestety przez długi czas mu to nie wychodziło. W końcu stwierdził że ostatnia próba i wtedy oderwał kulę gruntu, ale szybko sie rozpadła. Był to jednak pewien progres, więc próbował dalej. W końcu mu się udało, więc odrzucił kulę i podniósł kolejny zwój. Tym razem padło na coś banalnego, ale wymagającego wielu pieczęci. Technika bardzo niepraktyczna i zapewne rzadko używana, ale i tak planował się jej nauczyć. Zebrał więc chakrę i zaczął wykonywać serie znaków. W końcu przyłożył ręce do podłoża, ale przed nim wyrósł tylko niewielki murek. Jednak za drugim razem udało mu się stworzyć pełnowymiarową tarcze przed technikami, chociaż można też było ją wykorzystać do innych rzeczy. Ostatni zwój zawierał technikę Shinjū Zanshu no Jutsu. Polegała ona na wciągnięciu przeciwnika pod ziemię, jeśli już wcześniej się w niej znajdujemy. W tym celu Sebi pierw wykonał technikę doton no jutsu, a następnie próbował wciągnąc pod ziemię manekin. Już za drugim razem mu się powiodło co nie było żadnym zaskoczeniem, patrząc na poziom zaawansowania tego jutsu. Po udanym treningu zebrał zwoje i udał się do domu.
 
Posty: 51
Dołączył(a): 24 wrz 2017, o 22:52
Ranga: Genin


Powrót do Tereny Treningowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron