Jaskinia gdzieś między górami

Tereny lasów i gór sąsiadujących z Iwagakure no Sato. Shinobi wykorzystują je często w celach treningowych, czy też do prywatnych spotkań.

Moderatorzy: Mistrz Gry, Mistrz Fabularny

Jaskinia gdzieś między górami

Postprzez Hokori Eri » 30 sty 2016, o 22:05

Jest to zaciszne miejsce w okolicy Iwagakure no Sato. Idealne, żeby można było trenować w spokoju i mieć blisko do wioski w razie jakichś problemów. Pomiędzy górami, które zewsząd otaczają wioskę, znajduje się średniej wielkości jaskinia, która prowadzi gdzieś pod ziemię, nikt nie wie dokładnie gdzie, być może nigdzie, gdyż od lat trenują tutaj członkowie rodu Hokori. To tutaj odkrywają swoje talenty i uczą się jak okiełznać pył. Dlatego też, co jakiś czas się ona powiększa. Przed nią jest spora polana, a dalej las. Jedynie osoby, które wiedzą jak tutaj trafić potrafią odnaleźć to miejsce. Inni mogą tu się pojawić tylko przez przypadek.
Ostatnio edytowano 30 sty 2016, o 22:34 przez Hokori Eri, łącznie edytowano 1 raz
 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 20:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Jaskinia gdzieś między górami

Postprzez Hokori Eri » 30 sty 2016, o 22:34

Eri została przyprowadzona do tego wspaniałego miejsca przez swojego starszego brata, który też przybył tutaj potrenować. Eri nie była na tyle doświadczona, aby szkolić się w swoich klanowych umiejętnościach, z których wszyscy członkowie rodziny byli dumni. Postanowiła ona, że zacznie uczyć się walczyć mieczem. Podniosła jakiś kij, który w miarę przypominał katanę i wyszła przed jaskinie, gdzie trenowała walkę przy użyciu jednej ręki. Wielu ludzi twierdzi, że miecz trzeba trzymać dwoma rękoma, ale ona postanowiła nauczyć się jedną, aby później trenować składanie pieczęci jedną ręką. Niby praca żmudna, ale efekty będą przydatne.

Spoiler:


Kiedy już Eri opanowała walkę jedną ręką, przyszedł czas na przygotowanie jakiegoś specjalnego ataku, który był by w stanie obezwładnić przeciwnika. Wtedy też przypomniała sobie jak podczas jednej z misji, widziała trenujących samurajów, wykonywali oni wtedy dziwne cięcie, które przechodziło ukosem i niszczyło całego manekina. Wyglądało to bardzo interesująco, więc od razu dziewczyna zabrała się za trenowanie. Przez to, że był to kij a nie miecz, szło jej średnio, ale nie załamywała się i w końcu wydało jej się, że jej się udało. Drzewo było bardzo obite co dodatkowo wzmocniło jej przekonanie.

Spoiler:


Kiedy Eri skończyła swój trening walki bronią, zainteresował się nią jej brat. Widział co trenuje i postanowił wspomóc jej styl walki. Podszedł do niej i pokazał jej w jaki sposób stworzyć ziemnego klona. Dziewczyna nie była zbytnio przekonana, że potrafi to zrobić, ale skoro jej brat tak twierdził to musiało tak być. Tak więc najpierw zabrała się za naukę pieczęci, a potem przeszła do ćwiczeń praktycznych. Normalnie jak w akademii. Ponieważ nasza bohaterka nigdy nie była pilną uczennicą i nauka przychodziła jej z trudem, opanowała tą sztukę dopiero wieczorem. Jednak kiedy to się udało, brat ją pochwalił i razem wrócili do domu.

Spoiler:
 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 20:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Jaskinia gdzieś między górami

Postprzez Hokori Eri » 16 lut 2016, o 02:35

Przyszedł czas na kolejny dzień treningu naszej młodej kunoichi. Tym razem przyszło jej być doglądaną przez Ojca, który specjalnie wziął sobie wolne. Nie był on najsilniejszym z ludzi w jej wiosce, ale doskonale opanował rodzinne zdolności i widział, co Eri potrzebuje, aby także je doskonale opanować. Tak więc z samego rana wyruszyli do rodzinnej miejscówki, gdzie miała poznać kilka nowych technik.
Z samego początku, było kilka ćwiczeń ogólnorozwojowych, dla zachowania ciała i umysłu w dobrym stanie, w końcu co to za silny wojownik z papką zamiast mózgu. Tak więc już podczas drogi rodzic opowiadał swojej córce o wielu ważnych rzeczach, które przydadzą się w jej dopiero kiełkującej karierze shinobi. Słuchała o wielu taktykach, trikach i sztuczkach jakie mogą się jej przydać. Wiedziała, że jest to dla niej ważne, jednak pomimo to jakoś nie mogła się skupić. Po prostu taki był dzień.
W końcu po godzinie marszu dotarli na miejsce, gdzie po krótkiej przerwie na łyk wody zabrali się do prac. Na samym początku sensei ocenił umiejętności i postępy swojej córki. Odbyli krótki sparing po czym pokazała mu wszystkie techniki, które umie. Pomimo tego, że jest już kilka lat po akademii, nie było tego za wiele. Jednak przyszedł czas to zmienić. Po krótkiej walce, Eri zobaczyła ruch, który pozwala na odbicie kilku pocisków swoim mieczem, wyglądało to bardzo interesująco, więc zabrała się do pracy. Okazało się, że trenowanie nie będzie zbyt przyjemne, gdyż ojciec rzucał w nią szyszkami, kamieniami i różnymi innymi rzeczami, które miał pod ręką, ale zadziałało. Po kilku godzinach, Eri potrafiła już ochronić się swoją kolorową kataną.
Po krótkiej przerwie na Obiad, przyszedł czas na kilka technik. Ojciec, który dobrze widział, że dziewczyna umie posługiwać się ziemią, pokazał jej jak w niej podróżować. Na tak prosty fakt składa się wiele technik, więc kunoichi próbowała się skupić jak najbardziej mogła i zapamiętywać każde słowo swojego rodzica. Ten ze spokojem wszystko wytłumaczył po czym zabrali się do ćwiczenia. Jedna technika do znikania, druga do zmiękczania, trzecia do podróżowania, wszystko to mieszało się w głowie naszej biednej bohaterki, ale mówiłem, nie będzie łatwo. Trwało to trochę, kosztowało wiele sił i czasu, jednak w końcu się udało. Wieczorem dziewczyna była już w domu na kolacji z kilkoma nowymi technikami i całą masą siniaków na ciele. No ale czego nie robi się dla bycia lepszym. W ten dzień, to ona była główną bohaterką opowieści jakie zawsze towarzyszyły rodzinnym posiłkom.


20 linijek = 4 techniki
4 techniki C = 60 PN

Spoiler:
 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 20:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Jaskinia gdzieś między górami

Postprzez Hokori Eri » 21 mar 2016, o 00:16

No cóż, nastał w końcu ten dzień, którego Eri mogła się spodziewać od jakiegoś czasu. W całej wiosce wywieszono plakaty zapraszające na zbliżający się egzamin na Chuunina. Doskonale widziała co to znaczy.. Przygoda, nowi znajomi i możliwy awans. Tak więc cała się zapaliła i trenowała jeszcze zacieklej niż wcześniej. W końcy nie była do końca pewna, czy jest na tyle godna, aby reprezentować swoją wioskę na tym wspaniałym wydarzeniu. Po cichu liczyła, że ktoś przybędzie i ją o tym poinformuje, w końcu głupio było wejść do budynku rady i zapytać ich o zgodę, a przynajmniej tak myślała młoda, niedoświadczona kunoichi.
Dnia w którym dowiedziała się o swoim udziale, była trenować wraz ze swoim bratem. Ten jak zwykle na dnie jaskini trenował umiejętności klanowe, pogłębiając tunel. A ona opanowywała podstawy kolejnego żywiołu. Okazało się, że członkowie rodziny są bardzo specyficzni i ich umiejętności powstają z połączenia 3 żywiołów, Ognia, Ziemi i Powietrza. Każdy z nich musi zostać opanowany przez Eri, zanim będzie mogła zabrać się za Jinton, czyli rodzinny specjał. Dzisiaj padło na ogień, tak więc zwalona zwojami swojego brata, oraz dostając co jakiś wskazówki od niego, siedziała na dworze i próbowała z marnym skutkiem spalić kilka wyschniętych pieńków. Niby wiedziała wszystko co potrzebuje, jednak to nie było do końca to.. Tak więc próbowała.
W pewnej chwili, w chmurach dymu pojawił się młody chuunin w mundurze Iwy oraz ze zwojem w dłoni. Przywitał dziewczynę szerokim uśmiechem, po czym udał się w jej kierunku. Ponieważ była ona pewna, że to po jej brata, kontynuowała trening, a starszy członek jej rodziny wyszedł. Porozmawiali na boku chwilę, po czym okazało się, że to wcale nie przybył do niego, tylko to niej. Stanął przed Eri, która właśnie pochłaniała kolejny zwój, i szturchnął ją zwojem w głowę. Ta się podniosła i zdziwiona odebrała zwitek papieru. - Gratuluję młoda, gonisz swojego brata, rada wysyła cię do Otogakure no Sato, na Egzamin na Chuunina, mamy nadzieję, że pokażesz się tam jak najlepiej będziesz mogła i godnie zaprezentujesz swój klan oraz wioskę. Poklepał ją po ramieniu, po czym jeszcze wymienił się spojrzeniem ze starszym Hokori, prawdopodobnie delikatnie mu się skłonił, po czym znowu zniknął w kłębach dymu. Pewnie udał się zawiadomić następnych.
Kiedy tylko zniknął, Eri podskoczyła i zapiszczała ze szczęścia, po czym rzuciła się bratu na szyję. Dobrze wiedziała co to oznacza, dlatego była dumna z siebie, szczególnie, że w ostatnim czasie dawała z siebie naprawdę tyle ile mogła. Brat pogratulował jej, po czym razem udali się do domu to uczcić. W końcu miała kilka dni na przygotowanie się i wyruszenie do wioski dźwięku, gdzie wszystko się wyjaśni..

20 linijek = 4 techniki
4 techniki C = 60 PN

Spoiler:
 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 20:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Jaskinia gdzieś między górami

Postprzez Hokori Eri » 25 wrz 2016, o 17:28

No i stało się... Po wielu dniach lenistwa i treningów mających na celu utrzymanie ciała dziewczyny w stanie użyteczności, przyszedł czas aby w końcu rozwinąć swój arsenał i poznać nowe, przydatne techniki.. Tak więc dziewczyna udała się do akademickiej biblioteki i zaczęła przeglądać zwoje z przeróżnymi opisami technik. W końcu natrafiła na dwie, które bardzo ją zainteresowały. Wzięła oba zwoje, po czym podziękowała starej bibliotekarce i udała się na swoje rodzinne pole treningowe, gdzie to od pokoleń wszyscy Hokori się rozwijali i poznawali nowe techniki....
Tak więc po przyjściu najpierw przysiadła na wielkim kamieniu i rozwinęła zwoje, po czym zabrała się za czytanie... Najpierw wszystkie opisy, porady oraz instrukcje.. Potem zaczęła uczyć się wymaganych pieczęci... Na szczęście techniki nie wymagały ich za wiele, a takich technik potrzebowała... Potem przyszedł czas na praktykę... Ustawiła się w kierunku pustych skał, po czym złożyła wymaganą pieczęć i zmieszała w sobie chakrę... Z początku nie wychodziło jej tak jak chciała... Kula była bardzo mała... Nie przypominała tego co widniało na ilustracjach w zwojach... Jednak w końcu jej się udało... Wzięła wdech i wypuściła ogromną głowę smoka, która rozwaliła jedno pobliskie drzewo....
Potem przyszedł czas na kolejną technikę... Ta tworzyła ogniste głowy, które bardzo szybko dosięgały celu... Podobnie jak wcześniej trening był długi... Jednak i to jej się w końcu udało... Wtedy także słońce zaczęło się chować za horyzontem... Dumna z siebie zaczęła wracać do domu...

Spoiler:


2 techniki B = 60 PN
 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 20:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Jaskinia gdzieś między górami

Postprzez Hokori Eri » 26 paź 2016, o 00:48

Eri wróciła wypoczęta ze swojej misji jak nigdy... a to za sprawą pobytu na plaży, który pozwolił na regenerację jej ciała, oraz ustabilizowanie myśli, które po dziwnej przygodzie w wiosce były mocno zmieszane... No cóż, a jak wiadomo... nic nie pomaga tak jak codzienny trening.. Dlatego też młoda kunoichi po wypożyczeniu zwoju z nową techniką, postanowiła zrobić najpierw kilka ćwiczeń fizycznych na rozruszanie mięśni, po czym zabrała się za lekturę... Wchłonęła bardzo powoli całą wiedzę zawartą w tekście, po czym przeszła do ćwiczeń praktycznych, które jak zwykle wychodziły jej dużo lepiej... zmieszała w sobie chakrę, po czym przyłożyła dłoń do ziemi, wypiętrzając dzięki temu spory kawał ziemi... Kiedy tylko się jej udało, od razu pobiegła pochwalić się bratu... W końcu, to jej pierwsza taka technika...

 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 20:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Jaskinia gdzieś między górami

Postprzez Hokori Eri » 7 gru 2016, o 23:51

Po długim wypoczynku jaki dziewczyna sobie załatwiła na plaży ze swoimi przyjaciółmi, przyszedł czas na rozwój i trening. W końcu jeżeli jeden z jej towarzyszy dostał ostatnio awans, a drugi się o niego stara, to ona nie może pozostać gorsza. Zebrała wszystkie swoje fanty po czym z pełnym plecakiem udała się do biblioteki, a przynajmniej miała taki plan, gdyż po drodze wpadła na swojego brata, który z racji wolnej chwili postanowił nauczyć kilka sztuczek swoją młodszą siostrzyczkę. Udali się w okolicę rodzinnej jaskini gdzie już jej dziadek trenował i rozwijał swoje ciało. Panowała tutaj cisza i spokój, więc nikt by jej nie przeszkadzał. Po standardowej rozgrzewce, dziewczyna dostała serię ćwiczeń od swojego brata, który w tym czasie przygotowywał jakieś zwoje. Kiedy skończyła, wróciła na kamień i napiła się łyka wody, a wtedy jej brat podszedł do niej i spojrzał na nią jak zwykle z uśmiechem ale także powagą. W końcu był od niej 5 lat starszy i dużo zdolniejszy, więc wymagał od niej równie wiele co od siebie. - Eri, nie wiem czy wiesz, ale to że odkryłaś w sobie Katon i Doton to nie przypadek. To jest dziedzictwo naszej rodziny. Dodatkowo, jesteś już na tyle silna, że w spokoju będziesz mogła opanować ostatnią składową. - Podał jej małą, kwadratową karteczkę. - Przelej na nią chakrę, jednak inaczej niż zwykle, postaraj się wyodrębnić tą, która nie wiąże się z twoimi dwoma żywiołami. - Kiedy skończył, oparł się o jedną ze stojących obok skał i dał dziewczynie miejsce do działania. Eri zebrała się i zaczęła trenować, jednak ciągle jej nie wychodziło.. albo karta się spalała albo pękała... Dopiero któraś z kolei karteczka została przecięta na pół... Dziewczyna pisnęła z radości a jej brat zaklaskał. - Bardzo dobrze... wiedziałem, że dasz sobie rade... Teraz możesz wziąć się za to co ci przygotowałem... Widziałem jak walczysz, więc mam dla ciebie coś, co może ci się przydać. - Podał jej jeden zwój w białym kolorze, co oznaczało technikę elementu wiatru, po czym położył jeszcze 3 inne zwoje na skale i udał się w kierunku domu. - Wróć na kolację, dzisiaj ojciec gotuje. - Kiedy głos do niej dotarł, jego już tam nie było...
Tak więc młoda dziewczyna zabrała się do roboty. Otworzyła wszystkie zwoje po czym zaczęła zgłębiać zawartą w nich wiedzę. Tak jak zawsze najpierw teoria, później praktyka. Tak jak było opisane, chwyciła swój miecz w dłoń, po czym zmieszała w sobie czakrę i pokryła nią swoje ostrze. Od razu na jej twarzy pojawił się uśmieszek... Podniosła zwoje które leżały na skale, po czym przecięła ją jednym cięciem... zadowolona z siebie i efektów zabrała się za kolejne techniki, tak aby zdążyć przed kolacją wrócić do domu...

Spoiler:


-120 PN
 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 20:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin

Re: Jaskinia gdzieś między górami

Postprzez Akuma Akemi » 9 mar 2017, o 22:09

Nadszedł ten czas, gdy młoda Geninka postanowiła wziąć swój los w swoje miejsce. Nadszedł czas na samotny trening pośród górskich jaskiń. Pamiętała tą jedną znalezioną w młodości. Kiedyś służyła ona dziewczynie za miejsce gdzie w spokoju mogła oddawać się czytaniu. Teraz jednak czas nadszedł na poważniejsze rzeczy. Akemi weszła do mrocznej jaskini, gdzie postanowiła rozpocząć "morderczy" trening. Zaczęła od najbardziej podstawowej techniki dla swojego klanu. Wzięła głęboki wdech i spojrzała na swoje dłonie. Wystawiła je przed siebie. Skupiła się na przepływie swojej chakry, spływała ona powoli do jej dłoni, by umiejscowić się na końcówkach jej palców. Po chwili z jej dłoni wystrzeliło dziesięć nici które podłączyły się do kamieni. Akuma wykonała zamach, kamienie odleciały i roztrzaskały się o ścianę. -Ehh... równie proste jak w akademii.- rzuciła w eter.

Spoiler:


Jednak nie miał być to koniec treningu, nie posiadając kukły mogła opanować jeszcze tylko jedną technikę. Rozłożyła swoje kunai'e na ziemi, jakieś dziesięć metrów od siebie. Znów skupiła się na swojej energii, a ta niemalże od razu przeniosła się do opuszków jej palców. Z jej dłoni wystrzeliły nici z chakry które błyskawicznie połączyły się z ostrzami. Dziewczyna manipulując dłońmi wprawiła broń w ruch. Te uniosły się, odpowiadały jej zręcznym ruchom. Powoli sprawdzała jaki ruch dłoni, odpowiada jakiemu przemieszczeniu. Dzięki swojej nadludzkiej pamięci szybko nauczyła się wykorzystywać pełen potencjał techniki.

Spoiler:
 
Posty: 40
Dołączył(a): 8 mar 2017, o 21:37
Ranga: Genin

Re: Jaskinia gdzieś między górami

Postprzez Hokori Eri » 17 kwi 2017, o 03:25

To był wielki dzień w życiu młodej Kunoichi. Od niedawna była shinobi wysokiej rangi, co zwróciło uwagę jej rodziny. Ojciec wraz z jej bratem uznali, że jest już na tyle silna, że może poznać jedną z ich rodzinnych umiejętności, dlatego też udali się we 3 do miejsca, gdzie od pokoleń Hokori przekazywali swoją wiedzę. Eri po raz pierwszy trenowała z oboma naraz, więc wiedziała, że jest to coś ważnego....
Ojciec najpierw opowiedział o naturze ich specjalnego żywiołu jakim jest Jinton oraz o jego dualnej naturze, po czym wyjaśnił pierwszy z dwóch elementów. Był nim element szybkości, który pozwala zmienić ciało w półmaterialny byt. Później ojciec wspomniał, że na drug część nie jest jeszcze gotowa i ją będzie trenować z bratem, gdyż on sam jej nie był w stanie opanować...
W końcu przyszedł czas na demonstrację. Walczący ustawili się naprzeciw siebie, po czym rozpoczęli pojedynek Taijutsu. Walczyli w miarę wyrównanie, kiedy to nagle sdtarszy z nich zamienił się w chmurkę białego pyłu i zaczął uderzać przeciwnika. Ten za to nie był w stanie nic mu zrobić... Po krótkiej prezentacji, przyszedł czas na trening, którego pilnowaniem zajął się brat dziewczyny. Ojciec miał ważne zadanie do wykonania w siedzibie rady...
Spoiler:


30 PN
[z/t]
 
Posty: 451
Dołączył(a): 6 sty 2016, o 20:36
Ranga: Tokubetsu Jōnin


Powrót do Tereny Treningowe

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników

cron